opieka nad dzieckiem

14.02.06, 11:08
Może to nie do końca właściwe forum, ale może ktoś zetknął się z podobnym
problemem i będzie mógł mi coś doradzić.

Pół roku temu po kilku latach nieudanego małżeństwa wyprowadziłem się z domu.
Wcześniej próbowaliśmy się jakoś dogadać i posklejać to, co nas kiedyś
łączyło, ale niestety nie udało się. Żona ukryła przede mną, że cierpi na
chorobę afektywną dwubiegunową. Dowiedziałem się dopiero po ślubie, kiedy
spodziewała się naszego dziecka. Tłumaczyła, że myślała, że ma to już za sobą
i że nie chciała mnie wystraszyć i zniechęcić do siebie, ale wszystko
niestety zaczęło się od nowa. Czułem się oszukany i zmanipulowany - uważam,
że miałem prawo znać prawdę przed ślubem i podjąć świadomą decyzję (przyznam,
że pewnie byłaby to decyzja o rozstaniu, bo życie z chorą psychicznie i
niestabilną emocjonalnie kobietą i fundowanie sobie z nią dziecka no
cóż..nigdy nie było szczytem moich marzeń - nie mam natury altruisty i
męczennika. Mimo wszystko (głównie ze względu na dziecko) zdecydowałem się
spróbować, ale było źle. Tzn. było różnie. Gorsze okresy przeplatane
lepszymi, spokojniejszymi. Kilka pobytów w szpitalu na leczeniu w
międzyczasie. Zamiast ciepłego domu i żony, która byłaby ze mną szczęśliwa
miałem na zmianę awantury, niepewność, nieprzewidywalność, depresje i cały
taki kołowrót. Do tego wszystkiego nie potrafiłem jej już zaufać, atmosfera
była coraz gorsza, wszystko odbijało się na naszej córce. Wyprowadziłem się z
domu. Chciałem zabrać ze sobą Anię, ale żona (i teściowie) nie dopuścili do
tego.

Niedawno mieliśmy pierwszą sprawę rozwodową. Złożyłem też wniosek o
przyznanie mi opieki nad Anią. Nie chcę, żeby dorastała w towarzystwie chorej
i nieodpowiedzialnej matki. Zastanawiam się, jakie mam szanse wygrać tę
sprawę. Chciałbym, żeby córka zamieszkała ze mną i moją nową partnerką-chcemy
się nią razem opiekować i stworzyć nową lepszą rodzinę, ale boję się, że żona
zrobi wszystko,żeby mi pokrzyżować szyki. Czy sąd może przyznać opiekę
psychicznej matce albo np. teściom, kiedy ojciec jest gotowy opiekować się
dzieckiem i ma do tego warunki?

I jeszcze jedno pytanie: czy fakt, że przed orzeczeniem rozwodu związałem się
z nową kobietą w naszej sytuacji może wpłynąć na to, że rozwód będzie z mojej
winy? I czy w takim przypadku żona będzie mogła się domagać alimentów na
siebie?
    • labomba666 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 11:15
      > I jeszcze jedno pytanie: czy fakt, że przed orzeczeniem rozwodu związałem się
      > z nową kobietą w naszej sytuacji może wpłynąć na to, że rozwód będzie z mojej
      > winy? I czy w takim przypadku żona będzie mogła się domagać alimentów na
      > siebie?

      Tak, a tutejsza zgraja na pewno nakieruje ją we właściwym kierunku.
      Żeby nie było wątpliwości: z Twojej WYŁĄCZNEJ winy.

      LaBomba
    • astreja Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 11:15
      nie znam się na tym, ale skoro żona była w szpitalu i ogólnie sie leczyła to
      może są kartoteki czy karty(?) jako dowody jej choroby?
    • margo879 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 11:25
      Wiesz, cięzko powiedziec jak to będzie z orzekaniem o rozwodzie /i winie/, bo
      sądy wcale nie są takie stronnicze, jak sie im zbiorowo i stereotypowo
      przypisuje; wszystko zależy od konkretnego orzekającego, a nie od instytucji
      jako takiej.

      A tak na marginesie -i nie odbieraj tego jako zlośliwej szpili- naprawdę nie
      udalo się uratować waszego małżeństwa? Panowie generalnie mają tendencje do
      szybkiego poddawania się... Cóż, niewazne że obiecywaliście sobie, że w zdrowiu
      i chorobie, hm? Ważne, że nie ma problemu ze znalezieniem nowszego modelu -
      bez "defektu", tak, żeby rodzinka wyglądała wreszcie jak z reklamy margaryny -
      śliczna, zdrowiutka i usmiechnięta.
      i do dopelnienia tego obrazku potrzebna jest ci jeszcze córka -być może będąca
      jedyną osobą, która trzyma twoją jeszcze-żonę przy życiu.

      Ech...

      • t.ran Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 11:36
        > A tak na marginesie -i nie odbieraj tego jako zlośliwej szpili- naprawdę nie
        > udalo się uratować waszego małżeństwa? Panowie generalnie mają tendencje do
        > szybkiego poddawania się... Cóż, niewazne że obiecywaliście sobie, że w
        zdrowiu
        >
        > i chorobie, hm?

        Obiecując nie wiedziałem o chorobie żony. Świadomie wprowadziła mnie w błąd.
        Pisałem już, że nie zdecydowałbym się na małżeństwo ani w ogóle związek, gdybym
        znał prawdę.
        Poza tym czy kilka lat to nie jest szybkie poddawanie się?

        Wiesz w ogóle, jak wygląda życie z osobą dotkniętą CHAD? Chciałabyś mieć
        chorego psychicznie męża, po którym nigdy nie wiesz czego się spodziewać i jaki
        nr wykręci, w jakim będzie nastroju, kiedy wrócisz z pracy?

        Mamy tylko jedno życie i chyba szkoda marnować czas w taki sposób w imię bliżej
        niesprewcyzowanych ideałów. Chcę być szczęśliwy z normalną kobietą. To źle?
        • lolinka2 Drogi T.ran 27.08.06, 12:10
          Wiem, jak wygląda takie życie - mam tę chorobę, mam też męża i dwoje dzieci
          (jedno dwumiesięczne), pracuję, jestem jedyną osobą utrzymującą finansowo naszą
          rodzinę, przyznasz że typowy 'wariat' raczej nie dałby z tym rady...
          A ze są zmienne nastroje.. cóż, kwestia... głównie przyzwyczajenia i
          przystosowania oraz samokontroli, aby uniknąć wybuchu w miejscu publicznym, nie
          nawrzeszczeć na progeniturę, nie gapić się w sufit gdy robota leży odłogiem.
          Reszta rodziny (w domyśle mąż) ma za zadanie musztrować gdy trzeba, przytulić
          gdy trzeba, pilnować leków i terminów wizyt lekarskich. Nie sądzę zeby altruizmu
          i męczeństwa aż to wymagao, po prostu zwykłego człowieczeństwa IMHO. I można być
          z kimś takim szczęśliwy, spytaj mojego męża smile
      • mrs_ka Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 11:56
        Hmm, masz na myśli psychozę maniakalno- depresyjną, jak sądzę?
        Teoretycznie jest to mocny argument w sądzie, ale weź pod uwagę kilka czynników:

        a) pod wpływem dobrze dobranego leczenia skraca się trwanie fazy maniakalnej

        b) jeśli żona zamieszka z teściami, to zyskuje atut w postaci sprawowania opieki
        nad nią i córką, a więc są osoby trzecie, które będą w stanie zapewnić
        bezpieczeństwo córce przy jednoczesnym niezrywaniu jej więzi z matką

        c) psychoza m-d jest schorzeniem dość często występującym, którego skala
        zaburzeń jest różna dla każdego przypadku. Myślę, że można spokojnie udowodnić
        (jeśli się chce), że w tym przypadku choroba nie wpływa na funkcjonowanie
        społeczno- rodzinne u żony, zwłaszcza jeśli ma wsparcie rodziców. Innymi słowy
        nie jest to zaburzenie ewidentnie niebezpieczne dla otoczenia, co będzie się
        starała wykazać żona, a Ty zapewne będziesz to zbijać.

        Reasumując: wszystko zalezy od sądu i rodzaju zgromadzonych dokumentów. Jesli
        wykażesz, że:
        1. Przypadek chorobowy Twojej żony jest przypadkiem o trudnym przebiegu i
        zaawansowanym stadium (kiedy choroba się ujawniła? Kiedy zaczęła być leczona
        farmakologicznie?), co bezpośrednio może zagrozić dziecku (zeznania świadków)
        2. Żona jest pozbawiona wsparcia osób trzecich, które w szczytowych fazach
        choroby mogłyby się zająć dzieckiem i okresowo odizolować je od matki

        twoje szanse wzrosną.
        Związanie się z inną kobietą przed orzeczeniem rozwodu było kiepskim pomysłem od
        każdej strony, bo przed składem sędziowskim bardziej wiarygodnie wypadają ci,
        którzy walczyli i polegli pod wpływem obiektywnych trudności, a nie ci, którzy
        równolegle zaczęli układać swoje życie. Okoliczności moralno- etyczne pomijam,
        bo nie jestem Twoim sędzią.
        Weź tez pod uwagę dziedziczność Pm/d, która wynosi ok. 50% w prostej linii.
        Żona nie udowodni pełnej wyleczalności (czy raczej zaleczalności), bo jest to
        medycznie niemożliwe. MOże jednak wykazać stosowanie nowoczesnej terapii, ktora
        skraca czas trwania poszczególnych faz o połowę, a jeśli sędzia będzie medycznym
        ignorantem to z pewnością to kupi biorąc to za przesłankę do pełnego wyleczenia.

        Na Twoim miejscu skupiłabym się na:
        - zebraniu dokumentacji
        - dostarczeniu informacji źródłowych nt. psychozy m/d
        - zebraniu świadków, którzy mogliby potwierdzić negatywny wpływ choroby na życie
        córki

        POmijając to wszystko nie da sie wykarczować dziecka z jednego układu rodzinnego
        i przenieść w drugi, szcególnie, że masz nową rodzinę ( w tym układzie nie jest
        to zaletą tej sytuacji). Uważam, że Twojej córce się to w niczym nie przysłuży.
        Twoja nowa partnerka nie musi mieć ochoty na opiekę nad dzieckiem, które
        prawdopodobnie będzie wymagało terapii rodzinnej (niezbędna w tym układzie),
        możliwe też że jest obciążone genetycznie chorobą, a ponadto będzie przeżywało
        szereg emocji z odrzuceniem, poczuciem krzywdy i konfliktem lojalności włącznie.
        Nie decydowałabym się na to. Jesli teściowie nie utrudniają kontaktów i są w
        stanie zapewnić Małej bezpieczeństwo poprzestałabym na układzie dotychczasowym.
        PO pierwsze możesz rozpieprzyć swój aktualny związek, po drugie skrzywdzić córkę
        (nieważne, że po latach spojrzy na to inaczej, bo emocje, które teraz przeżywa w
        niej zostaną na zawsze), po trzecie władować się w wieloletnią sprawę, która
        skonfliktuje Cię z matką dziecka i jej rodzicami.
        IMHO igrasz z ogniem i popadasz w częsty błąd rozwiedzionych rodziców, którym
        się wydaje, że możliwa jest opcja DELETE. Otóż nie jest możliwa. Jesteś w
        konkretnej sytuacji, tak samo Twoja córka. Tu niczego nie da się zacząć od
        początku, bo początek już był i sam go opisałeś. Twoja córka prawdopodobnie
        odbierze całą sytuację negatywnie, bo matkę kocha, czuje się z nią związana, a
        nie da się zamienić jednej matki na drugą, nawet jeśli (powiedzmy) obiektywnie
        ta druga jest lepsza od pierwszej.

        a.

        ps. LaBomba- jak zwykle nie mogłeś sie powstrzymać, prawda?
        • t.ran Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:11
          Dzięki za rzeczowe konkretne rady.

          Moja nowa partnerka zna i rozumie moją sytuację i też uważa, że to dobry
          pomysł, żeby Ania zamieszkała z nami. POza tym zawsze byłem mocno związany z
          córką - może trochę przyczyniły się do tego okresy, kiedy mieszkaliśmy w
          dwójkę, bo żona akurat przebywała na leczeniu.

          Nie chcę ograniczać jej kontaktów z matką, ale chciałbym ją ochronić przed
          życiem w strachu i niepewności. Nie chcę też, żeby wychowywali ją de facto
          dziadkowie, skoro ma ojca.

          O terapii dla małej pomyślimy - to chyba dobry pomysł.
          • iziula1 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:25
            t.ran napisał:

            > Moja nowa partnerka zna i rozumie moją sytuację i też uważa, że to dobry
            > pomysł, żeby Ania zamieszkała z nami.

            Wiesz, kobiety są tak skonstruowane,że dla kochanego mężczyzny są zdolne do
            każdego poświęcenia smile
            Ale to może przerosnąc twoja partnerke.
            Ciebie przerosło.
            >
            > Nie chcę ograniczać jej kontaktów z matką, ale chciałbym ją ochronić przed
            > życiem w strachu i niepewności. Nie chcę też, żeby wychowywali ją de facto
            > dziadkowie, skoro ma ojca.

            Te dwa zdania bardzo mi się podobaja.
            Rozumiem,że chcesz uchronić swoja córkę przed konsekwencjami choroby jej matki.
            Tylko patrząc na to z drugiej strony, dajesz jej do zrozumienia że choroba
            psychiczna matki to przekleństwo. I nie można z tym życ.
            Ale rozumiem potrzebe ochrony dziecka. Jestem matką i też chronie moje dziecko.
            Ale z chorobą tego typu jaką ma twoja żona można życ. Pod warunkiem,że żona sie
            leczy.I nie stwarza to bezpośredniego zagrożenia dla życia innych osób.
            Poza tym powinieneś teraz skupic się na córce, jej terapii, odbudowie tego co
            pozostało z twojej rodziny a nie budowac coś nowego kiedy stare jeszcze "nie
            umarło".

            Iza
    • iziula1 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 11:34
      Wiesz,ślubuje się na dobre i złe.
      Człowiek chory psychicznie to też CZŁOWIEK.
      Pracując w szpitalu widziałam wielokrotnie sceny, kiedy rodzina przywoziła
      chorą matkę lub ojca w stanie szału lub nasilenia schizofrenii.
      I widziałam mężczyzn, którzy nie opuszczali łóżek chorej żony mimo odrzucenia
      wewnętrznego jaki odczuwali na widok zmienionej choroba żony.
      Czekali aż nasilenie minie.
      Potem przyprowadzali dzieci i czekali,że znów bedzie normalnie, na jakiś czas.
      Nie chce Cię oceniac.
      Ale osoba chora psychicznie cierpi właśnie z tego powodu ,że jest chora.
      To nie jej wina,że tak jest.
      Chcesz stworzyć córce normalną rodzine, tak napisałeś.I wiesz co mi się w tym
      niepodoba.Chcesz zastapic biologiczna matkę (bo jest chora) zdrową nową
      partnerką. Nigdzie nie napisałes że to chodzi tylko o opieke,że twoja jeszcze
      żona nadal bedzie matką córki.
      Mam wrażenie,że chesz odizolowac dziecko od matki.Dać jej nowa, zdrową mame a
      tamta wykreślic.
      Myle się?
      • t.ran Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 11:39
        > Myle się?

        Mylisz się. Nie mam nic przeciwko temu, żeby córka kontaktowała się z matką
        (oczywiście za wyjątkiem okresów nasilenia choroby), odwiedzała ją,
        telefonowała.

        > Wiesz,ślubuje się na dobre i złe

        Już przecież pisałem, że zostałem celowo wprowadzony w błąd. W tej sytuacji nie
        muszę chyba czuć się zobowiązany do niczego.
        • iziula1 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 11:51
          Wiesz, przez telefon to raczej dzieckiem nie mozna się nacieszyć.A tym bardziej
          utrzymać więzi.
          Jak ty to sobie wyobrażasz?
          I czy byłoby inaczej, gdyby choroba była przed slubem niezdiagnozowana?
          Mimo,że objawy były?
          A gdybyś to ty był chory?Powiedz czego byś oczekiwał od swojej zony?
          Ze też nie jest zobowiązana do niczego?
          Powtarzam jeszcze raz, nie jestem od oceny twego postepowania.
          Mam wykształcenie medyczne, choć już nie pracuje w szpitalu i zmieniłam
          profesje.
          Miałam duży kontakt z chorymi i cierpiącymi ludzmi.
          Wiesz co boli najbardziej.Izolacja od najbliższych. Pietno jakim są odznaczeni
          przez tych którzy kiedyś ich kochali. Kiedyś-kiedy byli zdrowi.
          I wiem,że sa sposoby aby razem z rodzina przez to przejśc, próbowac żyć z tym i
          okazac osobie cierpiącej wsparcie.
          Gdyby twoja żona cierpiała na raka krtani też byś odszedł bo nie znióśł byś
          odgłosów jej chrząkania, zalegajacego śłuzu w oskrzelach, odssysania wydzieliny?
          Bo trzeba zmieniac pieluchy, karmić?
          Jaka jest różnica miedzy taką osobą a osoba chora psychicznie?
          W chorobach psychicznych są okresy remisji, które dzięki wsparciu rodziny moga
          trwać wiele lat.
          A rak? No cóż to wyrok śmierci.
          Wydaje mi się że Ty poprostu nie chcesz chorej żony.
          I tak jak napisał ktoś przede mna masz nowy lepszy model.
          Pozdrawiam.
          Iza
          • t.ran Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:05
            > Wiesz, przez telefon to raczej dzieckiem nie mozna się nacieszyć.A tym
            bardziej
            >
            > utrzymać więzi.
            > Jak ty to sobie wyobrażasz?

            Nie napisałem, ze wyłącznie telefonicznie - wymieniłem to jako jedną z wielu
            opcji.

            > I czy byłoby inaczej, gdyby choroba była przed slubem niezdiagnozowana?
            > Mimo,że objawy były?

            Byłoby inaczej, bo nie byłoby celowego wprowadzenia w błąd. Nie czułbym się
            oszukany.

            > A gdybyś to ty był chory?Powiedz czego byś oczekiwał od swojej zony?
            > Ze też nie jest zobowiązana do niczego?

            Gdybym ją wcześniej okłamał i zataił to przed nią, nie miałbym prawa niczego
            oczekiwać.

            > Gdyby twoja żona cierpiała na raka krtani też byś odszedł bo nie znióśł byś
            > odgłosów jej chrząkania, zalegajacego śłuzu w oskrzelach, odssysania
            wydzieliny
            > ?
            > Bo trzeba zmieniac pieluchy, karmić?
            > Jaka jest różnica miedzy taką osobą a osoba chora psychicznie?

            Zasadnicza. Jeśli już szukasz analogii, to prędzej gdyby np. jedna stronav była
            chora na raka, a w okresie remisji wzięła ślub, nie mówiąc partnerowi o
            chorobie. Można się decydować na różne poświęcenia, ale świadomie.

            > A rak? No cóż to wyrok śmierci.

            Ty na pewno masz wykształcenie medyczne?

            > Wydaje mi się że Ty poprostu nie chcesz chorej żony.
            > I tak jak napisał ktoś przede mna masz nowy lepszy mode

            Faktycznie chyba nie chcę, bo przez kilka lat na własnej skórze odczułem, jak
            to jest. To takie dziwne?
            • iziula1 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:16
              t.ran napisał:
              >Zasadnicza. Jeśli już szukasz analogii, to prędzej gdyby np. jedna stronav
              była
              chora na raka, a w okresie remisji wzięła ślub, nie mówiąc partnerowi o
              chorobie. Można się decydować na różne poświęcenia, ale świadomie.
              >

              A czy ślub nie jest świadomym wyborem "na dobre i złe"?
              Ja składając przysięge małżeńską wiedziałam,że nie zawsze mój mąz bedzie
              zdrowy, przystojny i sprawny jak w dniu ślubu.
              Wiem,że życie może dostarczyć wielu wyzwań. Wiem,że może zachorować,
              zniedołężnieć i to było zawarte w mojej świadomej przysiędze małżeńskiej.
              Na dobre i złe.
              Aż nas smierć nie rozłączy.
              Nie potrafiłabym powiedzieć choremu męzowi,że nie jestem zobligowana do niczego
              względem niego bo mnie przed ślubem, nie uprzedził że może zachorowac.
              Ale ja kocham mego męza smile
              A ty nie kochasz swojej żony. I to jest podstawowa różnica miedzy nami.
              Dlatego tak trudno mi zrozumieć twoje postepowanie.
              Pozdrawiam.
              Iza
              • t.ran Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:23
                > Nie potrafiłabym powiedzieć choremu męzowi,że nie jestem zobligowana do
                niczego
                >
                > względem niego bo mnie przed ślubem, nie uprzedził że może zachorowac.

                A to juz tania demagogia z Twojej strony. Nie przekręcaj. Dobrze wiesz, że
                sytuacja wyglądała zgoła inaczej.


                > A czy ślub nie jest świadomym wyborem "na dobre i złe"?
                > Ja składając przysięge małżeńską wiedziałam,że nie zawsze mój mąz bedzie
                > zdrowy, przystojny i sprawny jak w dniu ślubu

                Wydaje mi się, że ukrycie tak istotnej informacji stanowi w niektórych
                przypadkach podstawę do unieważnienia ślubu kościelnego, więc o czym my tu w
                ogóle dyskutujemy?
                • diinna Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:25
                  A co jesli by sie okazało ze choroba rozwineła sie po slubie.
                  Czy czułem sie "oszukany" jest tak ważne?
                  A co jesli dziecko urodziło by sie chore , wymagajace pomocy - tez czułbyś
                  sie "oszukany"
                  • e_r_i_n Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:27
                    diinna napisała:

                    > A co jesli by sie okazało ze choroba rozwineła sie po slubie.

                    Dopiero wtedy moznaby zastosowac zdanie o bycie 'na dobre i zle'.
                  • t.ran Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:30
                    > Czy czułem sie "oszukany" jest tak ważne?

                    Dla mnie tak. Dość mocno nadszarpnęło to moje zaufanie do żony. Nie uważasz, że
                    uczciwość w stosunku do partnera zwłaszcza w sprawach tej wagi jest niezbędna?

                    > A co jesli dziecko urodziło by sie chore , wymagajace pomocy - tez czułbyś
                    > sie "oszukany"

                    Oczywiście, że nie.

                    > A co jesli by sie okazało ze choroba rozwineła sie po slubie.

                    Tak by było o wiele lepiej (o ile jest tu w ogóle jakieś "lepiej").
                    • diinna Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:32
                      Nie zapominaj ze nie pwonienies przenosci zswoich zawodów i swoich uczuc do
                      byłej zony na córke. A tak chyba robisz.
                    • inezzzja tran na Oslej Lawce 15.02.06, 14:07
                      dokladnie tu jest miejsce takich wątków.

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=36785053&a=36785053
                      jakby ktoś mial wątpliwości: wynurzenia trana to propagowanie UPRZEDZEN.
                      chory czlowiek to też czlowiek i nalezy mu sie szacunek tak samo jak kazdemu
                      innego. co byście powiedzieli na wątek w ktorym ktos sie skarzy, ze jego
                      wspolmalzonek okazal się byc Zydem? wątek zostalby natychmiast skasowany.

                      • t.ran Re: tran na Oslej Lawce 15.02.06, 15:22
                        > jakby ktoś mial wątpliwości: wynurzenia trana to propagowanie UPRZEDZEN.
                        > chory czlowiek to też czlowiek i nalezy mu sie szacunek tak samo jak kazdemu
                        > innego.

                        ROTFL Gdzie w moich wypowiedziach widzisz uprzedzenia i brak szacunku? Mam z
                        nią zostać z litości, bo chorego człowieka nie wolno pod żadnym pozorem
                        zostawić?
                        • m-m-m tran odbierz pocztę 15.02.06, 15:34
                        • inezzzja Re: tran na Oslej Lawce 15.02.06, 16:05
                          twoje zarty nie są zbyt śmieszne
                • iziula1 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:29
                  Nie wiem jak wygląda sytuacja, znam tylko opis z twego punktu widzenia.
                  A Ty przecież musisz udowodnić sobie i innym,ze masz racje smile
                  Nieprawdaż?

                  Owszem ukrycie choroby psychicznej stanowi przesłanke do stwierdzenia
                  nieważności sakramentu małżeństwa.
                  Tylko kiedy dowiedziałęś się o jej chorobie?
                  Przed urodzeniem córki?
                  Po urodzeniu?
                  A o czym dyskutujemy?
                  Ty do Nas napisałes, nie dziw się że ktoś Ci odpowiada.
        • jufalka Re: opieka nad dzieckiem 15.02.06, 09:40
          A co jeśli by Twoja żona zachorowała po ślubie i nie "wprowadziła cie w bład"?
          Co by było gdyby Twoja obecna partnerka zachorowała - na podobną lub inną
          poważną chorobę? Też byś z niej zrezygnował? Może nie kochałeś swojej żony i
          już?
          • t.ran Re: opieka nad dzieckiem 15.02.06, 09:49
            > A co jeśli by Twoja żona zachorowała po ślubie i nie "wprowadziła cie w
            bład"?
            > Co by było gdyby Twoja obecna partnerka zachorowała - na podobną lub inną
            > poważną chorobę?

            A co by było, gdyby babcia miała wąsy?

            >Może nie kochałeś swojej żony i
            > już?

            Kochałem, ale przestałem. Na bezwarunkową miłość można liczyć ze strony
            rodziców, a niekoniecznie męża czy partnera.
    • pelagaa Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 11:45
      Fakt, ze zwiazales sie przez rozwodem z nowa Pania swiadczy przeciwko Tobie i
      moze spowodowac orzeczenie Twojej winy. Jesli orzekna Twoja wine to nie
      alimenty na zone (bardzo prawdopodone, przy jej chorobie!!!) beda chyba
      najwiekszym problemem, tylko male szanse na uzyskanie opieki nad dzieckiem.
      Chyba, ze masz inne priorytety.

      Uwazam, ze miales prawo wiedziec o chorobie zony. A jesli zona jest naprawde
      chora, to bez sensu byloby zostawianie dziecka z zona, a praktycznie pewnie z
      jej rodzicami. Nie popieram wychowywania dzieci przez dziadkow, jesli
      przynajmniej jeden z rodzicow jest zdolny i chetny do opieki nad dzieckiem.
      Sa jednak sytuacje wyjatkowe, kiedy dzieciom z dziadkami jest lepiej.

      Nie podoba mi sie, typowe dla facetow zachowanie, ktore prezentujesz: rozwod
      dopiero w momencie nowego zwiazku. Jestem zwolenniczka konczenia jednego i
      dopiero zaczynania drugiego zwiazku, tak jest po prostu przyzwoicie.

      Ale trudno cokolwiek pisac, kiedy ma sie taki maly wycinek otaczajacej Was
      rzeczywistosci.
      • derena33 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:06
        Akurat znam bardzo dobrze osobe ktora choruje na CHAD od 30 lat. Ma rodzine i
        dziecko juz dorosle, ma tez wnuki i mimo twojej mrozacej krew w zylach
        opowiesci, zapewne po to by wybielic swoja osobe, wiem ze leczona psychoza
        depresyjno maniakalna jest prawie niezauwazalna dla otoczenia. Nie znam
        szczegolow twojej historii. Pewnie mozesz miec pretensje do zony, ze zataila
        przed toba fakt choroby przed slubem, ale wiem tez ze przy spokojnym zyciu,
        zazywaniu lekow i wspolpracy kochajacego, dojrzalego partnera, choroba ta nie
        jest tak dolegliwa dla bliskich jak starasz sie tu przedstawic.

        No ale do zycia na dobre i na zle trzeba byc dojrzalym facetem a nie
        smarkaczem, ktory zawija ogon pod siebie i ucieka w ramiona drugiej jak tylko
        pojawia sie trudnosci. A co bedzie jak twoja obecna partnerka na cos zachoruje,
        na raka np, lub na inna chorobe nieuleczalna, z ktora bedzie sie zmagac. Tez ja
        opuscisz? Tlumaczac sie, ze przeciez nie z taka osoba sie zwiazales?
        • t.ran Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:14
          > No ale do zycia na dobre i na zle trzeba byc dojrzalym facetem a nie
          > smarkaczem, ktory zawija ogon pod siebie i ucieka w ramiona drugiej jak tylko
          > pojawia sie trudnosci. A co bedzie jak twoja obecna partnerka na cos
          zachoruje,
          >
          > na raka np, lub na inna chorobe nieuleczalna, z ktora bedzie sie zmagac. Tez
          ja
          >
          > opuscisz? Tlumaczac sie, ze przeciez nie z taka osoba sie zwiazales?


          Tłumaczyłem już swój pkt widzenia kilka postów wyżej - nie będę się powtarzał.

          > dziecko juz dorosle, ma tez wnuki i mimo twojej mrozacej krew w zylach
          > opowiesci, zapewne po to by wybielic swoja osobe, wiem ze leczona psychoza
          > depresyjno maniakalna jest prawie niezauwazalna dla otoczenia.

          Zapewne wiesz też, że u każdego przebiega to inaczej i jeden przypadek nie
          upoważnia Cię do wyciągania tak ogólnych wniosków.
          • derena33 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:24
            Wiesz choroba tej osoby zaczela sie dosc nagle i wierz mi ze poczatki zanim
            rozpoczeto leczenie i zanim ustawiono prawidlowo leki, trwaly kilka lat. Byly
            pobyty w szpitalu psychiatrycznym w okresie depresji i leki uspakajajce w
            okresie manii.
            No ale po co z toba dyskutowac jak ty wiesz najlepiej, chcialam tylko zauwazyc,
            ze jest to czesto choroba dziedziczna i nie zycze twojemu dziecku by trafilo na
            takiego partnera zyciowego jak ty.
            • diinna Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:30
              Jeszcze jedno pytanie. Co stanie sie gdy u Twojej Córki ( nie daj Boże) również
              rozwinie sie ta choroba ze wszystkimi konsekwencjami ia Ty bedziesz miał
              kolejne dziecko z nowa partnerka. Czy aby chronić to nowe dziecko - odsuniesz
              Anie???

              • iziula1 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:34
                Wiesz Diinna, trudno rozwijać dalej temat. Bo i sytuacja autora jest bardzo
                trudna.
                On podjął decyzje o odejściu od chorej żony.
                Miejmy nadzieje,że miłośc do dziecka okaże się silniejsza od choroby .
                I autor wątku nie odsunie dziecka od siebie jak to zrobił z "problemem" swojej
                żony.
                Iza
                • diinna Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:36
                  Izulka- moje doswiadczenie wskazuje na co innego .
                  Raz juz znalazł dla siebie rozgrzeszenie
              • t.ran Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:36
                Widzę, że masz mnie za potwora bez serca. Nie odsunę. Jestem świadomy, że tak
                może się stać, dziecko nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności i w takiej
                sytuacji dołożę wszelkich starań, żeby zapewnić córce dobre warumki i właściwe
                leczenie.

                Przy okazji, nie sądzisz, że dziedziczność tej choroby jest dodatkowym
                argumentem podważającym słuszność postępowania mojej żony. Czy cierpiąc na
                nieuleczalną chorobę, powinna tak beztrosko decydować się na dziecko? To
                opczywiście teoretyczne rozważania, bo dzisiaj nie wyobrażam sobie, że Ani
                mogłoby nie być, ale myślę, że to było bardzo egoistyczne ze strony żony.
                • diinna Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:39
                  Zgadzam sie , ze ze strony matki było to egoisteyczne, zgadzam sie ze
                  nieodpowiedzialkne. Ale czy Ty nie postepując tak ajk teraz nie jestes
                  egoistycznyn?

                  Powiedz mi jak to możeliwe ze do momentu poczęcia dziecka ta choroba nie dawała
                  znac o sobie.
                  Opoiedz o tym wiecej. MOze wasze mażesntwo miało wpływ na to ze choroba sie
                  znowu ujawniła.
                  • jufalka Re: opieka nad dzieckiem 15.02.06, 09:51
                    Ja nie uważam że to było egoistyczne z jej strony, że chciała mieć własne
                    dziecko! Tym bardziej, że dziecko nie musi choroby odziedziczyć, a z tego co
                    wiem ta choroba może się pojawić też na skutek doświadczeń życiowych. No i
                    można z nią żyć.
                    • t.ran Re: opieka nad dzieckiem 15.02.06, 09:56
                      To fajnie, że nie uważasz. Pogadamy, jak jakiś mężczyzna wmanewruje Cię w
                      podobną sytuację - mam nadzieję, że wtedy będziesz równie wyrozumiała.
                • diinna Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:43
                  Prawde pwoiedziawszy wiem mało na temta jak to naprawde było.
                  Powiem co mi sie nie pododba:
                  1. Choroba powóciła w waszym małzestwie
                  2. "oszukanie" - bardzo ładnie tłumaczy nowa partnerke jeszcze w małżenstwei.
                  3. Jak to ktos okreslił. Bore swoja rodzine i wymieniem mama. - to bardzo mi
                  sie nie pododba.

                  Ale ty rób jak chcesz. Ja trzymam kciuki za Anie - aby - kochała swoja mama,
                  aby miała z nia kontak, i aby była zdrowa i choroba jej nigdy nie dotkneła.
    • labomba666 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 12:48
      Kolego, cokolwiek byś nie powiedział, to przed sądem nie jesteś w stanie
      wykazać, że nie byłeś poinformowany. Żona zapewni, że wszystko Ci powiedziała o
      swojej chorobie, a Ty wspaniałomyślnie to zaakceptowałeś.
      Przed sądem będziesz wyglądał, jak śmieć, bowiem opuszczasz bezbronną, chorą
      kobietę i matkę, a na domiar złego chcesz jej zabrać dziecko.
      Jakby tego było mało, masz jusz nową kobietę, z którą planujesz dalsze życie.
      Gdyby był taki paragraf, to dostałbyś strzał w potylicę. A że jest to sprawa
      cywilna, to:
      1. nie dostaniesz rozwodu, bo byłoby to niezgodne z zasadami życia społecznego,
      2. dostaniesz rozwód na takich warunkach, że odechce Ci się jakichkolwiek nowych
      kobiet i rodzin.

      Dlatego, zamiast szukać wsparcia na Forum dla samodzielnych mam, usiądź, napij
      się piwka i pogłówkuj, jak mógłbyś z tej sytuacji wyjść obronną ręką. Są inne
      fora, dla facetów ...

      LaBomba
      • labomba666 i jeszcze 14.02.06, 12:51
        Po opiekę nad dzieckiem mógłbyś co najwyżej wnosić po orzeczeniu rozwodu,
        powołując się na chorobę byłej żony i niepełną rodziną, oraz lepsze warunki
        dorastania dziecka w nowej, pełnej rodzinie.

        LaBomba
        • mrs_ka Re: i jeszcze 14.02.06, 13:10
          Tak, aspekt o nieorzeczeniu rozwodu z przyczyn społecznych może być tu jak
          najbardziej wykorzystany. Inna sprawa, czy do tego dojdzie, ale taka opcja
          istnieje. I zgadzam się z LaBombą, że najpierw rozwód, potem dalsze sprawy.
          Sugerowałabym też legalizację obecnego związku ze względu na późniejsze
          wniesienie pozwu o sprawowanie opieki nad dzieckiem. To jednak lepiej wygląda, a
          poza tym z punktu widzenia dziecka jest czystsze, bo zajmuje się nim macocha, a
          nie kochanka. Najpierw jednak rozwód.

          Teraz OT:
          Zatajenie faktu choroby psychicznej bądź fizycznej przed współmałżonkiem jak
          najbardziej jest podstawą do uzyskania orzeczenia o nieważności sakramentu
          małżeńskiego.
          Myślę, że skoro nawet tak konserwatywna instytucja jak KK reguluje tę kwestię w
          sposób precyzyjny, tym bardziej my nie powinnyśmy być świętsze od papieża. Jest
          to a) zbędne b) przesadne c) złośliwe.
          Mnie także nie podoba się punkt pod tytułem opuszczanie tonącej łajby nim
          nabierze wody i ewakuacja na inną fregatę, ale człowiek jest człowiekiem i nigdy
          nie wiadomo, jak się zachowa. MOzna jedynie przypuszczać, że zachowałby się inaczej.
          Osobiście nie wierzę, aby którakolwiek z nas powoływała się na tekst przysięgi
          "w zdrowiu i w chorobie (...) i nie opuszczę cię aż do śmierci", gdyby to ona
          sama została w ten sposób oszukana. Tutaj autor opisuje sytuację i możemy mu
          albo wierzyć, albo nie. Nie mam przesłanek, aby zakładać jego nieuczciwość, Wy
          także ich nie macie. W związku z tym kupuję historię tak, jak została tu opisana
          i nie widzę potrzeby szukania drugich den.

          Jeśli ktoś przed kimś zataja informację tak istotną to tym samym unieważnia
          wszelkie późniejsze umowy. Zarówno na gruncie osobistym, jak i prawnym. To raz.
          Pozostanie z żoną w tym przypadku byłoby aktem dobrej woli, która po pierwsze
          nie jest obowiązkowa, a po drugie nie sprawiłaby, że przysięga sakramentalna
          zyskałaby ważność, bo jeśli autor pisze prawdę, to jego małżeństwo z punktu
          widzenia prawa kanonicznego nie istnieje i nie istniało nigdy.
          Trzy: psychoza maniakalno-depresyjna ma różne formy, przebiegi i skale
          nasilenia. To, że jeden chory na mukowiscydozę dożywa 40go roku życia nie
          oznacza, że innych spotka to samo. Jest zbyt wiele czynników, aby dopuszczać się
          tu uogólnień, jak zrobiła to Derena. Mimo całej sympatii do Niej nie zgodzę się
          z Nią w tym punkcie. Istnieją łagodne postacie choroby, jak i postacie nasilone,
          które wymagają permanentnej hospitalizacji. Zawsze istnieje też ryzyko
          zaostrzenia się objawów. Dokładnie tak samo, jak w przypadku chorób o innej
          etiologii, stąd porównanie z mukowiscydozą. PO prostu tu nie ma reguł, a
          przypadki znajomych niczego merytorycznego do sprawy nie wnoszą.

          a.
          • mrs_ka Re: i jeszcze 14.02.06, 13:11
            aha, kwestia alimentów na żonę wydaje mi się nie do uniknięcia, zresztą jest
            słuszna także ze społecznego punktu widzenia. Mam jednak nadzieję, że się z tym
            godzisz i bierzesz to pod uwagę przynajmniej ze względów przyzwoitości.

            a.
            • t.ran Re: i jeszcze 14.02.06, 14:15
              Nie do końca się z tym "godzę", ale ponieważ dość dobrze zarabiam i nie mam
              problemów finansowych, nie będę o to walczył.

              P.S. Przed ślubem podpisaliśmy intercyzę - czy to coś zmienia w tej kwestii?
              • labomba666 Re: i jeszcze 14.02.06, 14:21
                > Nie do końca się z tym "godzę", ale ponieważ dość dobrze zarabiam i nie mam
                > problemów finansowych, nie będę o to walczył.

                Dobrze zarabiasz, to będziesz dobre alimenty na żonę płacił.


                > P.S. Przed ślubem podpisaliśmy intercyzę - czy to coś zmienia w tej kwestii?

                Intercyza na wysokość alimentów nie ma wpływu.
          • derena33 Re: i jeszcze 14.02.06, 13:37
            Sila twoich argumentow Mrs_ka jest powalajaca, ale jest jeszcze cos takiego jak
            czlowieczenstwo i takie inne proste chrzescijanskie prawdy.

            A jezeli chodzi o koscielne rozwody, czy jak to zawsze prostujesz
            uniewaznienia, to wybacz ale w tej kwestii i w wielu innych kosciol dla mnie
            nie jest autorytetem.
            • mrs_ka Re: i jeszcze 14.02.06, 14:27
              Dereno, w kwestii unieważnień małżeństw sakramentalnych TYLKO Kościół jest
              autorytetem, bo prawo kanoniczne nie rozciąga się poza członków tej instytucji.
              Nie rozumiem zatem Twojej ostatniej uwagi.
              Oczywiście, że istnieje coś takiego jak człowieczeństwo, ale- po pierwsze- jest
              to termin o nieostrej definicji, a po drugie nie istnieją arbitralne mierniki
              człowieczeństwa, a mniej więcej w tym kierunku zaczęła zmierzać część dyskusji.
              Ponadto jedną z prostych prawd, o których piszesz, jest uczciwość. Jeśli więc
              mamy sytuację, w której odejście od żony poprzedza elementarna, przedślubna
              nieuczciwość tejże żony, to ta nieuczciwość jest pierwotna, zaś odejście wtórne.
              Tu się chyba ze mną zgodzisz?
              Nie wiem zatem, na jaką prostą prawdę się powołujesz. W tym przypadku konkretnie
              oznaczałoby to pogodzenie się z faktem, że zostało się oszukanym i nalezy do
              końca życia ponosić niezawinione przez siebie konsekwencje, choć istnieją prawne
              i moralne możliwości, aby tego nie robić.
              W moim postrzeganiu świata jest oczywiście miejsce na taką postawę, ale ja
              nazywam ją "bohaterstwem" czyli czymś więcej aniżeli norma. Nadstawienie
              drugiego policzka nie jest nakazem, jest postulatem. Nie mieści się w żadnym
              kodeksie praw, tak jak nie mieści się tam poświęcanie swojego życia, oddawanie
              organów i inne tego typu akty. Ktoś, kto nie poświęci swojego życia dla drugiego
              człowieka nie jest bohaterem, ale nie jest też draniem. Jest człowiekiem
              przeciętnym, a to nie grzech.
              Autor nie chce być bohaterem i uważam, że mieści się w zakresie zachowań
              normalnych. NIe są one równoznaczne z podlością i egoizmem, bo to już jest
              skrajność na skali.
              a.
              • iziula1 Re: i jeszcze 14.02.06, 14:58
                Wiesz Aniu, wszystko można ładnie ubrac w słowka, nazwać i zdefiniować. Tylko
                po co?
                Dla usprawiedliwienia siebie, swojego sumienia?
                Mówie tu o "człowieczeństwie" o którym wspomniała Derena.
                A to,że coś jest nazwane i ujete w normy nie znaczy że jest mądre.
                Dziś łatwo powołać się na to,że człowiek jest grzesznyM, lub przecietnym lub
                ułomnym co całkowicie zwalnia z odpowiedzialności z człowieczeństwa.
                Zeby poczuć się lepiej, tam w srodku "no bo ja przecież nic nie musze".
                Łatwiej uciec od chorego człowieka, odizolowac go i zacząc nowe życie, bo
                przecież nikt nie jest bohaterem.
                Ale o jakim bohaterstwie mówisz? O byciu przy chorym człowieku?
                To jest zwykłe człowieczeństwo nie bohaterszczyzna.



                Nie odnosze się zupełnie do wątku o nieuczciwości przedmałżeńskiej.
                • mrs_ka Re: i jeszcze 14.02.06, 15:11
                  Iziula, ta kobieta ZATAIŁA przed męzem swoją chorobę i nie dała mu szansy na
                  wolną decyzję. To jest dla mnie punkt wyjścia w tej dyskusji i nie wiem, po co
                  odwołujecie się z Dereną do koturnowego człowieczeństwa.
                  Kobietę, która wychodzi za maż będąc nosicielką HIV i zataja tę informację przed
                  męzem tez usprawiedliwisz, a męzowi poślesz banał o człowieczeństwie i byciu
                  przy chorym człowieku?
                  Choroba psychiczna jest chorobą całej rodziny. Nie dotyka tylko samego chorego,
                  ale także jego otoczenie. Otoczenie ma prawo się przed tym bronić jeśli zostało
                  w chorobę wmanewrowane. NIgdzie tutaj nie pisałam o sytuacji, w której w trakcie
                  malżeństwa pojawia się choroba.



                  a.
                  • inezzzja do pani "psycholog" 15.02.06, 13:45

                    Odpowiadasz na :

                    mrs_ka napisała:

                    (...)
                    > Kobietę, która wychodzi za maż będąc nosicielką HIV i zataja tę informację prze
                    > d
                    > męzem tez usprawiedliwisz, a męzowi poślesz banał o człowieczeństwie i byciu
                    > przy chorym człowieku?

                    Kicia, a Ciebie na tych Twoich studiach nie nauczyli, że CHAD się nie przenosi
                    dorgą plciową?
                • t.ran Re: i jeszcze 15.02.06, 09:21
                  Łatwiej uciec od chorego człowieka, odizolowac go i zacząc nowe życie, bo
                  > przecież nikt nie jest bohaterem.
                  > Ale o jakim bohaterstwie mówisz? O byciu przy chorym człowieku?

                  Jedno pytanie do Izy i wszystkich innych oburzonych moja postawa forumowiczek:
                  gdyby wasz mąż po ślubie zaczął nałogowo pić, robił wam awantury po pijanemu,
                  zawalał swoje obowiązki itd., też stałybyście na stanowisku, że trzeba przy nim
                  być na dobre i na złe?
                  • iziula1 Re: i jeszcze 15.02.06, 09:46
                    Wiesz, ja nie jestem oburzona. Ja zadaje pytania i nie tylko tobie ale i sobie.
                    Co do nałogowego picia i choroby psychicznej.
                    Miedzy tymi dwiema chorobami jest ogromna róznica.
                    Nie sądzisz?
                    I chyba nie musze Ci wskazywac tych różnic. Jesteś inteligentny.
                    Pozdrawiam.
                    Iza
                    • t.ran Re: i jeszcze 15.02.06, 09:51
                      Jaka różnica? Alkoholizm to też choroba (podobnie jak przywoływany wcześniej
                      rak). Przyjmując tok rozumowania niektórych z Was, nie wolno zostawić męża
                      alkoholika, bo przysięgało się na dobre i złe.
                      • iziula1 Re: i jeszcze 15.02.06, 09:59
                        Wiesz T.ran różnica w chorobie nowotworowej jest taka że nikt z nas nie ma
                        wpływu na to czy zachoruje czy nie. Podobnie z chorobami psychicznymi.
                        W chorobie alkoholizmu pojawia się aspekt "własnej działalności" smile
                        Najpierw pijesz dla przyjemności, potem pijesz bo musisz i nadal twierdzisz,że
                        wszystko jest pod kontrola.
                        Można to przerwać ale trzeba CHCIEĆ!
                        Trudno stawiać na jednej płaszczyżnie chorobe alkoholowa i raka.
                        I zgadzam się,że są kobiety,żony które nie zostawiają swego męża alkoholika.
                        Mimo,że nie podjął terapii.
                        Czy to żle? Czy należy je potępić?
                        • t.ran Re: i jeszcze 15.02.06, 10:02
                          > Czy to żle? Czy należy je potępić?
                          >

                          Nie, ale nie należy wymagać takiego poświęcenia od wszystkich i potępiać tych,
                          które podjęły inną decyzję.

                          > W chorobie alkoholizmu pojawia się aspekt "własnej działalności" smile

                          To też choroba. Dotknięty nią człowiek nie jest do końca sobą i nie panuje nad
                          swoją "działalnością". To przecież nie jego wina...
                        • iludien Re: i jeszcze 28.08.06, 12:49
                          > I zgadzam się,że są kobiety,żony które nie zostawiają swego męża alkoholika.
                          > Mimo,że nie podjął terapii.
                          > Czy to żle? Czy należy je potępić?

                          jak najbardziej, jeśli cierpią osoby trzecie, np.: dziecko, a kobieta ma możliwość opuszczenia "tonącego wraku".
                      • derena33 Re: i jeszcze 15.02.06, 11:15
                        Poniewaz alkoholizm jest miedzy innymi choroba woli,jednym ze sposobow na
                        leczenie alkoholika jest pozostawienie go na dnie, by widzac ze wszystko traci
                        wtedy dobrowolnie poddal sie leczeniu, i leczyl sie z przekonaniem,a nie udawal
                        przed bliskimi. Alkoholik im wiecej straci, a chce zyc, tym pewniejszy jest
                        jego zwrot do poradni AA.
                        Matomiast nie slyszalam o takiej metodzie leczenia depresji i manii.
                        Tak ze nie pieprz mi tu tran, i nie porownuj i nie utozsamiaj sie z bitymi
                        przez alkoholikow kobietami.
        • matylda_z Re: i jeszcze 14.02.06, 15:40
          W zasadzie podziwiam wiare w ludzi (i ludziom) pana trana (tranu). Tak
          okropnie oszukany przez ukochana kobiete (zakladam ze swego czasu byla
          ukochana inaczej chyba by sie z nia nie spetal wezlem malzenskim), dziwne, ze
          na wstepie nowej znajomosci nie prosi o wyniki dokladnych badan.
          • iziula1 Re: i jeszcze zapytam, taki kolejny banał:) 14.02.06, 21:43
            Dlaczego autor postu ożenił się z tą właśnie kobieta?
            Pytanie chyba nie należy do trudnych.
            • t.ran Re: i jeszcze zapytam, taki kolejny banał:) 15.02.06, 09:46
              > Dlaczego autor postu ożenił się z tą właśnie kobieta?
              > Pytanie chyba nie należy do trudnych.

              A jakie to ma teraz znaczenie?
              • diinna Re: i jeszcze zapytam, taki kolejny banał:) 15.02.06, 09:46
                Jak to nie mA. To podstawowe pytanie i ma znaczenie.
              • iziula1 Re: i jeszcze zapytam, taki kolejny banał:) 15.02.06, 09:47
                Czyzbym się pomyliła i pytanie jest zbyt trudne dla Ciebie?
                • t.ran Re: i jeszcze zapytam, taki kolejny banał:) 15.02.06, 09:54
                  Uczepiłyście się. PO prostu kiedyś było nam ze sobą dobrze, mieliśmy podobne
                  spojrzenie na świat i chcieliśmy coś razem budować.
                  • iziula1 Re: i jeszcze zapytam, taki kolejny banał:) 15.02.06, 10:00
                    No bo my takie czepialskie jesteśmy i uparte smile
                    • t.ran Re: i jeszcze zapytam, taki kolejny banał:) 15.02.06, 10:05
                      Dla mnie nie ma znaczenia to co było x lat temu, tylko to co jest teraz. A
                      teraz znaleźliśmy się w punkcie, z którego nie ma już powrotu do tego, co było.
                      Nie ma pozytywnych uczuć, sympatii, szacunku.

                      Poza tym myślę, że w związku ważna jest równowaga w dawaniu i braniu oraz dobre
                      samopoczucie obu stron. U nas zabrakło i jednego i drugiego.
                      • iziula1 Re: i jeszcze zapytam, taki kolejny banał:) 15.02.06, 10:10
                        No widziszsmile
                        I to jest powód dlaczego nie chcesz byc już z żona.
                        Bo brakuje wam ważnego elementu- miłości.
                        Sympatii, równowagii w dawaniu i braniu.
                        Co moge jeszcze dodać-życze Ci powodzenia i jak napisała jedna z przedmówczyn
                        trzymam kciuki za Anie aby Ona nie ucierpiał najbardziej w tej trudnej sytuacji.
                        Pozdrawiam.
                        Iza
                        ps.Pamiętaj ,że każy związek nawet ze zdrową psychicznie osobą też może się
                        wypalic.
                        • t.ran Re: i jeszcze zapytam, taki kolejny banał:) 15.02.06, 10:15
                          > ps.Pamiętaj ,że każy związek nawet ze zdrową psychicznie osobą też może się
                          > wypalic

                          Pamiętam. Wiem też, że są czynniki, które temu wypaleniu wybitnie sprzyjają.
                          Pozdrawiam,
                          Tadeusz
                      • derena33 Re: i jeszcze zapytam, taki kolejny banał:) 15.02.06, 11:25
                        To skoro sie wypaliles a kazdemu sie to moze zdarzyc , to nie zwalaj winy na
                        zone.

                        Uwazaj tez by twoje uczucia do dziecka rowniez sie nie wypalily, bo nie
                        bedzie sie zachowywalo zgodnie z twoim wyobrazeniem jak powinno.
                        Patrzac na zycie i ludzkie zachowania, czasem tak bywa ze uczucia ojca do
                        dziecka nie sa bezwarunkowe i gasza je trudnosci.
      • agamagda Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 13:18
        Dlatego, zamiast szukać wsparcia na Forum dla samodzielnych mam, usiądź, napij
        > się piwka i pogłówkuj, jak mógłbyś z tej sytuacji wyjść obronną ręką. Są inne
        > fora, dla facetów ...
        >

        No właśnie, zastosuj tą radę do siebie.
        • labomba666 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 13:34
          > No właśnie, zastosuj tą radę do siebie.

          Jeżeli będę chciał poradę, to o nią poproszę. Ale na pewno nie jakąś popłuczynę
          prawniczą.
          • agamagda Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 14:02
            Chamstwo jest bronią słabeuszy,
            ty często chamstwa naduzywasz,
            co to może oznaczać?
            ano wirtualną postać słabeusza labomby
          • agamagda Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 14:04
            Stosuj rady, które sam dajesz... do siebie, może byłbyś wiarygodniejszy
    • agamagda Pomyśl o unieważnieniu 14.02.06, 13:10
      Nie wiem jak bardzo jest zaawansowany Twój rozwód, ale ja radzilabym Ci, udać
      się do adwokata i dowiedzieć się, czy nie lepiej byłoby zmienić postępowanie na
      unieważnienie małżeństwa, a nie rozwód, są, bowiem ku temu przesłanki –
      zatajenie choroby psychicznej żony.
      Konsekwencją unieważnienia małżeństwa jest, stwierdzenie, że związek nie
      istniał.
      W przypadku zaś orzeczenia rozwodu, istnieje ryzyko, że będzie on orzeczony z
      twojej winy – z uwagi na związek z inną kobietą, w czasie trwania małżeństwa +
      niezależnie od tego, jeśli Twoja Ex zona znajdzie się w potrzebie, a jest takie
      ryzyko i tak będziesz zobowiązany do łożenia na nią alimentów w skrajnym
      przypadku.

    • iziula1 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 13:13
      Re: opieka nad dzieckiem
      Autor: t.ran
      Data: 14.02.06, 12:36 + dodaj do ulubionych wątków

      Widzę, że masz mnie za potwora bez serca. Nie odsunę. Jestem świadomy, że tak
      może się stać, dziecko nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności i w takiej
      sytuacji dołożę wszelkich starań, żeby zapewnić córce dobre warumki i właściwe
      leczenie >>

      Twoja żona też nie ponosi odpowiedzialności za swoją chorobe.
      Też możesz zapewnić jej odpowiednie warunki i własciwe leczenie.
      Ale ty nie chcesz.
      Masz już nowa partnerke.
      Prawda ?
      • t.ran Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 14:12
        > Twoja żona też nie ponosi odpowiedzialności za swoją chorobe.

        Za chorobę nie - za wmanewrowanie nas wszystkich w obecną sytuację tak.

        > Też możesz zapewnić jej odpowiednie warunki i własciwe leczenie.
        > Ale ty nie chcesz.

        Nie chcę. Nie kocham jej, nie układa nam się, nie mam już do niej zaufania i
        nie mogę na nią liczyć. W imię czego miałbym to ciągnąć?

        > Masz już nowa partnerke.
        > Prawda ?

        Mam i bardzo się cieszę, że mam szansę na ułożenie sobie życia z kimś bez tego
        rodzaju obciążeń. To źle? Juz chyba pisałem, że nie mam natury masochisty.
        • iziula1 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 14:49
          t.ran
          >>Mam i bardzo się cieszę, że mam szansę na ułożenie sobie życia z kimś bez
          tego rodzaju obciążeń. To źle? Juz chyba pisałem, że nie mam natury
          masochisty.>>

          Tylko dokładnie sprawdz swoją partnerke.
          Bo nigdy nie wiadomo ...

          A los czesem płata figlesmile
          • matylda_z Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 15:14
            chcialam napisac to samo. Mysle, ze nie od parady byloby nowej partnerce zrobic
            dokladne badania. Czy aby chora nie jest fizycznie badz psychicznie. Lepiej
            teraz niz poznoej szukac kolejnej zdrowej nowej zeby sobie tego jednego zycia z
            chora nie marnowac.
            • labomba666 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 15:34
              Dakładam się do tych porad, np. "Słuchaj skarbie, może dzisiaj zamiast kolacji
              walentynkowej przy świecach zrobimy sobie jakieś fajne badania? Znam tu małą
              przytulną przychodnię psychiartyczną z rewelacyjną obsługą. A szatnia, zamiast
              przechowywania kurtek sama rozdaje odzież - takie gustowne kaftaniki".
    • inezzzja [...] 14.02.06, 13:14
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • agamagda Re: skasować tego trolla!!! 14.02.06, 13:19
        Watro byłoby jednak o zaburzeniu poinformować PRZED zawarciem małżeństwa,
        prawda?
        • inezzzja Re: skasować tego trolla!!! 14.02.06, 13:37
          te, adminka, masz specyficzne poczucie "humoru".
    • bea53 Re: opieka nad dzieckiem 14.02.06, 14:56
      Ja natomiast stane w obranie autora watkui po jego stronie.
      Sama mam osobe chora psychicznie w rodzinie, i
      wiem jakie pietno wywiera choroba na zycie otaczajacych ja osob, zwlaszca jesli
      sa to dzieci jeszcze nie uksztaltowane psychicznie. To moze wiedziec tylko ktos
      kto ma do czynienia na co dzien z osoba chora. Sa rozne psotacie psychozy i sa
      tez takie ktore sa oporne na leczenie.
      Uwaza ze t.ran ma prawo do rozwodu i chronienia dziecka przed niestabilna matka
      i ulozeniasobie zycia po swojemu. Zycie na sile bez milosci, w piekle
      niestabilnosci nikomu nie posluzy.
      Majac oparcie w ojcu i macosze dziecko bedzie sie lepiej czulo i z takim
      zapleczem Ania wraz z ojcem moga tez wspierac dalsze leczenie matki i ja sama.
      Rozwod nie musi oznaczac "delete".
      Uwazam ze w sadzie mozna przedstawic dokumentacje z ktorej wynika ze choroba
      rozwinela sie przed slubem, jak i wykkazac ze jest oporna na leczenie,
      przedstawic swiadkow
    • nzuri Re: opieka nad dzieckiem 27.08.06, 18:37
      A jakie masz zarzuty do żony, poza chorobą?
      Napisałeś o awanturach, kołowrocie itp, "coraz gorszej atmosferze" - za to
      odpowiadaliście oboje. Ją usprawiedliwiała choroba, Ciebie tylko brak uczuć do
      niej. Ale jakie masz zarzuty do niej jako matki. Podkreślam mnie nie interesuje
      dlaczego Ty odszedłeś, ale co jej zarzucasz jako matce, takiego, co by
      powodowało, że dziecko nie moze mieszkać z nią. No, poza chorobą oczywiście.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja