a co jak ..."woda z mózgu"......???

07.03.06, 10:35
a co jeśli mamusia dziecka nastawia je przeciwko ojcu?? w taki sposób ze
dziecko nie chce tych kontaktów?? nagle??nie chec bo."tatuś cię zostawił bo
cię nie kocha"
ojciec - nie pije, nie bije, płaci, kocha - i interesuje się... nie chce
siłowo tej sprawy rozwiazywac, dziecko mialo już dość scen dość drastycznych
wyreżyserowanych przez matkę..
perfidnie.. zeby nie było, że nie pozwala, pozwala a jakże na "widzenia"
ale......dziecko nie chce.. a to jest zagadka..
czy takie "pranie mózgu"jest w porządku??
    • kwiatek1974 Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 07.03.06, 10:53
      Napewno nie jest w porządku nasza exsia tez tak robiła, dodatkowo zabraniała
      kontaktów, ale teraz sie zmieniła i to nie dlatego że sąd jej kazał ale wie że
      przegrała a mała bardzo kocha ojca, i chce mieć z nim kontakty. Takie matki
      które robia takie rzeczy dziecku powinni rozstrzelac.
      • pimpa17 Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 07.03.06, 11:31
        no wlaśne mały też kocha bardzo.a teraz wygląda na to że .. kochał... najgorsz
        jest to ze ojciec zalamuje się tym..
        czy można w ten sposób próbowac wywierac wpływ na ojca żeby wrócił??????
        i jak to udowodnić??
        • aglesnik Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 07.03.06, 11:53
          tak to bywa, sama byłam świadkiem akcji "kochanej" mamusi która opowiadała
          córce niezbyt pochlebne opinie o tatusiu, kiedy ten postanowił odejśc do innej,
          że 8letnie dziecko wylądowało w szpitalu, musiało byc pod opiekją psychologa i
          osiągneła sukces. facet zrezygnował i wrócił... do córki. żyją sobie tak już
          kilka lat i pożyją jeszcze, bo ona nie pozwoli na rozwód i już... nie wazne co
          ich dzieli, bo niewiele łączy, ale tak ma być. sa na świecie kochający
          tatusiowie, mój ex jest taki i całe szczęście dla moich dzieci i sa tez
          paskudnice matki, które wykorzystają na maxa wszystkie sposoby!! tylko
          najbardziej żal dzieci sad ag.
          • zyciowy00 Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 07.03.06, 22:53
            jeżeli "tatuś" odchodzi do jakieś panienki to niech nie liczy na to, że wszyscy
            mają być wyrozumiali wobec niego.. o jakim "praniu mózgu" Ty piszesz facio
            porzucił rodzinę dla nowej dupy - musi liczyć sie z konsekwencjami swej decyzji
            nawet utratą kontaktu z dzieckiem - jestem za

            a dzieciakowi nic się nie stanie jak usłyszy co sie dzieje wokół niego,
            bezstresowe wychowywanie też jest nie dobre, potem rosną małe bandytki, albo
            nie ma kto ustąpić starszej Pani miejsca w autobusie
            • pimpa17 Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 08.03.06, 07:31
              zgadzam się z tobą oczywiście - ale to nie jest sytuacja taka jaką opisałaś,
              tatuś został po raz kolejny postraszony groźbą wyrzucenia z domu w trakcie
              milionowej kłótni rodzinnej. W końcu po kilku latach "skonsumowal" to
              wyrzucenie .. i wyniósł się..i to nie do innej panny... i własciwie nie chciał
              już wracać i sluchać przeprosin....
              rozpad z powodu niezgodności charakterów i awantur.
              wiec co w takim przypadku??
              pozatym czy robienie wody z mózgu jest uzasadnione wogóle? czy dziecko może być
              narzędziem w rekach matki? to co to za matka????
              czy w każdym przyadku "cel uświeca srodki " jest poważne i niszkodliwe????
              • diinna Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 08.03.06, 08:42
                Nie , na Pewno cel nie uswieca srodków i matka jesli podburza dziecko - robi mu
                krzywde.
                Napisałam JEŚLI - bo nie wiemy czy to prawada. dziekco może nie chciec chodzic
                z tysiąca innych powodów.Czy rodzic z dzieckiem wogóle sie nie widuje??
                • pimpa17 Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 08.03.06, 09:42
                  nie wiem czy ma to znaczenie z jakiego powodu nie chce wychodzić z ojcem.
                  mataka powinna uczyć szacunku do obojga rodziców - i tłumaczyć dziecku że
                  ojciec jest wazny itp. ponadto ona sama wie że nie ma zadnych podstaw żeby nei
                  szanowac ojca...jeśli dziecko nie szanuje ojca nie będzie w przyszłości
                  szanować ludzi - a to cholernie zła cecha charakteru..
                  "nie pije, nie bije, utrzymuje, interesuje sie, chodzi do szkoły(czy aby ta syt
                  nie wpływa na naukę)". wydaje mi ise że to poprostu jej ambicja..
                  zresztą zagroziła mu "ze zobaczsz sk.... jak to jest być samemu.."
                  widywal się przez cały czas ...i to dziecko b chętnie chciało się widywać,
                  potem nagla zmiana zachowania od momentu ostatecznej rozmowy o rozwodzie po 1,5
                  roku. Sama podjudzala go do rozwodu - a jak w końcu zdecydował isę na to -
                  dostała ataku furii. nagle zmiana w dziecku.nie chce wychodzić z nim. dodam iz
                  nie są razem od 1,5 roku..
                  • pelagaa Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 08.03.06, 18:33

                    > mataka powinna uczyć szacunku do obojga rodziców - i tłumaczyć dziecku że
                    > ojciec jest wazny

                    A tak z ciekawosci zapytam, czy ojciec uczy dziecko szacunku do obojga rodzicow
                    i tlumaczyl kiedykolwiek dziecku, ze matka tez jest wazna? Czy moze ojcowie
                    maja same prawa?

                    Moim zdaniem prawdziwe "pranie mozgu" dziecka przez matke wystepuje
                    sporadycznie. Co nie znaczy, ze nie wystepuje wcale, oczywiscie zdarzaja sie
                    takie przypadki. Ale jest to zawsze jedyny argument ojca, jesli dziecko odmowi
                    z JAKICHKOLWIEK przyczyn kontaktu z nim. Moze warto jednak poszukac PRAWDZIWYCH
                    przyczyn, zamiast cala wine i odpowiedzialnosc zrzucac na matke, wybielajac sie
                    i poprawiajac sobie samopoczucie zrzuceniem z siebie odpowiedzialnosci.
            • bbbb10 Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 08.03.06, 20:59
              ależ ty jesteś nienormalny....a cóż to dziecko winne, że matka suka?? Jak by
              była dobrą żoną, to facet na inną by nawet nie spojrzał, a dziecko nie jest
              własnością matki (choć 90% tego nie rozumie). Będzie zabraniać i ojciec w końcu
              odpuści, ale ona się wtedy ocknie...z ręką w nocniku i minimalnymi alimentami,
              bo oczywiście każdy normalny facet tak zrobi.
              • zyciowy00 Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 08.03.06, 21:41
                bbbb10 napisała:

                > ależ ty jesteś nienormalny....a cóż to dziecko winne, że matka suka??

                a cóż to dziecko winne, że ojca ma za ku..arza??

                Co my tu mamy? nową dupę pewnego gnojka, która go usprawiedliwia, twierdząc, że
                on jest kochany tatuś a mamusia jest ble, tylko szkoda, że jak się wyprowadzał
                z domu to nie wziął ze sobą dzieciaka i czy w sądzie o te dziecko walczył...
                chyba nie bo zapewne zakłóciłby sielski spokój nowej panienki

                i obrończynię praw tatusia, która twierdzi, że ów zła matka obudzi sie z
                minimalnymi alimentami...pewnie, że się obudzi bo nowa panienka kosztuje,

                a ponadto to jak myślisz, że tatusiowie to o co walczą...o kontakty z własnymi
                dziećmi? walczą o to aby jak najmniej płacić alimentów
                • pimpa17 Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 09.03.06, 07:41
                  no w sumie...dupę mam, ale dupą niczyją nie jestem, ponadto reprezetuję
                  raczej "stronę" matki..jestem jej znajomą.... ja tu chciałam poprostu poruszyć
                  kwestię dzieci w takiej sytuacji - bo sama jestem matką..a tę historię znam od
                  podszewki...
                  "alimenty"=2000 - ustalone przez samego ojca - ona naokoło opowiada ze nie ma
                  pieniędzy. sama pracuje, więc raczej nie chodzi tutaj o pieniądze?...
                  a ja wiem ze płaci bo sama mi o tym opowiada(mówiąc ze nie ma żadnych argumetów
                  jakby co...) - placi - daje jej poprostu pieniądze - nie ma nakazu sadowego w
                  tej kwestii.
                  • lilith76 Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 09.03.06, 13:53
                    bo życiowy ze znajomością życia ma jedynie wspólny nick.
                • pawel-szadko Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 09.03.06, 14:10
                  a ponadto to jak myślisz, że tatusiowie to o co walczą...o kontakty z własnymi
                  > dziećmi? walczą o to aby jak najmniej płacić alimentów

                  a to ciekawa teoria. Tylko za czym będziesz takie bzdury pisał nadal to zobacz
                  co się dookoła dzieje.
                • bbbb10 Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 09.03.06, 20:04
                  i będą płacić najmniej jak się tylko da, a każdemu kto zapyta podpowiem jak to
                  zrobić zgodnie z prawem.
                  A co do zabierania dziecka ze sobą, to 90% ojców by to zrobiło z przyjemnością,
                  ale mamuśki się nie zgodzą, bo kto by na nie płacił???
                  • pesher Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 09.03.06, 21:45
                    No to oswiec mnie, jak mozna placic minimalne alimenty zgodnie z prawem? Krecac
                    przy dochodach? Przepisujac wszystko na obecna partnerke unikniesz komornika,
                    wiec spoko, juz mozesz przestac placic w ogole alimenty.

                    Rozumiem rozgoryczenie, zal LUDZI po rozwodzie, kiedy nie moga sie dogadac w
                    temacie dobra dziecka. Bo takie problemy nie sa tylko domena mezczyzn. Tak jak
                    zdarzaja sie narwane mamuski wykreslajace biologicznego, kochajacego ojca z
                    zycia dziecka, tak i zdarzaja sie olewajacy totalnie ojcowie. Nie zalezy to od
                    plci, ale raczej od tego, jakim jest sie czlowiekiem. Taboret to taboret,
                    obojetnie czy meski czy zenski.

                    Jednak bbbb10 przesadzilas/dziles (sorry,nie wiem jakiej plci jestessmile ) z ta
                    statystyka 90%. Wsrod moich znajomych zrobilam szybka sade telefoniczna lub
                    GGowa. Dokladnie: wsrod znajomych rozwiedzionych facetow (lub takich po
                    rozstaniu z matka dziecka). Bylo ich sztuk 12. Z tego:
                    - 2 (!!) stwierdzilo, ze ma warunki i chcialoby wziac ze soba dziecko (16,7%)
                    - 3 stwierdzilo, ze zabraloby dziecko, ale na chwile obecna nie ma warunkow
                    (25%). Na moje pytanie dodatkowe, kiedy nastapi ta chwila, ze beda mieli
                    warunki tylko 1 powiedzial, ze juz za rok moglby zabrac dziecko, 2 pozostalych,
                    ze w ciagu 3-5 lat.
                    - 6 stwierdzilo, ze dziecko ma lepsze warunki do rozwoju u matki i obecny
                    uklad "odwiedzeniowy" im pasuje (50%)
                    - 1 stwierdzil, ze definitywnie nie wzialby dziecka ze soba przy rozstaniu
                    (8,3%)

                    Zadzwonilam tez do swojego exa, ale jego odpowiedzi nie wciagnelam w
                    statystyki, jako, ze moglaby jego odpowiedz zafalszowac uzyskane dane. Wiem, ze
                    malo reprezentatywna grupe do swojego mini badania wybralam, ale wiecej
                    rozwiedzionych ojcow nie znam..
                    • ajmj Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 10.03.06, 15:17
                      "Rozumiem rozgoryczenie, zal LUDZI po rozwodzie, kiedy nie moga sie dogadac w
                      temacie dobra dziecka. Bo takie problemy nie sa tylko domena mezczyzn. Tak jak
                      zdarzaja sie narwane mamuski wykreslajace biologicznego, kochajacego ojca z
                      zycia dziecka, tak i zdarzaja sie olewajacy totalnie ojcowie. Nie zalezy to od
                      plci, ale raczej od tego, jakim jest sie czlowiekiem. Taboret to taboret,
                      obojetnie czy meski czy zenski. "


                      mądrze napisane. myslę identycznie.
                    • sar36 Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 11.03.06, 07:41
                      Próba statystyczna to co najmniej 30 obserwacji. Dopisz sobie jeszcze moją
                      opinię:
                      - bardzo chętnie wziąłbym dziecko, warunki mam średnie (ale bardzo szybko
                      mógłbym to zmienić), z tym, że nie zrobię tego, bo próbując odebrać dziecko
                      matce, skrzywdziłbym matkę (i pośrednio dziecko - samą awanturą o to).
                      • pesher Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 11.03.06, 22:59
                        Czyli podwyzszasz statystyke w grupie pierwszej - chcacych i mogacych zabrac
                        dzieckosmile
                        Wiesz, Twoja odpowiedz jest bardzo bliska temu, co powiedzial moj ex - warunki
                        sa, checi sa, ale widzi, ze Mala jest szczesliwa przy mnie, rozwija sie
                        wspaniale, sam nie ma najmniejszych klopotow w uczestniczeniu w jej zyciu i
                        rozwoju, wiec po jakiego grzyba zmieniac uklad, skoro satysfakcjonuje
                        wszystkich?
                        Chyle czola, sar..
                • ajmj Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 10.03.06, 15:15
                  zyciowy00 napisał:

                  > bbbb10 napisała:
                  >
                  > > ależ ty jesteś nienormalny....a cóż to dziecko winne, że matka suka??
                  >
                  > a cóż to dziecko winne, że ojca ma za ku..arza??
                  >
                  > Co my tu mamy? nową dupę pewnego gnojka, która go usprawiedliwia, twierdząc,
                  że
                  >
                  > on jest kochany tatuś a mamusia jest ble, tylko szkoda, że jak się
                  wyprowadzał
                  > z domu to nie wziął ze sobą dzieciaka i czy w sądzie o te dziecko walczył...
                  > chyba nie bo zapewne zakłóciłby sielski spokój nowej panienki
                  >
                  > i obrończynię praw tatusia, która twierdzi, że ów zła matka obudzi sie z
                  > minimalnymi alimentami...pewnie, że się obudzi bo nowa panienka kosztuje,
                  >
                  > a ponadto to jak myślisz, że tatusiowie to o co walczą...o kontakty z
                  własnymi
                  > dziećmi? walczą o to aby jak najmniej płacić alimentów


                  Znasz chyba tylko takie Patologiczne przypadkisad
    • redtower Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 09.03.06, 22:09
      hymmm... a co powiecie na to, że tatuś dziecka rozpowiada po całej swojej
      rodzinie, że mu ograniczam dostęp do dziecka... Oczywiście nie robię tego,
      zależy mi na tym żeby widywał dziecko jak najczęściej, to on raczej rzadko się
      pokazuje...
      Teraz mały ma z tatą jechać do rodziny ze strony Eksa... bardzo się obawiam
      tego, że będą synka nastawiali przeciwko mnie... sad
      • krzysia80 Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 10.03.06, 14:18
        wiecie...........

        w tym wszystkim najbardziej szkoda dzieci, które po takich akcjach "nastawiania
        przeciwko" czy to przez matke czy przez ojca, nie bedzie miało pojęcia komu
        wierzyć i komu ufac, kto chce jego dobra, a któ kieruje się nienawiścią i
        chcęcią zemsty. taka matka, której ex chce widywac dziecko powinna sie cieszyć,
        ze dziecko ma kontakt z nim.

        jak ja bym chciała, by mój ex walczył o Syna, a nie Go tak olewał( za
        przeproszeniem)

        K.
      • caldwell Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 10.03.06, 14:53
        redtower, mam pdobną sytuację i też sie boję indoktrynacji, szczególnie, że
        już były takie akcje ze strony eksa, a co dopiero jego cała ziejaca do mnie
        nienawiscią rodzinka z prowincji...uncertain
        • redtower Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 10.03.06, 18:57
          ehhh...cieżka sprawa... co prawda przez 7 dni to chyba nie zniszczą całej mojej
          pracy nad dzieckiem?
          Mam taką nadzieję...
          • caldwell Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 11.03.06, 09:03
            no, też mam taką nadzieję...choć moje dziecko ma dopiero 3,5 roku
            Pozdrawiam
            • czerwone_korale Re: a co jak ..."woda z mózgu"......??? 13.03.06, 11:20
              nie wiem czy ma to znaczenie z jakiego powodu nie chce wychodzić z ojcem.
              mataka powinna uczyć szacunku do obojga rodziców - i tłumaczyć dziecku że
              ojciec jest wazny itp. ponadto ona sama wie że nie ma zadnych podstaw żeby nei
              szanowac ojca...jeśli dziecko nie szanuje ojca nie będzie w przyszłości
              szanować ludzi - a to cholernie zła cecha charakteru

              hehehe- matka powinna uczyć szacunku do obojga rodzicówwink)
              szacunku nie nauczysz-szacunek się zdobywa.Nie można sznować ojca łajzę -nawet
              jeśli matka pięknie o nim opowiadawink
              dzieci uczą się bardziej poprzez obserwację.Kiedy palisz papierosa przy dziecku
              a jednocześnie mówisz mu żeby nigdy nie palił bo to szkodliwe to jak myślisz:
              Twoje dziecko zapali w przyszlosci czy nie?wink
              a Twój imperatyw że jeśli dziecko nei będzie szanować ojca nie będzie szanować
              ludzi jest ..hmmm dziwna logikawink
              szanuje się tych ludzi którzy na szacunek zasługują
Inne wątki na temat:
Pełna wersja