swiadek w sprawie rozwodowej

07.03.06, 12:35
witam!mam pytanie.28 marca mam pierwsza sprawe rozwodowa.sad nakazal mi podac
od razu swiadka ktory tez bedzie na tej rozprawie.bedzie nim moja
kolezanka.chcialabym sie dowiedziec o co bedzie pytana i czego moze sie
spodziewac? rozwod ma byc bez orzeczenia o winie,bez sprawy o alimenty i
podzial majatku,wszystko ugodowo.mamy roczna coreczke wiec podejrzewam ze
dlatego powolany jest swiadek.
    • burza4 Re: swiadek w sprawie rozwodowej 07.03.06, 13:12
      u mnie świadek był pytany o relacje ojca z dzieckiem, czy się interesuje, czy
      odwiedza, czy dba (kupuje coś itd),czy nie ma problemów z odwiedzinami, czy nie
      utrudniam. Mnie z kolei pytano o opinię nt powodów rozstania, czy to nie
      zaszkodzi dziecku, jakie były układy u nich w domu.

      PS. z tego co pamiętam alimenty muszą być zasądzone, nawet jeśli o nie nie
      występowałaś (kolega nie wystąpił o alimenty, i został pouczony przez sąd, że
      to nie są pieniądze dla niego a dla dziecka, i nie może dziecka zubażać)
      • eddies Re: swiadek w sprawie rozwodowej 07.03.06, 13:19
        dzieki za informacje.to dopiero 28 a juz sie zaczynam stresowac.u mnie sprawa
        wyglada tak,ze znalismy sie 2 m-ce,zaszlam w ciaze.wzielismy slub a po miesiacu
        stwierdzilam ze to nie jest czlowiek z ktorym chce spedzic reszte zycia,nie
        kocham go.podjelam decyzje o rozstaniu i tak jest juz od 2 lat.jest dobrym
        ojcem ale nie ma szans na to zebysmy byli razem.martwie sie czy taki powod:"nie
        kocham go" wystarczy zeby dostac rozwod?
        • sar36 Re: swiadek w sprawie rozwodowej 07.03.06, 13:26
          Jeżeli ma być bez orzekania o winie i on się na to zgadza - to wystarczy.
    • alicja_wk Re: swiadek w sprawie rozwodowej 07.03.06, 14:32
      Hej! Ja też jestem przed pierwszą rozprawą, która odbędzie się za tydzień. Mam
      pytanie odnośnie obecności świadka. Na posiedzeniu pojednawczym sędzina
      powiedziała, że na następną rozprawę ma się stawić świadek i skierowała do nas
      pytanie kto nim będzie, ale ostatecznie wyszło tak, że nie podaliśmy żadnego
      nazwiska, bo po bardzo krótkiej chwili przerwała nasze konsultacje. No i teraz
      jestem zdezorientowana, bo nie wiem, czy w końcu ten nasz swiadek ma się stawić
      czy nie, bo najpierw powiedziała, że ma przyjść, ale nie odnotowała jego danych
      personalnych. Czy gdyby świadek był powołany, to dostałby z sądu jakieś
      wezwanie na piśmie. To dla mnie bardzo ważne, bo nie chcę nawalić w dniu
      rozprawy, ale z drugiej strony nie chcę specjalnie fatygować nikogo (urlop,
      dojazd) jesli się okaże, że sędzina go nie przesłucha.
      Trochę namieszałam, ale mam nadzieję, że bedzie wiadomo o co chodzi smile
      • burza4 Re: swiadek w sprawie rozwodowej 07.03.06, 15:06
        zadzwoń do sądu i dowiedz się czy po prostu świadek ma się stawić, czy też masz
        złożyć jakies pismo w tej sprawie, że wyznaczasz taką a taką osobę.
        • eddies Re: swiadek w sprawie rozwodowej 07.03.06, 15:52
          mnie przyszlo na pismie razem z terminem pierwszej sprawy ze musze podac
          swiadka,ktory od razu ma sie stawic na pierwszej sprawie.a ile mniej wiecej
          trwa taki rozwod bez orzekania o winie?chcialabym tez po rozwodzie wrocic do
          poprzedniego nazwiska.czy to trzeba od razu zglosic na sprawie?
          • k_i_k_a Re: swiadek w sprawie rozwodowej 09.03.06, 08:47
            jeżeli sąd uzna, że nastąpił trwały rozpad pożycia (czy;li trzech więzi:
            emocjonalnej, gospodarczej, i jeszcze jakiejś, ale nie pamiętam wink), jeśli
            świadek to potwierdzi (bo na tę okoliczność moim zdaniem został powołany), to
            rozwód może zakończyć się na 2 sprawie. Komplikację stanowić będzie fakt, że
            macie małe dziecko. Różnie sądy do tego podchodzą. Jeżeli mieszkaliście cały
            czas razem, razem je wychowywaliście, nie mieliście oddzielnych gospodarstw
            domowych (przez ok. rok), czyli razem jedliście, spaliście, uprawialiście seks,
            to szanse są marne i może sąd rozwodu nie udzielić. Trochę paradoksalne, kiedy
            ludzie chcą się rozstać, ale tak jest. Niektórzy przed sprawami umawiają się na
            wspólne wersje... (np. nie mieszkamy ze sobą tyle i tyle, ostatnie współżycie -
            rok temu.. osobne konta, brak kontaktu...). Ale takei ustalenia są ryzykowne,
            bo trzeba bardzo uważać, żeby się nie sypnąć...

            Powrót do nazwiska - najlepiej zająć się tym od razu po rozwodzie, formalnie
            masz 3 miesiące od uprawomocnienia wyroku. I nie na sprawie a załatwia się to
            oddzielnym wnioskiem. Ale to już inna bajka...
            POzdrawiam
            kika smile
      • k_i_k_a Re: swiadek w sprawie rozwodowej 09.03.06, 08:51
        KAŻDY świadek, w każdej sprawie musi dostać wezwanie z sądu, dodatkowo jeszcze
        potwierdza jego odbiór... więc nie ma możliwości żeby stawił się ktoś, o kim
        tylko mgliście była mowa...
        poza tym jeśli którakolwiek strona chce powołać świadka - musi wystąpić z
        wnioskiem o powołanie świadka i podać jego dane... NA PIŚMIE... sądy nie robią
        niczego na twarz, bo potem nie mają podkładki
        pozdrawiam
        kika
        • eddies Re: swiadek w sprawie rozwodowej 16.03.06, 12:55
          mam nadzieje wiec ze skonczy sie na drugiej rozprawie.nie musze niczego
          udawac,bo faktycznie nasze malzenstwo trwalo 2 m-ce i rozstalismy sie zanim
          urodzila sie nasza corka.wiec juz 2 lata nie mieszkamy razem i nie mamy ze soba
          nic wspolnego(oczywiscie oprocz dziecka).mam nadzieje ze wszystko pojdzie
          sprawnie i szybko.pozdrawiam i dziekuje za pomocsmile
          • labomba666 Re: swiadek w sprawie rozwodowej 16.03.06, 13:00
            To co napisałaś akurat nie musi być argumentem wystarczającym do orzeczenia
            rozwodu. Ważne jest również stanowisko męża, co do zgody na rozwód. Jeśli tej
            zgody nie będzie, to raczej na dwóch rozprawach się nie zakończy.

            LaBomba
            • iva2 Re: swiadek w sprawie rozwodowej 16.03.06, 14:22
              ja mam 4 letniego synka, od ponad roku nie mieszkamy razem. odrebnymi
              postanowieniami sadowymi jest juz zniesiona wspolnosc i zasądzone są alimenty.
              Wniosłam o rozwód bez orzekania o winie, ale jako powod podalam, że mąz się
              znęcał + w załączeniu zaświadczenie o uczęszczaniu na terapie dla soób
              doznających przemocy. czy mimo wszystko tez bedzie musiał byc powołany świadek??
              • alicja_wk Re: swiadek w sprawie rozwodowej 16.03.06, 14:41
                Myslę, że tak, bo przed sądem trzeba potwierdzić "trwałość" rozpadu pozycia
                małżeńskiego, a na to nie wystarczy zaświadczenie o terapii (to mogłoby być
                jedynie dowodem w sprawie o orzeczenie jego winy). W przypadku gdy jest małe
                dziecko, dla sądu niewystarczające są zeznania stron, dlatego zawsze wzywany
                jest świadek, który potwierdzi, to, że nie jesteście razem i jak długo.
              • labomba666 Re: swiadek w sprawie rozwodowej 16.03.06, 14:43
                Jeżeli bez orzekania o winie i mąż jest zgodny co do alimentów i tego kto
                sprawuje opiekę nad dzieckiem, to nie będzie takiej konieczności. Oczywiście,
                zależy to tylko od decyzji sędziego.
                W przeciwnym wypadaku (brak zgody męża) najprawdopodobniej trzeba będzie powołać
                świadków, np. na okoliczność rozpadu małżeństwa i ustania więzi.
                Co do samego zaświadczenia o uczęszczaniu na teriapię, o której piszesz to
                raczej nie będzie dowodem w sprawie i jeśli nie masz tego podpartego innymi
                zdarzeniami (interwencje policji), to się z tym nie wychylaj, bo jeśli ma
                adwokata, to wykorzysta to przeciwko Tobie.

                LaBomba
        • chalsia Re: swiadek w sprawie rozwodowej 19.03.06, 12:56
          > KAŻDY świadek, w każdej sprawie musi dostać wezwanie z sądu, dodatkowo
          jeszcze
          > potwierdza jego odbiór... więc nie ma możliwości żeby stawił się ktoś, o kim
          > tylko mgliście była mowa...
          > poza tym jeśli którakolwiek strona chce powołać świadka - musi wystąpić z
          > wnioskiem o powołanie świadka i podać jego dane... NA PIŚMIE... sądy nie
          robią
          > niczego na twarz, bo potem nie mają podkładki

          NIe jest to prawdą.
          Na sprawie pojednawczej podaliśmy świadka (dane) i sąd się spytał, czy
          doprowadzimy swiadka na następną sprawę, co oczywiście potwierdziliśmy, Świadek
          nie dostał wezwania z sadu.

          Chalsia
    • alicja_wk Re: swiadek w sprawie rozwodowej 16.03.06, 14:26
      Hej! Ja już jestem "po"... wczoraj odbyła się moja pierwsza i...ostatnia
      rozprawa. Wzięłam ze sobą świadka, o którym była wzmianka na posiedzeniu
      pojednawczym, bo okazał się konieczny, mimo, iż nie podałam wcześniej jego
      personaliów, a tym samym nie dostał on wezwania do domu. Po prostu, w sytuacji
      gdy jest nieletnie dziecko, przesłuchanie świadka jest konieczne, więc
      najlepiej "zabrać" go ze sobą juz na pierwszą rozprawe.
      Też miałam rozwód bez orzekania o winie, ale ze sprawą o alimenty.
      W sumie do świadka zostały skierowane takie pytania jak:
      1. Od kiedy nie jestesmy razem?
      2. Co było przyczyną rozstania (jesli wie)?
      3. O co były kłótnie (jeśli były np. przyczyną rozstania)?
      4. Czy ojciec interesuje się dzieckiem (w jaki sposób)?
      5. Jak dziecko znosi nieobecność ojca?
      Myslę, że jesli Twój mąz nie bedzie utrudniał sprawy, jesli wcześniej się
      dogadacie w każdej kwestii, to może uda się już otrzymać wyrok po tej pierwszej
      rozprawie. Powodzenia!
      • eddies Re: swiadek w sprawie rozwodowej 19.03.06, 12:18
        no i mam problem.moj maz wlasnie stwierdzil ze chce rozwodu z orzeczeniem o
        mojej winie.i co teraz?sad
        • iva2 Re: swiadek w sprawie rozwodowej 20.03.06, 09:52
          póki co, spokojnie. napewno do sprawy zostało trochę czasu, metodycznie
          przygotuj się do niej. odpowiedz sobie na pytania, dlaczego rozpadło sie wasze
          małżeństwo i takie tam. z drugiej strony zetknęłam się z taka oto opinia
          adwokata : wyłączna wina małżonka musi byc udowodniona w 100%. wystarczy że
          druga strona udowodni chociaz 1% drugiemu wine, już sa oboje winni!!! mi kazano
          omijac prawdę na sprawie! i tak... zapytał mnie adwokat o współżycie (??)
          odpowiadam, że od pół roku mamy oddzilene sypialnie. pyt adwokata, dlaczego?
          moja odpowiedź, skoro mnie bije, nie mam ochoty z nim spać. i teraz uważaj,
          Pani adwokat mi mówi, i tu jest Pani winna!! nie ma tłumaczenia, że mąz się
          znęca, ja odmawiam i jestem winna. paranoja totalna. więcej do Pani adwokat po
          porade nie poszłam. ale kurcze coś w tym jest...
          • eddies Re: swiadek w sprawie rozwodowej 20.03.06, 10:13
            tylko ze u mnie jest ten problem ze maz nie bil,nie pil i w gruncie rzeczy byl
            przykladnym mezem,choc w sumie ciezko stwierdzic po 2 tygodniach wspolnego
            mieszkania.nie mam mu czego zarzucic.jedyny powod rozpadu naszego malzenstwa
            jest taki ze go nie kochalam i nie kocham i za szybko i bezmyslnie podjelam
            decyzje o slubie.i boje sie teraz jak do takiej prawdy ustosunkuje sie sadsad
            • iva2 Re: swiadek w sprawie rozwodowej 20.03.06, 10:42
              no tak ale z drugiej strony... nie mieszkacie razem dwa lata, kontakty z
              dzieckiem macie jakos wspólnie dogadane... praktycznie dłyużej jesteście w
              separacji niz trwało Wasze małżeństwo (jesli dobrze zrozumiałam). myslę, że sąd
              potraktuje to jako trwały rozpad.
              co do zmiany zdania męża - może to tylko czcze pogróżki faceta któremu uraziłas
              dumę. spokojnie. Trzymam kciuki.
              • eddies Re: swiadek w sprawie rozwodowej 20.03.06, 11:11
                dziekuje i mam nadzieje ze bedzie dobrze.odezwe sie juz "po".pozdrawiam!smile
            • labomba666 -------> Złota Czcionka, to za mało <------- 20.03.06, 11:31
              > tylko ze u mnie jest ten problem ze maz nie bil,nie pil i w gruncie rzeczy byl
              > przykladnym mezem

              Nooo, to faktycznie masz problem.
              • iva2 Re: -------> Złota Czcionka, to za mało < 20.03.06, 14:47
                no ok, wiem do czego zmierzasz, ale z drugiej strony nawet Sąd nie może zmusic
                małżonka do bycia przykladna żoną. a poza tym, oboje sa równie winni, oboje
                przez dwa lata nie zrobili nic by małżeństwo uratować smile więc jakie jest
                prawdopodobieństwo że Sąd uzna całkowicie winną autorke postu?
                my tu jestesmy przyzwyczajeni do przemocy, zranionych dusz, ale sa ludzie
                którzy poprostu nei chcą byc ze soba i jesli tak chcą, niech sobie robia co
                chcą smilepozdrawiam,Iva
        • alicja_wk Re: swiadek w sprawie rozwodowej 20.03.06, 15:21
          Nie martw sie na zapas, ale badź przygotowana na najgorsze. Mój tak zmieniał
          zdanie średnio raz na miesiąc, a im bliżej rozprawy to zwiększał częstotliwośc.
          W zależności od nastroju i smopoczucia, a tak na prawde, to chodziło chyba
          tylko o to, zeby uratować resztki swojej męskiej dumy i wyjśc jako-tako z
          twarzą z tej całej sytuacji. Ja od samego początku trzymałam się pierwotnej
          wersji, czyli nie orzekania o niczyjej winie, ale w razie konieczności, bylam
          gotowa na wytoczenie armat. Tzn gdyby mąz wnósł o orzekanie mojej winy, to ja
          odbiłabym piłeczke udowadniając jego, ale chciałam tego uniknac ze względu na
          stratę czasu i nerwów i niepotrzebny stres. Suma sumarum: odbyło sie spokojnie,
          mąż zgodził się na wszystkie moje warunki (tylko z alimentów troche urwał za
          moja zgodą wink choć też przed wejściem na salę sądową usłyszałam propozycję "nie
          doodrzucenia" - "weź winę na siebie, to obejdzie się bez jej orzekania"...
          Tłumaczę to sobie ostatnim aktem desperacji, taką próbą "na wszelki wypadek",
          żeby przy minimalnym nakładzie sił mieć wszystko: szybki rozwód i nie
          splugawiony winą honor.
          Tak więc myslę, że nie powinnaś się tym na razie przejmować. Ja też
          spodziewałam sie najgorszego, a cały przebieg sprawy był dla mnie ogromnym
          zaskoczeniem na plus. Powodzenia!
          • eddies Re: swiadek w sprawie rozwodowej 20.03.06, 17:03
            nie mam zamiaru brac winy na siebie ale jesli bedzie trzeba odbic paleczke to
            bede miec problem bo nie mam tak na prawde co powiedziec,ze niby dlaczego on
            tez jest winny?on powie ze chcial ze mna byc a ja po 2 tygodniach malzenstwa
            powiedzialam ze chce rozstania bo go nie kocham.przeciez nie powiem ze jego
            wina jest to ze nie przewidzial ze znajac sie 2 m-ce mozna sie rozczarowac i ze
            moglam popelnic blad biorac slub z nim.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja