louise37
07.03.06, 17:31
Z moim ex rozwiodałam się już dawno. Mamy 14-letnią córkę. Po rozstaniu ex odwiedział córkę regularnie, przynajmniej 1 raz w tygodniu. Ex ożenił się powtórnie, od chwili ślubu ilość spotkań z córką raptownie się zmniejszyła, jak sam powiedział, na usilne prośby drugiej żony, "musisz to zrozumieć - nie mam już tyle czasu". No cóż, zrozumiałam, nie należę do kobiet, które naciskają czy grożą, choć było mi bardzo przykro, ale to w końcu dorosły człowiek.
Urodziła im się cóka, ma teraz prawie cztery lata. Od jakiegoś pół roku, ex nawiązał ponownie znacznie częstszy kontakt z naszą córką, prosząc jednak aby to ona przyjeżdzała do nich do domu.
Myślałam, ze coś drgnęło, sumienie go ruszyło, córka początkowo chętnie chodziła, ja jej specjalnie nie wypytywałam, ot - jak było? - fajnie.
Jednak ostatnio zauważyłam, że nie zbyt chętnie wybiera się tam. Zaczełam naciskać - i co się okazało.
Otóż, jak córka się pojawia, jej tata i jego next, wyruszają sobie "w teren", do kina, do znajomych, na basen. Córka w tym czasie opiekuje się ich małą, robi jej kolację, myje, czyta bajki, usypia.
Jestem w szoku, zrobili sobie z niej darmową opiekunkę, dodatkowo córka prosi mnie, abym nic tacie nie mówiła, bo się na nią obrazi.
Szczerze, mam ochotę jej powiedzieć, ze takiego tatę to bym w doopie miała,
niestety sama takiego jej wybrałam.