sarexas
10.03.06, 08:00
Mam problem. Mój mąż - jeszcze, bo jesteśmy w trakcie rozwodu w odpowiedzi na
mój pozew rozwodowy, chce mieć uregulowane kontakty z dzieckiem.
Najważniejsze w tym jest to, że rozstaliśmy się kiedy byłam w piątym miesiącu
ciąży - mój mąż w niczym mi nie pomógł, ani nie dawał pieniędzy na lekarza,
ani na witaminy, leki a co dopiero na wyprawkę... po urodzeniu dziecka
czekałam na jakiś jego gest, ale nic. On stwierdził, że ma PRAWA a ja
obowiązki. Ale mimo wszystko pozwoliłam mu przychodził do dziecka kiedy
chciał. Ale na każdej wizycie musiał mi ubliżyć. Raz zrobił taką okropną
awanturę że straciłam pokarm w jednej piersi na 3 dni. Wtedy pozwoliłam mu
przychodzić tylko w weekendy. (oczywiście raz przychodził a raz nie i nawet
nie zadzwonił) Po rozprawie o alimenty (oczywiście mój mąż jest bardzo
biedny

) naszestosunki zaczeły sie troche poprawiać, zaczął przyjeżdzać
częściej i kiedy chciał (bo ja jeszcze byłam na urlopie macierzyńskim)
Oczywiście zpał do odwiedzania dziecka malał i malał itd. ważniejsi byli
koledzy itp. więc kiedy wróciłam do pracy na cały etat (musiałam bo muszę się
za coś utrzymywać)pozwolilam mężowi na wizyty raz w tygodniu. Oczywiście raz
przyjeżdżał a raz nie. Nadmienie również ,że moja teściowa mogła przyjeżdżać
kiedy chciała. Więc po pewnej wizycie mojej teściowej mój mąż zaczął
przyjeżdżać jak w zegarku, ale za to każda wizyta była urozmaicona wyzwiskami
pod moin adresem, ubliżaniem itd. Mąż nie pozwalał mi birać dziecka na ręce,
trzymał je przez 2 godziny w jednym pokoju i mnie z niego wyrzucał - bo to
jest czas dla niego. Raz właśnie wyszłam z pokoju, to dziecko zaczęło po
pewnej chcwili tak płakać, że nie mogłam go uspokoić. Od tej pory nie wyszłam
już z pokoju. To mój mąż zacząl nie tylko przy dziecku bardzo mi ubliżać ale
i popychać mnie i deptać po nogach. Na następną wizytę już go nie wpuściłam
do domu. powiedziałam mu, że jeśli nie umie się normalnie i kulturalnie
zachowywać a dziecko po takich wizytach jest bardzo poddenerwowane to albo
to sobie przemyśli, albo wizyt nie będzie. Wieć teraz jest tak jak jest. Od
tej pory a już minął miesiąc nawet nie zadzwonił i nie zapytał się jak sie
dziecko czuje.
Mam pytanie czy ktoś mółby mi pomóc i powiedzieć, czy mam szansę ustalić
wizyty w moim domu - żebym ja była przy odwiedzinach i ograniczyć mu do około
12 godzin miesięcznie?? Dziecka ma teraz 11 miesięcy.
Proszę o pomoc.