Dodaj do ulubionych

Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej

14.03.06, 15:11
Od urodzenia corki 2 lata temu mieszkam z rodzicami, mialo to byc tylko 3
miesiace, jednak moje zycie zamienilo sie w pieklo.Najpierw zabronili
kontaktu z ojcem dziecka ,ja naiwnie myslalam ze sie jakos ulozy chociaz
moglam zamieszkac u narzeczonego z dzieckiem(32 m,pomagala nam jego
mama).Jednak zostalam u rodzicow, pomiwaz nie mialam pracy a on mial prace
dorywcza.Pozatym babcia nie zgadzala sie by dziecko mieszkalo gdzie indziej,
stopniowo tracilam wplyw na to co sie dzieje, zostalam sprowadzona do roli
popiekunki wlasnej corki.Kulminacja bylo odebrabie mi praw gdy coreczka miala
2 latka.Mysle ze sad zbyt pochopnie zrobil , nikt nie byl z opiejki zobaczyc
i poroznmawiac ze mna i dzieckiem przed rozprawa.Uwierzyli w klamstwa .teraz
moja matka dostaje 800 zl na dziecko, a jednak Emilka chodzila cala zime w
bucikach i ubranku po corce sasiadki.Babcia natomiast zbiera pieniadze na
nowa kuchnie, ja tymczasem w sadzie bylam rozliczana przez nia z kazdego
grosza z 210zl ktore dostawalam. Tutaj nie sprawdza nikt.Mam wielki zal do
matki ze rozbila moja rodzine, jednak dalej mieszkam z nimi bo chce byc z
corka.Nie rozumiem decyzji sadu tym bardziej ze moja matka zostala wyrzucona
z domu dziecka za bicie wychowankow.Codziennie wysluchuje wyzwisk na moj
temat od nich, co slyszy moja corka,Dzisiaj krzyczala ze jestem jedza,
judaszem i mam sie wynosic z domu, bo powiedzialam w mopsie ze Chcialabym
odzyskac dziecko.mam 27 lat ,jestem po studiach i nie mam juz sily tak
zyc.Prosze poradzcie mi co robic, nawet poszlabym do domu samotnej matki by
odzyskac dziecko.Chce sprawe pokazac w telewizji, czy to cos pomoze?Ja cale 2
lata poswiecilam dziecku i nie zostawie jej, mimo ze narzeczony nalega bym
nie meczyla sie z nimi i po prostu po zdobyciu pracy wziela dziecko i
zamieszkalibysmy razem jak normalna rodzina. Co mam robic i jak szukac
pomocy? Moze jest jakis bezplatny psycholog bo juz nie daje sobie rady tz ta
sytuacja.?
Patrycja
Obserwuj wątek
        • patikab Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 15:54
          Dodam jeszcze ze zarzucono ze ojciec nie interesuje sie dzickiem, podczas gdy
          to moi rodzice niezyczyli sobie kontaktu z nim.Gdy dzwonil nie mowili mi lub
          udawali ze to pomylka.Stwierdzali-bydle dzwoni(przy dziecku) i zaczynali
          awanture.Kiedy przychodzil po mnie i emilke na spacer straszyli policja, a raz
          nawet pzyjechali do niego zabrac dziecko o 1 w nocy z policja, jednak ta
          stwierdzila ze to ja decyduje gdzie corka ma byc)wtedy mialam jeszcze wladze
          rodzicielska)Zostalam z nia u niego na noc, lecz moja matka tak go nienawidzi
          ze nie chciala do tego dopuscic.Kiedy bylam w szpitalu klamali ze wyjechalam za
          granice i mowili mu gdy pytal o Emilke ze to niepowinno go obchodzic.Jednak nie
          powiedzialam tego w sadzie-Po 1 stres, a po drugie pani sedzina na kazde moje
          tlumaczenie mowila ze mam niezabierac glosu teraz bo wyprowadza mnie z sali, az
          w koncu gdy dostzlam do glosu polowe rzeczy przeoczylam.moj narzeczony mowi ze
          moglam wyciagnac ta sprawe z bicuem dzieci w domu dziecka przez moja matke,
          jednak nie chcialam tego wywlejkac. Jak sadzicie, powinnam to zrobic?Dodam, ze
          rodzice byli bezwzgledni, wywlekli wstzystkie brudy.
          Pati
      • patikab Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 15:42
        Nieodpowiednie zajmowanie sie dzieckiem i brak pracy. Narzeczony ma prace ale
        nie na umowe zlecenie i to nie wystarczy.Nieodpowiednie- w rozumieniu mojej
        matki-czyli ze wzgledu na to ze zabronila mi widywac sie z ojcem dziecka ja po
        calym dniu zajmowania sie corka(oboje rodzice pracuja), i po jej uspieniu
        wychodzilam wreszcie w nocy gdy dziecko juz spalo do narzeczonego,poniewaz z
        dzieckiem mi zabronila, wiec to byla jedyna mozliwosc.Od poczatku byla do niego
        uprzedzona- on jest z domu dziecka(wychowal sie w rodzinie
        zastepczej)Zaznaczam, ze twe wyjscuia nie byly czeste(2, 3 razy wtygodniu, a
        dopoki karmilam piersia- do roku caly czas bylam z dzieckiem.Jednak w sadzie
        zarzucili mi ze porzucam dziecko , sedzia nie chciala odemnie zadnych
        wyjasnien.O zadnym alkoholu , narkotykaczh czy innych nalogach nie ma tu
        mowy.Zaluje ze odrazu nie zamieszkalismy u narzeczonego, jakos dalibysmy rade.
        • labomba666 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 15:57
          Przykro mi, ale nie wierzę, żeby coś takiego było przyczyną odebrania praw
          rodzicielskich. Zresztą czasami piszesz ograniczenie, a czasami odebranie.

          Jeżeli jednak jest tak, jak napisałaś, to wal śmiało do TV, bo byłoby to rażąco
          niesprawiedliwie społecznie.
          • patikab Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 16:09
            Dziekuje za poparcie, juz zatracilam obiektawizm sama w calej tej sytuacji,
            dzieki.
            To jest naprawde niestety prawda, tez do konca nie wierzylam ze ustanowia
            rodzine zastepcza dlatego ograniczylam kontakty z narzeczonym do minimum zeby
            byc z Emilka,jednak to nie pomoglo.
            Prawa rodzicielskie zostaly mi ograniczone, lecz dziecko zostalo mi odebrane i
            teraz prawnie jest w rodzinie zastepczej.
        • jufalka Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 16:50
          Z tego co rozumiem to Twoi rodzice są teraz rodziną zastępczą dla Twojego
          dziecka? Wygląda to na wielką niesprawiedliwość i podłość z ich strony, że
          zabrali Ci dziecko, ale w sumie też nie wiem jak sytuacja wygląda na prawdę,
          tylko to co mówisz. Ale jeśli wszystko z Tobą ok to nie wiem jakim prawem sąd
          tak postanowił! Myślę, że powinnaś się odwoływać czy co, walczyć o dziecko! I
          nawt wywlekać jeśli oni wywlekali. Jeśli chcesz oczywiście.
          • patikab Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 17:01
            tak, moi rodzice sa teraz rodzicami zastepczymi.
            Tak, to prawda co pisze,nawet druga babcia(matka ojca dziecka sie dziwi jak
            mogli tak zrobic.Bede walczyla o dziecko, tylko to nie jest takie proste,oni
            maja inna wersje i sad im uwierzyl nie mi.Wiele osob mi nie wierzy i nie
            uwierzyla takze sedzina.Jezeli nie moge jej odzyskac i i tak nie dam sie
            wyrzucic z mieszkania i bede znia(chociaz nie prawnie)Moze telewizja by
            pomogla...Zastanawiam sie nad tym
            • la.loba Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 17:12
              dziewczyno, przede wszystkim blagam bierz ksiazeczke rumowska i biegnij do
              poradni zdrowia psychicznego na terapie, bo z tego co piszesz to twoi rodzice
              sie znecaja nad toba od dawna a ty im ulegasz. dobra terapia pomoze ci sie
              przeciwstawic im, zlamac schematy- zacznij od siebie, dzieki temu bedziesz
              silniejsza , bedziesz umiala zerwac, trzymaj sie i nie daj sie zjesc - wiem ze
              ci cholernie ciezko , zapewne myslisz ze najblizsi sie nie znecaja. pomoz sobie
              , znajdz sile i walcz
              • patikab Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 17:19
                Moj narzeczony ztez twierdzi ze sie znecaja psychicznie,ale teraz dopiero to
                dociera do mnie, chociaz trudno mi uwuerzyc, jaki mieliby cel?Dokladnie jakbym
                slyszala jego slowa, ale jak im sie przeciwstawie, to strace dziecko, bo mnie
                wyrzuca..to nie jest takie latwe
                • la.loba Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 18:40
                  w najblizej pordani zdrowia psychicznego otrzymasz pomoc psychologa jezeli masz
                  ksiazeczke rum czyli jestes ubezpieczona to spotkania sa nieodplatne- wiem ze ci
                  ciezko i nie wierzysz ze maja jakis cel - moj maz tez niby nie mial, teraz
                  rozumiem ze on jest duzo bardziej nieszczesliwy ode mnie i dlatego mnie
                  krzywdzil, pamietaj to oni maja problemy, poza tym nie dowidza sie ze chodzisz
                  jezeli sama im nie powiesz , a psychologow obowiazuje tajemnica. poszukaj poza
                  tym prawnika od spraw rodzinych - w gdansku jest takie stowrzyszenie, oni ci
                  pomoga od strony prawnej.Pozdrawiam i trzymam kciuki za ciebie
    • patikab Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 17:14
      Doszlo juz do tego ze zatrudnili opiekunkepodczas gdy ja jestem z dzieckiem w
      domu caly czasNawet opiekunka twierdzi ze jest to bezcelowe zeby dwie osoby
      zajmowaly sie dzieckiem.Jak to wyglada?A pozatym te 400 zl ktore jej placa
      mogloby oojsc na zabawki , rzeczy dla corki.Szczytem wszystkiego bylo gdy matka
      powiedziala ze jak pzrzyjdze opiekunka to mam sie wyniesc z domu.Czy to jest
      normalne?czy ja juz przesadzam?
      • zonka77 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 17:32
        Kurczę jeśli jest tak jak piszesz to jest jakieś kuriozum - to sięw głowie nie
        mieści, odebranie dziecka z powodu nie posiadania pracy? Też mi się wydaje że
        znęcają się nad tobą psyhicznie - wydajesz się być bezradna i przestraszona
        wobec nich. Jedno jest pewne jeśli to co piszesz jest prawdą to jak
        najbardzxiesz słusznie chcesz odzyskać dziecko ale musisz ieć jakieś fachowe
        wsparcie psychologizne bo nie wiem czy dasz radę sama. I pomoc kogoś z zewnątrz
        kto mocno cię poprowadzi. A ojciec dziecka?? Jemu też odebrali lub ograniczyli
        prawa? Dlaczego on nie działa tutaj?
        • kini_m Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 18:06
          Pati, wierzę w każde Twoje słowo (nawet jesli cos gdzies przekręciłaś).
          Bo sam mam identycznie zionących nienawiśca teściów.
          Tylko że moja exia jeszcze nie przejrzała na oczy i daje soba dokładnie
          dyrygować tak jak oni chcą, a gdyby się sprzeciwiła to być może też by jej
          wywinęli taki numer jak twoi.

          Pierwszy krok juz zrobiłaś - przejrzałaś na oczy.
          Drugi krok to - zrozumieć że oni już się nie zmienią, nie ma co udawać że
          wypowiedzieli wojnę (nawet jeśli twierdzą że robią dla "dobra dziecka").
          Zapewne dotychczas byłaś ich marionetką, a zatem dalej marionetką stało się dla
          nich Twoje dziecko. Dałaś się osaczyć toksycznym rodzicom, i trochę późno się
          spostrzegłaś.
          Trzeci krok - najważniejsze jest Twoje dziecko, a nie dogadywanie się za
          wszelka cenę z rodzicami. NIE MA CZEGOS TAKIEGO JAK: DOGADYWANIE SIĘ ZA WSZELKĄ
          CENĘ. Oni Tobą zwymiatali w sądzie, pozbądź się ostatniego cienia obłudy ich
          wspaniałomyślności i możliwości kompromisu (chyba ze kompromis pod ich
          dyktando).
          Czwarty krok - zrozum że twoja matka jest dzięki jej doświadczeniu bezwzględna.
          Nie zawaha się użyć swego doświadczenia w najbardziej perfidny sposób kolejny
          raz, coraz dalej.
          Piaty krok - sąd wie tyle ile będzie mu przedstawione. Sąd się nie domyśla, a
          tylko ocenia przedstawione mu fakty. Jesli nie naocznisz sądowi wszystkich
          okoliczności (także z przeszłości Twej matki) - to sąd nie będzie tego wiedział.
          Szósty krok (a może i pierwszy) - poszukaj najprędzej osoby która Cię wesprze
          na miejscu, np w centrum pomocy kryzysowej, dobrze żeby mieli dyżur bezpłatnego
          prawnika. Szukaj jak najszybciej pomocy i zagoń o tego partnera.
          Oj, dziewczyno - dałaś ciała że nie zamieszkałaś od razu z ojcem dziecka. Nawet
          jesli by to była ciasna klitka z jego rodzicami. Ale lepsze ciasne ale
          przyjazne, niz obszerne ale wrogie.
          Działaj, działaj.
          • patikab Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 18:30
            Dziekuje ci ,masz racje,moj chlopak od óoczatku mnie ostrzegal jednak ja mu nie
            wierzylam, a rodzice twierdzili ze chce rozbic rodzine,tymczasem odebrali mi
            dziecko.Dziekuje ci ze mi uwierzyles, to daje iskierke nadziei i chec do walki
            o dziecko.Ja na szczescie mimo ze czesto musialam wybierac miedzy corka a
            narzeczonym staralam sie robic wszystko by nikogo z nich nie stacic.Czesto
            bylam wyrzucana z domu,jednak wracalam do dziecka, a potem mowili w sadzie ze
            porzucam dziecko.Tym bardziej boli mnie to ze popelnilam blad ze nie
            zamieszlalam z nim-a ma on wlasne mieszkanie(pokoj z kuchnia-32m, ale zawsze
            cos).Czuje sie razniej ze ktos ma podobna sytuacje i mnie rozumie.Masz racje
            powinnam wczesniej przejrzec na oczy, ale mozna stracic obiektywizm w tej
            sytuacji, bedac ciagle nazywana K...,wyrodna matka,zakala,cholera itp. przez
            wlasna matke.Moglam wyciagnac te brudy w sadzie ale nie sadzilam ze oni to
            zrobia.Mowisz dokladnie tak jak jest, w rozgrywki wciagaja 2 letnie dziecko-
            Dzisiaj np;chodz emilko twoja matka jest chora, ze ty masz taka okropna matke,
            biedne dziecko i tak jest w kolko.Jeszcze raz dziekuje ci za odpowiedz.PAti
        • patikab Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 18:13
          Tak jemu tez ograniczyli prawa, z tym ze moi rodzice w rzeczywistosci zrobili
          to wczesniej na wlasny rachunek.Pomaga mu matka, placi za mieszkanie, jedynym
          zarzutem wobedc niego bylo to ze nie ma pracy oraz zle sprawuje opiejke, ale
          jak do cholery ma ja sprawowac skoro nawet nie mogl do mnie dzwonic?Spotykamy
          sie kiedy moi rodzice nie wiedza lub w soboty u jego matki(oczywiscie dzwonia
          wtedy-masz byc za 10 minut, itp,jeszcze jak mialam prawa)Sa do niego uprzedzeni
          bo moja matka mowi ze ktos z domu dziecka to nie czlowiek.A pozatym, co tu duzo
          ukrywac umie sie postawic i powiedziec jej co mysli.
          • jufalka Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 20:00
            No ja mogę też sobie to wyobrazić i Cię rozumiem bo moi rodzice, bywało,
            zachowywali się podobnie (wyzwiska, poniżanie itp). Teraz niby lepiej się
            zachowują, choć też mają "wyskoki". Moje dziecko co prawda ma dopiero przyjść
            na świat i ciekawe jak wtedy będą się zachowywać... a mieszkam z nimi obecnie.
          • julia.68 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 20:08
            To jakaś koszmarna historia, nie chce sie wierzyć, że sąd odebrał Ci prawa
            rodzicielskie BEZ WAŻNEJ PRZYCZYNY. Poszukaj pomocy w najbliższym Twojego
            miejsca zamieszkania ośrodku pomagającym ofiarom przemocy w rodzinie(właśnie
            tak!). Tam są psychologowie, prawnicy, adresy znajdziesz w internecie.
            • kini_m Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 20:40
              julia.68 napisała:
              > To jakaś koszmarna historia, nie chce sie wierzyć, że sąd odebrał Ci prawa
              > rodzicielskie BEZ WAŻNEJ PRZYCZYNY.

              Julio, sąd to nie jest pan Bóg, który wszystko dostrzega.
              Sąd widzi tyle - ile zostanie mu przedstawione.
              Jeśli w sądzie zaatakują źli ludzi, a osoba zaatakowana nie umie się bronić -
              to sąd wręcz będzie musiał podjąć taką decyzję - bo nie będzie miał materiału
              do wydania innej decyzji.
              Niektórzy tu chyba jeszcze myślą, że do sądu się idzie po sprawiedliwość.
              Otóż nie. Do sądu idzie się wykazać swoją rację (niekoniecznie zgodną z prawdą)
              i trzeba umiec przyjąć tę grę i zacząć się nie posługiwać.
              Sąd oczywiście też ma oczy (dlatego nie uwierzył w informacje które oczerniała
              o mnie exia, nawet odrzucił opinie RODK) - ale musiałem to jasno powiedzieć, a
              nie tylko liczyć na wspaniałomyślność sądu.
              • sar36 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 21:40
                Przyjmuję, że sytuacja, którą opisujesz, jest prawdziwa.
                W takim razie i - moim zdaniem:
                - skorzystaj z pomocy psychologa (sądzę, że jest i będzie Ci potrzebna),
                - zrób to tak, żeby Twoi rodzice o tym nie wiedzieli (bo mogą to wykorzystać
                przewidko Tobie),
                - dobrze byłoby, żebyście znaleźli z narzeczonym - albo choćby tylko on -
                jakąkolwiek stalą pracę,
                - weźcie ślub (tak myślę),
                - wnieście pozew do sądu o przywrócenie pełni praw rodzicielskich,
                argumentując, że chcecie stworzyć rodzinę, jesteście w stanie zapewnić dziecku
                odpowiednie warunki, opiekę itd. itp.
                - powołaj świadków, którzy będą mogli zaświadczyć, że prawidłowo opiekujesz się
                dzieckiem, jesteś troskliwą matką itd. - np. tę opiekunkę
                - NIC nie mów o tym wszystkim rodziom, zanim nie dostaną wezwania z sądu,
                - telewizję i ew. inne media zainteresuj sprawą dopiero, jak się okaże, że
                sprawa nie idzie po Waszej myśli,

                I - bardzo ważne:
                - skorzystajcie z fachowej pomocy prawnej, bo na forum nikt Ci "recepty na
                sukces" nie da, a jego rady (w tym moje) mogą się okazać błędne.
    • 5aga5 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 23:16
      Dziekuje za wszystkie odpowiedzi, utwierdziliscie mnie w przekonaniu ze mustze
      walczyc o dziecko.I ze nie jestem wyrodna matka walczac o nie,nawet przeciwko
      wlasnym rodzicom.Tym razem wezme prawnika



      To nie wiedziałaś że musisz i powinnaś walczyć o Tą Kruszynę ?
      Dla mnie to troche niezrozumiałe : dobrzy rodzice ( fakt, że nie mają ślubu nie
      ma tu znaczenia ) a zostały im odebrane prawa rodzicielskie.
      Cos w tej całej historii jest nie tak - dorośli ludzie są w porządku, chcą dbać
      o swoje dziecko a tu się im odbiera prawa bo tak chce mama. Coś mi nie gra.
      Gdyby było tak łatwo to moja teściowa dawno by mi te prawa zabrała, bo od
      zawsze twierdzi że źle się opiekuję córką.
      Do odebranie praw rodzicielskich muszą być PODSTAWY a nie pomówienia.
      • patikab Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 15.03.06, 14:05
        Wiedzialam i walczyłlam, ale moze malo przekonywujaco, nawet nie bylo u mnie
        zadnej osoby z opieki zeby zobaczyla jaka jest sytuacja i jak dziecko jest
        przywiazane do mnie.Tym bardziej mialam mniejsze szanse ze rodzice sa uwazani
        za porzadnych i szanowanych ludzi na wysokich stanowiskach(zarabiaja razem 6000
        zl,ojciec pracuje w Gosciu Niedzielnym), a ja nie mam pracy, moj narzeczony
        jest z rodziny zastepczej, byl w domu dziecka.Pozatym matka jest dobra aktorka
        i dyplomatka.Wczoraj np.gdy dzwonila kobieta z mopsu, zaczela plakac do
        sluchawki na wiesc ze zglosilam gotowosc na powrot corki do mnie, szlochala -
        jaka to dziecko bedzie mialo przyszlosc,podczas gdy to ja powinnam plakac,
        jednak nie umialabym tak obnosic sie z tym przed obca osoba.Wrocila ze
        spotkania cala w skowronkach, wiec wiem juz nie odzyskam corki tak szybko.W
        czwartek jestesmy wezwani do opieki wszyscy,narzeczony wyjechal, wiec bede sama
        przeciwko nim.Nie wiem co mam mowic, czy powiedziec wszystko?(przeszlosc
        matki,awantury przy dziecku,wyzwiska,boje sie tez o mala bo ja bylam jako
        dziecko bita i szarpana brutalnie za wlosy oraz ojciec podgladal mnie przez
        okno w lazience- niemowilam tego nikomu jeszcze, nawet ostatnio szarpnal mnie
        tak ze sie przewrocilam,kazal mi sie wynosic i wyrzucil za drzwi-
        doslownie,dziecko bylo swiadkiem, wsadzie twierdzili ze uciekam z domu do ojca
        dziecka i porzucam je.Po rozprawie tez miesiac mieszkalam u niego,ale wrocilam
        do corki.Matka stwierdzila-co,przylazlas sie nazrec i wyspac!
        • czerwone_korale Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 15.03.06, 14:10
          doslownie,dziecko bylo swiadkiem, wsadzie twierdzili ze uciekam z domu do ojca
          dziecka i porzucam je.Po rozprawie tez miesiac mieszkalam u niego,ale wrocilam
          do corki.Matka stwierdzila-co,przylazlas sie nazrec i wyspac!
          ____
          no bo w sumie "przylazłaś " do nich z powrotem.Jesteś jak ich niewolnica.
          Czy Cię ojciec podglądał czy nie,czy matka szrpała czy nie-co to ma teraz do
          rzeczy? powinnaś pakować manatki i wynosić się z tego domu.Piszesz jak
          ubezwłasnowolniona osoba-może dlatego odebrali Ci prawa.Siedząc w tym mieszkaniu
          (własciwie nie widaomo dlaczego-skoro ojciec dziecka Ci proponował
          przeprowadzkę z tego co pisalaś) niedługo wylądujesz w zakladzie
          psychiatrycznym-bo Cię tam rodzice skierują jako niezrównoważoną osobę.
          Zmykaj z tego domu-innej opcji kobieto nie masz
            • czerwone_korale Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 15.03.06, 15:01
              patikab napisała:

              > Dlatego ze nie zostawie dziecka, czy to tak trudno pojac?
              > Jakbys zgadla. juz mi to ojciec zapowiedzial, ze mnie tam skieruje, jego
              > niedoczekanie.
              ___
              no i skierują Cię prędzej czy później.A Ty siedząc u nich tylko na to czekasz.
              Poczuj w sobie siłę i rusz się z tego domu!
              co Ty myślisz? że jak będziesz tam siedziała z rodzicami to odzyskasz prawa do
              dziecka?
              jak widać do tej pory to mieszkanie przy rodzicach skończyło się odebraniem Ci
              praw.
              Katastrofa
        • jufalka Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 16.03.06, 11:29
          Straszne... u mnie bywały podobne teksty... Uważam, że powinnaś mówić o
          wszystkim, jak Cię traktowali... takie są fakty więc czemu nie mówić? Żeby
          czuli się bezkarni i cieszyli nadal dobrą opinią i dalej psuli Ci życie?
          Powinni ponieść chociaż taką karę, żeby to wyszło na jaw, jacy są.
    • 5aga5 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 14.03.06, 23:27

      Gazeta.pl > Forum > eDziecko > eRodzice Wtorek, 14 marca 2006


      Samodzielna mama




      Re: ograniczenia władzy/pozbawienie praw - wyjaśn
      Autor: patikab
      Data: 14.03.06, 14:44 + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz cytując + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      Ja jestem w takiej sytuacji-ograniczenie praw,czyli ze mozna odzyskac dziecko,
      jezeli spelnisz warunki(zdobycie pracy itp.), sad uzna ze dziecko moze wrocic
      do matki, ojca,natomiast pozbawienie to brak szans na odzyskanie dziecka.




      Masz w końcu ograniczenie praw czy pozbawienie?
      Bo z tego co czytam doskonale wiesz na czym polega różnica.
      • kini_m Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 15.03.06, 03:01
        Pati - z tego co napisał Sar jedna rzecz jest ważna:
        - Powołać wszelkie możliwe dowody na uzasadnienie Twojego stanowiska
        (materialne i świadków). Tym bardziej to potrzebne jeśli matka jest w
        sądzie "wyszczekana".
        - Czego nie zdołasz zaświadczyć - o tym także mów ustnie.
        - W sądzie jedna zasada: Nie wystarczy wszystko opisać na wniosku do sądu.
        Trzeba to także powtórzyć ustnie przed sądem.

        Oj ,Aga...
        Chyba nie widziałaś nigdy z bliska jak można być zgnębionym przez własnych
        rodziców. Nie poczułaś jak to podcina skrzydła w nawet najbardziej prozaicznej
        sprawie.

        5aga5 napisała:
        > Do odebranie praw rodzicielskich muszą być PODSTAWY a nie pomówienia.
        Oczywiście że pomówienia też mogą być podstawami.
        Jeśli się im wystarczająco nie zaprzeczy (bo np. ufało się osobom które tego
        użyły). Aga, czy Ty naprawdę nie czujesz dramatu sytuacji jaki nie od dzisiaj i
        nie od tej sprawy przeżywa Pati. To nie jest jakaś teściowa, którą widzisz raz
        na jakis czas, i na którą możesz w odległości od niej nazbierać siły do
        konfrontacji.
        • czerwone_korale Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 15.03.06, 09:47
          dziwnie brzmi ta historia.Jeśli jest prawdziwa to jedyną radą jest
          wyprowadzenie się od rodziców do narzeczonego.Właściwie dlaczego od razu tego
          nie zrobilaś?..bo u rodziców lepiej? nie rozumiem.
          Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.Teraz powinnaś dzialać- pierwsza
          sprawa: wyprowadzka od rodziców.Druga(albo rownoległa z pierwszą): złozenie
          apelacji w sądzie.Trzecie sprawa : uwierz w siebie bo nikt Cię nie będzie
          szanował,a Ty będziesz wiecznie zdziwiona "dlaczego oni mi to robią"?
          daj spokój z telewizją bo i bez niej jesteś sama w stanie dopiąć swego
          i zamiast tutaj pisać powinnaś już składać apelację w sądzie!
          • kini_m formalnie 15.03.06, 13:29
            czerwone_korale napisał:
            > sprawa druga(albo rownoległa z pierwszą): złozenie
            > apelacji w sądzie.

            Apelację skłądasz w ścisle określonym terminie (do sądu apelacyjnego).
            (Chyba do 2 lub 3 tyg od wydania postanowienia sądu.
            Ale jeśli w ciągu 1 tyg. złożysz wniosek o wydanie uzasadnienia do orzeczenia,
            to wtedy liczy się 2 tyg. od doręczenia Ci tego uzasadnienia. Czyli nieco to
            daje więcej czasu.)

            Jeśli te terminy już się przeleciały i sprawa jest zakończona, to wtedy
            składasz wniosek o zmianę postanowienia sądu.
            (Może się to różnić od apelacji tym - że w sprawie o zmianę postanowienia sąd
            być może będzie chciał wysłuchiwać tylko argumentów o zmianach sytuacji od
            ostatniego postanowienia, a nie całej histori.)
            _________________
            Nie wszystkim dzieciom jest pisane stać się dorosłymi, niektóre nie mogą
            nauczyć się kłamać.
              • lilith76 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 15.03.06, 16:21
                > ale o czym Ty mówisz???
                > Ty masz się z dzieckiem wyprowadzić a nie sama!

                a czy nie będzie tak, że w kwadrans potem dziadkowie w asyście policji odbiorą
                wnuczkę i zgłoszą usiłowanie porwania???
                tak się tylko pytam, żeby autorka nie wyszła na tych radach jak Zabłocki na
                mydle.
                • czerwone_korale Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 15.03.06, 16:44
                  lilith76 napisała:

                  > > ale o czym Ty mówisz???
                  > > Ty masz się z dzieckiem wyprowadzić a nie sama!
                  >
                  > a czy nie będzie tak, że w kwadrans potem dziadkowie w asyście policji
                  odbiorą
                  > wnuczkę i zgłoszą usiłowanie porwania???
                  > tak się tylko pytam, żeby autorka nie wyszła na tych radach jak Zabłocki na
                  > mydle.
                  ________
                  może być tak jak mówisz-ale nie musi-prawda?
                  jesli dziewczyna będzie się wiecznie bała własnych rodziców to zestarzeje się
                  przy nich-w końcu nie tylko ograniczą,ale i odbiorą jej te prawa i być może
                  wyślą na leczenie do zakładu psychiatrycznego(co sama przyznaje).
                  Jest dwoje dorosłych ludzi którzy powinni zmienić ten stan rzeczy.
                  A nie szukać ciągle usprawiedliwień na to co się dzieje.
                  Może i policja przyjedzie-może nie,a jak przyjedzie to czy muszą ją wpuszczać?wink
                  ech...zresztą dziewucha sama sie musi obudzić
        • patikab Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 15.03.06, 14:43
          Tym bardziej ze sad nie wudzi na co dzien jak jest, nie mieszka z nami, musi
          uwierzyc jednej stronie lub drugiej.W dodatku rodzice sa uawazani za porzadnych
          i szanowanych ludzi na wysokich stanowiskach)zarabiaja 600zl , ojciec pracuje w
          Gosciu Niedzielnym.Matka jest dobra dyplomatka i aktorka, potrafi byc bardzo
          przekonywujaca.Ja natomiast nie mam pracy a narzeczony jest z rodziny
          zastepczej i byl w domu dziecka.Komu wiec sad uwierzy?Przedstawieni zostalismy
          w sadzie jako ludzie nieodpowiedzialni,ktorzy moga nawet zagrazac dziecku(matka
          sugerowala nawet ze dziecko jest molestowane, mialam chec ja rozszaropac i
          wyjsc z sali,przez miesiac po rozprawie nie wracalam do domu, jestem wdzieczna
          narzeczonemu za opieke jaka mnie wtedy otoczyl.Sedzina walkowala ten temat
          dosyc dlugo chcac ustalic czy molestowalismy dziecko!Jak mozna wymyslac takie
          bzdury i to na wlasna corke!Moze to ja powinnam powiedziec o niej za co ja
          wyrzucili z domu dziecka oraz ze sie boje o corke, bo ja bylam bita i brutalnie
          szarpana za wlosy jako dziecko a ojciec podgladal mnie przez szybe w
          lazience?!W czwartek mamy wszascy wizyte w mopsie, bo zglosilam gotowosc na
          odzyskanie dziecka.Moi rodzice byli we wtorek i wrocili cali w skowronkach,
          matka wczesniej zreszta plakala przez telefon do pracowniczki mopsu ze jej
          chodzi o przyszlosc dziecka, ja natomiast nie umiem tak obnosic sie przed
          obcymi ludzmi placzac do telefonu...Tu tez ma nademna przewage
          Poradzcie mi, czy powiedziec wszystko ,wtedy jednak nie bede mogla mieszkac z
          nimi i byc z dzieckiem,a nie wiem czy to pomoze.
    • czerwone_korale Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 15.03.06, 16:13
      zakładając,że historia jaką tu opisujesz faktycznie ma miejsce,takie mi się
      wnioski nasuwają po tym co sama piszesz.
      1)tylko radykalna zmiana u Ciebie da pozytywne rezultaty
      -przeszłaś prawdziwe pranie mózgu i jesteś zmanipulowana do tego stopnia że na
      moją sugestę-że powinnaś się wyprowadzić-Ty odpowiedzialaś: "przecież to jasne
      że się nie wyprowadzę bo jak bez dziecka"?Gdy jasne dla mnie( i dla większości
      pewnie) było,że ja mówię to w kontekście Twojej wyprowadzki Z DZIECKIEM od
      rodziców.
      -roztrząsasz stare sprawy z dzieciństwa (co zrobili Ci rodzice) co do nieczego
      nie prowadzi-tracisz jedynie swój czas i energię rozmyślając o tym
      -boisz się swojej matki i jej wpływów na innych-tym samym sama oddajesz matce
      władzę nad sobą bo ona widzi Twój strach i niezdecydowanie
      -nie widzisz wyjścia z sytuacji-kiedy masz je dosłownie pod nosem: masz do kogo
      się wyprowadzić! w dodatku jest to ojciec Twojego dziecka i jego matka.
      Problem tu to Twoja niemoc,a nie warunki zewnętrzne
      Masz ograniczone prawa -co nie znaczy że nie możesz się zajmować SWOIM
      dzieckiem z dala od rodziców.
      Pakuj się kobieto i z dzieckiem przenieś się do narzeczonego i zawalczcie
      wreszcie o swoją rodzinę,bo to co się teraz dzieje jest po prostu śmieszne-żeby
      do tego stopnia dać się zmanipulować dwóm starszym ludziom
            • kini_m Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 15.03.06, 18:43
              Czerwony_koraliku, tylko w jednym się z Tobę zgodzę:
              -Pati dała się zmanipulować, i już to chyba sam widzi (nie trzeba tego w kółko
              powtarzać).
              Ale bardziej prawdopodobne jest to co pisze Lilith:
              -Dziadkowie po kwadransie przyjada z policją. I Pati zostanie na jeszcze
              większym lodzie, niż teraz jest. Ja obsatwiam na to 90% - bo jeśli są zdolni do
              tego co już zrobili, to nie zawahają się przed dalszymi krokami.
              Zresztą wywalenie z domu cały czas grozi Pati.
              - Z policją nie ma co się szarpać. Bo i tak ostatecnie stanie po tej stronie,
              kto zrobi lepsze wrażenie. Ja z nimi swoje przeszłem i wiem że nie wahają się
              użyć siły. A jednoczesnie manipuluja interwencjami jak im się podoba - na jeden
              wyrok sądu zareagują, a w innym nie pomogą i oleją wyrok sądu. (I sąd, i
              policja to też ludzie którzy ulegają wrażeniom.)
              Chyba że udałoby sie Wam wyprowadzić w miejsce gdzie by Was nie znaleźli na
              czas trwania postępowania w sądzie. (nie wiedzieliby gdzie interweniować).
              Ale trzeba się przygotować że postępowanie w sądzie potrwa kilka miesięcy, a
              może nawet ponad rok.

              Pati, w sądzie bezwzględnie powiedzieć wszystko, nawet jesli ma to tylko daleki
              wydźwięk.
              Jeden sygnał od sądu juz dostałaś - sąd interesuja takie pikantne szczegóły.
              (Są różne składy sędziowskie: jeden sąd to oleje bo wyczuje kłamstwa, a inny
              będzie naiwnie drążył temat. Wykorzystaj to i wpasuj się w kimat sadu.)

              Pati, to jest już sąd, a nie Wersal. Tutaj się nie cackasz tylko walczysz
              wszelkimi dostępnymi środkami, dowodami, zeznaniami. Sąd może co prawda nie
              wziąć pod uwagę (w Polsce sąd ma prawo dobierania dowodów), ale skąd wiesz
              jeśli Ty tych informacji nawet nie przedstawisz sądowi?
              (Kto jak nie sąd oceni czy postawa dziadków z przeszłości może mieć wpływ na
              wychowanie dziecka. Oni poszli na noże, więc tylko pisząc wiersze nie obronisz
              dziecka.)
              Masz podwójnie trudną sytuację, bo musisz przygotować się procesowo przeciw
              ludziom, z którymi musisz na razie mieszkać. Inaczej faktycznie grozi utratą
              dziecka.
              _________________
              Nie wszystkim dzieciom jest pisane stać się dorosłymi, niektóre nie mogą
              nauczyć się kłamać.
              • patikab Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 15.03.06, 18:53
                Z ta policja masz racje.Kiedys , jeszcze jak mialam prawa moj narzeczony nie
                mogl wyjsc z dzieckiem na spacer, wiec wezwalismy policje.Policja jednak
                stanela po stronie babci, bo ta kazala policjantowi podpisac oswiadczenie ze
                wyda dziecko ojcu na wlasna odpowiedzialnosc i sie przestraszyl.Kazal jej
                pokazac jaskis dokument, a ta wyciagnela WNIOSEK o umieszczenie tymczasowe
                dziecka u niej.Kazalki nam wyjsc po czym stwierdzili ze dziecko zostaje u nich.
    • labomba666 Zacznijmy od podstaw 15.03.06, 19:02
      Opierając się na mojej skromnej wiedzy twierdzę, że władzy rodzicielskiej nie
      odbiera się matce "ot tak sobie". Zwłaszcza matce małego dziecka. Zazwyczaj
      wystarczającym powodem jest UDOWODNIONA narkomania, alkoholizm, prostytucja,
      czy też paragrafy kodeksu cywilnego (recydywa).
      Zatem, albo jakiś trol generuje dla zabawy ten wątek, albo z Autorki jest
      znacznie lepsze ziółko, niż nam się wydaje.

      LaBomba
      • patikab Re: Zacznijmy od podstaw 15.03.06, 19:13
        Gdyby bylo ze mnie ziolko juz dawno mieszkalabym sobie z narzeczonym,
        bezstresowo a nie meczyla sie i wypalala psychicznie z rodzicami.

        Po co mialabym marnowac czas tutyj na wymyslanie takich historii...ta historie
        napisalo samo zycie
        • labomba666 Re: Zacznijmy od podstaw 15.03.06, 19:19
          > Gdyby bylo ze mnie ziolko juz dawno mieszkalabym sobie z narzeczonym,
          > bezstresowo a nie meczyla sie i wypalala psychicznie z rodzicami.

          Daj już spokój. Weź TVN, zrób materiał i pokaż całej Polsce, jaka to jesteś
          biedna. Tylko uważaj, bo mogą dać mikrofon i prawo wypowiedzi rodzicom, czy nie
          daj Boże dziecku. Wtedy prawda wyjdzie na jaw. A wtedy obciach, jak stodoła.

            • labomba666 Re: Zacznijmy od podstaw 15.03.06, 19:33
              Kończąc tę zbędną dyskusję: jeżeli w Polscie, gdzie nadal króluje etos Matki
              Polki odebrano Ci prawa rodzicielskie (małe dziecko!), a k.r.io. jest
              interpretowany, jak jest, to albo jesteś męczennicą na miarę świętej, albo
              zwykłym ścierwem.
                • kini_m Re: Zacznijmy od podstaw 15.03.06, 19:54
                  LaBomba
                  Ja widzę że Pati też dostarczyła argumentów sądowi, np:
                  > sugerowala nawet ze dziecko jest molestowane, mialam chec ja rozszaropac i
                  > wyjsc z sali,przez miesiac po rozprawie nie wracalam do domu, jestem
                  > wdzieczna narzeczonemu za opieke jaka mnie wtedy otoczyl.
                  Ale to raczej nie zmienia faktu że dziecko trafiło z deszczu pod rynnę.
                  Takie jest moje zdanie, możesz oczywiście mieć inne.
                  • labomba666 Re: Zacznijmy od podstaw 15.03.06, 20:02
                    Kini_m, dobrze wiesz, jakie fory mają matki w polskich sądach rodzinnych. Jeśli
                    w takich okolicznościach sąd przyznaje sprawowanie bezpośredniej opieki
                    dziadkom, to opinia nt. matki (i ojca) jest praktycznie jednoznaczna.

                    LaBomba

                    P.S. Coś mi się wydaje, że ta "rynna", to zdecydowanie dużo mnejsze zło.
                    • kini_m Re: Zacznijmy od podstaw 15.03.06, 21:14
                      LaBomba, wiem, wiem...
                      ...ale tak jak tu niektórym trudno w to uwierzyć...
                      To ja jednak jeszcze większego wypaczenia dopatruję w takim zachowaniu babki do
                      matki.
                      To jest dla mnie największe tutaj wypaczenie. A znając że charakterek babciów -
                      jeśli już się zdarzy- to może być znacznie bardziej niebezpieczny niż
                      charakterek matek (i to własne doświadczenie bardziej na mnie oddziałuje niż
                      fory matek w sądach).
                      Wg mnie zdrowa babcia przy nawet najgorszym włsanym dziecku, w życiu by czegoś
                      takiego nie zrobiła (choćby ćpało, chlało, zalewało). No a dziadek w "Gościu
                      Niedzielnym" idealnie potwierdza moje osobiste spostrzeżenie nawiedzonych
                      dziadków.
                      Fory matek w sądach - oczywiście, ale nigdy nie rozprawialismy o forach baciów
                      w sądach (zwł. takich tytułowanych pracą w domu dziecka.)
    • 5aga5 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 15.03.06, 20:33
      Każda prawdziwa matka walczy o dziecko wszystkimi sposobami, nawet z własną
      matką
      A tu dziewczyna 27 lat ( czyli nie taka znowu młódka ) po studiach i tak sobie
      sąd ograniczył jej prawa?
      Zdziwiłabym się mniej gdyby to była młoda dziewczyna, jeszcze ucząca się.
      A może ta jej matka po prostu wiedziała co robi zabierając to dziecko. Bo tak
      jak tu kilka osób pisało wcale nie jest tak łatwo odebrać dziecko matce.
          • kini_m Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 16.03.06, 08:04
            5aga5 napisała:
            > A Ty nie walczyłabyś o swoją dzidzię wszelkimi sposobami?
            > (...) i zrobiłabym wszystko by nikt mi ich nie odebrał.

            Nie. Nie walczę o posiadanie dziecka wszelkimi sposobami.
            Nawet jeśli jakimś cudem udałoby mi się uzyskać opiekę nad nim (o co będę się
            starał wytrwale) to jednak raczej nie przyjmę wszelkich metod jakie pokazuje
            exia (np. barykadowanie dziecka w "więzieniu" rodzinnym, odcinanie dziecka na
            wiele miesięcy od drugiego rodzica).
            Tak samo jak i o wychowanie dziecka - równie dobrze będę się starał o swobodny
            dostęp OBOJGA rodziców, mimo że ona jest perfidną, niezdolną do porozumienia,
            nieczułą na tęsknotę własnego dziecka za jej ojcem.
            Po prostu nie stać mnie na zejście poniżej pewnego poziomu działania.
        • escribir Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 15.03.06, 22:44
          kini_m napisał:

          > 5aga5 napisała:
          > > Każda prawdziwa matka walczy o dziecko wszystkimi sposobami
          >
          > A co mówi przypowieść o królu Salomonie i dwóch matkach? Hę...?


          No własnie! Nie pamietasz jak sie to skończyło? Dziecko ocalało i zostało
          oddane prawdziwej matce.
    • mama_szefusia Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 16.03.06, 07:49
      Z tego co rozumiem sąd ograniczył patikab prawa rodzicielskie ze względu na
      brak pracy oraz zarzut złego zajmowania się dzieckiem.

      Aby odzyskac dziecko zrobiłabym tak:
      1. Wyprowadzka - np. do narzeczonego
      2. Znalezienie stałej pracy - nawet najmarniej płatnej, jezeli na początku
      stałej się nie uda to przynajmniej jakieś czasowej - praca jest dla Ciebie
      teraz najważniejsza
      3. Regularne codzienne odwiedziny u dziecka - i to najlepiej ze świadkami, żeby
      w razie czego zaświadczyli, że dzieckiem się interesujesz. Z każdej wizyty
      pisałabym sobie w zeszycie notatkę - co się działo, jak długo byłaś, jak
      zachowywali się rodzice itp. Dobrze by było też włączyć narzeczonego
      energiczniej w interesowanie się dzieckiem. On tez musi z córką nawiązać
      kontakt i więź.
      4. Zwróciłabym się o pomoc do prawnika np. poprzez organizacje kobiece lub MOPS.
      5. Terapia.
    • iva2 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 16.03.06, 10:57
      witaj, ja nie zamierzam zastanawiac się czy to co opisujesz jest prawda czy
      nie! prosisz o pomoc, więc ja Ci proponuje tak:
      w internecie mozesz znaleźć stronę niebieskiej lini (jesli dobrze pamietam: to
      www.niebieskalinia.pl) i przez e-maile możesz skontaktowac się z fachowcami,
      doradza Ci! sa podane nr telefonu do prawników, mozesz skorzystać!
      po 2 możesz u siebie w miejscu zamieszkania zgłosić sie do Ośrodka Interwencji
      Kryzysowej (sa tam prawnicy, psycholodzy za darmo!), a jesli takowego ośrodka
      nie ma to do Miesjskiego Ośrodka Pomocy Społecznej!!!
      Szukaj najpierw ludzi, którzy sa w stanie Ci pomóc! My tu możemy Cie wspierać
      (to jest wazne oczywiście!) ale problem sam sie nie rozwiąże! Niestety to Ty
      muszisz działać. Powodzenia i szczerze współczuję.
      • leli1 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 16.03.06, 15:42
        pati, najpierw uporządkuj swoje zycie. Znajdz prace, wyprowadz sie od rodzicow, pokaz ze jestes godna zaufania, jesli masz ograniczone a nie odebrana prawa rodzicielskie sprawa nie jest tak tragiczna. Musisz tylko pokazac sądowi (i sobie samej tez!!!!), ze dasz rade. Nawet będąc sama udowodnij ze potrafisz zająć sie dzieckiem.
        Rozumiem ze prawnie mozesz odwiedzac dziecko?, rób to w takim razie jak najczesciej tylko nie w domu rodzicow. Zabieraj stamtad dziecko gdziekolwiek póki co (do narzeczonego, na spacer), córka nie moze stracic z Toba kontaktu.
        I oczywiscie szukaj pomocy instytucji, ktore moga potwierdzic Twoja "przydatnosc" do bycia mamą.
        A robienie cyrku w tv odradzam, bo w ktoryms momencie moze Ci sie to odbic wielka czkawka.

    • joannab-o Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 17.03.06, 09:54
      Pomagałam niedawno odzyskać dziecko matce. Taka sama sytuacja - bardzo
      energiczna i ustosunkowana babcia i słaba matka.
      Dziecko jest w rodzinie zastepczej, a o dziwo dwoje innych dzieci (po drugim
      ojcu) kobiecie zostawiono. No to nadaje się na matkę czy nie?
      I zupełne kuriozum - babcia wystąpiła o alimenty i dostaje je. Zabierają 1/3
      dochodów na najstarszą córkę i oddają je do rodziny bogatych emerytów
      (pobierających oczywiście zasiłek na dziecko w rodzinie zastępczej).
      Nie udało sie ani odzyskać dziecka ani nawet obniżyc alimentówsad

      Co oczywiscie nie znaczy, że Tobie sie nie uda. Znaczy jednak, ze musisz wykazać
      ogromną determinację.
      Pozdrawiam, joanna
          • czerwone_korale Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 17.03.06, 12:30
            joanna- to o czym piszesz to paranoja(nie podważam tego co piszesz,ale same
            zjawisko jest zaskakujące)...
            w zasadzie jak to czytam to zastanawiam się dlaczego tyle samotnych matek
            mieszkających z rodzicami nie pójdzie na coś takiego?
            dziecko i tak zostaje w rodzinie(z matką i dziadkami pod jednym dachem)a
            rodzinka pobiera 800pln z tytułu rodziny zastepczej.
            NIc tylko kręcić w tym kraju
          • dalia3 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 17.03.06, 13:08
            Czy jestes prawnikiem- co sadzisz o takiej sprawie ktora obserwoje od 3 lat.Syn
            wychowuje 6 letnia corke i 3 lata walczy w sadzie o jej 4 letnia siostre ktora
            ex. sprzedala ''na zlosc'' do adopcji.Sad i inni urzednicy celowo przeciagaja
            to w czasiei pezprawnie izoluja dziewczynki od siebieaby po jakims czasie
            twierdzic iz rozdzielenie rodzenstwa nie jest dla nich krzywdzace. Ja smiem
            twierdzic ze jest bardzo krzywdzace. Dodam ze syn spelnia wszystkie kryteria
            m.in.ma doskonala opinie od kuratora sadowego, z przedszkola, pracy itd. byla
            synowa ma kilka spraw w prokuraturze,nikt sie tym nie przejmuje.Wiem iz w koncu
            syn to wygra chodzby w Strasburgu bo prawnie ma racje,obawiam sie jednakiz po
            kilku latach siostry rzeczywiscie zapomna o sobie i tobedzie argumentem dla
            jego przeciwnikow.Nawiazujac do gl. tematu tego watku -uwazam-w sadachi in
            urzedach dzieja sie niewyobrazalne rzeczy o ktorych sie nie ma pojecia dopoki
            samemu sie tego nie doswiadczy.
            • patikab Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 17.03.06, 13:34
              Odnosze wrazenie ze sad nie patrzal na dobro dziecka(bo przeciez gdybym
              mieszkala osobno dziecko wychowylaloby sie nie dosc ze bez ojca to jeszcze bez
              matki)tylko na to kto lepiej umie sie wyklocic i jest bardziej zdeterminowany
              (bezpodstawne i wyssane z palca zarzuty) i wyszczekany.Na dodatek niikt nie byl
              przed rozprawa by zobaczyc jakie sa relacje corki z nami, rodzicami i czy mamy
              warunki, natomiast byli u przyszlej rodziny zastepczej(z gory zalozyli ze
              niewarto?)
              • patikab Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 17.03.06, 13:55
                Byla jeszcze wczesniejsza rozprawa,na ktorej nie zgodzilam sie na rodzine
                zastepcza i sad przesunal ja , poniewaz rodzice postanowili wniesc nowe
                przeslanki i swiadka., a gdyby zakonczyla sie na tym etapie wygralabym
                proces.Zszokowaly mnie slowa sedziny na koniec rozprawy-niech panstwo sie nie
                przejmuja, taka jest procedura, ale postaramy sie zeby to dlugo nie
                potrwalo,prosze wykazac sie cierpliwoscia-to byly slowa do moich rodzicow, gdy
                dowiedzieli sie ze to jest bezcelowe zeby byli rodzina zastepcza skoro ja
                mieszkam z nimi.Zdeterminowani na drugiej rozprawie uzyli klamstw i pomowien,
                ale osiagneli cel.Przebieg calego procesu tez byl stonniczy(sedzina decydowala
                co notowac co nie, uciszala mnie i narzecuzonego gdy chcialam wyjasniac a matke
                nie,drazyla niedorzeczny temat molestowania nie dochodzac w koncu do zadnego
                wniosku-niewiem czy uznala to za prawde czy nie, itp.)
              • kini_m Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 17.03.06, 15:47
                patikab napisała:
                > Odnosze wrazenie ze sad nie patrzal na dobro dziecka
                Patrzał, patrzał... tylko że dobro dziecka jest rzeczą niedefiniowalną w
                polskim prawie - więc można z nim zrobić wszystko. Dobro dziecka - to tylko
                hasło (i dlatego ja wolę unikać tego zwrotu, a mówić o - potrzebach dziecka, to
                już jest bardziej konkretne).

                > Odnosze wrazenie ze sad patrzal tylko na to kto lepiej umie sie wyklocic i
                > jest bardziej zdeterminowany (bezpodstawne i wyssane z palca zarzuty) i
                > wyszczekany.
                Tak jak Ci już prędzej pisałem - sąd opiera sie na informacjach które zostaną
                mu przedstawione, bo innych nie posiada. Oni to umieli zrobić w sposób
                barbarzyński.
                Sądowi dane też jest prawo do dowolnego dobierania dowodów, poniekąd po to aby
                właśnie nie brać pod uwagę zeznań które mogą być fałszywe. Jak widać trafiłaś
                na sąd który po prostu łyknął wszystko co mówili, wypaczając tę mozliwość.
                ...Mam jeszcze jedna myśl: Czy aby ten skład sędziowski nie miał już docznienia
                z twoją matką z racji jej poprzedniego zawodu (dom dziecka a wydział rodzinny-
                nieletnich)- a poprzez to może nie być obiektywny. W takim razie należy
                wnioskować o zmianę składu sędziowskiego. To mogłoby też dawać podstawę do
                zmiany orzeczenia sądu.
                -------
                pozdrawiam
            • joannab-o Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 17.03.06, 15:09
              Dalio podałas mało szczegółów, ale musiały być nieprawidłowości na etapie
              orzekania o adopcji, chyba ze syn nie miał WCALE władzy rodzicielskiej.

              Natomiast teraz pewnie przeważa "dobro dziecka" no i dobro nowej rodziny...

              Kodeks mówi, ze powództwo o rozwiązanie przysposobienia może wytoczyć także
              prokurator no ale to w wypadku podejrzenia przestepstwa i to raczej
              przestępstwa, które ma miejsce w rodzinie adopcyjnej, a nie przestępstwa z
              okresu orzekania o adopcji.
              Czarno to widzęsad A co mówi adwokat czy inny doradca syna?

              • dalia3 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 17.03.06, 16:08
                Na wstepie przepraszam Patikap ze sie wcinam w jej watek i odp.joannab- o.
                Staram sie podpytywac kompetentne osoby i wnioski przekazuje synowi - to dobra
                metoda w ten sposob pomagam.Sprawa jest bardzo skoplikowana, galimatias robi
                sie coraz wiekszy, na cale szczescie nie jest tak zle jak myslisz gdyz adopcja
                tych ludzi nie zostala jeszcze orzeczona,7 kwietnia syn ma sprawe o kontakty,
                sad bedzie chcial je uniemozliwic. Rok temu chciano adopcje przeprowadzic za
                jego plecami w innym wydz. - nie udalo sie i teraz sad jest zmuszony najpierw
                odrzucic wszystkie pozwy syna - i tu widzimy szanse dla dzieci przeciez -
                chodzi o dobro dzieci a nie syna lub moje.Co do adwokata- nie mamy zaufania do
                zadnego adwokata z G.Gdyby nie jego peln.z G.syn wygralby rok temu. Adwokat
                celowo wprowadzal syna w blad i celowo zle doradzal- oczywiscie nie mamy
                dowodow ze zostal przekupiony ale tak mysle, za pozno sie zorietowalismy ze
                dziala nakorzysc tamtej rodz.Ale nie rezygnujemy i bedziemy walczyc o dziecko
                do konca
                • kini_m do Dalii 17.03.06, 18:55
                  Dalia, tak na boku o adwokacie...
                  Spróbujcie różnych adwokatów. Przecież można pójść kupić poradę do niejednego i
                  zobaczyć po tym - czy w ogóle podchodzi rzetelnie do sprawy. Możecie też
                  skorzystać z usług bezpłatnych porad (społeczne ośrodki, centrum pomocy
                  rodzinie, centrum interwencji kryzysowej - tam też dyżurują adwokaci).
                  To jest zbyt ważna sprawa żeby wynająć adwokata choćby bez wstępnego
                  rozpoznania. Ja na początku wynająłem adwokatkę, ale gdy zaczęła mi mówić na
                  ile to trzeba by się nastawić - to podziękowałem.
                  I samodzielnie wywalczyłem znacznie więcej niż wielu ojców. (Choć nie w takiej
                  komplikacji jak u twego syna).
                  Mam nadzieję też że zeznawałaś jako świadek. Każde pomocne zeznanie przydaje
                  się w sądzie.
                  Na każdą chyba podjętą decyzję (lub nie podjetą a wnioskowaną) jeszcze w
                  trakcie postępowania może składać zażalenie.
                  • dalia3 Re: do Daliido kini- m 18.03.06, 09:39
                    Doszlismy do tych samych wnioskow.Tak wlasnie robimy jak
                    radzisz.Wdoyychczasowym postepowaniu sa nie tylko nieprawidlowosci ale
                    zwyczajne ignorowanie obowiazujacego prawo i w koncu przyjdzie taki moment iz
                    sad bedzie MUSIAL sie do tego ustosunkowac.My po prostu cierpliwie bez
                    pieniactwa robimy swoje, to co uwazamy za sluszne dla dobra dzieci
    • lila1974 Re: Do sceptyków 18.03.06, 09:09
      Owszem nie musicie wierzyć w prawdziwość tej historii.
      Niestety wiem, że może być tak, jak opisuje autorka.
      Jeśli do tego miasto, w którym mieszka nie jest metropolią, to jest bardzo
      prawdopodobne, ze jej rodzice należą do "elity" i mają "układy", co, jak
      wiadomo, w naszym kraju ma większą siłę przebicia niż sprawiedliwość.

      Niektóre osoby tutaj są cięzko zaskoczone, ze 27 letnia dziewczyna po studiach
      jest taka bezradna. A jak Wam się wydaje, jaka ma być skoro wychowała się w
      patologicznym domu? Jeden się zbuntuje przeciwko takiemu traktowaniu, a drugi
      wpadnie w marazm, że o poczuciu własnej wartości nie wspomnę. By mieć siły do
      działania trzeba właśnie mieć WIARĘ w siebie, a skąd autorka wątku ma ją wziąć?

      Niestety, jestem skłonna uwierzyć, ze rodzice tej dziewczyny są dokladnie tacy,
      jak ich tutaj przedstawia. W mojej miejscowości było kiedyś głośno o pani
      kurator, która swoim zachowaniem popchnęła dorosłego syna do samobójstwa.
      Zgotowała mu takie piekło w dzieciństwie i później, że skutki były takie, jak
      wyżej napisałam. A przez lata byla szanowaną obywatelką naszej społeczności,
      wzorem wszelkich cnót.

      Czyżbyście nie wiedzieli, że im bardziej wykształceni i "na poziomie" ludzie,
      tym ich metody znęcania się nad rodziną są bardziej wyrafinowane i ciężkie do
      udowodnienia?

      Najwyraźniej rodziców autorki tak ukształtowało ich własne dzieciństwo i
      doświadczenia życiowe, ze stali się ludźmi podłymi i bezwzględnymi. Sami o
      sobie mają wysokie mniemanie, tak wysokie, że na wszystkich ludzi patrzą z
      pogardą - w tym na własną córkę.

      Do autorki wątku.
      Kilka osób tutaj dało Ci cenne rady, więc skorzystaj z pomocy. Wydaje mi się,
      że nie masz na tyle sił i wiary w siebie, byś mogła poradzić sobie sama.
      Koniecznie zgłoś się do organizacji pomagających ludziom w takiej sytuacji.
      Możesz również skorzystać z pomocy prasy, ale postaraj się znaleźć osobę, ktora
      pomoże Ci w odzyskaniu córki, a dopiero potem wszystko opisze.

      Jeśli będziesz czuła taką potrzebę, pisz na priv.
    • patikab Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 18.03.06, 11:26
      NARZECZONY NAMAWIA MNIE ZEBYM UJAWNILA ZE ZWOLNIONO JA Z domu dziecka za
      stosowanie przemocy wobec wychowankow,(obawa ze to samo moze spotkac moja
      corke)Nikt bowiem o tym niewie, gdyz mieszkalismy wtedy w innym miescie i moja
      matka przy podjeciu nowej pracy to zataila, chociaz nadal pracuje z dziecmi.On
      chce nawet jej zagrozic ze jezeli nie odpusci z dzieckiem on to wyda i straci
      prace matka.Gdy mnie oskarzyla falszywie o molestowanie wlasnej corki mam coraz
      mniej watpliwosci co do tego.Jak myslicie?
      • kini_m Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 18.03.06, 11:56
        patikab napisała:
        > ZWOLNIONO JA Z domu dziecka za
        > stosowanie przemocy wobec wychowankow,
        To jest zasadniczy fakt który winien wpływać na ocenę kwalifikacji przy
        ustanawianiu rodziny zastępczej.
        Pati, nie zdziw się że powiem bardziej zdecydowanie: Ty wręcz zataiłaś istotne
        dla sprawy fakty.

        Mimo krytyki własnej matki, nie bardzo umiesz się jej przeciwstwaić.
        To znaczy że ona skrępowała, uzależniła Cię emocjonalnie.
        (W takich okolicznościach niektórzy właśnie tu sugerowali terapię - żeby się
        właśnie wyrwać z takiego skrępowania i wątpliwości.)
        Musisz się z tego wyrwać.
        To wszystko co tutaj TYLKO myślisz i zastanawiasz - ZMIENIĆ W DZIAŁANIE, bez
        dalszego zastanawiania.

        Jeśli w Twoim narzeczonym jest więcej zdecydowania - pozwól mu działać.
        Nie powątpiewaj w jego zdecydowanie.

        Co do przemocy matki w poprzednim miejscu zamieszkania:
        Przygotuj materiał z tego faktu.
        Pojedź do tamtego domu dziecka i porozmawiaj z osobą która była jej
        zwierzchnikiem. Wytłumacz jej całą sytuację i poproś o pisemną opinię o matce,
        opinię z miejsca pracy - co złożysz w sądzie. Pomimo to warto jeszcze powołać
        na świadka tamtego jej zwierzchnika. Na sali sądowej pytanie będzie proste do
        świadka: "Jakie kwalifikacje wychowawcze ma osoba której powierzono opiekę
        zastępczą nad dzieckiem?"
        To wszystko środki do Twojej dyspozycji. Masz z tego skorzystać.

        > Nikt bowiem o tym niewie, gdyz mieszkalismy wtedy w innym miescie i
        > moja matka przy podjeciu nowej pracy to zataila, chociaz nadal pracuje z
        > dziecmi.On chce nawet jej zagrozic ze jezeli nie odpusci z dzieckiem on to
        > wyda i straci prace matka.
        Dzieci należy chronić przed niebezpiecznymi ludźmi.
        Tak, ale na to trzeba mieć najpierw dowód. Taki jak napisałem powyżej.
      • apriv Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 21.03.06, 12:56
        masz jakies papiery na to ewentualnie-swiadka
        molestowanie dziecka-mozesz udowodnic przez bieglego psychologa,
        napewno nie mozesz wyprowadzic sie razem z dzieckiem-jest tp porwanie i
        dzialanie wedlug prawa na szkode dziecka
        wyprowadz sie -koniecznie twoj facet musi miec prace-
        zloz do sadu wniosek o widzenia-nie przerywasz kontaktu z dzieckiem
        mozliwe ze mozesz takze dziecko u siebie zameldowac
        zbieraj dowody -nagrywaj wyzwiska Twojej Matki-przejdzie razem badania
        psychologiczne,w sensie ze jestescie wstanie zajmowac sie dzieckiem ewentualnie
        zloz wniosek do sadu o takowe badania
        im wiecej czasu uplywa tym mniejsze szanse na odzyskanie corki
        naprawde poradz sie adwokata-jeden blad i mozesz dziecka nie odzyskac
        jeszcze mozesz zazadac w sadzie badan psychologicznych Twojej Matki
        musisz Matce dawac na konto alimenty na dziecko-wiem ze jest to parodia
        ale inaczej nie wywiazujesz sie z obowiazkow rodzicielskich
    • tommy_80 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 18.03.06, 23:11
      "teraz
      moja matka dostaje 800 zl na dziecko, a jednak Emilka chodzila cala zime w
      bucikach i ubranku po corce sasiadki."

      Ojca też nie obchodzi, że dzieciak nie ma w czym chodzić ?

      "mialam chec ja rozszaropac i
      wyjsc z sali,przez miesiac po rozprawie nie wracalam do domu, jestem wdzieczna
      narzeczonemu za opieke jaka mnie wtedy otoczyl."

      No dobrze, a kto w tym czasie otaczał opieką Emilkę ?

      "jeszcze jak mialam prawa moj narzeczony nie
      mogl wyjsc z dzieckiem na spacer, wiec wezwalismy policje.Policja jednak
      stanela po stronie babci, bo ta kazala policjantowi podpisac oswiadczenie ze
      wyda dziecko ojcu na wlasna odpowiedzialnosc i sie przestraszyl.Kazal jej
      pokazac jaskis dokument, a ta wyciagnela WNIOSEK o umieszczenie tymczasowe
      dziecka u niej.Kazalki nam wyjsc po czym stwierdzili ze dziecko zostaje u nich."

      Acha, tzn. przyszliście sobie z narzeczonym w najlepsze w odwiedziny. Twoja
      mama nie chciała Wam dać dzieciaka, więc zadzwoniliście na policję, no bo
      przecież Ty miałaś prawa. Przyjechała policja i okazało się, że z tymi prawami
      nie jest tak kolorowo, bo zdesperowani dziadkowie w międzyczasie poszli do sądu
      i babka pokazała policjantowi pewnie nie wniosek, tylko jakieś postanowienie w
      trybie tymczasowym. Policjant uzanał, że babka jest na prawie, więc ingerował
      po jej stronie.
      Wszystko jasne.
      • tommy_80 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 18.03.06, 23:16
        Nawet z ograniczoną władzą macie dalej sporo do powiedzenia w sprawie Waszego
        dziecka.
        Jakbyście się z narzeczonym ogarnęli, a potem zrobili raban w sądzie, to zaraz
        by zmienili postanowienie. Bo zaistniała sytuacja nie jest ani w interesie
        małej, a na pewno nie leży w interesie sądu opiekuńczego lub ośrodka pomocy
        społecznej. Jest koniecznością - w założeniu przejściową, aż ustaną przyczyny
        kryzysu.
        No, ale skoro Wam pasuje, żeby dziecko wychowywali dziadkowie...
        MOPS naprawdę wykłada im po 800 zł na trzylatka ?
        Jakoś trudno mi w to uwierzyć, a nie chcę mi się szukać.
        • tommy_80 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 18.03.06, 23:42
          A, jeszcze odnośnie wypowiedzi Dalii3.

          Joannoao-b, chyba dobrze kombinujesz z tą adopcją i władzą, ale zwróć uwagę, że
          Dalia nie napisała, że syn jest ojcem małej, pisze tylko:

          "Syn
          wychowuje 6 letnia corke i 3 lata walczy w sadzie o jej 4 letnia siostre".

          Więc może jest dla tej 4letniej tylko ojczymem. Bo nie wierzę, że sąd powierzył
          facetowi opiekę nad jedną córką, a w stosunku do drugiej pozbawił władzy
          rodzicielskiej. Przecież to się kupy nie trzyma.

          Także nie musi być żadnej zmowy prawników.
          Rozumiem, że syn jest osobą samotną. Myślę że jego szanse znacznie by wzrosły,
          gdyby mógł storzyć dziecku pełną rodzinę. Być może tu sąd widzi jakiś problem -
          że samotny, pracuje, jedno dziecko już wychowuje itd.
          • tommy_80 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 19.03.06, 00:24
            I jeszcze co co Joannab-o: "Pomagałam niedawno odzyskać dziecko matce."

            A można spytać, czy Ty pomagasz ludziom zawodowo, czy tak od serca ?
            Bo jak od serca, to ja zasłyszałem taką historyjkę, która mnie ostatnio nieco
            przygnębiła:

            Do firmy X któregoś dnia w samo południe zajeżdża furgon z napisem "Policja".
            Skuwa i zawija paru pracowników. W miedzyczasie kierownik daje im do podpisania
            przygotowane wypowiedzenia.
            Policjanci próbują wymusić zeznania i leją ich na komendzie cały dzień (to
            normalka, tylko trudno im później coś udowodnić, bo teraz bije się tak, żeby
            nie było widać. Podstawowa zasada w takich przypadkach też jest prosta - do
            niczego im się nie przyznawać, bo jak biją znaczy że nic konkretnego nie mają,
            chociaż zapewniają, że jest odwrotnie).
            Jeden z przesłuchanych po zajściu przychodzi z płaczem do jednego ze swoich
            kolegów. Zarzeka się, że nic nie zrobił i prosi o pomoc. Ten, oburzony,
            zabiera go do lekarza, pisze zażalenia na zatrzymanie, zawiadomienie do
            prokuratury na polizai, pozew do sądu pracy na firmę X i ogólnie wtrąca się w
            całą awanturę.
            Dopiero po dwóch latach ten pierwszy beztosko przechwala się temu drugiemu (co
            bezinteresownie wystawiał się na strzał) sugerując, że pie..eli wtedy z
            kumplami firmę X i jeszcze dostanie odszkodowanie.
            • psylwia Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 19.03.06, 01:41
              czemu Ty nie kupisz dziecku butów i kurtki?
              sąd nie opiera się tylko na zeznaniach stron , ale przede wszystkim na opini
              kuratora -sprawdź czy takowy był ustanowiony w sprawie, a jeśli tak to
              dlaczego z Tobą nie rozmawiał- to jest poważne uchybienie . Poza tym uważam ,
              że na następnej sprawie powininien Cię reprezentować adwokat
      • kini_m Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 19.03.06, 03:52
        tommy_80 napisał:
        > Przyjechała policja i okazało się, że z tymi prawami nie jest tak kolorowo,
        > bo zdesperowani dziadkowie w międzyczasie poszli do sądu
        > i babka pokazała policjantowi pewnie nie wniosek, tylko jakieś postanowienie
        > w trybie tymczasowym. Policjant uzanał, że babka jest na prawie, więc
        > ingerował po jej stronie. Wszystko jasne.
        Tommy, chyba nie widziałeś nigdy postawy policji w takiej sytuacji.
        Oni naprawdę dają dupy i truchleją. Generalnie umywają ręce żeby z czymkolwiek
        interweniować (chyba że czasem po stronie osoby bardziej wyszczekanej).
        Miałem podobną sytuację, gdy babka zamachała wnioskiem do sądu (nie swoim - a
        córki), a nie wcale ŻADNYM postanowieniem tymczasowym.
        I wiesz co... policja ma głęboooooko w dupie żeby rodzic mógł być razem z
        dzieckiem.
        W takiej sytuacji policję interesuje tylko jedno - kto jest właścicielem
        mieszkania (art.193KK) i po tej stronie stanie. Resztę spraw, a nawet wyroków
        sądowych mają w dupie.
        Po takiej sytuacji poprosiłem o rozmowę komendanta policji, mając prawomocne
        orzeczenie sądu. A on odesłał mnie z powrotem do sądu (paranoja).

        Jeśli bardzo chcesz to w środę idę na kolejne odwiedziny (z prawomocnym
        orzeczeniem), na które z góry wiem że nie zostanę wpuszczony - wezwę policję i
        zdam Ci relację jak zareagowali na okazanie im prawomocnego orzeczenia sądu.
        (Z góry wiem że przyjadą, zamienią kilka słów, znajdą jakąś wymówkę i odjadą,
        mając w dupie pomoc w wyegzekwowaniu prawomocnego postanowienia sądu. Jeśli by
        się coś zmieniło to będzie cood nie z tej ziemi.)
        • czerwone_korale Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 19.03.06, 13:32
          podstawową sprawą tutaj jest odcięcie się od rodziców.Może wtedy odyskasz wiarę
          w siebie i zmienisz podejście do całej sytuacji.Na razie wszystko kręci się
          wokół tego :"co powie moja mama jeśli ja zrobię x,a co może powiedzieć jeśli z
          narzeczonym zrobimy Y"
          to dziecinada i na tym etapie nie masz żadnych szans-źle myślisz
        • tommy_80 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 19.03.06, 21:41
          "Tommy, chyba nie widziałeś nigdy postawy policji w takiej sytuacji."

          Kini, widziałem i ja tam się wcale nie dziwię ich postawie.

          Nie mówimy tu o zdarzeniu drogowym ani o zgarnięciu drobnego złodziejaszka
          przyłapanego na gorącym uczynku ani o przegonieniu paru chłopaczków spod sklepu.
          Dostają wezwanie, przyjeżdżają, sprawdzają - dziecko zameldowane w lokalu
          babci. Babcia twierdzi, że sprawuje opiekę, że matka się wyprowadziła, że
          ojciec ma ograniczone prawa i stanowi zagrożenie, wyciąga jakieś papiery z sądu
          czy tam do sądu.
          Jak Ty sobie wyobrażasz tą konkretną sytuację - że chłopaki z patrolu wejdą do
          lokalu i siłą wyprowadzą trzyletnie dziecko, żeby mama z tatą je mogli wziąć na
          spacer ?
          Piszą notatkę, reszta należy do sądu, do kuratorów - to nie ich działka.

          Mi nie chodzi o zachowanie policji, tylko o wypowiedzi matki, z których jasno
          wynika, że czasami pomieszkiwała z dzieckiem, to znowu zabierała dziecko na
          trochę do narzeczonego, innym razem wpadała z narzeczonym w odwiedziny,
          usiłując wymusić określone zachowanie rozzłoszczonej tymi faktami babci. Nie
          przeczę, że istnieje wyraźny konflikt na linii babcia dziecka - narzeczony
          matki, ale przyznasz, że to głównie babcia wydaje się tu sprawować opiekę nad
          dzieckiem, podczas gdy rodzice nie potrafią zająć się córką. A teraz są
          dotknięci niesprawiedliwością, jaka ich spotkała.
          • kini_m Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 19.03.06, 22:31
            > wynika, że czasami pomieszkiwała z dzieckiem, to znowu zabierała dziecko na
            > trochę do narzeczonego, innym razem wpadała z narzeczonym w odwiedziny,
            Tak, Tommy
            Zauważyłem te kwestię.
            Niemniej -wg mnie- właściwe rozważenie tej kwestii powinno wyglądać:
            a) Nawet jeśli rodzice czasowo nie opiekowali się dzieckiem, to ja tu jeszcze
            nie widzę podstaw do ograniczania praw rodzicielskich. Zdrowa babka dziecka
            powinna znać swoje miejsce w życiu wnuka (znać granice), że ma wspierać - a nie
            zastępować. Babki które tego nie rozumieją - dla mnie zawsze są chore.
            b) Jeśli chcieć dopatrywać się u Pati problemów wychowawczych - to w pierwszej
            kolejności odpowiedzialność za to powinien ponosić jej rodzic (tu: babka,
            dziadek). To źle świadczy przede wszystkim tu o dziadkach, o ich kwalifikacjach
            wychowawczych.
            Dlatego nawet jeśli Pati ponosi tu jakąś odpowiedzialność za sytuację - to
            nadal uważam że w pierwszej kolejności na ten moment należy "zwalczyć" rolę
            dziedków, bo rozważając różne warianty - nie przekonuje mnie że oni są
            właściwym przykładem wychowawczym.

            > ale przyznasz, że to głównie babcia wydaje się tu sprawować opiekę nad
            > dzieckiem, podczas gdy rodzice nie potrafią zająć się córką.
            Podobna sytuacja jak z głośną nianią pod Poznaniem:
            Matka która zapie.. w pracy żeby utrzymać zakład pracy, a niania zapomina do
            czego służy w takich okolicznościach. (Wg mnie sąd tam dał ciała.)
            Przecież niania w wielu domach sprawuje główną opiekę nad dziećmi - czy to ma
            znaczyć że powinna wyrugować rodziców.

            tommy_80 napisał:
            > Jak Ty sobie wyobrażasz tą konkretną sytuację - że chłopaki z patrolu wejdą
            > do lokalu i siłą wyprowadzą trzyletnie dziecko, żeby mama z tatą je mogli
            > wziąć na spacer ?
            Jest to możliwe, w bardzo prosty sposób. Policja tylko asystuje - a rodzic
            zabiera dziecko. Jesli musi użyć siły to nie do dziecka, ale tylko do dorosłych
            nie godzących się z sytuacją. Zazwyczaj sama groźba użycia przymusu wystarczy.
            Zresztą Pati napisała że babka by się wycofała, gdyby policjant napisał jej
            jakiś papierek. (Tylko do tego trzeba policji z mózgami, a nie umizgami.)
          • kini_m Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 19.03.06, 22:38
            tommy_80 napisał:
            > Piszą notatkę, reszta należy do sądu, do kuratorów - to nie ich działka.

            Nie. Bo ani sąd, ani kurator nie jest instrumentem wykonawczym. Nie
            przeprowadzają fizycznie egzekucji.
            Tylko policja ma tu prawo do działania fizycznego.
            (A w żadnym systemie nie istnieje szansa egzekutywy bez możliwości choćby
            użycia groźby przymusu bezpośredniego.)
            ...oczywiście ja wiem że w praktyce dzieje się tak jak piszesz - i dlatego
            system jest niewydolny.
            _________________
            Nie wszystkim dzieciom jest pisane stać się dorosłymi, niektóre nie mogą
            nauczyć się kłamać.
    • szanna1980 Re: Co robic?Moja corka w rodzinie zastepczej 09.02.15, 15:00
      Szczerze to sama nie wiem ja mam podobną sytuacje tylko moja córka jest starsza Nikola ma 15 lat dwa lata temu zakochałam się w moim narzeczonym i wyprowadziłam do Bytowa chciałam ją wziąść ze sobą bo mój narzeczony traktuje ją jak własną córkę ale moi rodzice i siostry tak ją nabuntowały że nie chciała za nic w świecie miała wtedy 13 lat więc postanowiłam z mamą że zostanie u nich mama odbierała alimenty z konta mojego bo miała do niego pozwolenie a teraz dowiaduje się od córki w jej 15 urodziny tj. wczoraj że babcia złożyła wniosek do sądu o pozbawienie mnie praw rodzicielskich jej ojca też i wzięcie ją w rodzinę zastępczą do siebie szlak mnie trafił jak tak można to ja o nią dbałam miała co tylko zapragnęła odwiedzałam ją co weekend rozpieszczałam ją a córka twierdzi że to ona tak chciała a ja ją sama wychowywałam do dziewiątego miesiąca życia to ja ją nauczyłam czytać i pisać życie jest nie fer w stosunku do nas matek ale ja się nie poddam będe o nią walczyć i tobie radze to samo to twoje dziecko

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka