Czy mogę wyjechać z dzieckiem bez zgody ojca???

17.03.06, 08:28

Czy mogę się przeprowadzić do innego miasta (w Polsce) z dwuletnią córką bez
pytania o zgodę ojca w trakcie trwania sprawy rozwodowej. Przy czym nie będę
utrudniała mu kontaktów z dzieckiem. Odległość będzie spora bo 300 km. Mam po
prostu możliwość przeprowadzić się z małej miejscowości do Warszawy, chcę to
zrobić szybko i nie czekać do końca sprawy rozwodowej - tatuś nie będzie
zachwycony. Dziecko jest zameldowane tam gdzie ja. Z góry dziękuję i
pozdrawiam. dd5
    • tulipanka3 Re: Czy mogę wyjechać z dzieckiem bez zgody ojca? 17.03.06, 08:33
      W granicach kraju możesz się poruszać bez pytania "tatusia" o zgodę. Wyjeżdzasz
      i tylko go informujesz, najlepiej listem poleconym, że zmieniłaś miejsce
      pobytu. A czy 300km to dużo czy mało, to już sprawa względna.
      Pamietaj tylko, że bedziesz musiała przyjeżdżać na sprawy rozwodowe do Towjej
      miejscowości i to może być trochę kłopotliwe.

      Ale sprawy sadowe i eksowie nie mogą nam blokowac życia. Jestesmy wolnymi
      obywatelami w wolnym kraju!
      • caldwell Re: Czy mogę wyjechać z dzieckiem bez zgody ojca? 17.03.06, 08:44
        dokładnie tak
      • labomba666 Re: Czy mogę wyjechać z dzieckiem bez zgody ojca? 17.03.06, 08:46
        > Ale sprawy sadowe i eksowie nie mogą nam blokowac życia. Jestesmy wolnymi
        > obywatelami w wolnym kraju!

        Myślenie sobie odblokuj. Jeśki eks jest "eks", to pewnie tańczy z radości i
        zapewne nie chciałby Cię więcej oglądać. Natomiast, ze związków czasami bywają
        dzieci i to właśnie ich dobro należy uwzględniać przede wszystkim.
        Tak więc, z tą "wolnością" nie przesadzaj.

        LaBomba
        • tulipanka3 Re: Czy mogę wyjechać z dzieckiem bez zgody ojca? 17.03.06, 09:16
          Ale jesli matka ma mozliwość pracy i zarobku, to czy dobrem dziecka jest żeby
          została w swojej "wsi", w biedzie iale za to blisko ekasa, który często gęsto
          nie płaci alimentów i nie odwiedza dzieck?
          Moze Ty sobie myślenie odblokuj, albo zablokuj pewne toki myslowe?
          • czerwone_korale Re: Czy mogę wyjechać z dzieckiem bez zgody ojca? 17.03.06, 09:31
            jeśli masz możliwość poprawienia swojego (i dziecka) życia dzięki tej
            przeprowadzce to nie zastanawiaj się.
            pozdrawiam
            • dd5 Dziękuję za pomoc :-))) 17.03.06, 09:47

              Właśnie mam możliwość bo jestem związana ze wspaniałym facetem akceptującym
              moją córkę, który tylko czeka aż podejmę decyzję o przyjeździe do niego razem z
              dzieckiem. Dziękuję i pozdrawiam. Dorota
              • pesher Re: Dziękuję za pomoc :-))) 17.03.06, 09:50
                A nie boisz sie, ze bedzie to uzyte w sadzie przeciwko Tobie? A wlasciwie
                wykazaniu Twojej winy w rozpadzie malzenstwa? Przeciez trwa sprawa rozwodowa..
                • dd5 do pesher i nie tylko 17.03.06, 10:04
                  Czy to, że wyjadę z dzieckiem może sprawić że sąd przyzna prawo do opieki ojcu?
                  Bo jeżeli tylko sprawi że będzie orzeczona moja wina to mi to nie przeszkadza,
                  bo to w większości jest moja wina. Nie kocham męża od dawna i nie chcę z nim
                  być. dd5
                  • pesher Re: do pesher i nie tylko 17.03.06, 10:27
                    Jezeli jest Ci obojetne, ze wyrok rozwodowy moze byc wylacznie z Twojej winy,
                    to go ahead. Zakladam, ze znasz prawo w tym zakresie?

                    O aspekcie kontaktow dziecko-ojciec juz Bojana napisala wszystko, co ja bym
                    napisala.
                    • dd5 Re: do pesher i nie tylko 17.03.06, 10:37

                      Jestem w stanie umożliwić ojcu kontakty co weekend i częściowo partycypować w
                      kosztach z tym związanych (on i tak będzie uważał że to za mało). Rozumiem że z
                      orzekaniem o winie wiąże się możliwość domagania się ode mnie alimentów na
                      siebie jeżeli będzie bez środków do życia. On jest na wychowawczym i pracuje w
                      państwowej firmie gdzie zawsze może wrócić i go nie zwolnią. Chyba że zwolni
                      się sam. W tej chwili właśnie on sprawuje opiekę nad córką kiedy ja jestem w
                      pracy, ale formalnie córka mieszka ze mną (myslę że to nie ma znaczenia).
                      Dzięki i pozdrawiam. dd5
                      • labomba666 Re: do pesher i nie tylko 17.03.06, 10:39
                        > orzekaniem o winie wiąże się możliwość domagania się ode mnie alimentów na
                        > siebie jeżeli będzie bez środków do życia

                        No to ze znajomością przepisów prawa cywilnego nie najlepiej.
                      • kini_m Re: do pesher i nie tylko 17.03.06, 19:35
                        dd5 napisała:
                        > On jest na wychowawczym
                        > W tej chwili właśnie on sprawuje opiekę nad córką kiedy ja jestem w
                        > pracy.
                        Jeśli w takich reliach chcesz tak po prostu wyjechać sobie zabierając dziecko
                        od rodzica który się nim opiekuje, odając mu swój czas to...
                        ...mam nadzieję że nadal będzie mógł sprawować opiekę nad dzieckiem i sąd mu to
                        umożliwi. Kolejna właścicielka dziecka i straży tylko swoich praw.

                        Wiesz Doroto, Twój brak miłości do exa - ma tu najmniej do rzeczy.
                        To nie zwalnia Cię z liczenia się z ojcem dziecka, bo dziecko napewno go kocha
                        i będzie za nim tęsknić. Jeśli przede wszystkim taką sprawę uzgadniasz na
                        publicznym forum, a nie z osobą która oddaje się dziecku na wychowawczym... to
                        ja już nie wiem gdzie podziała się przyzwoitość.
                        No ale dla Ciebie bardziej liczy się nowy partner niż potrzeby dziecka. (Bo te
                        materialne widać że nie są zagrożone, a zmierzasz do zniszczenia tych
                        psychicznych potrzeby dziecka).
                        • dd5 Re: do pesher i nie tylko 21.03.06, 09:59
                          kini_m napisał:

                          > Jeśli w takich reliach chcesz tak po prostu wyjechać sobie zabierając dziecko
                          > od rodzica który się nim opiekuje, odając mu swój czas to...
                          > ...mam nadzieję że nadal będzie mógł sprawować opiekę nad dzieckiem i sąd mu
                          to
                          >
                          > umożliwi. Kolejna właścicielka dziecka i straży tylko swoich praw.
                          >
                          > Wiesz Doroto, Twój brak miłości do exa - ma tu najmniej do rzeczy.
                          > To nie zwalnia Cię z liczenia się z ojcem dziecka, bo dziecko napewno go
                          kocha
                          > i będzie za nim tęsknić. Jeśli przede wszystkim taką sprawę uzgadniasz na
                          > publicznym forum, a nie z osobą która oddaje się dziecku na wychowawczym...
                          to
                          > ja już nie wiem gdzie podziała się przyzwoitość.
                          > No ale dla Ciebie bardziej liczy się nowy partner niż potrzeby dziecka. (Bo
                          te
                          > materialne widać że nie są zagrożone, a zmierzasz do zniszczenia tych
                          > psychicznych potrzeby dziecka).


                          Pytałam o skutki prawne takiego zachowania a nie czy jest ono etyczne czy nie.
                          Pod takim kątem nie będę tego oceniała. Skoro mam mozliwość na zmianę swojego i
                          córki życia na lepsze w innym mieście to wyjadę i ze swojej strony umożliwię
                          nieograniczone kontakty ojcu dziecka. Owszem mąż bardzo kocha córkę, ale to że
                          jest na wychowawczym wynika raczej z faktu że nie chciało mu się pracować, a ja
                          po dwóch latach siedzienia w domu już nie mogłam żyć bez pracy. Zatem nie
                          zrezygnował ze swojej "kariery" dla dziecka tyko wybrał bardziej komfortową
                          sytuację dla siebie. Nadmienię jeszcze że mąż nie pracuje od sierpnia zeszłego
                          roku: trochę zwolnienia i 3 miesiące po różnych sanatoriach (trochę problemów z
                          kręgosłupem, lekka depresja, problemy żołądkowe) Od Dwóch lat praktycznie cały
                          czas słysze jaki jest chory i żadna praca mu nie odpowiada. Może gdybym go
                          kochała miałabym inne podejście. A tak skoro dostałam od życia szansę na
                          szczęśliwe drugie małżeństwo z człowiekiem którego chyba nigdy nie przestałam
                          kochać i odwrotnie to nic w tym złego że chcę i skorzystam z tej szansy. dd5
                          • kini_m Re: do pesher i nie tylko 21.03.06, 17:00
                            Dorota napisała:
                            >> Pytałam o skutki prawne takiego zachowania a nie czy jest ono etyczne czy
                            >> nie.
                            Brrrr, mzi mnie dyskusja o skutkach prawnych. Ja tu dyskutuję o dzieciach. Ale
                            widzę że już wszystko chyba sobie pousprawiedliwiałaś.

                            >> Skoro mam mozliwość na zmianę swojego i córki życia na lepsze w innym
                            >> mieście
                            Odnosze wrazenie że nie rozrózniasz swojego dobra od dobra corki. To nie zawsze
                            jest tożsame, i akurat w sytuacji którą przedstwiasz będzie się rozchodziło.
                            Otóż dziecko napewno jest przywiązane do obojga rodziców - i sprawienie
                            sytuacji że zostanie pozbawione jednego z nich na codzień - na pewno spowoduje
                            tęsknotę dziecka z tamtym rodzicem.
                            (A mało to tutaj dziwczyn opisywało jak ich dziecko tęskni za ojcem, nawet gdy
                            dawno go juz nie widziało? A co dopiero za ojcem do którego jest przywiązne na
                            codzień!!!)
                            Takiej sytuacji NA PEWNO NIE MOŻNA NAZWAĆ ZMIANĄ ŻYCIA CÓRKI NA LEPSZE. To
                            Twoja zmiana na lepsze, ale nie córki. I chyba tego nie rozróżniasz.

                            >> Owszem mąż bardzo kocha córkę,
                            Nie mam tutaj najmniejszego zamiaru bronić Twego męża. Ale potrzeb dziecka,
                            tego co będzie łatwe do przewidzenia w jego przeżyciach. Bo wszystkie dzieci
                            podobnie odczuwają, i Twoje chyba wyjątkiem nie będzie.

                            >> ale to że jest na wychowawczym wynika raczej z faktu że nie chciało mu
                            >> się pracować, Zatem nie zrezygnował ze swojej "kariery" dla dziecka tyko
                            >> wybrał bardziej komfortową sytuację dla siebie.
                            Motyw wzięcia urlopu wychowawczego jest tutaj drugorzędny. Twój argument raczej
                            do niczego nie prowadzi. Przestałaś kochać męża, ale nie dokopuj mu na siłę.
                            (Czyżby zajął się wychowaniem dziecka, bo jest to dla niego łatwiejsze niż
                            praca zarobkowa. Wobec tego nie doceniasz męża - masz domatora, a nie takiego
                            faceta którzy uciekają byle dalej z domu do pracy, do kolegów, do rozrywki - i
                            w gruncie rzeczy to bardzo wspierająca postawa dla kobiety. Ale tracisz to na
                            własne życzenie.)
                            ...Istotne jest dziecko i to co się wywiązło w tych warunkach między dzieckiem
                            a tym rodzicem, i jak z trudem poradzi sobie dziecko nie mogąc zaspokoić swej
                            więzi z rodzicem gdy mu zmienisz warunki.

                            >> a ja po dwóch latach siedzienia w domu już nie mogłam żyć bez pracy.
                            Więc to Ciebie bardziej wyrywa z domu, nie Ty masz naturę gospodyni domowej. To
                            nie jest krytyka, ale z tego wynikają też konsekwencje w układzie tata-dziecko-
                            mama. A zdaję się, że Ty po prostu chcesz miec wszystko co zamażysz (wybranka,
                            dziecko, pracę - to niby normalne) ale bez liczenia się z innymi - a to już nie
                            jest odpowiedzialne.


                            >> od sierpnia zeszłego roku: trochę zwolnienia i 3 miesiące po różnych
                            >> sanatoriach (trochę problemów z kręgosłupem, lekka depresja, problemy
                            >> żołądkowe) Od Dwóch lat praktycznie cały czas słysze jaki jest chory
                            Potwierdzasz teorię że dla kobiety liczy się tylko NIEUGIĘTY MACHO. Nie daj bóg
                            wpaść facetowi w dłuższą chorobę lub depresję. Idzie wtedy na odstrzał.

                            >> Może gdybym go kochała miałabym inne podejście. A tak
                            >> skoro dostałam od życia szansę na szczęśliwe drugie małżeństwo z człowiekiem
                            >> którego chyba nigdy nie przestałam kochać i odwrotnie to nic w tym złego że
                            >> chcę i skorzystam z tej szansy.
                            Nie zamierzam krytykować tej drugiej (a może i wczesniejszej, jak chyba
                            piszesz) miłości. Faktycznie to dla Ciebie niełatwa sytuacja. U wielu osób
                            wspomnienie pierwszej miłości nie dogasa i to rozumiem.
                            Ale tym razem wiąże się to jednak z jakimś złem (wg mnie niekoniecznym trudem)
                            dla dziecka.

                            I jeszcze jedno: Gdy mi zdarzyłaby się podobna sytuacja, to postawiłbym sprawę
                            jasno: najważniejsze dziecko, dopiero po uwzględnieniu tego mogę układać sobie
                            życie z nowym partnerem. Wiem że hormony się gotują, ale winno się mieć też
                            rozum - i pamietać o potrzebach tych, którzy najmniejsi i bezbronni.
                            Dla mnie next(nexia) to osoba którą stawiamy w cholernie trudnej sytuacji. Musi
                            zaakceptować sytuacje mojego(twojego) dziecka i to w pierwszej kolejności
                            uwzględniać, a nie że dziecko musi dla niego przeżyć rozdarcie w swoich
                            potrzebach. Jeśli nie - to proszę bardzo - związek na odległość.

                            (Np ja mam orzeczone co drugi cały weekend z córką. I choć od początku ktoś
                            odmawia nam tej możliwości - to nie będę patrzał na swoje potrzeby, ale nadal
                            rezerwował tę połowę weekendów dla córki. Może ktoś tam kiedyś się opamięta i
                            te weekendy to nie będą już "puste przeloty". Ale te weekendy zawsze czekają no
                            moją córkę, a nie relizacje moich potrzeb. Choc mógłbym je wykorzystać bardzo
                            pożytecznie.)
                            _________________
                            Nie wszystkim dzieciom jest pisane stać się dorosłymi, niektóre nie mogą
                            nauczyć się kłamać.
                  • labomba666 Re: do pesher i nie tylko 17.03.06, 10:38
                    Określiłbym to, jako arogancka nadmierna pewność siebie. Pewność, że nikt Matki
                    Polki nie ruszy.
                    Boże, gdyby moja żona była taka głupia. No cóż, pomarzyć można.

                    LaBomba
    • bojana Re: Czy mogę wyjechać z dzieckiem bez zgody ojca? 17.03.06, 10:04
      Warto żebyś sie w takiej sytuacji zastanowiła ja przeprowadzka wpłynie na
      kontakty Twojego dziecka z ojcem. Nie znam sytuacji, ale jest wiele możliwości,
      na przykład taka, że Twój przyszły były mąż kiepsko zarabia i na odwiedziny
      dziecka 300 km od miejsca zamieszkania byłoby go stać raz w miesiacu. Jeżeli
      tak na przykład miałoby być, to warto zastanowić sie czy tego chcesz dla
      Waszego dziecka.
      Moim zdaniem, jeżeli decydujesz się na taki krok (w pełni zrozumiały),
      wartałoby rozważyć jak ze swojej strony mogłabyś te kontakty wspierać,
      możliwości jest wiele, choćby przywiezienie dziecka ojcu raz na jakiś czas
      (gdyby wyzej wspomniane względy finansowe miały miejsce) itp.
      Pozdrawiam
      • czerwone_korale Re: Czy mogę wyjechać z dzieckiem bez zgody ojca? 17.03.06, 10:13
        jakby się tak kobieta zastanawiała nad każdym możliwym scenariuszem to by nigdy
        nic w swoim życiu nie zrobiła.Są rodziny rozdzielone większą odległością niż
        300km -taka odległość to nie powód do rezygnacji z planów na życie.Przecież
        równie dobrze za rok jej ex może znaleźć pracę gdzie indziej i wyjechać.Wtedy
        jej dzisiejsza rezygnacja ze wzg.na ex byłaby wielkim nieporozumieniem.
        Bo tak jak na początku mowiłam-gdybać można sobie dowolnie.
        -życzę Ci powodzenia i żebyś w nowym miejscu sama szybko znalazła pracę-
        będziesz spokojniejsza "w razie czego"wink
        • bojana Re: Czy mogę wyjechać z dzieckiem bez zgody ojca? 17.03.06, 10:34
          czerwone_korale napisał:

          > jakby się tak kobieta zastanawiała nad każdym możliwym scenariuszem to by
          nigdy
          >
          > nic w swoim życiu nie zrobiła.Są rodziny rozdzielone większą odległością niż
          > 300km -taka odległość to nie powód do rezygnacji z planów na życie.

          W tej sytuacji lepiej zastanawiać sie za dużo niż za mało, chodzi bowiem o
          dobro dziecka. Nigdzie nie pisałam, że powinna zrezygnować z wyjazdu, tylko, że
          wartałoby pomyśleć, jak w tej sytuacji zadbać o DOBRO DZIECKA.
          Dziecko nie jest w żaden sposób winne, ze będzie rozdzielone z ojcem (z winy
          matki), zatem chyba nie byłoby szcztem heroizmu jeżeli matka zrobiłaby wszystko
          co w jej mocy, aby w zaistniałej sytuacji (przeprowadzka) zminimalizować
          dziecku sktuki tejże przeprowadzi?


          Przecież
          > równie dobrze za rok jej ex może znaleźć pracę gdzie indziej i wyjechać.Wtedy
          > jej dzisiejsza rezygnacja ze wzg.na ex byłaby wielkim nieporozumieniem.
          > Bo tak jak na początku mowiłam-gdybać można sobie dowolnie.


          > -życzę Ci powodzenia i żebyś w nowym miejscu sama szybko znalazła pracę-
          > będziesz spokojniejsza "w razie czego"wink
    • tommy_80 Re: Czy mogę wyjechać z dzieckiem bez zgody ojca? 17.03.06, 10:22
      pesher: "A nie boisz sie, ze bedzie to uzyte w sadzie przeciwko Tobie? A
      wlasciwie
      wykazaniu Twojej winy w rozpadzie malzenstwa? Przeciez trwa sprawa rozwodowa.."

      I co on sobie zrobi z tym orzeczeniem jej winy ? W ramki oprawi i powiesi na
      ścianie ?
      Nie mieszaj dziewczynie w głowie.
      Jasne, że może wyjechać. "Tatusiowi" nic do tego. Telegram mu lepiej wysłać,
      gdzie może sobie dziecko zobaczyć, lepszy dowód będzie niż listem poleconym.
      • pesher Re: Czy mogę wyjechać z dzieckiem bez zgody ojca? 17.03.06, 10:34
        Tommy, mimo, ze czasem mamy sprzeczne poglady na rozne sprawy, lubie Cie
        czytacbig_grin Inteligentna ironia i zgryzliwosc zanika w tych czasach, a nawet jak
        cudem gdzies wystepuje, nie kazdy ja dostrzezebig_grin
      • samodzielny Re: Czy mogę wyjechać z dzieckiem bez zgody ojca? 23.03.06, 21:12
        tommy_80 napisał:
        > I co on sobie zrobi z tym orzeczeniem jej winy ? W ramki oprawi i powiesi na
        > ścianie ?

        Oczywiscie, ze powiesi na scianie w ramkach i co miesiac odbierajac alimenty
        (na siebie a byc moze i dziecko) od bylej zony, bedzie skladal poklony
        wdziecznosci za jej glupote i glupote takich arogantow jak Ty.

        Tommy, synku, zabieraj glos w sprawach sercowych, wiernosci lub nie, ale od
        kodeksow, ustaw o ktorych nie masz zielonego pojecia..trzymaj sie z daleka.

        >> Nie mieszaj dziewczynie w głowie.
        No wlasnie.
    • chalsia Re: Czy mogę wyjechać z dzieckiem bez zgody ojca? 22.03.06, 17:37
      Jeśli rozwód będzie z orzeczeniem Twojej winy, to oprócz tego, że będziesz
      musiała ponieść 100% kosztów sprawy rozwodowej (łacznie z kosztami adwokata
      męża), to Twój eks mąż ma prawo do alimentów na siebie dożywotnio (albo do
      momentu gdy się znów ożeni) i nie musi być w niedostatku by je dostać. Ma prawo
      prowadzić życie na tym samym poziomie, do którego przywykł gdy byliście
      małżeństwem. Czyli jeśli Ty zarabiasz więcej od niego, to wtedy ma prawo do
      wyrównania przez Ciebie poziomu życia po rozwodzie.
      Chalsia
    • chalsia Re: Czy mogę wyjechać z dzieckiem bez zgody ojca? 22.03.06, 17:39
      aaaa, i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby w tej sytuacji jaka jest (Ty chcesz
      wyjechać do kochanka, a on jest na wychowawczym i zajmuje się dzieckiem) Twój
      mąż wystąpił o:
      - przyznanie mu opieki nad córką
      - rozwód z Twojej winy
      - alimenty na siebie (no i na dziecko co oczywiste)
      Chalsia
Pełna wersja