alabama8
22.03.06, 14:39
Witam,
Mam kłopot z interpretacją postanowienia sądu dotyczącego przyznanych ojcu
kontaktów z synem. Właściwie to wciąż aktualny "mąż" ma takie wątpliwości.
Wśród formumowiczów zauważyłam dwie interpretacje. Jeśli Sąd wyznaczy godziny
kontaktów następująco np. poniedziałek 7-15 to wegług jednych oznacza to że:
1) ojciec ma prawo odwiedzić dziecko w poniedziałek o dowolnej porze w
wyznaczonych przez Sąd granicach (7-15) i matka ma obowiązek
dziecko "udostępnić", ojciec może przyjść na kwadrans, odbębnić i zniknąć.
2) ojciec zgadzając się z orzeczeniem sądu przyjął na siebie OBOWIĄZEK
sprawowania opieki nad dzieckiem w poniedziałek w godzinach 7-15 i powinien
bezwzględnie z tego obowiązku się wywiązywać chyba że wystąpią jakieś nagłe
nieprzewidziane okoliczności (choroba itp).
Przyznam że mój przyszły ex stosuje pierwszą interpretację, argumentując
faktem iż musi się wyspać i nie będzie przyjeżdżać na 7 rano tylko na 10tą.
Ja muszę o 7 wyjść do pracy, jak na razie opiekunka dziecka zgadza się na
takie przerwy w pracy, ale tylko dlatego że jest szalenie miłą osobą i tylko
dlatego że orzeczenie sądowe jest świeżutkie, i jak na razie mąż był 2 razy u
dziecka.
Czy powinnam napisać do Sądu iż mąż się nie wywiązuje z postanowienia?
Znowu pojawia się to co na forum wałkowane jest od miesięcy - matka ma
obowiązek, ojciec obowiązku nie ma. Tfu. Parszywość.