agrafka_mala
24.03.06, 21:04
Jestem z facetem już jakiś 6 lat, mamy córeczkę. Miliśmy kiedyś wziąć śłub,
ale wszystko zaczęło się psuć. Ranimy się nawzajem. Nie rozmawiamy, nie
sypiamy (to ja nie mam ochoty - dlatego jestem okropna)
Aż tu nagle poznaję cudownego faceta, wręcz ideal...190cm wzrostu (sama mam
160, więc wydał mi się taki...męski i czułam, że mogę przy nim czuć się
bezpieczna), piękne słowa, zwierzenia, nawet łza z jego strony kiedy opowiada
o swoim synku...(jest po rozwodzie - starszy ode mnie o 9 lat), i wtedy
serducho mi zmiękło, no bo przecież, nie każdy facet płacze przy
kobiecie...więc muszę coś dla niego znaczyć. Sam tak mówił...No i stało się.
Było cudownie. Mija tydzień...Nie dzwoni. Nie odbiera telefonu. Może
zapomniał? Może chce to wszystko przemyśleć? Guzik. Oszukał mnie. Wykorzystał
moją naiwność, bo potrzebowałam rozmowy, ciepła, przyjaciela. Nie rozumiem
dlaczego tak postąpił? Dlaczego ja byłam taka głupia i zaufałam temu
nieznanemu człowiekowi. Miałyście podobną sytuację?