Jak jest?

25.03.06, 14:17
Witam,
postaram się krótko i konkretnie.
Mój mąż po 13 latach małżeństwa wyjechał do Anglii do pracy. Była to nasza
wspólna decyzja, nie mieliśmy środków do życia. Córka miała wtedy 5 mc. Po 2
latach dowiedziałam się od teściowej,że on tam przez ten cały czas żyje z
inna kobietą. Oszukiwał, obiecywał lepsze życie...Potwierdził to co się
dowiedziałam. Rozwód jest kwestią czasu, ja nie nalegam, nie jest mi
potrzebny. Widze, ze on sie waha.
Moje pytanie: byłam u adwokata dowiedzieć sie na czym stoje. Doszłam do
wnisku,że oni są też nastawieni na kase. Namawiał mnie na założenie sprawy z
orzeczeniem o winie.Twierdził, że świadek to wystarczający dowód.
Przedstawiłam mu swoje argumenty i możliwość powołania świadka, który się
zgodził i był na miejscu, widział że mój mąż mieszka z inna kobietą, że są w
tzw. konkubinacie.Czy ten świadek wystarczy aby otzrymać rozwód z orzeczeniem
o jego winie, czy też adwokat był zbyt pewny i liczył po prostu na zysk?
Wiadomo...sprawy,koszty adowkata itd.
Po tym co tutaj czytałam, zaczęłam się obawiać, że mój przypadek tak
oczywisty wcale taki nie jestsad
pozdrawiam

    • labomba666 Re: Jak jest? 25.03.06, 15:33
      > Moje pytanie: byłam u adwokata dowiedzieć sie na czym stoje. Doszłam do
      > wnisku,że oni są też nastawieni na kase.

      Buahahaha. No coś takiego?! Ile to się zmieniło po śmierci Matki Teresy.
      Buahahaha.
      A teraz już poważniej; na pewno fajnie byłoby otrzymać rozwód z wyłączną winą
      małżonka, tylko to "trochę" trudne, uciążliwe i czasochłonne. Zdanie adwokata
      raczej nie jet dla mnie zaskoczeniem, bo w tym przypadku zapewnia sobie pracę
      na dłuższy czas.
      Świadek, o kórym piszesz jest już jakąś podstawą, żeby rozpatrzyć możliwość
      starania się o wyłączną winę męża, tylko czy się sprawdzi na sali sadowej i czy
      będzie wiarygodny?
      Druga sprawa, możesz spróbować wykazać, że mąż faktycznie porzucił rodzinę i
      nie chce wracać - wszysko zależy od jego stanowiska i przychylności sądu.
      Ja bym raczej na Twoim miejscu spróbował powalczyć o jego winę - może facet da
      dupy na sali? A jak się zmęczysz i bedziesz widziała, że nic z tego, to
      zawnioskujesz o rozwód bez orzekania o winie.

      LaBomba
      • satoofka Re: Jak jest? 25.03.06, 15:41
        Thks,labombasmile
        A juz myslalam, ze wyplywa z ciebie tylko jad.
        Mile sie zaskoczylamsmile
        Pozdrawiam i dziekuje
        Satoofka
    • lizavieta1 Re: Jak jest? 25.03.06, 18:24
      w mojej rodzinie byl taki przyklad. kobieta w ogole nie chciala rozwodu. chciala
      utrzymac malzenstwo. natomiast malzonek zyl z kobieta, wyszlo na sali sadowej,
      potwierdzone przez swiadka, sad nie dal wiary jego swiadkom przedstawiajacym ja
      jako niezrownowazona psychicznie, agresywna, konfliktowa. orzeczono o wylacznej
      winie meza. wniosl apelacje, wyrok 1 instancji zostal podtrzymany. madry sad wie.
      • sylwii32 Re: Jak jest? 25.03.06, 20:13
        Zacznijmy od tego ze sa koszta jesli chodzi o adwokata
        I to znacznie wieksze jabts najeła kogos zdo zrobienia kilku zdjec
        Ta osoba tez moze byc swiadkiem
        Wtedy przedstawiasz dowody a adwokat niepotrzebny
        Szczegolnie ze wnioskuje z tego co piszesz ze wiesz gdzie on mieszka,pracuje

        Jak przysyła Ci kase to wykozystaj ja na dowód o jego winie
        Bo jak sadze mysl o satysfakcji Ci sie podoba
        A i w sadzie sie nie bedzie miał jak wyprzec

        Wnoszac o alimenty zabiespieczenie wnos najpier zanim sprawa rozwodowa
        To trwa zawsze szybko

        pozdrawiam-smile
        • labomba666 Re: Jak jest? 25.03.06, 20:40
          Ja już pominę ortografię i chaotyczny styl, lub nawet jego całkowity brak. Ale
          powiedzieć muszę: Skarbie, nie wypisuj takich bzdur.
          Naprawdę nie masz nic lepszego do roboty? Może haft artystyczny? A może na
          Polsacie coś ciekawego znajdziesz?

          • sylwii32 Re: Jak jest? 25.03.06, 20:58
            co do polsatu sam mozesz poszukac dla siebie tam natchnienia

            A jeszcze to co innego literówka a co innego ortografia,jednak niewiem czy Ty
            potrafisz cos odróznic

            A wiem dobrze co pisze bo to sprawdzony sposób
            Chyba ze Ty jestes najmadrzejsza postacia w sieci-smile!!!!!
            W co oczywiscie watpie.......
            • labomba666 Re: Jak jest? 25.03.06, 21:14
              > Jak przysyła Ci kase to wykozystaj ja na dowód o jego winie

              Nie wiem, jak u Ciebie, ale w Poznaniu i ścisłych okolicach "korzystać" piszemy
              przez "rz". A przynajmniej tak było do dziś, godz. 21.oo.
              O ile każdemu może się zdarzyć błąd ortograficzny, o tyle zacytowane powyżej
              zdanie dyskwalifikuje Cię, jako ewentualnego doradcę. No, chyba że chodzi o
              makijaż, lub modne fryzury.
              Jeżeli to, że mąż przesyła żonie pieniądze chcesz wykorzystać do wykazania jego
              wyłącznej winy za rozpad małżeństwa, to nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć
              Ci miłej niedzieli.

              LaBomba
              • sylwii32 Re: Jak jest? 25.03.06, 21:43
                Raczej to ty nie potrafisz dobrze przeczytac ale cóz
                Meska logika jest hmm tepa czasem
                Nie mówiac juz o twojej "natura"
                Wszak nie raz juz to o niej pisali....
    • tommy_80 Re: Jak jest? 25.03.06, 20:04
      "Namawiał mnie na założenie sprawy z
      orzeczeniem o winie.Twierdził, że świadek to wystarczający dowód.
      Przedstawiłam mu swoje argumenty i możliwość powołania świadka, który się
      zgodził i był na miejscu, widział że mój mąż mieszka z inna kobietą, że są w
      tzw. konkubinacie.Czy ten świadek wystarczy aby otzrymać rozwód z orzeczeniem
      o jego winie, czy też adwokat był zbyt pewny i liczył po prostu na zysk?"

      A moim zdaniem jeden znajomy to niewiele, jesli mąż jest cwany. W sytuacji
      Twojego pozwu początkowo wnosiłbym o jego oddalenie, twierdząc że Cię kocham, a
      na 2,3 rozprawie uznałbym, że Twoja postawa i proces sprawiły, że moje uczucie
      wygasło, a rozkład pozycia nastąpił z Twojej winy.
      Wypunktuję przykładową historyjkę, którą może zastosować Twój mąż:

      1. Po 13 latach zgodnego małżeństwa wspólnie z żoną podjąłem decyzję o
      wyjeździe za granicę w celach zarobkowych.

      2. Ciężko pracowałem, a znajomi z którymi wyjechałem (m.in. powołany przez żonę
      świadek) byli zawistni o moją łatwość nawiązywania kontaktów i wyższe zarobki.
      Stres związany z radykalną zmianą otoczenia, z barierą językową, napięcia w
      komunikacji ze starymi znajomymi, pogoń za pieniądzem - wszystko to sprawiło,
      że postanowiłem trochę się odizolować od starych znajomych i zamieszkać sam.
      Ale koszt najmu mieszkania był wysoki, więc żeby go minimalizować znalazłem
      współlokatorkę. Łączyły nas stosunki czysto koleżeńskie.
      Żona doskonale wiedziała, jaka jest sytuacja, przecież często do niej
      dzwoniłem, mam billingi.

      3. Żona zapewniała, że tęskni i kocha.
      Ja liczyłem dni, a kiedy przyjeżdżałem, przywoziłem żonie znaczne kwoty
      pieniędzy na utrzymanie rodziny. Oczywiście nie prosiłem jej o żadne
      potwierdzenia przyjęcia gotówki.

      4. Kiedy uznałem, że status materialny rodziny uległ znacznej poprawie,
      postanowiłem wrócić. Jakiż był mój żal i zdziwienie, kiedy w Polsce zastały
      mnie zatrzaśnięte drzwi oraz pozew rozwodowy, w którym żona usiłuje obarczyć
      mnie winą.
      • satoofka Re: Jak jest? 26.03.06, 10:43
        OK, ja nie mam zamiaru narazie zakładać sprawy. Poczekam na jego ruch, w końcu
        to on chce się związać z inną kobietą, ja narazie mam dośćsad
        Spróbuje się z nim dogadać, nie chcę wojny. Znam tego konsekwencje, przeżyłam
        rozwód rodziców. Zresztą on dzisiaj przyjeżdża w celu spotkania się ze swoim
        dzieckiem. Będziemy pertraktowaćwink
        A tak serio: wcale mi nie do śmiechusad
        pozdrawiam
    • czekoladina Re: Jak jest? 26.03.06, 00:12
      kocham Cię labomba)))))
    • jane795 Re: Jak jest? 26.03.06, 16:32
      Ja też uwielbiam Labombę,tym bardziej,że z rozrzewnieniem zauważyłam,że jest
      także z Poznania....Może to mój sąsiad?a może mija mnie na ulicy kiedy mknie
      swoim autem?(bo jak pisał od lat nie korzystał z usług naszego drogiego MPK...)
      Pozdrawiam popularnego krajana i przepraszam za odbiegnięcie od tematu wątku...
      • mrs_ka Re: Jak jest? 26.03.06, 18:47
        Tak, ja zaczęłam rozumieć LaBombę. Poniekąd. Trudno traktować niektóre
        użytkowniczki tego forum z szacunkiem...
        Znałam kiedyś panią, która określenie "cycata cizia" traktowała jako komplement
        pod swoim adresem. Można i tak.

        a.
Pełna wersja