pablowa1
27.03.06, 15:00
Witam,
zdecydowałam się rozpocząć nowy wątek, bo nie znalazłam odpowiedzi na moje
pytanie w poniższych.
Otóż, od ponad roku wychowuję samotnie 3,5 letnią córeczkę. Z jej ojcem nie
mieliśmy ślubu. Po rozstaniu ojciec zajmuje się córką, ja w dalszym ciągu
korzystam z jego pieniędzy (karty), więc niby wszystko jest ok., ale wiem, że
nie zawsze może tak być. Generalnie kasa nie jest problemem (ja tez nieźle
zarabiam), a i ex nie robi z tej kwestii problemu. Obecnie nie mam potrzeby
zakładania sprawy w sądzie o alimenty czy miejsce pobytu dziecka (przy
matce). Ex też się do tego nie pali. Gdy byłam po poradę u pani adwokat,
pierwsze pytanie jakie usłyszałam, to czy nie możemy się "dogadać się" w
sprawie alimentów bez sądu. Zastanawiam się, co to "dogadywanie się" w
praktyce oznacza. Czy można podpisać jakąś umowę (np. przed notariuszem) w
sprawie wysokości alimentów. Czy taka umowa jest ważna, jeśli np. ojcu
(odpukać) coś się stanie i będę się starała o rentę dla córki po ojcu. Z
jakiego jeszcze punktu widzenia orzeczenie sądu (w sprawie wysokości
alimentów lub miejsca zamieszkania dziecka) jest istotne? Czy w ogóle
zawracać sobie tym głowę...?
Pytanie może wydać się głupie, z punktu widzenia wielu samotnych, które
walczą ze swoimi ex, ale jest jak najbardziej poważne. Nie zależy mi żeby
fundować sobie dodatkowy stres, a też nie chciałabym być zaskoczona przez
życie.
Z góry dziekuję za rady.