sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem

30.03.06, 22:06
Witajcie - mam pytanie.
Otóż jestem przed pierwszą sprawą rozwodową. Mąż zgodził się na wzięcie całej
winy na siebie. Ale im blizej pierwszej sprawy rozwodowej tym ma coraz
większe żadanie odnośnie widywań naszej 2,6 letniej córeczki. W poziwe
wystąpił o 1xw tygodniu i 1 weekend w miesiącu. Teraz chce minium 2 razy w
tygodniu w tym z nocą u siebie.
Nie chcę mu sądownie ograniczyć praw rodziceilskich. PRzed wyrpowadzką nie
posical dziecku za dużo czasu, bo żadko spędzał czas w domu - wracłą głównie
na nocki. Wiem, że mała kocha i mała jego. I ze względu na jej dobro chcę aby
miała utrzymany kontakt z ojcem. Wiem, że ta=eraz zajmuje się małą.
Ale o ile mała już pwowli przyzwyczaja się do tego ze on mieszka z "ciocią"
od 3 miesięcy to za częste (tj2-3 spotakań w tygodniu) spotkania z ojcem ja
rozstrajają. Placze i mówi, że chce aby tata nieszkała z nami. Jak ją widuje
1-2razy w tygodniu to mała jest spokojniejsza.
Chciałam się was zapaytać - ile spotkań ojciec - dziecko wyznacza sąd??????
Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mała co 2-3 dni będzie u niego w tym z
nockami.
Myślę, że podstawą jej spokoujniu ma byc pewna stabilizacja.
A co sądy mają do powiedzenia w tej sprawie???
    • tataadriana Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 30.03.06, 22:14
      najlepszy sposób na spokojne sumienie:
      kontakty raz w tygodniu, dziecko zapomni o tacie.
      później można pisać (skąd to znam?), że ojciec się dzieckiem nie interesuje,
      dziecko ojca nie zna, nie chce z nim etc, a eks i tak płaci za niskie alimenty.
    • iva2 Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 30.03.06, 22:26

      dla prawidlowego rozwoju dziecka potrzebny jest kontakt z Ojcem. aby mogla sie wytworzyc miedzy nimi trwala i budujaca wiez kontakty nie moga byc sporadyczne. Tata ma uczestniczyc w zyciu dziecka, a nie w nim goscic.
      ale ja moze tak mysle bo ja mam odwrotnie, Tatus nie ma czasu czesciej widywac synka niz 3,4 razy w miesiacu, czyli tak by wyszlo 1 w tyodniu.
      i wiesz co? Oni sie nie znaja! Ojciec nic nie wie o swoim dziecku!!! na poczatku jak ta kretynka o wszystkim mowilam, pisalam esmsy, e-maile, a synek to a synek tamto. ale On i tak tego nawet nie staral sie zapamietac.
    • allunia77 Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 30.03.06, 22:41
      ależ ja chcę aby oni się spotykali !!! Sama nawet zaproponowałam, aby to było
      więcej niz on napisał w pozwie rozwodowym!!!! Chodzi mi o to, że na razie mała
      jeszcze jest niespokojna, a wizyta co drugi, trzeci dzień jej nie uspakaja -
      tylko na nowo sa pytania"gdzie jest tata?", "dlaczego taty nie ma". Jak będzie
      chciała się z nim spotykać to ja jej nie chcę zabraniać. Martwię się o nia, bo
      ona jest dopiero na początku drogi rozumienia, że tata z nami nie mieszka.
      A on? - jakby go opętało - chce coraż więcej i częściej.
      Chcę aby mieli dobry kontakt.
      A pytałam o to jak sąd w Waszych przypadkach uregulował kontakty dziecka z
      ojcem. Czy może na przykład na zyczenie ojca nakazać, aby dziecko 3 dni w
      tygodniu łącznie z nockami spędzało u ojca.???
      • chalsia Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 30.03.06, 23:16
        > ojcem. Czy może na przykład na zyczenie ojca nakazać, aby dziecko 3 dni w
        > tygodniu łącznie z nockami spędzało u ojca.???

        Nie, poniewaz takie coś to tzw. opieka naprzemienna, której polskie sady nie
        przyznają, a juz zwłascza nie w przypadku tak małego dziecka.
        Chalsia
      • mrs_ka Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 31.03.06, 02:05
        Hej
        Nie ochronisz dziecka przed tym, co i tak będzie musiało się stać. Rozstaliście
        się i jest to faktem, prędzej czy później córka będzie musiała to przeżyć. Można
        co najwyżej łagodzić skutki, ale nie jestem pewna, czy akurat droga ograniczania
        kontaktów jest dobra, skoro obie strony (dziecko i ojciec) chcą tych kontaktów.
        Sądzę, że intencje Masz dobre, ale poszłaś chyba nieco niewłaściwą drogą.
        Z mojej perspektywy wygląda to tak (zgodzisz się lub nie):

        - niech ojciec ma tyle kontaktów, ile chce. Weź pod uwagę, że to jest początek
        Waszego rozstania i z doświadczenia wielu Samodzielnych wynika, że ma on wpływ
        na motywację, determinację i chęci ojca. Do tego Twój eks ma nową partnerkę,
        więc ja bym poszła w utrwalanie więzi, co tylko zaprocentuje w przyszłości. To
        znaczy przepraszam, poleciałam skrótem: im bardziej utrwali się matryca częstych
        kontaktów, tym mniejsza szansa, że "okoliczności obiektywne" (nowa partnerka,
        nowe życie, chęć posiadania życiowej carte blanche) przeszkodzą w końcu ojcu na
        kontakty i dojdzie do zerwania więzi. A tego przeciez nie chcesz.

        - w tej sytuacji główny ciężar zapewnienia córce poczucia bezpieczeństwa spadł
        na Ciebie. Ja bym podziałała dwufalowo- komunikaty werbalne (nie zostawisz jej,
        tata jej nie zostawi, kochacie ją tak samo mocno itd) plus umozliwienie jej
        odetkanie wentyla emocji. 2,6 roku to niedużo, ale można popracować nad np. złością.
        Nie wiem, jakim typem jest Twoja córka- czy to raczej model introwertyka czy
        ekstrawertyka, mój syn np. wszystkie negatywne emocje związane z rozwodem dusił
        w sobie. Pracowaliśmy w ten sposób, że np. bawiliśmy się w pokazywanie emocji-
        złości, lęku i tak dalej. Mógł pokazac, że jest zły, pokrzyczeć i potupać, i
        faktycznie napięcie z niego schodziło. W ten sposób wyrzucał z siebie niezgodę
        na sytuację, wściekłość na mnie i na swojego ojca, a z drugiej strony widział,
        że ma prawo być zły i że jest to emocja jak każda inna. Ani zła, ani dobra.
        Pracowaliśmy też z rysunkami.
        Generalnie chodzi o to, aby dac dziecku "głos". Nie wpłynie to na sytuację
        naprawczo, bo do siebie nie wrócicie, ale pewne emocje zejdą i będzie można
        pójść dalej. Tak małe dzieci nie do końca wiedzą, co się z nimi dzieje, choć
        czują dyskomfort i jest im po prostu źle. Myslę, że jedynym wyjściem jest
        spróbować im pomóc przejść przez ten okres i ułatwić akceptację sytuacji,
        natomiast nie odsuwac problemu, bo on nie zniknie. MOżna tylko nad nim pracować.
        pzdr
        a.
        • allunia77 Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 31.03.06, 07:40
          czyli według ciebie dziecko powinno co drugi dzień spędzać z ojcem?
          Dwie wizyty w tygodniu nie starczą??? Ja oprócz tego codziennie jej powtarzam,
          że tata ją kocha, ma powieszone jego zdjęcia przy łóżku. To za mało?????????
          A mała - jej sposób przekazywania emocji: 40 minutowy wrzask i bicie mnie i
          mówienie , że mam sobie iść. Potem mała zawsze mówi, że mnie przeprasza, ze nie
          wie dlaczeg płakała i ze mnie bardzo kocha. Ale te jej wrzaski - to serce mi
          pęka.
          Mam po prostu uczucie, że jeżeli na początku chciał spotkań raz w tygodniu, a
          obcenie chce co drugi dzień z nocelgami u niego to po prostu przymierza się aby
          przejąć opiekę nad dzieckiem. Tym bardziej, że wiem, że jego obecna sma go
          namiwała aby to zrobił. Dlatego pytam się o regulacje sądowne.
          • alabama8 Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 31.03.06, 10:03
            Spróbuj znaleźć jakiś kompromis i pomyśl o tym jakie kontakty będą dla ciebie
            wygodne. Możesz zgodzić się na jeden dzień weekendu, i jedno lub dwa dni w
            tygodniu. Będziesz wtedy miała od czasu do czasu szansę mieć czas dla siebie,
            czy na sprzątanie bez asysty malucha.
            Zakładam że te wasze kontakty to dość świeża sprawa i musisz dać dziecku szansę
            żeby przyzwyczaiło się do nowego zasad funkcjonowania. Za 2-3 miesiące po
            prostu będzie wiedzieć że dziś jest "dzień taty". Dziecko krzyczy i się złości
            bo jest zdezorientowane.
            Mój trzylatek też rozpoczoł "kontakty" dość niedawno, bo ojciec jego chyba
            wychodził z założenia że dopiero wyrok sądowy pozwoli mu odwiedzić syna do
            którego nomen omen dostęp miał on-line przez 3 lata i z niego nie korzystał.
            Mały zdążył się odzwyczaić i teraz kiedy mówię że dziś przychodzi tata, to mały
            pyta ze zdziwieniem - "po co? przecież on już tu nie mieszka." ...
          • mrs_ka Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 31.03.06, 14:54
            Słuchaj, ale nie atakuj mniesmile To, co ja uważam, nie musi mieć dla Ciebie
            żadnego znaczenia.
            Uważam więc, że spędzanie co drugiego dnia z ojcem naprawdę nie jest żadnym
            kuriozum. Dzieci wychowywane w rodzinach pełnych spędzają z ojcami nawet 7 dni w
            tygodniu i nikt się temu nie dziwi, prawda?
            Obce jest mi myślenie w kategorii tego, ile wizyt "starczy". To nie są czasy
            PRLu i reglamentacji towarów trudno dostępnych. Nie wydaje mi się, aby miłość
            można było podzielić tak, żeby dla wszystkich jej starczyło. Miłości- jak sądzę-
            się nie dzieli, bo ona zwyczajnie jest.

            Dobrze, że zapewniasz córce poczucie bezpieczeństwa, ale to nie jest problem
            kataru, na który bierzesz disophrol i katar znika. Nie mówimy o sytuacji "dziś
            pytanie- dziś odpowiedz". Twoje działania mogą trwać latami, a wcale nie musi to
            oznaczać, że córka zaakceptuje sytuację. Na pewne rzeczy masz wpływ, a na inne nie.
            Z tego co piszesz wynika, że córka ma problem z pogodzeniem się ze stanem
            rzeczy. Gdyby została z ojcem miałby prawdopodobnie ten sam problem 40minutowych
            wrzasków, bo one nie są skierowane przeciw Tobie czy przeciw ojcu, a przeciwko
            temu, że jej świat się rozpadł. I plastrem na to nie jest ograniczanie wizyt czy
            chodzenie do cyrku, bo to są zupełnie inne kategorie zjawisk i emocji. Tak więc
            uważam, że ograniczanie wizyt jest po prostu lekarstwem nieadekwatnym w
            przypadku tej "choroby"- to tak jakbyś katar leczyła antybiotykiem.

            Rozumiem Twoje poczucie, że ojciec będzie chciał Ci odebrac dziecko. Zastanów
            się jednak, na ile to poczucie ma oparcie w realnych przesłankach. Oraz nad tym,
            czy kierując się własnym, może nieracjonalnym lękiem, nie robisz przypadkiem
            krzywdy dziecku, które tego ojca potrzebuje i nie przyjmuje do wiadomości
            "limitów widzeń".

            Ja też przeszłam etap negowania mojej osoby i rozpaczliwej tęsknoty za ojcem.
            Aktualnie coś podobnego przechodzi mój eks- syn ignoruje jego partnerkę i
            dosłownie "przykleja" się do ojca, bo tak bardzo mu tego ojca na co dzień
            brakuje. A ja jestem już trzy lata po rozwodzie (!).
            Widzisz więc, że to nie jest film z początkiem, rozwinięciem i końcem, to
            wszystko się po prostu dzieje. Tęsknota dziać się będzie, bo nie jesteście
            razem. Rozstania nie odwrócisz, jak mówiłam: możesz tylko łagodzić jego skutki.
            Swobodny dostęp do ojca jest jedną z metod lagodzenia skutków.

            Tak więc jeśli faktycznie zależy Ci na tym, aby córce ułatwić ponowne
            poukładanie świata, to przyjęłabym metodę "podążania dwa kroki za nią". I
            dopasowania się do jej potrzeb i emocji, bo w tym momencie są one najważniejsze.
            A jej złość czy bunt nie świadczą przeciwko kontaktom z ojcem, a przeciwko temu,
            że nie ma ojca i mamy pod jednym dachem.

            Na końcu last but not least: osobiście sądzę (po lekturze innego postu Twojego
            autorstwa), że pies może być pogrzebany nie w zbyt częstych kontaktach z ojcem,
            czy Waszym rozwodzie, a w tym, że zbyt wczesnie na arenę zycia dziecka weszła
            nowa partnerka ojca.
            Tak wiec gdybyś chciała to przemyśleć: lepiej dla dziecka by było, gdyby
            spotykało się przez pewien czas wyłącznie z ojcem u Was w mieszkaniu, mieszkaniu
            dziadków, mieszkaniu ojca ale bez tej pani.
            Jak na razie to na Twoją małą córeczkę spadło zbyt wiele rzeczy: rozstanei
            rodziców, brak ojca, zburzenie dotyczasowego świata, a jeszcze tata zapewnia
            jej dodatkowe atrakcje w postaci "nowej cioci", która zabiera jej czas wspólnie
            spędzany z tatą i w ogóle nie wiadomo, kim ma być- atrapą mamy? Dziwię się, że
            Twój mąż nie zapewnił dziecku czasu karencji i łagodnego oswajania się z
            sytuacją. I tutaj ostro na Twoim miejscu bym protestowała, bo teraz Ty Jesteś
            rzecznikiem swojego dziecka.

            pzdr
            a.
            • mrs_ka Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 31.03.06, 14:56
              ps. w temacie nocy- wstrzymałabym się. Dziecko póki co powinno się oswoić z nową
              sytuacją, nie ma potrzeby dodatkowo zaburzać jej bezpieczeństwa. Noce dopiero
              wtedy, kiedy sytuacja sie nieco uspokoi.
            • chalsia Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 31.03.06, 15:30
              > chodzenie do cyrku, bo to są zupełnie inne kategorie zjawisk i emocji. Tak
              więc
              > uważam, że ograniczanie wizyt jest po prostu lekarstwem nieadekwatnym w
              > przypadku tej "choroby"- to tak jakbyś katar leczyła antybiotykiem.

              z tym jednym się zupełnie nie zgadzam. Jeśli katar jest bakteryjny to (jeśli
              organizm nie daje sobie rady sam) trzeba go wyleczyć antybiotykiem. Inaczej -
              zapalenie zatok, ucha, gardła, a potem jeszcze może być oskrzeli i na końcu
              płuc. Do tego może doprowadzić nieleczony właściwie katar.
              Chalsia
    • 5aga5 Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 30.03.06, 22:54
      Dziecko nie może ciągle mieszkać ,, na walizkach " , trochę tu a trochę tam.
      Musi mieć swoją ,, przystań " jak chyba każdy z nas.
    • alicja_wk Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 31.03.06, 10:03
      Masz rację, ja też uważam, że podstawą spokoju i poczucia bezpieczeństwa musi
      być stabilizacja, a zatem, jesli mała do tej pory nie nocowała poza domem i z
      dala od Ciebie, to będzie to juz pierwszy krok do jej zachwiania. Moim zdaniem
      najlepsze rozwiązanie to takie, gdzie udział ojca pozostanie taki, jak do tej
      pory, bo wtedy dziecko nie odczuje zbyt wielkiej zmiany. Jednak piszesz, że
      wracał do domu głownie na noc, więc w tej chwili jest to niemożliwe, choć
      przypuszczam, że wtedy jego obecność i tak nie wiele wnosiła w jego relacje z
      dzieckiem, skoro spało. Ale jeśli mała chce się widywać z ojcem, to znaczy, że
      zdązyła już utworzyć z nim jakąś więź, zatem powinna te kontakty utrzymywać dla
      zachowania własnej równowagi emocjonalnej. Dlatego też radziłabym nie
      ograniczać spotkań z ojcem, a jedynie wyeliminować z nich nocki. Wydaje mi się,
      że dziecko mimo wszystko czuje się najbezpieczniej w swoim własnym domu przy
      matce, a zasypianie, czy ewentualne wybudzenie w obcym miejscu jest dla niego
      niepotrzebnym stresem, bo wtedy na pewno jest zdezorientowane. Moja rada: nie
      ograniczać kontaktów jakimiś sztywnymi normami w sądzie, zaznaczyć i uzasadnić
      jedynie to, że np. nie zgadzasz się, aby tak małe dziecko spędzało noce poza
      domem. Jesli Twój mąż jest człowiekiem, z którym można się jakoś dogadać, to na
      prawdę radziłabym pozostawić kwestię widywania się z dzieckiem własnym
      ustaleniom. Jest to o tyle wygodne, że Ty nie będziesz robiła tatusiowi
      wyrzutów, że nie przyjechał w ustalonym terminie, nawet jeśli powodem nie była
      żadna poważna przyczyna, a on nie będzie się upierał, aby zabierać córkę zawsze
      wtedy, gdy tylko mu to przysługuje, nie zważając na ewentualne przeciwwskazania
      czy przeszkody. Fakt, że prawne uregulowanie kwestii kontaktów jest pomocne do
      ich egzekwowania, ale nie w każdej sytuacji się sprawdza, jak również
      propozycja przeze mnie przedstawiona. Dlatego najważniejsze jest chyba to, zeby
      umieć się między sobą najpierw dogadać, a jesli to nie jest możliwe, to wtedy
      oddać tą sprawę w ręcę sędziego. Tylko dlaczego ktoś, kto nie zna Waszego
      dziecka, jego uczuć, osobowości, stopnia przywiązania do każdego z rodziców, ma
      decydować o jego losie. Myslę, że to rodzice powinni próbować znaleźć w tej
      całej trudnej sytuacji takie rozwiązanie, które będzie dla dziecka najmniej
      krzywdzące, pod warunkiem, że chcą jego dobra, a nie rozliczania swoich
      porachunków poprzez "rozrywanie go za ręce".
    • allunia77 Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 02.04.06, 22:27
      Tak-mam za złe prawie byłemu za to, że zanim jeszcze wyrpowadził się z domu to
      kilkakrotnie kiedy ja byłam w pracy on wział małą na spotkanie z "ciocią". Tam -
      mam za złe, ze w 3 tygodnie po wyprowadzce zabrał mała w odwiedziny do "mamy
      cioci". Nei mylić z zazdrością - jeszczem szczęśliwa, że nie jesteśmy juz
      razem. Tylko nie mogę zabronić aby mała z tamtą rodziną spędzała czas. Mąż na
      wszystko reaguje alergicznie - pod hasłem, że jestem wreda i chcę utrudnić mu
      kontakt z dzieckiem. Małą zabiera do siebie - postanowiłam, że nie będą się
      spotykać u mnie w domu (za poradą psychologa) - tak aby mała zobaczyła, ze
      tata nie jest u nas w domu.
      Tylko chodzi o to, ze z nim nie mogę się dogadać. Chcę dobra małej,
      ale...Najpierw chciał spędzić z nią 1 dzień w tygodniu, potem dwa, trzy. A
      teraz kiedy się zgodziłam to napisał mi, że chciałby małą na każde
      popołudnie !!!! Dlatego sądzę, ze się nie dogadamy i sąd będzie musiał za nas
      to uregulować. Tym bardziej, że powiedział, że chce małą wziąć na 2 tygodnie na
      wakacje - 2 tyg od razu. I nie może zrozumiec, ze nie chcę się zgodzić, gdyż
      wiem, że mała beze mnie nie da rady spędzić 2 tyg - ale znowu słyszę , ze
      jestem wreda.
      A moje biedne dziecko cierpi.
      • mrs_ka Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 02.04.06, 22:43
        przepraszam, ale czy dobrze rozumiem, ze psycholog Ci doradził, aby spotkania
        ojca z niespełna trzylatkiem odbywały się poza miejscem zamieszkania trzylatka?!


        a.
        • chalsia Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 03.04.06, 00:17
          zapewne psycholog miał na myśli plac zabaw/park/coś w tym stylu tongue_out
          Chalsia

          PS. 2 tyg wakacji z ojcem bez mamy (a być może z jakąs "ciocią") dla dziecka,
          które bez mamy nie zostawało na dłużej w tym wieku to poroniony pomysł.
          ----------
        • grzanka23 Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 03.04.06, 00:40
          W moim przypadku p.kurator sugerowala,ze ojciec moze widywac sie z 3-letnia
          corka wtylko w mojej obecnosci i w miejscu zamieszkania,czyli u mnie w domu.1x
          w tygodniu po 2-3 godz.i co 2-gi weekend tez na 2-3 godz.O wyjazdach nie bylo
          mowy.
          • allunia77 Re: sąd - ilość spotkań ojca z dzieckiem 03.04.06, 20:07
            witajcie, u mnie sprawa nocek wyglądała już odkąd mała skończyłą 1,5 roku
            troszkę inaczej. Poniewaz mam obowiązkowe całodobowe dyzury 3-5/miesiąc lub też
            kursy poza miejscem zamieszkania to mała już wczesniej spędzała nocki albo sama
            u moich rodziców, albo ze swoim ojcem u moich teściów. Dlatego to dla niej nic
            nowego, ze nie spędza całego czasu ze mną. Dlatego też zgodziłam się na jedną
            noc w miesiącu aby mała z mężem spędzałą u teściów, których wprost uwielbia i
            gdzie się dobrze czuje.
            A poniewaz jak się okazało mała poznała"ciocię" na długo przed wyrpowadzką męża
            i widzę, że ja polubiła to pozwalam aby popołudnia mała spęzała u nich. To
            znaczy na początku nie chciałam się na to zgodzić, ale mąz i tak mnie nie
            posłuchał. A ja chciałam aby utrzymali ze soba kontakt....
            A poniewaz były jest podobno gdzieś na służbowym wyjeździe - i od tygodnia się
            nie widzieli - to nie wiem co robić : mała super się czuje, nie płacze, chodzi
            cały czas usmiechnięta.....ehhhh
Pełna wersja