ale sie boje :(

04.04.06, 08:49
Jutro mam pierwszą sprawę rozwodową. Nie mam kontaktu z mężem od roku, po
złożeniu przeze mnie pozwu rozwodowego też sie do mnie nie odezwał.
Nadmienie,że mamy 1,5 rocznego synka... Ale sie boje tej rozprawy i spotkania
z nim.... sad Czy Wy też tak to przezywałyście?
    • alicja_wk Re: ale sie boje :( 04.04.06, 09:21
      Szczerze mówiąc, ja też byłam pełna obaw idąc do sądu, ale to głownie z tego
      względu, że nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po swoim męzu i jakie
      niespodzianki mnie czekaja. Ale byłam raczej spokojna, opanowana i może głupio
      to zabrzmi, ale jednocześnie szczęśliwa (chyba bardziej niż w dzień ślubu -
      paradoks, ale chyba taka prawda) szczęśliwa, że będę to miała już za sobą.
      Podczas zeznań też nie czułam żadnego strachu, nie denerwowałam się, ale myślę,
      że to w głownej mierze zależy od tego jak Sędzia prowadzi sprawę, choć
      widziałam po moim mężu, że był zestresowany i z trudem wymawiał każde słowo.
      Pamiętaj, że najważniejsze jest to, aby nie dać po sobie poznać tego strachu i
      lęku, nawet jeśli go czujesz, bo Sędzia też to wyłapie, a wtedy może pomyśleć,
      że coś kręcisz, bo zauważyłam, że zarówno Sędzia jak i ławnicy bacznie
      obserwują nasze sygnały niewerbalne, zwracają uwagę na reakcje zarówno podczas
      naszych zeznań jak i drugiej strony, czy świadka, na naszą mimikę, postawę,
      spojrzenie. Wszystko to się składa na naszą wiarygodność. Dlatego najważniejsze
      jest opanowanie swoich emocji. Jeśli na prawdę nie masz nic na sumieniu, to nie
      musisz sie niczego obawiać! Powodzenia!
      • iva2 Re: ale sie boje :( 04.04.06, 09:33
        Jeśli na prawdę nie masz nic na sumieniu, to nie
        >
        > musisz sie niczego obawiać! Powodzenia!

        nie mam nic na sumieniu!!! ale boje się róniez jak cholera (moja sprawa dopiero
        w czerwcu a juz sie cała trzęsę), ale znając mojego mężą moge zostac obwiniona
        o wszystko, nawet o dziure ozonową!! pocieszam sie tylko, że Sąd zna takich jak
        On, pięknie gładko mówiących ze łzami w oczach.
        postanowiłam nie walczyć... ale bronic się będę jeśli zajdzie taka potrzeba,
        jestem przygotowana, czego nie spodziewa sie małżonek.
        trzymaj się, napewno dasz radę. moja terapeutka poradziła mi tak: mów sobie: na
        sprawie będę spokojna!! potem moge kopać, krzyczeć, rwać włosy, potem, potem,
        byle nie na sprawie. mam nadzieje, że mi się to uda.
      • lilis1 Re: ale sie boje :( 04.04.06, 09:44
        Widzisz,a ja raczej nerwus jestem. Moj mąż to typ pewny siebie. Przeraża mnie
        ta sala, pytania....
    • alabama8 Re: ale sie boje :( 04.04.06, 09:46
      Nie bój się, na rozprawie nie jesteś sama, jest sędzia, ławnicy, adwokaci, nie
      ma czasu żeby mąż mógł z tobą porozmawiać - a na korytarzu możesz po prostu
      gdzieś się zaszyć albo czytać książkę.
      To nie jest aż tak traumatyczne przeżycie jak się wydaje. Skup się wyłącznie na
      swoich argumentach i nie pozwól aby nie dopuszczono cię od głosu. Na męża
      patrzeć nie musisz. Najlepiej wogóle o tym nie myśl.
      Traktój rozwód jako przepustkę do wolności. I tak już jesteś samotną matką, a
      papierek rozwodowy daje ci pierwszeństwo przy przyjęciu dziecka do przedszkola,
      możliwość wspólnego rozlicznia się z pitów razem z dzieckiem i spokój, święty
      spokój.
      Uszy go góry.
    • labomba666 Re: ale sie boje :( 04.04.06, 09:51
      Sprawy w sądzie są jak zawody sportowe - wygrywa strona lepiej przygotowana i
      bardziej opanowana. Można być nawet Sierotką Marysią, a nie przedstawiając
      swoich racji, argumentów i dowodów najzwyczajniej w świecie przegrać proces.
      Bardzo ważne jest pierwsze wrażenie - a przede wszystkim opanowanie. Skład
      sędziowski ma kilka rozpraw dziennie, a poza tym to jego miejsce pracy. Każdy
      woli pracować w spokoju, sprawnie i bez zbędengo hałasu.
      W przypadku, gdy Ty wniosłaś pozew inicjatywa leży w Twoich rękach. Oczywiście,
      nie bez znaczenia jest linia, która przyjmie mąż.

      LaBomba
      • lilis1 Re: ale sie boje :( 04.04.06, 10:01
        Jesli jest tak jak piszesz, to przeraża mnie to jeszcze bardziej. Wiesz, ja nic
        na sumieniu nie mam, mąż zostawił mnie z 2 miesiecznym synkiem. Stwierdził, że
        sie pomylił i założył rodzinę z kimś innym. Ja innych argumentów nie mam. Ale
        on jest typem naprawde pewnym siebie i potrafi manipulować ludzmi. Boje sie, że
        mnie zakrzyczy.
        • labomba666 Re: ale sie boje :( 04.04.06, 10:08
          > Jesli jest tak jak piszesz, to przeraża mnie to jeszcze bardziej.

          Na jutro to za wiele się już nie przygotujesz. Jeżeli nie trzymasz kompresji, to
          weź sobie przed rozprawą tabletkę uspokajającą. Tylko nie taką, która ogłupia i
          powoduje senność. Nie ma się czego wstydzić - po to są lekarstwa.
          Co do Twojej sytuacji, jeśli faktycznie mąż Cię porzucił i założył nową rodzinę,
          to nie powinno być problemu z wykazaniem jego wyłącznej winy za rozpad małżeństwa.
          Jeżeli wnosiłaś bez orzekania o winie, to zastanów się nad zmianą na jego
          wyłaczną winę. Oczywiście, przy założeniu, że będziesz umiała to udowdnić.
          Niekoniecznie jutro, lecz na kolejnych rozprawach.

          LaBomba
          • lilis1 Re: ale sie boje :( 04.04.06, 10:21
            Rzeczywiście wniosłam o rozwód bez orzekania o winie, bo nie chciałam sie długo
            z nim szarpać.
            Mamy malutkie dziecko. Mąż wcale sie nim nie interesuje, widział go moze 3 razy
            przez 1,8 roku. Chciałbym coś zrobić z prawami do dziecka. I tu zapewne bedzie
            problem.

            Dzięki za wskazówki.
    • la.loba Re: ale sie boje :( 04.04.06, 10:23
      Witaj, zrozumiałe , że się boisz, więc sprzedam ci mój sposób na sytuacje
      stresujące, ludzi których się boję ( bo mogą mnie zakrzyczeć etc) - wyobrażam
      sobie ich w sytuacji kompromitującej i śmiesznej ( tak wiem to podłe ale
      działa). Pomyśl sobie jak bedzie wyglądał ex np. jak mu spodnie pękną na
      rozprawie. Zobaczysz w nim człowieka, a nie kogoś kto ma władze nad tobą.
      Trzymaj się i napisz jak było.
      Pozdr.
    • lilis1 Re: ale sie boje :( 06.04.06, 11:25
      Witam Wszystkich smile Moja sprawa odroczona, szanowny pan nie przyszedł, olał
      wszystkich. Sedzia kazała mi zmienic na pozew z orzekaniem o winie wtedy mam
      szanse dostac rozwod zaocznie....
      • agakoza1 Re: ale sie boje :( 06.04.06, 12:02
        no to pierwsze koty za ploty, do nastepnej sprawy przygotuj sie lepiej, zebys
        szla na pewniaka.
        • mmgromacka Re: ale sie boje :( 06.04.06, 14:22
          no i już po strachu smile to nawet dla Ciebie lepiej, że mąż nie przyszedł- już ma krechę przed sędzią! skoro sędzia sam doradził Ci zmianę na orzeczenie z jego winy, to widać są do tego mocne przesłanki. bądź dzielna i walcz!
    • magdusia11 Re: ale sie boje :( 07.04.06, 08:38
      Witam!

      Ja mam pierwszą rozprawę za 17 dni (dokładnie tydzień po Świętach)...
      Też bardzo się boję...Co prawda mam adwokata ale wcale mnie to nie uspokaja..
      Zżerają mnie nerwy sad Z dnia na dzień jest coraz gorzej a w dniu rozprawy chyba
      się rozlecę. Podobno Sędzina do dość mądra życiowo babka ale mój mąż ma
      tendencje do tego,żeby robić z siebie ofiarę więc nie wiem jak to wszystko się
      potoczy...Tym bardziej,że w odpowiedzi na mój pozew on napisał pismo,że na
      rozwód zgody nie wyraża jedynie na separację (pomijając fakt,że wnioskował
      również o to aby mógł nadal mieszkać w moim mieszkaniu-więc raczej kiebska ta
      separacja)...

      Pozdrawiam

      Magda
Inne wątki na temat:
Pełna wersja