Dodaj do ulubionych

Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!!

18.04.06, 18:42
Witam Samodzielne MAMY i spiesze donieść że STAŁO SIE po ok 23 miesiacach
zapadl wyrok nowa żona mojego ex bedzie uczestniczyc w utrzymaniu mojego syna
płacąc na niego alimenty. HEJ! wyrok zapadl dzis o 14.15 - polecam lekture
mojego listu z poczatku tej historii "Alimenty od żony byłego męża. Czy To
MOŻLIWE?"
autor: dronka13
Obserwuj wątek
    • labomba666 Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 18.04.06, 20:21
      Podaj jakieś szczegóły, np. na czym się opierało uzasadnienie wyroku. Trochę
      trudno uwierzyć, żeby istniało bezpośrednie i proste przełożenie jak kobieta
      płacąca alimany na nie swoje dziecko.
      Sądzę, że tu raczej chodziło o wzięcie pod uwagę stanu ich wspólnego
      gospodarstwa domowego.

      LaBomba
      • wrogowska 25-letnie "dziecko" 19.04.06, 16:46
        A ja opowiem inną historię,o której już tu kiedyś wspominałam.
        Własnie zostały zniesione alimenty 25-letniemu"dziecku" ,ktore to za Chiny nie
        chce się usamodzielnić i zmienia szkoły jak rękawiczki.W końcu znalazł się
        mądry sąd,który pogonił "dziecko" do roboty.
        Dziecko się oburzyło i na ojca i na sąd,ale pomimo zapisania
        (zapisania,zaznaczam)do kolejnej szkoły sąd nie widział podstaw do dalszego
        alimentowania 'dziecka"
        Czy to jest sukces?Jeżeli tak,to czyj?
        (nie jestem macochą,zanznaczam zanim mnie napadniecie)
          • tataadriana Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 15:22
            derena33 napisała:
            > A smaczne jest jak tata nie placi wcale na utrzymanie swoich dzieci, tylko
            > przepisze wszystkie swoje aktywa na nowa partnerke i smieje sie w kulak?

            chyba skarbeńko rozumiesz iż nie powinno się generalizować takich zachowań.
            owszem, zdarza się, że ojciec kombinuje w sposób złośliwy jak nie zapłacić
            należnych dzieciom alimentów. nie uważam jednak żeby było to powszechne, raczej
            jest sporadyczne, a jeśli wypływa czy to w sądzie czy gdzie indziej, to tylko
            dlatego, że jest wysoce naganne.
            oczywiście nie sprzeciwiam się zasądzaniu alimentów od next, zwłaszcza w
            opisanym na początku przypadku.
            ale niektóre osoby w tym wątku zaczynają trąbić w sposób, który może zostać
            odebrany tak, jakby od każdej eks było możliwe i zasadne sądzenie o
            partycypowanie w utrzymaniu dzieci, które tatuś zostawił i znalazł sobie
            zaradniejszą partnerkę. albo tylko ładniejszą smile
            • chalsia Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 15:38
              to w takim razie jak należałoby spojrzeć na sprawę w następującej sytuacji:
              - facet dobrze zarabia i jego partnerka również (ale 50% tego co on), oboje
              zdecydowanie powyżej średniej krajowej, nie są małżeństwem ale mieszkają razem,
              mają wspólne dziecko
              - facet płaci alimenty na dziecko z poprzedniego związku
              - facet przez kilka lat ponosi całkowite koszty utrzymania (nie tylko
              podstawowego ale i wakacji, etc) jego, jej i wspólnego dziecka, dzięki czemu
              jego partnerka odkłada sobie te 50% kosztów utrzymania, których nie płaci
              - facet traci pracę

              Czy w takiej sytuacji jego partnerka powinna czy nie powinna, oprócz wzięcia na
              siebie utrzymania siebie, jego i ich dziecka, wspomóc partnera i przez czas
              jego bezrobocia pokrywać różnież alimenty?
              Przecież gdyby facet nie pokrywał 100% kosztów ich utrzymania, to mógłby mieć
              oszczędności, które pozwalałyby na płacenie alimentów w okresie braku pracy.

              Chalsia
              • e_r_i_n Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 15:44
                Uwazam, ze nie powinna. Jesli on utrzymywal wszystkich, widac tak chcial i
                takie mieli ustalenia. Mniej wiecej tak samo mozna by powiedziec, ze kobiecie,
                ktora 20 lat spedzila w domu, po rozwodzie nie naleza sie alimenty, bo gdyby
                pracowala, to bylaby sie w stanie utrzymac.

                chalsia napisała:

                > Przecież gdyby facet nie pokrywał 100% kosztów ich utrzymania, to mógłby mieć
                > oszczędności, które pozwalałyby na płacenie alimentów w okresie braku pracy.

                Ale alimenty to JEGO zobowiazanie i to ON powinien myslec, jak zabezpieczyc
                mozliwosc ich placenia w przypadku braku dochodu.
                • pelagaa Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 17:41
                  Pewnie, ze tak uwazasz, skoro sama siedzialam iles tam lat na utrzymaniu meza,
                  teraz gdy on straci prace musialabys mu "pomoc", gdybys uwazala, ze powinnas.
                  Jestem pewna, ze w waszym zwiazku wszystko (dobra materialne mam na mysli)
                  bedzie na ciebie. Ale nie sadze, aby twojego meza exi spedzalo to sen z
                  powiek wink Na szczescie smile
                  • e_r_i_n Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 17:56
                    pelagaa napisała:

                    > Pewnie, ze tak uwazasz, skoro sama siedzialam iles tam lat na utrzymaniu
                    > meza, teraz gdy on straci prace musialabys mu "pomoc", gdybys uwazala, ze
                    > powinnas.

                    Widzę, że i Ty, i Karrolina nie czytacie ze zrozumieniem.
                    Pomoge mezowi bez watpliwosci - w razie braku pracy nie wyrzuce go z domu, nie
                    ogranicze jedzenia. Natomiast alimentow za niego placic nie bede.


                    > Jestem pewna, ze w waszym zwiazku wszystko (dobra materialne mam na mysli)
                    > bedzie na ciebie.

                    Bedzie to, co ja kupie smile

                    > Ale nie sadze, aby twojego meza exi spedzalo to sen z powiek wink Na
                    > szczescie smile

                    No tak, na pewno to rozumie - w koncu w jej zwiazku pewnie wszystko jest na
                    tego, kto na to zarabia smile
      • dronka13 Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 09:10
        floric napisał:

        > Zawsze mnie oburzalo naciąganie na kasę osób trzecich.

        A mnie oburza to, że mężczyźni nie mają HONORU a ich kobiety wspierają ich w
        walce z własnymi dziećmi, napewno nie dotyczy to wszystkich, ale to właśnie ten
        przypadek. Żona ojca moich dzieci żyje z nim 14 lat od trzech jest jego żoną i
        przez ten cały czas pomagała mu w uchylaniu się przed płaceniem alimentów.
        Najpierw sama go zatrudniała za najniższe wynagrodzenie a teraz pracuje z nią
        świadcząc dla prace na jej rzecz nie odpłatnie oczywiście (prowadzą rozległe
        interesy) on dla pozorów jest zatrudniony w miejscu naszego zamieszkania jako
        mechanik samochodowy za najniższą krajową (ma wykształcenie ogólnokształcące)
        sama odwiedziłam ten warsztat kilka krotne nigdy go tam nie było a pracownik
        którego spotkałam nawet nie znał jego nazwiska (pracuje tam już ponad rok)

        NO PROSZE POWIEDZ a CZY TO JEST OK? że ja sama od tylu lat musze
        borykać się z utrzymaniem dzieci? Ledwo wiąże koniec z końcem a oni śmieją mi
        sie w twarz!

        Kiedyś mężczyzna jak nie potrafił lub nie mogł zachować sie HONOROWO
        to ... a teraz ...
        Tatuśkowie prześcigają się pomysłach jak nie płacić - TO CHYBA JAKAŚ NOWA
        DYCYPLINA SPORTOWA ale tylko nasza krajowa bo w innych krajach społeczność
        napiętnuje taki jak mój ex a nasza współczuje im i ich sprzymierzeńcom.
      • setite Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 09:30
        Ale tu nadal chodzi o kasę "osób pierwszych" smile czyli exa. Ex tworzy faktycznie
        wspólne gospodarstwo ze swoją next, next pomaga mu ukrywać jego faktyczne
        dochody.

        Zawsze mnie oburzało życie w luksusie przy jednoczesnym unikaniu płacenia
        nędznych alimentów na dzieci z pierwszego związku wink
          • natasza39 Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 09:59
            e_r_i_n napisała:

            > setite napisała:
            >
            > > Zawsze mnie oburzało życie w luksusie przy jednoczesnym unikaniu płacenia
            >
            > > nędznych alimentów na dzieci z pierwszego związku wink
            >
            > Czasem ten luksus wynika z zaradnosci next.

            Ale w tym przypadku, erin, "zaradność" next polega na tym, że dochody to oni
            wypracowywuja wspólnie, natomiast pieniadze są tylko JEJ, zaś tatuś rżnie przed
            sądem żebraka.
            W przypadku gdyby next była milionerką i wzięła sobie dziada na utrzymanie, to
            faktycznie w sensie prawnym nie musiałaby się "dzielić" swymi milionami z
            dziećmi małzonka-dziada.
            Ja jednak takich przypadków w zyciu nie znam.
            • e_r_i_n Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 10:02
              Wiemy tyle, ile mowi dronka. Nie wiem, kto zalozyl ten interes, czy razem go
              rozwineli, czy on przyszedl 'na gotowe'. Oczywiscie szarpanie sie o 400 czy 500
              na dzieci jest bez sensu i dziwie sie facetowi, ze chce mu sie tak kombinowac.
              Natomiast Setite pisala ogólnie o zyciu w luksusie, dlatego tez napisalam, ze
              niekoniecznie luksus jest dzieki mezowi.
              • setite Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 10:11
                Tu wchodzimy na śliski (a może grząski?) grunt postaw etycznych. Ja na ten
                przykład, gdybym była tą hipotetyczną milionerką, a wzięłambym sobie dziada bez
                grosza przy duszy-alimenciarza... - no właśnie, wzięłabym? - no ale przyjmijmy
                że mam miliony, ukochanego-alimenciarza... to albo dała bym mu kooopa w doopę
                aby zaczął zarabiać na dzieci - może nawet stworzyłabym mu stanowisko pracy,
                aby na te dzieci zarobił - albo jeśli chciałabym hodować pasożyta, dałabym te
                kilka groszy na alimety - takie, jakie ów alimenciarz powinien dzieciom płacić.
                Ja bym się jakoś nieswojo czuła w takiej sytuacji. Wolałabym wiedzieć, że mój
                ukochany nie robi w bambuko swojego potomstwa.

                (Ech, taka spekulacja - alimenciarza to ja bym nawet kijem nie dotknęła,
                fuj smile )

                A zresztą - właściwie to mniejsza o next. Niech sobie nexie robią co chcą smile))

                Mnie nadal _oburza_ życie faceta w luksusie (czy na swój, czy na czyjś koszt)
                gdy się nie płaci podstwaowych alimentów na swoje dzieci.
                  • setite Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 10:18
                    Dopiszę się jednak - wiesz, Erin, ja nie lubię przenosić na siebie niemoich
                    obowiązków. Więc jakbyś doczytała, nie widzę sobie w roli parnerki alimenciarza.

                    Jakoś jednak nie potrafią współczuć parnerkom alimenciarzy. Jakoś mi nie żal
                    takiej parnerki alemenciarza, która wie, że jej facet jest niewywiązującym się
                    z obowiązków wobec dzieci oszustem. Skoro takiego w domu hoduje - niech zgodnie
                    z prawem - i decyzją sądu - płaci.

                    ...................

                    To zresztą teoria. Przykład Dronki był inny i bardziej czytelny - next ukrywała
                    dochody exa. Ex zarabiał i stać go było na podtawowe alimenty, od których się
                    uchylał. Kropka.
            • dronka13 Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 12:32
              kiedy sie poznali to ON prowadził zakład remontowo-budowlany i był jeszcze mym
              mężem, ONA pracowała w służbie zdrowia. Dziś ON nie ma nic ONA WSZYSTKO.
              W obecnej firmie pracują razem i razem wypracowuja pieniążki. TYLKO ŻE WSZYSTKO
              NALEŻY DO NIEJ - jak zeznał w sądzie żona kupuje mu nawet papierosy wink
            • pelagaa Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 17:39

              > Ale w tym przypadku, erin, "zaradność" next polega na tym, że dochody to oni
              > wypracowywuja wspólnie, natomiast pieniadze są tylko JEJ, zaś tatuś rżnie
              > przed sądem żebraka.

              Nie tlumacz Natasza, nie dotrze. Erin nie wierzy Dronce, bo ona exia jest wink
              Wazne, ze sad uwierzyl i wydal taki a nie inny wyrok wink Niektore macochy, jak
              widac wyraznie w tym watku, boli do samego szpiku kosci fakt, ze mozna poniesc
              kare za pomaganie zuczkowi w oszukiwaniu wlasnych dzieci.
              Zreszta jak erin ma Cie Natasza zrozumiec, skoro przez iles tam lat studiowala
              na garnuszku meza???? Przeciez jak on teraz bez pracy zostanie to wypadaloby
              mu "pomoc" placic na pierworodnego, skoro on jej przez tyle lat finansowal
              zycie wink)))))
              Hehe wink
              • e_r_i_n Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 17:58
                pelagaa napisała:

                > Przeciez jak on teraz bez pracy zostanie to wypadaloby
                > mu "pomoc" placic na pierworodnego, skoro on jej przez tyle lat finansowal
                > zycie wink)))))

                A co ma jedno do drugiego? Ja mam 'dlug' wobec meza w zwiazku z tym, ze mnie
                utrzymywal, nie wobec jego dziecka.
                Pomijam juz fakt, ze przykre, ze niektorzy mysla, ze pomoc drugiej stronie w
                zwiazku (tzn. pomoc kobiety facetowi, bo kobiecie sie nalezy z zalozenia)
                wynikac moze tylko z OBOWIAZKU.
          • setite Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 10:03
            Co nie zmienia faktu, że ex z tego luksusu korzysta.

            IMHO, next która akceptuje fakt, iż jej ukochany posiada zobowiązania, naraża
            się na ryzyko ewentualnego finansowania takich zobowiązań. Jeśli nie chce
            płacić, może a) zmotywować swojego ukochanego do zarobienia na alimenty dla ex,
            b) dać sobie z facetem spokój. Inaczej zostaje wariant c) z wielkiej miłości
            dla żuczka niestety wysupłać na alimety z własnej kieszeni.

            ........................

            Ale to tylko taka moja opinia. Należę bowiem do osób, które wierzą we wspólnotę
            majątkową w związkach.
              • setite Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 10:14
                OK. Święta racja Erin. Gdyby - powtarzam - gdyby pan ex płacił, tak jak
                powinien był - to Dronka nie musiałaby sięgać do kieszeni next. Czyli
                ostatecznie nie opłaciło się next pomaganie w ukrywaniu dochodów ukochanego...

                Tak jak w moim poście wyżej - jeśli next na miliony, a ex jest dziadem, to nie
                ten dziad płaci jak dziad - ale niechże płaci. Nie musi milionów. Byle
                wywiązywał się z obowiązku i takie jest moje zdanie (fajnie się gada, ale ja
                muszę lecieć więć na razie tylko pozdrawiam!)
            • mikawi Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 13:12
              jakież to fantastycznie logiczne - zgodnie z licznymi wcześniejszymi dyskusjami
              next nie powinna się wtrącać ile facet płaci na dziecko, bo to sprawa między
              nim a eks żoną i next nic do tego, bo to zobowiązanie faceta nie jej. Ale jak
              facet płacić przestaje, wtedy jak najbardziej nexia powinna się wtrącić niosąc
              kaganek oświaty motywujący faceta do płacenia albo płacić sama.
              • mangolda Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 21.04.06, 13:27
                mikawi napisała:

                > jakież to fantastycznie logiczne - zgodnie z licznymi wcześniejszymi
                dyskusjami
                >
                > next nie powinna się wtrącać ile facet płaci na dziecko, bo to sprawa między
                > nim a eks żoną i next nic do tego, bo to zobowiązanie faceta nie jej. Ale jak
                > facet płacić przestaje, wtedy jak najbardziej nexia powinna się wtrącić
                niosąc
                > kaganek oświaty motywujący faceta do płacenia albo płacić sama.

                Lepiej bym tego nie ujęła
              • setite droga Mikawi 22.04.06, 11:11
                Tak - według mnie - w mojej prywatnej opnii (którą przedstawiam na forum
                _dyskusyjnym_) - to jest fantastycznie logiczne.

                Jak facet przestaje płacić na własne dzieci - staje się po prostu świnią,
                chamem, pachołkiem bez honoru - i oszustem. Ja (osobiście) źle bym się czuła z
                oszustem w moim małżeńskim łożu. Więc na moją prywatną logikę, starałabym się
                dać żuczkowi jakąś motywację, aby przestał być świnią i na dzieci łożył.

                Po prostu droga Mikawi (i Erin) ja naprawdę nie mogę pojąć (więc może ościećcie
                mnie) jakie walory ma facet, który nie raczy płacić uzasadnionych alimentów na
                własne dzieci? Jakie to walory ma żuczek, który ukrywa dochody byle by tylko
                nie utrzymywać _własnych_ dzieci?

                No, różne warianty biorę pod uwagę - i sorry, ale dopóki ktoś mnie tu nie
                oświeci, nadal nie widzę nic pozytywnego w gościu, który raczy olewać własne
                potomstwo.
                Dla mnie to, powtarzam, świnia bez jajec i honoru. Aby taki facet
                (hipotetycznie) nadal miał mój szcunek, musiałby jakoś się wziąć w garść i
                zacząć zarabiać, aby płacić. A gdyby to było niemożliwe (faktyczne bezrobocie,
                choroba) albo gdyby jego dolce nicnierobienie wynikało z naszej wspólnej
                decyzji (bo np. ja zarabiam krocie a on prowadzi nasz dom), to - niemożliwe! -
                wysupłałabym z własnej portfela te alimenty.
                • e_r_i_n Re: droga Mikawi 22.04.06, 12:11
                  setite napisała:

                  > jakie walory ma facet, który nie raczy płacić uzasadnionych alimentów na
                  > własne dzieci? Jakie to walory ma żuczek, który ukrywa dochody byle by tylko
                  > nie utrzymywać _własnych_ dzieci?

                  Ani ja, ani mikawi nie piszemy o gosciach ukrywajacych dochody, aby nie placic.
                  Ale to facet nie placi SWOICH zobowiazan, dlatego next za to nie powinna byc
                  potepiana (poza sytuacjami, gdy mu w tym pomaga). Ani tez nikt jej (poza
                  sytuacja wspomniana) nie powinien jej do odpowiedzialnosci pociagnac i jej od
                  niej wymagac.
                  Pomijam juz fakt, ze taka next, w sytuacji, gdy facet jest bez pracy, ponosic
                  zaczyna PELEN koszt utrzymania wspolnego dziecka (jesli jest). Szkoda, ze
                  analogii nie ma.
                  • czerwone_korale Re: droga Mikawi 22.04.06, 12:19
                    Pomijam juz fakt, ze taka next, w sytuacji, gdy facet jest bez pracy, ponosic
                    zaczyna PELEN koszt utrzymania wspolnego dziecka (jesli jest). Szkoda, ze
                    analogii nie ma.
                    __
                    ????
                      • chalsia Re: droga Mikawi 23.04.06, 00:53
                        ALeż jest analogia. Szkoda, ze masz tak krótki wzrok (albo mózg), ze jej nie
                        widzisz.
                        Jak ten facet nie ma pracy i nie płaci alimentów to również eks w całosci
                        utrzymuje ich wspólne dziecko.
                        Czyli obie baby zaiwaniają by w całosci utrzymać swoje dzieci a biednemu
                        żuczkowi dobrze bo jest utrzymankiem.
                        Czyli jednak lepiej być eks, bo przynajmniej bezrobotnego dorosłego facia nie
                        musi utrzymywac.
                        Chalsia
                        • e_r_i_n Re: droga Mikawi 23.04.06, 13:40
                          chalsia napisała:

                          > Jak ten facet nie ma pracy i nie płaci alimentów to również eks w całosci
                          > utrzymuje ich wspólne dziecko.

                          Ale potem te alimenty dostaje z odsetkami, prawda?
                  • setite Re 23.04.06, 14:13
                    I Erin, i Mikawi piszecie w wątku zainicjowanym przez Dronkę - przypominam,
                    wątek dotyczy next pomagającej czynnie w _niepłaceniu_ alementów przez ex.

                    Co do pociągania do odpowiedzialności next - sorry, Winnetou, ale na to jest na
                    razie obowiązujące _prawo_. Zgodnie z kodeksem można dochodzić od next
                    alimentów. Stety czy niestety.

                    Co zaś się tyczy bardziej ulotnej kwestii potępiania - każdy ma prawo do
                    własnego zdania.

                    Aż do bólu powtarzam, że to moje osobiste zdanie. A ja osobiście po prostu nie
                    szanuję kobiety, która w pełni akceptuje jako partnera faceta-alimenciarza.

                    Jeśli facet nie pracuje, wynika to jak mniemam ze wspólnej umowy nowych
                    parnerów czyli ex i next (w każdym bądź razie next się na to godzi).

                    Taka pani pokrywa przecież żuczkowi potrzeby życiowe jak jedzonko,
                    zamieszkanie, kosmetyki, może samochód i paliwo do tegoż, może karnet na
                    fitness, oraz _zobowiązania_ takie jak ubezpieczenia (OC na samochód, NW) czy
                    abonament za telefon - a już innych zobowiązań, takich wiążących się z dobrem
                    małoletnich dzieci - to wybiórczo pokrywać nie chce?

                    Powtarzam smile)) aż do bólu - piszę teraz o sytuacji, gdy pan nie pracuje i nie
                    zarabia, a jest na utrzymaniu next.

                    Moje osobiste zdanie jest takie - jeśli pan nie pracuje i nie zarabia i jest na
                    utrzymaniu next, to next pokrywa jego potrzeby oraz zobowiązania (abonament za
                    telefon czy nawet mandat za złe parkowanie sam się nie zapłaci, prawda?). Skoro
                    akceptuje alimenciarza jako partnera, jeśli ex nie pracuje, trudna rada -
                    alimenty ex mieszczą się w jego kosztach utrzymania.

                    Cóż,trzeba było sobie brać tańszy model (bez obciążeń finansowych albo z auto-
                    doładowaniem uncertain )

                    Ok, niech nie chce, ale ja takiej pani nie muszę lubić. Ani szanować. A może
                    powinnam...? Tylko - za co?

                    • e_r_i_n Re: Re 23.04.06, 19:09
                      setite napisała:

                      > wybiórczo pokrywać nie chce?

                      Taka pani ma prawo sama decydowac o tym, jakie zobowiazania tego pana pokrywa smile
                      • setite właśnie tak! 23.04.06, 20:57
                        Właśnie tak, Erin, właśnie tak. Taka pani ma prawo sama decydować o tym, jakie
                        zobowiązanie tego pana pokrywa.

                        A ja mam prawo nie sznować takiej pani za wybory, które są według mnie
                        nieetyczne.

                        A matka pokrzywdzonych przez tego pana dzieci ma prawo wystąpić do sądu o
                        obciążenie takiej pani alimentami. I zgodnie z prawem - może uzyskać ich
                        zasądzenie.

                        Pozdrawiam smile
                        • floric Re: właśnie tak! 23.04.06, 21:01

                          > Właśnie tak, Erin, właśnie tak. Taka pani ma prawo sama decydować o tym, jakie
                          > zobowiązanie tego pana pokrywa.
                          >
                          > A ja mam prawo nie sznować takiej pani za wybory, które są według mnie
                          > nieetyczne.
                          >
                          > A matka pokrzywdzonych przez tego pana dzieci ma prawo wystąpić do sądu o
                          > obciążenie takiej pani alimentami. I zgodnie z prawem - może uzyskać ich
                          > zasądzenie.

                          a ta pani będzie miala w przyszlosci prawo pozwac pasierba o alimenty
                          • setite i bardzo dobrze-jestem za 24.04.06, 11:09
                            Nie widzę nic złego w tym, że jeśli taka pani będzie cierpieć nędzę na starość,
                            to może pozwać o alimenty "pasierba". Czy Floric napisałaś to jako złośliwe
                            ostrzeżenie smile ?

                            Przypominam paniom macochom smile))) alimenty to nie kara, to środki na
                            zapewnienie bytu dzieciom.
                            • m-m-m Re: i bardzo dobrze-jestem za 24.04.06, 18:02
                              Przypominam paniom macochom smile))) alimenty to nie kara, to środki na
                              zapewnienie bytu dzieciom.


                              Żadna rozsądna macocha nie powie, że facet zobowiązany do alimentacji jest z
                              tego obowiązku zwolniony. Natomiast nie ma żadnego powodu, dla którego macocha
                              miałaby zapewniać byt czyimś dzieciom. Gdyby Ci rodzice się nie rozwiedli i pan
                              straciłby pracę to wtedy i tak chcąc nie chcąc to druga storna musiałaby sama
                              zatroszczyć się w całości o byt tego dziecka.
                              Zaznaczam, że jestem byłą pasierbicą, a dziś całodobową wieloletnią macochą
                            • floric Re: i bardzo dobrze-jestem za 24.04.06, 19:06

                              > Nie widzę nic złego w tym, że jeśli taka pani będzie cierpieć nędzę na starość,

                              przepisze wszystkie dobra na kolejnego nexta i będzie "sierpieć nędze", a
                              pasierb niech buli, a co.
                        • e_r_i_n Re: właśnie tak! 23.04.06, 21:16
                          setite napisała:

                          > A ja mam prawo nie sznować takiej pani za wybory, które są według mnie
                          > nieetyczne.

                          Pytanie z ciekawosci smile
                          Nieetyczne, gdy nie 'daje' na alimenty, gdy facet faktycznie nie ma, a
                          jednoczesnie karmi i trzyma pod dachem, czy tylko wtedy, gdy nie daje i
                          jednoczesnie pomaga w ukrywanie (jak w przypadku dronki)?
                          • setite Re: właśnie tak! 24.04.06, 11:14
                            Teraz krótko (praca):
                            - po pierwsze, zależy od konkretnej sytuacji
                            - po drugie - gdy pomaga w ukrywaniu to taka pani jest - nie napiszę, bo mnie
                            wykropkuje smile a poważnie to sprawa jest wtedy jasna, prawda? dla mnie
                            przynajmniej - to po prostu pomaganie w popełnianiu przestepstwa
                            - po trzecie - gdy facet nie ma bo nie pracuje, a nie pracuje bo jest
                            utrzymankiem i jego pani się na to godzi - to nieetyczne według mnie. Pani z
                            klasą powinna pogonić aby zarobił na aliemnty, a nie tolerować żuczka-
                            alimenciarza. Ale jesli nie chce, aby żuczek pracował, powinna spłacać jego
                            zobowiązania.
                            • e_r_i_n Re: właśnie tak! 24.04.06, 17:28
                              setite napisała:

                              > - po drugie - gdy pomaga w ukrywaniu to taka pani jest - nie napiszę, bo mnie
                              > wykropkuje smile a poważnie to sprawa jest wtedy jasna, prawda? dla mnie
                              > przynajmniej - to po prostu pomaganie w popełnianiu przestepstwa

                              No tak, jasna.

                              > - po trzecie - gdy facet nie ma bo nie pracuje, a nie pracuje bo jest
                              > utrzymankiem i jego pani się na to godzi - to nieetyczne według mnie. Pani z
                              > klasą powinna pogonić aby zarobił na aliemnty, a nie tolerować żuczka-
                              > alimenciarza. Ale jesli nie chce, aby żuczek pracował, powinna spłacać jego
                              > zobowiązania.

                              Czyli w przypadku przejsciowego braku pracy nie wymagasz od next placenia
                              alimentow?
                              • setite Re: właśnie tak! 25.04.06, 08:44
                                Erin, ja wiem, że moja wizja smile jest taka trochę idealistyczna uncertain Ale co
                                poradzę smile))))) - jeśli mam prezentować rozwiązania docelowe, idealne (w moim
                                odczuciu), to tak mi wychodzi.

                                Owszem, w przypadku przejściowego braku pracy nie wymagam od next płacenia
                                alimentów - ale na zasadzie ugody i umowy między - ex, samodzielną, oraz next.
                                Jak to by miało wyglądać zależy od konkretów. Może na przykład tak (na
                                przykład):

                                - ex mówi - "nie mam pracy - przejściowo - i zajęty jestem intensywnym jej
                                szukaniem. Nie jestem w stanie teraz płacić ani extrasów, ani podstawowych
                                alimentów w wersji najabardziej minimalnej. Wiesz, ex, mógłbym zająć się
                                dodatkowo dzieckiem/dziećmi, ale tylko w weekendy, bo w tygodniu szukam pracy.
                                Obiecuję, że gdy znajdę pracę (i obietnicy dotrzymam) wyrównam zaległości - co
                                sądzisz o założeniu dziecku lokaty?"

                                - next mówi (do partnera) - tu w mojej opinii wszystko zależy od konkretów.

                                Ile zarabia next, ile samodzielna, czy samodzielnej nie wystarczy na leki, czy
                                tylko na basen dla dziecka i tak dalej.

                                Jeśli nie wystarczy na basen czy angielski, trudno - dziecko nie będzie miało
                                przez jakiś czas basenu lub angielskiego.

                                Jeśli nie wystarczy na czynsz, leki, dojazdy do szkoły - trudno, next _mogłaby_
                                spłacać (czasowo) zobowiązania partnera. Oczywiście pod warunkiem, że i
                                samodzielna wychodzi z jakąś konkretną propozycją poprawienia sytuacji. Wbrew
                                pozorom ja nie lansuję postawy roszczeniowej, tylko solidaryzm społeczny smile

                                Erin, ja się bulwersowałam hipotetyczną sytuacją, gdy next zarabia średnią
                                krajową i powyżej i bez istotnych strat dla budżetu domowego mogłaby za
                                partnera spłacać podstawowe zobowiązania w sytuacji gdy samodzielna znajduje
                                się na krawędzi ubóstwa.

                                Rozumiem, to taka idealna sytuacja gdy troje "z automatu" skonfliktowanych
                                ludzi jednak byłoby w stanie dogadać się co do pieniędzy i mają do siebie
                                uzasadnione zaufanie sad
                • mikawi droga setite 24.04.06, 09:27
                  chyba nie do końca zrozumiałaś, ja nie pisałam o facecie - ja pisałam o
                  niekonsekwencji w postrzeganiu osoby macochy/naxt w tym układzie - dopóki facet
                  się wywiązuje ze swoich obowiązków alimentacyjnych next ma siedzieć cicho i się
                  nie wtrącać ile kasy płaci na swoje dziecko (zwłaszcza jak chce/musi płacić
                  więcej), bo alimenty to sprawa między nim a eks żoną. A jak przestaje płacić to
                  next ma na siebie przejąć obowiązek faceta (przeczytaj jeszcze raz swoje własne
                  uogólniające zdanie na ten temat w poście powyżej). Czyli jak najbardziej się
                  wtrącić smile))) tak mnie to, przyznaję, nieco rozbawiło smile
                  • setite Re: setite 24.04.06, 13:00
                    To przecież taka typowa dyskusja akademicka smile))

                    Wiesz, ja tak czysto teoretycznie. Na razie mam małżonka, który nie posiada
                    innych dzieci niż nasze wspólne, i sama też mam wyłącznie dziecko mojego męża.

                    Nie biorę odpowiedzialności za poprzednie dyskusje na tym forum. Moja opinia
                    jest taka (tak, znam swoje uogalniające zdanie smile - w związku (czytaj:
                    aktualnym ex z next) decyzje podejmuje się wspólnie. Dlatego - oj nie do
                    wiary smile ale powtarzam nie biorę odpowiedzialności za poprzednie dyskusje na
                    tym forum - uważam, że i owszem next ma prawo razem z ex decydować o wysokości
                    alimentów. Jak konkretnie - zależy od konkretów właśnie. Byle nie schodzic
                    poniżej minimum. A jakie to minimum - hmmm, to temat na długie dgybanie.

                    Z drugiej strony, brzydzi mnie idea osob next blokującej czy zniechęcającej do
                    płacenia alimentów przez swojego pana (exa). Nie poradzę.

    • bojana moje uznanie:-) 21.04.06, 09:39
      Cieszę się, że Ci sie udało.
      Chciałabym kiedyś dożyć czasów, kiedy postawa takich kobietopodobnych istot
      będzie ścigana z urzędu. Skoro niełożenie na dziecko jest karalne, to pomoc w
      tymże powinna być traktowana jako pomoc czynie karalnym.
      Pozdr
      • kate1975 Re: Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!! 22.04.06, 10:59
        kate1975 napisała:

        > Wiesz, jak sie upra zeby nie placic to wezma fikcyjny rozwod i ona wystapi o
        > zniesienie tych alimentow. Skoro rozdzielnosc majatkowa rozwod pewnie
        niewiele
        > by w ich zwiazku zmienil.

        mialo byc :skoro rozdzielnosc majatkowa juz maja to rozwod niewiele by zmienil
        w ich zwiazku.
            • johny_bravo2 refleksja... 23.04.06, 21:44
              właśnie mnie takie coś natchnęło. Temat alimentów jak się pojawia na tym forum
              to takie posty rozrastają się do nie wiadmo jakich rozmiarów i potem są głównie
              tylko kłótnie. Daje mi to do myślenia, że nic nie liczy się dla Was tylko kasa
              i kłotnia - a co za tym idzie nic dziwnego, że jesteście samotnymi mami.

              Abstahując od powyższego... jak rodzina jest pełna i jedno z rodziców traci
              pracę to drugie ciągnie jak może i zapewne przez to "stopa życiowa" takiej
              rodziny się psuje, jedno z rodziców z wiadomych tam względów nie może wykonywać
              swojego "obowiązku alimentacynego" w pełni. Dziecko po rozwodzie czy też
              rozstaniu rodziców ma mieć zapewniony stały "dochód" w postaci alimentów i
              wyroku sądowego, bez względu na to, czy rodzic płacący ma ta pracę czy też nie.
              Koniec i kropka musi bulić. Teraz pytanko czym sie różni dziecko z pełnej
              rodziny od takiej, którego rodzice się rozstali.

              Gratuluję autorce tego postu wygrania alimentów od macochy. Świetnie to
              zrobiłaś, choć miałaś całą interpetację prawną podaną jak "na tacy" i nie
              trudno było tej sprawy nie wygrać. A czy Ona zastanowiła się trochę nad
              przyszłością swojego dziecka? Myślę, że nie. Wygrana ta jest tylko na krótką
              metę. Dziecko takie będzie dorosłe i będzie chciało założyć własną rodzinę.
              Nagle zostanie obciążone zobowiązaniem wobec macochy, bo będzie miała prawo i
              być może i na nie płacącego ojca. Czyli dochód który dziecko osiągnie i będzie
              chciało przeznaczyć na własną rodzinę, będzie musiało tym dochodem podzielić
              się z tym małżeństwem a dlaczego, a to dlatego, że kiedyś mama tego
              dziecka "wychyliła" się przed sąd aby dostać jakieś tam pieniądze. I przez to
              też się już dorosłemu dziecku popsuje stopa życiowa.
              • chalsia Re: refleksja... 23.04.06, 23:26
                >
                > Abstahując od powyższego... jak rodzina jest pełna i jedno z rodziców traci
                > pracę to drugie ciągnie jak może i zapewne przez to "stopa życiowa" takiej
                > rodziny się psuje, jedno z rodziców z wiadomych tam względów nie może
                wykonywać
                >
                > swojego "obowiązku alimentacynego" w pełni. Dziecko po rozwodzie czy też
                > rozstaniu rodziców ma mieć zapewniony stały "dochód" w postaci alimentów i
                > wyroku sądowego, bez względu na to, czy rodzic płacący ma ta pracę czy też
                nie.
                >

                Łopatologicznie i na przykładzie:
                1. Mąz i żona pracują oboje, do dziecka jest opiekunka. Jedno z rodziców traci
                pracę, a więc może pełnić w domu opiekę nad dzieckiem (to też jest alimentacja
                tzw, naturalna) - w związku z czym nie wydają kasy na opiekunkę. I jest juz
                jakaś (niemała) oszczędnośc.
                2. taka sama para po rozwodzie. On traci pracę. Ale nie przejmie bezpośredniej
                opieki nad dzieckiem, bo ma własną rodzinę/gdzie indziej mieszka etc (nie
                zamierzam rozdmuchiwać tego watku o kwestię dlaczego ojcowie nieczęsto
                mieszkają z dziecmi). A niania nadal potrzebna bo matka pracuje.
                3. taka sama para po rozwodzie. Ona traci pracę, a więc może pełnić w domu
                opiekę nad dzieckiem (= wypełnia obowiącek alimentacyjny), niania już
                niepotrzebna, ojciec alimentami pokrywa koszty utrzymania dziecka.

                Chalsia
                • mamaika Re: refleksja... 24.04.06, 17:14
                  Chalsiu a z ciekawości w 3 przypadku z czego owa Pani żyje ? Zadałam tu kiedyś
                  pytanie na tym forum czy uważacie,ze eksia żyjąca z alimentów dzieci jest w
                  porzadku, częsc odrzekła że jak najbardziej. Jako macocha się z tym nie
                  zgadzam. Nie zamierzam się tu spierać i kłócic bo nie ma o co. Obowiązkiem
                  OBOJGA rodziców jest utrzymanie dzieci . I nie piszmy o opiece bezpośredniej bo
                  w przypadku dyskusji o np. 18-latkach to doprawdy odrobinę śmieszne. A co do
                  macoch pomagających w niepłaceniu alimentów i wspierających takie działania mam
                  dokładnie takie samo zdanie jak i o mamusiach żyjących z alimentów dzieci . Nie
                  usprawiedliwia nic. Pozdrawiam serdecznie.
              • czerwone_korale Re: refleksja... 24.04.06, 09:18
                Daje mi to do myślenia, że nic nie liczy się dla Was tylko kasa
                i kłotnia - a co za tym idzie nic dziwnego, że jesteście samotnymi mami.
                ___
                gratuluję j.bravowink
                ale zauważ że dziecko "żreć musi".
                Szkoda że "panowie" po rozstaniu o tym zapominają i dlatego z niektórymi TRZEBA
                się wykłócać o kasę bo on nie rozumie że dziecko musi zjeść i się ubrać.
                pozdro
                • johny_bravo2 Re: refleksja... 24.04.06, 20:27
                  Chalsia napisała:

                  Łopatologicznie i na przykładzie:
                  1. Mąz i żona pracują oboje, do dziecka jest opiekunka. Jedno z rodziców traci
                  pracę, a więc może pełnić w domu opiekę nad dzieckiem (to też jest alimentacja
                  tzw, naturalna) - w związku z czym nie wydają kasy na opiekunkę. I jest juz
                  jakaś (niemała) oszczędnośc.

                  > to samo po rozwodzie - nie pracujesz tak więc opiekujesz się dzieckiem,
                  gotujesz, pierzesz, karmisz... jeśli to zrobisz należycie podpisuje kwit, ześ
                  alimenty na ten miesiąc uregulował (tu opiekunka odpada) w przeciwnym razie
                  dług Ci rośnie i będzie wisiał całe życie, lub idę po zaliczkę alimentacyjną i
                  państwo będzie Cię ścigało wraz z odsetkami o należne pieniądze, wpis do
                  dłużników niewypłacalnych i generalnie całe życie masz "do bani", bo ani
                  pożyczki ani kredytu

                  2. taka sama para po rozwodzie. On traci pracę. Ale nie przejmie bezpośredniej
                  opieki nad dzieckiem, bo ma własną rodzinę/gdzie indziej mieszka etc (nie
                  zamierzam rozdmuchiwać tego watku o kwestię dlaczego ojcowie nieczęsto
                  mieszkają z dziecmi). A niania nadal potrzebna bo matka pracuje.

                  > patrz powyżej, to już jego "brocha" jak to zrobić, aby to zobowiązanie
                  uregulować

                  3. taka sama para po rozwodzie. Ona traci pracę, a więc może pełnić w domu
                  opiekę nad dzieckiem (= wypełnia obowiącek alimentacyjny), niania już
                  niepotrzebna, ojciec alimentami pokrywa koszty utrzymania dziecka.

                  > jestem "za"

                  Chyba państwo wprowadziło zaliczkę alimentacyjną, która nie jako przerzuca na
                  państwo dalsze egzekwowanie kwot alimentacyjnych.

                  Czerwone Korale napiasała:

                  Szkoda że "panowie" po rozstaniu o tym zapominają i dlatego z niektórymi TRZEBA
                  się wykłócać o kasę bo on nie rozumie że dziecko musi zjeść i się ubrać.
                  pozdro

                  > to sie zgadza, nie oponuję tego; od żarcia i ubrań są jednak rodzice,
                  dziadkowie czy też zaliczka alimentacyjna czy opieka społeczna. Nie znam się
                  dobrze na świadczeniach społecznych, jedynie niejako znany jest mi temat
                  zaliczki alimentacyjnej i instytucja prokuratora. Niemniej jednak po
                  co "zaciągać" zobowiązania wobec obcej osoby? Zadowolna byłabyś z sytuacji,
                  kiedy to otrzymujesz alimenty od macochy czy też ojczyma, który note bene nie
                  mieszka z Tobą i z dzieckiem, nie przyczynił się tak naprawdę do pomocy, a
                  wręcz przeciwnie utrudniał/-a to jeszcze, dziecko dorasta, chce założyć własną
                  rodzinę lub za własne pieniądze z własnej parcy chce sobie kupić mieszkanie,
                  samochód, kompuetr lub zaoszczędzić na swoją przyszłość, idzie do pracy a tu
                  przychodzi pozew o alimenty od tatusia, który nie płacił plus macochy czy też
                  ojczyma, który został zmuszony do płacenia, generalnie kasa która mogła być
                  spożytkowana na jego samego lub na ich już dzieci a Twoje wnuki musi trafić
                  jeszcze do łajz, którzy tak naparwdę mieli to wszytsko w dupie. Plus, Ty też
                  będziesz niejako zmuszona partycypować w tym wszystkiem, bo jako mama i babcia,
                  będziesz chciała jakoś wtedy pomóc swojemu wnukowi czy też już swojemu
                  dorosłemu dziecku.

                  Decyzje należy podejmować długofalowo nie krókofalowo, mimimalizować ryzyko; to
                  co dziś się wydaje dobre w przyszłości może przynieść całkiem odwrotny skutek,
                  dziś inwestujesz w przyszłości możesz mieć z tego zysk i spokój. Dobra nie
                  filozofuję ... pozdrawiam
                  • dronka13 Re: refleksja... 25.04.06, 08:28
                    CYTAT na który musze odpowiedzieć:
                    > to sie zgadza, nie oponuję tego; od żarcia i ubrań są jednak rodzice,
                    dziadkowie czy też zaliczka alimentacyjna czy opieka społeczna. Nie znam się
                    dobrze na świadczeniach społecznych, jedynie niejako znany jest mi temat
                    zaliczki alimentacyjnej i instytucja prokuratora.


                    1. Nie moge otrzymać pomocy w postaci zaliczy alimentacyjnej - przekraczam próg
                    o 25 złotych
                    2. Takie same wymagania (dochód na osobe) dotyczą pomocy społecznej
                    3. Zyją tylko babcie mamie ex do czasu jak miałam dodatkowy etat sama pomagałam
                    dając jej 100 złotych miesięcznie, moja mama daje sobie rade finansowo ale jest
                    na granicy, jak dobrze znanej emerytom.
                    4. Prokurator wydał 2 wyroki skazujace za niełożenie alimentów. Trzecią sprawę
                    odrzucił nie widział rażącego naruszenia prawa wink bo ex zamiast 800 zł płaci
                    ok 300 zł

                    Zdaje sobie sprawe jak wypadłam w oczach piszących osób ale naprawde
                    wyczerpałam wszystkie inne srodki. Zadne próby rozmów nie przynisły rezultatów
                    a wręcz przeciwnie - słyszałam tylko jaka to ja jestem INTERESOWNA i ŻE TYLKO
                    PIENIĄDZE MI W GŁOWIE! HAHA
                    Od ok 13 lat sama wychowuje dzieci, zapewniałam im SAMA nie tylko jedzenie czy
                    ubranie ale i wakacje, lekarstwa, książki itd (mozna tu wymieniać w
                    nieskończoność) w tym czasie pracowałam na dwóch etatach i podnosiłam
                    kwalifikacje. TO JA! a ON stopniowo przekazał interes konkubinie (teraz już
                    żonie) i miał spokój i czas na rozwijanie interesu już zabezpieczonego bo
                    zapisanego na NIĄ. Przez ten cały czas nie miał rzadnego kontaktu z dziećmi
                    mimo że mieszkał 12 lat kilka ulic od nas.
                    I na koniec! Wiem i zdaje sobie sprawe że ten sam Kodeks Rodziny moze być
                    podstawą do wydania kiedyś wyroku o alimenty na ojca i jego żone! ALE KTO MI
                    ZAGWARANTUJE ZE KIEDY BYM NIE WYSTĄPIŁA O ALIMENTY OD MACOCHY, ONA (ONI) NIE
                    WYSTĄPILI BY O ALIMENTY OD MYCH DZIECI? Życie pokazało że są to ludzie bez
                    skrupułów.


                      • czerwone_korale Re: refleksja... 25.04.06, 10:06
                        ALE KTO MI
                        ZAGWARANTUJE ZE KIEDY BYM NIE WYSTĄPIŁA O ALIMENTY OD MACOCHY, ONA (ONI) NIE
                        WYSTĄPILI BY O ALIMENTY OD MYCH DZIECI? Życie pokazało że są to ludzie bez
                        skrupułów.
                        ___
                        no własnie-też mam takie wnioski jak Ty dronka!
                        CO to ma do rzeczy czy pozwę nexie czy nie? jeśli ona i tak ma możliwośc prawną
                        aby pozwać moje dziecko o alimenty to co zmieni fakt czy ja ją teraz pozwę czy
                        nie?
                        jest tu jakiś związek przyczynowo-skutkowy?wink
                        wszystko chyba zależy od widzimisię nexi
                        i skoro faktycznie next ma możliwośc prawną wyciągnięcia w późniejszym czasie
                        kasy od dziecka to może wszystkie powinnyśmy wnosić o alimenty od next?smile
                        takie zabezpieczenie na przyszłośćwink
                        • konkubinka Re: refleksja... 25.04.06, 13:40
                          czy Dronka jest dzielna to nie wiem ale napewno sedzia obiektywny i
                          zainteresowany faktami.
                          Osobiscie nie wyszlam za mojego partnera ale rowniez nigdy bym nie chciala ani
                          grosza od nowej zony mojego eksa.Wiem , ze obowiazek alimentacyjny ciazy na
                          kazdym mezczyznie ale do bycia prawdziwym ojcem nikogo sie nie zmusi.Poza tym
                          eksie tez bywaja rozne .Mysle ze to nie jest kwestia zona czy nie zona ,
                          intercyza czy jej brak a tego jak kto poczuwa sie do obowiazku wzgledem dziecka
                          i jak sad SPRAWIEDLIWIE sie temu przyjrzy.
                          • czerwone_korale Re: refleksja... 25.04.06, 13:50
                            Osobiscie nie wyszlam za mojego partnera ale rowniez nigdy bym nie chciala ani
                            grosza od nowej zony mojego eksa.Wiem , ze obowiazek alimentacyjny ciazy na
                            kazdym mezczyznie ale do bycia prawdziwym ojcem nikogo sie nie zmusi.
                            --
                            konkubinka-tak,ale to nie są faktycznie pieniądze nexi.W tym przypadku to
                            fikcja.Facet przepisał na nią cały swój majątek żeby uniknąć finansowych
                            zobowiązań wobec dzieci.Sąd na pewno miał tego świadomość i dlatego wydał taki
                            wyrok.
                            • konkubinka Re: refleksja... 26.04.06, 07:54
                              alez ja to rozumiem i dlatego uwazam , ze nalezy pozazdroscic obiektywnego
                              sedziego , ktory potrafil doglebnie przyjrzec sie sprawie.Reszta byla moja
                              osobista refleksja smile
                        • tommy_80 Re: refleksja... 25.04.06, 14:04
                          "ALE KTO MI
                          > ZAGWARANTUJE ZE KIEDY BYM NIE WYSTĄPIŁA O ALIMENTY OD MACOCHY, ONA (ONI) NIE
                          > WYSTĄPILI BY O ALIMENTY OD MYCH DZIECI? Życie pokazało że są to ludzie bez
                          > skrupułów.
                          > ___
                          > no własnie-też mam takie wnioski jak Ty dronka!"


                          Rozchwiane nieco te Wasze wnioski.

                          Ludzie po różnych forach płaczą, że ojcowie nie wywiązujący się z alimentacji
                          sami kiedyś pozwą o pieniądze swoje dzieci, pytają jak się zabezpieczyć, jak
                          pozbawić praw. Tylko, że nie ma takich przypadków, nigdzie nie ma postów w
                          stylu "co zrobić - jestem poszukiwany, bo nie płaciłem alimentów na ojca".

                          Tak samo nie spotkałem się z przypadkiem, żeby kobieta płaciła po rozwodzie
                          alimenty na swojego byłego męża. Za to możliwość taka jest rozdmuchiwana i
                          podawana kobietom jako koronny argument do walki o rozwód z winy męża, bo
                          przecież on się teoretycznie może znaleźć w niedostatku i niby ją pozwać.

                          Ale rozumiem, strach ma wielkie oczy i jak widać sama myśl o ewentualności
                          alimentacji na "tatusia" paraliżuje Wasz zdrowy rozsądek, blokuje logikę.

                          Co do możliwości zasądzenia alimentów na dziecko od dziadków, czy też macochy,
                          to ani mnie to gorszy, ani wzrusza. Gdybym postanowił przestać płacić, to taka
                          opcja i tak by mi się opłaciła - po pierwsze proces można trochę pociągnąć
                          czasowo, bo drugie moim rodzicom lub żonie mniej by przysądzili.
                        • m-m-m Re: refleksja... 25.04.06, 14:31
                          wszystko chyba zależy od widzimisię nexi


                          Nie. Macocha może domagać się alimentów na siebie od pasierbów tylko wtedy, gdy
                          przyczyniła się do ich wychowania i/lub utrzymania. Macocha, która płacić
                          będzie Dronce będzie miała pokwitowania takich wpłat, a więc ma dowód na
                          przyszłość, że przyczyniła się do utrzymania dzieci męża z poprzedniego związku.
                          Alimenty na macochę/ojczyma nie są tak automatyczne jak np. na strego rodzica w
                          niedostatku i muszą być dodatkowo uzasdnione.
                          Obowiązek alimentacyjny wobec rodzica w niedostatku wynika wprost z aktów stanu
                          cywilnego i stąd przypadki zasądzania alimantów na ojca/matkę pijaczkę. Tylko
                          bardzo wyjątkowe sytuacje mogą pozbawić rodziców tego prawa: np. obecność
                          dziecka w domu dziecka, lub targnięcie się na jego życie.
                          • derena33 Re: refleksja... 25.04.06, 15:14
                            Nie ma co sie straszyc alimentami, sa one przyznawane, gdy rzeczona osoba w tym
                            wypadku macocha na stare lata bedzie cierpiec niedostatek.
                            Nie ma co tak daleko wybiegac w przyszloscsmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka