Świadek na rozprawie

21.04.06, 14:38
Za 3 tygodnie będę świadkować na sprawie rozwodowej koleżanki. Czy możecie mi powiedzieć jak to wygląda ze strony świadka? Mam stawić się na 11, czy to znaczy, że o 11 wejdę na salę by zeznawać? Ile to wszystko może trwać? Będę musiała wyjść w godzinach pracy, a boję się, że mój pracodawca zacznie zgłaszać veto na moje ciągłe wyjścia?
    • labomba666 Re: Świadek na rozprawie 21.04.06, 14:46
      Trzeba być punktualnie, bo każda rozprawa rozwodowa zaczyna się od wspólnego
      poloneza, którego prowadzi para rozwodząca się.

      Już bardziej poważnie, to wszystko zależy od ilości powołanych świadków, ilości
      pytań, opóźnienia w rozpoczęciu rozaprawy, etc. Nie sądzę, żebyś była wolna
      przed 11.2o, a z głowy powinnaś to mieć nie później, jak o 13.oo.

      LaBomba
      • izabela1976 Re: Świadek na rozprawie 21.04.06, 15:03
        A jak to wygląda technicznie jak już będę na sali? Nigdy nie zeznawałam i mam małą tremę
        • labomba666 Re: Świadek na rozprawie 21.04.06, 15:17
          To zupełnie naturalne i zupełnie niepotrzebne. No chyba, że nie zamierzasz mówić
          prawdy, to wtedy trzeba mocno uważać.

          Zazwyczaj, na początku wszyscy (strony, pełnomocnicy, świadkowie) są proszeni na
          salę i sędzia zaczyna posiedzenie dyktując do protokołu standardy typu, kto się
          stawił. Później świadkowie opuszczają salę i są kolejno wzywani celem przesłuchnia.
          Przed przesłuchaniem sąd pyta świadka o ew. karalność za składanie fałszywych
          zeznań, jeśli takiej nie było w przeszłości, to następuje zaprzysiężenie świadka.
          Następnie sąd zadaje pytania, mniej lub bardziej mądre. Gdy skończy, wtedy prawo
          przesłuchania świadka przechodzi na jedną ze stron. Gdy tej skończą się pytania,
          wtedy druga zaczyna.
          Do sędziego zwracasz się wyłącznie "wysoki sądzie". Nawet jeżeli pytanie pada od
          jednej ze stron, to odpowiedzi udzielasz zawsze sądowi, a nie stronie.
          Jeżeli pytanie jest dla Ciebie niewygodne, to zawsze przed odopwiedzią możesz
          zapytać się "wysoki sądzie, czy muszę na to pytanie odpowiedzieć". Może się
          zdarzyć, że sąd Cię z niego zwolni.

          LaBomba
          • izabela1976 Re: Świadek na rozprawie 22.04.06, 19:16
            > To zupełnie naturalne i zupełnie niepotrzebne. No chyba, że nie zamierzasz mówi
            > ć
            > prawdy, to wtedy trzeba mocno uważać.

            Zamierzam mówić prawdę, ale i tak się obawiam czy wysłowię się na tyle zrozumiale na ile powinnam. Czasami żałuję, że się zgodziłam świadkować (nie przeżywałabym wtedy tego co przeżywam od chwili dostania zawiadomienia o rozprawie), ale chcę pomóc koleżance. A ona chce rozwodu z orzekaniem o winie. Mam nadzieję, że już po wszystkim będę się śmiać z tych swoich obaw.
            • poczta301 Re: Świadek na rozprawie 22.04.06, 20:01
              Zawsze mozesz odmówić ,że nie chcesz zeznawać,ale nie rób tego .Przeżyjesz
              to ,nie jest tak strasznie .Ja wczoraj uzskałam rozwód z orzeczeniem o winie
              mojego meża ,chociaż to on składał pozew o mojej winie,ale swiadkowie dużo mi
              pomogli mówiąc prawdę i wyszło całkiem nie po jego myśli.Trzymaj się ,bedzię
              dobrze i nie denerwuj tam nie gryzą .Pozdrawiam
              • izabela1976 Re: Świadek na rozprawie 23.04.06, 13:58
                Koleżanka najpierw mnie zapytala mnie czy zechcę zeznawać. Ja się zgodzilam, więc wycofać się nie wycofam. Wiem, że na sali mnie nie zjedzą itd, ale jakaś obawa we mnie jest.

              • izabela1976 Jeszcze jedno pytanie 23.04.06, 13:59
                Jeżeli będe mówila o stusunkach między moimi znajomymi, to czy mam o nich mówić po imieniu czy może jakoś inaczej?
                • poczta301 Re: Jeszcze jedno pytanie 24.04.06, 07:21
                  Możesz mówić powód-powódka ,pozwana-pozwany,albo normalnie
                  kolega ,kolezanka.Pozdrawiam
    • mrowkojad2 Re: Świadek na rozprawie 24.04.06, 12:31
      Jeżeli jesteś świadkiem, to twój pracodawca ma obowiązek zwolnienia ciebie na
      sprawę sądową, bo niestawienie się w sądzie może być ukarane, np. grzywną.
      MIałam to nieszczęście, że wielkorotnie zeznawałam w długotrwałej sprawie
      rozwodowej + podział majątku + podwyższenie alimentów + inne poboczne, bo jedna
      ze stron lubi się szwendać po sądach, i za każdym razem, czy to na studiach,
      czy w pracy wezwanie do sądu traktowane było jako usprawiedliwiona nieobecność.
      Jeśli chodzi o sam przebieg, to raczej nie jest różowo, ale to w dużym stopniu
      zależy od sędziego, no i od stron, bo jeśli bardzo się nie lubią i chcą sobie
      bardzo utrydniać życie, to i pytania bywają drążące i upierdliwe. Mnie na
      przykład pytali ile pozwany kupował miesięcznie dzieciom sera, wędlin itp.,
      miałam podać to w kilogramach, a zakupy te miały miejsce 5-6 lat przed rozprawą.
    • burza4 Re: Świadek na rozprawie 24.04.06, 13:08
      pracodawca ma obowiązek cię zwolnić, jest to zapisane w przepisach. Musisz być
      punktualnie, ale to nie znaczy, że o 11 wejdziesz, nikt ci nie zagwarantuje że
      sprawa się nie opóźni, zależy jak będą się toczyć sprawy poprzednie. Bywa, że
      poślizg jest dwugodzinny!

      po drugie - o czym masz świadczyć? czy to sprawa z orzekaniem winy? kolezanka
      ma adwokata, czy idzie sama? tak czy inaczej - pewnie będą pytać co ci wiadomo
      o powodach rozstania, jak wyglądały ich relacje, od kiedy trwa kryzys, co z
      dzieckiem, mnie np. na miejscu świadka zbiło z pantałyku pytanie kiedy miała
      miejsce pierwsza wykryta zdrada - powiedziałam szczerze, że trudno mi to
      ulokować w czasie.
      • izabela1976 Re: Świadek na rozprawie 24.04.06, 19:28
        Wiem, że pracodawca ma obowiązek mnie zwolnić na rozprawę. Ale w maju:
        mam wizytę u chirurga , wizytę u foniatry i logopedy, badanie słuchu dziecka. I rozprawa w tym terminie jakim ma być utrudnia mi wyjścia wcześniej z pracy by załatwić wizyty dziecka. A skumulowało się wszystko. I wychodzi na to, ze w maju będę musiała wyjść 4 razy wcześniej z pracy a na to pracodawca może już się nie zgodzić, prawda?
        A wizyt lekarskich nie da się przełożyć, bo i tak na nie długo czekamy.
      • izabela1976 Re: Świadek na rozprawie 24.04.06, 19:34
        po drugie - o czym masz świadczyć? czy to sprawa z orzekaniem winy? kolezanka
        > ma adwokata, czy idzie sama? tak czy inaczej - pewnie będą pytać co ci wiadomo
        > o powodach rozstania, jak wyglądały ich relacje, od kiedy trwa kryzys, co z
        > dzieckiem, mnie np. na miejscu świadka zbiło z pantałyku pytanie kiedy miała
        > miejsce pierwsza wykryta zdrada - powiedziałam szczerze, że trudno mi to
        > ulokować w czasie.

        Koleżanka ma swoją prawniczkę. Sprawa jest z orzekaniem o winie. A zeznawać będę o próbie przemocy fizycznej. Koleżanki mąż kilka razy posuwał się już do rękoczynów (pchnął ją, kąpnął, uderzył). Nie widziałam tego osobiście, ale parę razy koleżanka po tych wizytach była u mnie, cała roztrzęsiona, spłakana itd. Raz nawet poradziłam jej by zadzwoniła na policję. Wiecie co jej tam powiedzieli: że jak nie ma siniaków, złamanego nosa czy reki to nie ma po co przychodzic.
        Tak się zastanawiam jakie znaczenie będzie miało moje zeznanie, bo przecież nic na własne oczy nie widziałam. A relacje między nimi podczas mojej np. obecności u nich były poprawne. W stosunku do mnie jej mąż zachowywał się bez zarzutu.
Pełna wersja