brak alimentów a nieruchomość tatusia

24.04.06, 10:35
Mój były mąż ma zasądzone alimenty od 10 lat nie zapłacił ani razu. Komornik
ponoć jest bezsilny, bo nie zna jego miejsca pobytu. Powiedział, że jak podam
adres zamieszkania dłużnika to będzie działał. Policja też go szukała z
marnym skutkiem, mimo że poinformowałam ich, że były mąż mieszka we
Wrocławiu. Założył tam nową rodzinę i ma drugie dziecko. Ale policja tłumaczy
się, że nie ma go pod jego miejscem zameldowania i że oni już nic nie mogą
sami ustalić. Czyli co? to ja powinnam wynająć prywatnego detektywa ustalić
jego nowe miejsce pobytu i podać adres odpowiednim władzą. No, ale nawet jak
go złapią może przecież nie pracować to i tak nici.
Moje drugie pytanie – Wiem że mój były posiada nieruchomość czy w takim
wypadku skoro komornik , policja nie może ustalić jego miejsca pobytu a TATUŚ
OKRADA WŁASNE DZIECKO to czy nie można jakość ściągnąć zaległych należności z
tej nieruchomości (on tam nie mieszka). Jego rodzice twierdzą, że nie wiedzą
gdzie on jest, ale ja podejrzewam że mówią tak tylko dla jego ochrony. Może
gdyby była możliwość zainteresowania się tym domem wtedy tatuś by się
znalazł. W jaki sposób mam się tego dowiedzieć, co mogę zrobić, do jakiego
adwokata się udać? Moja córka jest dzieckiem niepełnosprawnym i samej jest mi
ciężko.
    • xyz311 Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 24.04.06, 11:04
      Dlaczego piszesz ze OKRADA ? Sama jestem rozwiedziona, od ojca mojego 7
      letniego dziecka NIGDY PRZENIGDY nie dostalam ani zlotowki z zasadzonych
      alimentow. Nie probuje ich dochodzic bo podobnie jak Twoj moj ex jest
      oficjalinie bezdomny (nigdzie nie zameldowany) i oficjalnie bezrobotny wiec
      proba wyegzekwowania alimentow nic nie da. Ale mimo tego nigdy bym nie
      stwierdzila ze ex OKRADA dziecko, poprostu nie daje kasy, co jest oczywiscie
      zle, ale OKRADA znaczy wg mnie COS INNEGO.
      A co do nieruchomosci - nie rozmawialas na ten temat z komornikiem ?
      • anetina Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 24.04.06, 11:06
        w sensie OKRADA dziecko
        • xyz311 Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 24.04.06, 11:08
          to bylo do mnie ??
          • anetina konkretnie ? to nie 24.04.06, 11:09
            kwestia tylko taka, że w pewnym sensie brak alimentów jest okradaniem własnego
            dziecka
      • kammik Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 24.04.06, 11:09
        No bo okrada, nie wywiazujac sie z obowiazku alimentacyjnego.

        w kwestii glownej - czy masz adres tej nieruchomosci? Jezeli tak, to podaj
        komornikowi.
        • xyz311 Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 24.04.06, 11:13
          zgadza sie, ze sie nie wywiazuje, ale okrada ? jak zabierze dziecku rower, zeby
          sprzedac i miec na piwo to napewno okradnie. A tak po prostu NIE DAJE, NIE
          WYWIAZUJE sie, itp.
          • kammik Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 24.04.06, 11:14
            Jak wydaje pieniadze nalezne dziecku, to tez okrada.
          • anetina Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 24.04.06, 11:14
            nie daje, nie wywiązuje się - czyli zabiera należne dziecku pieniądze - czyli
            OKRADA
            • xyz311 Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 24.04.06, 11:22
              Nie chce sie wdawac w dyskusje bo przeciez nie o to w watku chodzi, poprostu to
              slowo mi nie pasuje do sytuacji i tyle. Pozdrawiam
            • xyz311 Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 24.04.06, 11:24
              A co do autorki watku - to oczywiscie warto sprobowac, jezeli jest z czego
              sciagnac alimenty. O ile oczywiscie "zapobiegliwy tatus" nie przepisal
              nieruchomosci na kogos innego.
          • mrs_ka Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 24.04.06, 12:02
            W kwestii formalnej: jeśli zabierzesz dziecku rower i sprzedasz go celem
            kupienia sobie wódy to jest to kradzież. Jesli pieniądze przeznaczone dla
            dziecka, za które mogłoby sobie kupić ten rower, wydasz na wódę to nie jest to
            kradzież? De facto zawsze kradzież sprowadza się do dysponowania cudzą
            własnością i zaboru własności, która jest tą własnością na mocy postanowienia
            sądu- w tym przypadku jest to konkretna kwota alimentow. Tak więc nie ma
            znaczenia, czy mówimy o pieniądzach czy o rzeczy już nabytej za te pieniądze.
            Liczy się bezprawny zabór czyjejś własności i w tym sensie wspomniany ojciec
            okrada własne dziecko. Na przykład z potencjalnego roweru, zimowiska czy spodni
            dżinsowych.
            Tak to dla mnie wygląda.
            a.
            • sar36 Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 24.04.06, 12:27
              Ja tam (w kwestii formalnej) upierałbym się przy tym, że to nie jest to samo,
              co kradzież. Dla mnie kradzież to bezprawne zagarnięcie czegoś, co ktoś już ma
              w swoim posiadaniu. Niezrealizowanie zobowiązania kradzieżą jako taką nie jest
              (co nie oznacza, że nie jest tak samo godne potępienia). Ktoś, kto nie zapłacił
              rachunku albo (nawet) podatku, czy alimentów nie będzie na pewno sądzony za
              kradzież.
              • mrs_ka Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 24.04.06, 17:13
                No możliwe, upierać się nie będę smile Ważne, że zgadzamy się w tym, że sam czyn
                jest godzien potępienia, zaś nomenklatura jest w tym przypadku już mniej istotna.

                a.
              • kasia_kasia13 Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 25.04.06, 14:02
                Ktoś, kto nie zapłacił
                >
                > rachunku albo (nawet) podatku, czy alimentów nie będzie na pewno sądzony za
                > kradzież.

                Sadzony za kradziez nie bedzie, jednak czasem mowi sie potocznie o takich
                ludzach, ze okradaja panstwo.
    • toman5 Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 24.04.06, 11:47
      Możesz też rozważyć podanie o alimenty dziadków. Być może skłoniłoby to ich do
      zaprzestania krycia nieodpowiedziaonego potomka.
      • julia.68 Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 24.04.06, 16:02
        Tu nie ma co rozważać. Dziadkowie szybko przypomną sobie adres tatusia, jak ich
        pozwiesz do sądu. Masz do tego prawo, dziwię się, że przez 10 lat na to nie
        wpadłaś. Roszczenia aliemntacyjne przedawniaja się po 3 latach, niezły prezent
        tatusiowi zrobiłaś.
    • iziula1 Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 30.04.06, 17:41
      Komornik może sprawdzić w wydziale ksiąg wieczystych czy dana nieruchomośc
      nalezy do rzekomego tatuska.
      Księgi wieczyste są jawne.
      Co do ściągnięcia wierzytelności z nieruchomości-tu zapytaj o to komornika.
      Ja radze tak jak poprzedniczki - alimenty od dziadków.
      Pozdrawiam
      Iza
    • ddanna Re: brak alimentów a nieruchomość tatusia 30.04.06, 18:39
      Kaja,
      po pierwsze pozew o alimenty od rodziców - są obowiązani utrzymywać dziecko
      swojego syna - koniecznie. Mając dziecko z orzeczonym stopniem
      niepełnosprawności na pewno i bez problemów takie alimenty zostaną zasądzone!
      Sędziowie nie patrzą łagodnym okiem na rodziców, którzy kryją uchylającego się
      ojca.
      Po drugie donos do prokuratury o uchylanie się od płacenia alimentów. Zaznacz
      też koniecznie w tym pozwie, ze chcesz być na bieżąco informowana o wynikach
      śledztwa.
      Oczywiście jak twój ex wpłaci choć 50 zł to śledztwo zostanie umorzone, ale
      może on tego nie wie?
      Jeśli twój ex ma inne, dorosłe dzieci, to są one również w obowiązku łożyć na
      twojego syna.
      Co do nieruchomości to wątpię ażeby było tak różowo jak piszesz. Prawdopodobnie
      ją na kogoś przepisał, jeśli jednak wiesz dokładnie co to jest, to tak jak ci
      dziewczyny wcześniej pisały bez trudu możesz sprawdzić kto jest jej
      właścicielem w sądzie, w wydziale ksiąg wieczystych (wystarczy nawet powiedzieć
      że planujesz ja kupić i chcesz przglądnąć księgę, choć to chyba nie będzie
      konieczne, bez problemu powinnaś mieć dostęp). Jeśli będziesz miała szczęście i
      ta nieruchomość rzeczywiście jest na niego to wysyłasz do komornika pismo z
      wszystkimi informacjami, które udało ci się ustalić. I też napisz że życzysz
      sobie być informowana o wszystkim co komornik w tej sprawie robi. Oczywiście
      kopię pisma zachowaj, a list wyślij POLECONYM Z POTWIERDZENIEM OBIORU! Ale do
      ewentualnej licytacji tej nieruchomości daleka droga (mój ex też ma 5ha pięknej
      ziemi na jeziorem, i winien mi jest 20 000), a ja trzymam rękę na pulsie.
      Jeszcze ktos to musi chcieć kupić, niestety...
      Nie jestes zobowiązana do podawania komornikowi jego adresu zamieszkania!!Banda
      nierobów!
      Możesz napisać skargę na komornika - to często pomaga nagle zlokalizować
      dłużnika! W ogóle atakuj go średnio co miesiąc jakimiś pismami, niech zdaje Ci
      sprawozdanie ze zwoich kroków w twojej sprawie. Masz do tego święte prawo!!!
      Czy dostajesz zasiłek na dziecko z urzędu miasta (lub gm,iny lub innego) jeśli
      tak, to oni też powinni go ścigać włsnymi metodami. A uwierz mi że mają duże
      mozliwości.
      Tak że przede wszystkim pozwij rodziców jego, złóż doniesienie do prokuratury i
      dowiedz się kto jest właścicelem tej nieruchomości.
      No i znajdź może jakiegoś adwokata - jest wiele instytucji, które pomagają w
      takich sprawach, oczywiście bezpłatniesmile)
      Pozdrawiam,
      Dana
      • california_dreaming j.w. tylko jeszcze info nt księgi wieczystej 30.04.06, 22:36
        Kaju,
        podpisuje sie pod tym co napisała ddanna. Oczywiście komornik nie będzie sobie
        zadawał trudu tropieniem tej nieruchomości. Ty to musisz zrobić.
        Po pierwsze musisz znać dokładny adres. Następnie dzwonisz do Wydziały Geodezji
        Urzędu Miasta lub Gminy i prosisz o podanie nr księgi wieczystej tej
        nieruchomości. Może nie być, ale a nuż będzie. Dopiero z tym numerem udajesz
        się do Wydziału Ksiąg Wieczystych czyli Hipoteki i udając zainteresowanego
        kupca sprawdzasz kto jest aktualnym właścicielem. Jeśli to ex, to zaraz pędzisz
        do komornika z wnioskiem o wszęcie postępowania egzekucyjnego z nieruchomości.
        Nie jest pewne czy to wszystko sie uda i spowoduje płacenie alimentów, ale
        szansa jest.
        W moim przypadku zadziałało: tatuś, który był nieosiągalny nagle się objawił i
        grzecznie płaci....
        Pozdrawiam i życzę dużo siły.
        A
        • ddanna Re: j.w. tylko jeszcze info nt księgi wieczystej 01.05.06, 12:03
          California,
          czy masz doswiadczenie w sciaganiu dlugów w wyniku egzekucji z nieruchomosci?
          Wg "mojego" komornika to jeszcze tp musi byc wycenione - i to ja płace za
          rzeczoznawce.
          A przy ostatniej próbie licytacji nie było chętnych do nabycia za cenę którą
          wyznaczył komornik.
          I co zrobić?
          Myślisz że na "prawo i pieniądze" ktoś mógłby coś doradzić?
          Jakie kroki musi podjąc komornik po otrzymaniu takiego wniosku o szczęcie
          egzekucji z nieruchomości?
          Pozdrawiam, Dana
          • california_dreaming moje doświadczenie... 01.05.06, 16:42
            chyba lepiej opiszę Ci na priva bo jeszcze jakis "tatuś" niepłacący przeczyta
            A
            • ddanna Re: moje doświadczenie... 01.05.06, 16:50
              ok, będę czekać, dzięki
              Dana
              • california_dreaming już wysłałam n/txt 01.05.06, 17:08
                • ddanna California 01.05.06, 17:20
                  na razie nic nie doszło, bo ten priv to jak rozumiem moja gazetowa skrzynka,
                  prawda?
                  To tam na razie nic nowego nie ma, ale może trochę trzeba poczekać, pewnie dużo
                  ludzi w necie, sprawdzę jeszcze za czas jakiś,
                  dzieki,
                  dana
    • floric dziwię się 01.05.06, 10:28
      że chce wam się poswieceac tyle czasu i energii na uzyskanie paru groszy od exa,
      zamiast poświęcić ten czas na zarobienie pieniędzy.
      • pelagaa Re: dziwię się 01.05.06, 12:05
        Dziwie sie, ze chce sie ojcom poswiecac czas i energie na kombinowanie, jak nie
        zaplacic PARU GROSZY na wlasne w koncu dziecko.
        • ddanna Re: dziwię się 01.05.06, 12:24
          trafiłam tu niedawno
          to frolic jest facetem
          alez ja głupia że sie nie domyśliłam
          ale może coś zrozumie? czy to raczej malo prawdopodobne?
        • floric Re: dziwię się 01.05.06, 13:02
          pelagaa napisała:

          > Dziwie sie, ze chce sie ojcom poswiecac czas i energie na kombinowanie, jak nie
          >
          > zaplacic PARU GROSZY na wlasne w koncu dziecko.

          zgadzam sie z Tobą
          też się dziwię
          sam place, co mi zasądzili, chociaż uważam że za dużo i niesprawiedliwie, ale
          trudno. wole już placić i mieć św. spokój niż latać po sądach.
      • ddanna Re: dziwię się 01.05.06, 12:19
        Floric, dlaczego mam mu odpuścić coś, co jest jego psim obowiązkiem?
        Nie mam czasu na dodatkową pracę, muszę jak to ktoś ładnie niedawno
        określił "ponosić trudy codziennego wychowania" - odbierać dziecko z
        przedszkola, prowadzać za zajecia angielskiego czy inne(bo bardzo lubi, a
        dodatkowo została wytypowana z przdszkola jako uzdolniona). Chodzić do lekarza,
        dentysty, na szczepienia, nie wspomnę zakupów do domu, kupywania jej ubrań czy
        butów. A potem autobusem dojechać do domu.
        Wracam do domu ok. godz. 18-19, jeszcze jakieś pranko, obiadek, sprzątanko -
        czy masz dziecko?
        Na pisanie pism mogę poświęcić trochę czasu w nocy, kiedy córka już śpi, i nie
        odbywa się to kosztem czasu który mogę poświęcić jej lub domowi. Pracuję 8-10
        godzin dziennie zawodowo - dlaczego mam się zaorywać na śmierć, nie mieć czasu
        na dziecko, włosy, maseczkę na twarz czy pomalowanie paznokci? Poza tym że
        jestem matką, jestem tez człowiekiem. A on ma zasądzone alimenty. Nie na mnie,
        tylko na córkę. Dlaczego mam mu pobłażać? Wystarczy że jestem (tzn. byłam przez
        lata, niedługo zakładam nową rodzinę) sama ze wszystkimi problemami: cieknący
        kran, podwyżka czynszu, angina u córki i konieczność jeżdżenia na zastrzyki,
        spóźniony autobus i dziecko zbyt długo w przedszkolu. Wszystko JA. SAMA.

        Znasz sposób na zarobienie dodatkowych pieniędzy w kwocie 600 miesięcznie,
        który nie zabierałby mojego czasu w stopniu większym niż pisanie pism do
        komornika i sądu?

        A poza tym jakbyś czytała dokładnie, to matka która na wstępie zadała pytanie o
        ściąganie należnych alimentów ma dziecko niepełnosprawne! 10 letnie!
        Jej też doradzisz dodatkową pracę???

        Dziwię się postom osó, które piszą nie na temat. Pytanie dotyczyło konkretnego
        tematu, i jak nie masz dla tej matki żadnej konkretenj rady, będącej
        odpowiedzią na jej pytanie, to się po prostu nie odzywaj!
        Pozdrawiam,
        Dana
        • floric Re: dziwię się 01.05.06, 13:07
          ddanna napisała:

          > Znasz sposób na zarobienie dodatkowych pieniędzy w kwocie 600 miesięcznie,
          > który nie zabierałby mojego czasu w stopniu większym niż pisanie pism do
          > komornika i sądu?

          jeśli oplaca Ci sie posanie pozwów to je pisz
          wyrazilem tylko swoja wątpliwość, czy warto poświęcać swój cenny czas na coś,
          co i tak slabo rokuje. uważasz, ze warto - twój wybór.

          > to się po prostu nie odzywaj!

          to forum jest publiczne i nie Tobie decydowac, kto ma się odzywać a kto nie
          • ddanna No wiesz Floric 01.05.06, 13:15
            żadnych KONKRETNYCH rzeczowych argumentów? po prostu "to publiczne formum i
            będę pisał jak będę chciał"? Nieważne czy mam coś konkretnego do napisania
            (poradzenia) czy tylko chce aby było mnie widać?
            nie rozumiem, trafiłam tu przypadkiem, myślałam że to rzeczywiście formum dla
            kobiet które zostały same z dzieckiem, potrzebują wsparcia różnego rodzaju
            (sadzę że autorka tego wątku również), a tu chodzi jedynie o pisanie byle
            czego, dla własnej przyjemności, nie po to by komuś ewentualnie doradzić czy
            pomóc
            jaka ja jednak naiwna jestem, a myślałam że na tego rodzaju głupoty to szkoda
            czasu
            • floric Re: No wiesz Floric 01.05.06, 13:50
              źle myślalas
              cenzura tu owszem jest, ale nie az taka jak bys sobie zyczyla
Pełna wersja