Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje

26.04.06, 14:00
Dziecko ma niespełna 4,5 roku. Ojciec był dochodzący praktycznie od zawsze
(odkąd dziecko miało pół roku).
Od 7 miesiecy ojciec w ogóle nie kontaktuje się z dzieckiem.
Dałybyście dziecko na 1-no lub 2-wu tygodniowy wyjazd wakacyjny w sytuacji
wielomiesięcznego braku kontaktów miedzy ojcem i synem?

Chalsia
    • iva2 Re: Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje 26.04.06, 14:06
      Tatus mojego dziecka widuje sie z synem (4 lata) 3 razy w miesiącu. i choć to
      częstszy kontakt niz w Twoim przypadku ja napewno nie wyraziłabym zgody.
      brak zufania, ukryta zazdrość, lęk ogólnie przed zostawianiem dziecka beze mnie.
      to moje argumenty. nie przecze pewnie trochę snobistyczne. ale nie
      przełamałabym się. tak mysle.
      • chalsia Re: Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje 26.04.06, 16:03
        Ojciec mojego dziecka póki się kontaktował, to robił to dużo częściej (1-2 razy
        w tygodniu i co dwa tygodnie cała sobota, bywały też weekendy - ale dziecko źle
        to znosiło).
        W moim przypadku zazdrośc nie jest problemem.
        Nie mam też problemu z tym, zostawianiem dziecka beze mnie.
        Fakt, nie mam zaufania do ojca np. nie przestrzega diety dziecka, ale załóżmy,
        że w przypadku wakacji będzie jej się trzymał.
        Chalsia
    • karrolina1 Nie ntx 26.04.06, 14:08
    • elaw2 Re: Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje 26.04.06, 15:56
      Nie!
    • bojana Re: Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje 26.04.06, 16:14
      A nie da się tych kontaktów wznowić jako warunek wspólnego wyjazdu? To by chyba
      był optymalny wariant dla dziecka.
      Co do pytania głównego: nie
    • burza4 Re: Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje 26.04.06, 17:00
      ja bym się zgodziła, 4,5 latek ojca pamięta i nie stał mu się obcy przez to,
      że nie widzieli się kilka miesięcy.

      No chyba, że ich relacje były do tej pory takie, że samo dziecko nie za bardzo
      chce z nim przebywać.

      • chalsia Re: Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje 26.04.06, 17:18
        przebywać to raczej chce, ale noclegi u ojca źle przeżywał.
        Chalsia
        • chalsia Re: Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje 26.04.06, 17:19
          i mówił, że nie chce spać u ojca
          • kasia_kasia13 Re: Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje 26.04.06, 17:59
            chalsia napisała:

            > i mówił, że nie chce spać u ojca

            Jesli dalej tak mowi, to chyba oczywiste, ze nie dawac.
            Do wakacjijeszcze troche czasu jest, ja bym postawila warunek, zeby ojciec
            przed wyjazdem zaczal sie z dzieckiem czesciej spotykac, mozna ewentualnie
            sprobowac z zostaniem (ale nie od razu) na jedna noc.
    • kai_30 Re: Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje 26.04.06, 20:17
      No cóż... Gdybym nie dawała dzieci ojcu w takich dokładnie sytuacjach (tzn po
      długim braku kontaktów), to widzieliby się z tatą przeciętnie z godzinę rocznie.
      A tak spędzają z nim przynajmniej te dwa tygodnie. Rocznie, oczywiście smile

      Zaufanie mam, głównie z tego powodu, że eks zawozi ich do swoich rodziców na
      wieś i tam z nimi siedzi. Z noclegami nie ma problemów, ale moje szkraby w ogóle
      niekłopotliwe pod tym względem - w czerwcu jadą ze szkołą na dwudniową
      wycieczkę, ze starszymi uczniami. I loooz.

      W Twojej sytuacji chyba rzeczywiście należałoby postawić warunek wznowienia
      spotkań, i próby pojedynczych noclegów w weekendy.
    • geve Re: Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje 26.04.06, 20:40
      Chalsiu, zastanowiłabym się. Z jednej strony, bez watpienia, siedmiomiesięczna
      absencja taty nienajlepiej o nim świadczy. Ale skoro wcześniej utrzymywał z
      dzieckiem kontakt, i zakładając, że mimo obecnej sytuacji, jest facetem w miarę
      odpowiedzialnym (to tylko Ty wiesz) i nie będziesz miała obaw powierzyć dziecka
      jego opiece (będzie się nim opiekował, przestrzegał diety, nie będzie upijał
      się, urządzał orgii, nie zapomni o dziecku spotykając się z narzeczoną itp.), a
      wyraża chęć zrehabilitowania się, może warto dać mu tę szansę? Może na początek
      nie wakacje, ale np. na weekend.
      Chyba normalne, że małe dziecko niechętnie pozostaje bez mamy i najbliższych z
      osobą, którą nieczęsto widuje, zwłaszcza na noc.
      Może właśnie teraz byłby świetny moment aby obaj Panowie przybliżyli się do
      siebie? Synek by zyskał tatę, którego tak potrzebuje. Być może tata bardziej
      zaktywizuje się i zaangażuje w opiekę i wychowywanie syna pozwalając Tobie na
      odpoczynek, realizację pasji, pomysłów, życie prywatne, towarzyskie – czy co
      tam sobie zapragniesz?

      Sprawa na pewno jest warta trzeźwego przemyślenia
      • chalsia Re: Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje 27.04.06, 00:29
        Informacja od eksa jest prosta - najpierw wyjazd na wakacje, a dopiero potem
        bedzie znowu widywał się regularnie z dzieckiem.
        Chalsia

        PS. nie wazne w tym momencie czemu takie stawia warunki, ma widać swoje powody.
        Jednak takie stawianie sprawy wg mnie w ogóle nie bierze pod uwagę kwestii
        psychiki i dobra dziecka.
        • kicia031 Kieruj sie opinia dziecka 27.04.06, 09:50
          Porozmawiaj z synkiem, niech ex tez z nim porozmawia. Moj synek nie chcial sie
          w ogole spotykac z tata beze mnie przez wiele lat, o wyjezdzie w ogole nie bylo
          mowy. Kiedys pojechali na weekend do tesciow jak Babelek mial z 5 lat, juz w
          polowie dnia w sobote telefon - odbieram, najpierw placz w sluchawke, a potem:
          mama, ja chce wracac. Na szczescie Ex byl na tyle odpowiedzialny, ze przywiozl
          go do domu.
          Nic na sile. A jesli Ex nie chce uszanowac opinii dziecka, to tym bardziej nie
          dawac - kiepski z niego ojciec. No i podstawowy warunek - jak dziecko bedzie
          mialo osc, to Ex natychmiast odwozi go do domu!
          • mama007 Re: Kieruj sie opinia dziecka 27.04.06, 10:17
            ja bym postawiła na opinię dziecka. jeśli nie chce jechać to nie. skoro nie
            chce nocować u ojca to jakiś powód musi być.
            mój ex też w tym roku zaproponował, że weźmie Małą na taki wyjazd na ok
            tydzień, ale postawiłam sprawę jasno - nie puszczę. staraliśmy się dogadać i
            koniec końców efekt taki, że mamy jechać wszyscy razem... może się nie
            pozabijamy... tylko moja córka jest dużo młodsza - ma niecałe 3 lata, ojca
            widuje różnie. jak jest w Polsce to co kilka, jak wyjedzie to nie widzą się po
            kilka miesięcy.
            w Twoim przypadku jeśli dziecko stanowczo odmówiłoby to bym nie puściła.
            pozdrawiam
            Aga
          • chalsia Re: Kieruj sie opinia dziecka 27.04.06, 13:02
            > Nic na sile. A jesli Ex nie chce uszanowac opinii dziecka, to tym bardziej
            nie
            > dawac - kiepski z niego ojciec. No i podstawowy warunek - jak dziecko bedzie
            > mialo osc, to Ex natychmiast odwozi go do domu!

            Niestety nie do wykonania. Eks po prostu nie odwiezie dziecka w takiej
            sytuacji. Już tak ze dwa razy było jak go wziął na weekend. Dziecko i tak
            wracało do domu dopiero w niedzielę wieczorem.
            Chalsia
          • chalsia Re: Kieruj sie opinia dziecka 27.04.06, 13:07
            Dzisiaj z synkiem rozmawiałam na ten temat, że fajnie by było jakby z tata
            pojechał na tydzien czy dwa wakacji, pewnie czesc u babci w gorach. Czy by
            chciał. Tak. ALe on myślał, że jak wakacje, to ja też bede (bo do tej pory
            wakacje znaczyly jego i mój wspólny wyjazd) i na wiesc, że przez czas wakacji z
            tata bedziemy do siebie dzwonic, jednoznacznie stwierdzil, że nie chce jechac.
            Potem się pytam, ale czemu, to powiedział, ze nie chce wyjeżdżac, bo u nas jest
            dużo trawy do koszenia i on to lubi robić, a tata nie ma ogrodu, a u babci jest
            mniejszy niż u nas smile)
            Chalsia
            • kicia031 Re: Kieruj sie opinia dziecka 27.04.06, 13:52
              Jesli masz smutna pewnosc ze ex nie bedzie sie kierowal dobrem dziecka i nie
              odwiezie go do domu jak bedzie tesknic za mama, a dziecko jechac nie chce, to
              nad czym ty sie w ogole zastanawiasz? Nie i koniec. Ex bedzie mial caly rok na
              postaranie sie, by synek w przyszlym roku chcial z nim pojechac.
              Przerazaja mnie tacy tatusiowie, ktorzy w ramach troski o dziecko znmuszaja je
              do rzeczy,,ktore moze zaspokajaja potrzeby tatusia, ale z troska o dziecko
              niewiele maja wspolnego...
            • burza4 Re: Kieruj sie opinia dziecka 27.04.06, 15:48
              W oderwaniu od przypadku Chalsi, zaznaczam - tak się zastanawiam - czy powinno
              się zawsze kierować tym co chce dziecko? w sensie, że komunikaty dziecka nie
              zawsze są do końca wiarygodne. Bywa, że dziecko bardzo oponuje, wpada w rozpacz
              i histerię, że np. nie chce do babci, po czym za godzinę awanturuje się że
              właśnie chce...

              to trochę tak jak z próbowaniem nowych potraw - bardzo często dzieci nigdy
              czegoś nie jadły, a "wiedzą" że tego nie lubiąsmile

              czasem niestety dziecko musi się dostosowac do sytuacji, ktore mu się nie
              podobają - jak np. chodzenie do przedszkola, odstawienie do dziadków kiedy jest
              chore a mama nie może wziać zwolnienia, czy wyjazd na kolonie.

              Myślę, że z drugiej strony - tego typu sytuacje wnoszą w życie dziecka "coś"
              niekoniecznie złego, może się okazać że te obawy czy komunikaty były na wyrost.
              Sama zmusiłam córkę do wyjazdu na obóz wbrew jej chęciom - i nie żałuję, co
              więcej - ona tez nie żałowałasmile. Po pierwsze - trzeba czasem rozszerzyć dziecku
              horyzonty mimo że się przed tym broni, bo póki nie spróbuje - nie wie tak
              naprawdę czemu nie chce. Po drugie - dziecko stety-niestety musi zrozumieć i
              przyzwyczaić się do tego, że życie nie układa się pod kątem tego co ono chce i
              czasem musi się dostosować do innych. Czy to idąc z wizytą do nudnej cioci, czy
              wyjeżdżając z ojcem, choć wygodniej mu z mamą.

              Nie demonizowałabym kwestii poczucia bezpieczeństwa, mowa o tygodniu a nie
              roku, rodzice się różnią nawet w pełnych rodzinach, po prostu - u mamy jest
              inaczej, u taty inaczej. Nie można przenosić naszych lęków na dziecko,
              niekoniecznie dziecko musi się domagać powrotu, zresztą - szczerze mówiąc
              wychowawcy na koloniach mówią, że kontakt z rodzicami w czasie rozłąki źle
              wpływa na dzieci, tzn. że dzieci świetnie się bawią - póki nie przyjadą rodzice
              w odwiedziny, wtedy zaczyna się akcja pt "chcę do domu"...
              • derena33 Re: Kieruj sie opinia dziecka 27.04.06, 15:59
                Sama pamietam siebie z dziecinstwa gdy przyjechali rodzice w odwiedziny na
                ziimowisko, a bylam juz stara groopa bo mialam 10 lat, to mi sie smutno robilo
                i chcialam z nimi wracac do domu, co przechodzilo mi natychmiast w momencie,
                jak tracilam z oczu odjezdzajace auto.
              • e_r_i_n Re: Kieruj sie opinia dziecka 27.04.06, 17:19
                burza4 napisała:

                > Po drugie - dziecko stety-niestety musi zrozumieć i przyzwyczaić się do tego,
                > że życie nie układa się pod kątem tego co ono chce i
                > czasem musi się dostosować do innych.

                Dokładnie tak.

                > szczerze mówiąc wychowawcy na koloniach mówią, że kontakt z rodzicami w
                > czasie rozłąki źle wpływa na dzieci

                Wiem z doswiadczenia. Moj syn (w wieku dziecka chalsi) zostaje od czasu do
                czasu na tydzien z moimi rodzicami (mieszkaja daleko od nas, wiec sila rzeczy
                spotkania sa rzadsze niz minimum raz w tygodniu). I wszystko jest ok - nie ma
                tesknoty za mna wyrazanej placzem (tzn. mowi, ze chce do mamy, ale nie
                rozpacza, po prostu komunikuje). Placze tylko podczas rozmow przez telefon.
                • chalsia Re: Kieruj sie opinia dziecka 27.04.06, 18:41
                  > rozpacza, po prostu komunikuje). Placze tylko podczas rozmow przez telefon.

                  Ale mimo tego, że wiesz, iż kontakt telefoniczny wzbudza tęsknotę i płacz, to
                  rozmiawiasz z nim?
                  Czyw takiej sytuacji warto dzownić do dziecka?
                  Chalsia
                  • e_r_i_n Re: Kieruj sie opinia dziecka 27.04.06, 18:46
                    Najchetniej dzwonilabym co chwila smile Ale mamy umowe, ze dzwonie na sygnal od
                    moich rodzicow - czyli wtedy, gdy Wiktor chce rozmawiac.
                    Wiktor wie, ze jak chce ze mna porozmawiac, ma o tym powiedziec babci lub
                    dziadkowi i wtedy sprawa jest zalatwiona. Dzieki temu rozmowy przebiegaja
                    spokojniej (a placz i tak nie jest przy kazdej rozmowie, raczej w kryzysowych
                    momentach, czyli przede wszystkim wieczorem, gdy jest zmeczony).
                    Inna sprawa, ze on juz od jakiegos czasu rozstaje sie ze mna (maksymalnie na
                    tydzien), z tata zostaje na noc - dwie w ogole bez problemu.
                    • chalsia Re: Kieruj sie opinia dziecka 27.04.06, 18:52
                      mój syn też spokojnie na kilka dni zostaje beze mnie ALE W MOIM DOMU, pod
                      opieką dziadków.
                      Niestety w przypadku eksa taki układ nie zadziała - on raczej nie da małemu do
                      mnie zadzwonić, pozostają raczej telefony z mojej strony. I też mam zerową
                      gwarancję, czy moje telefony będą odbierane (to wiem z doświadczenia).
                      Chalsia
                      • e_r_i_n Re: Kieruj sie opinia dziecka 27.04.06, 18:58
                        Wiktor ma wlasnie doswiadczenie inne - jest w domu moich rodzicow.
                        A uniemozliwienie rozmow telefonicznych z matka to moim zdaniem ogromne
                        przegiecie. I to by bylo zdecydowanie argumentem przeciw zgodzie na taki wyjazd.
                        Mozna sie umowic, ze w ogole nie dzwonisz do dziecka (wlasnie po to, zeby go
                        nie 'rozstrajac'), ALE gdy ono tego CHCE, ma mozliwosc skontaktowania sie z
                        Toba.
                      • kicia031 Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 09:13
                        Chalsia, przepraszam, ale nie rozumiem - chcesz powiedziec, ze dziecko chce do
                        ciebie zadzwonic, a Ex mu tego nie ulatwi / nie pozwoli? I nie odbiera od
                        ciebie telefonow kiedy twoj synek jest pod jego opieka?
                        Mam dla ciebie duzo sympatii i szacunku, cenie twoje poglada wypowiadane na
                        macochach, ale tu w ogole zwalilas mnie z nog - jak mozesz w takiej sytuacji w
                        ogole rozwazac powierzenie mu dziecka na wiecej niz kilka godzin?
                        Jestes matka, masz obowiazek chronic swoje male jeszce bardzo dziecko. Ex
                        ewidentnie nie troszczy sie o potrzeby emocjonalne malego, co z nim bedzie
                        jesli ty tez nie bedziesz sie o nie troszczyc?
                        • chalsia Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 09:27
                          > Chalsia, przepraszam, ale nie rozumiem - chcesz powiedziec, ze dziecko chce
                          do
                          > ciebie zadzwonic, a Ex mu tego nie ulatwi / nie pozwoli? I nie odbiera od
                          > ciebie telefonow kiedy twoj synek jest pod jego opieka?

                          Co do pierwszego nie mam 100% pewności, bo mnie z nimi nie ma smile)
                          Natomiast drugie niestety to standard - w 90% wszystkich weekendów które mały
                          spędzał u ojca eks nie odbierał moich telefonów. Nawet ze 2 razy posunęłam się
                          do tego, że dzwoniłam na telefon next i ona umozliwiała mi rozmowę z dzieckiem.
                          Ze dwa razy to nexia łączyła dziecko ze mną jak miało chęc ze mną porozmawiać.

                          Jak mogę rozważać? Ano jest wyrok, który zapewnia ojcu co drugi weekend oraz
                          konkretną ilość wakacji. Ponadto dziecko rośnie i dojrzewa.
                          Jasne, że wewnętrznie jestem na nie.

                          Chalsia

                          PS. a rozważać i dyskutowac można na każdy temat
                          • e_r_i_n Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 09:29
                            A pytalas kiedys eksa, dlaczego tak robi? Bo mi sie w ogole nie miesci
                            w glowie, jak mozna uniemozliwic dziecku rozmowe z matka/ojcem... Chociaz
                            powinno mi sie miescic wink
                            • chalsia Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 09:42
                              a owszem, pytałam, dostalam odpowiedż, że w końcu jakiegoś konkretnego dnia się
                              dodzwoniłam, a ponadto on nie może zaplanować dnia wg moich telefonów
                              szczególnie, że jest z dwójką dzieci (bo ja informowałam go o której mniej
                              więcej będe dzwonić do dziecka).
                              Ponadto eks nie uważa za słuszne dzwonienie tak wiele razy w sytuacji gdy nic
                              się nie dzieje, zwłaszca że w czasie wcześniejszych pobytów na samą tylko
                              sobotę nie dzwoniłam do dziecka.

                              Fakt - nie dzwoniłam do dziecka jak jeździło do ojca na samą sobotę od 10 do
                              19. No ale tu mowa o weekendach.
                              A dzwonienie wiele razy znaczy wiele moich rób dodzwonienia się.
                              Realnie - jedna rozmowa wieczorem, w sobote i jedna w niedziele kolo poludnia -
                              to bylo to czego oczekiwałam i może jeden raz udało mi się te 2 razy w ciągu
                              weekendu z dzieckiem pogadać.

                              Chalsia
                              • e_r_i_n Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 09:45
                                To moze w takim ukladzie warto dogadac sie (moze z next?), zeby syn mógł dac Ci
                                znac, jak chce porozmawiac?
                                • mikawi Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 09:53
                                  to jest chyba niezły pomysł - bo z tego co piszesz chalsiu wynika, że szybciej
                                  się dogadasz w tej kwestii z next, niż swoim eksem.
                          • kicia031 Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 09:33
                            Wiesz co, tutaj nie moge ci rozsadnie doradzac, ale mimo wyroku bym sie nie
                            zgodzila. Moze trzeba zorganizowania badania Malego w RODK? To tak od
                            praktycznej strony, a od strony ludzkiej - dla mnie z twojej opowiesci wynika
                            jedno - ze Ex nie liczy sie z uczuciami dziecka i dlatego uwazam, ze nie
                            mnalezy wrzucac chlopczyka na gleboka wode, tylko stopniowo doprowadzic do
                            naprawy relacji z ojcem.
                            • chalsia Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 11:10
                              > jedno - ze Ex nie liczy sie z uczuciami dziecka i dlatego uwazam, ze nie
                              > mnalezy wrzucac chlopczyka na gleboka wode, tylko stopniowo doprowadzic do
                              > naprawy relacji z ojcem.

                              Eks w ogóle nie liczy się z uczuciami KOGOKOLWIEK (włączając w to dziecko, mnie
                              gdy byliśmy razem, nexię).

                              No ale jak mam stopniowo naprawiać relację skoro eks twierdzi, że najpierw
                              wyjazd? Zresztą nie ma jakiejkolwiek gwarancji, że za jakiś czas uzna, że znowu
                              robię coś co mu się nie podoba (np. nie zgadzam się na zmianę terminu wizyty z
                              nagła na inny dzień) i zerwie kontakty.
                              Chalsia
                              • kicia031 Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 11:21
                                Ja mialam na mysli, ze stopniowo relacje powinien poprawiac Ex, nie ty wink). Ty
                                z tego co widze masz relacje z dzieckiem bardzo dobre, chce z toba przebywac i
                                spedzac wakacje wink)
                                Relacje Exa z dzieckiem sa jego odpowiedzialnoscia, nie twoja. Twoja rola jest
                                te ralcje umozliwiac, a poniewaz Ex nie jest ososba odpowiedzialna, to takze
                                nadzorowac, by nie prowadzily do uszczerbku dla dziecka.
              • diinna Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 09:24
                burza - zgadzam sie z Toba ale tylko po części.
                odwołam sie do Twego przykładu z nowym jedzeniem. Jedno dziecko powie ze nie
                lubi - sprubuje i bedzie lubuałao a drugi powie ze nie lubi sprubuje i nie
                chce .

                I ok. Ale wszystko zależy co zrobimy dalej. Czy mimo iz na naszą sugestej
                sprubowałao i nie chce - bedziemy go zmuszacby zjadł wszysko z talerza - czy
                stwierdzimy Ok nie ten etap - poczekamy i sprubujemy za jakis czas.
                Widzisz wysysłajac dziecko na niebyt chciany wyjazd - nie masz takiej
                mozłiwosci.- albo przynajmniej nie wszyscy maja.
                Bo z tego co wiem - przypadek Chalsi i także mój.
                Ojciec dziecka nie zadzwoni ze dziecko jednak chce wracac ,albo np. chce
                porozmawiać. . Czyli każem potem dziecku zjeśc wszystko.....

                A jeszcz uwaga Tydzien - to nie rok - ale zaelzy od dziecka...i jak to
                zaakceptuje. Jedno przezyje rok i spobie poradzi - drugi po tygodniu bedzie
                miało tak zaburzone poczucie bezpieczenstwa ze przez nastepny rok bedziesz
                wracał do stanu z przed roku...
                I co do poczucia bezpieczenstaw- jest to podsatwa dobrego rozwoju i własicwego
                zdrowia psychicznego.
                • burza4 Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 10:19
                  rozumiem taki punkt widzenia, ale zaznaczyłam, że mój post jest niejako na
                  marginesie, nie odnosi się do tej konkretnej sytuacji.

                  Czasem się zastanawiam, czy dla dziecka istotnie dobre jest takie "uczepienie
                  spódnicy" mamusi lub tatusiasmile- kiedy jest tak zżyte, że nie ma mowy o tym,
                  żeby zostało na dłużej z kimś innym (mówię o starszych dzieciach).

                  Ostatnio byłam u rodziny, zgadało się o ich synach, że siedzą całe wakacje w
                  domu. Pytam czemu, bo spokojnie mogliby ich wysłać na jakiś obóz. No i właśnie
                  usłyszałam, że kiedyś ulegli protestom kiedy chcieli ich wysłać na kolonie - z
                  czasem to negatywne nastawienie do wyjazdów bez rodziców się utrwaliło. Chłopcy
                  są teraz nastolatkami, nie ma mowy, żeby ich teraz skłonić - nie spróbowali/nie
                  czują bluesa że takie wyjazdy rozwijają zainteresowania. Gdyby rodzice wysłali
                  ich kiedyś nie oglądając się na protesty - poszerzyliby im horyzonty, dali nowe
                  doświadczenie, które z pewnością byłoby fajne (zawsze fajniej spędzać wakacje w
                  zorganizowanej grupie niż samemu przed telewizorem). Teraz są za duzi, żeby im
                  coś narzucać.

                  z tym poczuciem bezpieczeństwa jest wg mnie tak - dziecko które NA CO DZIEŃ je
                  ma - jest odporne na zmiany. A przeciez teoretycznie dziecko silnie związane z
                  matką czy z rodzicami powinno je mieć? to czemu nie ma, bo w przeciwnym wypadku
                  krótka rozłąka nie byłaby żadną traumą? czy nie jest to po części spowodowane
                  tym, że nie jest po prostu przyzwyczajone do takich sytuacji? dzieci łatwo się
                  adoptują do nowych sytuacji, dlatego uważam, że wyjazdy z drugim rodzicem mogą
                  wzbogacić dziecięce doświadczenie, pokazują że wyjazd z domu to nie koniec
                  świata a możliwość zobaczenia nowego. Być może dziecko zobaczy w tym nowe
                  atrakcje, może warto je do tego zachęcić a nie podsycać jego obawy?

                  na kolonie czy szkolne wycieczki jeżdżą dzieci o różnej wrażliwości - i nie
                  demonizujmy, nawet te "uczuciowych" nie trafiają do psychoanalitykasmile

                  I druga sprawa - czy to poczucie bezpieczeństwa jest faktyczną potrzebą
                  dziecka, czy też NAM, rodzicom się wydaje, że taki a nie inny scenariusz jest
                  konieczny, aby dziecko je miało? to już kompletnie w oderwaniu od tematu, takie
                  pytanie mi się nasuwa jak czytam posty np. o spaniu w jednym łóżku z dzieckiem,
                  czy przeżyciom MATEK, kiedy dziecko idzie do przedszkola np. Często jest tak,
                  że np. pójście do przedszkola znacznie bardziej przeżywają rodzice niż
                  dzieckosmile
                  • e_r_i_n Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 10:28
                    Zgadzam sie z Burzą.
                    Pewnie, ze wyjazd bez rodzica (albo bez rodzica, z ktorym dziecko na stale
                    mieszka), jest przezyciem w zyciu dziecka. Ale wazne, zeby pokazac dziecku, ze
                    to cos fajnego, ze po tygodniu wroci do domu, do mamy/rodzicow.

                    I dokladnie moze byc tak, ze to rodzice powoduja stres u dziecka zwiazany
                    z nowa sytuacja. Mysle, ze niestety Chalsia troche sama jest winna temu, ze
                    dziecko reaguje negatywnie na spotkania z ojcem (z opisow zachowan w stosunku
                    do syna widac jej duuuza opiekunczosc).
                  • mikawi Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 10:31
                    dzieci łatwo się
                    > adoptują do nowych sytuacji, dlatego uważam, że wyjazdy z drugim rodzicem
                    mogą
                    > wzbogacić dziecięce doświadczenie, pokazują że wyjazd z domu to nie koniec
                    > świata a możliwość zobaczenia nowego. Być może dziecko zobaczy w tym nowe
                    > atrakcje, może warto je do tego zachęcić a nie podsycać jego obawy?

                    zgadzam się z tym - pamiętam jak moja siostra, gdy była małym dzieckiem, wyła
                    tuż przed wyjazdem do babci, że jednak nie chce jechać. A potem wyła, że nie
                    chce jeszcze wracać do domu. A wyjeżdżała na miesiąc.
                    • diinna Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 10:43
                      I tu znowu jakies uogólnienie. Co to znaczy dzieci- wszystkie tak smao- to tak
                      jakbym powiedziała dorośli uwielbiaja - kino-wsztskie tak samo??
                      Nieprawda chodzby dzieci nadpobudliwe- gorzej przysawja zmiany , nie gorzej
                      radza swobie z trudnymi sytuacjami ..
                      Każde dziecko inaczej - tak jak kazdy człowiek
                      • e_r_i_n Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 10:49
                        Pewnie, ze rozne dzieci reaguje roznie na dana sytuacje. Co do tego nikt nie ma
                        watpliwosci. Ale rodzice tez powinni w takim ukladzie odpowiednio do dziecka
                        podchodzic, zeby w imie ich dobra tak naprawde ich nie krzywdzic.
                        • diinna Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 10:53
                          Ja nie wycztałam tu chęci krzywdzenia dziecka.

                          A jedynie zrócuiłam uwage własnuie na uogólnieinia - które by mogłuy go
                          skrzywdzic..
                        • kasia_kasia13 Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 12:01
                          e_r_i_n napisała:

                          > Pewnie, ze rozne dzieci reaguje roznie na dana sytuacje. Co do tego nikt nie
                          ma
                          >
                          > watpliwosci. Ale rodzice tez powinni w takim ukladzie odpowiednio do dziecka
                          > podchodzic, zeby w imie ich dobra tak naprawde ich nie krzywdzic.


                          No wlasnie, rodzice. Tato rowniez. Naprawde nie uwazasz, ze tata moglby pare
                          razy przed wyjazdem wpasc do syna, nawiazac kontakt na nowo, zabrac go tak na
                          fajny weekend do siebie, zeby syn nabral ochoty na wakacje z nim? Dlaczego to
                          tylko chalsia ma dziecko przekonywac, ze bedzie mu fajnie na wakacjach u taty?
                          • e_r_i_n Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 12:07
                            Rozmowa Burzy z Diina dotyczyla ogołow, nie szczegolow (czyli sytuacji Chalsi).
                            Tata nie zachowuje sie ok i brak spotkan (z tak malym dzieckiem) + 'dziwne'
                            podejscie do kontaktow tel z matka bylyby dla mnie argumentem przeciw zgodzie
                            na wyjazd. Inna sprawa to nadmierne trzesienie sie nad dzieckiem (a czasami, z
                            tego co czytam, MOIM ZDANIEM Chalsia tak ma smile).
                            • chalsia Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 12:23
                              > na wyjazd. Inna sprawa to nadmierne trzesienie sie nad dzieckiem (a czasami,
                              z
                              > tego co czytam, MOIM ZDANIEM Chalsia tak ma smile).


                              Dokładnie to samo twierdzi o mnie eks.
                              A czy to jest złe samo w sobie?
                              Po za tym są czesto w sytuacji tzw. nadopiekuńczej matki przyczyny tego stanu,
                              takie jak np. te poniżej - najczęsciej spotykane:
                              - późne macierzyństwo
                              - uprzednie niepowodzenia ciążowe
                              - choroby dziecka

                              Chalsia
                              • e_r_i_n Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 12:26
                                chalsia napisała:

                                > A czy to jest złe samo w sobie?

                                Moim zdaniem kazda przesada jest zla smile

                                Pewne zachowania - trzymanie sie diety, sprawdzenie dojrzalosci przedszkolnej
                                rozumiem i popieram, innych nie. A majac dziecko w podobnym wieku wiem, co
                                moze, czego nie takie dziecko. Ale to tylko moje zdanie smile
                                • diinna Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 13:34
                                  Widzisz Erni i tu sie róznimy - bo ja mam tez dziecko w podobnym wieku , ale
                                  nie wiem co może a co nie dziecko Chalsi
                                  a. Nie znam go sosbiści -dobrze
                                  b. nie znam jego relacji z rodziciami
                                  c.nie znam jego potrzeb
                                  d. nie znam jego charakteru i wrazliwosci
                                  e. nie wiem o nim czy np. jest zamknietym dzieckiem, czy otwartym , czyłatwo
                                  przystoswouje sie do mzian czy trudno..
                                  Nie wiem jak reaguje gdy jest w staresie a jak gdy jest radosne...

                                  O tym pisałam, ze co bedzie dobre dla mnie to nie dla Ciebie i dalej co bedzie
                                  dorbe dla 'C' to nie koniecznie dla "Y" i tak samo maja dzieci - to tez
                                  luddzie , tez maja inne charaktery , inne potrzeby inaczej sie rozwiją.
                                  Jeden moze lubic juz sam wyjeżdząc do babci - a drugi nie ...
                                  Jeden może uwielbiać basen a drugi układac puzle.
                                  • e_r_i_n Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 14:05
                                    Ja tez nie znam tego dziecka, ale pewne rzeczy w pewnym wieku sa naturalne.
                                    Ale pewne rzeczy opisywane przez Chalsie sa co najmniej dziwne.
                                    Ale niewazne, nie o tym jest ten watek.
                                    • diinna Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 14:16
                                      nie do konca sie zgodze .
                                      I uważam ze temat jest zbyt długi by go rozwijac.

                                      Bo teraz psaowałao by rowinąc atek - pojęcia "naturalne". Potem co Np.jest
                                      naturalne dla 23 latków i czy wszystki i czy odstępstawa można jednoznacznie
                                      zakwalifikowac na zle.
                                      Moim zadnie psrawa jest porstsza. Znam dobrze jasia- to moge jego rodzicom cos
                                      zasugerowac- nawet nie doradzić. Ale na 100% nie na temat dziecka którego
                                      wogóle naprawde nie znam....
                                      • e_r_i_n Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 14:19
                                        Mag, szkoda czasu. Szczerze mowiac nie chce mi sie z Toba gadac smile

                                        Pozdrawiam
                                        Erni smile
                                        • diinna Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 14:47
                                          Po pierwsze - nikt Cie nie zmusza.
                                          To Ty pierwsza podpisałassie pod moja wypowiedzia nie ja pod Twoja.
                                          Po drugie - wytsatrczy po prostu nie pisac.

                                    • chalsia To ja mam pytanie 28.04.06, 15:05
                                      > Ja tez nie znam tego dziecka, ale pewne rzeczy w pewnym wieku sa naturalne.
                                      > Ale pewne rzeczy opisywane przez Chalsie sa co najmniej dziwne.

                                      To znaczy co jest, w Twoim odczuciu, dziwne?
                                      Chalsia
                                      • e_r_i_n Re: To ja mam pytanie 28.04.06, 15:16
                                        Utkwilo mi w pamieci opisywane przez Ciebie podtrzymywanie sluchawki ponad
                                        trzylatkowi na przyklad smile (argument na to, ze slyszysz jego rozmowy z ojcem
                                        bodajze).
                                        Generalnie podejscie do dzieci mamy inne smile
                                        Wiecej nie pamietam, wbrew temu, co niektorzy mi zarzucaja, nie prowadze
                                        kartotek smile
                                        • chalsia Re: To ja mam pytanie 30.04.06, 10:07
                                          >Utkwilo mi w pamieci opisywane przez Ciebie podtrzymywanie sluchawki ponad
                                          > trzylatkowi na przyklad smile (argument na to, ze slyszysz jego rozmowy z ojcem
                                          > bodajze).


                                          Ha ha ha ha.
                                          I to jest własnie najlepszy przykład, że:
                                          - po pierwsze - osoba, która pisze posługuje się pewnymi skrótami myślowymi,
                                          ponieważ sytuację, którą opisuje zna w 100%
                                          - po drugie - ze osoba czytajaća nakłada na to swoją własną interpretację.

                                          Otóż Erin, moje dziecko dopiero od stosunkowo niedawna przestało traktowac
                                          telefon głownie jako zabawkę z mnóstwem fajnych przycisków i migającym
                                          ekranikiem. Teraz rzeczywiście jak chce rozmawiać - to trzyma słuchawkę przy
                                          uchu i rozmawia zamiast pstrykać w klawisze.
                                          Kiedyś było tak, że jesli miał/chciał porozmawiać przez telefon, to trzeba mu
                                          było trzymać słuchawkę przy uchu, bo jak tylko brał ja we własne ręce, to
                                          zapominał o rozmowie i brał się za wciskanie przycisków. I w tym momencie
                                          kończyła się "rozmowa".

                                          Chalsia
                                • diinna Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 13:37
                                  A jeszcza 18 lubia chodzić na dyskoteke - przeciez to zdanie nie jest
                                  prawdziwe - a ja mam bratanka i On lubi- wiec co wsztskie???
                  • diinna Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 10:41
                    Burza- Oczywisce- znowu pocześc masz racje. Bo ja mam odwrotny przykład moja
                    siostrzenice zmuszona do 3 tygodniowego wjazdu. miała kontakz z rodzicami kiedy
                    chciała- efekt jest taki ze do teraz nie chce słyszec o żadnym wyjedzie.
                    O czym to siwadczy ze ani Twój ani mój przykłąd ni ejest jednoznaczny - nie
                    trudno jest stwierdzic jednoznacznie ze jakby rodzice wysłai to by teraz ten
                    chłopak jezdził. FGFakt nie lubienbia jeżdzena np na obozy kolnie - nie
                    powoduje spedzania czasu przed telewizoer, ja nie lubułam - czasu tak nie
                    spedzałam i nie spedzam..

                    Myśle ze jest to zbyt pochcopne i zbyt szybkie wyciaganie wniosków.
                    natomiast co do poczucia bezpieczenstaw - nei zgadzam sie z toba. Uwazam ze
                    jednak jest to podstawa - owisz ez jseli ma- tak ale dzieci sa o róznej
                    psychcice jedne mocnej drugie słabszej i jak powiedziałamzelzy od dziecka. Nie
                    równajmy wszystkich do jednego poziomu.

                    Zreszta uwazam ze poczucie bezpieczenstwa jest potrzeben kazdemu człowiekowi ,
                    tak dzieciom , matakom, kobietam, męzczyzna i wg.mojej opinie nie podlega
                    dyckusji, każdy tylko ma inaczej zdefiniwane ta potrzeba i inczej moze sobie ja
                    zaspokojac.
                    Dlatego wszelki ogólne stwierdzenia w tym tema=cie - tak jak ogólne stwierdzeni
                    jakpowinno sie wychowyac dzieck , czy jak powinno sie gotowac, czy jak powinno
                    sie sprzatac , czy jak powinno sie prowadzic dom sa bładene.
                    Zalleża od członków rodoziny , ich szczegółowych potrzeb, potrzeb całosci i
                    tworzen jest przez wspołen cechy charakterów. To co dobre dla jednych może być
                    złe dla drugich.. I to co jednych pobudza do działania druga ososbe moze
                    zapedzic w kozi róg.
                    I jak jedno dzieko uwielbia wyzjazdy na kolenie tak drugie bedzie ich nie
                    nawidzic i to nuie z powoduu nadmiernego przywiazania do rodzuicców - ale np.
                    jalk ja nie lubi "zycia koszaroweg" ... - wole iiny system .

                    Nie lubie wczasow np. frimowych - ale uwiebiam wyjazdy na wies..

                    Dlatego nie ma jednej drogi i nie mozna wyciagać pochcopnych wnioskow ze to
                    jest dobre..
                    I ze jesli ktośby zrobił tak i tak to teraz by bylo tak i tak.. Bo widzisz a
                    mozechlopak z Twoje rodziny ma takanature take lubi. Kiedys opoiwadalas , ze
                    Twoj eks tak spedza czas z Twoja maał. I ze przywykłas - siedza przed
                    teelwizorem - to ich relacji - możetemn chłopak tak lubi - tyTy wolisz inacze -
                    to znaczy , ze on Zle a ty dobrze.
                    Od lat ludzie dizelikli sie na obierzysiwatów i takich co lubia dom i tam
                    wypoczywaja. Można byc w domu i tam odpowczywiac i miec otwrty umysł i w inny
                    sposób poszerzac swoje horyzonty. Mozna podrówzowac i dobrze sie bawic- . jedne
                    wypoczywa z ksiażka - drugi jeżdżąć na nartach...

                    Itd...
                  • kasia_kasia13 Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 11:57
                    z tym poczuciem bezpieczeństwa jest wg mnie tak - dziecko które NA CO DZIEŃ je
                    > ma - jest odporne na zmiany. A przeciez teoretycznie dziecko silnie związane
                    z
                    > matką czy z rodzicami powinno je mieć? to czemu nie ma, bo w przeciwnym
                    wypadku
                    >
                    > krótka rozłąka nie byłaby żadną traumą?

                    Czym innym jest wyslanie dziecka do dziadkow czy na oboz, a czym innym wyjazd w
                    sytuacji syna chalsi. W normalnej sytuacji ma sie zaufanie do rodzicow/tesciow,
                    ze kiedy bedzie cos dzialo zadzwonia. Podobnie z kolonia, wysylajac dziecko na
                    kolonie mamy tez jakies zaufanie do organizatorow. Z postu chalsi wynika, ze
                    ona tego zaufania do konca do ojca dziecka nie ma i w przeszlosci byly problemy
                    z kontaktowaniem sie z synem.
                    Poza tym, trzeba odroznic wlasnie te dzieciece kaprysy i protesty od sytuacji,
                    gdy dziecko naprawde nie chce bo sie np. boi drugiego rodzica. Nie wiem, czy
                    sie cos zmienilo, ale pamietam post chalsi, z ktorego wynikalo, ze tata chlopca
                    ma hm troche inne metody wychowawcze (klapsy, wychowanie syna na "twardziela"?)
                    Jesli do tego dojdzie, ze syn widzi ojca raz na rok, to moze sie go
                    najzwyczajniej w swiecie bac.
                    A co do poczucia wlasnej wartosci, nie wiem, czy sytuacja, gdy ojcec w zyciu
                    dziecka pojawia sie i znika, ma dobry wplyw wlasnie na owo poczucie wlasnej
                    wartosci. Nie wiem, czy mozna porownywac je z poczuciem wartosci dziecka
                    wychowanego w pelnej rodzinie, ktore ma oparcie i milosc od obojga rodzicow.
                    I nie rozumiem warunku, najpierw wyjazd potem regularne odwiedziny, ten
                    czlowiek sie z synem po prostu nie liczy.
                    • burza4 Re: Kieruj sie opinia dziecka 28.04.06, 17:27
                      kasia_kasia13 napisała:

                      W normalnej sytuacji ma sie zaufanie do rodzicow/tesciow,>
                      > ze kiedy bedzie cos dzialo zadzwonia.

                      Jasne, ale mówisz o odczuciach MATKI, a nie dziecka. Dziecko (bezpodstawnie
                      albo nie) - zaufanie do drugiego rodzica zazwyczaj ma.

                      pisałam zresztą ogólnie, nie o konkretnej sytuacji Chalsi, ale w tej dyskusji
                      nasuwa mi się jedno pytanie: czy tak samo wygladałyby odpowiedzi, gdyby pytanie
                      dotyczyło wyjazdu dziecka z dziadkami, z którymi nie ma częstego kontaktu?

                      wiem, to co innego - ale patrząc na posty na emamie - do dziadków mamy też mają
                      zazwyczaj tysiące zastrzeżeń, że nie tak się opiekują! a mimo to - zostawiają z
                      nimi dzieci. Więc - do jakiego stopnia odpowiedź zależy od NASZEGO nastawienia
                      do OSOBY która chce z dzieckiem jechać? czy odpowiedź jest wynikiem pewnej
                      projekcji naszego stosunku do opiekuna - bardziej niż osławionego "poczucia
                      bezpieczeństwa" dziecka?

                      w pełnej rodzinie dzieci też wyjeżdżają bez rodziców do cioć, babć i dalszej
                      rodziny, nie chodzi o to, żeby dziecko chodziło jak puchar przechodni, ale
                      wyjazd raz na jakiś czas? Małe dziecko nie pamięta osób, które widziało
                      przelotnie i może się ich bać, jasne że wtedy sytuacja jest inna. Ale 4,5 latek
                      nie zapomni ojca, nawet jeśli go nie widział parę miesięcy, jeśli wcześniej ta
                      osoba była w jego życiu obecna. Ojciec ma przyznane prawo do wyjazdów - i
                      kwestia polega na tym, żeby małego utwierdzać w przekonaniu, że taki wyjazd to
                      frajda a nie przykre przeżycie, czyli nie epatować "brakiem mamy" a raczej
                      pokazywać pozytywy. Poczucie własnej wartości to inna historia, zresztą -
                      nigdzie nie jest powiedziane, że po rozwodzie dziecko nie otrzymuje miłości od
                      obojga rodziców. Ojciec może ją okazywać inaczej niż matka - ale nawet w pełnej
                      rodzinie okazywałby w ten sam sposób - bo jest to kwestia poglądów
                      wychowawczych, a nie tego czy się rozwiódł czy nie.

                      takie a nie inne postawienie sprawy przez ojca to zupełnie inna kwestia.
                      Ja bym jednak nalegała na to, żeby ojciec sam przekonał syna do wyjazdu, a z
                      matką ustalił jedynie termin.
    • alicja_wk Re: Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje 27.04.06, 10:52
      Niestety, ale chyba nie potrafiłabym Ci doradzić nic rozsądnego, bo boję się,
      że juz wkrótce bede musiała stanąc przed podobnym dylematem. Tatuś mojego
      dziecka widuje go raz na pół roku, więc mały nie ma z nim praktycznie żadnego
      kontaktu, ale już w zeszłym roku zapowiedział mi, że za rok będzie chciał
      zabrać małego na wakacje. Co prawda w sądzie ustaliliśmy, że sami będziemy się
      dogadywać w kwestii dziecka, bo ja nie zamierzam tatusiowi w żaden sposób
      utrudniać kontaktów z nim, ale już teraz wiem, że na pewno nie zgodzę się na
      wakacyjny wyjazd. Po pierwsze dziecko jest zbyt do mnie przywiązane, żeby
      wyjeżdżać gdziekolwiek beze mnie na tak długo, po drugie ojciec jest dla niego
      prawieże obcy, nie zna dziecka, nie wie jak z nim postępować...,dlatego taki
      pobyt byłby dla niego na pewno większym stresem niż przyjemnością. Nie dość, że
      obce miejsce, to jeszcze brak mamy... a to na pewno nie odbiłoby się dobrze na
      jego psychice. Dlatego wiem, że na pewno nie wyrażę zgody na taki wyjazd, nawet
      gdyby to miała znaleźć swój finał w sądzie.
    • asiouek a dlaczego ojciec przestał się kontaktować??? n/t 27.04.06, 18:57

      • chalsia Re: a dlaczego ojciec przestał się kontaktować??? 28.04.06, 09:30
        sorry, ale nie na temat.
        Ponadto nie mam ochoty by przytrafiło mi się napotkanie eksa czy nexi w necie,
        a wytłumaczenie czemu ojciec nie przyjeżdża i jak do tego doszło zdecydowanie
        ułatwiloby rozpoznanie mnie.
        Chalsia
        ------------
        Jednak niektórzy ludzie to gady.
    • chalsia No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pytanie 28.04.06, 11:05
      ponieważ muszę rozważyć co będzie lepsze:

      1). nie puścić dziecka z ojcem na 2 tygodnie, z powodu:
      - 7 miesięcy braku kontaktu,
      - tego jak dziecko do tej pory przeżywało weekendy u ojca,
      - ze dziecko nie chce jechac
      - że dziecko ma ograniczaną możliwośc kontaktu telefonicznego ze mną i ja z nim
      - że ojciec nie traktuje poważnie zalecień dietetycznych i podaje mu rzeczy,
      których dziecko nie powinno jeść (eks podważa fakt takiej alergii u dziecka),
      - ze ojciec klapuje dziecko - często w sytuacji nieadekwatnej (np. by dziecko
      przestało płakać)
      - że na pewno połowę wyjazdu spędzą w domu, gdzie mieszka pies, a dziecko jest
      uczulone na psią sierść

      2). puścić dziecko z ojcem na 2 tygodnie, bo:
      - dziecko jest o 7 miesiecy starsze od ostatniego weekendu u ojca
      - od połowy stycznia (czyli dopiero jak skończył 4 lata) nabył dojrzałości
      przedszkolnej, co się przekłada na wyższy niż wczesniej stopień odpępowienia
      ode mnie
      - nie zawsze wszystko w życiu będzie sie toczyło wedle pragnień dziecka i
      czasami jest mus zrobienia czegoś (tu np. wyrok sądu, ale tak samo jest
      przeciez z pobieraniem krwi czy chodzeniem do przedszkola)
      - (tu zgadzam się z Burzą czy Dereną) - wyjazdy (czy przebuwanie w innym
      środowisku)kształcą, mówiąc krótko

      Chalsia
      -
      • diinna Re: No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pyt 28.04.06, 11:09
        Myśle , ze musisz wybrac sama - najlepoiej znasz dziecko - wiesz co i jak.
        trudno opierajac sie na wpisach osadzac - czy podejmowac decyzje. To Ty widzisz
        dziecko i Ty możesz podjąc najelsza decyzje.
      • kai_30 Re: No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pyt 28.04.06, 11:34
        Gdzieś tak do połowy tego topiku byłam święcie przekonana, że na Twoim miejscu
        bym małego puściła. Ale w momencie, gdy przeczytałam o tej niechęci do
        odbierania telefonów... Nie, no, to jest przegięcie i to maksymalne.

        Mam takie niejasne wrażenie (i może krzywdzę tym Twojego eksa), że tatusiowi
        znacznie mniej zależy na kontaktach z dzieckiem, a tym bardziej na tym, co dla
        synka dobre, a bardziej na tym, żeby postawić na swoim, żeby Ci pokazać, kto tu
        rządzi.

        W takiej sytuacji po prostu odmówiłabym zgody. Ewentualnie zgodziłabym się pod
        kategorycznym warunkiem codziennych rozmów telefonicznych z małym. Brak takiej
        rozmowy, nieodbieranie telefonów, ew. informacja o tym, że dziecko dostaje do
        jedzenia coś, czego nei powinno jeść - i przyjeżdżasz po syna. Nie wiem,
        oczywiście, czy to realne - odległość, urlop itp, ale inaczej tego nie widzę.
        • chalsia Re: No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pyt 28.04.06, 11:44

          > Ewentualnie zgodziłabym się pod
          > kategorycznym warunkiem codziennych rozmów telefonicznych z małym. Brak takiej
          > rozmowy, nieodbieranie telefonów, ew. informacja o tym, że dziecko dostaje do
          > jedzenia coś, czego nei powinno jeść - i przyjeżdżasz po syna. Nie wiem,
          > oczywiście, czy to realne - odległość, urlop itp, ale inaczej tego nie widzę.

          Nie do wykonania.
          Po pierwsze nie będę wiedziała gdzie jest dziecko. Po drugie nie dowiem się czy
          dziecko je coś nieodpowiedniego aż do momentu, gdy wróci do domu (dopiero wtedy
          będe mogła zaobserwować objawy). Po trzecie - nawet jakbym przyjechała tam
          gdzie dziecko jest, to eks mi go "nie wyda", a policja nie pomoże, skoro jest
          na przyznanych sądownie wakacjach.
          Chalsia
          • alabama8 Re: No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pyt 28.04.06, 12:04
            Chalsia, właściwie na twojej liście "za i przeciw" nie ma tak naprawdę żadnego
            argumentu "za".
            Mały się będzie denerwować że cię nie ma, ty się będziesz denerwować że mu ex
            daje do jedenia to czego alergik jeść nie powinien, psa z domu ex nie wygoni, a
            nawet jeśli to i tak nic nie pomoże. Właściwie tu dziecko traktowane jest jak
            wakacyjna maskotka bez uczuć. 7 miesięcy bez wizyt ojca to kawał czasu, nawet
            jeśli spędzą tydzień albo 2 razem to co potem? Kolejny brak wizyt, mały znów
            będzie czuł się odstawiony na boczny tor i porzucony. On już z pewnością wie że
            istnieją pełne rodziny, że dzieci mają ojców którego on nie ma. Ex wzbudzi w
            nim niespełnione nadzieje, zwiększy rozczarowanie. Dziecko ma się na codzień a
            nie raz w roku, nie ma sensu siłowe nakłanianie exa do kontaktów, kto nie umie
            być ojcem - nigdy nim nie będzie.
            • chalsia Re: No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pyt 28.04.06, 12:26
              > kto nie umie
              > być ojcem - nigdy nim nie będzie.


              Co jest szczególnie ciekawe wobec faktu, że ma córkę w drugim związku i z tego
              co zaobserwowałam sporo się nią zajmował (bo np. nexia miała zajęcia w soboty).
              Chalsia
          • kai_30 Re: No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pyt 28.04.06, 12:28
            chalsia napisała:
            > Nie do wykonania.
            > Po pierwsze nie będę wiedziała gdzie jest dziecko.

            Już samo to by mi wystarczyło. Nie wyobrażam sobie nei wiedzieć, gdzie jest moje
            dziecko i nie móc sie z nim skontaktować. Reszta to już właściwie dobicie
            gwoździ do trumny tego pomysłu.

            • chalsia Re: No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pyt 28.04.06, 12:32
              > Po pierwsze nie będę wiedziała gdzie jest dziecko.

              Ogólnie rzecz biorąc myślę, że albo będą w miejscu zamieszkania eksa lub na
              działce rodziny nexi, albo u rodziców eksa.
              Mogę mieć tylko nadzieję, że na pytanie gdzie będzie przebywał syn przez 2 tyg
              wakacji, otrzymam odpowiedź.
              Chalsia
          • kicia031 Jak to nie bedziesz wiedziala gdzie jest dziecko? 02.05.06, 22:43
            To jakis zart, czy co? Chcesz oddac swoje dziecko na 2 tygodnie czlowiekowi,
            ktory daje mu zarcie na ktore jest uczulone, bije, nie pozwala zadzwonic do
            matki, nie odbiera telefonow, i nie poinformuje cie, gdzie dziecko przebywa?
            Chalsia, juz pisalam i napisze jewszcze raz - stuknij sie w glowe!!!!!!!!!!!!!!!
      • kasia_kasia13 Re: No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pyt 28.04.06, 12:07
        > - nie zawsze wszystko w życiu będzie sie toczyło wedle pragnień dziecka i
        > czasami jest mus zrobienia czegoś (tu np. wyrok sądu, ale tak samo jest
        > przeciez z pobieraniem krwi czy chodzeniem do przedszkola)

        To jest najlepszy przyklad, jak czasem w imie "praw ojca" zapomina sie prawach
        iecka. Przeciez to paranaja, zeby dziecko musialo jechac na wakacje z tata mimo
        iz tego nie chce, bo sad zdecydal, ze tata ma prawo go raz na rok zabierac.
        Przeciez to nie zabawka, ktora sie pozycza raz na rok a potem oddaje.
        • e_r_i_n Re: No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pyt 28.04.06, 12:10
          kasia_kasia13 napisała:

          > To jest najlepszy przyklad, jak czasem w imie "praw ojca" zapomina sie
          > prawach iecka.

          Szkoda, że w podobym tonie nie zareagowala na wypowiedz Ivy2: "brak zufania,
          ukryta zazdrość, lęk ogólnie przed zostawianiem dziecka beze mnie.
          to moje argumenty. nie przecze pewnie trochę snobistyczne. ale nie
          przełamałabym się. tak mysle." Tutaj tez prawa matki sa ponad dobro dziecka.

          A jesli dziecko CHCE gdzies jechac (nie do patologii, tam, gdzie mu sie krzywda
          nie stanie), a matka sie nie godzi, to czym to jest?
          • kasia_kasia13 Re: No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pyt 28.04.06, 12:12
            > A jesli dziecko CHCE gdzies jechac (nie do patologii, tam, gdzie mu sie
            krzywda
            >
            > nie stanie), a matka sie nie godzi, to czym to jest?


            Ale o co Ci chodzi? Przeciez dyskutujemy o sytuacji, gdy dziecko jechac nie
            chce.
            • kasia_kasia13 ps 28.04.06, 12:15
              Erin, nie probuj, prosze, swoim zwyczajem zamieniac tego watku w przepychanki.
              Chalsia ma konkretny problem, wiec pisanie w tym watku o matkach, co z
              nadopiekunczosci nie puszczaja dzieci do ojca, jest nie na temat.
              • e_r_i_n Re: ps 28.04.06, 12:29
                Poruszylas temat niedbania o dobro dziecka, tylko o swoje. I o tym pisalam.
                A przepychanki czesciej wynikaja z personalnych przytykow, w ktorych Ty sie
                specjalizujesz wink
                • kasia_kasia13 Re: ps 28.04.06, 12:53
                  > A przepychanki czesciej wynikaja z personalnych przytykow, w ktorych Ty sie
                  > specjalizujesz wink
                  ?
                  • e_r_i_n Re: ps 28.04.06, 13:09
                    Poniewaz nie chce (MY?), zeby watek byl przepychankowy, zignoruje Twoj znak
                    zapytania smile
          • iva2 Re: No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pyt 28.04.06, 12:24
            jako, że mnie wywołałaś, dopiszę, o czym wcześniej nie napisałam, mój synek ma
            mały kontakt z Tatusiem (w moim odczuciu, bo co to jest po 2 godziny 3 razy w
            miesiącu!!!???), a jak juz ma iść płacze i błaga mnie Mamo ja nie chcę do Taty.

            poza tym skoro dziecko od dłuższego czasu ma tylko Matke , tylko na niej może
            polegać, to czy mozna mówić o prawie Matki ponad dobro dziecka?

            podtrzymuje zdanie, że nie pozwoliłabym na dwutygodniowy wyjazd.
            to tak jakby wysłać dziecko na kolonie w 4 roku życia. wysłałybyście?
            bo o więzi z Tatusiem, z którym dziecko nie ma kontaktu raczej nie ma co
            dyskutować, takowej poprostu nie ma (odnośnie mojego przypadku i chyba Chalsi
            również).
            • chalsia Re: No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pyt 28.04.06, 12:29
              bo o więzi z Tatusiem, z którym dziecko nie ma kontaktu raczej nie ma co
              > dyskutować, takowej poprostu nie ma (odnośnie mojego przypadku i chyba Chalsi
              > również).

              w Twoim przypadku, jak piszesz - raczej nie ma.
              Ale ja wczesniej napisałam, ze eks miał z moim synem dużo większy kontakt niż
              Twój z Twoim dzieckiem.
              W związku z czym jakaś więź ISTNIEJE, to nie jest dla mojego dziecka prawie
              obcy facet tylko tata, na którego widok prawie zawsze się cieszył.
              Chalsia
              • ddanna Re: No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pyt 30.04.06, 18:19
                Witam, jestem tu nowa - niedawno odkryłam forum.
                Miałam (zresztą niedawno problem powrócił) podobną sytuację.
                Moim zdaniem - kategorycznie nie pozwolić.
                Moja córka ma teraz 7 lat. Tatuś pamięta o niej raz na rok, czasem na dwa...
                Ostatni, o sorry przedostatni, kontakt miała z ojcem 3 lata temu - pojechała na
                długi weekend, wróciła pod koniec maja. Przez pół roku nikt nie mógł dojść z
                nią do ładu. Wizyty u psychologa i w ogóle, brrrr....
                Kochający tatus, pragnący kontaktu z córką (szkoda że tylko wtedy kiedy jemu
                pasuje a nie regularnie) nie odzywał sie potem przez 2,5 roku.
                Jakie możesz wymyslic wytłumaczenia 4,5,6 letniemu dziecku ze tatus nie
                przyjezdza? Ze jej nie odwiedza? Ma dużo pracy?
                Moja córka chciała jechać, mało tego nie chciała do mnie wracać (lody na
                śniadanie, wata cukrowa na obiad a na kolację pizza, wszystkie gumy w sklepie
                jej, wesołe miasteczka, konne jazdy itp) a w domu przedszkole, mycie zębów,
                kanapki z pomidorem a na obiad rosół. Kto by nie wolał na stałe u tatusia?
                Tylko co tatuś zapomniał? No cóż jego zycie rozkwitło, nabrało nowej barwy,
                znalazł się już ktoś inny, kto tatusia kochał. Nie potrzebował swojej
                córeczki....
                Aż tu nagle, pół roku temu zadzwonil - znowu nikt go już nie kocha, ale ma
                jeszcze córeczkę, ta będzie kochać go zawsze, czyż nie????

                Nie dawać! Albo się wykaże konkretnym zainteresowaniem i miłoscią do dziecka,
                REGULARNĄ (to jest dziecku potrzebne - stałość uczuć!!) i stałą, albo tak
                naprawdę jego uczucie niewiele ma wspólnego z dobrem dziecka.
                Pozdrawiam,
                Dana

                PS
                Mój ex nie ma ustalonych kontaktów, nie byliśmy małżeństwem. I choć rozpowiada
                wszem i wobec że mu utrudniam kontakty z córką to jakoś przez 7 lat nie złożył
                pozwu o ustalenie tej sprawy, choć zawsze przy naszych ewentualnych rozmowach
                go o to proszę. Ciekawe czemu, nie?
            • e_r_i_n Re: No i właśnie stąd ta cala dyskusja i moje pyt 28.04.06, 12:31
              iva2 napisała:

              > podtrzymuje zdanie, że nie pozwoliłabym na dwutygodniowy wyjazd.
              > to tak jakby wysłać dziecko na kolonie w 4 roku życia. wysłałybyście?

              Nie wysłałaby. Argument małej wiezi do mnie przemawia. Argument o ukrytej
              zazdrosci nie. Nie krytykuje wiec samej odmowy wyjazdu, a tylko powody, jakie
              podalas w pierwszym poscie.
    • ann17 Re: Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje 02.05.06, 15:18
      Chalsiu, ja w takiej sytuacji jak opisujesz (małe dziecko, 7 miesięcy przerwy w
      kontaktach) nie zgodziłabym się na wyjazd. Ojciec ewidentnie nie szanuje uczuć
      dziecka. Powinien najpierw (przy Twojej pomocy) dobudować więź z synkiem - po
      prostu wznowić regularne kontakty w okolicznościach ktore nie będą budzily
      lęków młodego. To jest jeszcze małe dziecko, co by nie mówić. i nie ma co
      porównywać takiego wyjazdu z próbowaniem nowych potraw (ze niby można dziecko
      przymusic żeby spróbowało), co niektóre mamy czynią w trakcie tej dyskusji.
      Piszesz że jest wyrok który daje ojcu prawo do wakacji. ale rozumiem że w
      wyroku jest też mowa o częstych wizytach, z których ojciec się nie wywiązuje.
      myślę że gdybyś do sądu wystąpiła w aktualnej sytuacji o zmianę zasad spotkań,
      to żaden sąd nie kazałby Ci wydać czteroletniego dziecka na dwutygodniowy
      wyjazd.
    • geve Re: Długi brak kontaktów z ojcem a wakacje 02.05.06, 22:53
      Sytuacja nie jest łatwa, ale nie beznadziejna. Należy mieć nadzieję, że
      niedojrzały tata z czasem dorośnie. Może i dobrze dla Was, że założył rodzinęsmile
      Perspektywicznie, zastanowiłabym, czy nie warto właśnie teraz zacząć
      przełamywać bariery. Twoje dziecko ma pełną świadomość osoby ojca, obserwując
      znajomych z podobnych sytuacjach, później jest dużo trudniej, a rany (zwłaszcza
      dla mam), niestety, znacznie głębszesad((
Pełna wersja