beznadzieja- jest wyjście??

08.05.06, 19:51
nie chodzi o mnie, tylko o moją siostrę. Odeszła od męza, ma z nim 6 letnie
dziecko. Ojciec dziecka dba o niego, zabiera często do siebie, płaci 500 zł
alimmentów. mieszkania nie mieli, mieszkali u jego rodziców. teraz siostra ma
dziecko z innym mężczyzną, dzieco ma jej nazwisko, siostra nie chce utrzymywac
kontaktów z tym facetem, nie chce go podac o alimenty, bo ta wiązalo by sie z
ustaleniem ojcostwa ( chyba). jest w sytuacji beznadziejnej, bez pracy, bez
mieszkania. oprocz alimentów ma jakis dodatek ok. 250 zł. złożyła podanie o
mieszkanie kamunalne, ale trzeba czekac, ponad rok, i szanse,ze dadzą sa
mizerne. gdzie jescze moze szukac pomocy? Chcialabym jej pomóc, bo dzieci nie
są niczemu winne, szkoda mi ich. siostra chce isc do pracy, ale malutki ma
dopiero 2 m-ce. rozglada sie, ale sami wiecie jak to jest.narazie wynajmuje,
płaci ponad 600 zł, ma oszczędnosci, ale one w końcu sie skończa. jak ma dalej
żyć?? jest załamana! jak mam jej pomóc, gdzie sie udac po jakąś rade czy co??
    • kara76 Re: beznadzieja- jest wyjście?? 08.05.06, 21:46
      Hmmm..Ja bym zdecydowała się jednak na ustalenie ojcostwa i pozwała ojca o
      alimenty.Gdy będzie miała przyznane alimenty , może liczyć na zasiłek rodzinny
      na dwójkę dzieci i jakieś dodatki.Skoro wynajmuje i ma umowę może postarać sieę
      również o dodatek mieszkaniowy(dopłata do czynszu).Też informacje w UM.
      MOże też warto by wybrała się do lekarza- psychiatry.Leków żadnych nie
      przepisze- jest matką karmiącą jak sądzę- ale da skierowanie do psychologa.Takie
      wizyty naprawdę mogą pomóc.
      Zyczę powodzenia i dużo optymizmu.W końcu zawsze mogło być gorzejsmile
    • agamagda Re: beznadzieja- jest wyjście?? 08.05.06, 22:16
      Da radęsmile) Zobaczysz, wszystko sie ułoży, bo musismile
      Dzieci rosną szybko, Za jakiś czas znajdzie pracę, dostanie mieszkanie.
      usamodzielni się i będzie szczęśliwa.

      Co do ustalania czy nie ojcostwa, nie bedę radzić, za mało danych, siostra sama
      musi zdecydować. To bardzo ważna i odpowiedzialna decyzja która zaważy na zyciu
      nie tylko Twojej siostry, ale przede wszyskim dziecka.

      Podejmując tą decyzję, powinna jednak pamiętać, że podejmuje ją takze w imieniu
      tego dziecka i dla dziecka.


      Jak możesz jej pomóc?
      Jeśli nie boisz sie tego , to zaopiekuj się trochę dzieciakami, daj czas
      siostrze, zeby odpoczęła, moze wyszła z koleżankami,
      żeby chwilę mogła pobyć sama i miała czas pomyśleć o sobie.
      Pzd
      Aga Magda


      • zibi62 Re: beznadzieja- jest wyjście?? 09.05.06, 11:14
        dzieki dziewczyny, można na Was liczyć. jeszce martwi nas sprawa chrztu małego.
        siostra nie chce chrzcic na mszy, gdzie jest tlum. mówi, ze bedzie tylko płakac,
        ze dla na niej zbyt trudne. zastanawiam sie, czy nie mozna tego jakoś inaczej,
        bez mszy w dzień powszedni? bez tłumu ciekawskich.
        • iva2 Re: beznadzieja- jest wyjście?? 09.05.06, 11:28
          ja swojego synka chrzciłam w zachrystii, przed mszą.
          ale to dlatego, że mały dopiero co wyszedł ze szpitala (jeszcze zastrzyki miał)
          po zapaleniu płuc i był to grudzień wink
          więc jest to mozliwe.
        • berek_76 Re: beznadzieja- jest wyjście?? 09.05.06, 20:57
          > czy nie mozna tego jakoś inaczej,
          > bez mszy w dzień powszedni? bez tłumu ciekawskich.

          Można pójść, porozmawiać z księdzem, przedstawić mu sytuację. Moja starsza córka
          była chrzczona na mszy, ale rodzinnej, nie ogólnej. Może być tak, że ksiądz się
          nie zgodzi na chrzest bez mszy, ale zgodzi się odprawić oddzielną msze, np. w
          sobotę.

          Z tym, że ja radziłabym się doooooooobrze przygotować duchowo do takiej rozmowy.
          Po pierwsze, można trafić na trudnego księdza. Po drugie, nawet "łatwy" wink musi
          zapytac o pewne sprawy - dlaczego brak ślubu, gdzie się podział mąz i tak dalej.
          Chrzest dziecka jest złożeniem obietnicy o wychowaniu go w wierze i jesli rodzic
          swoim życiem nie prezentuje woli życia w wierze, ksiądz może mieć wątpliwości,
          jak to będzie.

          Piszę o tym nie po to, żeby Twoją siostrę zniechęcać, tylko żeby wzięła przed
          ew. rozmową kilka głębokich odechów smile Mnóstwo razy czytałam i słyszałam
          rozmaite psioczenia na księzy, którzy robią problemy, a mają psi obowiązek
          ochrzcić dziecko. I jeśli ktoś idzie z takim nastawieniem do księdza i musi
          odpowiedzieć na kilka kłopotliwych pytań, czasem owocuje to awanturą i
          "obrażeniem" się na Kościół. Więc warto być gotowym na to, że ksiądz pomęczy. Bo
          musi. To nie oznacza jego złej woli - z reguły oczywiście, bo i w śród księzy
          parapety się zdarzają.

          Życzę powodzenia smile

          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
          • milcha31 Re: beznadzieja- jest wyjście?? 12.05.06, 20:15
            Podać faceta o alimenty. Starszego oddać ojcu. Młodszego do żłobka i do pracy.
            A następnym razem niech uważa w co się pakuje.
            Bo w końcu dzieciom zrujnuje życie.
            • zibi62 Re: beznadzieja- jest wyjście?? 12.05.06, 21:13
              Milcha, bardzo mi sie podoba co napisałaś. Poważnie! tez uwazam,z e trzeba
              ponosić konsekwencje własnych czynów. starszego nie odda ojcu, ale ojciec
              dziecka ma dobry kontakt, pomaga, często go zabiera. widze, ze wzieła sie w
              garśc. szuka pracy. troche ją podziwiam, bo ma dwójke dizeci, a jest sama
              zadbana i w domu czyściutko. dis nawet upiekła ciasto. jest dobra matką bardzo
              kocha dzieci, no cóż... tylko facetów wybiera nieodpowiednich!!
              • milcha31 Re: beznadzieja- jest wyjście?? 13.05.06, 14:46
                Przy trzecim podobno to już się dzieci same wychowują.
                Ale jednak co pełna rodzina to pełna.
Pełna wersja