allunia77
09.05.06, 20:42
witajcie,
muszę napisać, bo łzy same mi ciekną. Właściwie nic się nie stało - nic c=na
co bym nie wyraziła zgody. Jutro moja 2,5 letnia córeczka idzie na pierwszą
nockę do nowego domu taty. Sama tak zadecydowałam, bo po rozmowie z adwokatką
(rozprawę mam mieć w czerwcu), która powiedział mi,że ojciec dostanie dziecko
choćby na wakacje - stwierdziałm, ze musze małą przygotowywać do takiej
wakacyjnej rozłąki ze mną.
No i idzie jutro do taty za którym tęskni. I ta "ciocia" jutro będzie
zajmowac się moim dzieckiem. I ojciec, który okazał się mężem-łajdakiem. A ja
to robię w imię dobra dziecka.
Mała jest niespokojna, ale bardzo się na tą noc cieszy.
a mi serce pęka. echchchchch