moje łzy

09.05.06, 20:42
witajcie,
muszę napisać, bo łzy same mi ciekną. Właściwie nic się nie stało - nic c=na
co bym nie wyraziła zgody. Jutro moja 2,5 letnia córeczka idzie na pierwszą
nockę do nowego domu taty. Sama tak zadecydowałam, bo po rozmowie z adwokatką
(rozprawę mam mieć w czerwcu), która powiedział mi,że ojciec dostanie dziecko
choćby na wakacje - stwierdziałm, ze musze małą przygotowywać do takiej
wakacyjnej rozłąki ze mną.
No i idzie jutro do taty za którym tęskni. I ta "ciocia" jutro będzie
zajmowac się moim dzieckiem. I ojciec, który okazał się mężem-łajdakiem. A ja
to robię w imię dobra dziecka.
Mała jest niespokojna, ale bardzo się na tą noc cieszy.
a mi serce pęka. echchchchch
    • czerwone_korale Re: moje łzy 09.05.06, 20:50
      trzymaj się jakoś
      będzie dobrze
      • redtower Re: moje łzy 09.05.06, 21:29
        ehhh... pamiętaj że to że eks jest łajdakiem mężem nie oznacza że jest
        łajdakiem tatą... Malutka potrzebuje taty, bo przecież to jest jej ukochany
        tatuś...smile
        Ja zupełnie nic sobie nie robię z tego jak u mojego eksa siedzi jego obecna
        kobieta... nie przedstawił mi jej więc się po prostu do niej nie odzywam...
        wchodzę rozmawiam z eksem, zabieram Małego i tyle... smile Tylko że dla mnie mój
        Eks jest zupełnie obojętny smile
        Myślę, że powinnaś sobie wbić do głowy, że to siejuż nie zmieni... i że tak po
        prostu będzie... nie masz na to wpływu że Eks mieszka z jakąś kobietą... więc
        przynajmniej wykorzystaj to dla swojego dobra smile jak Malutka będzie u taty,
        zrób sobie porządną kąpiel... manicure... pedicure... maseczkę na twarz smile))
        kup sobie jakieś winko... i obejrzyj na spokojnie jakiś dobry film smile mi to
        pomaga jak Malutki jest poza domem...smile Możesz też, tak jak ja to robiłam na
        początku... wyrzucić wszystko z szaf i poukładać od nowa pod pretekstem tego że
        Malutkiej nie ma i będzie łatwiej to zrobić smile))))
        Trzymaj się cieplutko smile
        Pozdrawiam,
        Towerek
        • floric Re: moje łzy 10.05.06, 10:45
          redtower napisała:

          > ehhh... pamiętaj że to że eks jest łajdakiem mężem nie oznacza że jest
          > łajdakiem tatą...

          ehhhhhh
          przypomniala mi sie pewna znajoma rodzina
          facet regularnie leje swoja żone, po pijaku i po trzeźwemu, ale jest dobrym tata
          - dziecka wszyskie 3 mają mieszkania pokupowane, studia oplacone, prace
          zalatwiona. tata prezes, wiec duzo moze im pomóc i pomaga. stanowią tzw. pelną
          rodzine, nie rozwiedli sie. tej kobiety nie stac na rozwod, byla nauczycielką,
          obecnie ma niską emeryture. obecnie mieszka sama z facetem, ktory ją bije, a
          żadne z dzieci nie przyjmie maltretowanej matki pod dach swojego domu, kupionego
          przez dobrego tate, za to dużo wydają na psychologów...

          tower, rodzina to jest system - nie mozna byc zlamanym h*** dla niektorych i
          aniolkiem dla innych. jesli nie mozna sie porozumiec, ktos musi sie usunąc.
          • redtower Re: moje łzy 10.05.06, 13:00
            chwileczkę... ja tu mówię o normalnej sytuacji... a nie o jakiejś koszmarnej...
            normalna kobieta - normalny mężczyzna... nie mówię o sadystach i
            psychopatach... to że tata znalazł sobie nową kobietę i mama ma do niego żal i
            go nie lubi, nie oznacza że dziecko też tak ma czuć... i tym bardziej nie
            oznacza to, że tata jest dla dziecka zły...
            tak???
            Tylko tyle smile
            Pozdrawiam,
            Towerek
          • pesher Re: moje łzy 10.05.06, 13:28
            Floric!
            Alez chyba caly czas mowimy o normalnych ludziach a nie nawalankowej
            patologii.. Moj byly okazal sie niegodnym zaufania mezem. Ale w stosunku do
            dziecka JAK NA RAZIE jest wspanialym ojcem. Napisalam "jak na razie" bo
            zaczynaja mu glupie pomysly przylazic do lba. Jezeli zawiedzie moje zaufanie
            jako matki i bedzie nalegal na wprowadzenie tych pomyslow w zycie, trudno i
            darmo, bede chronila przed jego nieodpowiedzialnoscia dziecko poprzez zakaz
            kontaktow. I nie bede miala skrupulow czy wyrzutow sumienia.
            • floric to wy nie zrozumialyscie kolezanki 10.05.06, 14:53
              rodzina, o której pisze jest jak najbardziej normalna. to są porządni,
              wyksztalceni, zamożni ludzie, nie zadna patologia. nie tylko w rodzinach
              patologicznych jest przemoc. tamten ojciec tez dla swoich dzieci jest wspanialy,
              a dla ich matki jest jaki jest....
              czy awantury i przemoc (nieudolnie ukrywana przed dziecmi), czy bieganie za
              dziwkami (tez nieudolnie ukrywane przed dziecmi) uznacie za krancowo rozne
              sytuacje to juz wasza interpretacja. ja twierdze jedynie, ze dziecko widzi
              krzywde jednego rodzica, jesli takowa ma miejsce i ze nigdy nie będzie
              szczesliwe takim kosztem.
              • pesher Re: to wy nie zrozumialyscie kolezanki 10.05.06, 15:49
                Wiec prostuje:
                - mordobicie to dla mnie patologia,
                - dziwkarstwo to dla mnie patologia
                - uzaleznienie od alkoholu, narkotykow, hazardu to tez patologia
                I moze byc rodzina super i cacy na zewnatrz, a dla mnie to i tak patologia.
                Nawet jezeli dzieci o tym nie beda wiedzialy (chociaz nie wiem jakim cudem) to
                i tak to dla mnie PATOLOGIA.
                Nie wiem, jak dla innych, ale dla ja to wlasnie tak postrzegam.
    • dobra26 Re: moje łzy 10.05.06, 09:05
      Witaj allunia,
      Czytam Twoj post i zastanawiam sie jak to bedzie ze mna. Mnie tez to czeka
      prawdopodobnie w niedalekiej przyszlosci, ze bede musiala oddac synka na noc do
      tatusia. Wiem, ze Syn kocha tate i vice versa, ale to boli, bo nadal kocham
      tego czlowieka, ktory mnie tak zranil i odszedl do innej. Nie mozna jednak
      pozwolic na to zeby cierpialo na tym dziecko, ktore nic przeciez nie zawinilo.
      Niewiem co Ci doradzic, chyba tylko to, zebys umowila sie z kolezankami i
      wyszla gdzies wieczorem, zeby nie siedzec samej w domu. Lub tez zaprosila
      znajomych do siebie. Wiem ze nie ma nic gorszego niz samotnosc.
      Trzymaj sie i czekam na relacje.
    • nieznajoma35 Re: moje łzy 10.05.06, 09:14
      Może jestem wredna, ale nigdy bym sie na to nie zgodziła.Niewyobrażam sobie
      żeby jakas szmata, która rozbiła małżeństwo obcowała z moim dzieckim i mieszała
      mu w głowie
      • pesher Re: moje łzy 10.05.06, 09:26
        Mysle, ze nie jestes wredna, ale targaja Toba jeszcze emocjesmile Jak ta kobieta
        moze mieszac dziecku w glowie? Chyba musialaby sobie i ojcu dziecka wystawic
        niezbyt cieklawana note, a to chyba nie o to chodzi? A jezeliby probowala
        klamac czy opowiadac bzdury na Twoj temat to.. coz.. nie mialam nigdy dzieci za
        bezmozgie laleczki i wydaje mi sie, ze same doskonale potrafia odroznic co jest
        prawda a co klamstwem.

        A co do tematu watku..
        Mala jezdzi do ojca na noc raz w tygodniu. Na szczescie moj byly maz tak
        kombinuje, zeby nie bylo wtedy u niego obecnej kobiety. Sytuacja sie
        diametralnie zmieni, kiedy zdecyduja sie, gdzie chca mieszkac (w sensie w jakim
        miescie). Nie dosc, ze bedzie wtedy jego kobieta, to jeszcze jej dzieci.. Ale
        juz jestem na tym etapie, ze nie przeszkadza mi kompletnie to. To On jest Ojcem
        i to jego zadaniem jest opieka nad dzieckiem, aby Mala byla zadowolona. A ja?
        Tak, pomysl z kapiela jest supersmile No i zawsze jest tyle spraw, na ktore nie
        mam czasu normalnie, tyle ksiazek do przeczytania, tyle poziomow w diablo do
        przejsciawink
        • sylwii32 Re: moje łzy 10.05.06, 10:06
          Co do diablo polecam tez SACRED
          Wszak jestem na bierzaco w grach tego typu-smile))

          A wracajac do tematusmile
          Mam starsze dzieci które bardzo tesknia
          Tyle ze chyba tata nie bo z kochajacego zamienił sie
          w nieżyjacego(dla dzieci)
          Takze zastanów sie czy to by Ci pasowało
          Ja widze mase złych stron jego wyboru-sad((
        • redtower Re: moje łzy 10.05.06, 13:03
          smile Potem można zacząć grać od początku.. przejść poziom krowi itp itd smile)))
          Pozdrawiam,
          Towerek
          • pesher Re: moje łzy 10.05.06, 13:23
            Hehehehehehehehe
            Widze, ze nie tylko ja zaprawiona w diablowych bojachbig_grin
            Gram na Battle.necie i wlasnie szkole juz 3 postacbig_grin To jak, umawiamy sie jakos
            na partyjke diablowania w necie?? tongue_out
            • redtower Re: moje łzy 10.05.06, 19:08
              smile Ja doszłam do końca kilkoma już postaciami smile niestety jeżeli chodzi o rę w
              necie to nie gram...a to dlatego że pewnego pięknego dnia ktoś mi zakosił
              barbarzyńcę na dosyć wysokim poziomie i troszeczkę się poirytowałam smile No i
              niestety ostatni mało mam czasu na grę sad... praca w pracy, praca w domu sad ale
              dzięki temu nie muszę się martwić o to, że czegoś mojemu malutkiemu nie
              zapewnię smile)
              Pozdrawiam,
              Towerek


              Mój skarb jest
      • redtower Re: moje łzy 10.05.06, 13:01
        heh... to nie ta kobieta rozbiła małżeństwo... to Eks rozbiłsmile
        Pozdrawiam,
        Towerek
    • floric Re: moje łzy 10.05.06, 10:29
      Jesli tyle cie to kosztuje to nie "dawaj" mu dziecka.
      Ja swojego potomka nie widuje, ponieważ jego matka (i jej rodzina) sobie tego
      nie życzą, placić muszę i nie moge na to wszystko nic poradzić.
      Jest o tyle latwiej, że maly w o góle mnie nie zna, moze kiedys zechce poznac,
      nie wiem, zobaczy się.
      Teraz gdybym nawet chcial na sile ladowac sie w jego życie nic by to nie dalo,
      matka moze bez konsekwencji odmawiac kontaktow i tak naprawde nic jej za to nie
      grozi.
      Jasne, jasne jest jeszcze kawestia dobra dziecka, wez pod uwagę jedną rzecz: nie
      mozna byc szczesliwym czyims kosztem, raczej watpie aby twoj zal i frustracja
      nie mialy dalekosieznych negatywnych skutkow.
      IMO jesli ludzi nie rozsataja sie kulturalnie "za porozumieniem stron", jesli
      sobie nie wybaczyli to ta walka o kontakty z dzieckiem i tak nie przyniesie mu
      korzysci.
      MOja rada: ustal kontakty tak, abys czula sie w miare komfortowo w tej sytuacji,
      a sąd i tak ci dziecka nie odbierze, z resztą czy on w ogole by je chcial?
    • allunia77 Re: moje łzy 10.05.06, 11:43
      I tak dzień upływa. Ja-nie ukrywam troszkę mocno jestem poddenerwowana. Ten
      dzień został wybrany na nocleg małej u ojca, bo ja mam całodobowy dyżur - więc
      mam nadzieję, że będzie tyle pracy, że nie będę miała czasu zbytnio mysleć.
      Może byłoby łatwiej gdyby on cały czas był takim wspanialym ojcem jak mieszkal
      z nami? - a tak od kilkinastu tygodni bardzo mało bywal w domu -
      oczywiście "ciężko zarabiał na dom". A dopiero po wyprowadzce uzmysłowił sobie -
      tak twierdzi - jak bardzo kocha małą.
      Ale wiecie co: bez niego jest mi już baaaardzo dobrze. I dopiero teraz czuję,
      że zyję. I cieszę się wolnością. I wszystko mam już w domu poukładane. I życie
      osobiste tez się zaczyna samo układać. Na nikogo nie czekam, nikogo nie
      wypatruję, nie odczuwam, że jestem niedopowiednią osobą przy jego boku. I
      realizuję swoje różnę marzenia.
      Tylko co boli - jak widze, jak mała za nim tęskni. I lepi się do każdego
      mężczyzny. Mimo, że tak bardzo się staram i wiem, ze teraz zyje się nam razem
      lepiej.
      pozdrawiam bardzo w tym nerwowym dla mnie dniu.
      • pesher Re: moje łzy 10.05.06, 13:22
        Glowa do gorysmile
        Najtrudniejszy jest pierwszy raz, pamietaj o tymsmile Mowi Ci to ta, ktora jeszcze
        o 1.00 w nocy dzwonila zapytac, czy na pewno Mala juz spi i czy na pewno nie
        chce mi jej ojciec odwiesc. Na szczescie nie obudzilam Jejsmile Teraz mi juz
        przeszlo, tylko, ze ja wiem, ze "jakbyniedajbozecos" to tata Malej zadzwoni do
        mnie w pierwszej kolejnosci.. Jako facetowi nie ufam mu za grosz, jako ojcu -
        tak.
        • dobra26 Re: moje łzy 10.05.06, 13:51
          Persher -
          Masz racje pisząc "Jako facetowi nie ufam mu za grosz, jako ojcu - tak."
          Ja mam to samo jako mezczyzna ten czlowiek jest dla mnie skonczony ale jako
          ojciec mojego dziecka wiem ze nie zrobi nic zlego.
    • jarena2 Re: moje łzy 11.05.06, 16:36
      powiedz, czy twoja dziewczynka jest juz z powrotem w domku? Jak jej sie
      podobalo u taty? I wiesz co ci powiem jestes wielka ze zgodzilas sie na te noc
      u taty i u "cioci" !
      • redtower Re: moje łzy 11.05.06, 17:28
        Wiecie co... albo ze mnąjest coś nie tak... albo nei wiem z kim... czy Wy
        uważacie, że zgoda na spędzenie przez dziecko nocy u taty, którego dziecko zna
        i widuje jest niewiadomo jakim super gestem ze strony mamy?
        Przecież to jest tata dziecka!! Ja rozumiem że można mieć żal do Eksa...
        rozumiem że nie macie ochoty się z nim widywać... ale przecież dziecko ma do
        tego prawo! Zachęcam do zapoznania się z prawami dziecka!
        Pozdrawiam,
        Towerek

        • allunia77 Re: moje łzy 12.05.06, 14:55
          Witajcie: mała wróciła od ojca. Według jego relacji spała u niego spokojnie.
          Sama powiedziała, ze jej się u taty podobało - zawsze tak mówi, nigdy nic nie
          dodaje. A teraz co robi? - odsypia. Otóż wczoraj była nocka ze mną - pierwza po
          powrocie od taty. Mała przechlipała ją od momentu położenia do godziny 2 w nocy
          pokrzykując od czasu, że chce być w domu i nikt nie może tutaj przyjść. O
          drugiej posadziłam ją na nocnik, zapaliłam światła w mieszkaniu, powiedziałam
          jej, że jest w domku, że nikogo nie ma. Mała chcilkę porozmaiwała ze mną i
          stwierdziła, ze jest zmęczona i chce spać. I wtedy po 6 godzinnej męczarni
          zasnęła.
          Tak mała ma prawo na spotkania z ojcem. Tego nie kwestionuję. Tyle tylko, że
          popada w nerwicę. W końcu to chyba szok dla dziecka zobaczyć ojca w łózku z
          inną kobietą - jeżeli pamięta się go z mamą
          • jarena2 Re: moje łzy 12.05.06, 17:37
            Towerek! Oczywiście,że ojciec ma prawo widywac się z własnym dzieckiem, pod
            warunkiem że małej te wizyty nie szkodzą, a jak pisze allunia77 to chyba na
            zdrowie ta nocka małej nie wyszła.. A po drugie tam jest TA KOBIETA przez którą
            podejrzewam rozpadło się to małżeństwo, to chyba ma jakieś znaczenie dla
            alluni77. Z dziecmi można różnie się widywac, nie trzeba zaraz im serwowac
            traumatycznych przeżyc.. Pozdrawiam
          • milcha31 Re: moje łzy 12.05.06, 17:37
            Nerwicę to może mieć dlatego, że wie i czuje, że tobie te spotkania się nie
            podobają.
            A ty masz teraz pretekst, żeby dziecka "nie dawać" ojcu, bo jest nerwowe.
            • milcha31 Re: moje łzy 12.05.06, 17:40
              Powinnaś przezwyciężyć swoje antypatie. OOjciec jest takim samym rodzicem jak
              ty.
              jesli nie chcesz skrzywić psychiki dziecku przestań mieszać jej w głowie.
          • coroline Re: moje łzy 12.05.06, 21:44
            > Tak mała ma prawo na spotkania z ojcem. Tego nie kwestionuję. Tyle tylko, że
            > popada w nerwicę. W końcu to chyba szok dla dziecka zobaczyć ojca w łózku z
            > inną kobietą - jeżeli pamięta się go z mamą

            tak - zgadzam sie z toba - 2.5 letnie dziecko gdy zobaczy ojca z inna kobieta
            w lozku to przezywa szok, nerwice, od razu zdaje sobie sprawe ze to ku..wa i
            ojciec dziwkarz. i takie dziecko zastanawia sie jeszcze dlaczego tatus juz nie
            sypia z mama w jednym lozku.
            jakos tak dziwnie podejrzewam ze twoje dziecko do 2giej nie moglo zanac meczoen
            twoimi pytaniami jak bylo i co robilo. no bo skad niby wiesz ze dzieko
            zobaczylo ojca w lozku z inna kobieta i ze to taki szok dla niego byl?

            no a teraz kochana wal smialo z dzieckiem do psychologa, RODKu i gdzie tam
            jeszcze kolezanki z forum ci doradza i sadownie ustal zasady "widzenia " z
            dzieckim, koniecznie w twoim domu i koniecznie zeby ta "ciocia" sie od neigo z
            daleka trzymala. zycze ci powodzenia
        • coroline Re: moje łzy 12.05.06, 21:39
          > Wiecie co... albo ze mnąjest coś nie tak... albo nei wiem z kim... czy Wy
          > uważacie, że zgoda na spędzenie przez dziecko nocy u taty, którego dziecko na
          > i widuje jest niewiadomo jakim super gestem ze strony mamy?

          oczywiscie ze z toba jest cos nie tak. glownym zadaniem ojca po rozwodzie jest
          placic alimenty i koniec kropka. najgorzej to jak ten bezczelny typ zlosliwie
          chce sie zajmowac sowim dzieckiem i (o zgrozo) zabiera je na noc do swojego
          domu. po prostu szok, trzeba cos z tym zrobic, najlepiej pozbawic go praw i
          koniec.
          • redtower Re: moje łzy 13.05.06, 20:05
            Czy ty nie umiesz czytać??? Albo już może jesteś tak zacietrzewiona/ony... że
            litery się Tobie mylą... A co ja niby napisałam??? Przeczytaj to jeszcze raz
            może zrozumiesz o co chodzi....
            ehhh...
            Towerek
    • jarena2 Re: moje łzy 13.05.06, 09:28
      macie racje, cóż to znowu za poświęcenie, że allunia77 puściła swoją córeńkę na
      noc do jej "osobistego" taty i jego nowej narzeczonej w końcu tata ma prawo ! A
      co z jego obowiązkami w końcu dziecko powinno wychowywac się w normalnej
      rodzinie ze swoją mamą i tatą, chyba zdawał sobie z tego sprawę kiedy decydował
      się na dziecko ? Postępowanie alluni jest tylko konsekwencją zachowania się jej
      męża. Ona ma byc prawo zła na niego, jest człowiekiem który czuje i boli ją to !
      Liczyc należy się nie tylko z dzieckiem, ale i z nią, ona też ma prawo do życia
      i swoich emocji! Należy znależc kompromis na widywanie się ojca z dzieckiem i
      jeśli allunia nie chce żeby mała szła do niego na noc to znaleźc inne wyjście z
      sytuacji. Ciekawa jestem jak tem fantastyczny tata z ciocią mieliby wziąc małą
      do siebie na stałe czy też byłby taki entuzjazm ?!
    • pucia14 Re: moje łzy 13.05.06, 12:21
      witaj
      rozumiem Twój ból bo sama przez to przechodziłam (mam 3 dzieci z poprzedniego
      małżeństwa)ale dziś 6 lat po odejściu od męża patrzę na te sprawy bardziej
      obiektywnie.
      nie rodzimy i nie wychowujemy dzieci dla siebie .od początku sa oddzielnym
      człowiekiem z własnymi potrzebami i marzeniami.TATA jest obok MAMY
      najważniejszą istotą w jego życiu i potrzebuje kontaktu z nim właśnie
      symulującego codzienność wieczornego czytania bajek, kąpieli,budzenia w nocy .
      Cierpisz z dala od dziecka, bo jest kotwicą w Twoim życiu ale pamiętaj że ono
      też cierpi widząc Twoje zdenerwowanie.... otrzyj łzy, umów się z kumpelą na
      piwo,albo z jakimś przystojniaczkiem...nie martw się Twoje dziecko kocha Cię
      najbardziej na świecie i nikt tego nie zmieni nawet jeśli ona jest super babka
      i cudownie czyta bajki albo śpiewa.Dziecko wróci do Ciebie pełne wrażeń a ty
      wysłuchaj go z uśmiechem zaowocuje to spokojnym dzieciństwem Twojego maleństwa
      i dobrymi układami z eks na przyszłość
      • milcha31 Re: moje łzy 13.05.06, 14:41
        Jeśli nie jesteście jeszcze po rozwodzie to zażadaj od ojca dziecka aby w
        czasie gdy córka będzie u niego nocować jego nowej pani nie było w domu.
        dziecko powinno spędzać czas z ojcem ale niekoniecznie z jego partnerką. Chyba,
        że są po ślubie i tworzą nową rodzinę. Ale na początku z pewnością będzie
        lepiej gdy ojciec będzie tylko z dzieckiem.
        • milcha31 Re: moje łzy 13.05.06, 14:43
          Natomiast nie ma sensu stawiać sprawy na ostrzu noża. dziecko cię kiedyś oceni
          za twoje postępowanie.
        • redtower Re: moje łzy 13.05.06, 20:21
          a to niby co??? żeby żyć razem, to ślub trzeba mieć???? heh... śmieszne!
          Dlaczego niby tata dziecka ma widywać się z dzieckiem bez obecności swojej
          nowej partnerki?? Ma ją niby w piwnicy ukrywać jak dziecko u niego śpi??
          Jeżeli jest to jego stała partnerka, to ja nie rozumiem gdzie jest problem....
          Towerek
          • berek_76 Re: moje łzy 13.05.06, 21:47
            > a to niby co??? żeby żyć razem, to ślub trzeba mieć???? heh... śmieszne!
            > Dlaczego niby tata dziecka ma widywać się z dzieckiem bez obecności swojej
            > nowej partnerki?? Ma ją niby w piwnicy ukrywać jak dziecko u niego śpi??
            > Jeżeli jest to jego stała partnerka, to ja nie rozumiem gdzie jest problem....

            No wiesz, Tower, zakładamy, ze dziecko uczy się na przyładzie dawanym przez
            dorosłych. Tak?

            To jak, chcesz swoim dzieciom wpoić, że spoko - mozna być mężem jednej, sypiać z
            drugą i wszystko OK?

            Bo jak dla mnie, to w takiej sytuacji problemem sa nie tylko zranione uczucia.
            problem jest też natury etycznej. Nie jestem przekonana, czy najwyższym
            absolutnie dobrem dla dziecka jest to, żeby zawsze było uśmiechnięte. Jesli tak,
            to równie dobrze można by je karmić wyłącnzie cukierkami. Do czasu, rzecz prosta.

            Jeśli się chce wychować dziecko na porządnego człowieka, to droga do tego wcale
            nie prowadzi poprzez akceptowanie wszystkiego, co dzieje się dookoła. I w
            sytuacji, kiedy ojciec porzucił rodzinę i żyje sobie z nową partnerką, bardzo
            trudne jest znalezienie takiego punktu równowagi, w którym dziecko nie zrazi się
            do taty, ale równocześnie nie zostanie nauczone akceptacji dla modelu życia "jak
            mi się nudzi jedna żona, to sobie znajduję inną". Szczerze mówiąc, ja sama nie
            wiem, jak należałoby rozwiązać tę sytuację.

            Ale jak czytam, że przecież tatuś ma święte prawo sypiać ze swoją nową
            partnerką, dla której porzucił mamusię, bo to nie ma nic wspólnego z byciem
            ojcem, to zastanawiam się, czy takie anachronizmy jak etyka na przykład w ogóle
            jeszcze figurują w słownikach. Bycie ojcem nie polega na dostarczeniu plemnika i
            podrzucaniu pod sufit! To jest także dawanie dziecku przykładu!

            -----------------------
            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
            • pesher Re: moje łzy 14.05.06, 01:11
              Szczegolnie, kiedy Tatus i Mamusia sa po rozwodzie <lol>

              Ze sie tak glupio zapytam, to juz po rozstaniu (jezeli nie bylo slubu) lub po
              rozwodzie nie mozna sobie zycia ukladac? Ty tez bedziesz tkwic w samotnosci w
              imie "dawania przykladu dziecku" Berek? Po prostu mnie nie rozluzniaj, ciezki
              dzien dzis mialam.
              • berek_76 Re: moje łzy 14.05.06, 08:51
                > Ze sie tak glupio zapytam, to juz po rozstaniu (jezeli nie bylo slubu) lub po
                > rozwodzie nie mozna sobie zycia ukladac? Ty tez bedziesz tkwic w samotnosci w
                > imie "dawania przykladu dziecku" Berek?

                Co innego, rozluźniona koleżanko, najpierw próbowac naprawić związek, odnieśc
                porażkę, rozstać się, a potem założyć nową rodzinę. Sprzeczne moze z kanonami
                wiary, ale przynajmniej nie z zasadami przyzwoitości.

                A co innego, kiedy szanowny tatuś znudził się jedną rodziną, bo znalazł sobie
                lepszą. W tej sytuacji udawanie, że nic się nie stało i że tatuś miał święte
                prawo, jest kręceniem stryczka na szyję własnego dziecka poprzez wpojenie mu, że
                takie postępowanie jest czymś normalnym. Argumentu o tym, ze to jest po prostu
                niemoralne, używac nie będę, bo zdaję sobie sprawę, że to jest czysta abstrakcja.

                A co do tego, co będę robiła w imię dawania dziecku przykładu: będę robiła
                wszystko to, co chciałabym, żeby w razie czego umiało zrobić. Na pewno nie wejdę
                w nowy związek, jeśli uznam, że mógłby być dla dziecka szkodliwy. W końcu to za
                dzieci jestem odpowiedzialna przede wszystkim.

                > Ty tez bedziesz tkwic w samotnosci w
                > imie "dawania przykladu dziecku" Berek?

                NIe, droga rozluźniona. Jeśli będę, to w imie przestrzegania zasad, które są dla
                mnie istotne. I z których naczelną nie jest "ma mi być przyjemnie", tylko "mam
                być przyzwoitym człowiekiem".

                -----------------------
                Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
                • pesher Re: moje łzy 14.05.06, 14:00
                  Coz, kazdy postepuje wedlug wlasnego sumienia i przekonania.

                  Mimo, ze moje malzenstwo rozpadlo sie przez obecna partnerke mojego exa nie mam
                  oporow, aby pozwalac dziecku na wizyty u ojca, kiedy jest u niego obecna. Z
                  prostego powodu, rozwiedlismy sie, kiedy bylam jeszcze w ciazy i dziecko nie
                  pamieta pelnej rodziny. Czy walczylam o rodzine? Tak, ale kiedy po raz 3
                  uslyszalam, ze mnie nie kocha, odpuscilam sobie. Czy teraz mam go odcinac od
                  dziecka, zeby "nie skrecac Malej stryczka na szyje"? No wybacz, to jest OJCIEC
                  Malej i ma pelne prawo, a nawet obowiazek uczestniczyc w jej zyciu. A ze
                  zwiazal sie z kims i chce zalozyc z tym kims rodzine to w ogole jest beee? Nie,
                  nie jest. Dokonal takiego wyboru a nie innego, ale wciaz pozostaje ojcem Malej.

                  Prezentujesz postawe w swoich postach "dzieci przede wszystkim". I chwala Ci za
                  to. Ja tak nie umiem. Dziecko jest dla mnie najwazniejsze, ale nie zatracam
                  siebie w macierzynstwie. Mam te swiadomosc, ze za 17 lat zda mature i pojdzie
                  na studia. Za 20 kilka lat wyjdzie za maz. I co mi wtedy zostanie? Wspomnienie,
                  jaka swietna i poswiecajaca sie matka bylam? Dlatego mam swoja prace, swoje
                  hobby, przyjaciol. Moze kiedys bede miala partnera/nastepnego meza. Nie wiem
                  jak sie zycie potoczy, ale na pewno nie wykreslam tej opcji.

                  I dlaczego ma nie byc mi przyjemnie w zyciu? Dlaczego mam nie sprawiac sobie
                  przyjemnosci, ktore sprawiaja mi radosc? Czy to wyklucza bycie przyzwoitym
                  czlowiekiem??
                  • milcha31 Re: moje łzy 14.05.06, 15:19
                    uważam, że jeśli nie mają rozwodu to facet nie powinien spotykać się z
                    dzieckiem w obecności nowej kobiety.
                    Z dziecięcą psychiką należy obchodzić się ostrożnie a poza tym trzeba je uczyć
                    uczciwości, dotrzymywania zobowiązń.
                    Ja poznałam swojego męża gdy był już po rozwodzie i nawte była już ustalona
                    data ślubu to mnie przy jego spotkaniach z synem nie było. Wyprowadzałam się na
                    te weekendy z domu.
                    dopiero z czasm, stopniowo jego syn był oswajany z myślą, że ojciec układa
                    sowje życie na nowo. Przy czym matka dziecka nie była taka delikatna, bo
                    jeszcze przed rozwodem porwała dziecko i wprowadziła je od razu do domu gdzie
                    mieszkała z facetem. I co ma dziecko powiedzieć gdy jeszcze przed 2 miesiącami
                    mausia była z tatusiem a nagle leży w jednym łózku z innym facetem?
                    Ćzy to jest dobre dla dziecka?
                    Przecież może doznać nawet szoku.
                    • milcha31 Re: moje łzy 14.05.06, 15:20
                      Ja tylko uważam, że dziecko nie musi poznawać kolejnych partnerów swoich
                      rodziców.
                      Powinno jeśli zanosi się na założenie nowej rodziny. Ale ojciec czy matka
                      powinni dziecko z tym oswajać a nie kawę na ławę.
                      • redtower Re: moje łzy 14.05.06, 17:00
                        Po pierwsze... co ma do rzeczy czy tata i mama są po rowodzie czy nie są? Już
                        wiedzę to 2,5-letnie dziecko czytające akt rozwodowy...smile))
                        Ja mam 2,5 letniego synka i z tego co widzę nowa partnerka mojego Eksa
                        traktowana jest po prostu jako ciocia... Z całą pewnością... drogie
                        przestrzegające wszelkich norm moralnych mamy... dziecko w tym wieku nie zdaje
                        sobie sprawy z tego co można robić w łóżku.. i jest to dla nich taki sam mebel
                        jak szafka, czy fotel... i nie ma różnicy, czy tata leży sobie na łóżku
                        z "ciocią", czy siedzi obok niej na fotelu smile
                        Proszę więc... skończcie z tym pisaniem, jaka to zła jest nowa partnerka i jaki
                        to zły wpływ może mieć na dziecko... to jest zapewne normalna kobieta, która
                        niestety (albo i stety smile) dla Was jest bardziej kochana przez waszego eksa niz
                        Wy.
                        Odnośnie jeszcze etyki... czy zgodne z etyką jest okłamywanie dziecka?? I
                        udawanie że nowa partnerka taty nie istnieje...?? Dla mnie to jest po prostu
                        hipokryzja...
                        W tym wszystkim chyba nie chodzi o to żeby pokazać "na przykłądzie taty" jaki
                        to człowiek potrafi być zły... tylko o to żeby pokazywać jaki może być dobry!
                        O to zeby Wasze dzieci wyrosły na dobrych ludzi...
                        Nie nauczy się dziecka moralności i prawości wbijając mu do głowy jak to tatuś
                        skrzywdził mamusię... a przedw wszystkim nie powinno przekładać się swoich
                        niepowodzeń na dziecko...

                        Towerek
                        • milcha31 Re: moje łzy 14.05.06, 18:50
                          Okłamywanie dziecka- nie. Oczywiście, że nie. Ale nie uważam, że do szczęścia i
                          spokoju dziecka jest potzrebny nowy chłopak mamusi czy też nowa dziewczyna
                          tatusia. I nie rozmawiamy tu tylko o dzieciach w wieku 2,5 roku.
                          natomiast uważam za nieuczciwe zakładanie nowego związku czy
                          też "chodzenie" z kimś nowym zanim rozwiąże się poprzedni związek. Swoich
                          zobowiązań należy dotrzymywqć tak jak należy dotrzymywać umów i przyrzeczeń. I
                          taki przykład należy dawać dzieciom.
                          A dziecko nawet w wieku 2,5 roku z pewnych rzeczy zdaje sobie sprawę. I fakt,
                          że rodzice się rozwodzą i tak jest już dostatecznym nieszczęściem, żeby jeszcze
                          wyskakiwać z nowymi partnerkami-partnerami przed dzieckiem.
                          Dziecko nie ma obowiązku poznawać każdej nowej czy nowego w życiu swoich
                          rodziców.
                          • redtower Re: moje łzy 14.05.06, 19:54
                            Ja nie mówię o tu o partnerach do zabawy... jednorazowych czy na chwilę... sama
                            powiedziałam Eksowi, że nie życzę sobie żeby Malutki widział
                            wszystkie "ciocie", które sobie Eks sprowadza... ja mówię o stałej
                            partnerce...smile
                            Pozdrawiam,
                            Towerek

                            Ps. A skąd dziecko wie, że rodzice są już po rozwodzie?
                            • berek_76 Re: moje łzy 14.05.06, 21:10
                              > Ps. A skąd dziecko wie, że rodzice są już po rozwodzie?

                              teraz nie wie, ale kiedyś się dowie. Może, na przykład, zadać jakies pytanie uncertain
                              . I co wtedy? Kłamać czy odpowiedzieć zgodnie z prawdą, która dowodzi, że w
                              porzuceniu żony i zdradzie nie ma nic złego?

                              Tzn. uważam, ze jeśli ktoś chce taki system wartości wpoić swojemu dziecku, to
                              ja go i tak od tego nie odwiodę. Ale mam wrażenie, że po prostu ludzie nie myślą
                              o tym, że dziecko nie uczy się prawd o życiu z recytowanych przez nas formułek,
                              tlyko z tego, co widzi. I co z tego, ze mu powiemy "zdrada jest be", jeśli
                              równoczesnie będzie widziało, że zdrada w wykonaniu tatusia została całkowicie
                              zaakceptowana i uznana za coś normalnego?

                              To, ze pewne rzeczy się zdarzają, nie oznacza, że nalezy je akceptować i
                              traktować jako normalne.

                              -----------------------
                              Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
                              • milcha31 Re: moje łzy 15.05.06, 17:41
                                nazwij rzeczy po imieniu a zmienią się w oka mgnieniu.
                                • redtower Re: moje łzy 15.05.06, 19:20
                                  moim zdaniem nie ma po co dziecku wbijać do głowy takich rzeczy... jeżeli
                                  będzie kiedyś chciało wiedzieć... to oczywiście powiem co i jak i dlaczego, ale
                                  na 100% nie powiem że tata Malutkiego porzucił, bo tego nie zrobił...
                                  rozstaliśmy się... tak się zdarza... i tyle... nie ma po co przekazywać złych
                                  emocji... bo to nic nie daje... takie jest moje zdanie.
                                  Po kilku latach nie będzie miało znaczenia to, dlaczego tata się wyprowadzł...
                                  dla dziecka będzie oczwiste, że tata mieszka z kimś innym... wtedy będzie to
                                  fakt i nie rozumem po co chcecie wtedy jeszcze wyciągać jakieś brudy...
                                  No ale to Wasza sprawa... ja jestem za tym żeby leczyć rany a nie jes
                                  rozgrzebywać...
                                  Pozdrawiam,
                                  Towerek
                                  • allunia77 Re: moje łzy 15.05.06, 20:36
                                    Wiecie co - trochę się rozczarowałam. Opisałam swoje uczucia - a przeglądając
                                    Wasze odpwoidzi to zostałam w większości w nich zmiażdzona. Co Wy wiecie, że
                                    wydajecie tak pochopnie swoje opinie?
                                    Z jednej strony: jak wygladała druga noc po powrocie od taty? - przpłakana od
                                    drugiej w nocy do rana. Dodam tylko, że dotychczas mała razem z ojcem spała u
                                    dziadków - i zawsze były te wizyty bez żadnych następstw.
                                    Z drugiej strony - mała NIGDY nie usłyszała od nikogo ani słowa na
                                    temat "cioci", łajdactw ojca. Nigdy też nie pytam się jej co tam robiła, a
                                    zawsze zyczę jej dobrej zabawy..............
                                    Ale to nikogo nie obchodzi - prawda? Łatwiej zakalifikowac mnie do grona
                                    wrednych porzuconych kobiet, które potajemnie knują za plecami mężów. Latwiej
                                    w to uwierzyć niż w fakt, ze dla małego dziecka nie każda forma wizyty z ojcem
                                    może byc odpowiednia.
                                    • redtower Re: moje łzy 15.05.06, 21:30
                                      ehhh...allunia... ja dokłądnie wiem jak to jest oddawać dziecko tacie, który
                                      mieszka z "ciocią"... dodam że jestem w takiej sytuacji również od niedawna...
                                      Wiem, że po nocy spędzonej u tatusia mój Malutki równiez się budził...
                                      następnego dnia próbował łamać "nasze małe wspólne zasady"... Kwestia w tym, że
                                      nie możasz wszystkiego zwalać na to, że tata mieszka z inną kobietą.. jeżeli
                                      twój Eks szanuje tę kobietę, to dziecko będzie widziało tylko i wyłącznie
                                      pozytywne zachowania... wiec nie masz czym się martwić...smile
                                      Możliwe że efekt budzenia w nocy wynika z tego, że Malutka po prostu teskniła
                                      za Tobą... to że przeżywa to teraz... możliwe, że u tatu była zbyt zajęta...
                                      możliwe też że druga noc była wynikem pierwszej, w czasie której Malutka nie
                                      wypoczęła... mogą być różne powody... i tak jak napisałam byłabym raczej za
                                      tym, że te nerwowe zachowania są wynikiem tęsknoty za Tobą.. pamiętaj że
                                      wcześniej Malutka była młodsza... kiedy spała u dziadków mogłabyć na innym
                                      etapie... teraz może mieć gorszy okres i dlatego może wszystko mocniej
                                      przeżywac...
                                      Podsumowując... trzymajcie sieciepło w czasie tych trudnych nocy...
                                      Pozdrawiam,
                                      Towerek
                                      • allunia77 Re: moje łzy 15.05.06, 21:34
                                        ależ moja mała jeżdżi cały czas co 2-3 tygodnie na noc do teściów, u moich
                                        rodziców śpi 1xtyfzień - i nigdy nie było z nią żadnych problemów. Nawet jak
                                        mnie nie było 3-4 doby to mała przyjmowała to w miarę spokojnie - ale zarwanych
                                        nocek nie było nigdy. Ona nie tak okazuje tęsknotę. Ale ja już nie chcę dalej
                                        drążyć tego tematu- widzę sama co dzieje się z moim dzieckiem
    • kah31 Re: moje łzy 16.05.06, 11:51
      witajcie
      przeczytałam te wszystkie wasze wypowiedzi i wiecie co? wszystkie macie rację.
      ile samodzielnych (samotnych) matek i dzieci, tyle problemów, może i czasem
      reagujemy zbyt emocjonalnie i próbujemy coś "komuś" utrudnić (chociaż to tez
      chyba nie tak), ale znaleźć dobre rozwiązanie to jest trudna sztuka,
      szczególnie, gdy ta druga strona nie wykazuje żadnej chęci dialogu i też chyba
      niczego nie ułatwia
      allunia - jestem w podobnej sytuacji, tylko moja córcia ma 4 latka, wszystko
      było dobrze dopóki mój prawie eks nie uparł się, żeby zabierać córcię co drugi
      dzień na 2-3 godziny do siebie (zimą przyjeżdżał do niej), czyli tam, gdzie
      kiedyś mieszkaliśmy wszyscy razem, oprócz tego zabiera ją na co drugi weekend,
      to ciągłe wożenie wniosło "tylko tyle", że MAŁA się zupełnie pogubiła,
      wkurza mnie, że eks nie widzi, że to nie jest dla MAŁEJ dobre (przynajmniej
      teraz), powiedziałam mu, że nie mam nic przeciw jego wizytom u nas, zabawom na
      placu zabaw, wyprawom do kina, ale uważam, że tak częste wizyty w jej
      poprzednim miejscu zamieszkania robią więcej złego niż dobrego, i wiecie jaki
      był skutek? oświadczył, że jeżeli nie może jej zabrać, to w takim razie nie
      będzie przyjeżdżać wcale albo będzie mnie oszukiwać, i taki z niego tatuś, że
      jak ma przyjechać do niej, to woli sobie podarować jakikolwiek kontakt, jednym
      słowem jest tak jak on sobie życzy albo nie ma nic

      i jak to rozwiązać? wizyty raz na dwa tygodnie córka traktuje jak coś
      normalnego i wszystko jest w porządku, wożenie w tygodniu powoduje u niej
      rozdrażnienie, złość i płacz, że już tam nie mieszkamy
      chętnie poczytam wasze komentarze

      i jeszcze jedno, pofatygowaliśmy się z eks nawet do psychologa, ale nic do
      niego nie dotarło, psycholog powiedziała, że bardzo dobrze, że ojciec ma
      kontakt z córką, i bardzo dobrze, że jest częsty, ale dla dobra dziecka należy
      schować wszystkie swoje pretensje do kieszeni i ojciec powinien często
      odwiedzać dziecko w domu, a nie wozić w tą i z powrotem, mało tego wszelkie
      wycieczki, wyjścia do kina itp powinny się odbywać w trójkę (dziecko i
      rodzice), piękny i idealny model rodziny po rozstaniu, ale chyba rzadko kogo na
      to stać
      • czerwone_korale Re: moje łzy 16.05.06, 12:03
        mało tego wszelkie
        wycieczki, wyjścia do kina itp powinny się odbywać w trójkę (dziecko i
        rodzice), piękny i idealny model rodziny po rozstaniu, ale chyba rzadko kogo na
        to stać
        __
        to już wydaje mi się mocno przesadzone i nie wiem czy to taki piękny modelwink
        to chyba bardziej by namieszało w psychice dziecka(tak małego)-rodzice się
        rozeszli,ale oto wszyscy jak dawniej razem wychodzimy na spacerki.
        pozdrawiam
        • kah31 Re: moje łzy 16.05.06, 12:15
          nawet nie jak dawniej na spacerki, bo nigdy tego nie robiliśmy, bo prawie eksa
          nigdy nie było w domu
          a co myślisz o tym wożeniu co drugi dzień?
        • kah31 Re: moje łzy 16.05.06, 12:39
          i owszem, trochę przesadziła, jednak co do tych wizyt to muszę się z nią
          zgodzić, takie mam właśnie doświadczenia w tej kwestii
          generalnie ojciec powinien chyba jednak przyjeżdżać (w tym wypady do kina itd),
          a nie zabierać (oczywiście w tygodniu), żeby nie dezorganizować życia dziecka,
          a weekendy (co drugi) jak najbardziej zabierać do siebie
      • czerwone_korale Re: moje łzy 16.05.06, 12:50
        kah- Ty najlepiej wiesz co jest dla dziecka najlepsze bo miszkasz z nią i
        widzisz jej reakcje...pozostaje tylko kwestia dogadania się z ex-em.
        I chyba sama wiszz że jak on się uprze to i tak będzie robił swoje i nie
        będziesz miała na to wpływu.Taki lajf.Ex jak sama pisalaś może w ogóle
        zaprzestać kontaktowania się z dzieckiem jeśli nie będzie się to odbywało po
        jego myśli.Niektórzy po prostu bardziej dbają o własne interesy niż dobro
        dziecka.
        Trzymaj sięsmile
        • kah31 Re: moje łzy 16.05.06, 13:18
          masz rację, sama wiem najlepiej, może inaczej, widzę jak to wpływa na dziecko,
          tylko już sama zaczęłam wątpić, czy nie utrudniam kontaktów, co mi zarzuca eks,
          chciałam, żeby ktoś na to spojrzał obiektywnie
          źle się dzieje - zaczynam wątpić, czy jestem obiektywna
          • czerwone_korale Re: moje łzy 16.05.06, 13:27
            wiesz obiektyna nigdy nie będziesz bo to niemożliwesmile
            na pewno masz rację-że zbyt częste zabieranie dziecka do domu w którym
            mieszkaliście wcześniej jako rodzina wpływa na nie rozstrajająco.
            No ale niestety chyba nic na to nie poradzisz jeśli ex się uprze-prawda?
            może jeszcze raz spróbuj z nim porozmawiać na ten temat?
            pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja