rozwód a wakacje, dziecko i przyjaciółka eksa

18.05.06, 12:38
czy możecie sie wypowiedzieć w takiej sprawie?
4-letnie dziecko, rodzice w trakcie rozwodu, przyczyna w tym momencie
nieistotna, dziecko mieszka z matką, regularne kontakty z ojcem, i chwała mu
za to
zbliżają się wakacje i oto ze strony ojca pada propozycja ich spędzenia, do
wyboru: dziecko mieszka tydzień u niego, tydzień u matki, tak na zmianę przez
całe wakacje - moim zdaniem nie do przyjęcia, albo dziecko spędza miesiąc u
niego, miesiąc u matki, ale tak od deski do deski, bo jak to powiedział
zbędnie wtedy jeździć nie będzie, a matka z kolei nie będzie sprawdzać, co
przez miesiąc robi z dzieckiem
czy on oszalał, czy mi sie tylko wydaje?
mieszkamy w tym samym mieście, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dziecko
nawet w czasie wakacji miało kontakt z drugim rodzicem, będę szczera, po
długich wywodach zabrakło mi argumentów, 15-latek to może by sie cieszył, że
sie zerwał "ze smyczy", ale taki maluch?
a druga sprawa jest taka:
powiedzcie mi, proszę, jak wyglądały początki kontaktów waszych dzieci z
przyjaciółkami waszych eks mężów, czy jakoś te dzieciaki przygotowywałyście
czy wszystko odbywało się na żywioł i bez waszej wiedzy, nie chodzi mi o
akceptację tylko o zwykłe poinformowanie
    • mrs_ka Re: rozwód a wakacje, dziecko i przyjaciółka eksa 18.05.06, 12:51
      ad1. Rozsądniejsza wydaje mi się propozycja "tygodniowa". Głównie z tego
      względu, że młodsze dzieci dość cięzko przeżywają niewidywanie rodzica przez
      pełny miesiąc. Mój syn miał cztery lata, kiedy wyjechałam na 3 tygodnie w podróż
      poślubną: sniły mu się koszmary, że zginęłam razem z męzem w katastrofie
      lotniczej, musial dzwonić, aby upewnić się, że żyję. Tak wiec dość nieciekawie
      to wypadło i po powrocie obiecałam mu, że nigdy więcej nie rozstaniemy się na
      tak długo. Przynajmniej dopóki on sam nie zerwie tej umowywink
      Jeżeli jednak w ciągu tego miesiaca (to jedno i to samo miasto, jak Piszesz)
      dziecko miałoby z Tobą kontakt, to sama nie wiem.
      Pomijając wszystko: wakacje dla dziecka to okres odpoczynku, którego idea nie
      zawiera się w siedzeniu przez miesiąc w dwóch różnych mieszkaniach. Nie dałoby
      się gdzieś z dzieckiem wyjechać? Co to za atrakcja kiblować w mieście dwa
      miesiące? Może macie jakichś dziadków? Przy okazji można upiec dwie pieczenie
      przy jednym ogniu- wypoczynek dziecka i kontakt z dziadkami od strony ojca na
      przyklad.
      Ad2. Zostałam poinformowana, ciężar oswajania Młodego z nową sytuacją wziął na
      siebie Eks. Z mojej strony była akceptacja stanu rzeczy i upewnienie Młodego, że
      o Neksi wiem, lubię ją i nie mam nic naprzeciw, aby się lubili i spotykali.

      a.
      • kah31 Re: rozwód a wakacje, dziecko i przyjaciółka eksa 18.05.06, 13:05
        no oczywiście, ze nie chodzi tutaj o siedzenie w czterech ścianach, ale również
        jakiś wyjazd, tak samo po jego stronie, jak i po mojej, jeszcze mąż mieszka ze
        swoimi rodzicami, więc kontakt z dziadkami jest jak najbardziej umożliwiony
        nie wiem dlaczego, ale takie zmiany co tydzień miejsca zamieszkania jakoś nie
        kojarzą mi sie dobrze, przynajmniej dla tak małego dziecka
        natomiast zazdroszczę Ci postawy Twojego eksa, bo mój utrzymuje że nie ma
        potrzeby jakiegoś przygotowania dziecka do spotkania z next, bo dziecko musi
        poznawać nowych znajomych, co do znajomych to się z nim w pełni zgadzam, niech
        ją nazywa też jak chce, może być znajomą, tylko że ze znajomą się nie chodzi za
        rękę i się z nią nie sypia, i nie bardzo sobie wyobrażam reakcję dziecka na
        widok taty chodzącego za rękę ze znajomą, a jak znam mojego męża, to bardzo
        możliwe, ze dziecko rzuci na głęboką wodę i wyjadą wszyscy razem na wakacje - i
        tak może wyglądać pierwsze spotkanie dziecka z next, i nie ukrywam absolutnie
        mi sie to nie podoba, tym bardziej, że jeszcze mąż twierdzi, że nie jest moją
        sprawą gdzie z dzieckiem pojedzie na wakacje, coś kręci, a dziecku nie raczy
        nic wytłumaczyć
        • babe007 Re: rozwód a wakacje, dziecko i przyjaciółka eksa 18.05.06, 13:15
          W moim przypadku jest to opcja 2 tygodniowa (2 u niego, 2 u mnie i tak na
          zmianę). Myślę, że jest to optymalne. Na tyle długie pobyty, żeby można było
          gdzieś wyjechać, a z drugiej strony na tyle krótko, zeby i dziecko i mama (przy
          możliwości kontaktu telefonicznego - nie musi być codzienny) mogli to
          wytrzymać. Spróbuj zaproponować takie rozwiązanie.
          • kah31 Re: rozwód a wakacje, dziecko i przyjaciółka eksa 18.05.06, 13:29
            a czy w ciągu tych dwóch tygodni, odwiedzasz dziecko? o ile nigdzie nie
            wyjeżdżają
          • kah31 Re: rozwód a wakacje, dziecko i przyjaciółka eksa 18.05.06, 13:31
            ile Twoja pociecha ma lat?
            no i ciągle mam przed oczami, jak dziecko wraca po weekendzie u ojca, nie
            odstępuje mnie na krok przez dwa dni
            • babe007 Re: rozwód a wakacje, dziecko i przyjaciółka eksa 18.05.06, 15:44
              Moje dzieci mają 7 i 12 lat. Z tatą mają dobry kontakt (cały weekend regularnie
              co 2 tygodnie). W czasie kiedy są z tatą raczej się nie odwiedzamy (w wakacje
              zazwyczaj albo są z na wczasach, albo "wywiezione" na wieś z babcią), ale
              jesteśmy w kontakcie telefonicznym co dwa trzy dni. Wiadomo, że za nimi tęsknię
              ale bez przesady wink. Po całym roku szkolnym, kiedy to ja zajmuję się nimi 24h
              na dobę (w tym lekcje - 4 klasa jest upiorna) te dwutygodniowe przerwy - mimo
              chodzenia do pracy - są dla mnie odpoczynkiem (nie muszę gotować!). Chciaż
              czasem się czyję jak wyrodna matka.... wink
              • magdmaz Re: rozwód a wakacje, dziecko i przyjaciółka eksa 18.05.06, 17:37
                Hehehe! "wyrodna matka!"
                Moje dzieci (7 i 5) wyjeżdżają do exa na całe wakacje, przynajmniej ex tak
                deklaruje. Ponad 300 km ode mnie. W praktyce to jest tak, ze wywozi je do
                swoich Rodziców, a jak już jego Rodzice nie wyrabiają, to zgadza się, żeby
                wzięli je na tydzień moi Rodzice.
                A ja mam wolne.
                W ubiegłe wakacje widziałam dzieci 3 razy, z tego jeden "raz" był dwudniowy.
                • milcha31 Re: rozwód a wakacje, dziecko i przyjaciółka eksa 19.05.06, 05:37
                  Kah31-nie przesadzaj, to również jego dziecko. Tygodniowy plan wydaje mi się
                  sensowniejszy.
                  natomiast możesz wymagać od ojca dziecka jeśli jesteście w trakcie rozwodu aby
                  to był kontakt tylko jego z dzieckiem a nie jego nowej partnerki. Dziecko nie
                  musi a nawet nie powinno być od razu rzucane na głębokę wodę i oglądać ojca w
                  nowych relacjach.
                  Pod warunkiem oczywiście, że ty postępujesz tak samo.
                  • kah31 Re: rozwód a wakacje, dziecko i przyjaciółka eksa 19.05.06, 09:46
                    staram się nie przesadzać i wiem, że to także jego dziecko, problem leży gdzie
                    indziej, mamy zdecydowanie różny sposób w podejściu do dziecka, ja uważam, ze
                    dziecko powinno mieć w miarę uregulowany harmonogram dnia, a on, że powinno
                    robić to, co chce, u mnie dziecko między 20-20:30 jest już wykąpane i jest w
                    łózku, czy śpi to inna sprawa, ale wie, że to już jest czas na wyciszenie, a
                    nie na podkręcanie, ale najbardziej nie podoba mi się, że w przypadku
                    wystąpienia problemów facet nie raczy nawet zadzwonić, gdy dziecko, będąc ze
                    mną mówi mi, że tęskni za tatą i zaczyna płakać, łapię za telefon, jak jest u
                    niego i jest taka sytuacja, to mówi dziecku, że zobaczy mnie za dwa dni, taka
                    jest relacja dziecka, czy prawdziwa czy wymyślona, nie mam pewności
                    jest jeszcze jedno, jeżeli ojciec dziecka uważa, że nie musi mi mówić, gdzie ma
                    zamiar z dzieckiem wyjechać i że nie mam prawa odwiedzić dziecka, bo nie będę
                    go sprawdzać (pewnie, że nie będe go sprawdzać, bo co mnie interesuje jego
                    życie), to zaczynam go, niestety podejrzewać o nieczyste intencje, tym
                    bardziej, że traktuje dziecko jak przedmiot (np. dziecko mówi, że chce
                    przyjechać na bajkę do domu, więc się pytam, czy ją przywiezie, czy mam po nią
                    przyjechać, a on odpowiada, że mogę przyjechać nawet z policją, ale on dziecka
                    nie da, więc odpuszczam)
                    i wierzcie mi, nie jestem do niego uprzedzona
                    jednak rekord pobił w tłumaczeniu dziecku, dlaczego nie chce z nami mieszkać,
                    najpierw jak dziecko sie pytało, to tylko sie uśmiechał i kręcił głową,
                    powiedziałam mu, że czas aby dziecku wytłumaczył, a właściwie powinniśmy to
                    zrobić we dwoje, odpowiedź była bajeczna: niczego nie będę z tobą tłumaczył,
                    zbaraniałam, ale to był dopiero wstęp, po powrocie dziecka z weekendu u taty,
                    Mała oświadczyła, że tata jej powiedział, że nie chce z nami mieszkać, bo
                    przestał kochać mamę, a jak się zapytała dlaczego przestał, to jej powiedział,
                    że mama przestała mu się podobać, a dziecko wyciągnęło takie wnioski - zapytała
                    się czy ja niedługo umrę, bo skoro przestałam się podobać tacie, to znaczy, że
                    jestem brzydka, a jak jestem brzydka, to jestem stara, a jak jestem stara, to
                    niedługo umrę, a ona nie chce, bo wtedy zostanie sama na świecie i w płacz, i
                    wiecie co? ja też się rozpłakałam, ze swojej bezsilności i nad jego głupotą
Pełna wersja