i znowu dół...

29.05.06, 13:01
A myslalam, ze najgorsze mam juz za soba...Minelo ponad pol roku od jego
odejscia, jakos sobie mozolnie budujemy z powrotem swiat, nawet zaczelam sie
czesto usmiechac..
A tu wczoraj, jak grom z jasnego nieba: córcia mi mowi, ze byla w weekend z
tatusiem i z ciocią ("wiesz mamo ktora, ta w ktorej tatus sie zakochal") na
dzialce u dziadkow (rodzice meza), ze razem sobie grillowali, jedli itp..
Czy naprawde tak latwo jest zastapic sobie swoja, poniekad kiedys ukochana
synowa nowa?? Tak bez mrugniecia okiem godzic sie na to jego dranstwo??
Wyc mi sie chce, i nie mam slow...
    • azb11 Re: i znowu dół... 29.05.06, 13:16
      Mój jeszcze maż odszedł 4 m-ce temu. Teściowa stała przez cały czas za mną
      murem. Kładła mu do głowy że żle robi, była mja bratnią dusza. Wypłakiwałam się
      na jej ramieniu, wspierała mnie. W piatek usłyszałam zebym była obiektywna.
      Gdyby nie miał powodu nie odszedłby do kochanki. Niedobra byłam , mało
      tolerancyjna przez 10 lat małzeństwa. On za to kryształ.
      I choć jeszcze na nią mówi ta k....to obawiam się że wkrótce moje miejsce
      zajmie osoba która rozbiła naszą rodzinę. Wtedy moje dzieci stracę nie tylko
      ojca ale równiez ukochaną babcię i ciocię (siostre męza). Strasznie mi przykro..
      Tez ma okropny dół
      • alicja611 Re: i znowu dół... 29.05.06, 20:35
        moj ex (3-mce po wyroku) objezdza rodzine z nowa, i griluja i sie smieja. nie
        jest mi smutno, bo tylko utwierdzilm sie w przekonaniu jaki z niego idiota-dla
        przyzwoitosci nie afiszowalby sie z nowa przed rodzina, odczekal by jeszcze pare
        miesiecy, w koncu umarlo cos co trwalo kilkanascie lat. byl szczerze zdziwiony,
        kiedy jego znajomi odwiedzili mnie i powiedzieli: ciebie znamy dlugo, a ona
        (nowa ex) jest dla nas obca. on ma inne podejscie do sprawy-jest wolny i
        osobiscie czuje, ze zainteresowanie dzieckiem jest tylko na pokaz. CHOCIAZ
        OSTATNIO W CHWILI SZCZEROSCI (KIEDY ZERWAL JUZ Z NOWA) POWIEDZIAL MI: TY MASZ
        DOM I DZIECKO , JA NIC NIE MAM.smilesmile-wow pierwszy raz taki tekst, a jeszcze kilka
        lat temu mowil: nie kocham ciebie i dziecka. marze o mlodej, ladnej dziewczynie,
        ktora pewnie bedzie chciala miec ze mna dzieci.A tu prosze-nie takie prostesmile

        nie badzcie wiec smutne dziewczyny-POZNAJCIE SWOJA WARTOSC!
    • obsidian2 Re: i znowu dół... 29.05.06, 22:05
      Tak-to trudne..nawet bardzo trudne..ale jednak musisz sobie uświadomić,że w
      rodzinie wiele rzeczy jest akceptowalnych. Twoja była teściowa nawet jeśli nie
      jest zachwycona, chcąc zachowac syna musi akceptować jego wybory. Akceptować
      nie znaczy pochwalac. Popatrz na swoja córke i wyobraź sobie, ze ona robi cos
      takiego za parenascie lat..skreslisz ją?? Nie-zachowasz sie jak dobrze
      wychowana kobieta i "przełkniesz" gościa którego ona przyprowadzi...To Twoje
      dziecko....to wszystko jest bardzo trudne-ale takie jest życie...zajmij sie
      czymś innym-postaraj sie exa wyrzucić z głowy..to trudne ale jeżeli będziesz
      miała duzo zajec, przyjaciół, to poradzisz sobie.
    • paula595 Re: i znowu dół... 29.05.06, 23:16
      Cóż tak to już chyba jest z rodzicami. Mój mąż odszedł gdy synek miał 3 tygdnie
      a teściowie powiedzieli mi tylko jedno zdanie - "on jest naszym synem i my
      zaakceptujemy jego pierwszą, drugą, trzecią i dziesiątą żonę, nie mamy wpływu
      na jego decyzje". Żadne z nich przy mnie nie wyraziło ani krzty potępienia.
      Żadne z nich nie zaiteresowało się jak ja sobie dam radę z takim maleństwem,
      kto zrobi mi zakupy, kto pomoże pójść do lekarza, itp?. Usłyszałam od nich
      słowa, że mam rodziców i oni na pewno mi pomogą, a teściowa dodała, że lepiej
      jak odszedł teraz, po trzech latach małżeństwa niż po dziesięciu. Ja swojego
      syna wychowam inaczej, przynajmniej będę się starać. Niestety, moim zdaniem
      wszystko wynosi się z domu. Jacy rodzice taki syn i vice versa.
    • beatka921 Re: i znowu dół... 29.05.06, 23:34

Pełna wersja