kozabereza
29.05.06, 13:01
A myslalam, ze najgorsze mam juz za soba...Minelo ponad pol roku od jego
odejscia, jakos sobie mozolnie budujemy z powrotem swiat, nawet zaczelam sie
czesto usmiechac..
A tu wczoraj, jak grom z jasnego nieba: córcia mi mowi, ze byla w weekend z
tatusiem i z ciocią ("wiesz mamo ktora, ta w ktorej tatus sie zakochal") na
dzialce u dziadkow (rodzice meza), ze razem sobie grillowali, jedli itp..
Czy naprawde tak latwo jest zastapic sobie swoja, poniekad kiedys ukochana
synowa nowa?? Tak bez mrugniecia okiem godzic sie na to jego dranstwo??
Wyc mi sie chce, i nie mam slow...