dziecko w trakcie rozwodu (5 lat)

29.05.06, 15:18
czesc,
rozwodze sie, mieszkamy z corka, wyprowadzilam sie w zeszlym roku. mala ma 5
lat skonczone, bardzo wrazliwe, inteligentne dziecko, przezyla bardzo nasze
rozstanie. rozmawialam z nia na ten temat ale.... bardzo to przezywa, teskni
za ojcem. ten sukin..... rzadko ja odwiedza, pomimo ze mieszka 200 m (tak tak
dokladnie tyle, nie km tylko m przy tej samej ulicy) i mala chyba czuje sie
przez niego odrzucona, zagubiona w tym wszystkim. odwiedza ja 2 razy w tyg,
raz od pon do piatku, taka wizyta trwa okolo godzinki, przychodzi oklo 19, i
ja ja kapie, a on ja usypia, ale jak ona dlugo nie chce usnac to on mowi ze
sie umowil ( z kolegami na piwo skadinand) i musi leciec i wychodzi, i
przylazi tez w sobote albo niedziele, zabiera ja na spacer i tyle. jestem
zdecydowanie przekonana ze te jego wizyty to za malo w stosunku do tego co
ona w tej sytuacji potrzebuje , natomiast jezeli chodzi o jakosc tych wizyt
to tragedia. poza tym ze "sie umowil i musi leciec" to zamiast sie pobawic z
mala to oglada tv, albo przysypia na kanapie....
corka jest smutn, placze w przedszkolu, rozmawiala ze mna jej pani z
przedszkola i mala bedzie miala niedlugo rozmowe z psychologiem dzieciecym!!!
jestem zalamana. po tej rozmowie najprawdopodobniej (mam nadzieje ) ja i moj
(jeszcze) malzonek tez pojdziemy porozmawiac z pania psycholog...
bardzo bym chciala pomoc dziecku w tej sytuacji, zeby nie przzywala tego tak
bardzo, zeby znowu byla usmiechnieta, szczesliwa dziewczynka... co mam
zrobic? co moge zrobic? co JA moge zrobic? bo na ojca dziecka liczyc nie
mozna sad
dzieki za dotrwanie do konca
c.
    • ddanna Re: dziecko w trakcie rozwodu (5 lat) 29.05.06, 16:42
      Ty - chyba niewiele, niestety.
      Porozmawiać z ojcem - może coś do niego trafi?
      Starać się zajmować czas dziecku, czym tylko się da. Pięcioletnia panna może
      uczestniczyć w różnych "po przedszkolnych" zajęciach. Może kontakty z innymi
      facetami? Dziadki, wujki, chrzestny? Może spotkania z koleżankami w
      piaskownicy - teraz piękna pogoda, można dużo czasu na podwórku spędzać.
      No i być przy niej. Chyba nic więcej nie dasz rady.
    • aniol74 Re: dziecko w trakcie rozwodu (5 lat) 31.05.06, 14:05
      Wiem jak trudno jest pogodzic sie ze smutkiem wlasnego dziecka, ale to prawda,
      nie wiele da sie zrobic. Organizuj corci rozrywki we wlasnym zakresie,
      natomiast, to wydaje mi sie najwazniejsze NIE CZUJ SIE ODPOWIEDZIALNA za
      zachowanie swego meza. To przykre, ale nie potrafimy uchronic swoich dzieci
      przed konsekwencjami niedopowiedzialnosci innych ludzi, w tym przypadku
      tatusiow. On sam buduje sobie wiezi, a raczej brak wiezi z corka w przyszlosci.
      Bo przeciez ja przestanie w koncu bolec, przyzwyczai sie, ale wiezi juz sie nie
      odbuduja. To jego wybor.
      Zycze duzo sily
      Mama Ali (lat 4,5)
    • magdmaz Re: dziecko w trakcie rozwodu (5 lat) 31.05.06, 18:59
      Considerable...
      Wyobrażam sobie poniekąd, jak się czuje Twoje dziecko. Mam córkę, cholernie
      wrażliwą i inteligentną.
      Czy Ty z nią rozmawiasz o tym, co się dzieje? Czy mówisz, że wiesz, że jest jej
      źle, że wiesz, że tęskni za Tatą? Że to bardzo dobrze, że to czuje, bo każdy MA
      PRAWO kochać swojego Tatusia najbardziej na świecie? Jeśli mówicie razem
      pacież, można dodać "chodź, pomodlimy się za Tatusia, zeby on był szczęśliwy".
      Czy ona zadaje Ci pytania? Być może JESZCZE nie. Czy możesz jej szczerze
      powiedzieć "Twój Tata jest fajny, ale zupełnie nie mogę się z nim dogadać" albo
      cos takiego. Oczywiście szczerze, inaczej ona bedzie wiedziała, ze kłamiesz.
      Napisz coś jeszcze. Albo posłuchaj tego psychologa, może coś wymyśli.
      Bo mnie się wydaje że MOŻESZ pomóc swojemu dziecku. Bo nie da się zrobić tak,
      zeby ona nie cierpiała w wyniku Waszych wyborów, waszych błędów. Ale
      ostatecznie nie każde cierpienie jest czymś z gruntu złym. Przecież jeśli Ty
      wyjeżdżasz na tydzień (delegacja), to dziecko cierpi, bo tęskni, mimo że
      zostaje z ukochaną babcią czy tatą. Ale to cierpienie jest potrzebne, aby
      uświadomić sobie wagę pewnych spraw w życiu, wagę miłości, bliskości.
      Twoja córka po prostu dojrzewa. Poznaje pewien aspekt życia, który nie jest
      zbyt przyjemny - ale takie właśnie jest życie, nieprawdaż? Nie uchronisz jej
      przed tym, możesz tylko pomóc oswoić ten zewnętrzny ŚWIAT.
      Pozdrawiam,
      Magdalena
      • considerable Re: dziecko w trakcie rozwodu (5 lat) 02.06.06, 12:06
        chcialabym umiec z nia rozmawiac, no ale wlasnie nie wiem jak za bardzo. jakies
        zlote rady? oczywiscie temat naszego rozstania byl kilka razy poruszany w
        rozmowie z mala, ale ona mam wrazenie nie chce o tym sluchac, zamyka sie w
        sobie. teraz jest tak ze jest taka przygaszona, smutna. oczywioscie spedzamy
        razem czas z corka (tzn ja i ona - jak wygladaja spotkania z ojcem i w jakiej
        sa czestotliwosci juz pisalam w pierwszym poscie) w miare mozliwosci, ale mala
        juz nie jest naiwna. czasem mowi ze tata sprawil jej przykrosc. zaczyna na to
        wszystko patrezc, mam wrazenie, bardziej dojrzale. moze rozmowa ojca dziecka z
        psychologiem cos zmieni. a jak bylo u was? dzieci przezywaly bardzo mocno
        rozstanie rodzicow? ciekawa tez jestem jak tatusiowe odnosili sie do dzieci po
        rozstaniu....
        pozdr.
        c
        • magdmaz Re: dziecko w trakcie rozwodu (5 lat) 02.06.06, 17:03
          Moje nie przeżywały, bo nie były związane z ojcem zbyt silnie przed
          rozstaniem. Teraz też kontakty są rzadkie, za to dłuższe. Nie tęsknią jakoś
          bardzo wyraźnie.
          U nas najlepszą metodą na trudne tematy jest "bajka terapeutyczna". Wieczorem,
          zasypiając, leżemy przytuleni i ja wymyślam nowa bajkę (ostatnio się buntuję,
          po pięciu czy sześciu latach takiej praktyki pomysły mi się wyczerpały). Można
          wtedy opowiedzieć o małej królewnie, która czuła się bardzo nieszczęśliwa, bo
          Tata Król zamieszkał w bardzo odległym królestwie, a Mama Królowa była wciąż
          zajęta rządzeniem...
          Czasem nawet dziecku łatwiej zadać pytanie odnośnie postaci z bajki, niż
          rzeczywistej...
          A rozmawiać z dzieckiem trzeba. Nie wiem jak. Normalnie. My przy pleceniu
          warkoczy czy zmywaniu naczyń rozmawiamy o kłamstwach, narkotykach, podróży
          samolotem oraz o tym, co należy wybaczać starym ludziom. I cieszę się, jak moja
          córka przychodzi do mnie bez żadnych zahamowań z pytaniem, którędy rodzi się
          dziecko... No to ja bez zahamowań odpowiadam.
Pełna wersja