Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko

12.06.06, 10:06
i zostawię Cie z długami. Tak wczoraj powiedział mój mąż. Wyprowadził sie
zostawiając mnie samą, bez opieki do dziecka bo jego mama odmówiła opieki nad
nim, bo to wszystko moja wina. Ja pracuję ale jak mam z dnia na dzień
zapewnić synkowi opiekę? Kwalifikuje sie do przedszkola, ale to dopiero we
wrześniu, a i tak jest na liście dzici oczekujących i świat mi runął, na
prywatne mnie nie stać, może macie jakieś namiary na przedszkola Państwowe w
rejonie Ochoty w W-wie.
Czuje sie zdeptana, nie sądziłam że aż tak mnie nienawidzi, żeby pogrywać
dzieckiem, które za które jak mówi oddałby życie. Staram sie być silna, ale
mnie to wszystko przerosło. Poradzcie co mam zrobić bo się pogubiłam, tak mi
ciężko.
    • maminka_wiktorynki Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 10:11
      kilka jest przedszkól na Ochocie, ale termin składania wniosków to minął.
      musisz iść do najbliższego i zapytać w dyrekcji czy w drodze wyątku by Ci nie
      przyjęli dziecka
      • oliwija Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 11:10
        mój też tak zrobił. sk... jeden. jak tak to jego matka była chetna do pomocy a
        teraz prawie od 1,5 roku dziecka nie widziała, mija mnie jak bm była obcą
        osobą. i ja zaczęłam to samo robić włąsnie dzisiaj minęłąm szanowną (chyba w
        cudzysłowie) ex teściową jka by była powietrzem ale miałą morde!!! i tak woiem
        ze oni to czytają ale się WAS nie boje!!!!!
        • mamisio Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 11:26
          Ja nie potrafię pojąć, przecież babcia powinna przychodzić do wnuczka, czyż nie?
          Mój mąż zarzekał się, że będzie się kierował dobrem dziecka a robi coś zupełnie
          przeciwnego. Nie wiem, gdzie mi go przyjmą do przedszkola w czerwcu???
          Jadę jeszcze dzisiaj na rozmowę do jednej Pani dyrektor ale z tego co wiem,
          przedszkola nie funkcjonują w wakacje.
          Jestem pogodzona z odejściem męża, ale nie umiem się pogodzić z tym, że niby go
          kocha i chce jak najlepiej ale jego zachowanie jest tego zaprzeczeniem. Chce ze
          mną walczyć ok, ale czemu ma cierpieć na tym synek? Na moją prośbą aby chociaż
          do momentu jak nie znajdę opieki poprosił mamę aby przychodziła powiedział, że
          może go zabrać ze sobą a wtedy będzie miał się kto nim zaopiekować. Zwariował?
          Kurde jak tak można? Co on sobie wyobraża? Dziewczyny może macie jakieś namiary
          na przedszkola, bądź sprawdzoną opiekunkę albo macie jakieś inne rozwiązania?
          Ja im wiecej myślę tym bardziej dopada mnie dół.
          • mrs_ka Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 12:09
            Mamisio, moim zdaniem powinnaś uderzyć do prywatnych i zażądać od męza
            partycypowania w kosztach. Potraktuj to jako rozwiązanie czasowe do września,
            kiedy to dziecko pójdzie do placówki publicznej. I już teraz zacznij chodzić w
            sprawie wpisania dziecka na listę przedszkolną w przedszkolu państwowym. Może
            nie jest za późno.
            Miałam podobną sytuację, tzn, też zostałam na przedszkolnym lodzie. Nie było
            szans na miejsce w żadnym przedszkolu publicznym, bo listy były pozamykane.
            Stanęło na prywatnym, co jest wprawdzie mocnym ciosem w budżet, ale jesteśmy tak
            zadowoleni, że Młody chodzi tam już drugi rok i będzie chodzić dalej.
            Natomiast nie może być tak, że koszta nieobliczalnych decyzji męza i babci
            dziecka masz ponosić w całości Ty.

            a.
          • m-m-m Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 12:15
            Ja nie potrafię pojąć, przecież babcia powinna przychodzić do wnuczka, czyż nie?


            Jeśli tego chce i ma siłę to może, ale nie musi.
            Jeśli jest konsekwentna i deklarowała się z pomocą wcześniej to na zasadzie raz
            danego słowa teoretycznie powinna go dopełnić.
            Jednakowoż naprawdę żadna babcia nic nie musi, swoje dzieci już wychowała.
            Może któraś z Twoich koleżanek też opiekuje się np. swoim maluchem i byłaby
            skłonna za jakąś opłatą zajmować się równolegle i Twoim na czas wakacji?
            • mamisio Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 12:23
              Nie chodziło mi o to, że musi, kilka miesiecy temu rozmawiałam z babcią i
              zadeklarowała, że dopóki Michał nie pójdzie do przedszkola to chetnie sie nim
              zajmie, i nawet jak sie nie dostał stwierdziła, że nie ma problemu, że jeszcze
              znim będzie. Mnie zabolało to, że u siebie w domu jak mój mąż sie do niej
              przeprowadzi będzie chciała i miała ochotę zajmowac się dzieckiem, ale do mnie
              do domu przychodzić nie będzie. ja niczego na niej nigdy nie wymuszałam a
              propozycja opieki wyszła z jej inicjatywy, przez 8 miesiecy była niania.
              • m-m-m Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 12:41
                Czyli babcia nie zmienila zdania tylko zmieniła miejsce opieki na swój dom.
                Widzisz, to jest matka męża, a nie Twoja i ona nie będzie obiektywna, nie
                oczekuj tego od niej - ona kocha jego, a nie Ciebie i to chyba nie dziwne?
                Zajmie się Twoim synkiem u siebie i to też jest dobrze.
                • mamisio Nie rozumiesz, teściowa 12.06.06, 12:45
                  Zajmie się ale tylko w takim wypadku, jesli synek na stałe będzie z tatą, ja
                  myślałam o tym, żeby go do niej przywozić ale jej nie o to chodzi, oni chcą
                  abym im oddała dziecko, czy to jest moralne, przecież też jest matką, ja też
                  nią jestem i nigdy nie pozbęde się synka tylko dlatego, żeby miał opiekę.
                  • m-m-m Re: Nie rozumiesz, teściowa 12.06.06, 12:50
                    Dobrze, ok. Babacia odmawia opieki, tak?
                    zastosuj wariant koleżanka z maluchem własnym lub przedszkole prywatne i
                    oczywiście jak Ci pisała jedna z dziewczyn wyżej koszty są na Ciebie i męża, a
                    nie tak jak mąż sobie zechce lub nie zechce.
                    Wystąp do sądu o alimnty na dziecko od niego. Nie ważne, że jest mężem, nie
                    dopełnia obowiązku opieki nad dzieckiem i alimenty zostana przyznane.
    • mamisio Do m-m-m i jeszcze 12.06.06, 12:28
      najbardziej mnie boli, że mój mąż ze swoja mamą tak to ustalił, żeby mi
      dopiec,żeby pozbawić mnie środków do życia, żebym z dnia na dzień złożyła
      wypowiedzenie w pracy i siedziała z dzieckiem w domu, a co z moimi/naszymi
      zaciagniętymi zobowiązaniami? On ma 900 zł na umowie i powiedział,że ma w dupie
      skąd wezmę na kredyt, ma w dupie, że nie mam z kim dziecka zostawić. A babcia
      czyż nie powinna kochać wnuczka? Czy ma sugerować się miłością do dziecka
      poprzez nastawienie rodziców? To nie jest w porządku, nie wtedy gdy robi sie to
      z dnia na dzień. Ja wiem, że on chce mnie zniszczyć, upokorzyć, zdeptać moją
      godność, tylko ja zrobię wszystko dla swojego dziecka, moge miszkać w domu
      samotnej matki, wynając to mieszkanie i spłacać długi ale nie dam sobie zabrać
      syna.
      • m-m-m Re: Do m-m-m i jeszcze 12.06.06, 12:46
        A babcia
        czyż nie powinna kochać wnuczka?

        Nikt nikogo do miłości zmusić nie może, zresztą jak napisałaś wyżej : babcia
        zajmie sie małym u siebie w domu.

        Czy ma sugerować się miłością do dziecka
        > poprzez nastawienie rodziców?

        Bliższa koszula ciału: czyli najpierw miłośc do JEJ dziecka, czyli do Twojego
        męża, a potem dopiero do wnuczka.
      • mamisio Re: Do m-m-m i jeszcze 12.06.06, 12:49
        I nie zamierzam ograniczać tacie spotkań z synem czy mu utrudniać kontakty bo
        Mały jest z nim bardzo związany. Mój mąż jeżdzi na tirach, nie ma go po 2
        tygodnie w domu, przyjeżdza na 2 dni więc jak mogę oddać mu dziecko na stałe?
        Ma mojego syna wychowywać babcia? A tatuś jest dojeżdżający, Jak Ty to sobie
        wyobrażasz? Ja nieczego nie chcę, poza jednym aby dziecko nie było kartą
        przetargową, aby mi dano odrobinę czasu aby znaleźć mu opiekę, czy to tak dużo?
        • m-m-m Re: Do m-m-m i jeszcze 12.06.06, 12:53
          Ja nieczego nie chcę, poza jednym aby dziecko nie było kartą
          przetargową, aby mi dano odrobinę czasu aby znaleźć mu opiekę, czy to tak dużo?

          Na to wpływu nie masz, nikt nie ma wpływu na postępowanie Twojej teściowej.
          Stało się jak się stało i teraz trzeba szukac rozwiązania, a nie oczekiwać
          potępienia teściowej, bo to nic nie zmieni.
          • mamisio Re: Do m-m-m i jeszcze 12.06.06, 12:57
            Nie oczekuję potępienia teściowej, tylko chcę się poużalać, to chyba mogę,
            jestem zaradna i jakieś rozwiązanie znajdę, tyle tylko że mi przykro, ot co.
            Wiem, że na nogi muszę stanąć ale czy nie moge sie chociaż wypisać, wyrzucić z
            siebie żal?
            Wiem,że to nie koniec świata, wczoraj owszem tak właśnie myślałam ale dzisiaj
            już wiem, że poza słownym użalaniem się tutaj muszę działać.
          • mamisio I jestem zaradna i dam 12.06.06, 12:59
            sobie radę, na przekór wszystkim i wszystkiemu, bo mam dla kogo. I mam gdzieś
            łaskę rodziny, ich miłość do dziecka, moja tez mu wsytarczy, o nic nie będe
            żebrać.
            • m-m-m Re: I jestem zaradna i dam 12.06.06, 13:03
              Twojemu synowi potrzebna jest miłość i Twoja i jego ojca bez względu na to w
              jakiej rodzinnej konfiguracji się aktualnie znajdujecie.
              Jako dziecko rozwiedzionych rodziców zapewniam Cię, że miłośc tylko jednego
              rodzica nie wystarczy, żebyś nie wiem jak strała się być dwa w jednym. Nie
              oznacza to, że należy utrzymywać toksyczny związek za wszelką cenę.
              • mamisio Re: I jestem zaradna i dam 12.06.06, 13:19
                pisałam juz wcześniej, jeśli mój mąż wyrazi ochote na spotkania z synem nie
                będę mu utrudniać, wiem, że dziecko potrzebuje oboje rodziców, i każde z nas
                powinno mu tę miłość dać.Tylko jesli tej miłości nie otrzyma od taty (bo po
                złości taki pomysł przyjdzie mu do głowy) dostanie ją ode mnie.
                • m-m-m Re: I jestem zaradna i dam 12.06.06, 13:32
                  Twoja miłość nie wynagrodzi mu braku miłości jego ojca.
                  • mamisio Re: I jestem zaradna i dam 12.06.06, 13:42
                    To co proponujesz? masz jakieś rozwiązanie? bo ja nie. Czy uważasz, że bycie
                    razem będzie dla dziecka najlepszym rozwiazniem, skoro i tak żadko widuję tatę?
                    Że lepiej aby patrzył jak sie kłocimy i nie ma między nami uczucia i obojgu ten
                    układ nie odpowiada? Chętnie połucham Twoich rad jak to zrobić aby tata kochał
                    synka albo co zrobić gdy tej miłosci zabraknie.
                    • m-m-m Re: I jestem zaradna i dam 12.06.06, 14:02
                      Chętnie połucham Twoich rad jak to zrobić aby tata kochał
                      > synka albo co zrobić gdy tej miłosci zabraknie


                      Niestety niczego nie da się zrobić, gdy zabraknie mu miłości ojca, o tę miłość
                      będzie dziecko uboższe.
                      Nie wynagrodzisz mu miłością własną, ani workiem pieniędzy. I tylko o to mi
                      chodzi byś o tym wiedziała, że na to nie ma rozwiązania.
                      Napisałam wyżej, że oczywiście utrzymywanie chorego związku dla dziecka jest
                      błędem.
                      • mamisio I dlatego mnie to 12.06.06, 14:33
                        boli, dlatego jestem rozżalona, bo chciałam aby moje dziecko było kochane, aby
                        wszystko było tak jak być powinno, i wiem, że będzie mu brakowało taty, jego
                        miłości, zainteresowania ale wiem też że będzie nieszczęsliwe będąc z nami
                        obydwojgiem, będąc świadkiem naszych kłótni, doświadczając i uczuąc się braku
                        szacunku i miłości. Wychowam go najlepiej jak będę potrafiła, dałam mu całą
                        moją miłość bezwarunkową, a tata? Czas pokaże czy równie dojrzale podejdzie do
                        tego czy też nie, czy będzie potrafił pomimo naszego rozstania dać synkowi całą
                        swoją miłość, nie mam na to wpływu, oby zmądrzał, oby dotrało do niego to, że
                        nie odgrywa się na mnie ale na własnym synku.
                        • majeczka2310 Re: I dlatego mnie to 12.06.06, 14:39
                          nie zmądrzeje nigdy w życiu....
    • majeczka2310 Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 13:10
      Witam,
      ja w grudniu ub.r. zostałam postawiona dokładnie w takiej samej sytuacji jak
      Ty. Z tą różnicą że mam 2 dzieci, jedno 3 letnie a drugie wtedy roczne.
      Szczęście w nieszczęściu że to było na 4 dni przed wigilią i miałam urlop aż do
      nowego roku. U mnie akurat z pomocna dłonią przyszła sąsiadka, która znała
      panią która chciała sobie dorobic do emerytury. I tak jest u nas już 6 miesiąc
      cudowna Pani Ela, którą dzieci uwielbiają. Od wrzesnia obie idą do przedszkola.
      Moja rada: jeśli możesz idź na urlop lub L4, uspokój się, pogadaj z jakąś
      koleżanką, sąsiadką, po prostu rozpuść wici że potrzebujesz opiekunki do
      dzieci! A teściową i "kochanego męża i kochającego tatusia" olej, bo mój zrobił
      identycznie wyprowadził się z dnia na dzień, pozostawiając mnie i dzieci na
      dodatek bez większych środków do życia. Początkowo też byłam załamana, ale
      wszystko się wyprostowało i jest dobrze. W Pani Eli mam duże oparcie życiowe bo
      to kobieta też singiel (chociaż ma kolegę smile) i z dużą mądrością życiową. Fakt
      płacę za jej pracę, ale co mam zrobić przecież z pracy nie zrezygnuję.
      Oczywiście tatuś na dzieci i moje fanaberie (czyt. opiekunka) dawał nie będzie
      i nie ... ale sąd go ścignie, jak każdego troskliwego tatusia. Z początku
      dostawałam na dzieci 400 zł miesięcznie i on uważał że to jest góra forsy, ale
      niestety za wolność trzeba płacić.....
      Na dzień dzisiejszy jedynymi dniami kiedy jestem jak chmura gradowa to dni jego
      odwiedzin u dzieci. Całą rodzinę męża olałam tak jak oni mnie olali, nie
      utzrymujemy z sobą kontaktu, przynajmniej nikt z mojej strony za tym nie
      tęskni, ale z kolei babcia i dziadek też jakoś zapominają o wnuczkach.
      Kochana, głowa do góry, na teściowej i męzu świat się ani nie zaczyna ani nie
      kończy.
      Jak chcesz to pisz na priv
      ja też kiedyś płakała, teraz płaczę tylko ze śmiechu.
      • mamisio Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 13:26
        Dziękuję, dobrze mi zrobił twój post, wierzę, że dam radę, wierzę, że jak tylko
        mój szef wróci z delegacji będę mogła z nim szczerze porozmawiać, wierzę, że
        sie uda. Nie ukrywam, że żal mi tego wszystkiego, żal mi że babcia sie wypięła
        na własnego wnuczka, bo ja jestem jego mamą, bo mam koleżankę po rozwodzie i
        dziadkowie zachowują sie jak dziadkowie. Moja teściowa też swego czasu mówiła,
        że nie obchodzą ją nasze konflikty, że po żadnej stronie nie będzie się
        opowiadać ale jak widać życie jest tylko życiem.
        Marzyłam o drugim dziecku.
        Kiedyś przestanę cicho płakac w poduszkę, tak żeby mój synek nie widział,
        kiedyś będzie dobrze ale teraz jest to dla mnie jak szok.
        • majeczka2310 Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 14:27
          Sory ale.... najgłupszą rzeczą jaką możesz teraz zrobić to płakać, żałować i
          popadać w depresję. Ja tak częściowo zrobiłam, byłam kłębkiem nerwów. Co się
          stało to się niestety nie odstanie. Ja też marzyłam... o mężu, ojcu, kochanku,
          przyjacielu nic z tych rzeczy nie dostałam. Swoim zachowaniem zdziałasz tylko
          tyle że narobisz głupot w pracy, potem będą się na Ciebie patrzeć jak na
          jakiegoś nieuka, dziecko przestraszone i smutne, gary nie pomyte. Dziewczyno,
          głowa go góry!!!!!! Powiedz o swoich kłopotach i probelmach swojemu
          przełożonemu, ja tak zrobiłam ale za późno (moja kierowniczka jesty w moim
          wieku i znamy się od lat), bo to rozwiało jej myśli dlaczego porobiłam różne
          głupoty w pracy (jestem księgową). Teraz, jak wie że sama wychowuje
          dziewczynki, z jakimkolwiek wyjściem wcześniej, spóźnieniem, urlopem
          natychmiast nie ma problemu bo zna moją sytuację. Zresztą ma dziecko w roczniku
          OLi teraz skończyło 2 latka.
          Naprawdę, uwierz teściowa i jej syn to osoby dorosłe, świadome swoich czynów,
          myśli, wszystkiego, skoro tak postanowili to Ty nic nie poradzisz na to!!!! MY
          nie czekamy w oknie, nie oczekujemy zainteresowania, czerpiemy z życia to co
          dobre, a chamstwo to won! Dodam że w październiku obchodzilibyśmy 10 rocznicę
          ślubu.
          Trzymaj się a jak chcesz to zapraszam!
          • majeczka2310 Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 14:29
            P.S.
            Idż do przedszkola i powiedz szczerze jak na spowiedzi co i jak się porobiło.
            Ja też tak zrobiłam, w końcu dyrektorka przedszkola też kobieta i też z
            pewnością matka.
            Kurcze a tak z innej strony to jakby deja vu mojego życia.....
            • mamisio Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 14:41
              Czekam aż mój szef wróci z delegacji i też mu o wszystkim opowiem, to
              fantastyczny człowiek. Z Panią dyr już rozmawiałam wstępnie tylko
              telefonicznie, we środe umówiona jestem na spotkanie. Jestem też dobrej myśli,
              a płaczę bo chciałam jak najlepiej, nie nad sobą, nie nad tym małżeńtwem
              którego agonia rozpoczęła się dawno temu, żal mi synka,który go tak bardzo
              kocha. Bez względu na wszystko kochałam Bardzo mojego męża, mam z nim cudowne
              dziecko. I jest mi smutno, bo mój synek zasługuje na wszystko co najlepsze.
              • lilith76 Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 15:36
                z przedszkolem nie trać nadziei.
                moja znajoma we wrześniu chodziła co dwa dni do przedszkola pytając się, czy
                zwolniło się miejsce. i wyłaziła w końcu.
    • azb11 Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 15:45
      Wiem że łatwo powiedzieć, ale trudniej to zrobić i znieść na przekór
      wszystkiemu. U mnie mija 5 miesiąc. Jest znacznie lepiej niz na poczatku
      (czytaj to mija ale nie od razu bo doły są cały czas ale nie non stop).Popadłam
      w bradzo cieżką depresję -leki postawiły mnie na nogi ale włosy do dzis
      wychodza mi garściami. Do pracy chodzilam w" kratke", mój stan wpłynął
      faktycznie negatywnie na moje dzieci, bo straciły ojca a matka rozsypała sie na
      drobniutkie kawałeczki. Dziś wiem że dzieci są silne naszą siłą.I w zalezności
      od charakteru i wieku przybieraja różną formę "walki" z tym co ich spotkało.
      W kazdym razie znam Twój ból a mój maz deptał mnie do momentu jak nie nabrałam
      sił żeby postawic sie murem i powiedziec dość.Jestem z wa-wy (Mokotów). Pisz na
      priv jak najbardziej mozna Ci pomóc. Nie martw się bo w nas tkwi siła choc
      wydaje Ci się w tym momencie że to niemożliwe.
      • mamisio Re: Zabiorę Ci wszystko, nawet dziecko 12.06.06, 15:53
        Na zwenątrz jestem silna, zaradna, ale tam w środku jestem jak potłuczony
        kryształ, drobne kawałki. Pozbieram się, potrzebuję trochę czasu, wygram bo
        innej opcji nie widzę, przede mną długa droga, boli jak cholera, ale zawsze po
        burzy wychodzi słońce, dla siebie i mojego dziecka jestem gotowa zrobić
        wszystko, wszystko abyśmy nauczyli się żyć we dwójkę, wszystko aby synek miał
        kontakt z tatą, Tatuś dzwonił dziś do niego z trasy i zapowiedział się na
        piątek i sobotę. Nie będę ograniczać kontaktów póki nie dzieje się dziecku
        krzywda, nie będę utrudniać widzeń bo to jego tata, chyba że sam tata podejmie
        inną decyzję. Będę go szanować, nie będę prała dziecku mózgu jaki to tatuś jest
        be, mimo, że w moim odczuciu tak właśnie jest. My jesteśmy dorosli i musimy
        poradzić sobie z tą sytuacją z jak najmniejszym ubytkiem dla synka.
        Wierzę głęboko, że i dla mnie zaświeci słońce, może nie jutro, nie za miesiąc
        czy rok ale kiedyś napewno. Nie jestem sama, czytając Wasze bardziej
        skomplikowane historie wiem, że życie nauczy mnie jak żyć.Dzięki samodzielnesmile
Pełna wersja