Alimenty na wakacje

15.06.06, 21:13
Witajcie,
Chciałabym usyszeć Wasze zdanie na temat płatnosci alimentów na wakacje. Mój
Ex powiedział mi parę dni temu, że nie będzie mi płacił alimentów za
lipiec, bo bierze małego na wakacje. Te wakacje to pobyt u dziadków wsi (u
rodziców exa). On oprócz kosztów dowiezienia dziecka, żadnych dodatkowych
kosztów nie ponosi. Teraz pytanie czy któraś z Was była w takiej sytuacji i
co zrobić? Normalnie nie mam specjalnych problemów z otzrymywaniem alimentów,
ale nie widzę powodu dla którego Ex nagle miałby nie zapłacić za lipiec,
szczególnie, że np. we wrześniu kiedy są duże wydatki związane ze szkołą
nigdy nie był wyrywny, żeby coś dodać. Co Wy na to?


-----------------------------------------------------------------------------
    • marcysia44 Re: Alimenty na wakacje 15.06.06, 22:24
      Musi płacić co miesiąc bez wyjątku, zgodnie z wyrokiem lub ugodą alimentacyjną.
      Niech ojciec przeczyta, skoro ma wątpliwości, że musi płacic co miesiąc do rąk
      matki.... Wrazie zwłoki należą sie odsetki itd.
      • stokrotka19741 Re: Alimenty na wakacje 15.06.06, 22:33
        Hmmm, no tak, ale jeśli naprawdę nie da tych pieniędzy to co?
        Komornik?
        No, bo to tak trochę?, no nie wiem?
        • redtower Re: Alimenty na wakacje 15.06.06, 22:41
          Niech przeczyta sobie wyrok... uświadom go, że możesz to zgłosić do komornika
          jeżeli pieniędzy nie da... i wtedy zapłaci dodatkowo 15% + opłaty itp. itd.
          prawo jest całkowicie po twojej stronie... nie ma zmiłuj się... smile
          Pozdrowionka,
          Towerek
          • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 16.06.06, 15:47
            wyrok wyrokiem, a prawo moralne?
            ja patrze na to z dwoch stron - dostaje alimenty raz na rok, czyli 1/12 tego co
            powinnam, wiec wiem ze brak boli,
            ale moj mężczyzna ma dwoje dzieci, płaci alimenty regularnie i jak ma to
            więcej, ale wakacje organizujemy jego dzieciom my. Obozy na ktore pojada
            kosztuja prawie 2000 zl, a wakacje wspolne za dwojke jego dzieci 5000 zl. Wtedy
            mama jego dzieci nie poniesie zadnych kosztow zwiazanych z dziecmi, wiec niby
            dlaczego mialby placic? Oczywiscie mozna egzekwowac, ale czy wtedy mama nie
            powinna sie dolozyc do wakacji???
            Mysle ze przede wszystkim trzeba byc czlowiekiem.
            • marcysia44 Re: Alimenty na wakacje 16.06.06, 23:42
              > wyrok wyrokiem, a prawo moralne?
              > ja patrze na to z dwoch stron - dostaje alimenty raz na rok, czyli 1/12 tego
              co
              >
              > powinnam, wiec wiem ze brak boli,
              > ale moj mężczyzna ma dwoje dzieci, płaci alimenty regularnie i jak ma to
              > więcej, ale wakacje organizujemy jego dzieciom my. Obozy na ktore pojada
              > kosztuja prawie 2000 zl, a wakacje wspolne za dwojke jego dzieci 5000 zl.
              Wtedy
              >
              > mama jego dzieci nie poniesie zadnych kosztow zwiazanych z dziecmi, wiec niby
              > dlaczego mialby placic? Oczywiscie mozna egzekwowac, ale czy wtedy mama nie
              > powinna sie dolozyc do wakacji???
              > Mysle ze przede wszystkim trzeba byc czlowiekiem.

              To ojciec dzieci powinien porozmawiać z ex żoną, chyba planują razem wakacje?
              Wspólnie musza uzgodnic, gdzie dzieci pojada i kto za to zapłaci. I pewnie już
              dawno uzgodnili. A może ojciec dzieci chce opłacic wakacje, bo wie, że inaczej
              nie pojada nigdzie?
              Prawo moralne inaczej wygląda z każdej strony i kazda ze stron ma rację, a
              najwazniejsze, żeby dla dobra dzieci czynic, bo one moralnie czyste jak łza.
              Tak sie nie da, by "wilk był syty i owca cała".
              > dlaczego mialby placic?
              Zapytaj go dlaczego płaci. Ja zastanawiałabym sie, gdyby nie chciał płacic, a
              tak widac, że dobry z niego ojciec. Masz szczęscie, że trafiłaś na takiego
              człowieka ,spróbuj to docenić. Zwiazałabys się z mężczyzna, który zamiast serca
              ma kalkulator, a dzieci dla takiego są tylko obciążeniem finansowym? Twoje nie
              dostaja to nie znaczy, że i tamtym nie mozna podarować.
              Prawo moralne kkamyczku działa jak w zegarku w zgodnej, pełnej rodzinie, gdzie
              rodzice wychowuja wspólnie dzieci, a jak rodzina się powiększa to 2 domy zawsze
              drożej kosztuja niz jeden i to też nie wina dzieci, że oprócz mamy i taty są
              neksie, exiowie, inne dzieci, nowe dzieci...
              Zaplatałam się w tych koligacjach rodzinnychsmile. Chociażby ich matka zołza
              ostatnia była to dzieci jego krew, a chłop porządny dla Ciebie.
              • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 20.06.06, 13:44
                pewnie ze doceniam, pewnie ze jest dobry, kochany i wspanialy. Chyba mnie nie
                zrozumialas, ja stanelam na stanowisku, ze prawo prawem, a jak ojciec zabiera
                dzieci na caly miesiac, to matka powinna miec troche przyzwoitosci w sobie i
                pieniedzy nie brac. moja sytuacje podalam tylko po to zebyscie wiedzialy, ze ja
                znam i rozumiem.
                nie lubie jak ktos chce kase tylko dlatego ze tak mu napisali w wyroku. zgadzam
                sie z Toba ze tu chjodzi o dzieci, ale i o doroslych, zeby byli po prostu
                ludzmi - a wiec umieli sie dogadac
              • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 20.06.06, 14:57
                Marcysiu,
                dopiero teraz dokładniej przeczytałam to co napisałaś... skoro juz się
                przyczepiłaś do mojej sytuacji, to wyjasniam, że dzieci mojego mężczyzny jadą z
                nami na wakacje - z tatą, ze mną i moimi dziećmi, i to my ponosimy koszty tych
                wakacji, a nie ich mama. Nie będzie ich ponad miesiąc, i wtedy właśnie ich mama
                nie poniesie żadnych kosztów związanych z dziećmi, podobnie jak Stokrotka.
                Stokrotka napisała że jej Ex nie poniesie kosztów poza podróżą. Jak to nie?
                Przecież każda z nas wie, że dzieci kosztują. A co będą jadły? A gdy zachorują,
                to tata nie zapłaci za leki? A lody, pamiątki, napoje? Nawet jeśli zapłacą za
                to częściowo jego rodzice, to i tak jest to "tamta" strona.
                Nie lubię pazerności i tyle.. Co innego gdyby Ex nie płacił w ogóle, lub
                sporadycznie. Gdyby mój Ex wziął dzieci na wakacje, nie żądałabym alimentów i
                już. Tak ja to widzę, i nie kwestionowałabym praw moralnych, chyba że chcesz
                własne dzieci wychowywać bez tych praw.
                • chalsia Re: Alimenty na wakacje 20.06.06, 15:10
                  eeee, ten temat ostatnio wałkowany był parę razy.

                  > wakacji, a nie ich mama. Nie będzie ich ponad miesiąc, i wtedy właśnie ich
                  mama
                  >
                  > nie poniesie żadnych kosztów związanych z dziećmi, podobnie jak Stokrotka

                  powyższe prawdą nie jest - czynsz płaci się stale, bez względu cy dzieci sa czy
                  nie, śmieci też, itp. i ich wysokość nie spada bo dzieci przez miesiac nie ma.
                  Poza tym z reguły to matka szykuje dziecko na wyjazd czyli czesto musi je
                  obkupić itp. przed wakacjami co łatwo (przy niskich alimentach) moze spowodować
                  przekroczenie srednich kosztów utrzymania dziecka z okresy niewakacyjnego.
                  Są też np szkoły czy przedszkola (prywatne) za które płaci się różwnież w
                  okresie wakacji, nawet jeśli dziecko z nich nie korzysta.
                  Jedyne koszty których matka w rzeczywistości MOŻE nie ponieść (jesli dziecko
                  nie ma dużych obostrzeń deietetycznych) to koszty jedzenia (bo np. pranie
                  czyli wodę i prąd "odrobi" podwójnie jak dzieci wrócą z wakacji).
                  Chalsia
                  • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 20.06.06, 15:29
                    jak tak zaczniemy liczyć, to czy my matki nie powinnyśmy płacic ojcu jak ten
                    zabiera dzieci na weekend? Bo paliwo, bo woda u niego w mieszkaniu, światło,
                    gaz, itd itp. Coś mi się nie chce wierzyć że babcia nie opierze dzieci pare
                    razy, jak u niej będą.
                    Mi chodzi o to, że można czasem potraktować swojego Exa jak czlowieka i już.
                    Skoro bierze dziecko, to niech wyda pieniądze na dziecko w tym krótkim czasie
                    tak jak uważa. I zaznaczam, ze nie chodzi o tych co w ogóle nie płacą, tylko
                    tych co płacą.
                    I nie sprowadzajmy roli ojca do roli płatnika. Mężczyźni to tez ludzie.
                    • chalsia Re: Alimenty na wakacje 20.06.06, 15:36

                      > Skoro bierze dziecko, to niech wyda pieniądze na dziecko w tym krótkim czasie
                      > tak jak uważa. I zaznaczam, ze nie chodzi o tych co w ogóle nie płacą, tylko
                      > tych co płacą.

                      Dodatek i sprostowanie do powyższego - może chodzić tylko o tych, którzy płacą
                      nie w ogóle ALE MINIMUM 50% kosztów utrzymania dziecka.
                      Nie uważam, by można było zwolnić z alimentów na okres miesiąca wakacji ojca,
                      którego alimenty stanowią mniej niż 50% kosztów utrzymania dziecka.
                      Chalsia
                      ___________
                      Jednak niektórzy ludzie to gady.
                      • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 20.06.06, 15:52
                        z tym sie zgadzam Chalsiu. Właściwie to w chwili kalkulacji wysokości alimentów
                        rodzice powinni sie umówić czy w to wchodzą wakacje spędzane z dzieckiem. Ale
                        to byłoby trudno wyliczyc, wakacje raz spędza się drożej, raz taniej.
                        Wiem, że mężczyźni (ci dobrzy) chcieliby czasem sami decydowac o tym na co
                        wydaja pieniądze dla własnych dzieci. Pewnie że moga wydawać więcej, i sa tacy
                        co tak robią. Ale czy ojciec nie może uważać, że lepiej jak jego córka będzie
                        sie uczyła grać na pianinie zamiast zbierać kolekcje Barbie, albo supermodnych
                        ciuchów... Ja wiem, że sa koszty utrzymania, jedzenie, mieszkanie, ubranie itd.
                        Ale w tym poście padł temat krótkich wakacji. A jak tata kupi dziecku koszulkę
                        ulubionej drużyny piłkarskiej zamiast dać mamie na jeansy dla dziecka, to i tak
                        dziecko będzie szczęśliwsze (chociaz matki często wydziwiaja, ze on nie umie
                        wydawać pieniędzy). I będzie to koszulka od taty! Od taty, którego nie ma na
                        codzień! Mi chodzi o takie sytuacje. I myślę, że czasem to właśnie może być dla
                        dobra dziecka.
                        • chalsia Re: Alimenty na wakacje 20.06.06, 16:18
                          no wybacz, ale jak ojciec chce kupić ekstra koszulkę, to niech kupuje -ale nie
                          odlicza od alimentów. Jak go stać na to.
                          A potem matka z tych uszczuplonych o koszulkę (którąs tam w szafie) pieniędzy
                          ma jeszcze jakoś zdołać kupic akurat niezbędne spodnie? Ciekawe jak?

                          Prezent dla własnego dziecka to prezent i jako taki nie podlega "odliczeniu" od
                          kwoty alimentów.
                          Sądzę, ze osoba na codzień przebywająca z dzieckiem ma większe rozeznanie, czy
                          dziecku potrzebna fafnasta koszulka czy akurat nowe buty.
                          Chalsia

                          ps. a co do pianina versus Barbie - to nie jest kwestia KWOTY alimentów a w
                          ogóle układów i porozumienia lub nie rodziców. BTW ile by trzba było tych
                          Barbie NIE kupować by w zamian za nie zapłacić za lekcje gry na pianinie?
                          • chalsia Re: Alimenty na wakacje 20.06.06, 16:20
                            no i może córka NIE CHCE uczyć się grać na pianinie, mimo, że ojciec by chciał?
                            Moja mama zawsze chciała bym została lekarzem..... no ale dzieci nie są od
                            spełniania zachcianek i ambicji swoich rodziców.
                            Chalsia
                            • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 20.06.06, 16:37
                              Chalsia, ja wiem, znam, takie sytuacje, ale nie generalizujmy. Ja podaje, że sa
                              tez sytuacje kiedy mam kupuje 10ta pare jeansow i to firmowych zeby jej synus
                              mial najmodniejsze spodnie. Nie mialam na mysli potrzebnych spodni. I nie
                              mialam na mysli dziewczynki ktora nie chce grac na pianinie. Mam na mysli
                              normalne dzieci, ktore kochaja i mame i tate i chca byc i z jednym, i drugim, i
                              poznac swiat widziany i oczami matki i oczami ojca. A te widziany oczami ojca
                              jest inny. I nasze dzieci widza to najczesciej gdy sa z ojcem. I niech ten
                              ojciec przez ten krociutki czas (jeden miesiac w roku) rozdysponuje pieniadze
                              wg wlasnego uznania - na dziecko! Zakladam ze nie ma sytuacji ze w kolejnym
                              miesiacu dziecko nie bedzie mialo co jesc albo w czym chodzic ubrane.
                              I nie starajmy sie na sile pokazywac naszym dzieciom ze tylko swiat widziany
                              oczami kobiety jest dobrym swiatem.
                              ja nie czepiam sie sytuacji gdy matce i dziecku nie wystarcza do pierwszego i
                              alimenty sa znaczaca czescia przy calym ubostwie. Jest jednak wiele matek
                              ktorym nic sie nie stanie, a na powno nie dzieciom gdy ojciec zabierze na
                              wakacje zamiast alimentow, na fajne wakacje, ktore dla dziecka beda bardzo
                              wazne. Takie jest moje zdanie. Ktore sprowadza sie do dosc jasnego stwierdzenia
                              ze dla dziecka wazniejszy jest tata niz jego kasa.
                              Wiem, ze nam sie nalezy, ale moze czasem warto pomyslec o dzieciach? Zostawic
                              zal, ze to wszystko my musimy, ze to my musimy sie natrudzic na codzien a tata
                              tylko da prezent i dzieciak szczesliwy. Dlaczego nie mozemy sie ucieszyc ze
                              jest szczesliwy?
                              Tata to tez czlowiek i zdarzaja sie tacy ktorzy cierpia ze nie mieszkaja z
                              dziecmi.
                              • babe007 Re: Alimenty na wakacje 20.06.06, 17:03
                                I niech ten
                                > ojciec przez ten krociutki czas (jeden miesiac w roku) rozdysponuje pieniadze
                                > wg wlasnego uznania - na dziecko! Zakladam ze nie ma sytuacji ze w kolejnym
                                > miesiacu dziecko nie bedzie mialo co jesc albo w czym chodzic ubrane.
                                > I nie starajmy sie na sile pokazywac naszym dzieciom ze tylko swiat widziany
                                > oczami kobiety jest dobrym swiatem.
                                > ja nie czepiam sie sytuacji gdy matce i dziecku nie wystarcza do pierwszego i
                                > alimenty sa znaczaca czescia przy calym ubostwie. Jest jednak wiele matek
                                > ktorym nic sie nie stanie, a na powno nie dzieciom gdy ojciec zabierze na
                                > wakacje zamiast alimentow, na fajne wakacje, ktore dla dziecka beda bardzo
                                > wazne.

                                No cóż wygląda na to, że w praktyce to matka miałaby te "wakacje z tatą"
                                przysponsorować. Rozumiem, że w następny miesiąc tata płaci podwójnie, żeby tym
                                razem mama mogła mieć wakacje z dzieckiem?

                                Chalsia bardzo dobrze to wytłumaczyła. Jeżeli ojciec pokrywa 50% (i więcej)
                                kosztów utrzymania dziecka - można dyskutować. Jeżeli nie - to wybacz, ale są
                                koszty STAŁE płacone bez względu na to, czy dziecko jest w danym miesiącu z
                                mamą czy z tatą. Z czegoś zapłacić je trzeba...
                                • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 20.06.06, 17:10
                                  przeciez się z nią zgodziłam, co Wy? - czytac nie umiecie???
                              • chalsia Re: Alimenty na wakacje 20.06.06, 17:25
                                Alez ja w ogóle nie neguję wazności kontaktu dziecka z ojcem. Też uznaję za
                                istotne by dziecko poznało ojcowski sposób widzenia świata, etc, np. w czasie
                                wakacji.
                                Tylko, że to nie ma związku bezpośredniego z alimentami. Ma tylko pośredni.
                                Bez względu na to ile zarabia matka czy ojciec - jesli alimenty stanowią mniej
                                niź 50% kosztów utrzymania dziecka, w mojej opinii wtedy nie "przysługuje"
                                zwolnienie ojca z alimentów na czas wakacji.
                                A jak już liczyć dokładnie - załóżmy, że ojciec ponosi w alimentach 50% kosztów
                                utrzymania dzieckas i jedzie z nim na miesiąc wakacji. Tteoretycznie wiec matka
                                powinna ojcu alimenty zapłacić. No a kto i z czego opłaci koszty stałe
                                przypadające na dziecko typu czynsz w jego miejscu zamieszkania? To może matka
                                powinna dać ojcu alimenty pomniejszone o koszty stałe? Ciekawe czemu kwestii
                                wakacje-alimenty nie ma ujętej prawnie?

                                Może dlatego (miom zdaniem), że przebywanie ojca z dzieckiem w czasie wakcji
                                można traktować jako "uzupełnienie" opieki osobistej czyli również wkład
                                alimentacyjny.
                                Bo my (właściwie wszyscy) tu sobie skrótowo myślimy alimenty = kasa, a to nie
                                jest prawda. Obowiązek alimentacyjny składa się z 1). częsci finansowej
                                (łożenie na pokrycie kosztów utrzymania) oraz 2). osobistych starań o
                                wychowanie, opiekę.
                                I wiadomo, że to osoba mieszkająca z dzieckiem w olbrzymiej większości (na oko
                                nie mniej niż 80% jeśli ojciec jest codwuweekendowy i dwa razy w tyg) pokrywa
                                punkt nr 2. I to przez cały rok ZA WYJĄTKIEM tego jednego miesiąca wakacji.
                                Tak patrząc na sprawę alimenty-wakacje dochodze do wniosku, że NAWET gdy ojciec
                                pokrywa pienięznymi alimentami 50% kosztów utrzymania dziecka, to nie powinien
                                być zwalniany od zapłacenia alimentów.
                                Chalsia
                          • zkhanna Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 15:31
                            tak robi też mój eks, np ostatnio w maju przyszła połowa kwoty alimentów, bo w
                            czerwcu jeden syn ma urodziny drugi imieniny więc ojciec musiał "z czegoś"
                            zrobić prezenty i np. chłopcy dostali jakieś pisma o grach konsolowych za
                            bagatela 40 zł sztuka (wogóle nie są im potrzebne, leżą rzucone gdzieś w kącie)
                            a ja np kombinowałam jak z tej uszczuplonej kwoty wygospodarować kasę na
                            np.podręczniki (zaczęłam już po trochu kupować żeby nie zostawić tego na
                            ostatnią chwilę i ostatnie pieniadze..)
    • ann17 Re: Alimenty na wakacje 17.06.06, 16:36
      czesc, jezeli Wasze kontakty ukladają sie poprawnie, to nie strasz go
      komornikiem, tylko jakos sie dogadaj. mysle ze mozesz troche odpuscic - np
      kosztów wyzywienia nie bedziesz ponosic. ale pozostale koszty chyba zostaja -
      mieszkanie, ubrania, itp. tak bym to raczej argumentowała. nie wymachiwalabym
      wyrokiem. poza tym mozna podjac jakos temat kosztow wyprawki do szkoly. moze by
      cos konkretnego sam sfinansowal?
    • magdusia227 Re: Alimenty na wakacje 20.06.06, 22:12
      A czy to nie jest tak: skoro rodzice ponoszą koszty na dziecko po równo 50% to
      skoro ojciec zabiera dziecko na cały miesiąc (alimetacyjny) matka swoje 50%,
      które powinna wydac na dziecko pokrywa tylko czynsz i ewentualnie jakies opłaty
      stałe ale przyznajcie to nie są jakieś tam ogromne sumy, chyba jej jeszcze
      zostanie na następny miesiac jak sama zabierze dziecko na wakacje. A teraz jak
      to widzicie? Ojciec chce zabrac dziecko na wakacje, ale skoro musi zapłacić
      alimenty na dziecko matce (mimo iz dziecko jest z nim) nie daje rady już zabrać
      dziecka gdziekolwiek bo kasę dał matce, która nota bene nie wyda w danym
      miesiącu zadnej kwoty na dziecko (pomijając ową wymieniona opłatę stałą) Czy to
      jest fair? Mam na myśli oczywiście ojców, którzy regularnie płacą alimenty i
      regularnie kupuja dziceku niezbędne rzeczy.
    • geve Re: Alimenty na wakacje 20.06.06, 23:08
      Proponuję wystawić tacie rachunek za nie realizowany przez niego obowiązek
      związany z pielęgnacją, opieką i wychowywaniem dziecka oraz wszelkie inne
      czynności fizyczne w ramach tychże (typu sprzątanie, gotowanie, pranie,
      prasowanie itp.), które to w równym stopniu należą do obydwojga rodziców
      (pomijając koszty samego utrzymania). Tylko tak uczciwie, biorąc pod uwagę 24-
      godzinny dzień, przez 12 miesięcy w roku, odejmując godziny spędzone przez tatę
      z dzieckiem mnożąc przez średnią godzinową stawkę opiekunko – sprzątaczki w
      Twojej miejscowościbig_grin
      • magdusia227 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 08:06
        Czyli wychodzi na to,ze matki sprzątają, gotują, piorą, prasują tylko dla
        dziecka/ci a same tego nie potrzebują??? Same mogą żyć w w
        nieposprzątanym,chodzić w brudnym i nieuprasowanym i moga nic nie jeść???
        Wszystko to robią z musu dla dziecka? To śmieszne wyjaśnienie gave... Ojciec
        też u siebie pierze, gotuje i sprząta, więc jak którejś matce nie pasuje, że
        musi to robić, niech da dziecko do ojca i tyle.... Obawiam się,że żadna matka
        tego by nie zrobiła...
        • babe007 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 09:01
          Zapewne sprząta i gotuje nie tylko dla dziecka (chociaż kiedy moje dzieci są u
          ojca to mnie, powiem szczerze, nie chce się gotować dla jednej osoby). Ale są
          rzeczy, które robi WYŁĄCZNIE dla dziecka. Np ja jestem mamą czwartoklasisty z
          problemami. I CODZIENNIE po powrocie z pracy spedzam kilka godzin pomagając
          synowi w lekcjach, tłumacząc mu niezrozumiane przez niego tematy, sprawadzając,
          czy przyswoił sobie materiał. Wierz mi, jest to ciężka i niewdzieczna praca (bo
          jestem ta zła, która wymaga i nie daje sie pobawić). Oczywiście nie wystawiam
          za to rachunku, ale gdybym chciała...

          A nawiązując do Twojego poprzedniego postu, koszty stałe potrafią byc bardzo
          wysokie (ja np. płacę przez 12 miesięcy w roku za prywatną szkołę dwojga dzieci
          i mieszkam w wynajętym mieszkaniu w W-wie a tata pokrywa ca 30% kosztów
          utrzymania dzieci - nie uważam, że ma moralne prawo proponować obniżenie
          alimentów na czas wakacji, poprostu w tym okresie jego udział w partycypowaniu
          w tych kosztach wzrośnie z 30 do (zgaduję) 32% - bo da dzieciom jeść)
        • chalsia Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 09:31
          ilość prania, prasowania, sprzatania ZNACZĄCO wzrasta, gdy dochodzi dziecko. A
          co do gotowania - gdybym nie miala dziecka gotowałabym jeden raz w tygodniu - i
          byłby to obiad na jeden dzień.

          Więc jest duuża róznica w ikości pracy domowej jaką trzeba obrobić mając dziecko
          Chalsia
      • chalsia Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 09:35
        tylko jak rozliczyć np. pół nocy spędzone na noszeniu na rękach chorego i
        płaczącego dziecka?
        Na pewno jako pracę w nadgodzinach (czyli 100% wyżej płatną), a może tez jako
        pracę w warunkach stwarzających zagrożenie dla zdrowia?

        Widać nie da się tego do końca wycenić w prosty sposób i dlatego mowa
        o "niefinansowym" wkładzie w wychowanie dziecka.

        Gdzieś tam wyliczyli ile jest warta praca kobiety prowadzącej dom dla męża.
        Niestety nie pamiętam wartosci - może któraś kojarzy?

        Chalsia
        • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 09:53
          może przestańmy sie licytować kto więcej robi dla dzieci. Sa sytuacje kiedy
          ojciec chętnie mieszkałby ze swoimi dziećmi i zajął sie wszystkim co tu na tym
          forum stanowi taki wielki problem. Może w wielu przypadkach to mężczyzna jest
          winien że nie mieszka z dziećmi, ale na pewno nie we wszystkich, a poza tym,
          tak jak napisała Magdusia - czy któraś mama oddała by dziecko tacie? żeby z nim
          mieszkało, a ona miałaby sie z dzieckiem widywać 2 razy w tyg i co drugi
          weekend??
          I co to w ogóle za pomysły, żeby rozliczać noce z dzieckiem na ręku????
          Przecież dziecko to nie przedmiot ani my to nie nianie, które za to dostajemy
          zapłatę!! Miłość nie kosztuje i już.
          • chalsia Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 10:08
            > I co to w ogóle za pomysły, żeby rozliczać noce z dzieckiem na ręku????
            > Przecież dziecko to nie przedmiot ani my to nie nianie, które za to dostajemy
            > zapłatę!! Miłość nie kosztuje i już.


            Jak widze nie zrozumiałaś tego całego watku - który poświęcony jest nie
            radościom z macierzyństwa ani miłości do dzieci, ale ALIMENTOM oraz zasadom ich
            wyznaczania - zwłaszcza w kontekście wakacji.
            Przecież właśnie dlatego, że nie da się przeliczyć nocy z dzieckiem na rękach,
            tzw. wkład własny w wychowanie i opieke nad dzieckiem nie jest wyrażony jako
            wartość pieniężna.

            Chalsia

            ps. a pisanie o czymś w jakiś sposób nie oznacza, że stanowi to problem.
            • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 10:28
              ale w tym poscie było o pieniadzach, alimentach w wakacje, a drugi punkt
              obowiązku alimentacyjnego dodałaś Ty Chalsiu.
              Myslę, że sie zgadzamy, że nie można mieszać finansowego elemntu alimentów, i
              opiekuńczego, dlatego piszę, że opieki nie należy przeliczać na kasę.
              • kasia_kasia13 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 12:00
                > Myslę, że sie zgadzamy, że nie można mieszać finansowego elemntu alimentów, i
                > opiekuńczego, dlatego piszę, że opieki nie należy przeliczać na kasę.

                Czasami opieka przelicza sie na kase. Na przyklad, gdy te kase trzeba zaplacic
                opiekunce. Albo, gdy matka bierze wolne, aby zostac z chorym dzieckiem w domu.
                Itp.
              • chalsia Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 18:25
                bezpośrednio z reguły nie (za wyjatkiem kosztów np. niani) - ale mi chodziło o
                to, ze ojciec biorący dziecko na miesiąc wakacji, nawet jakw w 50% pokrywa
                koszty utrzymania dziecka, nie musi być zwolniony z płacenia alimentów w tym
                okresie, ponieważ jakby "uzupełnia" swój niski procentowy wkład w opiekę
                osobista nad dzieckiem, który to wkład przez pozostałe miesiace roku jest
                znikomy i w większości spoczywa na matce.
                Chalsia
          • babe007 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 10:32
            A ja jednak zaryzykowałabym stwierdzenie, że wiekszości mężczyzn w przypadku
            rozstania odpowiada bycie "tatą z doskoku". Bo opieka nad dziećmi, to przede
            wszystkim, obok radości, ciężka praca. A panowie zazwyczaj wolą spędzić czas z
            nową miłością/kolegami, niż przysłowiowo "przez pół nocy nosić na rękach
            płaczace dziecko".

            Mój ex kiedy usłyszał, że od niego odchodzę pierwsze co powiedział
            to "wyprowadź się choćby dziś, tylko NATYCHMIAST zabieraj ze sobą dzieci".

            PS. żeby nie było wątpliwości, piszę "większość" bo zdaje sobie sprawę, że są
            ojcowie, którzy myślą (i robią) inaczej. Zdarzają się też wyrodne matki...
            • kasia_kasia13 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 12:02
              babe007 napisała:

              > A ja jednak zaryzykowałabym stwierdzenie, że wiekszości mężczyzn w przypadku
              > rozstania odpowiada bycie "tatą z doskoku". Bo opieka nad dziećmi, to przede
              > wszystkim, obok radości, ciężka praca. A panowie zazwyczaj wolą spędzić czas
              z
              > nową miłością/kolegami, niż przysłowiowo "przez pół nocy nosić na rękach
              > płaczace dziecko".

              Dodam jeszcze, ze osoba, z ktora zostaje dziecko ma na starcie mniejsze szanse
              na ulozenie sobie zycia. Dziecko czesto odstrasza, tak jest niestety. Z forum
              macochy wiem, ze wiele kobiet nie zdecydowaloby sie na zwiazek ze swoimi
              mezczyznami, gdyby oni mieszkali ze swoimi dziecmi. Wizyty pasierbow raz na
              jakis czas sa w stanie tolerowac.
              • babe007 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 12:11
                Tak, tak, taki argument też słyszałam (kiedy spytałam, czemu nie spotyka się z
                dziećmi częściej - weekend raz na 2 tygodnie i that's it), "...bo ja muszę mieć
                czas życie sobie ułożyć...".
              • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 12:19
                nie robiłam statystyk, więc nie wiem czy masz rację. Jest takie ogólne
                przekonanie, czy słuszne? Nie wiem. Mam dwójkę dzieci, które mieszkaja ze mną,
                nie mam ich komu oddać na co drugi weekend ani jakies popołudnia, a życie sobie
                ułożyłam. A wokół całkiem niemało singli, też bezdzietnych.
                Ja myślę, że to bardziej kwestia nastawienia do świata. Pewne sprawy się
                wyczuwa, złość do byłego mężczyzny, która w nas jest tez może być przeszkodą. W
                końcu porozumiewamy się nie tylko werbalnie, wiele rzeczy można wyczuć
                indywidualnie.
                Moim zdaniem ułożenie sobie życia może nastapić, dopiero w momencie kiedy sie
                zaakceptuje sytuacje w jakiej się jest teraz.
          • kasia_kasia13 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 12:05
            kkamyczek napisała:

            > może przestańmy sie licytować kto więcej robi dla dzieci. Sa sytuacje kiedy
            > ojciec chętnie mieszkałby ze swoimi dziećmi i zajął sie wszystkim co tu na
            tym
            > forum stanowi taki wielki problem.

            Sa takie sytuacje, ale nie oszukujmy sie, sa to sytuacje rzadkie.

            > I co to w ogóle za pomysły, żeby rozliczać noce z dzieckiem na ręku????
            > Przecież dziecko to nie przedmiot ani my to nie nianie, które za to dostajemy
            > zapłatę!! Miłość nie kosztuje i już.

            Taaak, tylko dlaczego tataus nie przyjedzie i nie posiedzi z dzieckiem pol
            nocy? Ano nie moze, bo ma nowa rodzine.
            • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 12:15
              prawdopodobnie z podobnych powodów dla których matka by nie pojechała gdyby
              dziecko mieszkało z tatą. To sa trudne sytuacje i dla matki i dla ojca, nie
              mówiąc już o dziecku.
              Nie wydaje mi sie żeby zycie sfrustrowanej matki, że to ona zawsze i wszędzie
              wszystko musi zrobic mogło być zyciem szczęśliwym.
              Piszę to, bo mam dwójkę dzieci, jedno jest dzieckiem z problemami, wiem
              najlepiej ile mnie kosztuje - nerwów, zachodu, uwagi, często i wstydu, łez,
              sił, a tata nie zajmuje się nim wcale, jakby o nim zapomniał, jednak nie w
              głowie mi użalanie się nad tym jak mi ciężko, muszę działać i już. Kasy tez nie
              dostaję, a opieka jaką mu zapewniam kosztuje całkiem nieźle.
              A że ojciec nie dorósł do roli, cóż, takiego ojca mojemu dziecku wybrałam i to
              też jest moja odpowiedzialność. Ważne jest dziecko, a nie to ile ja godzin mu
              poświęcam a ile ojciec. Takie jest moje życie, jak się będę zapieniać na ojca,
              to niczego nie zmienię poza tym że stanę się sfrustrowana i nieszczęśliwa.
              • nenia1 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 14:03
                Pomiędzy matkami sfrustrowanymi, a heroicznymi matkami Polkami, są jeszcze matki które realnie oceniają sytuację, starając się rozłożyć odpowiedzialność za wychowanie dzieci na oboje rodziców. Siłą rzeczy zazwyczaj matki ponoszą większy
                wysiłek wychowawczy, a zauważenie tego faktu nie jest tożsame z frustracją, ale z zauważaniem prostych faktów.
                Ty też je zauważasz w swoim życiu, zamiast jednak starać się coś zmienić, udowadniasz że "ja sama", przyjmując sztywny model jednoosobowej odpowiedzialności, nawet za to że ojciec nie dorósł do roli, w związku z czym,
                ty przejmujesz za niego odpowiedzialność.
                Zaprzeczasz w ten sposób powstałemu problemowi, manipulując faktami, czyniąc
                z nieprawidłowej sytuacji cnotę.
                W rzyczywistości pokazujesz własnym dzieciom, że w życiu niekoniecznie trzeba
                być odpowiedzialnym, bowiem zawsze znajdzie sie jeleń, który może za kogoś odwalać pańszczyznę. Przy okazji utrwalając stereotyp, że tym jeleniem najczęsciej jest kobieta. Ale za to cóż za szlachetny to jeleń.
                • babe007 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 14:15
                  Ładnie ujęłaś to co i ja miałam na końcu języka.
                • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 14:25
                  Smiałe argumenty wysuwasz z mojej sytuacji, ciekawe skąd wiesz co ja pokazuje
                  dzieciom. I wzięcie odpowiedzialności i stworzenie im dobrej atmosfery do
                  rozwoju, to wg Ciebie stereotyp jelenia. Super podejście. Rozumiem, ze wg
                  Ciebie należy dziecku powiedzieć - nie masz tatusia to nie będziesz miał
                  wakacji, czy tak???

                  • nenia1 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 14:43
                    Dostosowuję się tylko do twojej retoryki. Ty matki, które stwierdzają, ze wkładają więcej wysiłku w wychowanie dzieci niż ojcowie, co jest niezaprzeczalnym faktem, również u ciebie, nazywasz sfrustrowanymi
                    i namawiasz do zaciskania zębów, w imię mglistej dla mnie wyższej szlachetności.

                    Nie wiem dlaczego, chcesz mówić dzieciom, że nie mają tatusia, przecież mają?
                    A że ty za niego przejełaś obowiązki, to twój wybór, w ten sposób pomagasz mu tylko dalej zachowywać sie nieodpowiedzialnie i beznadziejnie.
                    • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 14:52
                      > i namawiasz do zaciskania zębów, w imię mglistej dla mnie wyższej
                      >szlachetności
                      do niczego takiego nie namawiam, w którym miejscu?? Przytocz proszę moje namowy
                      do zaciskania zębów.

                      ja chcę mówić dzieciom że nie mają tausia? co Ty opowiadasz? Gdzies Ty to
                      wyczytała? Czy ja pisze nie po polsku???
                      A odpowiedzialność jaką wzięłam, pewnie że mój wybór, a z czym mu pomagam a w
                      czym nie, to moja sprawa. Nie znasz sytuacji, więc myślisz bardzo schematycznie.
                      • nenia1 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 15:37
                        Twoje wypowiedzi mają taki wydżwięk, jeszcze raz piszę, że na wypowiedzi kobiet, określających rzeczywiste fakty, że to kobieta ponosi znacznie większy wysiłek przy wychowywaniu dzieci, ty stwierdzasz, że takie myślenie prowadzi do sfrustrowanego życia. Tobie ojciec dzieci nie pomaga wcale, nie masz wolnych weekendów, ale życie sobie ułożyłaś, musisz działać, więc działasz, bo to ty wybrałaś takiego ojca dzieciom. Argumentujesz to wszystko dodatkowo, że ważne jest dziecko, że ważna jest miłość, że dziecko to nie przedmiot.
                        Wytwarzasz taki mały dydatyczny smrodek, którego przekaz jest jasny - jeśli się skarżysz jesteś sfrustrowana, jeśli narzekasz - za mało kochasz dziecko.

                        Co do alimentów, widzę że sprawa u ciebie jasna, tata bierze dziecko
                        na miesiąc, ma prawo do zmniejszenia alimentów, jednak rzeczy trudniejsze do oszacowania wartościowo, czyli tzw. osobiste starania matki, to znaczy dzienna
                        i nocna opieka przez pozostałe 11 m-cy, mają wypływać u kobiety z nieprzebranych pokładów miłości, i o zgrozo nie mogą stanowić ekwiwalentu płaconych przez ojca alimentów, ani być temat uwag do ojca.
                        Właśnie to nazywam zaciskaniem zębów, bo przecież "sama wybrałam ojca dzieciom", on oczywiście płodząc potomka, w twoim przypadku dwa razy, nie zdawał sobie sprawy że zostanie ojcem i że wiąże się to z obowiązkami. To twoja wina.

                        Jesli jak piszesz, nie znam sytuacji i myślę schematycznie, to albo opisz swoją sytuację, wyjaśniając swoją decyzję dlaczego robisz coś za ojca, albo nie używaj
                        swojej sytuacji jako argumentu w dyskusji.

                        Sama napisałaś do mnie, że wg. mnie nalezy dzieciom powiedzieć, że nie mają
                        tatusia, więc nie pojadą na wakacje.
                        Ponieważ nigdzie nie użyłam takiego sformułowania, zapytałam cię skąd ten pomysł czy też może wniosek. Hipotetycznie, a nie dosłownie.

                        Uff, prościej już chyba nie umię ci wytłumaczyć.

                        • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 15:47
                          pozostaje mi więc przeprosic, nie wiedziałam że to forum jest tak wrażliwe.
                          skoro moje spojrzenie jest odbierane jako dydaktyczny smrodek, trudno, nie o to
                          mi chodziło. po prostu nie lubię schematycznego myślenia, bo można nim kogoś
                          skrzywdzić.
                          Ok, nie będę używać swojej sytuacji jako argumentu, mój błąd, użyłam jej, bo
                          wydawało mi się że moja sytuacja jest jakby z obu stron.
                          A co do nocy poświęcanych dzieciom, i narzekań piszących tu mam, pozwolę sobie
                          zauważyć, że jest to wpisane w trud bycia matka, zawsze tak było,i czy kobieta
                          jest sama czy nie, zawsze ten trud ma. I wydają mi sie nie mieć uzasadnienia
                          pretensje do tatusiów że tegoż trudu nie doświadczają.
                          Zauwazyłam po prostu że istnieją i pożądni tatusiowie
                          • nenia1 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 15:58
                            kkamyczek napisała:

                            > A co do nocy poświęcanych dzieciom, i narzekań piszących tu mam, pozwolę sobie
                            > zauważyć, że jest to wpisane w trud bycia matka, zawsze tak było,i czy kobieta
                            > jest sama czy nie, zawsze ten trud ma. I wydają mi sie nie mieć uzasadnienia
                            > pretensje do tatusiów że tegoż trudu nie doświadczają.

                            No cóż, ja raczej jestem zwolenniczką partnerskiego modelu
                            i współodpowiedzialności za wychowanie dziecka.

                            Dla mnie, równe prawa do dzieci to również równe obowiązki. Możesz mnie nazwać feministka, nie obrażę sięwink.

                            > Zauwazyłam po prostu że istnieją i pożądni tatusiowie

                            Owszem istnieją, ale to raczej nie ci, za których matki przejmują odpowiedzialność za wychowywanie dzieci.
                            • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 16:11
                              i znow wracamy do sedna - wiec dlaczego dzieco ma mieszkac z mama? skoro rowne
                              prawa i obowiazki? Dlaczego???? tego tematu nikt tu nie porusza, bo to
                              oczywiste ze w Polsce dzieci pozostaja z mama.
                              Nie mam nic przeciwko partnerskim zwiazkom, wrecz przeciwnie, uwazam je za
                              najlepszy model. Co nie znaczy wcale ze rodzice na zmiane musza dyzurowac w
                              nocy. Partnerstwo polega na takim dogadaniu sie by kazda ze stron czula sie z
                              tym dobrze.
                              Probujesz partnerstwo utozsamic z rownosci, podobnie jak komunizm probowal
                              sprawiedliwosc utozsamic z rownoscia.

                              i powiedz mi jeszcze, co Cie tak ubodlo, ze nie mozesz zniesc ze swiat moze byc
                              dobry? sprawias wrazenie jakbys miala ogromna satysfakcje z tego ze ojciec
                              moich dzieci nie jest takim dobrym tatusiem. O co Ci chodzi?
                              • pesher kkamyczku.. 21.06.06, 16:24
                                A ja sie zastanawiam, jak Ty przy dwojce dzieci i bez pomocy rodziny (chyba ze
                                nie doczytalam o pomocy rodziny) i przejmowaniu za ojca swoich dzieci
                                obowiazkow wobec nich mialas czas na znalezienie sobie nowego partnera? Bo ja
                                przy jednym dziecku + pracy nie mam czasu na samotne wyjscie z kolezanka na
                                piwo, ewentualnie zdaza sie to raz na miesiac. Ale facet? Nie mialabym dla
                                niego miejsca w grafiku.. Zdradz mi swoja tajemnice.. Dzieci juz podrosniete? A
                                moze jednak rodzina pomogla?
                                • kkamyczek Re: kkamyczku.. 22.06.06, 09:59
                                  Tak, dzieci podrośnięte. W pewnym sensie pomagały mi szukać smile
                                  Rodzinę mam daleko. Nie chcę juz pisać co wg mnie jest ważne bo znowu jakaś
                                  Nenia rzuci się na mnie, że nie może strawić mojego "kosmicznego bełkotu".
                                  • pesher Re: kkamyczku.. 22.06.06, 10:23
                                    Mi nie chodzilo o to, co jest wazne, bo kazdy ma inne priorytety i wedlug swoje
                                    klucza szuka/dzialabig_grin Mi chodzilo o logistykebig_grin Ale jezeli masz dzieci
                                    podrosniete, dajmy na to 11 i 6 lat, to masz wieksze mozliwosci czasowe niz ja
                                    tylko przy jednym dwulatkusmile
                                    Nic to, trzeba poczekac na podrosniecie Malej. Lub na to, ze Tata sie bardziej
                                    popoludniowo zaangazuje. Lub uruchomie dziadkow. Lub... big_grin
                                    • kkamyczek Re: kkamyczku.. 22.06.06, 10:49
                                      przypomniało mi sie, wtedy miałam jeszcze opiekunke, a dzieci były juz szkolne
                                      • pesher Re: kkamyczku.. 22.06.06, 11:46
                                        Dlatego mowie, ze musze poczekac na jakiekolwiek moje "lub". Nie chce, zeby
                                        Mala byla z opienkunka caly czas. Wystarczy, ze jest z opiekunka, kiedy
                                        pracuje. A to i tak szczescie, ze w kazdej chwili moze przyjsc do mnie do
                                        biura, razem jemy, czasem wyrwe pol godzinki w czasie pracy, zeby sie z nia
                                        pobawic. Ale ja mieszkam w sluzbowym domu, ktory jest 20 m od budynku firmy.
                                        Gorzej, kiedy musze jechac na budowe. Wtedy Mala jest z opiekunka nawet 12
                                        godzin dziennie. I gdzie tu znalesc czas dla faceta jeszcze? Dlatego - nie ma
                                        co sie spieszyc, oczekiwac i szukacsmile Na wszystko przyjdzie czassmile Teraz wole
                                        maximum czasu poswiecac Malej.
                                        • kkamyczek Re: kkamyczku.. 22.06.06, 12:09
                                          no to życzę żeby wszytsko się dobrze ułożyło i Małej i Tobie smile
                                          Pozdrawiam
                              • nenia1 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 16:35
                                kkamyczek napisała:
                                > i znow wracamy do sedna - wiec dlaczego dzieco ma mieszkac z mama? skoro rowne
                                > prawa i obowiazki? Dlaczego???? tego tematu nikt tu nie porusza, bo to
                                > oczywiste ze w Polsce dzieci pozostaja z mama.

                                No chyba jest dosć oczywiste, ze z kimś dziecko mieszkać musi. Wydaje mi się, ze gdyby ojcom w większości tak bardzo zależało na stałym mieszkaniu z dziećmi, to ich działania na rzecz tego miały by konkretny wymiar, a nie ograniczały się tylko do narzekań na sfeminizowane sądy.
                                W praktyce, jednak ojcowie rzadko występują o przyznanie im opieki nad dziećmi.

                                Dziwne, ze panowie którzy świetnie sobie radzą w życiu, statystycznie więcej zarabiają, zajmują wyższe stanowiska, mają miażdżącą przewagę w polityce, mogą zaliczać kolejne panienki i co najwyżej ktoś ich nazwie "dobrymi kogutami", podczas gdy kobieta to dziwka, jakoś nagle masowo przegrywają w sądach z kobietami, jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi.

                                I uwaga, wiem że takie sytuacje się zdarzają, bywa że ojciec byłby lepszym rodzicem niż matka, ale niechże panowie podejmą jakieś skuteczne działania, bo na razie w większości przypadków, to wygodna dla nich wymówka.

                                Co do reszty twojej wypowiedzi, to wybacz, ale jak dla mnie to kosmiczny bełkot, takie tam ple, ple w modnym internetowym stylu typu - kto cię tak skrzywdził,
                                dlaczego nie możesz znieść że świat jest dobry, myślisz jak komuniści i cykliści
                                itp.

                                Pozwolisz, nie będę komentować, bo szkoda czasu, świat nie tylko jest dobry, ale i piekny, idę go trochę poużywać.smile.

                                • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 22.06.06, 09:54
                                  Wiesz Nenia,
                                  ja nie lubię chamstwa, więc kończę rozmowę z Tobą.
                                  Wszystkiego dobrego życzę.
        • kai_30 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 16:55
          chalsia napisała:
          > Gdzieś tam wyliczyli ile jest warta praca kobiety prowadzącej dom dla męża.
          > Niestety nie pamiętam wartosci - może któraś kojarzy?
          >

          Też nie pamiętam dokładnie, ale kojarzy mi się, że jakoś w okolicach średniej
          krajowej oscylowało.
    • agaki Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 12:11
      Nie widzę powodu wg którego Ex nie miałby zapłacić alimentów.
      Tym bardziej, że:
      1)właściwie za wakacje płacą dziadkowie
      2)nie płaci dodatkowo za wyjazd mamy z dzieckiem na weekendy, wakacje i itp
      3)mama ma prawo/obowiązek wybrać na co przeznacza alimenty
      4)na wyjazd trzeba kupić np. nowe ubrania
      5)sąd nakazał płacić 12 miesięcy w roku
      Porozmawiaj spokojnie z Ex. Podaj powody obowiazku zapłacenia za lipiec. Jeżeli
      będziesz musiała postrasz komornikiem.
      • magdusia227 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 12:32
        Nie widzę powodu wg którego Ex nie miałby zapłacić alimentów.
        > Tym bardziej, że:
        > 1)właściwie za wakacje płacą dziadkowie
        > 2)nie płaci dodatkowo za wyjazd mamy z dzieckiem na weekendy, wakacje i itp
        > 3)mama ma prawo/obowiązek wybrać na co przeznacza alimenty
        > 4)na wyjazd trzeba kupić np. nowe ubrania
        > 5)sąd nakazał płacić 12 miesięcy w roku
        > Porozmawiaj spokojnie z Ex. Podaj powody obowiazku zapłacenia za lipiec.
        Jeżeli
        >
        > będziesz musiała postrasz komornikiem.


        1.Może dziadkowie zapłacą za nie, dlatego, ze ojciec musi dac kase matce?
        2. A czy Matka płaci ojcu jak zabiera dziecko/ci na weekend poza miasto i robi
        to tylko i wyłącznied la dzieci a nie dla siebie?
        3. Ma prawo? Raczej powinna zagospodarowac te pieniądze tylko i wyłacznie dla
        dziecka/ci bo to alimenty sa dla dzieck/ci a nie dla niej. Jezeli matka czuje
        się pokrzywdzona powinna podac ojca dzieci o alimenty na nią samą.
        4. Niech nie kupuje tylko da dla dziecka to co kupiła za pieniadze przeznaczone
        z alimentów jej i ojca (po 50% mam na myśli te sytuacje) a resztą niech martwi
        się ojciec, czy wypierze czy dokupi za alimenty nowe ubrania. Jak da matce kasę
        to za co ma kupic?
        5. Bo niestety w prawie polskim są luki i być może nikt nie wnosił przed
        przyznaniem alimentów, że rodzice nie będą potrafili się dogadać i że trzeba
        takie rzeczy pisac na papierze.

        A straszenie komornikiem nic nie da.... ile jest ojców którzy nie płaca i nikt
        ich nie ściga, a tu chodzi o jeden miesiąc, gdzie dziecko jest z ojcem i to
        własnie ojciec ponosi koszty zwiazane z utrzymaniem dziecka przez cały miesiąc.
        Nikt nie mówi o tym, że dziecko może być chore w tym czasie i to właśnie na
        ojcu spoczywa obowiązek noszenia go na rękach jak będzie płakało....
        Rozumiem kobiety, które muszą zabiegać, zeby ojciec interesował się dzieckiemi
        awał jakiekolwiek pieniązki dla dziecka, ale tu chyba jest mowa o regularnych
        spotkaniach dziecka/ci z ojcem i regularnych wpłat alimentacyjnych.
        • magdusia227 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 12:36
          i jeszcze jedno.... należy się dogadać z ex i tak naprawdę cieszyć się, że
          dziecko/ci bedą miały frajdę i możliwość głębszego poznania ojca i pobycia z
          nim więcej niż dwie/cztery (zależy od długości weekendu) noce w miesiącu.

          a jeżeli nie wiadomo co takim matkom chodzi to starym porzekadłem można dodać,
          ze o pieniądze...
          • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 12:43
            A ja tylko dodam pytanie - a co w tym złego że Ex ma nową rodzinę?? Przecież Wy
            tez chcecie ją mieć! (Przepraszam wszystkie te mamy, które z powodu nowej
            rodziny Exa są same. To nie do nich jest to pytanie. Bo w tych sytuacjach
            owszem, jest coś złego w nowej rodzinie.)
            Czy nie możecie sie ucieszyć że człowiek kiedyś kochany, a teraz kochany przez
            Wasze dziecko, jest szczęśliwy???
            • babe007 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 12:55
              A gdzie wyczytałaś, że uważamy, że to coś złego? Coś złego jest w tym, jeżeli z
              powodu nowej rodziny ojcowie przestają sie interesować "starymi dziećmi", czy
              to z własnego braku potrzeby kontaktu, czy też pod wpływem umiejętnych
              manipulacji nowej partnerki. A jeżeli nic na gorsze sie nie zmienia - to niech
              żyja długo w zdrowiu i szczęściu.
              • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 13:00
                ktos napisał tu na forum - że ojciec nie przyjdzie w nocy nosić dzicka, bo ma
                nowa rodzinę, ale napisane to było z pretensją. A ten fakt należy zaakceptować -
                tak, z tego powodu nie przyjdzie, ale może dziecko do nowej rodiny zabrać i
                tam je nosic na rękach. Takie podejscie jest OK, a to żal że nie przyjdzie bo
                ma nową rodzinę już nie.
                • babe007 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 13:07
                  No cóż, Twoja interpretacja - Twój problem. Dla mnie było to raczej
                  stwierdzenie faktu - bo przecież nie przyjdzie, prawda?
        • maminka_wiktorynki Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 13:03
          Czyli jezeli matka wyliczając kwotę alimentów brała pod uwagę, że są we dwójkę
          i wszystkie opłaty na poł: tj czynsz i inne znaczące kwoty, alimenty stanowią
          sporą część domowego budżetu i pozbawiona ich 'część opłat dziecka' ma ponieść
          z własnej części na jedzenie.
          A następnym razem jak wyjedzie ona z dzieckiem to po pierwsze opłaci mieszkanie
          itp opłaty w m-cu zamieszkania a za wyjazd pojedzie za....? na pewno nie za
          ekstra dodatkowe alimenty... bo takowe jej się nie należą, bo należy jej się
          tylko to co w wyroku. no i czy to jest tylko czy aż.
          Czy aż tak trudno zrozumieć jest fakt, że ludzie się rozwodzą bo się nie
          dogadują?
          A skoro się przestali dogadywać, znaczy, że sąd ustali reguły dalszego
          współżycia.
          i to , że tatuś płaci nie jest jego łaską tylko OBOWIĄZKIEM, a to że iluś tam
          nie płaci to nie powód, żeby skakać z radości, że się samemu dostaje 500 czy
          1000 od OJCA dzieci, bądź co gorsza do wytykania swojej eksi tesktów w
          stylu "ciesz się że płąci przez te 11 miesięcy"

          więc nie robiąc nikomu łaski tatuś proponując wspólne wakacje powinien się
          domyślić, ze pokrywa za nie koszty czyli nie z alimentów dziecka ( bo wychodzi
          na to, że dziecko płaci za wyjazd) tylko z własnych zaskórniaczków.
          Temat uważam za wyczerpany.
          ALIMENTY TO ŚWIĘTY OBOWIĄZEK A NIE ŁASKA!!!
          • magdusia227 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 13:11
            > więc nie robiąc nikomu łaski tatuś proponując wspólne wakacje powinien się
            > domyślić, ze pokrywa za nie koszty czyli nie z alimentów dziecka ( bo
            wychodzi
            > na to, że dziecko płaci za wyjazd) tylko z własnych zaskórniaczków.
            > Temat uważam za wyczerpany.
            > ALIMENTY TO ŚWIĘTY OBOWIĄZEK A NIE ŁASKA!!!


            Czyli na codzień matka nie płaci na dziecko tylko ojciec i z "zaskórniaczków"
            dziecko sobie żyje?
            tak, czy coś namieszałam?
            • babe007 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 13:14
              No niestety namieszałaś. Jesteś klasycznym przykładem tego, ze są ludzie którzy
              wszędzie widzą (lub słyszą) to co chcą, a nie to co zostało napisane (bądź
              powiedziane).
              • magdusia227 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 13:18
                bebe, nie atakuj, jezeli źle zrozumiałam to wyjaśnij a nie oceniaj...ok?
                • babe007 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 13:21
                  mama wiktorynki juz Ci odpowiedziała, ja tylko uprzejmie zwracam uwagę, że
                  praktycznie we wszystkich postach rozważamy przypadki gdzie ojciec pokrywa co
                  najwyżej 50% kosztów utrzymania dzieci.

                  Pozdrawiam

                  B.
                  • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 14:13
                    pierwszy raz przeczytałam że rozmawiamy wyłącznie o tych co płacą nie więcej
                    niż 50%. Wydaje mi się że dopiero Chalsia o tym wspomniała w dyskusji ze mną.
                    Nigdzie nie zauważyłam, że nie wolno pisać o tych dobrych ojcach, skoro nie
                    wolno, to chyba nic tu po mnie.
                    • babe007 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 14:31
                      Ci którzy z własnej woli finansują wiecej niż 50% kosztów utrzymania swoich
                      dzieci zazwyczaj nie wpadają na pomysł niepłacenia alimentów z powodu wyjazdu z
                      dziećmi na wakacje.
                      • kkamyczek Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 14:37
                        nieprawda
                        o uzasadnienie jest łatwo - sami chcą z dziećmi wyjechać na fajne wakacje, a to
                        kosztuje.
                        być może mało jest takich sytuacji, ale są
                        i zapewniam Cię że w znanej mi sytuacji dzieci nie są tym krzywdzone, ich mama
                        prawdopodobnie nie wyjechałaby z nimi nigdzie, podobnie jak w poprzednie
                        wakacje. I nie oceniam tu tej mamy, jej też jest potrzebny czas dla samej
                        siebie.
                        • babe007 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 14:41
                          No cóż, nie ukrywam, że w większej części wątku generalizujemy mając w pamięci
                          większość znanych nam sytuacji. A że są wyjątki - nikt temu nie przeczy.
            • maminka_wiktorynki Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 13:17
              na codzień dziecko nieraz matki zaskórniaczki wyciąga!
              dziecko żyjąc przy jednym z rodziców na codzień wyciąga od niego zaskórniaki, a
              to najpierw piękną lalką a to ślicznymi rolkami, bo na takie ekstrasy raczej
              się nie woła połowy od byłego, tylko samej się to kupuje. tak samo wyjeżdzając
              z dzieckiem płaci się za wyjazd z własnych pieniędzy
              • magdusia227 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 13:21
                ale ja ciągle pisże o ojcach, którzy regularnie (na tyle na ile zgodziła się
                matka) widują sie z dziecmi, kupuja im cos ze swoich zaskórniaczków i chcąc
                wyjechać/zabrać na miesiąc też te zaskórniaczki wydadzą na dzieci...

                Z bebe się zgadzam, że alimenty sa obowiązkiem i dodaję jeszcze raz, że piszę o
                ojcach, ktorzy interesują sie dzieckiem...
                • babe007 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 13:37
                  To ja zrobie wyciąg ze swoich (i chalsiowych) odpowiedzi - pozwolisz chalsiu?

                  Jeżeli ojciec pokrywa przynajmniej 50% kosztów utrzymania dzieci - w takim
                  przypadku na okres wakacji moznaby pomniejszyć alimenty o "koszty bieżące"
                  czyli w praktyce jedzenie - bo to zostanie w kieszeni, no i ewentualną
                  opiekunkę jeżeli matka w tym czasie musiałaby z takowej korzystać (ale tylko w
                  przypadku, kiedy do wyliczeń alimentacyjnych takie koszty były wliczane X 12 -
                  ja np. wliczam X 10 i dzielę przez 12 miesięcy, czyli u mnie taka sytuacja nie
                  miałaby miejsca). Koszty stałe (czynsz, ew prywatne przedszkole i szkoła i.t.p)
                  pokryte być muszą bez względu na miejsce pobytu dziecka(w czasie wakacji). No
                  dobra, niech będzie, że w tym przypadku mama obniża alimenty o
                  koszty "jedzenia" X 2 (dokładając swoją połowę).

                  W przypadku, kiedy ojciec na codzień płaci mniej niż 50% - nie powinno byc mowy
                  o jakim kolwiek obniżaniu alimentów na czas wakacji.

                  Jeżeli chodzi o koszt wakacyjnego wyjazdu - ja np. nie włączyłam go do moich
                  alimentacyjnych "słupków". Płacę za niego z moich zaskórniaków. Od ojca dzieci
                  oczekuję, że też z nimi wyjedzie - ani jego nie obchodzi koszt moich wakacji,
                  ani mnie jego.

                  Jak widać nie wszytko zależy od stapnia zainteresowania się ojca dziećmi, ale
                  również od jego procentowego udziału w ich codziennym utrzymaniu.

                  Jeżeli coś wydało Ci się niejasne, lub z którymś punktem mojego podsumowania
                  się nie zgadzasz, chętnie posłucham Twoich argumentów.

                  Pozdrawiam

                  B.
                  • magdusia227 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 13:53
                    To szkoły prywatne też biora kasę za okres wakacji? To po co posyłać tam
                    dziecko skoro koszta sa duże...

                    Wszystko jasne...

                    Jeżeli chodzi o koszt wakacyjnego wyjazdu - ja np. nie włączyłam go do moich
                    > alimentacyjnych "słupków". Płacę za niego z moich zaskórniaków. Od ojca
                    dzieci
                    > oczekuję, że też z nimi wyjedzie - ani jego nie obchodzi koszt moich wakacji,
                    > ani mnie jego.
                    >

                    a co z pieniądzmi za miesiąc kiedy nie masz dzieci a ojciec zapłacił? Przecież
                    nie wszystko wtedy wydajesz na dzieci... o to mnie się rozchodzi...

                    Reasymując, moim zdaniem, jeżeli ojciec regularnie spotyka się z dziećmi i
                    również ponosi koszty z ich zachciankami powinien w miesiącu kiedy dzieci są u
                    niego wydac te alimenty na dzieci a nie płacic matce, oczywiście w kolejnym
                    miesiącu powinien zapłacić normalnie... a jakie koszty poniesie w danym
                    miesiącu wakacyjnym to już zależy od sytuacji... przeciez też może się zdarzyć,
                    że bedzie musiał iść do lekarza, wykupić leki itd to wszystko co mam do
                    powiedzenia na tę chwile.
                    • babe007 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 14:13
                      magdusia227 napisała:

                      > To szkoły prywatne też biora kasę za okres wakacji? To po co posyłać tam
                      > dziecko skoro koszta sa duże...


                      Są takie co biorą - moja bierze. A po co? Jak będziesz miała dziecko i bedziesz
                      chciała, żeby miało jak najlepszy start w życiu to nie będziesz zadawać takich
                      pytań. Żeby było jasne, ojciec dzieci też chce, żeby do tej szkoły chodziły
                      (zaprotokołowane na rozprawie rozwodowej)tylko najlepiej, żebym sama za nią
                      płaciła.
                      >
                      > Wszystko jasne...
                      >
                      > Jeżeli chodzi o koszt wakacyjnego wyjazdu - ja np. nie włączyłam go do moich
                      > > alimentacyjnych "słupków". Płacę za niego z moich zaskórniaków. Od ojca
                      > dzieci
                      > > oczekuję, że też z nimi wyjedzie - ani jego nie obchodzi koszt moich waka
                      > cji,
                      > > ani mnie jego.
                      > >
                      >
                      > a co z pieniądzmi za miesiąc kiedy nie masz dzieci a ojciec zapłacił?
                      Przecież
                      > nie wszystko wtedy wydajesz na dzieci... o to mnie się rozchodzi...

                      Owszem wszystko wydaje na dzieci. Ponieważ same koszty stałe i tak stanowia
                      więcej niż 2Xkwota alimentów. Poprostu w tym miesiącu mniej dokładam ze swoich,
                      czyli dysproporcja w partycypowaniu w kosztach utrzymania dzieci jest mniejsza.
                      >


                      > Reasymując, moim zdaniem, jeżeli ojciec regularnie spotyka się z dziećmi i
                      > również ponosi koszty z ich zachciankami powinien w miesiącu kiedy dzieci są
                      u
                      > niego wydac te alimenty na dzieci a nie płacic matce, oczywiście w kolejnym
                      > miesiącu powinien zapłacić normalnie... a jakie koszty poniesie w danym
                      > miesiącu wakacyjnym to już zależy od sytuacji... przeciez też może się
                      zdarzyć,
                      >
                      > że bedzie musiał iść do lekarza, wykupić leki itd to wszystko co mam do
                      > powiedzenia na tę chwile.

                      Cy Ty naprawdę uważasz, że kiedy dzieci są ze mną to nie wydaję pieniędzy na
                      ekstrasy, nie zaspakajam ich zachcianek? I jak myslisz, ktoś mi za to oddaje?
                      Takie rzeczy finansuje się z pieniedzy, które normalnie wydałoby się na siebie
                      (bo wyobraź sobie, ze mimo iż jestem samodzielna mamą to też mam prawo wydać
                      coś - z zarobionych przez siebie pieniedzy - na swoje przyjemności). Nie widze
                      powodu dla którego ja miałabym mojemu ex dawać "kieszonkowe" (bo do tego to się
                      sprowadza) na to, żeby on mógł fundować dzieciom przyjemności - aż tak biedny
                      nie jest. Widzę, że z jakiegoś powodu nie przemawiają do Ciebie racjonalne
                      argumenty, bo wybacz Twoja odpowiedź merytoryczna nie była ani trochę.

                      Nasza dalsza dyskusja nie ma chyba sensu, bo odnoszę wrażenie, że mówimy
                      różnymi językami.

                      B.
                    • czerwone_korale Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 19:00
                      magdusia227 napisała:

                      > To szkoły prywatne też biora kasę za okres wakacji? To po co posyłać tam
                      > dziecko skoro koszta sa duże...
                      >
                      > Wszystko jasne...
                      >
                      > Jeżeli chodzi o koszt wakacyjnego wyjazdu - ja np. nie włączyłam go do moich
                      > > alimentacyjnych "słupków". Płacę za niego z moich zaskórniaków. Od ojca
                      > dzieci
                      > > oczekuję, że też z nimi wyjedzie - ani jego nie obchodzi koszt moich waka
                      > cji,
                      > > ani mnie jego.
                      > >
                      >
                      > a co z pieniądzmi za miesiąc kiedy nie masz dzieci a ojciec zapłacił?
                      Przecież
                      > nie wszystko wtedy wydajesz na dzieci... o to mnie się rozchodzi...
                      >
                      > Reasymując, moim zdaniem, jeżeli ojciec regularnie spotyka się z dziećmi i
                      > również ponosi koszty z ich zachciankami powinien w miesiącu kiedy dzieci są
                      u
                      > niego wydac te alimenty na dzieci a nie płacic matce, oczywiście w kolejnym
                      > miesiącu powinien zapłacić normalnie... a jakie koszty poniesie w danym
                      > miesiącu wakacyjnym to już zależy od sytuacji... przeciez też może się
                      zdarzyć,
                      >
                      > że bedzie musiał iść do lekarza, wykupić leki itd to wszystko co mam do
                      > powiedzenia na tę chwile.
                      ___
                      boszzz
                      ojciec ma zabrać dzieci ze sobą na okres ok.2 tygodni i z racji tego chcesz go
                      zwolnić z płacenia alimentów?
                      (na szczęście prawo jest prawem i nie ma takiej możliwości)
                      ale wracając do tematusmile
                      piszesz że ojciec w tym okresie 2-3 tygodni kiedy przebywa z dzieckiem non stop
                      może ponieść dodatkowe koszta tytułem ewentualnego leczenia dziecka
                      bądź "extrasów"
                      kobito- matka ma dziecko/dzieci przy sobie przez okrągły rok, dzieci często
                      chorują a jak już coś złapią to ifekcja z reguły długo się ciągnie-więc i
                      koszta leczenia są wysokie.
                      Czy ojciec wtedy podwyższa alimenty?wink
                      jasne jest że nie (nie mówimy tu o idealnych przypadkach,kiedy rodzice świetnie
                      się porozumiewają)
                      tak samo "extrasy" -dla matki są codziennością -każde wyjście z dzieckiem na
                      zakupy, na plac zabaw, nie mówiąc już o basenie, "małpim gaju" , kinie czy
                      innych atrakcjach dla dziecka.
                      Matka płąci za to ze swojej kieszeni
                      pozdrawiam
                  • chalsia Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 18:50
                    co do kosztów opiekunki - można je odjąc, jesli jest płacona za godziny pracy.
                    Jesli jest jednak na stałej pensji - to juz niekoniecznie.

                    I jeszcze raz dodam, że po przemyśleniu kwestii, że wkład alimentacyjny to kasa
                    + starania osobiste, uważam, że nawet alimenty w 50% pokrywające koszty dziecka
                    nie są powodem do zwolnienia z ich płacenia w czasie wakacji z ojcem.
                    Bardziej łopatologicznie - ojciec tylko przez ten jeden miesiąc będzie mógł
                    spędzić noce na bujaniu dziecka na rękach wobec 11 miesięcy, gdy robi to matka.

                    aaaaaa, wyjasniam, że nie jestem ani heroiczną matka Polką ani sfrustrowaną i
                    nieszczęśliwą samodzielna mamą, która macierzyństw oodczuwa jako ciężar i
                    utrapienie. Jestem natomiast pragmatyczną kobietą dla której partnerstwo znaczy
                    dzielenie się obowiązkami - co w przypadku bezpośredniej opieki nad dzieckem
                    znaczy dla mnie, że ojciec i matka robią to samo (za wyjątkiem karmienia
                    piersią smile)). I nie jestem skłonna do zwalniania ojca z jakiegokolwiek
                    obowiązku wynikającego z faktu, że jest ojcem własnie.

                    Chalsia
                    • chalsia Re: Alimenty na wakacje 22.06.06, 00:22
                      po głebszym zastanowieniu doszłam do wniosku, że jedyny przypadek, w którym
                      można by ojca zwolnić z płacenia alimentów (a gdyby jechał z dzieckiem na
                      miesiąc - także dopłacenia mu równowartośi alimentów pomniejszonej o koszty
                      stałe typu czynsz), to wtedy, gdy alimenty stanowią 60-70% kosztów utrzymania
                      dziecka.
                      Czemu?
                      Ponieważ taki podział kosztów utrzymania dowodzi, iż sąd "wliczył"/uznał
                      bezpośrednią opiekę matki jako wkład alimentacyjny z jej strony - czyli te 10-
                      20% ponad połowę to rodzaj rekompensaty za fakt iż ona dzieckiem się głównie
                      zajmuje.
                      Chalsia
                • maminka_wiktorynki Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 13:46
                  nie mam zamiaru Ci udowadniać, ze RODZIC (niekoniecznie matka) przy którym
                  miejsce zamieszkania dziecka jest ustalone, ma święte prawo dostać 12 razy w
                  roku alimenty. A to, że jeden rodzic czy drugi robi dziecku frajdę jaką jest
                  balon koszulka czy wyjazd to się ma NIJAK do alimentów! EKSTRASY robimy bo nas
                  na to STAĆ.
                  • magdusia227 Re: Alimenty na wakacje 21.06.06, 14:07
                    Bez komentarza...
    • stokrotka19741 Re: Alimenty na wakacje 22.06.06, 23:32
      Hejka dziewczyny, żeby się nie powtarzać oto co postanowiliśmy z mężem.
      Mimo, ze wywołało to gwałtowna krytykę, jednak to zrobimy

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37110&w=43894949
      Dzięki za wszystkie rady.
      Serdecznie pozdrawiam
      Stokrotka
Pełna wersja