Urzędy Pracy kontra samodzielne matki- znacie to?

08.07.06, 07:11
Witajcie, otóz jestem ciekawa czy tylko ja mam takie doświadczenia z urzędem
pracy. Zarejestrowłam się 3 miesiące temu jako osoba bez prawa do zasiłku. Od
razu poinformowałam jaka jest moja sytuacja, że jestem sama z 2 dzieci, że
mąż mnie porzucił i że szukam pracy, która pozwoli mi pogodzić opieką nad
dziećmi (jedno w wieku wczesnoszkolnym a drugie wczesnożłobkowym). Mam 3
zawody, wyższe wykształcenie, gdybym pracowała w którymś z moich zawodów
mogłabym pracę brać do domu. Jednak urząd ma "lepszy pomysł". Już 2 razy
kazali mi przyjąć pracę w sklepie za 460 z!!!!! Od rana do wieczora.
Pojechałam do urzędu i ponownie tłumaczyłam, że koszt opiekunki do 2 dzieci (
bo tylko taka opcja wchodzi w grę gdybym miała pracować od rana do wieczora)
to minimum 600 zł. Czyli musiałabym do tego dokładać. Pomijam fakt, że praca
w sklepie ma się nijak do moich ambicji zawodowych. Niestety ani urzędniczka
ani dyrektor nie zrozumiał co mówię i potraktowali mnie jako osobę, która nie
chce podjąć pracy. Teraz przysłali mi skierowanie na jakieś
szkolenie "aktywnego poszukiwania pracy", 3 dni po 4 godziny. Podkreslam, że
nie mam zasiłku czyli nie mam na dojazd i nie mam na opiekunkę do dzieci.
Efekt - pojadę z dziećmi na "gapę". Ciekawe jaki sens będzie tego szkolenia
jeśli bobas po 15 minutach zacznie płakać a starsze dziecko biegać po sali.
Chyba jak tylko tam dotrę pojadę do dyrektora i wręczę mu dzieci, niech się
nimi zajmie te 4 godziny. Nawet gdybym bardzo chciała nie mam z kim ich
zostawić (jestem zupełnie sama). Urząd o tym wie. Bo 2 dni temu znowu o tym
rozmawiałam z urzędniczką. Myślę, że oni doskonale wiedzą, że nawet jeśli
przyjdę to po 15 minutach wyjdę, żeby nie przeszkadzać innym i będą mieli
pretekst do wyrejestrowania mnie - dla nich korzyść: 3 ubezpieczenia
zdrowotne mniej i "spadnie" im bezrobocie ( w naszym rejonie tak właśnie
spada)...

Smutne to wszystko... Czy Wy też macie takie doświadczenia z Urzędami Pracy?
    • lakie Re: Urzędy Pracy kontra samodzielne matki- znacie 08.07.06, 08:40
      o doskonale Cię rozmumiem. Ja mam co prawda jedno dziecko ale to nie zmienia faktu że nie mam go z kim zostawić, a i też jestem bezrobotna bez prawa do zasiłku. Miesiac temu pani w Urzedzie Pracy kazała mi iść na rozmowę do punktu zakładów bukmacherskichn, spotkanie jest za godzine w drugim końcu miasta i ze szukają młodych dziewczyn własnie do takich punktów i to od zaraz. Może ja i jestem młoda, a przynajmniej na młodą wyglądam ale mam 2 letnie dziecko którego nawet jesli bym chciała taką pracę podjąć to nie mam z kim zoatawić tak z dnia na dzień, już nie mówiąc o godzinach i płacy takiej pracy. Zaczełam tłumaczyć tej pani grzecznie że trudno mi będzie podjąć taką pracę, no ale to nikogo nie obchodzi, szukasz pracy to masz brać co jest i jeszcze sie wydarła że nie szukam pracy tylko wymyślam i po co ja wogóle tu przychodzę i oczywiście zapisała mi na karcie że NIE SZUKAM PRACY. Baba na oko lat 40 prawdopodomnie też ma dzieci, siedzi na ciepłej posadce w urzędzie i chyba ma pretencję ze wogóle ktoś ośmielił się przyjsc i zakłucić spokój i jeszcze próbuje coś tłumaczyć ech.

      Kasia
      • mama322 Re: Urzędy Pracy kontra samodzielne matki- znacie 08.07.06, 09:03
        Tak, a już rekordowe są urzędniczki - miny księżniczek, zero pomocy, same
        pretensje. Gdy zapytałam jedną z nich jak myśli czy ja jestem dla niej czy ona
        dla mnie, odpowiedziała : ja pani tu nie zapraszałam... Niestety rozmowa była w
        4 oczy i nie mam świadka, ale co się odwlecze...
        • iludien Re: Urzędy Pracy kontra samodzielne matki- znacie 08.07.06, 10:14
          Z takimi babami trzeba krótko i na temat.
          Najlepiej wpasować się w ich konwencję (nie znaczy zniżyć do ich poziomu wink
          Przejścia z urzędniczkami dopiero przede mną - przynajmniej będę teraz wiedziała, czego się spodziewać (najwyżej miło się rozczaruję).
    • floric Re: Urzędy Pracy kontra samodzielne matki- znacie 08.07.06, 14:48
      Po co sie rejestrowalas jesli i tak nie masz zasilku? bez sensu.
      Ex nie ubezpiecza dzieci?
      • mama322 Re: Urzędy Pracy kontra samodzielne matki- znacie 08.07.06, 15:48
        Nie ubezpiecza. Mieszka i pracuje zagranicą. Nawet gdybym go o to porosiła
        znalazłby sto powodów, aby tego nie zrobić. No, ale to inny temat.
        • konkubinka Re: Urzędy Pracy kontra samodzielne matki- znacie 09.07.06, 14:19
          nietylko ubezpieczenie dzieci jest wazne, kobieta tez czasem choruje.
          Niestety w naszym kraju jest tak jak w naszej polityce-żenująco , irytująco .To
          co powinno byc oczywiste jest jak najmniej oczywiste.
          Mysle, ze w przypadku takich ofert w sklepie predzej dogadasz sie z pracodawca,
          zeby wystawil pismo , ze Cie nie przyjal , niz z Urzedniczka , ktora za swoja
          prace od 8 do 16 powinna Bogu dziekowac.
    • joanna3003 Re: Urzędy Pracy kontra samodzielne matki- znacie 10.07.06, 23:12
      Hej!
      Rzadko tu zaglądam, ale widzę, że mogę się na coś przydać:
      - Jestem przekonana, że pracy całodziennej za 460 zł nie musisz przyjmować. Powód prosty - kryminalne łamanie praw pracowniczych w kwestii minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz czasu pracy. PUP cos takiego proponuje? Bierze udział w przestępstwie!
      - Jako osoba z wykształceniem wyższym nie musisz chyba też przyjmować pracy w sklepie. Po prostu - nie masz do niej kwalifikacji (hi, hi - to nie Twój wyuczony zawód).
      - Argumentacja z godzinami otwarcia placówek typu żłobek i przedszkole też będzie sensowna.
      - O wszystkie sporne (także te wymienione wyżej) kwestie pytaj biurwy NA PIŚMIE Z ŻĄDANIEM PODSTAWY PRAWNEJ. Najlepiej - ich kierownika.
      - I co najważniejsze - na rynku pracy cos drgnęło, więc pewnie juz niedługo znajdziesz pracę, która pozwoli Ci odżyć.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • mama322 Re: Urzędy Pracy kontra samodzielne matki- znacie 11.07.06, 08:00
        Wiesz, problem jest w tym, że to 460 zł to jakiś rodzaj stypendium jakie płaci
        Urząd Pracy, a nie pracodawca, dokładnie nie wiem jak to działa i czy jest to
        zgodne z prawem. Wiem, że nikt nie jest w stanie utrzymać się za taką kwotę.

        Na temat wykształcenia i kwalifikacji zawodowych urzędniczka odpowiedziała, że
        pracodawca nie wymaga wykształcenia handlowego a moim obowiązkiem jest
        przyjęcie każdej pracy zarobkowej nawet.... sprzątanie miasta ... hmmm....
        pytaie - to po co ja się kształciłam i to za swoje pieniądze!


        Czasami mam wrażenie, że rozmowa z UP to walka z wiatrakami sad

        Pozdrawiam
    • magdmaz Re: Urzędy Pracy kontra samodzielne matki- znacie 11.07.06, 09:17
      Hej!
      Wyjaśniam:
      460 zł to jest stypendium od UP (albo innej Unii) przyznany na czas stażu bądź
      przygotowania zawodowego. Jednym słowem nie proponują Ci jeszcze pracy, tylko
      staż (przez 3 miesiące - a przynajmniej u nas staże są trzymiesięczne,
      teoretycznie moga być nawet do roku, ale na to nie ma funduszy) będziesz nadal
      osobą bezrobotną. Po ukończeniu stażu pracodawca ma obowiązek zatrudnić Cię na
      okres umówiony z UP - zwykle 3 miesiące, czasem 6. Za jaką stawkę? Pewnie taką,
      jaką płaci w tym danym zakładzie pracy - sądzę, że minimalną, 899 brutto. Ale
      pracodawca może udowodnić, że mimo odbycia stażu nie nadajesz się na
      stanowisko - albo np. odmawiasz pracy w nadgodzinach - i Cię nie zatrudni.
      Różnie bywa.
      Natomiast w trakcie trwania stażu prywaciarze coś tam stażyście dorzucają - to
      może być np. 2 zł/godz. Nie wiem, jak jest w supermarketach, zapewne nie!

      Poza tym biorąc takie skierowanie na staż idziesz do potencjalnego pracodawcy,
      i on tam (jeśli ma dobrą wolę) wpisuje, że się dla niego nie nadajesz, bo np.
      Twój stan zdrowia Cię dyskwalifikuje albo twoja przydatność dla jego zakładu
      jest zbyt mała. Wtedy UP się nie moze do Ciebie przyczepić.
      Pozdrawiam, M.
      • magdmaz Re: Urzędy Pracy kontra samodzielne matki- znacie 11.07.06, 09:43
        Aha! Zawsze podkreśla się, że stażysta czy też bezrobotny na przygotowaniu
        zawodowym mają obowiązek pracy od poniedziałku do piątku, osiem godzin, często
        tylko na pierwszej zmianie!! A już na pewno zmiana nocna odpada. Nie wiem, jak
        sklep załatwił to z UP, ale na "przeszkolenie" dłuższe niż 8 godz. dziennie nie
        musisz się godzić, a jeśli już (np. sklep Cię o to POPROSI "na lewo"), to
        powinien Ci za to extra dopłacić.
Pełna wersja