mama322
08.07.06, 07:11
Witajcie, otóz jestem ciekawa czy tylko ja mam takie doświadczenia z urzędem
pracy. Zarejestrowłam się 3 miesiące temu jako osoba bez prawa do zasiłku. Od
razu poinformowałam jaka jest moja sytuacja, że jestem sama z 2 dzieci, że
mąż mnie porzucił i że szukam pracy, która pozwoli mi pogodzić opieką nad
dziećmi (jedno w wieku wczesnoszkolnym a drugie wczesnożłobkowym). Mam 3
zawody, wyższe wykształcenie, gdybym pracowała w którymś z moich zawodów
mogłabym pracę brać do domu. Jednak urząd ma "lepszy pomysł". Już 2 razy
kazali mi przyjąć pracę w sklepie za 460 z!!!!! Od rana do wieczora.
Pojechałam do urzędu i ponownie tłumaczyłam, że koszt opiekunki do 2 dzieci (
bo tylko taka opcja wchodzi w grę gdybym miała pracować od rana do wieczora)
to minimum 600 zł. Czyli musiałabym do tego dokładać. Pomijam fakt, że praca
w sklepie ma się nijak do moich ambicji zawodowych. Niestety ani urzędniczka
ani dyrektor nie zrozumiał co mówię i potraktowali mnie jako osobę, która nie
chce podjąć pracy. Teraz przysłali mi skierowanie na jakieś
szkolenie "aktywnego poszukiwania pracy", 3 dni po 4 godziny. Podkreslam, że
nie mam zasiłku czyli nie mam na dojazd i nie mam na opiekunkę do dzieci.
Efekt - pojadę z dziećmi na "gapę". Ciekawe jaki sens będzie tego szkolenia
jeśli bobas po 15 minutach zacznie płakać a starsze dziecko biegać po sali.
Chyba jak tylko tam dotrę pojadę do dyrektora i wręczę mu dzieci, niech się
nimi zajmie te 4 godziny. Nawet gdybym bardzo chciała nie mam z kim ich
zostawić (jestem zupełnie sama). Urząd o tym wie. Bo 2 dni temu znowu o tym
rozmawiałam z urzędniczką. Myślę, że oni doskonale wiedzą, że nawet jeśli
przyjdę to po 15 minutach wyjdę, żeby nie przeszkadzać innym i będą mieli
pretekst do wyrejestrowania mnie - dla nich korzyść: 3 ubezpieczenia
zdrowotne mniej i "spadnie" im bezrobocie ( w naszym rejonie tak właśnie
spada)...
Smutne to wszystko... Czy Wy też macie takie doświadczenia z Urzędami Pracy?