dziecko, ktore nie zna swego ojca

11.07.06, 22:10
Pisalam u Was raz, kiedy jeszcze bylam w ciazy, ze chce odejsc od ojca mojego
dziecka, alkoholika. Obecnie moj synek jest juz na swiecie. Cudowny!!!
Wychowuje go sama z pomoca mojej rodziny (olbrzymie wsparcie). Jego tata jest
w ciagu alkoholowym. Deklaruje zainteresowanie, w rzeczywistosci 2 razy go
widzial. Wydaje mi sie, ze byloby lepiej gdyby moje dziecko wcale go nie
poznalo. Kiedy jest trzezwy potrafi byc przesympatyczny, ale bardzo szybko go
zawiedzie, bo znowu wygra alkohol. Nie chce , zeby przezywalo ciagle czekanie
i rozczarowania. Nie zabiegam wiec o jego spotkania z ojcem, a on tez do tego
jak widac nie dazy. Czy wg. Was dobrze robie? Jakie sa wasze doswiadczenia?
    • lunarei Re: dziecko, ktore nie zna swego ojca 11.07.06, 22:45
      Dobrze robisz, dziwię się, że masz jakiekolwiek wątpliwości.
      Dowiedz się o wpływ alkoholików na ich dzieci. To zawsze krzywda dla dziecka.
      Ogranicz kontakty do minimum.
    • virtual_moth Re: dziecko, ktore nie zna swego ojca 11.07.06, 23:43
      maria515 napisała:

      > Czy wg. Was dobrze robie?

      Myslę, że bardzo dobrze robisz.
      • agunia1980 Re: dziecko, ktore nie zna swego ojca 12.07.06, 12:28
        Lepiej jak Twoj synek uniknie kontaktow z "tatusiem".Moze to zabrzmi nieladnie
        ale lepszy zaden tatus niz taki.Postaw facetowi ultimatum.Albo przestanie
        pic(mialam w rodzinie alkoholika i wiem ze to nielatwe) albo nie bedzie mial
        mozliwosci spotykania sie z malym.Moze w koncu sie opamieta.
        • monika9920 Re: dziecko, ktore nie zna swego ojca 12.07.06, 12:44
          Zgadzam sie ze wszystkimi opiniami - a poza tym im szybciej uregulujesz sobie
          te sprawy (miedzy toba i exe-em oraz miedzy dzieckiem i exe-em)tym szybciej
          bedziesz mogla życ spokojnie bez takim dylematów,skupić sie na radości
          macierzynstwa. Jeżeli ex dalej bedzie zachowywal sie tak jak do tej pory to
          sytuacje masz jasna - zadnemu dziecku nie zycze ojca alkoholika (bez wzgledu na
          to czy pije raz w tygodniu, czy dzien w dzien, i bez wzgledu na to , jaki jest
          slodki na trzezwo) i zadnej kobiecie takiego partnera. Dobrze, ze juz teraz o
          tym myslisz, zeby nie zafundowac dziecku toksycznego dziecinstwa.Poza tym
          rozstanie z partnerem nie oznacza, ze do konca zycia samotnie bedziesz
          wychowywala dziecko,ktore nie bedzie mialo tatusia, zawsze masz szanse na
          stworzenie "zdrowej" rodziny w przyszłości.
          Pozdrawiam i zycze duzo wytrwalosci i przemyslanych decyzji.
          M
          • maria515 Re: dziecko, ktore nie zna swego ojca 12.07.06, 13:21
            Dziekuje za odpowiedzi. Ja tak teoretycznie to oczywiscie wiem, ze jako osoba
            uzalezniona, to on jako ojciec sie totalnie nie sprawdzi. Pierwszy raz mam tez
            chyba sile, zeby sie rozstac na zawsze, bo dobro mojego dziecka jest dla mnie
            najwazniejsze. Tylko moje rozterki polegaja na tym, ze czytam Was kilka
            miesiecy i mam takie wrazenie, ze wiele z Was jednak bardzo zabiega o kontakty
            ojcow z dziecmi, byc moze oni sa tacy, ze jeszcze warto, ale zastanawialam sie
            nad tym, ze Wy juz wiecie jak czuje sie dziecko bez ojca, i ze moze dlatego tak
            robicie. I druga sprawa, on po ultimatum, raczej leczyl sie nie bedzie, a raz
            na jakis czas jestem pewna, ze bedzie chcial sie pojawic, i to pewnie jeszcze z
            jakims prezentem, bo chce sie sam oszukiwac, ze nie jest takim zlym ojcem, w to
            co bedzie czulo dziecko nie bedzie sie wczuwal. Czy w tej sytuacji, zebym mogla
            sie nie zgadzac na takie kontakty on musi miec odebrane prawa rodzicielskie?
            • anza79 Re: dziecko, ktore nie zna swego ojca 13.07.06, 11:18
              ciezko jest doradzac w takiej sytuacji, bo zadne rozwiazanie nie jest dobre.
              jesli zabronisz ojcu widywac dziecko - kiedys dziecko moze ci tego nie wybaczyc,
              na spotkania pijanego ojca z dzieckiem tez nie mozesz pozwolic.
              moja kolezanka przechodzila przez to. jej synek ma w tej chwili juz 9 lat. ona i
              ojciec dziecka nie zyli razem, on pil ale chcial widywac dziecko. ona postawila
              mu warunek, ze dziecko moze widywac tylko wtedy, gdy jest trzezwy i tak bylo do
              czasu gdy maly zaczal uczeszczac do szkoly. nie raz przed szkola zaczepial go
              pijany ojciec (nie robil mu nic zlego, ale chcial pogadac, pochwalic sie
              kolegom, ze to jego syn). gdy maly zapytal mamy co ma w takiej sytuacji robic,
              odpowiedziala, ze nie musi z nim rozmawiac jesli nie chce. dziecko chcialo,
              mimo, ze ojciec byl pod wplywem. dla dziecka czasami lepsza jest swiadomosc, ze
              ma ojca pijaka, niz ze nie ma go wcale.
              tak postapila moja kolezanka, ty sama najlepiej znasz ojca swojego dziecka i ty
              najlepiej bedziesz wiedziala czy mozesz mu pozwolic na spotkania z waszym dzieckiem
              pozdrawiam
    • azull1 Re: dziecko, ktore nie zna swego ojca 01.08.06, 18:45
      ...Pisalam u Was raz, kiedy jeszcze bylam w ciazy, ze chce odejsc od ojca mojego
      dziecka, alkoholika. ...

      czy wy kobiety naprawdę już nic nie myślicie, decydujecie się na dzieci z
      alkoholikami, biedne dzieci, ojciec alkoholik a matka bezmózgowie
      • maria515 do azull1 01.08.06, 19:02
        Lepiej Ci jak komus dowalisz? Bo udzieleniu wsparcia to chyba nie sluzylo. Moze
        nad soba tez czasem warto sie zastanowic.
        • pelagaa Re: do azull1 02.08.06, 09:45
          Maria wyluzuj, aznull najwidoczniej leczy na tym forum swoje frustracje.
          Ma takie szczesliwe zycie, ze musi sie wyzyc w necie.
          Zenujace to, ale cos zrobic, to forum jest publiczne i oszolomy tez tu czesto
          pisza. Olac i tyle.
    • elaw2 Re: dziecko, ktore nie zna swego ojca 02.08.06, 08:43
      Witaj Mario!
      Problem pijącego taty nie jest mi obcy. A właściwie problem pijącego byłego
      męża, bo ojca alkoholika to ma nasza córeczka.
      W związku byłam siedem lat. Kaśka urodziła się w czwartym roku małżeństwa i
      kiedy miała półtora roku definitywnie odeszłam od męża. Powodem był alkohol,
      przemoc fizyczna i psychiczna, które fundował mi wtedy mąż.
      Dobrze że odeszłaś. Dobrze, że stawiasz sprawę jasno. Ja bardzo długo biłam się
      z myślami czy robię słusznie odcinając tatę od córki ale z perspektywy pięciu
      lat widzę, iż zrobiłam słusznie.
      Nasza córka ma spokojne dzieciństwo bez strachów czy tata wróci do domu i w
      jakim stanie. Nie słyszy awantur, wrzasków i nie widzi taty bijącego mamę. No i
      sama nie doświadcza przemocy. Oczywiście są pytania o ojca. Od początku mówiłam
      prawdę: mama odeszła od taty bo jest chory, pije i nie potrafi przestać. Leczyć
      się nie chce. Kiedy pytała dlaczego tak jest, odpowiadałam, że nie potrafię
      tego wytłumaczyć, bo i mama nie wszystko potrafi zrozumieć. Psycholog do
      którego chodziłyśmy potwierdził, że dobrze tłumaczę małej sytuację. Teraz Kaśka
      mówi, że tata ją kocha. Nie zaprzeczam, choć tata wylogował się z naszego życia
      całkowicie i córka go nie zna.
      Komfortowa sytuacja dla dziecka to pełna, kochająca się rodzina ale czasami
      lepiej odejść niż fundować sobie i dziecku koszmar zapitego dzieciństwa.
      Życzę dużo siły. Wszystko się ułoży. Ty zajmij się dzieckiem a partnera zostaw
      samemu sobie. Czasami taka terapia skutkuje...Pozdrawiam.

      Sytuacja komfortowa dla dziecka to pełna, kochająca się rodzina
    • isegawa5 Re: dziecko, ktore nie zna swego ojca 02.08.06, 09:41
      Pogoń w diabły,a mówi ci to DDA - dorosłe dziecko alkoholika.Chyba,że chcesz
      zafundować dzieciakowi terapię do końca życia. Moja mama jest alkoholiczką, nie
      pije od kilku lat. Wcześniej w mniejszym lub większym ciągu. Rodzice się
      rozstali jak wreszcie przestała pić , do swojego taty miałam przeogromny żal
      teraz widzę to inaczej - ot właśnie terapia.Moja mama jest w gruncie rzeczy
      dalej osobą chorą tyle że niepijącą ,za dużo tu opisywać. Co ciekawe ona pisuje
      tu czasem na forum - biedna,skrzywdzona samodzielna której mąż znalazł sobie
      inną. Niewiele to ma wspólnego z prawdą niestety. Ja i moje rodzenstwo jesteśmy
      w jakiś sposób naznaczeni jej piciem. Z dzieciństwa najbardziej pamiętam
      cholerny wstyd ,że moja mama pije , złośc że tak jest i zazdrość że inni mają
      normalny dom i wieczny strach czy dziś będzie pijana. Kocham bardzo swoją mamę
      i co może być różnie odebrane jestem zdania ,że mój tata powinien ją pogonić w
      diabły kilkanaście lat temu gdy zaczęła pić a problemu nie widziała ani
      potrzeby leczenia.Jestem zdania że lepiej żeby twój synek nie znał ojca
      alkoholika ( no chyba,ze gość zacznie się leczyć i nie skończy tylko na
      niepiciu - bo to tylko widoczny symptom choroby alkoholowej ).
    • escribir Re: dziecko, ktore nie zna swego ojca 02.08.06, 11:09
      Mario, prawda jest taka , że popełniłaś błąd wiążąc się z takim słabym
      człowiekiem. Ale kto nie popełnia błędów? Teraz trzeba zrobić wszystko, żeby
      Twoje dziecko miało szczęsliwe dzieciństwo. Ja na Twoim miejscu nie brnęłabym
      juz dalej w takie chore klimaty. Życie stoi otworem przed Tobą i przed Twoim
      synem. Być może (JESTEM PEWNA!) tuż obok jest ktoś, kto chciałby otoczyć Was
      opieką i stworzyć Wraz z Wami DOM.
      • maria515 Re: dziecko, ktore nie zna swego ojca 02.08.06, 16:55
        W zwiazkuz tym, ze bardzo zalezy mi na szczesciu mojego dziecka, a ciagle sie
        miotalam z ta decyzja, bylam dzisiaj u terapeuty uzaleznien. Nie w sprawie jego
        ojca, bo w to ze bedzie sie leczyl nie wierze, ale wlasnie w kwestii jego
        kontaktow z dzieckiem. Tym bardziej, ze ostatnio spedzili razem caly dzien, on
        byl trzezwy i widac bylo, ze dzieckiem zachwycony i ze sie staral. Nie mam
        zludzen, wiem, ze tak zawsze nie bedzie, ale mialam juz przeogromne
        watpliwosci, czy mam pozbawiac mojego dziecka takich chwil. Tym bardziej, ze
        jego ojciec agresywny nigdy nie jest. Ta psycholog powiedziala cos co na ten
        moment mi pasuje, ze jesli ojciec nie jest mocno destrukcyjny (chodzi przede
        wszystkim o przemoc) i chce tego kontaktu to teraz w tym nie przeszkadzac
        (oczywiscie musi byc w tym czasie trzezwy, ale on tez sie z tym zgadza)I
        obserwowac co sie dzieje, jak do tego podchodzi, bo przez pierwsze 2 lata zycia
        to dla dziecka nie bedzie mialo takiego wielkiego znaczenia. A za dwa lata
        wszystko moze wygladac juz inaczej. Ojciec mojego dziecka mieszka teraz w
        zwiazku z praca w innym miescie, wiec przynajmniej nie bedzie narazone na
        przypadkowe kontakty i nie bedzie musialo sie wstydzic.
    • kasiunia_90 Re: dziecko, ktore nie zna swego ojca 23.08.06, 15:42
      Ja nie do końca zgodze się ze wszystkimi opiniami. Sama nie znam swojego ojca i
      wiem że to przyspożyło mi w życiu dużo cierpień. Możesz ograniczyć kontakty ale
      nigdy nie rezygnuj z zupełnego ich braku to w przyszłości bedzie dla Twojego
      dziecka lepsze. niech zna swojego ojca...
Pełna wersja