carri
12.07.06, 18:48
Już prawie się przekonałam, że warto spróbować, że wszystko będzie dobrze,
jak do siebie wrócimy, że jemu zależy i już prawie mu ten powrót
zaproponowałam... Nie było ostatnio okazji, bo wakacje - raz on z dzieckiem,
raz ja, bo oboje w rozjazdach i nagle wygląda, że on znów kogoś ma... OK,
niby mieszkaliśmy oddzielnie, ale cały czas razem, cały czas on zabiegał -
jak widać - nie tylko o mnie...
I nie jest mi tylko smutno. Jestem zła. Na siebie. Że jeszcze mogłam się
łudzić, że znów mnie to boli, że może za długo zwlekałam... Czemu znów nie
wiem, co robić, które rozwiązanie pozwoli mi być kiedyś szczęśliwą... Tak
bardzo boję się każdej decyzji...
Ech, ten świat to chyba niezbyt udany wynalazek...