Czy jestem naiwna - proszę o kubeł wody na głowę

18.07.06, 08:38
Jestem samodzielna mamą, od niedawna zakochaną i to bardzo, zakochana w
żonatym mężczyźnie. Wiele razy tłumaczyłam sobie odpuść sobie tę znajomość,
poczekaj aż On faktycznie będzie wolny, gdyż sam fakt, iz toczy się sprawa
rozwodowa nie znaczy że On sie rozwiedzie, przecież ma dzieci.
Jakiś czas nie mieszka już z żoną, jakoś tak w grudniu wyprowadził się ale
Święta Bożego Narodzenia spędzali razem, dla dobra dzieci, Wielkanocy już
nie. Ma ustalone sadownie kontakty z dziećmi i alimenty, poza tym rzekomo nie
utrzymuje z żona żadnych stosunków, poznałam Jego dzieci, Jego rodzinę (brata
i rodziców) i powoli zaczynam myślec, że chciałabym być z Nim. Bardzo długo
broniłam sie przed tym uczuciem, nie chciałam być ponownie zraniona po
nieudanym małżeństwie ciężko nabrać mi zaufania do mężczyzn i jednocześnie
nie chcę niszczyć jego małżeństwa chociaż zdaję sobie sprawę, ze juz to
robię. Troche zagmatwałam sobie w życiu, przeciez zawsze powtarzałam sobie
nigdy nie będę kochanka i mam nadzieję że nią nie jestem, że On faktycznie
chce ułożyc sobie ponownie zycie. Nie wiem czy ze mną, ale czy może
oszukiwać, czy jeszcze wróci do żony.
Proszę o Wasze opinie, moze któraś z Was jest w podobnej sytuacji.
pozdrawiam
    • szymon00 Re: Czy jestem naiwna - proszę o kubeł wody na gł 18.07.06, 09:12
      przecież się rozwiódł ... czego więcej potrzebujesz? gwarancji? nikt Ci nie da,
      każdy związek to ryzyko ... albo to się ryzyko ponosi albo się od tego ucieka
    • nieistotne74 Re: Czy jestem naiwna - proszę o kubeł wody na gł 19.07.06, 09:44
      jak odszedł od zony... to czemu ma równie szybko nie zostawić i Ciebie?...
      • azull1 Re: Czy jestem naiwna - proszę o kubeł wody na gł 01.08.06, 18:48
        no i najwyżej zostanie dalej samotną matka tylk oz większą ilością dzieci, oj
        rozsądek by wam się przydał
        • pelagaa Re: Czy jestem naiwna - proszę o kubeł wody na gł 01.08.06, 19:55
          Nie kazdy gra w ruletke watykanska. Zwiazek nie zawsze oznacza prokreacje.
          Mniej zajadlosci, wiecej empatii. Samodzielne matki tez maja prawo do szczescia
          i do uprawiania seksu. Rozsadek jest potrzeby wszystkim ludziom.
          No ale ty raczej tego nie pojmiesz.
    • pelagaa Re: Czy jestem naiwna - proszę o kubeł wody na gł 01.08.06, 19:41
      Dla mnie jesli toczy sie sprawa rozwodowa, to prawie tak, jakby facet byl
      wolny, a na pewnie nie uwazam, aby byl zwiazany. Choc wiem, ze niektorzy tak
      uwazaja smile Dwuznaczne sa dla mnie sytuacje, kiedy facet mieszka z zona i
      kochance opowiada, jaka to zla kobieta jest zona, ze ze soba juz nie spia i ona
      go nie rozumie wink
      Jesli juz toczy sie sprawa rozwodowa to znaczy, ze oni chca sie rozstac, a
      przynajmniej jedno z nich chce, to, ktore sprawe zalozylo.
      • redtower Re: Czy jestem naiwna - proszę o kubeł wody na gł 01.08.06, 21:30
        Jestem tego samego zdania... skoro wylądowali w Sądzie to oznacza że posypało
        isena tyle, że nie ma ratunku... nie znam małżeństwa, które chciało się
        rozstać... poszło do Sądu i Sąd ich naprawił...smile Myslę że jeżeli facet
        zapoznał Ciebie ze swojąrdziną to najlepiej świadczy o tym że faktycznie
        traktuje Cieibe jako partnerkę... gość który ściemnia na bank nie będzie
        kobiety oprowadzał po rodzinie... smile
        Pozdrawiam,
        Towerek
    • latortura Re: Czy jestem naiwna - proszę o kubeł wody na gł 25.08.06, 14:47
      "Jestem samodzielna mamą, od niedawna zakochaną i to bardzo, zakochana w
      > żonatym mężczyźnie."


      no co Ty, meżatką byłas i wiesz co znaczy małzenstwo a teraz żonaty wink
      no proszę
      moze wkoncu zrozumiecie drogie panie ze zwiazek z zonatym, lub rozwiedzionym to
      nie kwestia tego ze dziewczyna zabiera żonie męża tylko poprostu mozna sie
      zakochac !

      haha, wiele z Was bedzie w takim zwiazku
      moze zrozumiecie wtedy troche kobiety które wiązą sie z takimi panami
      • mrs_ka Re: Czy jestem naiwna - proszę o kubeł wody na gł 25.08.06, 16:32
        A konkretnie to co masz na myśli?
        Bo wiesz, jest różnica między związkiem z mężczyzną, który jest rozwiedziony/
        właśnie się rozwodzi A NAWET jest w separacji, a byciem regularną kochanką
        żonatego mężczyzny.
        Sytuacja autorki należy do tej pierwszej kategorii, a nie drugiej, więc nie
        wiem, co tu jest do rozumienia, weryfikacji i ewentualnego "haha"

        a.
        • latortura Re: Czy jestem naiwna - proszę o kubeł wody na gł 25.08.06, 17:48
          ale przeciez autorka sama pisze, ze mezczyzna jest w trakcie rozwodu i ze sama
          ma obawy czy rozwodem sie to zakonczy - to jej słowa,

          chodzi mi o to ze bardzo czesto panie żony mówią ze jak mozna wiązac sie z
          takim facetem itd, ze dziewczyny sie wiazą z rozwodnikiem, wiec wiedzą w co sie
          pakują a pozniej robia to samo,
          krok tylko dzieli je od tego by tez kiedys zwiazały sie z meżczyzna żonatym,
          bo...im juz wolno bo sa po przejsciach, i stad to haha, bo kto tego nie
          przezył ten nie wie jak trudno jest czasem cos takiego zakonczyc, tym bardziej
          gdy ów mezczyzna zonaty błaga o spotkania i zapewnia o miłosci...

          jak mój facet był w trakcie rozwodu to słyszałam jak pani prawie ex juz wtedy
          mówiła: ON JESZCZE NIE JEST ROZWIEDZIONY, NIE JEST JESZCZE WOLNY ! ale jak
          pani ex jest w takim zwiazku to wszystko jest ok, eh...

          juz pisałam w innym wątku, jestem dzis nabuzowana, moze troszke sie unosze,

          jestem next, chce poczytac troche o "samotnych" moze bardziej zrozumie exie,
          pozdrawiam
        • isegawa5 Re: Czy jestem naiwna - proszę o kubeł wody na gł 26.08.06, 07:44
          No nic, oprócz tego że jak dla mnie jasno wynika że ta pani już z nim trochę
          jest. A tak z ciekawości morska to jak to jest z drugiej strony, bo to ty
          przecież jako mężatka zdradzałaś męża no ale prawda ty z wolnym facetem.
          • mrs_ka Re: Czy jestem naiwna - proszę o kubeł wody na gł 26.08.06, 09:27
            Morska nigdy nie bylam, ale to nie jedyna nieścisłość płynąca z Twoich
            niepełnych informacji.
            Jak jest z drugiej strony- pisalam wiele razy, więc wystarczy przeczytać tych
            kilka tysięcy moich postów, aby zaspokoić swoją ciekawość.
            MOje stanowisko wobec zdrady z czegoś wynika; na pewno w dużym stopniu z tego,
            że sama zdrady doświadczyłam. Z tego samego źródła wynika też moje usztywnienie
            w kwestiach moralnych.

            NIe zgodzę się z Latorturą w argumentacji "nigdy nie mów nigdy". Uwazam tę
            argumentację za zanadto lagodzącą ostre kanty etyki. Może jaśniej: zostawianie
            sobie furtki w takich sprawach jak zdrada jest- de facto- zostawianiem sobie
            furtki do cudzej krzywdy, bo zdrada zawsze jest cudzą krzywdą i warto nazywać
            rzeczy po imieniu. A przecież nie mówimy "nigdy nie mów nigdy" w takich sprawach
            jak kradzież czy zabójstwo i uznajemy wówczas tę cudzą krzywdę za oczywistą i
            godną głośnego mówienia.

            Jesli więc uznajemy człowieka za istotę obdarzoną wolną wolą i rozumem, to wola
            i rozum w takim stopniu odnoszą się do decyzji kradzieży, jak i zdrady.
            Jednak jedno z nich jest dla nas akceptowalne mniej, a inne bardziej.
            Sądzę, że duża w tym (w tym- to znaczy w tej powszechnej, niemej akceptacji
            zdrad) zasługa takich powiedzeń jak "nigdy nie mów nigdy", czy szerzej:
            relatywizmu jako takiego. Relatywizmu, który posunął się zbyt daleko.

            To wszystko jest odpowiedzią na post Latortury, bo sytuacja autorki ma się w
            moim poczuciu do tego nijak. Ostatecznie tworzy związek z mężczyzną, który w
            sposób jasny zadeklarował swoje zamiary, wprowadził je w czyn i- last but not
            least- pokazał swoje intencje poprzez wprowadzenie partnerki w życie własnej
            rodziny. Trudno przypuścić, aby zrobil to poza plecami żony.


            a.


            ps. potencjalnym kontrargumentem może być "no tak, ale w przypadku zdrady oprócz
            wolnej woli i rozumu pojawia się jeszcze miłość. A miłość jest slepa". Od razu
            więc wyjasnię, że miłość jest dla mnie formą świadomej decyzji i w prawie każdym
            związku da się określić, w którym momencie klamka zapadła i na którą stronę. I
            tez pisałam o tym wiele, wiele razy na tym i innych forach.
Pełna wersja