narsen
24.07.06, 17:05
Zacznę może od tego, że ex nie płaci almintów. Nie płacił ich z resztą nigdy.
W zwiąku z tym staram się uzyskac chociaż zaliczkę alimentacyjną. Jednak
okazuje się, że to świadczenie mi nie przysługuje a to dlatego, że wychowuje
jak to jest ujęte w przepisach: "Jakiekolwiek dziecko z jakimkolwiek jego
ojcem". Fakt - jestem żoną i mam drugie dziecko z moim mężem. Jednak co ma
piernik do wiatraka? To oczywiste, że mąż utrzymuje mnie i oboje dzieci, ale
to chyba nie jest w porządku... Rozumiem ten przepis tak, że de facto
zaliczka przysługuje tylko samotnym matkom. A chyba tak byc nie powinno? Ta
zaliczka powinna przysługiwac kobiecie, ktora ma zasądzone alimenty i dowód
(w postaci zaświadczenia od komornika), że nie są one płacone. A co kogo
obchodzi moje życie osobiste? Gdybym nie miała dziecka z mężem to dostałabym
zaliczkę. Gdzie tu logika? Według mnie przepis jest absurdalny. W sumie nie
liczyłam nigdy na pieniądze od exa ani od państwa - radzimy sobie.
Przeboleję. Jednak co mają powiedziec rodziny, które są w dużo gorszej
sytuacji? Nie wolno im miec dziecka, bo stracą zaliczkę? Znowu uzależnia się
byt dzieci od decyzji życiowych kobiety. Jakby to ona była wszystkiemu
winna. "Dziecka Ci się z mężem zachciało to pożegnaj się z zaliczką". To jest
fair? Co Wy o tym sądzicie? Mnie pusty śmiech ogarnia...