allunia77
29.07.06, 18:51
Witajcie,
jeszcze nie uprwomocnił sie rozwód a były zaczyna się rzucać. On sam sądownie
wystapil o uregulowanie kontaktów z dzieckiem - i tak jak chciał zostało
usalone 1 popołudnie w tygodniu, drugi weekend każdego miesiąca i 14 dni w
letnie wakacje. No i zaczęło się. Wziąl dziś małą na dwa dni z puli
wakacyjnej. Wstępnie umawialiśmy się, że odwiezie mi małą w niedzielę. Teraz
w rozmowie telefonicznej rzucil mi słuchawką informując mnie, że przywiezie
mi malą w poniedziałek rano o godzinie 8, bo 14 dni mu należnych oznacza, że
mała musi u niego spać do poniedziałku - a nie jak się umawialśmy do
niedzieli wieczora. No i co ja mogę zrobić????????????????????????/ Nawet nie
wiem gdzie cholerny gad mieszka (nie mówiąc już o tymn, że o jego kochance
wiem tylko jak ma na imię) - nic mi nie chce powiedzieć. I co - jutro będę
kretyńsko czekała wieczorem na małą??
A przed rozprawą dawałam mu małą częściej. I już muszę przyznać, że miałam
nadzieję, że teraz po rozprawie zaczniem się już ze spokojem dogadywać. A
tu....
W sierpniu przysługuje mu tydzień wakacji - i teraz już wiem, że mimo iż
wcześniej deklarował, że nigdzie z małą nie wyjedzie to teraz wyjedzie z
pewnością. I ja na to nic nie poradzę. Dodam tylko, że mała jest szczęśliwa
ze swoim ojcem - później "tylko" dziwnie reaguje po spotkaniach z nim - po
pierwszym wakacyjnym tygodniu z tatą u ukochanych dziadków miała problemy
przez 4 wieczory z zasypianiem - kazała mi trzymać się za rączkę i w nocy
budziła się po 3 razy - czego nie było przedtem. Gad oczywiście twierdzi, że
sobie to wszystko wymytślam, aby utrudnić mu kontanty z małą. No a ja
świadków nie mam - to przecież tylko ja w nocy wstaję do niej. Nie on.
I co ja mogę zrobić?????????????????????
Adwokatka kazała się nam dogadać. ALe jak tu się można dogadać mimo dobrych
chęci. A mala nie ma jeszcze 3 lat..........