ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomozcie!!

04.08.06, 21:11
witam,
przepraszam, napewno taki watek sie juz pojawil, ale nie mam mozliwosci
przejrzenia wszystkiego na spokojnie. Nie bede sie teraz wdawac w szczegoly
wiec prosye nie osadzajcie tylko poradzcie jesli ktoras miala juz taki
problem. Ojciec mojego dziecka-6 latek- jest osoba nieodpowiedzialna, do tej
porz widzwal sie z dzieckiem pod moja obecnosc, choc wizyty te polegaly na
tym ze dziecko ogladalo bajke a ojciec spal...bez komentarza. Ojciec wniosl
sprawe do sadu o ustalenie kontaktow a ja sie mu boje dawac dziecko. Jakie
musze przedstawic w sadzie argumenty zeby wizyty te odbywaly sie pod moja
obecnosc albo osoby trzeciej...dodam ze ojciec nie pije i nie jest narkomanem
itp, on ma w nosie dziecko, chce mi zrobic na zlosc bo po 5 latach
podwyzszylam mu alimenty. Dziecko nie teskni za ojcem. Mysle o jakims badaniu
psychologicznym potwierdzajacym brak wiezi ojca z dzieckiem, czy groynz pies
w mieszkaniu ojca jest argumentem, jak moge udowodnic ze dziecko czasem boi
sie ojca...cokolwiek co by mi pomoglo... i ostatecznie czy jak juz takie
kontakty zostana ustalone przez sad to czy jesli dziecko nie bedzie chcialo
wyjsc z domu z ojcem to czy on moze na sile zabrac synka...Moze znacie
dobrego i niedrogiego adwokata-jestem z Lodzi...aha, i jak wyglada przebieg
takiej sprawy
p.s.wiem ze to wyglada jaky wredna matka ograniczala biednemu tacie kontaktow
z dzieckiem ale naprawde nie na tym mi zalezy...
    • odnowiona Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 05.08.06, 00:11
      moje rady nie będą szczególnie pomocne, jeśli jesteś zdecydowana walczyć o brak
      kontaktów między nimi, ale moim zdaniem, im dłużej ojciec się interesuje
      dzieckiem, tym lepiej dla dziecka.

      Im więcej osób kocha Twoje dziecko, tym lepiej dla niego.

      Jeśli masz jakieś twarde argumenty przeciwko ich kontaktom, wypisz je sobie.
      Jeśli nie masz żadnych "dowodów" poza tym, że on śpi w czasie spotkań, itp, to
      ja bym na Twoim miejscu nie ograniczała tych kontaktów.
      Jak będą dla niego nudne, to szybko przestanie przychodzić. Jak będą
      niebezpieczne dla dziecka, to zawsze będziesz mogła wnieść do sądu o ich
      ograniczenie. Jak będą nieciekawe dla dziecka, to ono samo z nich zrezygnuje
      (nie będzie chciało iść do taty).
      A co zrobisz, jeśli te kontakty będą rzeczywiście fajne, ciekawe, przydatne?
      Pozwól rzeczom się toczyć w swoim czasie.

      (i pamiętaj, że nawet jeśli Ty już nie kochasz ojca swojego dziecka, to inni
      mogą go kochać, a szczególnie Twoje dziecko może je kochać i prawdopodobnie
      będzie je kochać do końca życia)

      póki te kontakty nie są niebezpieczne, ja bym ich "własnoręcznie" nie
      ograniczała. Bo co powiesz swojemu dziecku jak Cię kiedyś zapyta dlaczego to
      zrobiłaś. "Bo się bałam" "Bo tata miał groźnego psa" "bo ja go już nie
      kochałam"???

      im dłużej dziecko ma ojca, tym lepiej dla niego.
    • nieistotne74 Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 05.08.06, 06:00
      Nie piszesz ile dziecko ma lat... może nie potrzebuje już stałego nadzoru...
      wtedy raczej przegrasz... jeśli to małe dziecko wnioskuj o opinie psychologa na
      temat więzi między dzieckiem a ojcem, Mi osobiście taka opinia pomogła... biegły
      psycholog orzekł niedojrzałość mojego męża i słabą więź z dzieckiem, sąd nie
      miał wyjścia, wyrok: spotkania pod moim nadzorem.
      Mój mąż też zasypiał jak dziecko było pod jego opieką... kiedyś mała spadła z
      fotela, nabiła sobie guza, miałam na to świadka, ale sędzina wyraźnie
      powiedziała że wyrok opiera na opinii psychologa.

      Życzę powodzenia... bo wiem jak to jest bać się o bezpieczeństwo dziecka które
      jest pod opieką nieodpowiedzialnego tatusia.
      • mamadanielka5 Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 07.08.06, 07:50
        Dziecko ma 6 lat, jest bardzo żywiołowe i gdyby je zostawić samo sobie to nie
        wyobrażam sobie co by było.
        nie wiem gdzie mam szukać takiego psychologa? Czy jak zapytam w przychodni to o
        takiego "zwykłego" psychologa dziecięcego to bedzie dobrze czy trzeba zgłosić
        się do sądu? I jak wygląda takie badanie? Rozumiem, że będzie rozmowa z
        dzieckiem, ale czy ojciec też będzie wzywany?
        Kurcze, ja tylko chcę być spokojna o dziecko a wiem że ojciec w końcu
        przestanie przychodzić kiedy będzie widział że już nie ma jak uprzykrzać mi
        zycia bo na dziecku to mu specjanie nie zależy...
        Dzięki za rady....
      • mamadanielka5 Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 14.08.06, 07:18
        Nieistotne74
        proszę napisz jak wygląda takie badanie przez psychologa, oceniają oni więź z
        dzieckiem i co jeszcze? To są jakieś testy, pytania, aranżowane sytuacje gdzie
        patrzą jak dziecko się zachowuje?

        Jestem zupełnie rozdarta bo ciężko mi zaufać i być spokojną o dziecko kiedy ma
        byc pod opieką ojca. Może jeśli specjaliści ocenią że ojciec jest w stanie
        zająć się dzieckiem to mnie trochę uspokoi bo jak do ter pory bardzo
        emocjonalnie podchodzę do tego.
        P.s. Ile Twoje dziecko miało lat jak psycholog wydawał taką opinię?
    • moni3333 Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 05.08.06, 11:31
      Adwokat mi powiedzial (w co sama nie moglam uwierzyc) ze najlepiej takiemu
      tatuskowi zrobic na zlosc tzn oddac dziecko np na tydzien potem juz nie bedzie
      skory do odwiedzin. Strasznie balam sie ze maz bedzie chcial mi zabierac
      dziecko w kazdy weekend a po 2 tyg wakacji jest lacznie 3-4 h rozbite na 3-4
      razy w tyg.! Po takim tyg. bedzie mial dosyc tylko ty musisz bys
      konsekwentnna , jak nie pije i nie jest narkomanem to bdb, a 6 latek tez jest
      troche juz samodzielny.
    • berek_76 Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 06.08.06, 22:20
      Uch, wiedziałam, że znajdę!

      Mój kolega z dzieciństwa, właśnie z Łodzi, prowadził swego czasu mailowe porady
      prawne: kancelaria_doradcza@wp.pl.
      Nie wiem, czy ten mail jest jeszcze aktualny, ale spróbowac można. Jeśli nie, to
      napisz do mnie na priva, zadzwonię do niego i skontaktuję Was.

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • mamadanielka5 Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 07.08.06, 07:52
        Dziękuję, postaram się jak najszybciej skontaktować; jak będę miała problemy to
        się odezwę
        • ajmj Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 07.08.06, 19:53
          ???????????????????
          A gdybyś była dalej razem z tym facetem, ojcem swojego dziecka i naprzykład
          MUSIAŁABYŚ wyjechac słuzbowo do innego miasta na szkolenie na miesiąc to co
          zrobiłabyś z dzieckiem?
          a. poszłoby do domu dziecka na ten czas
          b. do Twojej rodziny
          c. do jego rodziny
          d. zostałoby z Ojcem

          Szczera odpowiedź.


          Wiesz co powiedzieli ludzie jak sie dowiedzieli, ze mój M SAM opiekował się
          córą i to nie 6 letnią, tylko niespełna 2-letnią, ze są pod wrażeniem...
          Bo nigdy nie powiedzieliby, ze MÓJ CHŁOP MOŻE SAM się dzieckiem zająć. Bo
          wczesniej NIBY starsza córką się nie zajmował. Bo tak opowiadała Pani Eks.smile
          Nie było mnie trzy tygodnie. Wspaniale sobie radził. I teraz to nie ja córkę
          wozę i przywożę ze żłobka, tylko on. Przebiera, karmi, kto by powiedział?winkAle
          se chłopa "wychowałam".Ja poprostu nie traktuję faceta jak kaleki i to "coś"
          gorszego co nie potrafi sam się dzieckiem zając. Facet potrafi tylko My Kobiety
          sami z nich takie kaleki życiowe robimy: kwitując: no bo to facet przecież...

          Wydaje mi się, ze Ty poprostu chcesz kontakty ograniczyć i juz . Bo tak, ... i
          juz. Bez jak sama piszesz większych przyczyn.
          • ajmj Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 07.08.06, 19:55
            A z dziecka właśnie chcesz zrobić emocjonalną kalekę...
            smutne...
            • berek_76 Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 07.08.06, 20:01
              Ajmj, czy ty nie przesadzasz?
              Za mało wiemy, żeby wydawać takie kategoryczne wyroki. Pewnie, ze nie jest
              dobrze ograniczać kontakty z ojcem, ale naprawdę zdarzają się powody do czegoś
              takiego. Może nie widzisz wystarczających powodów, żeby tego akurat ojca odcinać
              od dziecka, ale do pisania, że "z dziecka chcesz zrobić emocjonalną kalekę"
              chyba też wystarczających powodów nie masz...

              -----------------------
              Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
    • ajmj Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 07.08.06, 20:17
      Może przesadzam, a moze niesmile

      A moze mamadanielka napisze cos więcejsmileNarazie wiemy, ze Ojciec dziecka jest
      niodpowiedzialny, bo z w obecności jej i dziecka nie zajmuje się dzieckiem i
      zasypia. Nie jest alkoholikiem i narkomanem i ma groźnego psawink
      • eleona Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 07.08.06, 22:15
        Bardzo ciężko Ci będzie ograniczyc kontakty z takich powodów; aby tego dokonać
        musisz uderzyc poniżej pasa i sporo zainwestować. I jest szansa,że sie uda, ale
        musisz zapłacic psychologowi i adwokatowi.Oczywiście postawisz na swoim.To
        nic,że skrzywdzisz dziecko. Nie przejmuj się tym.
        Ale na powaznie: jeśli ojciec jest nieodpowiedzialny, sam da Ci broń do reki,za
        pomocą której wywalczysz ograniczenie kontaktów.Spanie i groźny pies to
        zdecydowanie za mało.Aby odseparowac dziecko od ojca musisz mieć conajmniej
        zaświadczenie ,że jest alkoholikiem i to bardzo brutalnym.
        Jeśli Ci nie da powodów, to przynajmniej nie usłyszysz od swojego
        dziecka:"nienawidzę cię za to,że mi zabrałas ojca".Zastanów się,zanim to
        zrobisz.
        • mamadanielka5 Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 07:35
          Ludzie
          ja nie chcę zupełnie odseparować ojca od dziecka, chcę tylko być spokojna że
          wróci do mnie całe i zdrowe. Proponowałam ojcu żeby zabierał je na 1 dzień i
          jak będę widziała że dziecko jest zadowolone i jest wszystko ok to wtedy będę
          spokojnie spała kiedy dziecko zostaje na noc.
          Podam przykład chęci tatusia do spędzania czasu z dzieckiem: tata pracuje od 7
          do 15, potem przyjeżdza do domu i na 20 idzie na noc do pracy. Mówi że chce
          dziecko zabrać, więc się pytam, kiedy chce z nim być? Mówię że: do domu
          dojedzie na 16, zje obiad, wykąpie się, zdrzemnie i o 19 wyjdzie z domu do
          dodatkowej pracy, on potwierdza, że tak właśnie będzie, więc ja pytam kiedy ma
          zamiar poświęcić czas dziecku? usłyszałam: Daniel będzie się bawił na podwórku
          przed blokiem...
          Przez 5 lat to ja nalegałam na kontakty ojca z dzieckiem, to mi zależało żeby
          choć raz w tygodniu przyszedł choć na chwilkę i wyglądało to tak że on
          przychodził, kazał dziecku włączyć bajkę, położył się obok i spał, albo wogóle
          nie przychodził, nie uprzedzając o tym, a jak dzwoniłam z pytaniem dlaczego nie
          przyszedł, to usłyszałam że mu się nie chciało bo jest zmęczony itp, itd. Zeby
          on nie musiał przyjeżdzać do mnie, ja przyjeżdzałam do niego i najczęściej ja
          siedziałam z dzieckiem u niego w domu a on wychodził bo: MUSI iść na siłownie i
          nie może potem, bo kolega prosił żeby przyszedł i w czymś mu pomógł, bo mama
          prosiła żeby pojechał po zakupy... a jak jest w domu to dziecko bawi się samo w
          drugim pokoju a tata w swoim ogląda filmy...Wiecie, po poł roku znudziło mi się
          przyjeżdzanie i narzucanie się.
          Tatusiowi nie zależy na widywaniu się z dzieckiem, codziennie wracajac do domu
          z pracy przejeżdza obok naszego domu ale nie zdarza mu się wejśc do dziecka
          choć na pół godzinki chociaż mu to proponuję...
          Tatuś chce po prostu zrobic mi na złość... proponuję mu żeby zabierał dziecko
          na 1 dzień, a on nie zabiera i mówi, że mi pokaże że będzie go dostawał na
          weekend. Jakby mu zależało to by zabierał choć na ten 1 dzień.
          Nie chcę ograniczyć kontaktów, chce tylko żeby wizyty odbywały się pod moim
          okiem, no może niezupełnie bo jak tata przychodzi do dziecka to sami siedzą
          sobie w pokoju, ja się z tamtąd usuwam i staram się nie wchodzić...
          • pelagaa Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 08:38
            Facet pracuje od 7 do 15, a potem jeszcze na 20 idzie na noc do pracy, a Ty
            masz do niego pretensje, ze zasypia po poludniu? Przeciez to czlowiek, a nie
            cyborg! Gdyby nadal byl Twoim mezem byloby naturalne, ze zasypia.
            Nie rozumiem kobiet Twojego pokroju. Ja rowniez odnosze wrazenie, ze jedyne na
            czym Ci zalezy to postawienie na swoim, a nie na tym, zeby dziecko mialo
            kontakt z ojcem.
            Wiekszosc kobiet martwi sie o dzieci pozostajace pod opieka ojcow, nawet jesli
            nie ma do tego podstaw, taka mamy nature. Wystarczy nad nia zapanowac. Jakos
            nie slyszy sie zbyt czesto, aby podczas wizyty u weekendowych ojcow dzieciom
            nagminnie dziala sie krzywda z powodu niedoplinowania. Natomiast problemy
            emocjonalne dzieci z powodu braku kontaktow z ojcami sa bardzo czeste.
            Szkoda tylko, ze nie do wszystkich to dociera.
            • diinna Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 08:54
              Pela smile zgadzam sie z Toba. jedno ale.
              Ojcec jest zmećzonby i ma prawo zasypiać. Pytanie tylko czy na ten momen trzeba
              organizować spotkania dziecka z ojcem??
              czy to dorby moment - gdy ojciec albo spi - albo pół spi ogladając. Co takie
              spotakania moga dac dzieckU???
              Czy nie wydaży sei jakieś nieszczęscie Np jak niedwano - dzieci wyfruneły przez
              okno?? może liepij niech te spotkania odbywaja sie w momencie w którum ojciec
              dziecka może sie na tyle zebrac by być z dzieckiem?????
              Bo spanie to nie jest ten moment.
              • pelagaa Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 09:36
                > Co takie
                > spotakania moga dac dzieckU???

                To samo co w pelnej rodzinie, sama obecnosc ojca i swiadomosc, ze on w zyciu
                dziecka istnieje. Ja po prostu nie wierze, ze facet bierze dziecko, wygania na
                podworko i sam kladzie sie spac. O to mi chodzilo. Wiesz ja tez czasem
                przysypiam popoludniu, nieczesto mi sie zdarza, ale zdarza mi sie. A kiedy
                pracowalam 16/8 godzin zdarzalo mi sie bardzo czesto. W tym czasie moje dziecko
                zajmuje sie soba i jak bylo mlodsze tez musialo zajac sie soba. Czy to znaczy,
                ze NIGDY nie wolno mi przysnac po poludniu, bo jestem MATKA? Bylam wykonczona
                robota, jednoczesnie strasznie tesknilam za dzieckiem. Uwazasz, ze ktos
                powinien mi wtedy zabronic posiadania przy sobie dziecka, bo JAKOS MOZNA
                wygospodarowac czas, w innym terminie, kiedy dziecko z mojej obecnosci WIECEJ
                wyniesie???
                Nie popadajamy w paranoje!
                Mi chodzi tylko o to, aby wywazyc sytuacje.
                Doskonale rozumiem, ze ojcowie moga nie chciec odwiedzac dzieci "pod okiem"
                exiar, tak jak ja nie mam ochoty ogladac mojego exa. Zreszta chyba kazdy
                trzezwo myslacy czlowiek dojdzie do wniosku, ze inaczej buduja sie relacje,
                kiedy dziecko jest sama na sam z ojcem, a inaczej w obecnosci matki,
                szczegolnie jesli miedzy rodzicami nie jest wszystko w porzadku.
                • diinna Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 09:43
                  Zgadzam sie "swiadomośc ze jest" Ale to nie jest pełna rodzina i ne da sie tego
                  wzroca przenieć jakbyś chciała.
                  Takiemu dziecku trzeba cos wiecej niż swidomośc..
                  On nie zyje na codzien w jednydomu z ojcem i to duzo zmiena.
                  Wybacz Pela ale jeslii nie widzisz tej róznicy to trudno dyskutować..
                  Dziecko ma te chwiel by być z ojcem - poznawac jego , jego siwat i jego
                  uczucia i nawiązywac z nim relacje - trudno to rzobić jesłi sie spi.. , wybacz
                  jesli jest sie z dzieckiem duzo ma sie dobra wież to tak . ale nie w takim
                  ukałdzie.

                  Piszesz o paranoi. Wiesz ja jesli bym zostawaiłam 6 latak z kimś kto zasypia a
                  mieszkam w mieście i dajmy na to na X piętrze gdzie x>1 a uwiez dziecko wtym
                  wieku umie:1. otowrzyc balkon , 2, przynieśc taboret , 3.wychląc sie do kolegi
                  i lub rzucać przedmioty i patrzeć jak lećą, albo patrzęc za kotem i .. dlajen
                  nie pisze- to nie jest praanoja. Po tem po prostu jest tragedia....
                  I była bym w zwiazku i mój mąz nagminnnie zasypiał a ja musiałabym byc wtym
                  czasie gdzie indziej - nalegałabym by do mojego powrtou była ktos jeszcze w
                  domum.
                  Wybacz dzieci 6 letnie nie sa jeszcze gotowe na 100% samodzielnosc.

                  • pelagaa Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 10:03
                    Tak sie sklada, ze mialam 6-letnie dziecko, na dodatek niecalkiem zdrowe.
                    Mieszkalam w bloku, sama z dzieckiem. Juz kiedy mialo 4 lata czasami, np.
                    podczas choroby dziecka bylam zmuszona zostawic je samo w domu, zeby wyskoczyc
                    do osiedlowego sklepu. Bzdura jest, ze NIE DA sie dziecka w wieku lat 6 spuscic
                    z oczu ani na chwile. Da sie zrobic wszystko, do czego zmusza nas zycie.
                    A uczenie dziecka samodzielnosci chyba zadnemu dziecku nie wyszlo jeszcze na
                    zle. Nadopiekunczosc natomiast tak.
                    Da sie tez do wszystkiego dorobic ideologie, aby tylko usprawiedliwisc swoje
                    postepowanie. A takie wlasnie usprawiedliwianie widze w poscie autorki watku,
                    takie sa moje odczucia. Subiektywne.
                    Ale dla mnie ta dyskusja nie ma sensu dluzej.
                    Swiata zbawiac nie zamierzam, niech sobie ogranicza kontakty kto chce, to nie
                    ja poniose tego konsekwencje.
                    • diinna Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 10:10
                      Oczyiwsice ze zawsze sie coś moze zdarzyc, ale idac tym tokime rozumowania to i
                      trzylatak ie ma co sie opiekowac - mozna puscic samopac bo - cóz moze sie
                      zdarzyc...??? To co jak jest i pod opieka, też cały czas .
                      Jesłi opika to nie znaczy - chodzenie zarączke - ale chocby takie
                      zorganizowanie terenu - zeby wałsnie mogło uczyc sie samodzielnosci. NO -
                      ogrodzony plac zabaw. Pusdziecko buega - nie ma możliwosci opuszczenia terenu ,
                      samodzienie uczy sie relacji z równiesnikami - organozwania sobie zaba, - jesli
                      spadnie z drabinki - pewnie cos sobie złami - ale do urataowania , ale ten
                      teren pozwala byś zerkalana dziecko. Nie da sie uniknąc wypadków- ale
                      pozostawianie zupelnie bez opieki -to juz wg.skarnosc. a pujscie spać to jest
                      niczym innym niżpowiedzenie 6 latkowi rób co chcesz smile
                      Tak samodzielnosc jak najbardziej ale na miare mozliwosc dziecka.
                      Jesli uwazasz ze 6 latek moze byc samodzielnyy w 100% rzeczywisc dalsza
                      dyskuja nie ma senu
                  • ajmj Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 10:16
                    No a w dalszym ciągu mamadanielka na moje pytanie nie odpowiedziała...

                    To i moje trzeba zabrac do przytułku, bo własnie córcia moja wczesniej wstała i
                    przyszła do mojego łóżka a ja wyrodna dalej jeszcze przez godzinkę sobie
                    drzemałamwinkNo ale skończyło się dla mnie jak skończyło, całe picie z butelki
                    powylewała mi na kołdręwink
                    • diinna Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 10:20
                      Własnie przyszła do ciebie do łozka- spałas na tyle by czuc ze jest koło
                      ciebie....

                      Je rano też tak mam mały przychodzi do mnie dołozka, ja spie ale na tyle , ze
                      czuje gdy np wychodzi z pokoju - słysze gdzie zmierza, albo hgo wołam i jesli
                      nie poojawai sie to niestety musze wstać.. najczęscie bawi sie koło
                      mojegpołzka i mimo ze "spie" .
                      • ajmj Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 10:45
                        Drzemałamsmile Zdązyłam zdjąc jej pampersa po nocy, umyć tyłek i z powrotem pod
                        kołderkęwink a i zrobic kaszkęwink
                        • ajmj Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 10:46
                          no i te nieszczęsne picie, które potem z lubościa ona wylewa gdzie popadniewink
                          • diinna Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 10:49
                            To tak jak ja - duzo robisz jak spiszsmile
                      • pelagaa Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 10:53
                        No i tu mamy DOSKONALE naswietlony problem. Matka spi na tyle, aby slyszec, co
                        sie dzieje z dzieckiem, ojcu nie wolno zasnac, bo jest nieopowiedzialny i nie
                        zapewnia opieki. Czyli matka moze 6-latka zostawic samego sobie, kiedy drzemie,
                        a ojcu tego nie wolno, bo nie jest przeciez 6-latek w 100% samodzielny.
                        To dla mnie popadanie w skrajnosci i paranoja.
                        I dokladnie o to mi chodzilo w moich postach. A zapewniam, ze piewca idealnosci
                        ojcow, wszystkich jak leci, nie jestem i kontkatow za wszelka cene tez nie. Ale
                        to nie znaczy, ze przyklasne kazdej samotnej matce, chocby nie wiadomo jakie
                        pomysly miala i jakie dorabiala do tego ideologie.
                        • diinna Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 10:56
                          Wybacz ale ja miała zawsze kontakt z facetami którzy jak spia to nic nie
                          słysza.. Przepraszam popatrzyłam przez pryzmat włąnych doswiadzcen. Wszyscy
                          znajomi faceci - spia i ich dzieci nigdy w nocy nie płacza- inaczej tweirdza
                          ich zony. Ale kazda z nas pisze przez pryzamt własnych doswiadczen.
                          • pelagaa Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 11:03
                            Kazda z nas patrzy przez pryzmat wlasnych doswiadczen, stety, lub niestety.
                            Ja po prostu wiem, ze moje dziecko CHCIALOBY jechac do ojca, choby ten zdrzemna
                            sie podczas tej wizyty.
                            Zreszta mysle, ze dzieci jesli chca, aby sie nimi zainteresowano, to nie
                            pozwola spac smile
                            • diinna Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 11:09
                              Wiem i uważam ze krzywda wuelka sie nie stanie - nawet jesłi tata bedzie spał.
                              Dobrze jednak - jesli to bedzie tarwało dośc dlugo i systematycznie , a dziecko
                              nie bedzie jednak miało na to wplywu - by był kotś korzuci okiem na to dziecka-
                              bo to dziecko jest znudzone i bez opieki..I nie musi to być eks...
                              Ojciec może poprosic asiadke by prze 40 minut zrekła i nastawic budzi, moze
                              poprosci znajmoeg itd.. dobrze jezli to robi.
                        • diinna Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 11:02
                          Pela - oczywiśce ze moze drzemac, Widzisz róznice pomiedzy drzemie a spi po
                          ciezkiej pracy????
                          Czy nie.
                          ja "spie" o tyle ze wiem co robi ten 6 latek. I jesli on robi tak samo to
                          przsze bardzo. :smile)))
                        • diinna Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 11:06
                          A i czytahj uwaznie .
                          Pisałami podtrzymuje zdanie ze 6 latek nie jest osoba samodzielna w 100% .
                          W momencie gdy drzemnmie - co trudno nazać spaniem . Raczej lezeniem z
                          zamknietymi i to nie cały czas oczami.Co innego gdy czujesz dzieck w zasiegu
                          reki a co innego spac a dziecko nie waidomo gdzie.
                          Wiec przestan mi wpamwiac ideologie które sobie wymyślisz a dla mnie są obce.
                          • pelagaa Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 13:41
                            Zapewniam Cie, ze czytam dokladnie i uwaznie. Jesli przytoczysz mi cytat, w
                            ktorym pisze, ze 6-latek jest w 100% samodzielna osoba, to odszczekam.
                            Ciekawa tez jestem w jaki sposob jestes w stanie stwiedzic, czy ojciiec bedac w
                            swoim mieszkaniu z dzieckiem drzemie, czy spi.
                            I nie wmawiam Ci ideologii. Wyluzuj troszke, bedzie Ci latwiej w zyciu.
                            Milego dnia Ci zycze.
                            • diinna Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 14:02
                              Nie jestem w stanie - wiec musze zaufac.
                              Ale autorka postu WIE!!!!!!!!!!!!!!
                              Wiec warto byt domagała sie zeby był kotś kto w razie czego rzuci okiem na
                              dziecko.
                              Wie - bo teraz jest tego swiadkiem.
                              • diinna Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 14:05
                                A i daruj sobie "złote rady" które prowadza do tego ze zaczyna sie magiel z
                                wyciaganiem ososbistych rzecz. Zaczni je stosowac do siebie.
                                • pelagaa Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 14:25
                                  No prosze ja rad dawac nie moge, ale Ty post swoj konczysz radami dla mnie.
                                  Brawo za logike. Zaperzasz sie i odnosisz za duzo do siebie, jak chocby z ta
                                  ideologia, ktora NIBY Tobie wmawialam, ale jak prosze o cytat, w ktorym to ja
                                  NIBY pisze, ze 6-latek jest w 100% samodzielny to juz jakos omijasz teks.
                                  A specjalitka od wyciagania osobistych rzeczy, z priva, chocby i na ukrytym
                                  forum to nie ja tu jestem.
                                  Nie mialam zamiaru Cie atakowac, myslalam, ze to wymiana pogladow, ale jak
                                  widac NIE. Mam prawo do swojego zdania, Ty do swojego, moze warto to wreszcie
                                  zrozumiec.
                                  I jak dla mnie to wszystko na temat. Nie chce mi sie z Toba dluzej gadac.
                                  • diinna Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 14:35
                                    Ja tez nie mam przyjemnosci w rozmowie z toba.
                • diinna Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 09:56
                  Z jednym sie zgodze - kwestie jak spedza czas z dzieckiem - zostawiam jemu i
                  dziecku - po warunkiem ze dziecko ma zapewniona opieke. Czyli może spac- byle
                  byłby ktos kto sie tym dzieckiem opiekuje.. .

            • nenia1 Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 08.08.06, 09:14
              pelagaa napisała:

              > Facet pracuje od 7 do 15, a potem jeszcze na 20 idzie na noc do pracy, a Ty
              > masz do niego pretensje, ze zasypia po poludniu? Przeciez to czlowiek, a nie
              > cyborg! Gdyby nadal byl Twoim mezem byloby naturalne, ze zasypia.

              Pewnie byłoby naturalne, że zasypia. Tylko, że w takiej sytuacji pozostawałaby
              nieśpiąca mama, która mogłaby sprawować opiekę/nadzór nad dzieckiem.
            • mamadanielka5 Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 09.08.06, 07:56
              Facet pracuje od 7 do 15, a potem jeszcze na 20 idzie na noc do pracy, a Ty
              > masz do niego pretensje, ze zasypia po poludniu? Przeciez to czlowiek, a nie
              > cyborg! Gdyby nadal byl Twoim mezem byloby naturalne, ze zasypia.
              > Nie rozumiem kobiet Twojego pokroju. Ja rowniez odnosze wrazenie, ze jedyne
              na
              > czym Ci zalezy to postawienie na swoim, a nie na tym, zeby dziecko mialo
              > kontakt z ojcem.

              Pelagaa, nie mam pretensji o spanie bo to jest zrozumiałe. To był przykład
              dnia, kiedy tata chce tak spędzać czas z dzieckiem-czyli kiedy zajmuje się
              innymi rzeczami i nie ma czasu na dziecko, a spanie dotyczy dni, kiedy ojciec
              zwyczajnie nie pracuje. Ma wolny dzień i mówi że chce przyjść. Pytam o której
              przyjdzie (bo chcę dziecku zorganizować czas wolny czyli w godzinach
              nieobecności taty wyjśc na plac zabaw, na basen itp...), odpowiada, że jak się
              wyśpi; na moje prośby o bardziej szczegółową odpowiedz słyszę: nie wiem, jak
              wstanę, więc dzień wygląda tak: po śniadaniu dziecko chce wyjśc do parku, ale
              nie wychodzę bo czekam na tate żeby nie miał pretensji że jak przychodzi to
              dlaczego dziecka nie ma w domu. I liczę że chyba po przespaniu całej nocy (nie
              pracuje w nocy, bo gdy pracuje to nie przychodzi)to tak ok 12tej powinien się
              zjawić. O 12 nie ma, więc czekam do obiadu, no przecież do obiadu czyli ok 14
              to przyjdzie i po obiedzie dziecko spędzi czas z tatą. Obiad zjedzony, dziecko
              jęczy że chce do parku, jest 15 i wtedy tata się zjawia, idzie z dzieckiem do
              pokoju oglądać bajki (mimo nalegań dziecka że chce do parku, ale tata jest
              przecież zmęczony-tak tłumaczy dziecku), dziecki ogląda po raz 3 w tym dniu
              bajkę a tata sobie śpi. Nie drzemie, tylko śpi, bo dziecko szturcha tatę, ten
              go zbywa więc mały znudzony wychodzi zostawiając tatę i idzie do drugiego
              pokoju. Albo: ...jest 15, dzwonie do taty gdzie jest tzn czy już jedzie, a tata
              na to że dziś nie przyjedzie bo mu się nie chce, bo jest zmęczony, bo kolega
              poprosił go o przysługę. I tak jest zmarnowany kolejny z nielicznych dni kiedy
              mogłabym w pełni poświęcić czas dziecku, wyjść z nim na basen bo bardzo lubi
              itp. I tak wygląda spędzanie czasu taty z dzieckiem. Proszę
              I nie mówcie, że nie ważne że ojciec spi, że wazne że jest. Najczęstszy
              komentarz dziecka na temat taty: Tata to kłamie bo mówi że przyjdzie a nie
              przychodzi...
              Powtarzam: to ja do tej pory nalegałam żeby tata przyjeżdzał do dziecka,
              prosiłam, przyjedz, zajmij się nim trochę, porysuj z nim, pomaluj, już dosyć
              jest skrzywdzony że ma niepełna rodzinę, ale niech chociaż w przedszkolu się
              pochwali co robił z tatą i gdzie był...
              Czy myślicie, że ja nie chciałabym chwilę odetchnąc, mieć czas dla siebie...
              NIejednokrotnie była sytuacja że nie miał się kto zająć dzieckiem, bo mi w
              weekend wypadło np. szkolenie a babcia gdzieć wyjeżdzała. Prosiłam tatę żeby
              przyszedł i przypilnował małego choć przez 2 godziny, myślicie, że przyszedł
              choć miał dzień wolny... jego sprawy były ważniejsze niż dziecko.
              Gdybym podchodziła do spraw zajmowania się dzieckiem jak tata to bym chyba
              musiała małego oddać do domu dziecka. Ojciec ma czas dla dziecka kiedy nie
              pracuje (to oczywiste), kiedy akurat nie musi załatwić spraw-czytaj zakupy;
              (które przy odrobinie dobrej woli można załatwić w innym terminie), kiedy nie
              musi iść na siłownie, kiedy akurat koledzy nic od niego nie chcą i kiedy jest
              zupełnie wypoczęty. Ja pracuję, chodzę do szkoły zaocznie i dodatkowo na kursy
              i musze to wszystko pogodzić i wg zdania niektórych nie mam prawa być zmęczona.
              A uczę się np do egzaminów i piszę pracę po nocach, jak mały uśnie...
              Więc cyborgiem to ja chyba jestem a nie tata.
              Chciałabym odpisać innym ale czas mi nie pozwala bo po pierwsze nie mam dostępu
              do netu (teraz piszę ukradkiem w pracysmile, a po drugie nie mam kiedy iść do
              kawiarenki...
              Ja naprawde jestem rozdarta bo z jednej strony tata chce-nie ważne jak ja to
              oceniam i ma prawo do dowolnych kontaktów z dzieckiem, ale z drugiej strony...
              nie potrafi być ojcem jak należy, nawet weekendowym, napweno w ocenie
              niektórych z Was moje "wymagania" i wizja ojca sa zbyt wygórowane i chciałabym
              niewiadomo czego...
              Bede się starać o opinię psychologa na temat więzi ojca z dzieckiem, może wtedy
              jakoś inaczej na to wszystko spojrze... tzn pozytywnie
              P.S. Czy ktoś wie jak taka opinia wygląda, tzn jaka jest procedura.
              • pelagaa Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 09.08.06, 09:24
                Mamodanielka doskonale rozumiem Twoje rozgoryczenie. Wiem, ze wszystko, co
                dotyczy dziecka jest TYLKO i WYLACZNIE na Twojej glowie i to nie jest
                sprawiedliwe. Mam podobnie, z tym, ze moj ex dziecka nie widuje wcale, a moje
                dziecko za nim teskni. Tez czasem musze byc cyborgiem, bo pracuje, wychowuje
                dziecko, doksztalcam sie, a jeszcze probuje znalezc czas na tzw. zycie
                osobiste smile
                Jednak nadal twierdzic bede, ze dziecku dobrze zrobilyby weekendy spedzane z
                ojcem. I TOBIE tez by dobrze w sumie zrobily, no na pewno nie od razu pierwszy
                taki weekend, tylko te kolejne, kiedy bylabys juz spokojniejsza.
                Piszesz, ze ex tak, a nie inaczej zachowuje sie wzgledem dziecka, piszesz, ze
                ugodowo podchodzisz do kwestii spotkan exa z dzieckiem. A ex czesto nie
                wywiazuje sie ze zobowiazan. Spojrz na cala sytuacje, ktora dotyczy ustalenia
                przez sad kontaktow, jako na cos dobrego, cos, co rowiaze czesc Twoich
                problemow. Wizyty beda ustalone, nie bedziesz wiec musiala czekac az Pan Ex
                raczy wreeszcie sie wyspac i przyjsc do dziecka.
                Mysle, ze jak Pan Ex zabierze dziecko do siebie to tez inaczej bedzie to
                wygladalo, niz u Ciebie w domu. Kiedy Ty jestes w poblizu on zwyczajnie NIE
                MUSI odczuwc odpowiedzialnosci za dziecko, bo Ty ZAWSZE jestes obok i "czuwasz"
                nad caloscia. Oni w wielu przytpadkach udaja takich nieporadnych, a przyparci
                do muru potrafia swietnie zajac sie dzieckiem, a i ewentualny placz w nocy tez
                uslysza, zapewniam.

                A jesli NAPRAWDE chcesz ograniczenia kontaktow to najlepsza metoda z mojego
                doswiadczenia jest godzenie sie na wszystko. Jesli ktos widuje sie z dzieckiem,
                aby Tobie dokopac, to jesli zobaczy, ze dla Ciebie jest jego kontakt z
                dzieckiem wazny, SAM z niego zrezygnuje. To przykre, ale prawdziwe sad

                Nie traktuj tego jako walki z ex, zastanow sie jaka korzysc z tego moze miec
                Twoje dziecko, zastanow sie ile Ty mozesz na tym zyskac, np. troche wolnego
                czasu! A moze warto zaryzykowac, bo dziecko nawiaze fajne kontakty z ojcem?
                Moze wlasnie bedzie moglo powiedziec w przedszkolu co robiolo fajnego z tata???

                Nie podchodz do tego jak do walki, a wszystko sie pouklada. A jesli dziecko nie
                bedzie chcialo po jakims czasie odwiedzac ojca to SAMO mu to powie, to juz
                naprawde duze dziecko.

                Zycze przemyslanych decyzji smile
    • diinna Zeby było jasne 08.08.06, 10:47
      Nie uwazam przesłanek podanych przez autorke za wystrczajacych do ograniczenia
      kontaktu. Niw uwazam tez aby kontakt tylk0o w jej obecnosci był dobry dla
      kogogolwiek z nich.
      Ale uwwazazm ze dobrze by było , aby na okres gdy ojciec dziecka czuje potrzebe
      (uzasadniona) przespania sie był kots kto rzuci okiem na to dziecko.
    • magdmaz Re: ograniczenie kontaktow ojca z dzieckiem-pomoz 09.08.06, 08:22
      Mamodanielka!
      Po przeczytaniu wszystkiego uważam, że POWINNAŚ wysłąć dziecko do ojca na
      weekend. Sześciolatek to już zupełnie duży człowiek - umie powiedzieć, że jest
      głodne, umie też stwierdzić, że coś mu pasuje, a coś nie. Poza tym po dwóch
      dniach nie umiera się z głodu (ale po dwóch dniach przed telewizorem można
      dostać kota, to fakt!). Chodzi o to, żeby Twój syn spędził z ojcem właśnie ten
      czas, kiedy tata nie pracuje. Dla ojca to szansa, żeby dowiedzieć się, na czym
      polega opieka nad dzieckiem. Dla dziecka to możliwość ustawienia fajnych
      relacji - być moze zupełnie odmiennych niż te, jakie ma z mamą. Po kilku takich
      weekendach oboje - i dziecko i ojciec będa wiedzieli, czego chcą. Albo
      wypracują sobie fajny, nowy model współżycia, albo zrezygnują z tej formy, to
      też możliwe.
      Jeśli Twój ex nie zabierze syna do knajpy, gdzie przesiedzi niedzielę nad
      piwem, to nie powinnaś mieć obaw.
      Chcę Ci jeszcze powiedzieć, ze mój ex też bierze dzieciaki tylko wtedy, gdy nie
      pracuje. Im jest po prostu karkołomnie trudno pogodzić pracę i opiekę. No i co?
      Mam być o to wściekła? Mam mu wypominać, ze ja muszę zdążyć wszystko naraz, a
      jest od przyjemności? Przynajmniej dzieci mają ojca wtedy, kiedy faktycznie ma
      dla nich czas, w dodatku zapewni im te atrakcje (biwak, muzeum, kino, rower),
      których ja po prostu fizycznie nie dam rady. Też nie jestem cyborgiem, a czas
      nie jest z gumy.
      Pozdrawiam, M
Inne wątki na temat:
Pełna wersja