wakacje-powrót

16.08.06, 08:31
Czas wrócić mi z wakacji...
Właśnie zlądowałem do domu po miesiącu w górach.
O jezu, ale się boję powrotu... nie chcę, nie chcę wracać do tego koszmaru
który na sali sądu czynią teściowa i matka naszej córeczki.
Tu czeka sąd, rozprawy...
Nie tyle boję się o orzeczenia, co o ten koszmar sali sądowej.
Jutro rozprawa wytoczona przez ex-teściową: za "nielegalne" wchodzenie na jej
posesję w celu odwiedzenia własnej córki.
Jejku, wyłączcie tę rzeczywistość... gdzie jest guzik... ja chcę normalnie
żyć, z własną córką być co dnia, czytać jej bajki, nosić na barana, szaleć w
paskownicy, utulać do snu, razem napaćkać przy jedzeniu i wieszać pranie
klamerkami.
Zróbcie coś żeby tak było....
    • helga1970 Re: wakacje-powrót 16.08.06, 08:59
      a nie jestes z własna córka? mozesz napisac cos wiecej?
    • sarexas Re: wakacje-powrót 16.08.06, 09:49
      nie ma żadnych szns na to, żebyście byli razem, tzn, żebyście zeszli się z mamą
      Twojej córki??
      Wiesz ja nie jestem z mężem już 1,5 roku i też czeka nas koszmar rozwodu i
      koszmar ustalenia kontaktów - chodzi o 15 miesięcznego syna
      Mąż chce odwiedzin 3 razy w tygodniu (ale powiedzieł mi to przez zęby - :"to za
      te alimenty , więc ja ciebie udup...ę jeszcze bardziej), tylko wiadomo o co
      chodzi.
      Nasz mały nie widzi wspólnych rozmów,n ie widzi nas razem jak bawimy się w
      piaskownicy razem z nim (ja muszę odejść, iść do innego pokoju, bo mężowi na
      mój widok chce się zwracać)Jeśli dało by się coś zrobić - to chciałabym pojść
      do psychologa z moim mężem, żeby nam tym beznadziejnym rodzicom jakaś obca
      osoba wtłukła do głowy, że dziecko powinno widzieć szacunek i już nie bardzo
      dobre, ale przynajmniej dobre relację między rodzicami.
      Mnie mój mąż podał również na policję, że przez 2 miesiące nie wpuszczałam go
      do dziecka - co jest nie prawdą. - On ma rodzinę w policji, więc wiedział co
      robić.
      Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ja nadal kocham swojego męża, ale
      rzeczywistość jest okropna
      • kini_m Re: wakacje-powrót 17.08.06, 20:00
        Helga, Sarexas...
        Nie możemy spotkać się swobodnie z córką już przez ponad 1,5roku, od stycznia
        2005. Od tego czasu exia dobrowolnie zezwoliła nam spotkać tylko dwa razy. Poza
        tym udało się jeszcze nam spotkać przy okazji gdy sąd zarządził wywiad kuratora
        (przy dziecku) i krótko podczas badań w RODK.
        Exia wraz z teściową zaczeły mi wytaczać sprawy karne (teściowa za odwiedzanie
        dziecka bez zezwolenia na jej posesji, exia za rzekome włamanie do jej skrzynki
        internetowej - choć w sądzie przyznała że wzajemnie praktykowaliśmy korzystanie
        z naszych skrzynek mejlowych).
        Bo exia się wkurzyła że ujawniłem w sądzie dramatyczną sytuację córki, która
        ona opisuje na necie. A teściowa coż... z koszmarnego snu bezduszna osoba.
        Szkoda tu miejsca na opisywanie exi, tego czego córka była świadkiem w naszej
        rodzinie. Niech wystarczy że w pół roku po rozbiciu przez nią rodziny już nie
        mogłem widzieć córki. A zdarzało się że po rozstaniu córka nie chciała mnie
        puścić przy rozstaniach.
        To są skutki wychowania w rodzinie z problemem alkoholowym - nawet mimo to, że
        gdy ją poznałem to picia w rodzinie już nie było. Taki problem ma skutki, które
        wychodzą w długim czasie.
        Od początku tego roku w ogóle nie odbierała żadnych telefonów, mejli, teściowie
        też odkładali słuchawkę - totalne zabarykadowanie córki.

        Najbardziej rozczarowuje postawa sądu - który nie widzi problemu. I odsyła mnie
        do postępowania egzekucyjnego (kontaktu ustalone w pierwszym orzezczeniu 2-4dni
        w tygodniu). Ale złożyłem już pierwszy wniosek o egzekucję. Ona dostała czas na
        wykonanie, zagrożony grzywną i nie wykonała tego. Jeśli złożę drugi wniosek to
        będzie oznaczało realizację grzywny dla niej. A ja tak nie umiem... żeby
        przyłożyć rękę do karania matki mojej córki.

        Sarexas, w Twoim nieszczęściu to jednak dobrze że mąż przejwaja zainteresowanie
        w życiu dziecka. A jeśli będzie to realizował z zaciętością "na złość" - to ja
        bym paradoksalnie nawet tę zaciętość podtrzymał aby ją zrealizował, a po cichu
        bym się cieszył że dziecko będzie miało ojca. Wszak wiele dziewczyn może Ci
        zazdrościć że dziecko w ogóle ma ojca.

        Żaden psycholog nie wstuka drugiej osobie szacunku do głowy. Być może to się
        osiąga terapią u terapeuty, który umie pomóc uporać się z problemami, które
        narosły w trakcie całego wychowania. Bo to zawsze jest znacznie dłuższy i
        skomplikowany problem.
        Czy można pomóc jeśli się go kocha?
        Podobno drugiego człowieka można zmienić tylko zmieniając siebie. Ponoć nigdy
        nie da się zmienić drugiej osoby, można się tylko w ten sposób załamać.
        Myślę że najwazniejsze to znaleźć optymalną pozycję dla siebie, gdzie zbytnio
        się nie zmęczysz a jednocześnie będzie można realizować swoje rodzinne cele.
        Jednoczesnie powolutku rozwijając wspólne życie, poprawiając małymi kroczkmi.

        Wiesz... ja też mimo całej tej postawy exi, jakoś też nadal wspominam te lepsze
        chwile. I cały czas jeszcze śpię z misiem (przy moim wieku, hi), którego ona
        dla mnie kiedyś całkiem na początku uszyła. Ale gdyby się pojawiła blisko to...
        chyba bym się jej bał. Nie... nie... w najgorszym śnie nigdy bym sobie przedtem
        nie wyobraził jak mozna byc tak bezduszna dla naszej córki, jak bardzo można
        przejąć zachowanie teściowej przeciw której ona sama się kiedyś buntowała.
        Do dziś nie umiem tego zrozumieć, choc widziałem jak to się stawało z czasem.
        Czemu... czemu ja i moja córka... czemu ktoś tak wychował, tę fajną niegdyś
        dziewczynę...
        Marzę żeby w końcu być razem z córką, wiele razem przeszliśmy (Bieszczadzkie
        szczyty, nocowanie w chatkach myśliwskich, rajdy rowerowe, częste pikniki) i
        żeby nie nadchodziła godzina rozstania oznaczona jakimś durnym orzeczeniem
        sądu, żeby nikt nam nie kazał rozstawać... my....
        _________________
        Scaniu, a Tobie życzę tego czego najbardziej Ci potrzeba w życiu, byś byłą
        szczęśliwa. I umiała prawdziwą życzliwością obdarzać innych wokół.
    • scania81 laski skorzystajcie z wyszukiwarki 17.08.06, 10:08
      poznacie ich historię, bo większość już nawet nie zagląda na jego wątki, szkoda
      nerwów przy czytaniu jego słodko różowych słówek, które nijak się mają do
      rzeczywistości...

      a własnie o takie komentarze nowych osób, które go nie znaja, mu chodzi. chce tą
      odrobiną waszego współczucia się naładować by później się ośmieszać na sali
      sądowej, na szczęście polskie sądy aż takie tępe nie są by się nabierać na jego
      bajeczki...
      • kini_m Re: laski skorzystajcie z wyszukiwarki 17.08.06, 11:33
        Oj, Scania, Scania...

        > a własnie o takie komentarze nowych osób, które go nie znaja, mu chodzi. chce
        > tą odrobiną waszego współczucia się naładować by później się ośmieszać na sali
        > sądowej,

        Zaś ja się zastanawiam nad tym, o co Tobie chodzi ? ? ?
        Naprawdę nie musisz wyręczać innych ludzi w ich sumieniu. Z chęcią zapraszam na
        salę sądową, wtedy się sama przekonasz - zamiast snuć insynuacje.
        Tok przesłuchań dziś zakończony, za tydzień publikacja wyroku. Więc zobaczymy
        czy można być skazanym za odwiedzanie własnej córki (wykorzystując art 193KK).
        Teraz się spieszę, ale jak znajdę chwilę czasu to odpowiem, bo trudno mi zawsze
        to opisać w słowach, a przekopywanie wyszukiwarką przez moje posty może być
        nużące...
        Scaniu, jeśli masz słabszy dzień to po prostu się powstrzymaj. Szkoda i dość
        już jątrzenia na forum.
        _________________
        Nie wszystkim dzieciom jest pisane stać się dorosłymi, niektóre nie mogą
        nauczyć się kłamać.
    • lacido kini_m 17.08.06, 22:29
      Oddałabym wszystko żeby tatuś mojego synka choć w 1/4 był tak zainteresowany
      dzieckiem co Ty.Szkoda, że nie może być tak, że facet-gnojek trafia na babę-
      heterę dopasowaliby się do siebie, jedno olałby dziecko a drugie zabraniałoby
      wszelkich kontaktów. Dziwne.Mnie tak bardzo zależy żeby ex choć zapytał o
      synka, zebym kiedyś mogła mu(synkowi) powiedzieć, że się nim interesuje,
      właściwie to wychodzi na to, że go nękam.Co za paradoks a Ty chcesz poświęcić
      każdą wolną chwilę dziecku a eksia Ci nie pozwala.PAranoja totalna.
      • kasia_kasia13 Re: kini_m 18.08.06, 12:21
        Lacido, nie znasz historii kinie_m i jego bylej. Kini_m to damski bokser. Na
        miejscu jego bylej nie tylko nie dopuszczalabym takiego swira do dziecka, ale
        wyjechala za granice nie zostawiajac adresu.
        A tu masz probke jego pogladow:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=31854730&a=32180180
        • flykee Re: kini_m 18.08.06, 13:04
          NO i co tam niby takiego strasznego??
          że facet radzi spróbować? żę wina zazwyczaj leży po obu stronach?
          jego jedynym przewinieniem jest chyba tylko to że jest FACETEM, i to takim
          który ośmielił się walczyć o swoje prawa do dziecka.

          Potwierdza to tylko regułę w naszym kraju że samotne mamuśki to "biedne
          skrzywdzone sierotki, które są takie wspaniałe i oczywiście beż winy". A facet-
          jak pasuje, albo nieinteresuje się dziećmi lub dla odmiany pewnie świr skoro
          dąży do kontaktów z dziećmi.
          Trochę obiektywizmu!
        • kini_m Re: kini_m 18.08.06, 13:07
          Oj, Kasiu, Kasiu...
          Myślę że wasze zamknietę forum o przemocy na którym naskakujecie agresywnie na
          facetów jest już wystarczającym miejscem na takie treści, jakie starasz się tu
          przenosić.
          Gonisz za bajką, nie umiejąc zrozumieć że w życiu trzeba umieć jakoś obcować z
          niepoprawnymi zachowaniami. Nigdzie nie mówię że należy się z tym godzić - ta
          drobna róznica jest jednak za trudna dla Ciebie do zrozumienia.
          I takich osób się najbardziej boję. Bo właśnie osoby o takim słabym zrozumieniu
          są zazwyczaj sprawcami przemocy.
          Teraz przynajmniej wiem, że groźba której użyła matka mojej córki: "Jeśli
          jeszcze raz zadzwonisz, to wyjadę z córką tak że w ogóle nas nie znajdziesz!" -
          zapewne powstała na waszym forum, którego uczestniczką jest exia. Szczerze
          współczuję uczestniczkom tego forum losu ich rodzin, i waszego współudziału w
          agresji rodzinnej.
          Pozdrawiam
Pełna wersja