Mam pytanie do samotnych kobiet

20.08.06, 01:23
Sorry ze tak pytam Was - kobiety po przejsciach ale szukam rady
Mam zone ,dzieci ale wiele razy zdradzalem ja - roznica temperamentow
olbrzymia i umiejetnosci. Wiem, ze zle robilem
Teraz po latach 15 zwiazku przed 40 - tka wyrownalo sie (tzn ja troche w dol
a ona troche w gore)
No i mam problem co z tym zrobic - gryzie mnie ta historia
Na pozor zgodne malzenstwo, swietnie sie nam powodzi (mamy mieszkanie w Polsce
i Stanach), czasem zwykle sprzeczki. To byl kiedy jedyny problem Wiem tez z
rozmow ze ona nie wybaczylaby nigdy zdrady (jednej a co z kilkudziesiecioma!
- a tyle miale kobiet na boku - nawet po dwie kochanki rownolegle, oprocz zony)
Jak to ratowac? Przeszlyscie wiele, probwalyscie ratowac Wasze zwiazki, teraz
macie trudna chwile i duzo doswiadczen, spostrzezen. Chce tego jej oszczedzic
tego ale czy nadal ukrywac? Ale jak powiem to sie posypie to co bylo,
dotychczas? Obecnie mam tylo nia.
    • mamba30 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 20.08.06, 09:29
      Zachowywałes się jak ostatnie bydle tyle lat, zdradzałeś w perfidny sposób i z
      pełną premedytacją i teraz, gdy już Ci ptaszek opadł z temperamentu chcesz coś
      naprawiać??? Miałeś 15 lat na zastanowienie się nad sobą i na zmianę czegoś w
      swoim postepowaniu. Są zdrady w związkach i mimo to ludzie potrafią jakoś
      zacząć od nowa, ale najczęściej zdrada jest pod wpływem chwili, zauroczenia i
      zdradzający widzi swój bład. W Twoim przypadku to było regularne puszczanie się
      jak mniemam bez wyrzutów sumienia. Teraz, jak piszesz została Ci tylko Ona,
      więc poszedłeś po rozum do głowy, co? No tak, kochanki są od zabawiania i
      umilania czasu, a żona od prania, gotowania - na stare lata przecież musisz
      mieć kogoś, kto Ci brudne gacie wypierze i poda lekarstwo. Ja osobiście nie
      chciałabym Cię przez 5 min. tolerować w swoim życiu, jesteś żałosny. Ode mnie
      rady żadnej nie dostaniesz, może się znajdą inne siostry miłosierdzia.
      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 07:24
        Co do oceny to wiem ze moje postepowania bylo bardzo zle al czy mi opadło? To
        nie tak ....Nie szukam siostry milosiedzia, stac mnie na wynajcie kogos do
        sprzatania (zreszta milelismy kogos takiego przea pare lat jak zona pracowala -
        teraz nie pracuje ja utrzymuje ich)
        To tylko dla wyjasnienia zgryzliwa mambo
    • floric Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 20.08.06, 10:45
      1. Morda w kubeł. Na zawsze.
      2. Badania na obecnoś HIV
      3. Viagra
    • sylwia-wesola1 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 20.08.06, 10:50
      nie ujełabym tego lepiej niż mamba30, może tylko mniej kulturalnie
      Nie widze tu troski o żonę, że chcesz jej TEGO oszczędzić, widzę jednynie podłe
      na maxa wyrachowanie!!! Zacząłeś zdawac sobie sprawa ze zostaniesz sam i nagle
      się przeraziłeś. Szkoda. Chciałabym powiedziec: nie mów jej nic, a ty zadręczaj
      sie wyrzutami sumienia przez następne 40 lat, ale Ty przeciez nie masz sumienia...
      brak słów
      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 07:25
        czyli jednak nie mowic - reszte pomijam bo to komentarz
      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 08:26
        I jeszcze jedno - gdybym nie mial sumienia to chyba bym ja zostawil i to dawno
        Jakies resztki moze jednak mam co nie oznacza ze mnie nie przeszkadza to co
        robielm i jak zylem przez dlugie lata
        A wyrachowanie - hmm tego nie rozumiem Wyrachowanie byloby wtedy gdybym ja teraz
        porzucil z dziecmi,znalazl sobie 10 lat mlodsza i zylz nia albo zmienial je za
        kazdym razem o kolejne 0 lat mlodsza. W sumie kosztowaloby mnie to tylko troche
        kasy na alimenty ...
        • asia9646 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 20:28
          >I jeszcze jedno-gdybym nie mial sumienia to chyba bym ja zostawil i to
          dawno... ja uwazam,ze nie masz sumienia!!!,a odzywja sie w tobie jakies
          resztki przyzwoitosci.Jezeli chcesz to utrzymac,to morda w kubel (jak radzi
          florok).jednak mysle,ze zyjesz tak jak ci wygodnie i nie liczysz sie z druga
          osoba.Targaja toba jakies rozterki ,jednak to za malo aby osiagnac trwala
          zmiane.Wspolczuje Twojej zonie i dziecia!!!Z takim postepowaniem za kilka lat
          zostaniesz sam i bedziesz wspolczul sobie.Masz jeszcze szanse,czy ja
          wykozystasz zalezy od ciebie.
        • niemyte_mohery Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 01.09.06, 02:12
          chris_warsaw napisał:

          > A wyrachowanie - hmm tego nie rozumiem Wyrachowanie byloby wtedy gdybym ja tera
          > z
          > porzucil z dziecmi,znalazl sobie 10 lat mlodsza i zylz nia albo zmienial je za
          > kazdym razem o kolejne 0 lat mlodsza. W sumie kosztowaloby mnie to tylko troch
          > e
          > kasy na alimenty ...

          Zrob to, daj kobiecie swiety spokoj. Tyle ze dzieci po rozwodzie to po
          amerykansku: tydzien mieszkaja z mamusia, tydzien z tatusiem.

          Nowa zone radze wybrac sobie co najmniej o 15 lat mlodsza, a przy okazji wyzszy
          samochod, zebys sie mogl tam zmiescic z rogami.

          O zone (byla mam nadzieje) sie nie martw, zadbana czterdzistka, nareszcie
          zasmakuje troche wolnosci i pozna co to dobry seks.
    • paulinaml1 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 20.08.06, 11:48
      sumienie Cie gryzie i chcesz jej powiedziec zeby Ci bylo lzej?
      nie mow jej. mecz sie z tym sam. oszczedz jej kolejnych cierpien.
      a te meczace Cie wyrzuty sumienia potraktuj jak kare za to co robiles i tą kare
      znos sam.
      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 07:26
        ok rozumiem i w kazdym razie dzieki za konkretna wypowiedz
    • natasza39 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 20.08.06, 13:33
      Masz typowe dylematy "wypykanego" playboya!
      Jakos nie przeszkadzało ci "nie mówić" nic przez tyle lat, to nie mów i dalej!
      Jak juz do swojego małżeńskiego łózka zaprosiłeś inne panie i to nie w sensie
      dosłownym, ale przenoszac ich "resztki" po upojnych nocach, to teraz zostań ze
      swoimi "wspomnieniami", bo tylko niepotrzebnie zranisz żonę.
      Swoja droga tępawa ta Twoja zona, ze nie kapnęła sie jak przez tyle lat
      przyprawiałeś jej rogi.
      Albo taka zakochana.
      W każdym badź razie ani w jednym ani w drugim przypadku nie mów.
      Trudno, było, ale nie ran jej dodatkowo.
      I jeszcze jedno!
      Wiekszosc kobiet nabrałoby do ciebie obrzydzenia fizycznego.
      Dla mnie ta róznrodnosc i ilosć obcej flory bakteryjnej byłaby nie do przyjecia.
      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 07:29
        Tylko nie wypykany - do tego jeszcze daleko co do flory baktryjnej to jej nie
        bylo .....(zawsze zabezpiecznie)ale dziekuje za rzeczowa odpowiedz
    • gad_forumowy Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 20.08.06, 16:28
      Dobra prowokacja nie jest zła smile
      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 07:32
        To nie jest prowokacja
        Przypadkowo znalazlem to forum i znalazlem watek o ratowaniu zwiazkow, bardzo
        interesujacy .Niektore inne tez
        Stad tez moje pytanie
    • escribir Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 20.08.06, 19:41
      Nie wnikając już czy to prowokacja czy nie, to prawda jest taka że takie mendy
      chodzą po ziemi. Gdyby jednym z nich był mój mąż, to bym umarła z wyczerpania.
      Umarłabym z wyczerpania ciągłymi torsjami, które męczyłyby mnie na każde
      wspomnienie, że prze tyle lat gnój jeden wracał do mnie to każdym bzyknięciu
      obcej baby, dotykał mnie, mówił do mnie, patrzał na mnie, oddycha tym samym
      powietrzem co ja. A co gorsza był przy dzieciach, wychowywał je, tłumaczył co
      jest dobre a co złe.
      FUUUUUUUUUUJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJ!!!!!!!!!!!!!!
      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 07:46
        Nie pytam sie o Twoje odczucia
        Wiem ze zle robilem lecz nie o ocny mi chodzilo albo o Twoje torsje
        • escribir Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 09:19
          No to weź pod uwagę, że podobne odczucia może mieć twoja żona. I w ogóle nie
          rozumiem skąd u ciebie takie przemyślenia, po tylu latach? Nie wciskaj nam tu
          czasami że się zmieniłeś. Kto się wroną urodził kanarkiem nie umrze!
          Po cholerę żeniłeś się, po co zmarnowałeś jej tyle lat? Trzeba było już dawno
          odejść, kobieta ułożyłaby sobie życie. Możesz patrzeć sobie w twarz przy goleniu?
          A w odpowiedzi na twoje dylematy: co byś teraz nie zrobił to i tak wdepniesz w
          kupę. Pozostaje tylko zastanowić się co by zrobiła twoja żona- ale na to pytanie
          tylko ty możesz odpowiedzić, teoretycznie znasz ją najlepiej. My ci możemy tylko
          powiedzieć co byśmy zrobiły na jej miejscu. Ale przecież nasze uczucia cię nie
          interesują- co jest logiczne, bo jak mogą interesować cię uczucia obcych kobiet,
          skoro raniłeś własną żonę.
          • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 09:38
            Na razie nie ma takich odczuc - oficjalnie kochajacy maz, super ojciec. tak to
            na zewnatrz dla Ciebie i innych wygladaloby...
            A skad przemyslenia - moze dojrzalem, zobaczylem jak kobiety oceniaja zdrade,
            +wyrzuty sumienia
            Co zrobiłaby zona - rozwod z pewnoscia, chociaz w sensie materialnym i
            standardzie zyciowym bardzo duzo stracilaby. Nie mowie o dzieciach- tutaj sa
            juz w miare zabezpieczone a poza tym na nie nigdy nie bede zalowal pieniedzy -
            to sa tylko pieniadze.
            Odczucia innych kobiet mnie interesuja ale bardziej w kontekscie mojej sytuacji
            (takiej po wdepniecu w kupe). A Ty napisalas duzo emocjonalnych ocen
            • okruszek100 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 14:53
              nie wiem skąd tyle emocji w postach do Ciebie.Pewnie stąd, że włączyłeś innym
              ich własne przezycia- często baaaardzo bolesne i to rozumiem.A nawet i to,że
              jednoznacznie oceniając Ciebie i jadąc równo- jakby trochę można się odegrać
              na swoim byłm, w jakimś przenośnym psychologicznym sensie.I to także rozumiem,
              jak najbardziej.
              Ale jeśliby zaczerpnąć z moich osobistych doświadczeń to powiem Ci tak: dziś
              jestemn jak skała, przeżyłam to i owo, ale ŻADEN facet nie jest - chybasmile- w
              stanie wprawić mnie w takie szalejące emocje.Już nie....
              Patrzę na wszystko z dużym dystansem.Możę nawet prawdziwie stoickimsmile.Po
              pierwsze pamiętam,że tak naprawdę nic , nawet najlepszy związek - nie jest nam
              dane raz na zawsze.Nad wszystkim może się coś wydarzyć...I staram się to brać
              jako coś naturalnego.
              Obrzydzenie? Ja wiem....Dla mnie najważniejsza jest zdrada psychiczna- to,że
              ktoś tęsknił, rozmawiał, opowiadał o swoich najskrytszych myślach,marzeniach
              itd jakiejś innej kobiecie..Że ona wiedziała więcej, była bliżej.Emocjonalnie.
              A łożko?E tam...jakoś aż tak mnie to nie rusza- szybki prysznic i po krzykusmile
              Chyba,że....wiązałoby się to z jakimś bardzo bliskim związkiem psychicznym.
              Ps: nie krzyczcie na mniesmileJakoś seks przestał mnie ruszać, może to dlatego?smile
              Nawet bym chciała,żeby mnie ktoś "wyręczył"smile
              A może coś ze mną nie tak?Ale chyba nie...smile
              • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 21:13
                dziekuje to bylo cos innego i dalo duzo do myslenia
            • pelagaa Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 16:32
              > Co zrobiłaby zona - rozwod z pewnoscia, chociaz w sensie materialnym i
              > standardzie zyciowym bardzo duzo stracilaby. Nie mowie o dzieciach- tutaj sa
              > juz w miare zabezpieczone a poza tym na nie nigdy nie bede zalowal pieniedzy -
              > to sa tylko pieniadze.

              A wiec twoje wyrzuty sumienia nie objemuja tak naprawde robionej w bambuko
              przez lata zony. Bo jak widze z gory zakladasz niesprawiedliwosc porozwodowa.
              Szczegolnie, ze rozwod bylby pewnie z Twojej winy, jacys swiadkowie pewnie by
              sie znalezli.
              Nie sadze, aby zona stracila. Podzial majatku, alimenty na nia, na dzieci.
              Wyszlaby na tym pewnie dosc przyzwoicie, skoro dobrze wam sie powodzi.
              A na ciebie bez pieniazkow i wypykanego zadna mloda dupcia nie spojrzy tongue_out
              Jak zdecydujesz sie zonie powiedziec o swoim niespotykanie bujnym zyciu w
              malzenstwie, nie zapomnij jej podlinkowac tego forum, nauczymy ja jak puscic
              cie w samych skarpetkach tongue_out
              Milego zycia.
              • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 18:23
                Jestes przemadrzala i to troche mnie wkurzylas ale - moje wyrzuty sa wyrzutami
                bedacymi wynikiem mojego postepowania wobec zony (jak tego nie rozumiesz to
                trudno) i tylk o to chodzi
                Co do podzialu majatku - podwojnie mnie wkurzylas - nie pisalem o tym nic ale
                teraz napisze. Sorry zabrzmi to jak chwalenie sie ale to jest tylko opis.
                Nie zakladam niesprawiedliwosci rozwodowej ale moglbym ja spowodowac i tak
                bolesnie ze niewiele (procentowo) by otrzymala - ale aby to zrozumiec
                przestudiuj uzwanie moja sytuacje
                Jestem obywatelem polskim i zielona karta w US, firma w Polsce _
                wspolwalsciciel firmy w US ale moej udzialy sa w formie trustu powierniczego
                (tam wiec mnie tam nie ma oficjalnie). Oczywiscie mamy intercyze (wszystko co
                uzyskalem z mojej dzialalnosci jest moim majtkiem odrebnym - takze za dlugi z
                tego powodu zona nie odpowiada). Intercyza byla od poczatku kiedy zawarlismy
                slub bo wtedy rozkrecalem biznes i bylo ryzyko, ze nie powiedzie sie, ale wyszlo
                inaczej
                Wiekszosc jest na mnie - mieszkanie w NY, mieszkanie w W-ie (male), samochody na
                mnie, firma i caly jej majtek moje , konta firmowe moje,
                To jest moj majatek odrebny...
                Zostaloby - polowa mieszkania (apartamentu) w W-ie, pol dzialki nad jeziorem ...
                ktore i tak jak kupilem za pieniadze z firmy (moja zona jest nauczycielka) ale
                na wspolwlasnosc.
                Dodatkowo sa spore polisy ubezpieczeniowe w ktorych uposazonymi sa moja zona i
                dzieci + konta w funduszach inwestycyjnych i emerytalnych, ktore latwo przeniesc
                lub uplynnic, albo zlikwidowac (ja jestem ubezpieczony albo ja decyduje o tych
                polisach , mimo, ze sa na kogos innego)
                No i stac mnie na najlepszych adwokatow, ktorzy potrafia zdzialac cuda - wiem
                bo juz z ich pomocy przy innych sprawach dosc czesto korzystam
                No to teraz prosze powiedz jak mnie puscisz w skarpetach ...
                Ja naprawde pytam powaznie a Ty mi z takimi tekstami wyjezdasz....
                • floric Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 20:33
                  Teraz już wiadomo dlaczego twoja baba siedzi cicho tyle lat. Nie może być żeby
                  ona o tych dziwkach nie wiedziała, na pewno wie, możliwe że jakieś kwity ma i
                  trzyma je na wszelki wypadek, jednak sobie skalkulowała że jej się nie opłaca
                  tematu podejmować. Gachów też mogła mieć na boku, w latach się posunęla to i o
                  gacha trudniej, więc temperament wzrósł big_grin
                  • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 21:09
                    Nie wiem kim jestes ale mi sie podobasz z charakteru - konkretna myslaca babka -
                    gdyby nie taka sytaucja zatrudnilbym Ciebie
                    Na pewno nie ma kwitow, gdyz byla zajeta domem i dziecmi - pracuje wylacznie dla
                    tego ze lubi, ale i tak tylko dwa dni w tygodniu. Dalo sie ukryc - odpowiednio
                    sie krylem i kamuflowalem - przy czestych wyjazdach biznesowych, kolacjach i
                    srednio 3-ech miesiacach na rok za oceanem to nie trudne ...Poza tym chyba
                    nauczylem sie grac - wszyscy maja nas za prawie wzorowa rodzine.
                    Co do gachow w tym problem, ze chyba na poczatku nie bylismy zbyt dobrani o do
                    temperamentu. Przez kilka pierwszych lat zwiazku bylem wierny choc mnie
                    roznosilo a ona raz na tydzien albo rzadziej...Ja tego potrzebowalem jak
                    powietrza - nakrecalo mnie to do ciezkiej pracy - i w koncu stalo sie
                    Na pewno (99,99%) nie miala nikogo - siedziala w domu, zawsze lubia zajmowac
                    sie domem, mimo ze nie musiala. Wiem to bo od czasu do czasu sprawdzalem wracaja
                    dzien wczesniej, wpadajac niezapodziewanie w ciagu dnia. Tego nie dalo by sie
                    ukryc przy dzieciach (i licznych zajeciach pozaszkolnych) i prowadzeniu domu.
                    Wychodzila na kilka godzin do pracy (dwa dni w tygodniu),czasem na zakupy i to
                    naprawde na krotko.
                    Zadnych knajp beze mnie , wypadow, weekendow, wczasow samotnych. Kolezanek
                    niewiele miala i to tylko w pracy i w zwiazku ze szkola dzieci (rzadko do siebie
                    przychodzily)
                • mamba30 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 21:07
                  myslę, że sięgnąłeś już dna, żal mi Ciebie...
                  • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 21:10
                    Siegnalem dna wg Ciebie - hmmm ok ale czy chce i probuje sie od tego odbic to zle?
                    • mamba30 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 22:24
                      nie, to nie jest złe, ale ja nie jestem ani wyrocznia, ani głosem rozsądku.
                      Każdy z nas żyje według własnej woli i chęci (nie mieszam w to ekstremalnych
                      przypadków), każdy z nas ma swój rozum.... Ty z niego skorzystałes w taki a nie
                      inny sposób, co w moich podkreslam oczach, ale i zapewne wielu kobiet czyni Cię
                      osobą nie do zrehabilitownia. Powody masz w mojej 1 wypowiedzi. Napisałam, że
                      sięgnąłeś dna, po przeczytaniu Twoich peanów na cześć własnej sytuacji
                      materialnej.... Rozumiem, że chciałeś zaprzeczyć jakimś zarzutom, ale ten
                      elaborat to było coś więcej.... to było po prostu chwalenie sie. niestety mam
                      cały czas nieodparte wrażenie, że próbujesz sie mimo wszystko dowartościować
                      jako facet - bogaty, zaradny, zaliczyłem mnóstwo dup.... Nie chodzi o to, że
                      jestem Ci nieprzychylna, bo mi to zwisa kalafiorem, sama na własnej rzyci
                      zdrady w małżeństwie nie zaznałam, a przynajmniej nic o tym nie wiem, ale.....
                      Własnie ale.... budzisz niesmak swoimi postami, tym w jaki sposób podchodzisz
                      do tematu, w jaki sposób się przechwalasz. Nawet Twój nick jest anglojęzyczny,
                      jakby nie wystarczyło napisać Krzysztof Warszawa, czy cos podobnego. No cóż,
                      taka masz postawę wobec życia najwidoczniej. Ale mną się nie przejmuj, ja tu w
                      ogóle prawie nie bywam, raptem od kilku dni.....

                      PS. może jeszcze nie jest dla Ciebie za póxno na opamiętanie, ale to na
                      teraz.... myślę, że nawet jeśli teraz się zmienisz, to przyjdzie taki moment, w
                      którym od nowa się w Tobie obudzą instynkty łowcy, bo taka masz właśnie nature,
                      albo tak Cię wychowali.... jeszcze raz napiszę, że żal i Ciebie.

                      Ja takich rozterek nigdy nie miałam, nawet nie wiesz, jak mi z tym lekko, za
                      każdym razem patrzę w lustro bez obrzydzenia. Nie nawidzę kłamstwa, brzydze sie
                      nim, jest dla mnie gorsze niż gorzka prawda.... To takie moje małe dywagacje na
                      temat moralności.
                      • mamba30 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 22:26
                        przepraszam za literówki, kilka sie trafiło....
                      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 23:18
                        Literowki mi nie przeszkadzaja - a peany zostaly wymuszone przez pewna
                        sfrustrowana Pani. Dowartosciowanie sie - troche tak - a co nie zasluguje to co
                        osiagnalem startujac od zera? Wiem ze to nie jest takie polski pokazac sukces
                        finansowy - wole tutaj amerykanskie podejscie do zycia - to moze natura lowcy z
                        tego wynika. Instynkt walki, zdobywania, zycie na tempo - tak to lubie
                        Dziekuje za szczera ale intersujaca wypowiedz, gratuluje trafnych spostrzezen
                        (niezy analityk z Ciebie), zazdroszcze przywiazania do zasad
                        • mamba30 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 12:06
                          Widzisz - ja postrzegam to tak, że osoba, nawet ta najbogatrza jeżeli nie ma
                          własnych zasad i moralności to tak naprawdę jest uboga. Bogactwo to rzecz
                          nabyta, dzisiaj się cieszysz pieniędzmi, wyjazdami, rozrywkami, a jutro możesz
                          nie mieć nic. Co Ci wtedy zostaje?? Kochanki znikną w oka mgnieniu, przyjaciele
                          nagle też zaczną mieć swoje sprawy i będą Cię omijali szerokim łukiem....
                          Jeżeli żyjesz w zgodzie ze sobą, traktujesz innych w sposób, w jaki sam
                          chciałbyś być traktowany to nawet takie niepowodzenia jak utrata majątku,
                          pozycji społecznej nie są w stanie Tobą zachwiać. Wiesz, że masz wokół siebie
                          to, co najważniejsze - rodzinę, którą kochasz, przez którą sam jesteś kochany i
                          szanowany, oraz czyste sumienie.
                          Nikt Ci nie zaprzecza, że majętność dostałeś, zapracowałeś sobie na to, to
                          masz, możesz być z siebie dumny, a jakże.... Piszesz o amerykańskim podejściu
                          do tych spraw - tu jest Polska i inna mentalność ludzi. Jeżeli mam być szczera
                          to po stokroć wolę ludzi majętnych, którzy nie obnoszą się ze swoim bogactwem,
                          niż tych, których rajcuje ich własna wielkość. Masz tyle kasy, a czy zrobiłeś
                          kiedyś z niej użytek, aby pomóc uboższym, słabszym?? Pomyślałeś kiedyś, żeby
                          małą cząstką tego bogactwa podzielić się? Piszesz cały czas tylko ja i moje....
                          Nie dziw się ludziom, że tak Cię właśnie postrzegają, jak o Tobie piszą... W
                          Twoich postach nie ma w ogóle miejsca na jakieś głębsze uczucia, czy refleksje -
                          jest za to cała masa samouwielbienia - nuworysze się w taki sposób zachowują.

                          Dobrze Ci ktoś poradził - stać Cię na psychoanalityka, idź do niego. Co prawda
                          wole inne określenie - psychoterapia. Sam czy na forum, nie wyleczysz się ze
                          swojej choroby, bo myślę, że takie nagminne zdradzanie żony to właśnie choroba.
                          Dobrze, że zdałeś sobie sprawę z problemu, ale od nikogo rozgrzeszenia nie
                          dostaniesz. Jak już Ci napisałam, nawet jeżeli wybierzesz sobie nową formę
                          zycia - czyli tę bez zdrady - będziesz tworzył z żona powiedzmy szczęśliwy
                          związek, to prędzej czy później trafi się okazja, wyjazd słuzbowy, miła
                          hostessa, lub kelnerka w knajpie i znowu pójdziesz na łatwiznę, znowu polecisz
                          za głosem swojej męskości. Postaw się z drugiej strony, jak Ty byś się czuł....
                          napisałeś, że zdrada żony by Cie mało obeszła, jakby przeprosiła. Nie wiesz
                          chyba sam, co piszesz.... A może jesteś już tak wyprany z jakichkolwiek emocji
                          w stosunku do swojej żony, że rzeczywiście byłoby Ci to obojetne. Może w takim
                          razie warto zakończyć tę farse i pozwolić kobiecie jeszcze młodej użłożyć sobie
                          zycie z kims, kto Jej nie będzie zawodził, z kimś, kto będzie Ja kochał
                          miłością prawdziwą....????

                          Nie bałeś się nigdy, że prawda wyjdzie na jaw? Gdzieś przez przypadek nawet?
                          Miałeś tyle kochanek, więc jest chyba duże prawdopodobieństwo, że kiedys możesz
                          ponownie spotkać Je na swojej drodze będą z żoną...

                          Po co w ogóle zakładałeś rodzinę, skoro nie potrafisz być wierny jednej
                          kobiecie, której ślubowałeś??? Nie lepiej byłoby prowadzić zycie samotnika i
                          robić wszystko na co ma się ochotę nie raniąc przy tym najbliższych? Stać Cię
                          na sprzątaczkę, kucharkę, gosposię domową..... Szkoda, że na początku swojej
                          podwójnej drogi nie zapytałeś się żony, czy Ja stać na dzwiganie ciężaru
                          podwójnej moralności swojego męza.
                          • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 23:07
                            Zgadzam sie kasa to nie wszystko - doszedłem do tego mając spore pieniadze
                            Moge nic nie miec - tu malo prawdopodobne - chyba ze jakis kataklizm albo druga
                            rewolucja pazdziernikowa
                            Co do mentalnosci ludzi - zupelnie inny temat ale na codzien nie obnosze sie,
                            nie jezdze mercedesem, chociaz stac mnie,duzo sam pracuje, chociaz nie musialbym
                            A co do pomocy - napisze krotko tak pomagam ludziom chorym - moj brat jest
                            lekarzem kardiologiem a siostra onkolgiem dzieciecym. jak napisze wiecj to
                            bedzie ze sie chwale ...
                            Wiesz relfeksja uczucia - człowiek goni, zapedza sie, praca, biznes, spotkanie,
                            samolot, praca, samolot. Sprawdzasz kursy, wisisz godzinami na telefonie W takim
                            tempie duzo sie gubi teraz to wiem. Wiczorem tenis, basem aby odreagowac
                            zmecznie W tym tempie szukasz szybkiego seksu - zaspokojenia sie - trzeba
                            naladowac sie i dalej ....Wiesz po tym czlowiek sie uodparnia na wiele rzeczy
                            Tu nie potrzeba psychoanalityka - sam powoli odkrywam co robie i jak hehe wbrew
                            pozorom troche inteligencji wrodzonej i nabytej mam (no i znowu sie chwale)
                            Nuworysz - nie minelo mi ....Widuje takich (coraz mniej) ale są
                            Co do zdrady zony - jestem bardzo wyrozumialy, wybaczyc moge chyba wiele. W
                            zyciu widzialem wiele cierpien, bledow, rozpaczy - i to prawdziwych np wojne w
                            bylej Jugoslawii (tam tez robilem interesy kazdgo dnia ryzykujac)
                            Obawa czy wyjdzie na jaw - tak ale w tym pedzie czlowiek nie mysli o ryzyku
                            Fakt bledow bylo na poczatku duzo ale rodzine zalozylem bo chcialem i tylko z
                            uczucia. Jedno co moge miec za zle sobie i zonie to brak dobrania sie w lozku -
                            tutaj bylismy na dwoch biegunach...
                          • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 23:12
                            Noi i dziekuje za madra wypowiedz. Byla ostra (ale to mnie nie dotyka) ale jest
                            szczera i inteligenta. Sporo mi dala do myslenia...jeszcze raz dziekuje
                    • kini_m Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 22:26
                      chris_warsaw napisał:
                      > Siegnalem dna wg Ciebie - hmmm ok ale czy chce i probuje sie od tego odbic to
                      > zle?

                      Chris, teraz sięgnąłeś dna. Pisząc tak jak piszesz.
                      Nie widać w Tobie żadnej skruchy.
                      Bez cienia skruchy wyliczyłeś jak dobrze wyrachowałeś wszystkie pieniądze. Tak
                      abyś miał nad nimi niepodzielną władzę. Widać z tego że faktycznie traktujesz
                      żonę jako osobę zatrudnioną w Twoim domu, przed którą w razie czego te
                      pieniędze należy dobrze zabezpieczyć, wraz z wzięciem pod uwagę najlepszych
                      adwokatów.

                      Chcesz coś naprawić?
                      Z powyższego (tego jak piszesz) wynika że to tylko deklaratywność. Że powrót do
                      żony to chyba raczej dla Ciebie coś "trendy". Cos Ci się odmieniło na stare
                      lata. Ale czy to jest faktycznie skrucha ?
                      Ale co tam... liczy się i to.
                      Swoje rady uzyskałeś.
                      _________________
                      Nie wszystkim dzieciom jest pisane stać się dorosłymi, niektóre nie mogą
                      nauczyć się kłamać.
                      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 23:30
                        Wyrzuty sumienia mam ale nie co do spraw finansowych - tutaj zona i rodzina ma
                        lepiej niz ktokolwiek na tym forum Władza a pieniadze - fakt mam je ale piniadz
                        to tylko srodek do robienia czegos, zdobywania, pomnazania. Zona nie jest
                        rozliczana i nie byla (oczywiscie w granicach rozsadku ale to sa bardzo szerokie
                        granice tak do czterch zer). Zatrudniona nie byla - sama siebie zatrudnila
                        pisalem ze lubi byc w domu.
                        Chce naprawic, od pewnego czasu nie szukam nikogo na boku, ale cos mnie gryzie i
                        stad tez moje pytanie - tu sie nie zgadzam, ze to tylko "trendy" na stare lata
                        (cholera ja nie mam jeszcze 40 tki - no chyba ze Wy macie po 20-a kilka) To jest
                        chyba jednak cos tak jak sie leczy alkoholizm czy narkomanie - wpierw trzeba
                        sobie uswiadomic to co hjest zle, ze sie jest np uzaleznionym od alokholu. Ja
                        tutaj probuje zrozumiec rowniez moje bledy i sprobowac wyjsc z tego taka mala
                        wlasna psychoanaliza.
                        • natasza39 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 00:38
                          chris_warsaw napisał:
                          cholera ja nie mam jeszcze 40 tki - no chyba ze Wy macie po 20-a kilka)

                          Ja mam ok.40-stki i dziwię ci się, ze (po lekturze tych wszystkich Twych postów
                          tak sądzę), że wierzysz iz wszystkie świństwa jakie w zyciu się robi mozna
                          zrekompensowac forsa.
                          Tak to odbieram.
                          Ja wielki macho, stworzyłem raj na ziemi mej rodzinie i zonie. Miała co chciał,
                          bo ja "tymi ręcami" to wpracowałem.
                          Nie dostałem za to seksu na poziomie mi wystarczajacym, a zatem sobie go
                          wziałem gdzie indziej. I w czym rzecz?
                          Przyzwyczaiłem zonę do zycia na poziomie więc nic nie tracę w razie rozwodu.
                          Och to jeszcze bardziej mnie usprawiedliwia, bo mam wyrzuty sumienia mimo
                          wszystko, a mógłbym nie miec, bo w końcu jej to finansowo zrekompensowałem.
                          Jak dla mnie żałosne....
                          Będąc zona takiego osobnika bardziej bolałoby mnie to traktowanie mnie nie jak
                          pełnowartosciowego partnera w zyciu, tylko jakiegos pionka który musiał się
                          godzić na twoje świństwa z powodu strachu przed utrata statusu majatkowego.
                          Z kazdego twoego postu wyziera jedno. Ty zony nie szanujesz, ani nie szanowałeś
                          zadnej, z która uprawiałeś seks.
                          Gdybyś nie miał tych pieniedzy którymi się chwalisz, pewnie nie byłoby ani tego
                          seksu pozamałzeńskiego ani małżeństwo Twoje nie trwałoby tak długo.
                          Jak masz tyle tych pieniedzy zafunduj sobie dobrego psychoanalityka, moze C
                          pomoże, bo jak dla mnie, to ty masz przerost formy nad trescia.
                          • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 00:49
                            hmm zastanawiajace ale dobre - dziekuje
                            Jedno wyjasnienie - sex byl dla mnie kiedys bardzo wazny, moglem nie jesc, nie
                            spac, ale na to zawsze sily byly. Moze i mam (do dzis tez) spory temperament i
                            stad tez zdrady A wyrzuty mam ale nie o kase chodzi - zaluje ze o tym napisalem
                            ale poczatkowo w ogole nie chcialem - do czasu az ktoras z Was chciala mnie z
                            majatku wyzuc Przeciez ja o pieniadzachnie wspomniale w pytaniu ale o przyznaniu
                            się i ewentualnych skutach tego. A widze ze wszyscy kasa, kasa otak mam duzo i
                            co z tego, jak sie zeniłem niewiele mialem i co zo tego zarobiłem ok
                            Tu chodzi bardziej o to jak zyc z ta siwadomościa, ze sie kogos krzywdziło a nie
                            o to czy mam piec czy dziesiec milionow i ile dam zonie przy ewentualnym
                            rozwodzie. Ja nie chce rozwodu o tyle
                            • chalsia Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 11:18
                              zamiast zawracać głowę tutaj poszukaj dobrego psychoterapeuty (stać Cię
                              przecież), pomoże Ci.
                              Chalsdia
                • pelagaa Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 22:26
                  Rozsmieszyles mnie do lez wink))
                  Cos mi mowi, ze dupcie juz nie leca na twoja lysinke i miekkkkkosci
                  wyeksploatowane meskie i tutaj ta reklama ma jakis konkretny cel.
                  Zalosny jestes. Mala zalosna szuja, zdradzajaca swoja zone i kombinujaca, jak
                  wszystko miec na siebie, zeby w razie czego ona zle na tym wyszla.
                  Ale na takich jak ty tez sa sposoby. No ale ja ci o nich pisac nie bede wink
                  Tajemnica, nie dla szuj.
                  • virtual_moth Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 22:58
                    pelagaa napisała:

                    > dupcie juz nie leca na twoja lysinke i miekkkkkosci
                    > wyeksploatowane meskie i tutaj ta reklama ma jakis konkretny cel.

                    No problemo, szklankie wody moge podaćwink
                    BTW, tego pana szklanka wody kiedyś będzie bardzo dużo kosztować...
                  • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 23:10
                    No to milo ze Ciebie rozsmieszyłem
                    A co do kombinowania - jak zaczynalem robic interesy - 15 -16 lat temu to
                    musialem podpisac intercyzje i to byla obopolna zgoda ba wrecz koniecznosc. Za
                    dlugi tez sie wspolnie odpowiada - nie zawsze musi sie udac - bylem bardzej
                    przewidujacy niz wiekszosc Polakow wowczas. Pozniej tylko jak sie moglem
                    wylegitymowac takimi dochodami aby cos duzego kupic
                    A i juz sie boje ja szuja mala- zalosna jestes ....Sorry, ze tak pisze ale
                    niestety chyba chlop Ciebie zdradzil i zbyt to pamietasz
                    • virtual_moth Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 23:24
                      chris_warsaw napisał:

                      > Sorry, ze tak pisze ale
                      > niestety chyba chlop Ciebie zdradzil i zbyt to pamietasz

                      Hehe, nie wiem jak Pelagę, ale mnie zdradził. Rozczaruję cię jednak - nie to
                      mnie w tobie najbardziej mierzi, ale to iż dla ciebie synonimem robienia
                      interesów jest "kombinowanie". Można być nieuleczalnym ku.....rzem, ale bycie
                      zwykłym tanim cwaniaczkiem to już zupelnie co innego.

                      A tak w ogóle to o co ci chodzi w związku z twoim małżenstwem? Dlaczego nagle
                      cię twoje kures..wo rusza? Prędzej uwierze, że zbierasz dowody dla żony na
                      skruchę, niż że rzeczywiście ją odczywasz.

                      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 23:48
                        Jakie kombinowanie - nie kradne, place podatki, place kontrahentom, a to ze
                        kiedy sie zabezpieczylem przed ryzykiem bankkructwa to zle?. Jaki cwaniaczek -
                        kobieto po 16 latach prowadzenia firm, zatrudniajac prawie 50 osob? Gdybym
                        kombinowal to albo by mnie posadzili, albo wywialbym juz dawno do Panamy, czy
                        Hondurasu.
                        Zauwaz teraz nie ma juz takiego ryzyka bankructwa i dlatego apartament w
                        zeszłym roku kupilismy wspolnie - tu NIE CHODZI O KASE, JA NIE PYTAM O TO JAK
                        ZONE OSZUKAC - POKAZALEM ZE MOGE TO ZROBIC ALE NIE CHCE I NIE PLANUJE
                        (na marginesie mam taki poglad na pieniadze - jak sa pieniadze to trzeba je
                        wydac i zainwestowac, a jak ich nie ma to trzeba je zarobic po to aby wydac i
                        zainwestowac, a jak ich znowu nie ma to trzeba zarobic, po to aby ...)
                        A co do tych dowodow na skruche - nie zbieram bo niby co? Sasz mi swiadectwo
                        moralnosci? Tutaj chodzi o zrozumienie Waszego (kobiecego) punktu widzenia,
                        Waszych spostrzezen, racji, czesto ukrytych w niewybrednych epitetach. Dopiero
                        po poznaniu bede wiedzial jak zle zrobilem, czy sie do tego przyznac, czy
                        przemilczec, jak naprawic.Taki konfesjonal z gabinetem psychoanalityka ...
                        • natasza39 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 00:46
                          chris_warsaw napisał:
                          Tutaj chodzi o zrozumienie Waszego (kobiecego) punktu widzenia,
                          > Waszych spostrzezen, racji, czesto ukrytych w niewybrednych epitetach. Dopiero
                          > po poznaniu bede wiedzial jak zle zrobilem, czy sie do tego przyznac, czy
                          > przemilczec, jak naprawic

                          Kobietę zrozumieć?
                          Zamało masz forsy, zeby tego dokonac.
                          Tyle kobiet w zyciu miałeś i dalej nie rozumiesz? To juz nie zrozumiesz, bo ty
                          ich nie słuchałeś. Pieprzenie sie z kobieta, a słuchanie i zrozumienie tego co
                          ona mówi to dwie rózne sprawy.
                          Co źle zrobiłeś? Źle zrobiłeś, ze się kur....ś.
                          Bedziesz wiedział do CZEGO sie przyzać?
                          Albio sie wogóle nie przyanawaj, albo powiedz wszystko.
                          Innej alternatywy nie ma!
                          • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 00:53
                            Ale alternatywa moze byc z roznymi skutkami i to mnie boli - efekt
                            Co zle zrobilem i jak to kobiety odbieraja - to mnie interesuje, bo np mi zdrada
                            zony nie przeszkadałaby jakby sie przyznalai przeprosila
                            • sylwia-wesola1 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 01:06
                              chris_warsaw napisał:

                              > bo np mi zdrada
                              > zony nie przeszkadałaby jakby sie przyznalai przeprosila

                              Jaaasne. Tego tak naprawde nie wiesz, bo nie przezyłes. Nie zrozumie syty głodnego.
                              A o ile dobrze pamietam to miales tylko jedno pytanie: powiedziec czy dalej
                              ukrywac? Odpowiedz dostales. A na psychoterapie to Cie stać, nie powinienes z
                              niej korzystac tutaj, bo zbyt wiele tu uczuc i emocji, bardzo osobistych, a to
                              nie jest dobra forma terapii. Dobry psycholog nie pomaga patrzac przez pryzmat
                              swoich odczuc. Uwierz mi, Tobie to forum juz wiecej nie pomoze.
                              • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 23:11
                                Do do rady o psychoteraucie - wszyscy mnie wysylaja na kozetka - heheh to moze
                                polecicie jakiegos ? Przeczytaj ktorys z moich poprzednich postow to bedziesz
                                wiedziala, ze zycie dalo mi taka szkole, jakiej zadna z Was nie miala. Ale sie
                                nie uzalam ale szukam porady...
                                • natasza39 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 23:47
                                  chris_warsaw napisał:
                                  >zycie dalo mi taka szkole, jakiej zadna z Was nie miala

                                  No oczywiście!
                                  Żadna z NAS!
                                  Ja osobiście przyznaję, że jesli chodzi o przerób partnerów seksualnych to przy
                                  tobie WYMIĘKAM!
                                  Co ty o nas tu piszacych wiesz, ze dakjesz sobie prawo do pisania o tym co
                                  przezyłysmy?
                                  Nie bedę sie z toba licywowac, bo w Jugosławii byłam jedynie turystycznie, ale
                                  żyje z jednym takim co tam był i on nie zrozumiałby zdrady, bo jak się kocha
                                  kogos, to się mu tego nie robi.
                                  A jak się to robi to znaczy ze sie tego kogos nie kocha juz.
                                  wypadałoby o tym temu komus powiedzieć:"nie kocham Cie juz"
                                  a nie dorabiac dupie uszy i pieprzyc o tym, ze się kocha, ale się ma wieksze
                                  potrzeby seksualne.
                                  Seks jest w głowie, miłosc jest w głowie.
                                  Serce i penis nie maja tutaj roli wiodącej!
                                  A zatem nie pieprz tutaj o swym ciezkim zyciu, bo masz miody!
                                  Chory jestes? Ułomny? Bezdomny? Nie masz co do gara wsadzić?
                                  Jak tak to zwracam honor, jesli nie to zastanów się do KOGO mówisz i o CZYM
                                  mówisz!
                                • kini_m Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 23.08.06, 00:52
                                  chris_warsaw napisał:
                                  > ze zycie dalo mi taka szkole, jakiej zadna z Was nie miala.

                                  Chris, życie dało Ci znieczulicę.
                                  I dlatego to co miałeś, to chłopięca przygoda - zabawa w obsługę karabinu lub
                                  waluty, a nie szkoła jakiej doświadczają tutejsze osoby.
                                  Gdybyś naprawdę dostał szkołę, która czegoś by Ciebie nauczyła - nie zadawałbyś
                                  tutejszego pytania, bo kto się uczył - ten zna odpowiedź.
                                  _________________
                                  Nie wszystkim dzieciom jest pisane stać się dorosłymi, niektóre nie mogą
                                  nauczyć się kłamać.
                                  • kini_m Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 23.08.06, 00:57
                                    I proszę oszczędź dalszych opowieści.
                                    Co dalej opowiesz? O wianuszku z dzieci?
                                    Chcesz się teraz bawić w lekcję historii?
                                    To zapraszam na salę lekcyjną dla uczniów, może studentów?
                                    To nie tutaj.
                                    _________________
                                    Nie wszystkim dzieciom jest pisane stać się dorosłymi, niektóre nie mogą
                                    nauczyć się kłamać.
                            • miriam1336 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 11:20
                              Chris,
                              pisze nie czytajac co inni pisali, wiec moze sie powtarzam, lub pisze glupoty.
                              Przyznawac sie do zdrady nie ma po co.
                              Bo jesli zdrada spowodowala rozpoad zwiazku - wiem ze juz nie chce byc z ta
                              osoba, to po co ranic jeszce bardziej ?
                              jeszcze spowodowala refleksje - wiem ze chce byc z ta osoba, to po co zadawac
                              bol, ktory moze sie nie zagoic ?!
                              przyznanie sie do zdrady z mysla: patrz jaki jestem uczciwy i fajny to
                              spychanie swojego problemu / wurzutow sumienia / jakkoliwek to nazawc na druga
                              osobe !
                              jesli to robiles a wciaz chcesz z nia byc to nie mow i targaj to sam !
                              dobrze by bylo pzrestac, moze ?
                              • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 23:14
                                Dziekuje z madro i wywazona odpowiedz - chyba nie powiem.Przekonujesz mnie a co
                                do zmiany - troche sie zmienilo od pewnego czasu
                    • pelagaa Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 10:18
                      Kiepski z ciebie psychoanalityk, bo mnie akurat nikt nie zdradzil.
    • monsyl26 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 14:59
      hello
      a ja slyszalam,ze facet tez moze placic na Ciebie jak nie masz zadnych dochodow.
      Moze placic do momentu az dziecko nie pojdzie do przedszkola.A Ty wtedy
      bedziesz mogla isc do pracy.

      Pozdrawiam i 3maj sie.
    • monsyl26 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 21.08.06, 15:00
      pomylilam sie sorkismile)))
      • czerwone_korale Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 13:33
        Ale alternatywa moze byc z roznymi skutkami i to mnie boli - efekt
        ___
        chodzi ci o strach przed konsekwencjamismile

        Co zle zrobilem i jak to kobiety odbieraja - to mnie interesuje, bo np mi zdrada
        zony nie przeszkadałaby jakby sie przyznalai przeprosila
        ___
        to powiedz żonie to-że jej ewentualna zdrada by cię nie ruszyławink niech
        kobietka poszaleje troszkę i zazna dobrego sexu ile się da...ty jak piszesz
        masz już spadek formy..a u kobiet jest na odwrót.
        Bądź miłosierny dla swojej połowicy-bądź sprawiedliwym mężemsmile
        ty się wyszalałeś kiedy miałeś ku temu fizyczne warunki-daj więc teraz użyć
        kobieciesmile
        to jest damski punkt widzeniasmile
        pozdrawiam i życzę twojej żonie radosnego obcowania z dobrymi kochankami
        • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 23:20
          Tak obawa przed konsekwencjami -moze i strach . Ale to oznacza ze cos jednak
          czuje i ze moze nie jestem taki skonczony skur..l jak niektore z Was o mnie pisaly.
          Zdrada zony- nie wzbudzilaby odrazy jakby przyszla i powidziala sama, przyznala
          sie. Moze za duzo widzialem w zyciu aby nie moc tego wybaczyc (np wojne w bylej
          Jugoslawii)
          A co do do formy nie martw sie - nie jest zla. Poki co to jednak ja wciaz jestem
          bardziej potrzebujacy niz ona Kiedys bylem iles razy wiecej potrzebujacy teraz
          ojuz mniej ale zawsze duzo
          Zlosnica jestes dlatego nie mowie dziekuje, ale madrze napisala - za to plus
          A za zyczenia - wlasnie chce odwrotnie (za zone sie nie wypowiadam)
          • natasza39 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 23:36
            chris_warsaw napisał:
            >Moze za duzo widzialem w zyciu aby nie moc tego wybaczyc (np wojne w bylej
            > Jugoslawii)

            Teraz to mnie naprawdę "urzekła twoja historia"....(hahahah)
            Reasumując ona na "wojnie" nie była, a zatem nie zrozumie, więc jej nie mów.

            Co ma wojna do ku..twa. Niech mnie ktos oswieci!!!!!

            • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 23.08.06, 00:34
              Przeczytaj calosc to byla odpowiedz na poprzedni post odnosnie wybaczania
              roznych rzeczy w tym zdrady zony.Dla mnie zdrada nie z pewnościa t ostatnia
              rzecza ktorej jej nie wybacze
              To nie jest najgorsza rzecz ktora ogladalem prawie na zywo
              Jak sie widzialo spalone wioski i dziesiatki zabitych, dzieci bez nog bo weszly
              na miny pulapki - to troche spojrzenie na swiat potrafi sie zmienic. Mozna sie
              pogodzic ze zdrada zony i gwarantuje ze to nie jest najgorsza rzecz , jaka
              widzialem i jaka mi utkwila. Widzialem jak mozna zabic czlowieka - sasiada za
              nic, za to ze jest innej religii, bo widzialem jak mozna kogos okaleczyc tylko
              dla zabawy np ucinajac dlonie, JAK CHOLERA TEGO NIE POJMUJESZ TO TRUDNO - A
              MASZ PODOBNO PRAWIE 40 LAT. NIE WYBACZYLBYM TAMTYCH RZECZY ALE JAK KTOS ZALUJE
              ZDRADE - TAK
    • nzuri Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 15:20
      a jaki cel miałoby przyznanie się?
      Poprawienie Twojego samopoczucia: "zobacz, kochanoie, byłem, gad, ale juz nie
      mogę tego ukrywać, bo teraz się taki uczciwy zrobiłem"?
      Skrzywdziłeś osobe której przysięgałeś biorąc slub. Oszukiwałeś ją przez wiele
      lat, dodatkowo narażając ją na, co najmniej, kłopoty zdrowotne.
      I teraz chcesz ją skrzywdzić jeszcze bardziej, uświadamiając ją, ze przez 15
      lat była oszukiwana, ślepa, głucha, krzywdzona?
      Ty masz sumienie???
      Bo jak to czytam to widzę, ze o Twój spokój ducha Ci chodzi - "gryzie" Cię ta
      sparawa, więc powiesz a wtedy będziesz cacy, bo przecież uczciwie się
      przyznałeś. A ona, skoro tak Ci na niej zalezy to okaż odrobinę przyzwoitości i
      milcz o swoich zdradach. A gryzące sumienie niech Cię gryzie dalej. Oby mocno i
      długo.
      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 23:21
        Jasno wylozone - dziekuje
    • a1ngela Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 16:58
      jaaa...!!
      ale miales czaderskie zycie...
      big_grin
    • a1ngela Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 17:03
      nie mow jej
      to tak jakbys na sile chcial sie jej pozbyc....
      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 23:28
        Dzieki z jasna i madra wypowiedz
        a co do zycia -na scenariusz serialu sensacyjnego z watkiem erotycznym juz sie
        zebralo. Bylem pod lufa kalacha, raz strzelano do mnie w metrze w Waszyngtonie,
        bylem w awaryjnie ladujacym samolocie, ladowalem w NYC w przedzien ataku na WTC
        i widziałem to na zywo ... adrenalina rosla za kazdym razem ....
        • natasza39 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 22.08.06, 23:48
          chris_warsaw napisał:

          > Dzieki z jasna i madra wypowiedz
          > a co do zycia -na scenariusz serialu sensacyjnego z watkiem erotycznym juz sie
          > zebralo. Bylem pod lufa kalacha, raz strzelano do mnie w metrze w
          Waszyngtonie,
          > bylem w awaryjnie ladujacym samolocie, ladowalem w NYC w przedzien ataku na WT
          > C
          > i widziałem to na zywo ... adrenalina rosla za kazdym razem ....

          Napisz scenariusz do filmu. Zawsze to grosz!
        • berkot Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 23.08.06, 01:29
          Ja tez mam pytanie, dlaczego akurat na tym forum zadałeś to pytanie?
          Tak poza tym, to jestes Piotrus Pan, nie dorosłeś.....
          pozdr.
          • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 23.08.06, 23:09
            Pytanie zadalem tu po przeczytaniu licznych watków - np ile trwalo ratowanie
            malzenstwa, kiedy nastapil rozpad, o przyczynach rozpadu
            Tu sa setki wypowiedzi - duza ilosc mniej ale troche calkiem sensownych
    • atilka Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 27.08.06, 16:32
      Nic jej nie mów. Wiecej jej nie zdradzaj! Sama byłam zdradzana i wiem, że
      wolałabym niewiedzieć. Jak się dowiedziałam to roztalismy sie na kilka m-cy,
      ale bardzo cierpiałam. Jak emocje wycichły pogodzilismy sie, ale nigdy juz nie
      było tak samo, ja sie zmieniłam. A najwiekszy zal miałam do niego, że był
      tak "głupi" ze wszyscy wkoło wiedzieli. Bardzo sie kochaliśmy i ze wzgledu na
      mnie powinien umiec zachowac to w tajemnicy. Tylko, moze ja nie jestem typowa
      kobietą i nie uważam, ze zdrada jest czyms najgorszym dla zwiazku, najgorsze
      jest złe traktowanie kobiety, pozwalanie na to, zeby czyła sie gorsza od
      innych, brak czyłości i miłości, okłamywanie mimo nie zbitych dowodów. Teraz
      roztaliśmy się juz na zawsze (ale nie przez zdrady), i mam nadzieje, ze jesi
      kogos poznam to bedę mogła uwierzyc na nowo w wierność w związku.
      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 28.08.06, 19:41
        Dobrze napisalas dzieki podoba mi sie to
        Zycze powodzenia
    • kra.kra Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 27.08.06, 17:40
      Nie jestem samotna, ale chcę się wypowiedzieć. Nie przeczytałam całego wątku,
      bo tak z czasem nietęgo. Dziewczyny mówią: nie mów itd, a ja myślę, że
      powiedzieć powinienneś. Cokolwiek się stanie później, to jest jedyny sposób,
      aby poczuć się lepiej. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, ale ja wolałabym wiedzieć,
      bo tak naprawdę to twoja żona zupełnie cię nie zna. Jeśli ją kochasz, żałujesz,
      potrzebujesz jej, to jak chcesz przeżyć z nią kolejne 40 lat? Z kobietą, która
      nie wie o twoim temperamencie, potrzebach itp. Może odejdzie od ciebie,
      zraniona, pozbawiona perspektyw, rozżalona, ale to jedyna metoda abyś nie
      myślał i nie analizował tego wciąż i wciąż od nowa.
      Może moja rada jest do bani, ale sama zostałam zdradzona i wybaczyłam i żyjemy
      razem i się kochamy, a mój mąż ma teraz alergie na zdrady, bo konsekwencje tej
      jednej wciąż za nim chodząwink
      Każdy sam układa swój scenariusz życia i zrobisz to, co uznasz za najlepsze.
      Pozdro
      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 28.08.06, 19:46
        Hmm powiedziec - wiem, ze odejdzie to pewne... Chyba za duzo strace i ja ona
        Rozmawialem ostatnio - tak o tym ogolnie - nie bedzie raczej przebaczenia.
        Chyba jednak nie powiem ...A co do mnie - zapomniec , rzucic sie w wir pracy,
        powrot do uprawania sportu - moze przejdzie Pamieci nie wymaze ale moze gdzie
        uda sie schowac z tym
    • nangaparbat3 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 27.08.06, 21:10
      Ufff. Przejrzałam watek.
      Na pewno sie przebadaj. Hiv, ale tez wszystkie mozliwe żółtaczki, opryszczka,
      chlamydie, i syf, tak tak, panoszy się.
      Na pewno nie mow zonie. Nie ma po co.
      Ale mnie interesuje cos zupelnie innego: dlaczego chcesz z nią zostać? po co Ci
      ona? Lubisz ją? Przywiazałeś się? A moze jednak kochasz? Ja nie wiem - moze
      niediokładnie sie wczytywałam, za szybko, ale niczego się nie doczytalam na ten
      temat.
      Gdybym była na miejscu Twojej zony, wszystko zależaloby od tego, jak byś mnie
      traktował. Mnie sie wydaje, ze w małzeństwie najwazniejsza jest zwykła ludzka
      zyczliwość, czułość, lojalność w zyciu - a w seksie moze mniej. Zaraz mnie tu
      zjedzą, ale już dawno na jakims forum pisalam, ze wolalabym, żebym maż mnie
      zdradzał, ale szedl ze mną do lóżka chcąc to robić ze mną, a nie zeby był
      wierny i uzywał mnie zamiast pań, na ktore naprawde miałby ochotę. To jest
      jednak postawa rzadka i proszę nie oczekuj,że Twoja zona może miec podobną -
      morda w kubeł, jak napisała Floric.
      A po rozgrzeszenie do konfesjonału.
      • nangaparbat3 PS 27.08.06, 21:11
        a własciwie dlaczego pytasz o to samotne kobiety - proszę lepiej pytać mężatki.
      • chris_warsaw Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 28.08.06, 19:56
        Co do badan - przechodzilem na biezaco i regularnie -
        (poza tym z panienkami z ulicy to nic chodzilem do lozka)
        W sumie analizujac to jednak czuje cos do niej (kocham ja jak kto woli) lubie ,
        troszke przywiazanie (ale u mnie to niewiele znaczy np nie przywiazuje sie do
        miejsc - zmienialem w zyciu 10 razy miejsce zamieszkania)
        Jak ja traktuje - z ostatnich dni - ma problem zdrowotny powazny (grozi
        usuniecie macicy). Dowiedzialem sie o tym piec dni temu. Konieczna operacja -
        bedzie ja miala w Szwajcarii za dwa tygodnie .... nie napisze wiecej bo znowuz
        sie do mnie przyczepia ze sie chwale.
        • natasza39 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 28.08.06, 20:01
          chris_warsaw napisał:


          > Jak ja traktuje - z ostatnich dni - ma problem zdrowotny powazny (grozi
          > usuniecie macicy). Dowiedzialem sie o tym piec dni temu. Konieczna operacja -
          > bedzie ja miala w Szwajcarii za dwa tygodnie .... nie napisze wiecej bo
          znowuz
          > sie do mnie przyczepia ze sie chwale.


          To znaczy czym niby sie chwalisz, bo ja nie kumam?
          • nangaparbat3 Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 28.08.06, 21:01
            Pewnie ze zapłacił.
            Chris, mam nadzieje ze pojedziesz z zona do Szajcarii i bedziesz ja
            pielęgnować.
        • nangaparbat3 Chłopie, jeśli sądzisz 28.08.06, 21:03
          że tylko "panienka z ulicy" moze Cie czymś zakazić, to gratuluje dobrego
          samopoczucia. I ignorancji.
          • natasza39 Re: Chłopie, jeśli sądzisz 28.08.06, 21:24
            nangaparbat3 napisała:

            > że tylko "panienka z ulicy" moze Cie czymś zakazić, to gratuluje dobrego
            > samopoczucia. I ignorancji.

            Chociażby kłykcica, która nie leczona może nawet spowodowac nowotwór.
            Oczywiście u kobiety.
            Nie dość, że ignorant, to nie wiadomo czy tej nieswiadomej niczego zony jakimś
            świństwem nie zaraził, a teraz ja leczyć będzie w Szwajcarii!
            Tfu!!!
            Rzygać mi się chce!
            Ale bydlę!
            Sorry innych forumowiczów, ale nie wytrzymałam!
            • nangaparbat3 Oj, Natasza 29.08.06, 17:07
              taka Cie jeszcze nie znalam.
              Ale faktycznie - jesli zona ma nowotwor szyjki (co nie daj Bóg), to jak
              najbardziej.
              • chris_warsaw Re: Oj, Natasza 01.09.06, 00:11
                Przecztaj moja odpowiedz Nataszy
            • chris_warsaw Re: Chłopie, jeśli sądzisz 01.09.06, 00:10
              Po pierwsze to nie ma nic wspólnego z tym co myslisz - forma wrednego
              endometrium, ktore grozi przerzutami na inne organy, jest dosc duze. Grozi
              usunieciem macicy w skrajnym przypadku. Oparte o kosc lonowa. W Polsce miala
              juz dwie operacje (laparoskopia i operacja) i nici bo sie odnawia. Trzeba
              usunac, dosc dokladnie (kosc!) + ustawie terapie hormonalna - w Polsce niestety
              bedzie to niewykonalne .....
              W USA endometrioza jest w takim formie rozwojowej uwazana za nowotwor, ktory
              moze sie uzlosliwic.
              Latwo zarzucac ingornacje jak sie samemu nic nie wie - tam niewatpliwie
              zadawalem sie z roznymi i nie badalem sie
              Nie jestem prymitywnym samczym idiota (to chyba najdelikatniejsze okreslenie na
              jakie moge zasluzyc) jak mnie osadzasz i badalem sie regularnie (co 2 miesiace
              przez kilka ostatnich lat).
              Byc moze na temat chorob kobiecych, dermatologicznych wiem nie mnie a moze
              wiecej niz Ty.
              Aha a jak masz problemy z wymiotami to idz do gastrologa,ginekolog tutaj nic nie
              pomoze. Taki odruch moze byc rowniez objawem problemow nerwowych a od tego
              rowniez gastrolog nie pomoze.. Dziwie sie Tobie do sprawialas wrazenie
              inteligentniejszej kobiety, majacej troche wiecej kultury ale czasem i ja sie
              myle...
              • luna67 Re: Chłopie, jeśli sądzisz 01.09.06, 00:27
                chris widze, ze ciebie to sumienie jednak za bardzo gryzie, bo jeszcze nie
                spiszsmile Przeczytaj dokladnie z czego moze sie wziazc rak organow rodnych
                kobiety, moze wtedy zrozumiesz swoj udzial w tymsad(((((
                • chris_warsaw Re: Chłopie, jeśli sądzisz 01.09.06, 00:47
                  Endometrioza pojawila sie po raz pierwszy jeszcze przed slubem (laparoskopia
                  byla w dwa tygodnie po slubie) A jesli jestes w stanie powiedziec skad sie
                  bieze w ogole (zrodlo powstania) to dostaniesz Nobla z medycyny. M in z racji
                  pracy i moich interesow znam wielu lekarzy profesorow w tym 3 ginekologii w
                  Polsce i zadne nie potrafil udzilic odpowiedzi.
                  A sumienie mnie nie gryzie - tylko jestem obecnie w NY a tu jest wczesny wieczor
                  Poza tym jak chcesz zarabiac to musisz pracowac i to nie po 8 godz ale po 14
                  • nangaparbat3 Re: Chłopie, jeśli sądzisz 01.09.06, 16:14
                    >>> sumienie mnie nie gryzie - tylko jestem obecnie w NY a tu jest wczesny
                    wieczor
                    Poza tym jak chcesz zarabiac to musisz pracowac i to nie po 8 godz ale po 14

                    Chris, odpuść.
                    To ile zarabiasz naprawde niewiele ma wspolnego z meritum sprawy. A Ty ciagle
                    się puszysz, popisujesz znajomosciami, forsą.
                    To w złym guście i z lekka irytujace.
                    Myslę też, że większość zagladajacych tu kobiet pracuje 14 godzin na dobę, nie
                    8, a wcale dobrze nie zarabia. Więc wyhamuj.

                    Rzeczywiscie nie ma chyba jak dotąd doniesień, zeby problemy trzonu macicy były
                    spowodowane zakażeniami. Tu chyba raczej hormony mają więcej do powiedzenia.
                    Natomiast wiadomo na pewno, że majac tak wiele partnerek mężczyzna naraża stałą
                    partnerke na raka szyjki. No chyba ze za kazdym razem stosuje prezerwatywę.

                    Jeśli Wam sie poszczęsciło to dobrze.
                    W Szwajcarii dobrze operują, mielismy w rodzinie taki przypadek, operacja u nas
                    dała fatalne powiklania (spowodowane brudem, przykro mi to pisać , ale tak
                    był), w Szwajcarii wszystko szczęśliwie naprawili i wyglada na to, ze raz na
                    zawsze.
                    Ale z tego co piszesz to wyglada na poważną operację, dbaj o żonę, bądź dla
                    niej czuły i nie opowiadaj, co Ci leży na sumieniu.
                    Przypomniała mi sie taka wypowiedź jakiegos zydowskiego teologa (cytuje z
                    pamieci): jeśli zrobiłeś coś złego, nie romyslaj o tym, bo im wiecej bedziesz o
                    tym myśleć, tym głębiej pogrążysz się w złu, które uczyniłeś. Zrobiłeś coś
                    złego - dla rownowagi zrob coś dobrego.
                    • chris_warsaw Re: Chłopie, jeśli sądzisz 01.09.06, 16:19
                      ok masz racje dzieki za chyba najmadrzejsza wypowiedz
              • natasza39 Re: Chłopie, jeśli sądzisz 01.09.06, 01:11
                chris_warsaw napisał:
                >Dziwie sie Tobie do sprawialas wrazenie
                > inteligentniejszej kobiety, majacej troche wiecej kultury ale czasem i ja sie
                > myle...

                Właśnie ze wzgledu na swoja inteligencję i kulture nie nazwe dosadniej tego co
                robisz i jakim jestes człowiekiem.
                W pewnym momencie, watku wylazł z ciebie paskudny materialista, który uważa, że
                wszystko na świecie mozna kupić za mamonę, a takich ludzi nie cierpie.
                Chciałes miec niezły seks, to go kupowałeś. I nie mówię tu o tym, ze chodziłeś
                na przysłowiowe "dziwki spod latarni" tylko impoowałeś swoją forsa takim jak
                ty. Dlatego miałes ten seks. Przeciętniak zapieprzajacy za srednia krajowa ani
                czasu na seks nie ma, ani zaden z niego kąsek dla cichodajek.
                Twoje dalsze wypowiedzi o tym jaki to ty wielki jestes, bo wszystko co ta zona
                ma to dzięki twojej pracy, to juz po prostu ludzkie pojęcie przechodzi!
                Ty naprawde myslisz, ze wszystko na tym świecie da się kupic i każdemu
                zaimponujesz tym swoim szmalem?
                Wielki macho zafunduje swojej żonie operację w Szwajcarii bo go na to stać.
                A jakis biedak co nigdy w zyciu na inna babę nie popatrzył nawet może teraz
                patrzy jak jego zona umiera, bo jest skazany na państwowy szpitaj w Pcimiu!
                No ale oczywiście to ty jesteś ten dobry!

                Acha i dla twojej wiadomości!
                Wcale nie trzeba byc teraz w NY zeby wiedzieć, ze zapieprza się czasem i dłużej
                niz 16 godzin/dobę!
                Ja też teraz pracuję i tez wszystko co mam osiągnęłam dzięki swojej cięzkiej
                pracy i temu, ze chodze często niewyspana.
                Ale przynajmniej mam świadomość tego, że te pieniadze które zarabiam to tylko
                srodek, a nie cel sam w sobie.
                Zegnam cie kulturalny, inteligentny i madry facecie.
                Mam nadzieje nikogo takiego w realu nie spotkać!

                A moje problemy gastryczne nasilaja sie tylko wtedy jak czasem za duzó wypiję,
                ostrego pojem, albo czytam lub słyszę jak zwykłe palanty uwazaja się za
                kulturalnych, inteligentnych i madrych tylko dlatego, ze maja trochę więcej na
                koncie!

                • chris_warsaw Re: Chłopie, jeśli sądzisz 01.09.06, 01:43
                  A czy ja kogos z czasu czy kasy rozliczam?
                  Co do tego co osiagnalem to poczytaj miedzy wierszami. Osiagnalem to ryzykujac
                  nawet i zyciem, czego raczej ten przecietniak nie podja by sie (chyba ze
                  zolnierz - on ma to wliczone). Wiesz pieniadze sa po to aby je wydawac i
                  inwestowac, ale inwestowac i wydawca po to aby ich miec wiecej aby znow moc
                  wydawac i inwestowac.
                  Nikomu nie bronie ryzykowac, zadluzac sie, wychodzic z dlugow, nie spac po
                  nocach - tu pelen szacunek do Ciebie. Cenie ludzi ktorzy sa uparci i daza do
                  celow ...
                  Poza tym kto powiedzial ze wszyscy maja byc piekni, bogaci, szczesliwi i
                  zadowoleni z zycia?
                  Czy powiedzialem ze jestem kulturalny i madry ? Ok moze nie zawsze i nie WOBEC
                  WSZYSTKICH .....A Ty o sobie powiesz? Ideal i aniol?
                  Jestem twardy, uparty, moze lekko "znieczulony" i uodporniony.
                  Kiedys popelnilem wiele bledow i chyba wciaz popelniam ( no moze uwazam sie za
                  inteligentnego rozumiejac to jako sume wiedzy wrodzonej i nabytej).
                  Nie mysle ze wszystko kupic moge lecz czy majac troche wiecej niz mniej chyba
                  sie przyjemniej i latwiej sie zyje, nieprawdaz? jesli nie to po co zasuwaz po 16
                  godzin? Moze 12 wystarczy?
                  Co do spotkania to tez nie chcialbym spotkac tak wiele przemadrzalej osoby -
                  brrr ucieklby albo i zaplacil aby poszla. Na szczescie zyjemy w innych
                  swiatach i nie spotkamy sie
                  • natasza39 Re: Chłopie, jeśli sądzisz 01.09.06, 02:00
                    chris_warsaw napisał:

                    >Osiagnalem to ryzykujac
                    > nawet i zyciem, czego raczej ten przecietniak nie podja by sie (chyba ze
                    > zolnierz - on ma to wliczone).

                    Na przykład najemnik tez ryzykuje zyciem i tez ma to wliczone.
                    Przecięctniak tego się napewno nie podejmie, bo najemnik too coś co stoi na
                    arenie wojennej nizej niz pies. Przeciętniak się na cos takiego nie nadaje.
                    Handlarz bronia, czy narkotyków tez ma wliczone, a jest zwykłym przestępcą.
                    Czym się chwalisz?

                    Ja tam na twoim miejscu tą Jugosławią bym sie tak nie chwaliła. Akurat trafiłes
                    na osobę która doskonale kuma temat. I z mojej wiedzy nikt porządny tam się nie
                    dorobił.
                    Na wojnie dobrze wychodza tylko najemnicy, handlarze bronia, złodzieje i
                    kombinatorzy, no i może niektórzy politycy. Zadni na szacunek społeczny nie
                    zasługuja.
                    I nie opowiadaj, ze z misją humanitarna z niejaka "och..ską" tam jeżdziłeś!

                    > Co do spotkania to tez nie chcialbym spotkac tak wiele przemadrzalej osoby -
                    > brrr ucieklby albo i zaplacil aby poszla.

                    Nie ma takich pieniędzy. Nie każdemu możesz zapłacicsmile


                    >Na szczescie zyjemy w innych swiatach i nie spotkamy sie

                    Swiat jeden, tylko inne kryteria wartości (na szczęście dla mnie!)



                    • chris_warsaw Re: Chłopie, jeśli sądzisz 01.09.06, 13:16
                      No to rozum juz Tobie odebralo - tak bylem psem wojny, zabijalem, gwalcilem,
                      handlowalem dragami, kalachami, bazukami i czolgami. Jestem kryminalista po
                      trzech kierunkach studiow ze znajomoscia czterech jezykow obych, gangsterem
                      prowadzacym spora firme.
                      NIe jedzilem z misja humanitrana - ale ratowac dla dwoch zachodnich koncernow
                      to co tam utopili . Nie byl to szaber zastrzegam a jedynie zabezpieczenie
                      majatku wlasicieli i jego wywiezienie lub ewentualnie ukrycie w bezpiecznym
                      miejscu - za zrobiona rzecz byl dobry procent od tego majatku. Bylo to w sumie
                      co najmniej 7 takich grup jak ta w ktorej ja bylem (szwajcarsko-amerykanska)
                      w tym takze chyba polsko-niemiecka.
                      • a1ngela Re: Chłopie, jeśli sądzisz 01.09.06, 14:19
                        od tej waszej gadki naprawde sie juz powoli niedobrze robi...
                        dajcie spokoj...
                        • natasza39 Re: Chłopie, jeśli sądzisz 01.09.06, 14:45
                          a1ngela napisała:

                          > od tej waszej gadki naprawde sie juz powoli niedobrze robi...
                          > dajcie spokoj...



                          Nie ma obowiązku czytaćsmile
                          • lilith76 Re: Chłopie, jeśli sądzisz 01.09.06, 15:45
                            natasza39, bo tu zaraz jakaś chemia zaiskrzy... ;D
                            • chris_warsaw Re: Chłopie, jeśli sądzisz 01.09.06, 15:57
                              Raczej nieeeeee.
                              Wyznajesz teorie przyciagania przeciwienstw?
                            • natasza39 Re: Chłopie, jeśli sądzisz 02.09.06, 10:54
                              ja_ga napisała:

                              > Bardzo dziękuję.
                              > Ojciec ma "kupę" kasy, ale jest totalnym sknerą. Na dodatek jego matka jest
                              > adwokatką...


                              Boże broń! JAk w tym kawale o blondynkach. Nie spotkamy sie na szczęscie w
                              REALU bo u mnie jest tylko BIEDRONKA!
                            • natasza39 Sorry źle mi się wkleiło! 02.09.06, 10:55
                              lilith76 napisała:

                              > natasza39, bo tu zaraz jakaś chemia zaiskrzy... ;D

                              Oczywiscie poprzednia wypowiedx nyła do tego co napisała lilith
                              • chris_warsaw Re: Sorry źle mi się wkleiło! 02.09.06, 11:25
                                Hehehe a ja juz mialem nadzieje ......
                                • natasza39 Ok chris! 02.09.06, 11:53
                                  Koniec tematu!
                                  Rób tak jak ci doradziła nanga, a zonię zyczę aby wszystko poszło na medal.
                                  Jak wierzysz w Boga, opatrznosc, czy jakąś siłę wyższą to zrób wszystko aby ona
                                  nie cieprpiała za twoje wurzuty sumienia spóźnione.
                                  Postaraj sie jej wynagrodzić to co zrobiłeś. Kazdym dniem do końca!
                                  • jogo2 Re: jeszcze kilka słów 02.09.06, 14:54
                                    Przeczytałam z zainteresowaniem cały wątek. Z jednej strony, podobne refleksje
                                    miał chyba kotś o nicku: angela, pozazdrościć emocjonującego życia, z drugiej
                                    strony, chyba nie tylko o różnice temperamentów tu chodziło i być może chodzi.
                                    Oczywiście co do samej istoty wątku jestem tego samego zdania co prawie wszyscy
                                    - nic nie należy mówić na ten temat, a tak poza tym, sporo czasu się nie
                                    widywaliście. Ty w rozjazdach, Twoja żona - uregulowane, spokojne życie. Mogła
                                    między Wami powstać jakaś, jakby tu powiedzieć, nie uciekając w banał, przepaść,
                                    którą może być trudno "zasypać"? W każdym razie moment na zmiany chyba dobry -
                                    być razem w chorobie, której szczęśliwego wyniku (operacji) życzę.

                                    Pozdrawiam,
                                    • chris_warsaw Re: jeszcze kilka słów 02.09.06, 17:28
                                      Dziekuje za wywazona i bezeemocjonalna wypowiedz - fakt moje zycie bylo dosc
                                      burzliwe, na pelnych obrotach. Ok 1/4 roku poza domem
                                      Teraz juz zwolnilem - doszedlem do czegos i zwalniam z piatego biegu na czwarty
                                      Za zyczenia dziekuje - 10 -ego wrzesnia lecimy do Szwajcarii - mam nadzieje, ze
                                      bedzie ok

              • pelagaa Re: Chłopie, jeśli sądzisz 02.09.06, 21:03
                > ale czasem i ja sie myle...

                A lyzka na to: niemozliwe.
                I juz wiemy wszystko.
                ble.....
    • ola33333 Re: Facet, badz konsekwentny ! 03.09.06, 09:49
      Sluchaj, nie chce mi sie czytac tych wszystkich wpisow tutaj, wiec odpowiadam
      na Twoj pierwszy: chodziles ma boki przez wiele lat, a teraz obudzily sie w
      Tobie wyrzuty sumienia ?

      To badz konsekwnetny i sam sobie z tym radz, albo idz do psychologa.
      W zadnym razie nie spowiadaj sie swojej zonie, bo ona na wysluchiwanie takich
      historii nie zasluzyla !!! Bardzo bys ja zranil !!! Czyli milcz do grobowej
      deski !

      Jak Cie tak wyrzuty sumienia teraz ruszaja, to staraj sie byc TERAZ czulym
      mezem i ojcem, a nie obciazaj rodziny swoja przeszloscia..

      Ja nikogo nie osadzam, nikt nie jest swiety, ale po co ranic innych
      niepotrzebnie.
    • kubinka Re: Mam pytanie do samotnych kobiet 04.09.06, 00:53
      Pewnie teraz jest dobra-jak się zestarzałeś i trudniej wyrwać inna!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja