alimenty w konkubinacie

21.08.06, 12:53
Jestem mama 3 mies Dzidziusia, szczesliwie nie wyszlam za maz, ale (na razie )
mieskzamy razem. Jak z alimenami na zrecz dziecka, czybeda problemy? Czy
trzeba udowadniac z czyjej winy od niego odchodze? I ile tych alimentow moge
dostac przy jego pensji 3800 brutto. Bardzo prosze o rade, bo jestem zupelnie
zielona w temacie.
    • lilith76 Re: alimenty w konkubinacie 21.08.06, 13:00
      Czy
      > trzeba udowadniac z czyjej winy od niego odchodze?

      To jedna z wad/zalet konkubinatu, że można odejść bez podania przyczyny, ustalania winy.
      • kwiatuszek_25 Re: alimenty w konkubinacie 21.08.06, 13:42
        tak, ale czy to bedzie mialojakiswplyw an wysokosc zasadzonych alimentow.Bo nie
        ukrywam, ze bede robic wszytsko, zeby sk... w skarpetkach puscic, albo i bez.
        • natasza39 Re: alimenty w konkubinacie 21.08.06, 13:45
          kwiatuszek_25 napisała:

          > tak, ale czy to bedzie mialojakiswplyw an wysokosc zasadzonych alimentow.Bo
          nie
          > ukrywam, ze bede robic wszytsko, zeby sk... w skarpetkach puscic, albo i bez.

          Urocze, naprawdęsmile
          Nie ma wpływu na wysokosć alimentów, to czy był sk...em czy nie.
          wysokośc alimentów jest wypadkowa uzasadnionych potrzeb dziecka oraz wysokoscia
          jego zarobków.
          Tobie nie należy się nic. Tylko dziecku.
        • karaboo Re: alimenty w konkubinacie 21.08.06, 14:01
          Grunt to dobro dziecka nie? Takie jak ty kipiące złością są żałosne.Bo te twoje
          teksty wskazują na to że chcesz tylko dokopać. Na szczęscie twój facet nie musi
          Ciebie utrzymywać tylko bedzie łożyć na dziecko.Co do puszczenia w skarpetkach
          to nie licz na to że az taka mocna jesteś.Myśl lepiej o dziecku a nie o tym jak
          dokopać byłemu, to nie będzie "uciekał" może przed płaceniem.Jak przesadzisz z
          ta swoją złością to może się to obrócic przeciwko Tobie.To że się rozstajecie
          nie znaczy.
          • kwiatuszek_25 Re: alimenty w konkubinacie 21.08.06, 14:11
            Wlasnie dlatego,ze grunt dla mnie to dobro dziecka, bo nie bedzie wydawal
            pieniedzy na swoje "kolezanki" tylko na dziecko. I nie chodzi o to, ze to mnie
            cos zrobil, tylko, ze moje dziecko bedzie placic za jego zachowanie. Ja nie
            zarabiam az tyle,zeby dziecku zapewnic spokojnie wszystko, czego potrzebuje, bo
            probke juz mialalm po 2 wizytach u specjalistow. Dlatego karaboo zatsanow sie
            zanim kogos osadzisz.

            Nadal prosze o pomoc - ile uwzgladniajac potrzeby 3 mies dziecka i zarobi ojca
            (3800 brutto) moze to byc.
            • karaboo Re: alimenty w konkubinacie 21.08.06, 14:21
              Ja nie osądzam tylko co ty chcesz osiagnąc? ukarac go na całe życie że ma z
              tobą dziecko? bo tak z twoich wypowiedzi wynika.Jak to nazywasz koleżanki będą
              i pewnego dnia pewnie jakas zostanie na dłużej i byc może założy rodzinę i
              będzie miał inne dzieci.Rozumiem , że teraz jestes zła, rozżalona i w cięzkiej
              sytuacji bo to na ciebie spadnie obowiązek wychowywania dziecka.Ale jak
              będziesz ziała złością w stosunku do niego a twoje działania bedą ukierunkowane
              chęcią mu dokopania to będzie się "bronił".Poczytaj na forach co robia faceci
              żeby nie płacić alimentów i to nie zawsze maja ułatwiającoa im podejmowanie
              takich decyzji " dobrze nastawiona byłą".Niektórzy poprostu sa tacy( nie będę
              używała słów ).Tylko tyle chciałam ci powiedzieć.Będzie kombinował jak płacic
              najmniej.
            • natasza39 Re: alimenty w konkubinacie 21.08.06, 15:05
              kwiatuszek_25 napisała:

              > Nadal prosze o pomoc - ile uwzgladniajac potrzeby 3 mies dziecka i zarobi ojca
              > (3800 brutto) moze to byc.

              Z tego co dziewczyny piszą, ile dostaja alimentów na dziecko, to maks.500 zł.
              Raczej watpię, aby sad uznał, ze utrzymanie malucha, może kosztować więcej niż
              800-1000 zł/m-c. Weź poprawkę na to w jakim kraju żyjesz i ile przeciętnie
              tutaj ludzie zarabiaja.
              I jeszcze jedno...
              Na "posiadaniu" dziecka, to się jeszcze nikt normalny, nigdy nie dorobił.
              Przygotuj się na to, że przez najbliższe 19-25 lat (zalezy czy trafi Ci się
              osobnik pragnacy się uczyć, czy raczej tępy) bedziesz dokładała do tego
              interesu.
              • burza4 Re: alimenty w konkubinacie 21.08.06, 20:02
                natasza39 napisała:

                nie ma żadnego "max" - równie dobrze może to być i 1500 zł - zależy od wielu
                czynników. W Warszawie ponad tysiąc zł kosztuje wynajęcie niani, więc maluch
                kosztuje niejednokrotnie więcej niż starsze dziecko.
                • natasza39 Re: alimenty w konkubinacie 22.08.06, 00:14
                  burza4 napisała:

                  > natasza39 napisała:
                  >
                  > nie ma żadnego "max" - równie dobrze może to być i 1500 zł - zależy od wielu
                  > czynników.

                  A niech dostanie tych alimentów nawet 3000!
                  Powiedz mi tylko, czy któraś z dziewczyn tu piszących ma 1500 zł alimentów na
                  dziecko w systuacji gdzie facet zarabia w okolicach 3000.
                  Lepiej się rozczarowac per + niż -
    • monsyl26 Re: alimenty w konkubinacie 21.08.06, 15:01
      hello
      a ja slyszalam,ze facet tez moze placic na Ciebie jak nie masz zadnych dochodow.
      Moze placic do momentu az dziecko nie pojdzie do przedszkola.A Ty wtedy
      bedziesz mogla isc do pracy.

      Pozdrawiam i 3maj sie.
      • natasza39 Re: alimenty w konkubinacie 21.08.06, 15:10
        monsyl26 napisała:

        > hello
        > a ja slyszalam,ze facet tez moze placic na Ciebie jak nie masz zadnych
        dochodow
        > .
        > Moze placic do momentu az dziecko nie pojdzie do przedszkola.A Ty wtedy
        > bedziesz mogla isc do pracy.

        W wolnym zwiazku jak byli?
        Gdyby byli małżeńswtem i rozwód byłby z jego winy, to owszem, ale tak to marne
        szanse.
        Próbować można. Napisac można. A co sad zawyrokuje, to juz inna sprawa.
        W kazdym badź razie logicznym by było, gdyby on ponosił koszty dodatkowe,
        dopóki dziecko nie skończy 3 lat, ale w przypadku kiedy dziewczyna pracuje, a
        jak napisała pracuje, mozna powalczyć co jedynie o 50% kosztów opiekunki na
        czas nieobecnosci matki.
        • burza4 Re: alimenty w konkubinacie 21.08.06, 20:08
          natasza39 napisała:
          > Próbować można. Napisac można. A co sad zawyrokuje, to juz inna sprawa.
          > W kazdym badź razie logicznym by było, gdyby on ponosił koszty dodatkowe,
          > dopóki dziecko nie skończy 3 lat, ale w przypadku kiedy dziewczyna pracuje, a
          > jak napisała pracuje, mozna powalczyć co jedynie o 50% kosztów opiekunki na
          > czas nieobecnosci matki.

          z ciekawości - czemu niby matka może wystąpić jedynie o 50% kosztów opiekunki?
          wylicza się WSZYSTKIE koszty - prąd, gaz, wynajęcie mieszkania, wakacje,
          lekarzy, ubrania, opiekę itd. Zresztą - przecież nigdzie w prawie nie ma
          zapisu, że rodzice pokrywają równo po połowie koszty utrzymania dziecka, skoro
          matka sprawuje bezpośrednią opiekę to jest to formą alimentacji.
          • natasza39 Re: alimenty w konkubinacie 22.08.06, 00:24
            burza4 napisała:
            > z ciekawości - czemu niby matka może wystąpić jedynie o 50% kosztów
            opiekunki?
            > wylicza się WSZYSTKIE koszty - prąd, gaz, wynajęcie mieszkania, wakacje,
            > lekarzy, ubrania, opiekę itd. Zresztą - przecież nigdzie w prawie nie ma
            > zapisu, że rodzice pokrywają równo po połowie koszty utrzymania dziecka,
            skoro
            > matka sprawuje bezpośrednią opiekę to jest to formą alimentacji.

            Wystapic może , a czy dostanie....
            A poza tym ja pisałam o opiekunce poza kosztami pradu gazu etc.
            A ponadto co mnie napadasz?
            Mozna dziewczynie obiecywac gruszki na wierzbie i mamić ja
            perspektywa "puszczenia gościa w skarpetkach albo i bez". Tylko po co? Praktyka
            tego nie potwierdza.
            Ilu facetów płaci takie sumy, żeby mozna było się na tym dorobić?
            Odebrałam ten post jako chec dokopania facetowi poprzez fakt posiadania przez
            autirke watku dziecka z obwinionym.
            Ja nie wiem, czy to dziecko z gwałtu jest. Jesli tak to zwracam honor.
            Jesli autorka watku podejmowała decyzję o posiadaniu dziecka świadomie, to
            trzeba rozwiać jej marzenia o tym że faktem alimentacji faceta udupi i się na
            nim za jakies tam niepowodzenia w związku odegra.
            Jeszcze nigdy nikt NORMALNY na posiadaniu dziecka się ani nie DOROBIŁ, ani nie
            ODEGRAŁ. Dziecko to wspólna odpowiedzialnosć. W przypadkach, gdy w zwiazku cos
            nie wyszło ta odpowiedzialnosc spoczywa głównie na matce.
            I jak świat światem nikt jej tej odpowiedzialności nie zrefinansuje.
            Ja przynajmniej w zyciu swoim takich przypadków nie znam.
            Poza jedna moja sąsiadka, ale ona to margines społeczny, a ja mam nadzieje, że
            żadna taka pokroju mojej sąsiadki tu nie pisze.

            • kwiatuszek_25 Re: alimenty w konkubinacie 22.08.06, 09:37
              Ojjjjjjjjjjjj. Rozżalona to jestem, ale odgrywać się na nim nie potrzebuję, bo
              mi to w niczym nie pomoże. Chcę mieć głowę spokojną o dziecko. Praktyka
              pokazała, że mimo iż zarabiam niewiele, to starczało mi na siebie i odłożyłam
              tyle, że oszczędności miałam więcej od ojca dziekca, który pensję ma ponad 2x
              taką. I jestesm an tyle zaradną mamą, że zarobiłabym i na Dzidzia, ale kosztem
              nie widywania go, a chyba nie o to w życiu chodzi, żeby własnego dziecka nie
              widywać. A marzeniem mojego życia nie było pobieranie alimentów, tyko posiadanie
              szczęśliwej rodziny, o która nadal walczę, czekając na cud już bardziej - ale
              przecież one się zdarzają ("Anioł w Krakowie");
            • burza4 Re: alimenty w konkubinacie 22.08.06, 10:58
              To niech wystąpi i zobaczy co z tego wyjdzie - jak nie wystąpi to na pewno nie
              dostanie.

              Nie popieram idei "puszczania w skarpetkach" ale i nie popieram podejścia, że
              nie należy nawet próbować egzekwować przyzwoitych alimentów tylko dlatego, że
              pani Kazia z Białegostoku dostała mniej.
    • berek_76 Re: alimenty w konkubinacie 22.08.06, 11:51
      Alimentów można dostać tyle, ile wynika z kosztów utrzymania dziecka,
      uwzględniając wkład każdego z rodziców w sprawowanie opieki.

      Nic nie ma do tego kwestia winy kogokolwiek.

      Alimenty zasądzane sa na potrzeby dziecka, więc nie ma tu także nic do rzeczy
      zapotrzebowanie mamy. Jeśli mama pracuje, oczywiste jest, że ponosi częśc
      kosztów utrzymania dziecka. Jeśli nie ma możliwości pracy - ojciec musi ponieść
      większe koszty albo pomóc w zapewnieniu opieki nad dzieckiem, aby mama mogła
      pracować.

      Na zdrowy rozum.

      Do pomysłu puszczania w skarpetkach się nie odniosę, bo nie ma nic wspólnego z
      dzieckiem i każdy rozsądnie myślący sędzia najwyżej popuka się w głowę. Alimenty
      są pieniędzmi na potrzeby dziecka a nie metoda na ukaranie ojca.

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja