przyszłościowo - dziecko szuka ojca

24.08.06, 07:54
pomogłybyście dziecku poszukać ojca?

ja zdecydowanie tak
jeśli tylko Mały by chciał poznać swojego ojca
pomogłabym poszukać jego adres
pojechałabym z nim, aby mógł go zobaczyć
czy nawet porozmawiać

z żalem, ale pomogłabym
    • paulinaml1 Re: przyszłościowo - dziecko szuka ojca 24.08.06, 09:08
      dziecko szukaloby ojca z nadzieja ze juz bedzie dobrze, ze okaze sie ze tata
      kocha, z ejest dobry i wspanialy. ja w takiej sytuacji porozmawialabym najpierw
      z psychologiem dzieciecym i sie dowiedziala jak to rozwiazac
      • anetina Re: przyszłościowo - dziecko szuka ojca 24.08.06, 09:11
        dziecko szuka ojca tylko wtedy, gdy chce poznać swoje korzenie

        a będąc takim dzieckiem mimo wszystko chciałabym chociaż raz w życiu zobaczyć
        takiego ojca, nie koniecznie utrzymując z nim dalej kontakty
      • kini_m Re: przyszłościowo - dziecko szuka ojca 24.08.06, 09:15
        paulinaml1 napisała:
        > dziecko szukaloby ojca z nadzieja ze juz bedzie dobrze, ze okaze sie ze tata
        > kocha, z ejest dobry i wspanialy

        Uważam że to błąd w twoim założeniu. Bardzo duży błąd.
        JEŚLI KTOŚ SZUKA - TO NIE ZAKŁADA. (to przeczy istocie szukania)
        Obciążasz w tym momencie dziecko swoim zbyt daleko idącym założeniem.
        Dziecko w naturalny sposób kieruje się ciekawością świata.
        Czyniąc takie założenia i chcąc w "taki" sposób chronić dziecko - po prostu
        przenosisz na dziecko swój własny konflikt.
        • paulinaml1 Re: przyszłościowo - dziecko szuka ojca 24.08.06, 09:27
          jestem pewna ze szukajac mozna miec jakies nadzieje. szczegolnie dziecko
          szukajac moze myslec ze jak znajdzie ojca to wszystko bedzie lepiej, dziecko
          nie chce wierzyc ze ojciec nie kocha , bedzie szukalo potwierdzenia na to ze
          tata jest dobrym i cudownym czlowiekiem. dlatego szukajac ma sie jakies
          zalozenia.
          a jak szukasz np skarpetek to nie zakladasz ze sa w szafce pod telewizorem
          prawdopodobnie? wiec popatrz, okazuje sie ze nic tu nie przeczy istocie
          szukania. szukac mozna potwierdzenia swojego zalozenia.
          chce chronic dziecko dlatego w takiej sytuacji najpierw porozmawialabym z
          ekspertem, czyli np psychologiem dzieciecym zeby dziecko nie przezylo
          rozczarowania.
          nie pisz ze to bardzo duzy blad skoro ja tak uwazam, widac ze uwazasz sie za
          najmadrzejszego czlowieka na swiecie.
          pozdrawiam
          • mamatoomaszka Re: przyszłościowo - dziecko szuka ojca 24.08.06, 10:08
            Kazdy czlowiek ma naturalna potrzebe poznania swoich bliskich oraz korzeni ,
            jesli ich nie zna. Znam osoby, ktore nie poznaly swoich rodzicow/rodzica do
            wieku doroslego i bardzo cierpia, np. moja kuzynka, ktora mieszka poza Polska,
            ciagle mi wierci dziure w brzuchu, zebym odnalazla jej ojca, ktorego widziala
            jako 2 letnie dzieko, ktory nigdy do niej potem nie przyszedl, nie zadzwonil,
            nie zaplacil grosza............A ona CHCE go znac. Miala okazje go poznac,
            kiedy miala 15 lat, byla z matka w kawiarni i nieopodal przy stoliku siedzial
            jej ojcie, matka jej to powiedziala i spytala, czy chce go poznac, dziewczyna
            odmowila i wyszla z kawiarni, teraz zaluje. Ojcie, jak sadze, juz nie zyje, nie
            wiem, jak jej to powiedziec, poki co czekam, az sie tainfo sprawdzi.

            Jesli wiec jakies dziecko CHCE poznac swojego rodzica, trzeba mu to ulatwic.
            Moje chcialo, poprosilo o adres siostry ojca..............ateraz zaluje,
            trudno, ale zobaczylo, sprobowalo i wie, a nie przypuszcza, domnimuje, ma
            nadzieje....Po prostu wie, ma jasnosc sytuacji, moze nawet pewnosc, ze to w
            100% jego ojciec, moze mu i o to chodzilo.
          • kini_m Re: przyszłościowo - dziecko szuka ojca 24.08.06, 10:25
            paulinaml1 napisała:
            > jestem pewna ze szukajac mozna miec jakies nadzieje. szczegolnie dziecko
            > szukajac moze myslec ze jak znajdzie ojca to wszystko bedzie lepiej, dziecko
            > nie chce wierzyc ze ojciec nie kocha , bedzie szukalo potwierdzenia na to ze
            > tata jest dobrym i cudownym czlowiekiem. dlatego szukajac ma sie jakies
            > zalozenia.
            Poniekąd tak. Inaczej nic nie pchałoby nas do szukania.
            Ale jednak potrzeba poszukiwania jest znacznie poważniejsza i szersza, niż
            tylko potrzeba znajdywania wyłącznie rzeczy które nas zadowolą.
            Wszak jesli interesuje nas co jest za domem -to owszem mamy cichą nadzieję że
            tam jest coś zadowlającego. Ale jeśli zobaczymy tam kolejny szary budynek, to
            przecież się nie załamujemy.
            Zresztą aby się prawidłowo rozwijać, to człowiek musi tez natrafiać na porażki.
            Nie chrońmy młodego człowieka przed porazkami. Tylko uczymy z nimi radzić.

            > chce chronic dziecko dlatego w takiej sytuacji najpierw porozmawialabym z
            > ekspertem, czyli np psychologiem dzieciecym zeby dziecko nie przezylo
            > rozczarowania.
            Eksperci też są różnej maści. W kwesti psychologi dziecięcej proponuję zajść na
            forum tatusiów i wczytać się w komentarze opini wydawanych przez RODK. Od
            siebie zdradzę że u mojej córki "specjaliści" po prostu przyklepali stanowisko
            matki: wskazanie że wizyty z dzieckiem co 2 tyg. A sąd jednak tego nie przyjął
            (w orzeczeniu czas z córką 2-4 w tyg). Więcc bądźmy realistami co
            do "ekspertów".
            Zresztą żaden ekspert nie odwali za Ciebie twej pomocy dla dziecka.

            > nie pisz ze to bardzo duzy blad skoro ja tak uwazam, widac ze uwazasz sie za
            > najmadrzejszego czlowieka na swiecie.
            Pamiętam że moja opinia jest subiektywna, a nie obiektywna (jakobym był
            najmądrzejszy). Dlatego tez piszę: "Uważam że....", a nie piszę: "Jest to....".
            Po prostu bardzo bardzo bardzo się z tym nie zgadzam.
            • paulinaml1 Re: przyszłościowo - dziecko szuka ojca 24.08.06, 14:14
              ale jesli si eporadze eksperta to nie zrobie na slepo co mi kaze, tylko
              najpierw przemysle co mi powiedzial.
              uwazam ze dziecko szukajace taty na cos liczy tak jak napisala mama tomaszka,
              jej dziecko zobaczylo ojca i teraz zaluje, czyli na cos liczylo.
              dobrze jest pomoc dziecku odnalezc tate ale trzeba delikatnie powiedziec ze
              moze sie rozczarowac
            • paulinaml1 Re: przyszłościowo - dziecko szuka ojca 24.08.06, 14:16
              i co mi teraz powiesz? wink
              • kini_m Re: przyszłościowo - dziecko szuka ojca 24.08.06, 17:06
                paulinaml1 napisała:
                > i co mi teraz powiesz? wink
                Ze jeśli ślepo nie słuchasz ekspertów - to dobrze.
                A zresztą... ukształtowanie własnej opini i tak zawsze trwa dłużej niż jedna
                rozmowa z ekspertem. Zazwyczaj i tak wyciągamy z rad ekspertów tylko to co nam
                akurat odpowiada. Nad własną opinią zawsze staram się pracować jak najprędzej
                (czyt: szukać życzliwości i dobrych punktów). Choc niektórym jak nic przydałoby
                się zmyć łeb.
                Powiedzenie komuś że może się rozczarowac raczej wiele nie daje.
                Najwięcej daje poczucie bliskości i obdarzenie pewnością że będziemu przy
                drugiej osobie w każdej jej decyzji.

    • lilith76 Re: przyszłościowo - dziecko szuka ojca 24.08.06, 13:11
      Raczej trzeba pomóc, bo im większe przeszkody się daje, tym większe mity i nadzieje rodzą się dookoła tego spotkania. A pewnie w większości niesie ono rozczarowanie.
    • escribir Re: przyszłościowo - dziecko szuka ojca 24.08.06, 15:06
      Przeszkód robić nie będę, ale na pewnie nie zachęcę. Jakby co adres jest na
      przelewie wink Tramwaj nr jakis tam dojeżdża wink
      Ja też kiedys chciałam szukać swoim, ale na szczęscie mi minęło. I wbrew opinii
      niektórych to wcale nie świadczy o mojej niedojrzałości- wprost przeciwnie.
Pełna wersja