Do Kini_m i nie tylko-sprawa samotnego ojca

25.08.06, 12:50
Wlasnie jestem po rozmowie z ojcem, ktory walczy o dzieci, zabrane przez ich
matke do jej rodzinnego, patologicznego domu. Z opowiesci ojca
wynika/niestety nie znam drugiej strony konfliktu/, ze jego zona, a matka
dzieci wrocila do swojego rodzinnego domu, gdzie sie pije, zyje w brudzie,
nie pracuje, lezy w lozkach do poludnia..........Ojciec ma firme, mieszka
niedaleko mnie, niezle funkcjonuje, wymagal od zony dbania o dzieci,
wstawania rano, zeby je nakarmila przed przedszkolem czy szkola, troszczenia
sie o higiene dzieci itd. Sam poswiecal dzieciom duzo czasu, uprawial z nimi
sporty, odwozil i przywozil z platnego przedszkola i szkoly, za ktore placil,
jezdzil na wycieczki. Zona wloala lezec, palic papierosy, rozmawiac przez
telefon itd, az wreszcie zbrzydly jej upomnienia meza i wyprowadzila sie do
swoich rodzicow, na szczescie niedaleko stad /3-4 km/. Zapisala dzieci do
przedszkola i szkoly /dzieci jest troje/ blisko miejsca zamieszkania swoich
rodzicow, szkola jest znacznie gorsza od tej, do ktorej dzieci chodzily do
zeszlego roku. Warunki mieszkaniowe sa bez porownania gorsze, bracia matki,
ktorzy tez tam mieszkaja, sa alkoholikami, wszczynaja burdy, sa z tego znani
w okolicy. Ojciec absolutnie nie zgadza sie z tym, co robi z dziecmi ich
matka i chce , aby dzieci zamieszkaly u niego, wrocily do poprzedniej szkoly
i przedszkola itd, a przede wszystkim, aby nie byly w patologicznej rodzinie.
Ojciec podjezdza pod dom tesciow pare razy w tygodniu, z reguly matka nie
wypuszcza do niego dzieci /11, 7 i 5 lat/, teraz pojechal zapytac je, o
ktorej maja rozpoczecie roku szkolnego i czy moga juz jechac po szkolne
zakupy do sklepu, moze wobec zakupow matka zgodzi sie je wypuscic.....
Co ten ojciec ma robic, kto stanie po stronie ojca, ktory w tym wypadku ma
chyba racje, chociaz, jak mowie, nie znam drugiej strony?
Zwracam sie do Ciebie Kini_m, bo , jesli sie nie myle, Ty jestes ojcem.
Chce pomoc temu facetowi, jestem z nim zwiazana zawodowo, sprobuje poznac
matke i zobaczyc druga strone medalu. Wydaje mi sie, ze szkoda by bylo takich
warunkow i takiej przyszlosci u boku ojca poswiecic na rzecz warunkow i
przyszlosci, jakie dzieci maja u boku matki, chociaz rozumiem, ze jaka by
matka nie byla, to zawsze jest matka, chociaz , jesli sama od dziecka zyje w
patologii, to mysle, ze te patologie przenoesie na dzieci.
Napiszcie prosze, co o tym myslicie, a przede wszystkim , co ten ojciec ma
robic?
    • j671 Re: Do Kini_m i nie tylko-sprawa samotnego ojca 27.08.06, 23:55
      Ma walczyć o dziecko. Mnie się udało.
      J...
      • mamatoomaszka Re: Do Kini_m i nie tylko-sprawa samotnego ojca 28.08.06, 09:57
        Jasne, dzieki, on wie, ze ma walczyc, ale JAK i do kogo sie zwrocic o pomoc, bo
        poki co raczej wszyscy uwazaja, ze dzieci powinny byc przy matce. Dlatego tu
        zadaje to pytanie, zeby pomogly osoby, ktore przez to przeszly, prosze o
        napisanie JAK to zrobily. Napisz J671, jak Ci sie udalo do tego doprowadzic,
        jakie przyczyny sklonily sad do przyznania Ci opieki nad dziecmi, bo rozumiem,
        ze to Ci sie udalo!
        • j671 ReDziecko ma dwoje rodziców: tatę i właścicielkę 28.08.06, 10:16
          zajrzyj na stronę ojcowie z trójmiasta,
          w stronę ojca.
          www tata.pl

          Wiele zależy od Ciebie. Musisz walczyć ze stereotypem pozostałości po
          komuniźmie, jakim kieruje się sąd. I nie jest to dobro dziecka a dobro matki.
          Musisz przyjąć metode matki dziecka: bezwzględność, chamstwo, sk...,
          nieustepliwość. Zrób jej parę spraw karnych. Niech dostanie parę wyroków.
          Przyda sie to później.
          3 maj się. J...
          • mauretta Re: ReDziecko ma dwoje rodziców: tatę i właścicie 29.08.06, 01:07
            mamatomaszka polecam strone www.ojcowie.pl tam Twoj znajomy dostanie pomoc
            .Zapewniam .
    • natasza39 Re: Do Kini_m i nie tylko-sprawa samotnego ojca 29.08.06, 06:26
      mamatoomaszka napisała:
      >rozumiem, ze jaka by
      > matka nie byla, to zawsze jest matka,

      I własnie sądy tym sie kieruja przyznając opieke nad dziećmi mastkom, nawet
      najbardziej toksycznym i patologicznym

      >chociaz , jesli sama od dziecka zyje w patologii, to mysle, ze te patologie
      przenoesie na dzieci.

      Oczywiscie, ze tak. Sa oczywiście wyjatki, ale jak sie ktos wychował w takiej
      rodzinie, przesiąkł "atmosferą", to raczej nie zmieni się później.
      Miałam kiedys kumpla, który z taka dziewczyną z rodziny patologicznej (ojciec
      alkoholik skończony, matka poszła w sina dal jak dziewczyna miała lat kilka),
      miał dzieciaka.
      Fajnie (mniej więcej fajnie) było między nimi tylko kilka miesięcy.
      Potem panienka poszła w sina dal, a dzieciaka w wózku zostawiła mu pod pracą w
      srodku zimy.

      Myslę, że facet ma duze szanse aby to jemu dzieci sad przyznał.
      Przede wszystkim doradź kumplowi, żeby na razie zadnymi babami sobie łeb nie
      zaprzatał tylko postawił na dzieci.
      Udowodnić że ma się lepsze warunki, mieszkanie, załatwić pare razy interwencję
      policji. Nie moze tak być, ze matka dzieci nie "puszcza" do ojca nawet po to
      aby zakupy zrobił przed szkoła.
      A przede wszystkim wniosek ojca do sadu o ustalenie stałego zamieszkania dzieci
      przy nim, a nie w jakiejs pijackiej melinie.

      Ale jesli mozesz wysłuchaj tez drugiej strony.
      Osobiście nie chce mi sie wierzyć, ze baba ucieka z takiego "puchu" od meza
      tylko dlatego, ze jej się dzieci nie chce kapać i opierać. Tam musi byc drugie
      dno, albo baba jest skończona patologia.
      • kini_m Re: Do Kini_m i nie tylko-sprawa samotnego ojca 30.08.06, 04:47
        Witam. Właśnie wrociłem sobie z miłego wypoczynku w skałkach. Łoiliśmy ścianki
        przez cztery dni, aż nas deszcz w końcu przegonił. Ale było miło... teraz czuć
        wszystkie kości, mięśnie...eh. Ale wracam już do tematu.
        Najpierw napiszę kilka słów odnośnie wypowiedzi Nataszy:
        > Ale jesli mozesz wysłuchaj tez drugiej strony.
        > Osobiście nie chce mi sie wierzyć, ze baba ucieka z takiego "puchu" od meza
        > tylko dlatego, ze jej się dzieci nie chce kapać i opierać. Tam musi byc
        > drugie dno, albo baba jest skończona patologia.

        Nataszo, w tych słowach w jednej tylko (drugorzędnej) rzeczy się z Tobą
        zgodzę: "nie chce się wierzyć w coś takiego" - bo ja też nie wierzyłem, nie
        chciałem wierzyć w to co się działo z moją rodziną. Chciałem wierzyć że jest
        lepiej niż jest. Ale jeśli rodzic wraca do dziadków, u których sytuacja jest
        taka jak opisano - to się nazywa krótko: "toksyczna rodzina" (sama też
        przytoczyłaś to słowo w tym wątku).
        Otóż masz prawo nie wierzyć w to - bo "toksyczność" trudno wytłumaczyć
        przekonująco w słowach, ona jest wyczuwalna tylko w osobistej obserwacji. Stąd
        rozumiem Twoje niedowierzanie. "Toksyczność" zachodzi właśnie w takiej dziwnej
        sytuacji - gdzie NIBY jest tak dobrze, że nie powinno być tak źle. A jednak !@#$
        %&* [i to albo zrozumiemy bez wielu słów, albo wcale].
        To jest właśnie to drugie dno, dla wielu trudno-zrozumiałe. Problemy
        emocjonolane takiej osoby uzależnionej "toksycznie" nie są zależne od
        ilości "puchu" u męża. Wystarcza zwykła codzienna różnica zdań, aby nagle
        znikąd wybuchła mega-awantura i ten stan nigdy tak do końca nie zanika. Bo
        osobę uzależnioną "toksycznie" można porównać do [nazwę to nieco brutalnie]
        kogoś chorego na raka w psychice. Ale każdemu choremu można pomóc wyleczyć.
        Tylko że ta sytuacja [jako trudna chorba] jest bardzo trudna, a czasem być może
        jest już za późno. Lepiej pogodzić się że tak jest w tej sytuacji.

        Mamotomaszka, być może twój przyjaciel czyni jedno poważne niedociągnięcie: nie
        dąży do tego, czego chce dla dzieci. (W przeciwieństwie do matki - która to
        robi.)
        Niestety, ale j671 ujął to krótko, zwięźle i w jedyny praktyczny sposób:
        > Musisz przyjąć metode matki dziecka: bezwzględność, chamstwo, sk...,
        > nieustepliwość. Zrób jej parę spraw karnych. Niech dostanie parę wyroków.
        > Przyda sie to później.

        To jest jedyny skuteczny wniosek, który płynie z polskich realiów.
        Twój przyjaciel musi też pamiętać, że nie ma żadnego przepisu który odbierałby
        mu dzieci zanim sąd we właściwym orzeczeniu tego nie zrobi. Dlatego tutaj
        wynika "wolna amerykanka" - na którą sąd przymyka oko, a która doprowadza do
        wniosku o którym j671. To wniosek mało szczytny, ale jedyny skuteczny. Albo się
        zdecyduje tak czynić, albo dzieci pozostaną mu tylko na papierze. Drogi ugodowe
        z osobą patologiczną odpadają, bo po prostu już i tak chyba zostały wyczerpane.
        Z dalszego łudzenia się nic nie wyniknie, poza własnym sampoczuciem że coś
        więcej zrobił. Ale sampoczucie to nie dzieci.

        Niestety polskie sądownictwo rodzinne jest kalekie.
        Ja mam od roku na papierze córkę 2-4 x w tyg, ale tylko na papierze bo przez
        rok widzieliśmy się dwa razy. Kwestia egzkucji jest czasochłonna i sprowadza
        się do karania grzywnami drugiego rodzica, ale to dopiero po wydaniu orzeczenia
        przez sąd o ilości czasu z dzieckiem.
        To kolejna smutna okoliczność, która doprowadza do takiego wniosku jaki podał
        j671.

        Krótko w punktach sugestie:
        1. Jak najszybciej złożyć wniosek o uregulowanie sytuacji prawnej dzieci
        (miejsce pobytu przy ojcu + ilość kontaktów z matką) - rozstrzygnięcie niestety
        trwa miesiacami lub dłużej.
        2. Jak najszybciej praktycznie (fizycznie) spowodować miejsce pobytu dzieci u
        siebie. W tym przewidzieć i przygotować na wszelkie trudności jakie może czynić
        drugi rodzic.
        3. Wykazać WSZELKIE okoliczności jakie mogą przemawiać na niekorzyść pobytu
        przy drugim rodzicu. (To ważniejsze niż zalety pobytu u siebie. Tak wynika z
        prawa.) Zbierać na to dowody i przedstawiać w sądzie - w tym świadków.
        4. (Do Ciebie i innych przyjaciół): Wspierajcie go i mówcie o tym. "Jedyny
        słuszny" stereotyp jest bardzo przygniatający psychicznie, podcina skrzydła
        jeśli ktoś nie jest dosyć silny.
        Niech on wierzy, ale też stoi twardo nogami na ziemi, a nie w chmurach.
        Niestety gdzie prawo kalekie tam pozostają łokcie, łokcie, łokcie.

        Chciałbym jak najrzadziej udzielać takich rad, ale w takich okolicznościach jak
        przedstawiasz nie ma czasu na chybioną zwłokę i wspaniałomyślności, za które
        ostatecznie płacą dzieci.
        • kini_m Re: Do Kini_m i nie tylko-sprawa samotnego ojca 30.08.06, 11:08
          ps: odpiszę jeszcze jeden szczegół na priva
          • mamatoomaszka Re: Do Kini_m i nie tylko-sprawa samotnego ojca 30.08.06, 11:39
            Wlasnie tak robimy:
            -zbieramy dowody /policja, lekarz/ mowiace o alkoholizmie w rodzinie matki/ona
            sama raczej nie pije
            -zdjecia swiadczace o zaniedbaniach dzieci np. dzieci bawiace sie po srodku
            ulicy
            -jest prawdopodobienstwo psychiatrycznego leczenia matki/jej ojciec popelnil
            samobojstwo/ale bardzo trudno jest sie czegos dowiedziec
            -ojciec zbiera opinie sasiadow, jako pozniejszych swiadkow
            doszlismy do tego, ze trzeba pokazac, ze matka nie jest w stanie podolac opiece
            nad dziecmi, bo mozliwosci ojca widac golym okiem, zadbany dom, firma i on sam,
            bylam tam wczoraj, bo jak mowie, wspolpracuje z nim, ale zupelnie wybity z
            rytmu, wraca podczs omawiania spraw firmy do swoich spraw rodzinnych, jak
            pomieszany, az trudno z nim pracowac, nie daj Boze, zeby firma zaczela kulec,
            bo by to negatywnie wplynelo na obraz ojca w sadzie.
            • kini_m Re: Do Kini_m i nie tylko-sprawa samotnego ojca 30.08.06, 14:56
              mamatoomaszka napisała:
              > -zbieramy dowody /policja, lekarz/ mowiace o alkoholizmie w rodzinie
              > matki/ona sama raczej nie pije
              Pamiętaj że dla sądu trzeba zbierać najlepiej dowody z których wynikają
              konkretne namacalne skutki. Niestety niektóre (nie wszystkie) sądy są bez
              wyobraźni i głuche na skutki w przyszłości o których wszystkim wiadomo, ale
              dziś są trudno uchwytliwe. Sąd ma prawo dobierać sobie dowody i uzasadnienia.
              Niemniej składać należy każdy dowód. Tu nadmiaru nigdy za wiele.

              > -jest prawdopodobienstwo psychiatrycznego leczenia matki/jej ojciec popelnil
              > samobojstwo/ale bardzo trudno jest sie czegos dowiedziec
              Tak, tu jest problem - takie rzeczy są obięte tajemnicą.
              Muszę uprzedzić że z tego dowodu może niewiele wyniknąć. Jak dwa zadania wyżej.
              Sąd będą interesowały skutki namacalne dla dziecka.
              Ale nawet gdy nie zadziała to jako dowód bezpośredni, to zawsze może wywrzeć na
              sądzie dodatkowe wrażenie.

              > bo mozliwosci ojca widac golym okiem, firma,
              > wraca podczs omawiania spraw firmy do....
              Uwaga: to niebezpieczny argument. Sąd może się przyczepić do tego, kto może
              dziecku poświecić dziecku więcej czasu. Argument o prowadzeniu firmy: dużej
              ilości czasu spędzanego zawodowo, a nie dla dziecka - może zadziałać na
              niekorzyść.

              > bylam tam wczoraj, bo jak mowie, wspolpracuje z nim, ale zupelnie wybity z
              > rytmu, wraca podczs omawiania spraw firmy do swoich spraw rodzinnych, jak
              > pomieszany, az trudno z nim pracowac, nie daj Boze, zeby firma zaczela kulec,
              Dlatego go wspieraj/cie. Nie omijajce tematu. Wtedy będzie mu to łatwiej
              poukładać i nad wszystkim zapanować - to chyba jedyny sposób. Dla niego to
              długa i wyczerpująca droga. Przyjaciele są tutaj bardzo ważni.

              Kilka praktycznych słów. Choć nieco poprzez negację, ale żeby lepiej zważyć
              kierunki działania. Bo czasem coś co dla nas jest ważne, dla sądu może być
              mniej wartościowe.
              Reszta - ok.
    • iludien Re: Do Kini_m i nie tylko-sprawa samotnego ojca 30.08.06, 13:40

      > Zona wloala lezec, palic papierosy, rozmawiac przez
      > telefon itd, az wreszcie zbrzydly jej upomnienia meza i wyprowadzila sie do
      > swoich rodzicow,

      hmmm. tia. poważne zarzuty.

      ja bym sie raczej zastanowiła, dlaczego wybrała patologię w domu rodzinnym, od tych luksusów u boku męża...
      • mamatoomaszka Re: Do Kini_m i nie tylko-sprawa samotnego ojca 30.08.06, 13:54
        Bo w patologii zyla 30 pare lat i sie przyzwyczaila, nie moze z tego wyjsc,
        ciagnie ja do tego.

        Mielismy tu z sasiadami taki przypadek dziewczyny 20paroletniej, straszna
        patologia, film byl o tym w TV, ksieza pierwsi jej pomogli, potem sasiedzi i
        co..........po w tej chwili jakis 8 latach wrocila do rodzinnego domu, kradnie
        razem z matka, pija tez razem, kombinuje, zeby sie nie przemeczyc. A dalismy
        tej dziewczynie i prace, i pokoj z oddzielnym wejsciem u jednego z sasiadow,
        szkole znalezlismy, zeby rozpoczela przerwana edukacje, zaplacilismy czesne z 1
        rok, zalatwilismy rente po ojcu, a ona wybrala stare zycie, bo tak zyli jej
        przodkowie, tak zyje jej brat, choc mial szanse zeniac sie z dziewczyna z
        normalnego domu, ale wszystka zniszczyl, obrocil w niwecz starania tescia o
        wcagniecie go w rodzinny interes, woli byc na zasilku z MOPS-u, woli lezec w
        barlogu, wyjsc na piwko o 20-22, potem wrocic, znow sie uwalic. Niestety sa
        takie cale pokolenia. Dlaczego z tego nie wychodza, dlaczego nie chca przyjac
        pomocy i wyciagnietej reki, dlaczego nie korzysraja z danej im szansyn nie
        wiem, nie jestem psychologiem.

        W tym konkretnym przypadku, ktory tu opisuje prawdopodobnie rodzina mamy dzieci
        umyslila sobie , ze od dosc majetnego ojca dzieci dostanie spore alimenty i w
        koncu bedzie regularny doplyw gotowki na ich potrzeby, nie jest wykluczone, ze
        i samo malzenstwo zostalo zawarte z ta mysla.
        • iludien Re: Do Kini_m i nie tylko-sprawa samotnego ojca 30.08.06, 14:16
          w innym poście napisałaś, że sama raczej nie pije.

          a może jesteś naiwna i pomagasz nie tej osobie, której trzeba pomóc.
          nie wiem.
          to nie są oskarżenia, ale chyba warto się nad tym zastanowić, a nie oceniać tę sprawę przez pryzmat innej?
Pełna wersja