nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale...

26.08.06, 23:41
No właśnie, ale... Chodzi o to, ze ciężko oddawać mi mojego 0,5 rocznego
synka na całą niedziele prawie co tydzień, skoro sama pracuje i tylko
weekendy moge spedzać z synkiem. Chcę, zeby synek miał dobry kontakt z ojcem,
ale tak mi smutno jak go oddaję, a pozatym, synek widuje ojca tylko w
niedziele, i coraz bardziej jest sumtny kiedy on go zabiera. Serce mi sie
kraje. A jak to jest u was z odwiedzinami ojca? Może jestem zbyt ugodowa?
    • iludien Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 27.08.06, 09:12
      właśnie trwa moja sprawa o ustalenie kontaktów z dzieckiem.
      Sędzia przychyliła sie do mojego wniosku, ze ojciec nie bedzie zabierał naszego rocznego brzdąca co tydzień.
      moja propozycja to pierwsza i trzecia niedziela miesiąca i inne dwa dni tygodnia w drugim i czwartym tygodniu miesiąca, bez prawa do zabierania córki bez mojej zgody.
      Eks ma w ciągu tygodnia złożyć na piśmie swoją wizję wink

      to kwestia odpowiedzialności ojca, reakcji dziecka na rozłąkę z mamą - czyli w skrócie dobra dziecka, więc to, że chcesz pójść z dzieckiem na niedzielny spacer do parku i spędzić z nim czas także ma znaczenie.

      pozdrawiam!
      • mama_ameleczki Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 27.08.06, 11:22
        0,5 roczne dziecko na cały dzień bez matki? Szok. Podziwiam, że masz takie
        silne nerwy. Ja bym sie nie zgodziła niegdy w zyciu.
        • tropicana Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 27.08.06, 12:19
          Swojego męża wolałam nie zostawiać na dłużej z niemowlęciem, a w życiu nie
          dałabym tak malutkiego dzieciaczka na cały dzień. Lepiej chyba zacząć kontakty
          od wizyt (zabaw, opieki) taty w domu, a później zaryzykować wspólne spacerki,
          najpierw krótsze, oczywiście.
          Sąd Wam tak ustalił. No, nie wierzę.
    • paulinaml1 Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 27.08.06, 14:31
      moje dziecko ma 7,5 mieisaca i jeszcze do tej pory nigdy tata nie wzial malej
      do siebie, wizyty odbywaja sie tylko i wylacznie w mojej obecnosci
      • nangaparbat3 Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 27.08.06, 21:20
        Mnie się podoba, ze ojciec przez cały dzień zajmuje sie dzieckiem, ale masz
        rację, ze mały za rzadko widzi tatę. Pogadaj z nim o tym spokojnie, moze by
        wpadal choc jeszcze raz w tygodniu nawet na krótko, z zamiast tego brał synka w
        niedziele na poł dnia, nie na cały. Mnie się wydaje, ze przy tak małym dziecku
        trzeba częściej a krocej.
      • nangaparbat3 Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 27.08.06, 21:21
        paulinaml1 napisała:

        > moje dziecko ma 7,5 mieisaca i jeszcze do tej pory nigdy tata nie wzial malej
        > do siebie, wizyty odbywaja sie tylko i wylacznie w mojej obecnosci
        To znaczy przez cały czas jestes obecna? Ten tata to sadysta, pedofil czy
        alkoholik? Narkoman?
        • paulinaml1 Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 27.08.06, 21:28
          czasem pojda na spacer beze mnie ale jakl przyjezdza do dziecka to do mojego
          domu, nie bierze jej do siebie.
          dziecko go nie zna za bardzo a on sie nie potrafi zajmowac,nawet nie chce ,
          tylko troche sie pobawi i mu wystarczy, przyjezdza rzadko, raz w miesiacu.
          nie jest narkomanem ani nikim takim, tylko nieodpowiedzialnym czlowiekiem, no
          ale nic nie bede sie tu wyzalala wink
          • j671 Re:Ku przestrodze właścicielkom. 27.08.06, 23:03
            Wbrew Waszym błędnym przekonaniom, sądy czasami biorą pod uwagę dobro dziecka i
            opiekę powierzają ojcu. Była właścicielka mojego syna myślała tak jak Wy. Teraz
            kombinuje co zrobić aby uniknąć płacenia alimentów. A syna jeszcze nie
            odwiedziła.
            Wasz J...
            • paulinaml1 Re:Ku przestrodze właścicielkom. 28.08.06, 08:51
              zalezy jaki jest ojciec i jaka jest matka, nie mozna tak szufladkowac.
              mi zalezy na tym zeby dziecko mialo kontakt z ojcem i mysle ze dzieki moim
              staraniom dziecko bedzie znalo ojca bo gdybym nic nie robila to ojciec na pewno
              nic by nie zrobil. taki jest ojciuec mojego dziecka, niestety.
              u Ciebie najwidoczniej Ty okazales sie lepszym rodzicem
            • iludien Re:Ku przestrodze właścicielkom. 28.08.06, 09:47
              >sądy czasami biorą pod uwagę dobro dziecka

              Sądy zawsze biorą pod uwagę dobro dziecka.
              CZASAMI mogą się mylić.

              i jeszcze jedna uwaga: nie sądź wszystkich swoją miarą. nie wszystkie matki samotnie wychowujące dzieci to "właścicielki"
              • j671 Re:Ku przestrodze właścicielkom. 28.08.06, 10:25
                Iludien, nie masz racji, ale to Twoje przekonania. Myślę że trafisz na dobry(
                dla dziecka) RODK.
                Pożyjemy zobaczymy. Gdybyś miała potem problemy z "kontaktami" z dzieckiem,
                albo sąd zapomni Ci je przyznać, zaczniesz dostrzegać poza swoimi potrzebami,
                potrzeby dziecka.
                Mów mi J671
          • pawel-szadko Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 06.09.06, 18:03
            a kto stwierdził, że jest nieodpowiedzialny? Ty?
            A jak on stwierdzi, że Ty jesteś nieodpowiedzialna to dziecko oddacie na
            adopcje?
            • paulinaml1 Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 10.09.06, 11:36
              on nic nie stwierdzi bo go nic nie interesuje.ja poswiecam cale zycie dziecku.
              przeciez to widac jak ktos jest obowiazkowy. jak mezczyzna ucieka i nie chce
              miec kontaktu z dziew ktora jest z nim w ciazy,nie pomaga, nie interesuje sie
              ze dziecko ma potrzeby,ze dziecko trzeba odwiedzac,miec z nim kontakt i je
              utrzymywac to jest nieodpowiedzialny, to chyba kazdy przyzna. nie uwazasz?
    • justy3 Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 30.08.06, 14:18
      W życiu nie zgodziłabym się żeby ojciec dziecka zabierał go do siebie, jeśli
      spotkania to tylko przy matce. O wiele za małe dziecko!!!!
      • asiax Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 01.09.06, 09:15

        Witajcie,
        Mam nadzieję, że nikogo nie urażę ale pozwólcie, że wypowiem się szczerze.

        Od razu zastrzegam, że mówię o sytuacji, w której oboje rodzice mają pełną
        władzę rodzicielską czyli bez sytuacji typu alkohol, narkotyki, agresywny facet.

        Otóż - nie rozumiem jak można z dorosłego faceta ot tak zdejmować
        odpowiedzialność za dziecko - ojcostwo to nie tylko spotkania pod czujnym okiem
        mamy. Być z dzieckiem, myć je, karmić, usypiać, rozmawiać i co najważniejsze -
        wychowywać go jest obowiązkiem ojca niezależnie od tego czy rodzice mieszkają
        razem czy nie.
        Uważam, że naszym obowiązkiem (samotnych matek) jest zapewnienie dobrego
        kontaktu z ojcem i powstrzymanie się przed zbyteczną ingerencją w tę więź. To
        jest ich relacja i właśnie przez to rozumiem stwierdzenie "każde dziecko
        potrzebuje ojca".

        Mój synek jeździł na noc do swojego Taty od 9 miesiąca życia. Teraz jest z nim
        prawie każdy weekend. Ja sama nie mówię nigdy niczego złego o byłym mężu a w
        rozmowach z dzieckiem mówię o nim wyłącznie "tatuś". Chociaż nie znoszę tego
        człowieka chronicznie jest Tatusiem mojego dziecka i wiem, że dla mojego syna
        jest to ważne.
        Chociaż nie podobają mi się niektóre drobiazgi w wychowaniu i opiece nad
        dzieckiem np. dawanie płatków z mlekiem albo to, że tatuś zapomina umyć zęby ale
        nie robię z tego problemu bo każdy ma jakieś wady. Ja doceniam to, że się jakoś
        stara a najważniejszym kryterium jest to, czego pragnie moje dziecko.
        Życzę więcej zaufania dla ojców i chyba mężczyzn w ogólności.
        Pozdrawiam serdecznie
        Joanna
        • pesher Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 01.09.06, 09:58
          Witaj w klubie, Asiusmile
          Z malym wyjatkiem, moje dziecko zaczelo zostawac u Taty na noc, kiedy mialo 1,5
          roku. Wczesniej byly proby, ale Mala za bardzo to przezywala i Tata odwozil ja
          do domu (czyli do mnie), tu usypial i dopiero wtedy wychodzil.
          Wydaje mi sie, ze najwazniejsze jest wychodzenie na przeciw potrzebom dziecka,
          czasem zaciskajac zeby. A niepodwazalne jest to, ze dziecko potrzebuje Taty.
          Dobrze by bylo, zeby RODZICE sobie to uswiadomili.
          • asiax Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 01.09.06, 10:06

            Witaj smile
            Własnie o tym chciałam powiedzieć. To MY jesteśmy dorośli - i powinniśmy się dla
            dziecka dogadać. Zmroziły mnie wypowiedzi w stylu "nigdy nie dałabym ojcu
            dziecka w wieku..." któr zakładają, że NIGDY, niezależnie od sytuacji, więzi
            pomiędzy dzieckiem a ojcem nie dopuszczamy takiej możliwości. A przecież nie o
            to chodzi, żeby ze sobą walczyć... Uważam, że po definitywnym rozstaniu trzeba
            schować urazy w kieszeń i dogadać się dla dobra dziecka ponad tym co nas kiedyś
            łączyło.
            Pozdrawiam serdecznie.
            Joanna
          • j671 Re: Do Asi i Pesher 02.09.06, 14:53
            To Wy jasteście prawdziwymi , nielicznymi na tym forum prawdziwimi rodzicami,
            mamami, bardzo samodzielnymi i rozumiejącymi dobro dzieci. Chylę czoła i
            gratuluję Waszym dzieciom i im ojcom, a Wam życzę powodzenia i sukcesów, co
            zapewne bez życzeń osiągacie.
            Pozdrawiam, janusz
            • asiax Re: Do Asi i Pesher 04.09.06, 17:26
              Bardzo Ci dziękuję, Januszu, za tyle ciepłych słów.
              Ja po prostu staram się nikogo nie krzywdzić, nawet jeżeli jest to były mąż wink

              Pozdrawiam również cieplutko!
              Asia
        • atilka Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 05.09.06, 21:58
          Boze jakie to wszystko trudne. Takie własnie kontakty chciałabym zachowac z
          moim ex. Ale nie wiem, czy mi sie to uda. U mnie w domu go nie tolerują, a
          właściwie nie znoszą. Jak przyjezda to wciaz słysze pretensje ze strony
          rodziny "jak ty mozesz normalie z nim rozmawiać!", "nie pozwalaj mu brać
          synka!", "przeciez on pomiata toba i małym, ma was gdzieś!", "idiotka z ciebie,
          otwórz oczy!", "zmarnujesz zycie sobie i synkowi!" itd. Poprostu czasami sama
          juz nie wiem co jest prawda a co nie. Czy on jest naprawde najgorszą swinią,
          której nie mozna powierzac własnego syna, a ja jestem ślepa i głupia: czy oni
          przesadzaja i nie daja mu szansy. Wiem, ze jest nieodpowiedzialny, egoistyczny,
          nie mozna na nim polegać itd, dlategoo odeszłam od niego, ale nie uważam go za
          najgorszego drania, sukinsyna itd, który moze skrzywdzic własne dziecko. A moze
          sie mylę...? Po tych wszystkich kłótniach czuje sie jak balon z którego uchodzi
          powietrze
          • asiax Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 09.09.06, 23:11
            Cześć,
            często miewam podobne sytuacje...Osttanio na przykład podrzuciłam byłego męza na
            przystanek bo byliśmy razem (uważam to za duży plus dla niego!) na wywiadówce w
            przedszkolu i po prostu go podrzuciłam na przystanek...co się nasłuchałam od
            moich rodziców ... Że daję się wodzić za nos i że włażę w d. temu....i tu stos
            inwektyw.
            ja tez za nim nie przepadam ale już go nie nienawidzę. To pozwala mi go
            traktowac z szacunkiem, jak każdego innego człowieka. I zalezy mi na tym, żeby
            mój syn tej niechęci nie widział.
            Także trzymaj się i tłumacz najbliższym ,że ojciec to ojciec. Tata nie jest
            czymś mniej ważnym od mamy. Nie rozumiem dlaczego takie przekonanie wciąż
            pokutuje...
            Asia
        • mamba30 nic dodać, nic ująć n/t 02.11.06, 17:57
          asiax napisała:

          >
          > Witajcie,
          > Mam nadzieję, że nikogo nie urażę ale pozwólcie, że wypowiem się szczerze.
          jest Tatusiem mojego dziecka i wiem, że dla mojego syna
          > jest to ważne.
          > Chociaż nie podobają mi się niektóre drobiazgi w wychowaniu i opiece nad
          > dzieckiem np. dawanie płatków z mlekiem albo to, że tatuś zapomina umyć zęby
          al
          > e
          > nie robię z tego problemu bo każdy ma jakieś wady. Ja doceniam to, że się
          jakoś
          > stara a najważniejszym kryterium jest to, czego pragnie moje dziecko.
          > Życzę więcej zaufania dla ojców i chyba mężczyzn w ogólności.
          > Pozdrawiam serdecznie
          > Joanna
    • megan26 Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 01.09.06, 10:12
      moja córka ma 6 lat i w życiu nie dałabym jej ojcu choćby na godz bez mojej
      obecności i już nawet ona sama by z nim nie poszła kiedyś czasami ją zabierał
      ale dziecko wracało głodne on sobie spał a obcy ludzie zajmowali się moim
      dzieckie w głowie to się nie mieści
    • nieide Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 06.09.06, 15:39
      Witam.

      Wpadłem na to forum z ciekawości i od razu rzucił mi się w oczy ten post.
      Ja znam sprawę z drugiej strony - od strony ojca któremu ogranicza się kontakty
      z dzieckiem. I mam na to własny punkt widzenia.
      Taka postawa, jaką reprezentujesz to postawa nieodpowiedzialna i mało dorosła.

      Jak Ty w ogóle traktyjesz dziecko i jego ojca?! Tekst typu: "Chcę, zeby synek
      miał dobry kontakt z ojcem, ale tak mi smutno jak go oddaję" albo "Serce mi sie
      kraje". Przecież to chore. Zrozum, dziewczyno, że tu nie chodzi o to, że Tobie
      się jakieś części ciała bawią w robienie sobie sznytów ani też o to, że Tobie
      jest smutno. Smutno to może być małej dziewczynce gdy oddaje komuś lalkę a nie
      gdy Ty oddajesz dziecko pod opiekę jego ojcu.

      Po pierwsze to musisz zrozumieć, że dziecko ma prawo do normalnego rozwoju
      pomimo sprzeczek pomiędzy rodzicami. W tym celu musi mieć kontakt z obojgiem
      rodziców, a nie tylko z matką. Dziecko ma prawo do widzeń z ojcem. Dziecko ma
      prawo do doświadczania różnych punktów widzenia. Dziecko ma prawo do
      doświadczania miłości obojga rodziców.

      A w ogóle to nie pomyślałaś, że ojcu także jest źle z tym, że nie może dziecka
      zobaczyć? W końcu ma na to tylko niedziele. A może pomyślałaś, ale chcesz mu
      robić na złość używając dziecka jako narzędzia?

      Wybaczcie, ale mam dość dużo doświadczenia we walce o każdą godzinę widzenia
      swojego dziecka. Widzę jak dzieciak cierpi mając taką matkę, której to "serce
      się kraje". Przecież to normalny szantaż emocjonalny na dzieciaku, które w końcu
      będzie się bało iść do ojca żeby mamie nie było przykro. Dzięki takim działaniom
      dzieciak będzie miał tylko narąbane w głowie. Tylko, że żadna z tych matek o tym
      nie pomyśli. Im się "serce kraje"... Ciekawe co to za matki dla których
      posiekany kawałek mięsa jest więcej wart od dzieciaka? Ja mam o takich matkach
      niezbyt dobre zdanie.

      Powodzenia i dużo szczęścia życzę - dziecku podczas procesu wychowania. Przy
      takiej matce będzie mu potrzebne.

      PS. Na szczęście są jeszcze normalnie pod tym względem myślące matki. Znam takie
      a i w tym wątku takie się pojawiły.
    • burza4 Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 06.09.06, 21:05
      chyba nie masz zastrzeżeń co do jego zajmowania się dzieckiem, skoro takie
      rozwiązanie ustaliliście? jeśli jest normalnym, odpowiedzialnym ojcem - to
      DZIECKU ten kontakt jest potrzebny. Co z tego do diabła, że dziecko ma pół
      roku??? w niejednej rodzinie mama np. w weekendy studiuje a maluch zostaje z
      ojcem na cały dzień - i jakoś to się sprawdza. Czemu miałoby być inaczej, jeśli
      rodzice mieszkają osobno?

      takie dzieci są bardziej zżyte z ojcami, mają pewność ich uczuć, rozstanie
      rodziców nie skutkuje traumą odrzucenia. Obie strony nawiązują więź - facet w
      ten sposób również czuje się ojcem, a nie biernym obserwatorem rozwoju swojego
      dziecka. To zaprocentuje w przyszłości. Nawet jeśli ci bez synka smutno - to
      ważniejsze dla dziecka aby czuło że ma ojca, któremu jest bliski, a nie jakąś
      atrapę.

      • chalsia Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 10.09.06, 00:46
        > DZIECKU ten kontakt jest potrzebny. Co z tego do diabła, że dziecko ma pół
        > roku??? w niejednej rodzinie mama np. w weekendy studiuje a maluch zostaje z
        > ojcem na cały dzień - i jakoś to się sprawdza. Czemu miałoby być inaczej,
        jeśli
        >
        > rodzice mieszkają osobno?

        Zgadzam się. Jednak uważam, że lepiej dla dziecka jest, gdy wtedy ojciec jest z
        dzieckiem w dziecka/matki domu.
        Chalsia
        • katep_1 Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 10.09.06, 08:34
          wiecie strasznie tu szufladkujecie, a Pan Janusz to chyba za jakiegos bohatera
          uważa. Każda sytuacja jest inna i nie można stwierdzić że jeżeli matka nie
          pozwala na zabieranie dziecka przez ojca na noc, na spacer samem to oznacza że
          matka jest zła i zachowuje się egoistycznie. Nie znacie zachowań ani ojca, ani
          matki.


          Majeczka rośnie jak na drożdżach i z każdym dnim kocham ją coraz mocniejsmile)
    • marcinektata Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 02.11.06, 02:21
      Ugodowa? Boże, jakby moja ex pozwalała mi zabierać Córcię co niedzielę... Wpsaniale, że chcesz, żeby synek miał Ojca. Przecież to nie wina dziecka, że wam się nie ułożyło...
    • jenny_curran Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 02.11.06, 07:41
      Ja oddałam mojego synka pierwszy raz kiedy miał 11 mcy. Na 5 godzin. Dlatego
      tak późno, bo wiedziałam, że ojciec nie umie go ani przewinąć ani nakarmić. Nie
      dlatego, że nie chciałam go nauczyć prezz blisko rok, poprostu nie interesowało
      go to. Myslę, że cała niedziela to wiele czasu, moze oddawaj małego na krócej,
      np na 7 h.
    • kati_ffc Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 02.11.06, 13:48
      dokladnie kazda sytuacja jest inna.
      ja mam 1,5 rocznego synka, mieszkam z nim sama ale z ojcem maja dobry kontakt i
      wiem ze to tez moja zasluga. roztalismy sie gdy maly mial 3 mies(sytuacja byla
      juz nie do zniesienia)aale juz wtedy on umial go przewinac , nakarmic, wykapac,
      itp. bo sama go do tego naklanialam i nie rozumiem tych ojcow ktorzy nigdy tego
      nie robili. mieszkajac sama przezylam rok piekla, istnego..na poczatku jeszcze
      go kochalam aale nienawidzilam za to wszystko,aale to ja wtedy dzwonilam do
      niego by przyszedl zobaczyc sie z dzieckiem, przychodzil ale strasznie sie
      klocilismy wiec dla malego to tez bylo bez senu. pozniej go juz tylko
      nienawidzilam, ale z synem mogl zawsze sie widziec kiedy tylko mial
      czas/ochote, czasami nawet zabieral go na noc; ale bilam sie wtedy z myslami bo
      nie wiedzialam czy to dla malego jest dobre ze gdzies tam zasypia beze mnie(bo
      tatus mial juz inna laske i nawet nie wiedzialam gdzie mieszka).
      ale raz sie wkurzylam kiedy pewnego dnia mialam parszywy dzien i mialam dosc
      jego i wszystkich jego malwersacji w stosunku do mnie i powiedzialam "dzisiaj
      nie, nie mam ochoty"; oj ile wtedy bylo gadania ze ja jeste ta pi.. i ze nie
      pozwalam mu sie z dzieckiem widziec. tyle ze do tej pory widywal sie kiedy jemu
      sie podobalo bez zadnych terminow! wtedy troche stwardnialam, stwierdzilam ze
      to ja decyduje bo to ja biore na siebie caly ciezar wychowywania, borykam sie z
      kazdym dniem, nie majac chwile dla siebie i czesto opadajac z sil, a on po paru
      dniach imprezy sobie przypomni zze chce sie widziec to mam mu jeszce droge
      różżżami...pewnie myslal ze mam kochanka bo pojawil sie wtedy tak szybko jak
      nigdy by mnie skontrolowac..smieszne
      teraz jest mi zupelnie obojetny, nie nienawidze. moj syn ma dobry kontakt z
      ojcem i tez zawsze mowie 'tatus'(tatus przyjdzie, tatus dzwoni)i ciesze sie ze
      maly cieszy sie na jego widok, bo przeciez chce jak najlepiej dla swojego syna.
      a ja teraz korzystam na tym, bo jak potzrbuje wyjsc to mam z kim zastawic
      dziecko i wiem ze jest najlepszych rekach.
      ps. tylko ciekawa jestem co to bedzie jak naprawde bede miala kochanka..wink
    • jane795 Re: nie chce ograniczac kontaktów exowi, ale... 02.11.06, 17:37
      Ja jestem juz wiele lat po rozstaniu z eksem i wierzcie mi szczerze i głęboko
      go nie znoszę.Na jego widok czy też głos w telefonie wszystko mi sie unosi.Ale
      ponad wszystko kocham moją córkę.Nawet ponad nienawiść do niego.Jak niektóre z
      Was wiedzą jestem mamą Mulatki Jej tata jest czarny i mieszka wiele kilometrów
      od nas.Zostawił nas dla innej i na początku po prostu zapomniał-zapewne w
      miłosnym uniesieniu-że ma dziecko.Uważałam wtedy,że moim obowiązkiem jest
      wisieć na telefonie(do Berlina!!) i przypominać mu,że ma dziecko że ma do Niej
      dzwonić i przyjeżdzać.Jeżdziłam do niego tam i on przyjezdzał do nas nawet z
      noclegiem.Znosiłam to bo wiedziałam,że córka ma prawo go widziec.Po kilku
      latach wrócił do Polski i zamieszkał tam,gdzie mieszka teraz tzn.ok.300 km od
      nas.Córka miała 5 lat kiedy stwierdził,że chciałby zabrac małą do siebie (był
      juz z obecną neksią).Było wiadomo,że z racji na odległość jest to pełny pobyt-
      noclegi itd,itp...Ze względu na moją pracę wyszło,że będzie to pełen miesiąc
      pobytu Małej u niego....Oczywiście zgodziłam się.Możecie sobie wyobrazić co
      przezyłam???Wracając z dworca ryczałam,głośno i przerażliwie na ulicy,pogryzłam
      palce aż ludzie sie gapili.Wszyscy mówili on Ją porwie,wywiezie do kraju,więcej
      Jej nie zobaczysz.Ale ja wiedziałam jedno-nie wolno mi zabranić jej kontaktów z
      tatą.Bo to Jej prawo a ja kochając Ją muszę jeszcze zabiegać aby były one jak
      najczęstsze.Wróciła po miesiącu- w dredach ale szczęsliwa i cała i
      zdrowa.Chociaż straciła włosysmile) nigdy nie załowałam tej decyzji.
      Dzis jesteśmy po Komunii-był eks,neksia i ich syn.Dzieci strasznie się
      kochają,my z neksią bardzo lubimy a jego dalej nie znoszę.Rzadko się widują z
      córką bo Ona niezbyt chce do niego jechac ale ja znowu uważam ze moim
      obowiązkiem jest Ją namawiac do kontaktu z tatą a ułatwia mi to teraz obecnosc
      brata.
      Uważam,że my jako samodzielne mamusie mamy szczególny obowiązek dbac o własciwy
      kontakt z ojcem.Nie miejsce w tej sytuacji na obrazę czy też własna dumę.
      Nie wyobrażam sobie też kochającego ojca odciętego od kontaktów z dzieckiem bo
      zawsze myślę sobie jak ja bym się czuła gdybym nie mogła widywac córki?? Nawet
      moje życiowe decyzje uzalezniam od niego,mimo,że on tak nie robi..Zaznaczam,że
      płaci mi niewielkie alimenty i widuje córke w sumie 2 razy do roku(teraz jest
      trudniej bo dziecko chodzi do szkoły tak wiec zostaja tylko ferie bo wekeend to
      za krótko) .Ale ja wiem,ze zrobiłam wszystko i robię wszystko aby ich kontakty
      były jak najczęstsze.I nadal będe tak robić mimo sprzeciwu znajomych,przyjaciół
      i rodziny.
      Ale uwierzcie mi,że nikt nie wie ile mnie to kosztuje...nikt..
      Acha proszę Kiniego o nie wypowiadanie się w kwestii mojego wątku...
      • jenny_curran Re: Jane 795 02.11.06, 22:01
        Kochana, jeden ojciec kocha, a drugi kocha, bo tak etykieta i rodzina nakazuje.
        Masz szczęscie, że Twój ex kocha Waszą małą Mulatkęsmile. I jeśli prawdziwie ją
        kocha to wygrałaś wszystko!!! Wygrałaś szczęscie Twojego dziecka, które gdy
        dorośnie nie bedzie półsierotą, ale zawsze będzi emiało rodzinę, a że
        udziwnioną to jeszcze lepiej, bo weselej. Mój problem polega na tym, że mam
        wrażenie, że mój ex nei kocha mojego Stasia. Że ma świadomość że z synkiem
        trzeb amieć kontakt, ale nadal mimo nauk nie wie jak się z nim bawić, to ex
        szybciej się nudzi i zaczyna zaglądać w TV, nie mały. Tak, ze ciesz się
        kochana, że masz jak masz. pzdr
        • guderianka Re: Jane 795 03.11.06, 09:38
          nie powierzyłabym tak małego dziecka osobie która go nie zna. niewazne ze
          to "tata"
    • jane795 jenny,guderianka 03.11.06, 22:09
      Bardzo Was jak i inne dziewczyny piszące tutaj podziwiam.Jak wiecie rzadko
      piszę ale zawsze czytam.Troszkę żal mi,że jestem jedna tutaj mama Mulatki bo
      nam dochodzą jeszcze problemy o których Wam sie nie śniło i przydałaby się
      jakaś mama do pogadania ale dobrze,że Wy jesteście.
      Myślę Jenny,że nie masz racji pisząc,że Twój eks nie kocha Stasia.Mój tez
      często jest zmęczony zarówno moją córką jak i małym.Jest to bolesne ale co
      zrobić.Ja tłumacze sobie to u mojego eksa także tym,że jak pewno wiecie
      afrykański mężczyzna w większości jest wychowywany na "pana domu"(fuj!) a do
      prac wszelakich ma kobietę,kobiety.Jak się zmęczy pojawia się kobieta i zabiera
      dziecko.Jak poznałam eksa to pokochałam go bo jak mi sie wydawało był inny.I
      rzeczywiście robił wszystko w domu i wspaniale opiekował się córką.Ale jak
      odszedł...jakby nie ten sam człowiek..teraz neksia naprawdę fajna dziewczyna
      zajmuje sie wszystkim a on pracuje i nic więcej.
      Jenny eks kocha Stasia myslę,że tylko go troszkę to przerosło.Zresztą,czy
      Stasia jak i wszystkie nasze forumowe dzieci mozna nie kochać??
      A myślę,Guderianka,że jeśli Eks ma wolę opieki a brak mu umiejętności to mozna
      nad tym popracować i nauczyć go.Czy my potrafiłysmy wszystko od razu?
      Ale powiem Wam,że cieszę się,że "moja" neksia to taka fajna
      dziewczyna.Rozmawiałyśmy na Komunii i stwierdziłyśmy,że zawsze będziemy dbać
      aby nasze dzieci miały kontakt ze sobą kochały się i szanowały.Wiem,że kiedyś
      zabrali (eks i neksia) moją córeczkę do rodziców neksii.Corka była zachwycona
      przyszywanym dziadkiem do dzis wspomina wspólny spacer z Nim.
      Ale zdaję sobie sprawę,że córcia za rzadko widuje eksa bo to zaledwie 2 razy do
      roku.Niestety odległosc i koszty podrózy(eks musi przejechac po Nią i zapłacic
      bilety za swoje 4 przejazdy i 2 córki).Dlatego zabiera ją tylko na czas powyżej
      2 tyg.
      Teraz córka planuje wyjazd do nich na ferie zimowe,ma już prezent dla
      ukochanego braciszka..A jak zawsze z mieszanymi uczuciami ale cóż....
      Pozdrawiam gorąco
      • sar36 Re: jenny,guderianka 03.11.06, 22:50
        Jestem pod wrażeniem Twojej postawy. To... bardzo ludzkie i... piękne, co
        piszesz.

        Pozdrowienia smile

        SAR36
        • jane795 Re: jenny,guderianka 03.11.06, 23:28
          Dzięki,Sar,bardzo cieszą mnie te słowa,szczególnie jeśli to Ty je
          napisałeśsmile))) Bardzo lubię Twoje posty i to,co w nich piszeszsmileA jak cieszy
          mnie Twoja sygnaturka...ktoś jest tu starszy jak ja!!Rok ale zawszesmile))
          Pozdrawiam gorąco
      • guderianka Re: jenny,guderianka 04.11.06, 08:06
        nikt kochana nie zdecyduje za ciebie-my znamy tylko skrawek twej historii i
        kazda doradza jak tylko potrafi i według tego jaką wiedzę posiada. rób to co
        mówi ci serce-a serce matki rzadko zawodzi
Pełna wersja