Pomóżcie temu "złemu" facetowi...

    • misio_maly Re: Pomóżcie temu "złemu" facetowi... 31.08.06, 22:12
      A zajrzalam tu z ciekawosci i nie moge sie powstrzymac, zeby ci nie odpisac.
      Skoncz kochany z tym pytaniem o rady. Takie decyzje w zyciu czlowiek musi
      samodzielnie podejmowac, bo tak naprawde nikt nie przezyl tego co ty. A przed
      slubem tez prosiles innych o rady? Jesli tak, to trzeba bylo sie nie zenic. I
      to nie prawda, ze jak zostaniesz z zona to bedziesz na starosc zalowal, bo
      rownie dobrze mozesz ozenic sie ponownie i tez wszystkiego zalowac. Kto to wie?
      Nieraz decyzje, ktore trzeba podjac w zyciu nie sa latwe, ale nie obarczaj
      innych odpowiedzialnoscia za nie. Nie obarczaj rowniez innych
      odpowiedzialnoscia za swoje szczescie. Nikt nie moze cie uszczesliwic jesli sam
      ze soba nie potrafisz byc szczesliwy. Twierdzenie, ze jakas kobieta cie
      uszczesliwi, lub ze bez niej nie bedziesz szczesliwy jest zle juz z samego
      zalozenia. Jak mozesz obarczac osobe ktora kochasz taka odpowiedzialnoscia.
      Moja rada jest taka; pobadz sam i zastanow sie czego chcesz od zycia, jak
      chcesz zeby twoje zycie wygladalo, jak moglbys byc szczesliwy bedac sam. Na
      pewno jest cos co lubisz robic, wiec to rob. Nie mysl o nikim innym, tylko o
      sobie. Powiedz zonie i swojej partnerce, ze musisz dojrzec do ostatecznej
      decyzji. Nie daj sie zaszantarzowac. Dopiero wtedy, bedac czlowiekiem
      niezaleznym bedziesz mogl naprawde szczerze kochac, a nie pragnac posiadac.
    • maminka_wiktorynki Re: Pomóżcie temu "złemu" facetowi... 01.09.06, 10:16
      nie doczytałam wszystkich komentarzy dziewczyn, ale żal mi Ciebie.
      Ja bym chyba na Twoim miejscu odeszła do tej kobiety , którą kochasz.
      Nie da się chyba tkwić w związku z kimś, jeżeli osoba którą kochasz jest w
      zasięgu ręki.
      Chwała dla Ciebie, że umiesz się przyznać sam przed sobą, że nie potrafisz w
      związku bez miłości żyć i nie chcesz tego.
      Ja bym uciekła na Twoim miejscu. Dbaj o dziecko. Nigdy nie zaniedbuj go. To jest
      najważniejsze.

    • maminka_wiktorynki Re: Pomóżcie temu "złemu" facetowi... 01.09.06, 10:25
      Widzę po przebiciu się przez część odpowiedzi, że jednyną przesłanką do rozwodu
      jest wina faceta. Bicie, patologie, a jak człowiek pokocha i odchodzi z tak
      szlachetnej pobudki jak MIŁOŚĆ ( o którą nota bene tak tu wszystkie walczymy) to
      jesteś zły i niedobry!
      Wszyscy Ci tu powiedzą, że dobry rodzic to rodzic szczęśliwy-kochany i kochający
      i nie powinno mieć znaczenia czy to matka czy ojciec.
      • berek_76 Re: Pomóżcie temu "złemu" facetowi... 01.09.06, 12:14
        > Widzę po przebiciu się przez część odpowiedzi, że jednyną przesłanką do rozwodu
        > jest wina faceta. Bicie, patologie, a jak człowiek pokocha i odchodzi z tak
        > szlachetnej pobudki jak MIŁOŚĆ ( o którą nota bene tak tu wszystkie walczymy) t
        > o
        > jesteś zły i niedobry!

        Tia, Maminko_Wiktorynki, miłość jest pobudką niezwykle szlachetną, kiedy
        spotykamy swoją drugą-, trzecią-, dziesiąta prawdziwą miłość... Wtedy te
        poprzednie prawdziwe miłości przestają się liczyć, nieprawdaż?

        Otóż miłość, moja droga, nie polega na tym, że kiedy mi się podobasz, to jestem
        z Tobą, a kiedy już nie, to spadaj. To się nie nazywa miłość tylko szczeniactwo.

        Małżeństwo podobno zawiera się z miłości. jeśli nie - to co, kłamstwo od
        początku? czy może jednak nie chodzi o prawdziwą miłość, tylko o to, gdzie jest
        przyjemniej? A jak człowiek "pokocha" i odchodzi od żony, której przecież
        obiecywał - już nie będę po raz dziesiąty cytowała, co - to nie napiszę też, co
        taka miłośc jest warta. I ta, która już przeszła, i ta nowa, pożal się Boże.

        Mnie się przypomina Przybory "Panienka z temperamentem".

        "Panowie, loterio fantowa z wiecznymi szansami na przyszłość.
        O wy, co mi przeszło już do was i wy, co mi jeszcze nie przyszło..."

        To jest miłość? To jest śmiech na sali.

        -----------------------
        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • mauretta Re: Pomóżcie temu "złemu" facetowi... 03.09.06, 10:38
        maminka_wiktorynki napisała:

        > Widzę po przebiciu się przez część odpowiedzi, że jednyną przesłanką do rozwodu
        > jest wina faceta. Bicie, patologie, a jak człowiek pokocha i odchodzi z tak
        > szlachetnej pobudki jak MIŁOŚĆ ( o którą nota bene tak tu wszystkie walczymy) t
        > o
        > jesteś zły i niedobry!

        Chcesz powiedziec,ze to jest normalne,ze facet zalozyl rodzine,splodzil dziecko
        i nagle ocknal sie w czasie,ze nie kocha zony tylko inna? Tylko pogratulowac
        podejscia do malzenstwa,rodziny....echhh.Jasne,kazdy ma prawo do milosci,do
        szczescia,ale ludzie zastanowcie sie zanim zalozycie rodzine.
        Nie bede go oceniac i osadzac ,bo w zasadzie on ma to i tak gdzies co ludzie o
        nim mysla.Nie pytal nas tutaj o zdanie czy robi dobrze,czy pozostac przy zonie i
        dziecku tylko jak odejsc by nie bolalo.Odpowiedzi i porad dostal wiele.
        > Wszyscy Ci tu powiedzą, że dobry rodzic to rodzic szczęśliwy-kochany i kochając
        > y
        > i nie powinno mieć znaczenia czy to matka czy ojciec.
        • iwoonach2 tux, niezle Cie rodzice wychowali! 03.09.06, 21:54
          nie do pomyslenia,ze matka przyjmuje z otwartymi ramionami synusia do domu,
          syna, ktory zostawil zone dla kochanki. krytykujesz tesciowa,ze odrzuca corke.
          ciebie za to mama nie tylko nie odrzuca,ale glaszcze po glowce cokolwiek
          zrobisz?? trudno sie dziwic,ze taki jestes. jak mozna popierac takie zachowanie
          syna! i ty to nazywasz poparciem/pomoca dla zony u twojej matki??
    • kubinka Re: Pomóżcie temu "złemu" facetowi... 04.09.06, 00:45
      odejść od żony po pierwsze po to zeby jej więcej nie krzywdzić a po drugie po
      to, zeby się przekonać czy jak się w końcu nacieszysz ta drugą na stałe to
      dalej będzie taka idealna
    • magda66612 [...] 14.09.06, 14:46
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • jowita771 Re: Pomóżcie temu "złemu" facetowi... 14.09.06, 17:10
        oby to była prawda, bo tego właśnie życzę takim typom.
        • jowita771 wyjasnienie 15.09.06, 11:24
          mój poprzedni post dotyczył usuniętego już postu osoby podającej się za żonę
          tuxa (być może nia jest naprawdę). napisała, że tux mija się z prawdą
          (delikatnie mówiąc). mam nadzieję, że nie złamałam żadnych zasad tym postem.
        • as99111 Re: Pomóżcie temu "złemu" facetowi... 15.09.06, 11:39
          Magda, napisz prawdę jeszcze raz, żeby dziewczyny ją poznały. Jestem z Tobą.
          Pozdrawiam gorąco i życzę dużo siły, bo będzie Ci potrzebna. Ja mam to samo za
          sobą.
          • czerwone_korale Re: Pomóżcie temu "złemu" facetowi... 15.09.06, 11:57
            no wlaśnie magda-napisz raz jeszcze to co wcześniej,ale już bez używania
            zwrotów typu "kretyn" i "dupek" co oczywiście doskonale opisuje daną osobę-ale
            używając tych słów Twoja wypowiedź zostanie znowu wykasowana
    • magda66612 Re: Pomóżcie temu "złemu" facetowi... 17.09.06, 18:27
      Ech....nie wiem czy dam radę powtórzyc mój post , i nie wierze ,że to z powodu
      epitetów, których wcale nie nadużywałam.
      TAk w skrócie - historia , jaka wiekszośc z was przeżyło: byłam w zagrozonej
      ciąży w szpitalu a jego zaczela pocieszac inna kobieta, moze nawet zakochal sie
      w niej , nie wiem .Odejsc nie chce , zostawic mojego zycia tez nie chce, Teraz
      kiedy zlozylam papiery rozwodowe wpadl w szał i wariuje rzekomo z milosci do
      Michałka, tylko ,że o 3 lata za pozno- Its to late , stary...
      Tesciowej nie usmiecha sie zywić i utrzymywac megalomana. Grunt mu sie troche
      pali , bo ta jego LOVE wypiela sie juz dawno i prawdopodobnie jest w
      zaawansowanej ciazy z jakims mezczyzna.Nasz syn praktycznie tatusia nie zna ,
      bo ten dopiero teraz sobie przypomnial ze ma dziecko , Michal mu nie ufa , bal
      sie isc z obcym do dentysty,Ja mu tez nie ufam a juz po tym co tu przeczytalam
      to nerwy mialam takie , ze hej
      a wiec przepraszam wszystkich ktorych urazilam swoja wypowiedzia , ale jak
      przeczytalam ze jestem psychicznie chora , zalamana i takie tam brednie to mnie
      nerwica wziela.
      jesli i ten post zostanie wykasowany , to bede miala pewnosc kto tym rzadzi.
      • tux_rh Re: Pomóżcie temu "złemu" facetowi... 19.09.06, 14:18
        magda66612 napisała:

        > ale jak
        > przeczytalam ze jestem psychicznie chora , zalamana i takie tam brednie to mnie
        >
        > nerwica wziela.
        > jesli i ten post zostanie wykasowany , to bede miala pewnosc kto tym rzadzi.

        Witaj.
        Nie jesteś moją żoną i nie wiem czemu sie za nia podajesz!!!
        Być może Nasze drogi są podobne, ale moja żona ma inaczej na imię i ja nie
        zostawiłem synka. Jeśli byś dobrze czytała (i inne panie też) to przecież
        wyraźnie tam było napisane, że mieszkam z żoną i synkiem. chce odejść, ale nie
        chce by żona się załamała nerwowo. Chce by przyjęła moja pomoc itp. Nie będę się
        powtarzał. Przykro mi, że Twójo mąż tak Cię krzywdzi. Ja też źle się czuję
        myśląc o tym wszystki co spotkało moją rodzinę, ale NIE MÓW, że jesteś moją
        żoną, bo dobrze wiesz, że tak nie jest!!!
    • tysiamama21 serce nie sługa.. 19.09.06, 18:03
      serce nie sługa. Czy nie jesteście zbyt surowe?? z drugiej strony nikt mnie
      nigdy nie opuścił to może nie umiem sobie tego wyobrazić. Ja bym meza
      znienawidzila (chyba) ale z drugiej strony na pewno bym nie chciała żeby ze mną
      został bo.. w zasadzie nie wiadomo po co bo dziecku to też nie służy na pewno.
      Na miejscu tux_rh to bym walczyła o dziecko w sądzie. na miejscu matki tez
      zresztą... Jego żona potrzebuje raczej terapii i czyjegoś wsparcia a nie łaski
      tux_rh.
      • tux_rh Re: serce nie sługa.. 20.09.06, 08:07
        tysiamama21 napisała:

        > serce nie sługa. Czy nie jesteście zbyt surowe?? z drugiej strony nikt mnie
        > nigdy nie opuścił to może nie umiem sobie tego wyobrazić. Ja bym meza
        > znienawidzila (chyba) ale z drugiej strony na pewno bym nie chciała żeby ze mną
        >
        > został bo.. w zasadzie nie wiadomo po co bo dziecku to też nie służy na pewno.
        > Na miejscu tux_rh to bym walczyła o dziecko w sądzie. na miejscu matki tez
        > zresztą... Jego żona potrzebuje raczej terapii i czyjegoś wsparcia a nie łaski
        > tux_rh.

        Dokładnie tak jak piszesz.
        Tyle, że ja chciałbym to zrobić w sposób, który nie doprowadzi do problemów
        psychicznych dziecka. Żona go odseparuje, naga bzdur, że tatuś go niekocha i co
        wtedy? Już słyszałem jak mówi mu takie bzdury. A sąd i ciąganie dzieciaka czy
        chorej żony to też nie najlepszy pomysł. Oczywiście to ostateczność, której chce
        uniknąć. Jesteśmy dorośli więc chcę się dogadać. Chce widzieć się z dzieckiem i
        pomagać/wspierać ich jakoś w pracach domowych. Jeśli np: żona będzie chciała
        pomalować za jakiś czas pokuj to mogę jej pomóc, bo to chyba nie wykracza poza
        jakeś ramy pomocy byłej rodzinie. Nieważne. Ona nie chce się dogadac i chyba nie
        da się tego załatwić w sposób o jakim tu pisaliśmy wszyscy.
        • czerwone_korale Re: serce nie sługa.. 20.09.06, 10:42
          dzizas...serce nie sługawink
          to wytlumaczenie gó..arzy z pierwszych klas LO
          gdybyście nie mieli dziecka to rozumiem-faktycznie można skakać z kwiatka na
          kwiatek.
          Tutaj założyliście rodzinę-to są już zobowiązania-i nagle jedna strona się
          wymiksowuje z układu i z życia bo "serce nie sługa"
          żenujące-a ty mi wyglądasz na zwykłego gó..arza
          • tux_rh Re: serce nie sługa.. 11.10.06, 08:06
            czerwone_korale napisał:

            > dzizas...serce nie sługawink
            > to wytlumaczenie gó..arzy z pierwszych klas LO

            Od jakiegoś czasu opieprzacie mnie o tytuł "Serce nie sługa", ale do CHOLERY nie
            ja to napisałem!!! Tylko *tysiamama21*, ja tylko odpowiedziałem pod tym postem.
            Wiec czytajcie o co chodzi w tym watku, a nie powierzchownie reagujcie na to co
            wam uczucia na klawisze przyniosą...
            • michelle28 Re: serce nie sługa.. 15.10.06, 01:31
              > Od jakiegoś czasu opieprzacie mnie o tytuł "Serce nie sługa", ale do CHOLERY
              nie ja to napisałem!!! Tylko *tysiamama21*, ja tylko odpowiedziałem pod tym
              postem.
              > Wiec czytajcie o co chodzi w tym watku, a nie powierzchownie reagujcie na to
              > co wam uczucia na klawisze przyniosą...
              I co z tego, że nie Ty to napisałeś.
              Wystarczająco dużo słów padło z Twojej strony żeby ocenić Cię jako
              nieodpowiedzialnego gó..arza, który sam nie wie czego chce.
              Wszystko by się dało jeszcze zrozumieć, gdyby nie fakt że rozpocząłeś
              swój "romansik" wtedy kiedy Twoja żona była w ciąży z podobno upragnionym przez
              Ciebie dzieckiem i kiedy ukochane dziecko przeżywało piewrwsze miesiące swojego
              życia. Powinieneś wtedy być w pełni z nimi, a Ty............. znalazłeś sobie
              ciekawsze zajęcię. Brak słów...
        • jowita771 Re: serce nie sługa.. 20.09.06, 13:03
          jak się wiązałeś z żoną, to jej powiedziałeś, że to tylko ze strachu przed
          samotnością? ile Ty masz lat? serce nie sługa? Twoja "wielka miłość" to nie był
          grom z jasnego nieba. kiedy zauważyłeś, że zaczyna Ci na tej kobiecie zależeć
          bardziej niż powinno w tej sytuacji, mogłeś ograniczyć spotkania. to jest
          właśnie miłość i odpowiedzialność, nie szybkie bicie serca na widok ukochanej.
          no chyba, że masz dwanaście lat albo mylisz miłość z zauroczeniem.
          • czerwone_korale Re: serce nie sługa.. 20.09.06, 13:33
            jowita771 napisał:

            > jak się wiązałeś z żoną, to jej powiedziałeś, że to tylko ze strachu przed
            > samotnością? ile Ty masz lat? serce nie sługa? Twoja "wielka miłość" to nie
            był
            >
            > grom z jasnego nieba. kiedy zauważyłeś, że zaczyna Ci na tej kobiecie zależeć
            > bardziej niż powinno w tej sytuacji, mogłeś ograniczyć spotkania. to jest
            > właśnie miłość i odpowiedzialność, nie szybkie bicie serca na widok
            ukochanej.
            > no chyba, że masz dwanaście lat albo mylisz miłość z zauroczeniem.
            ___
            no właśnie
            zakochać się to żaden problemwink
            ważniejsze jest dotrzymać zobowiązań wobec kogoś komu się przysięgało że do
            grobowej deskiwink
            co innego gdybyście byli 20 lat po ślubie,ale tutaj?? malutkie dziecko,
            jesteście świeżo po ślubie a ty już lecisz za nową dupą.
            • tux_rh Re: serce nie sługa.. 20.09.06, 13:50
              czerwone_korale napisał:

              > zakochać się to żaden problemwink
              > ważniejsze jest dotrzymać zobowiązań wobec kogoś komu się przysięgało że do
              > grobowej deskiwink
              > co innego gdybyście byli 20 lat po ślubie,ale tutaj?? malutkie dziecko,
              > jesteście świeżo po ślubie a ty już lecisz za nową dupą.

              Jeśli 7 lat po ślubie to mało to OK. Ale dla mnie to dużo i dziecka nie mieliśmy
              jak gó..arze po 2 miesiącach tylko jak widzisz po 4 latach. Nie bede
              komentował Waszych wypowiedzi,bo nie wiecie o czym mówicie...
              • czerwone_korale Re: serce nie sługa.. 20.09.06, 14:17
                tux_rh napisał:

                > czerwone_korale napisał:
                >
                > > zakochać się to żaden problemwink
                > > ważniejsze jest dotrzymać zobowiązań wobec kogoś komu się przysięgało że
                > do
                > > grobowej deskiwink
                > > co innego gdybyście byli 20 lat po ślubie,ale tutaj?? malutkie dziecko,
                > > jesteście świeżo po ślubie a ty już lecisz za nową dupą.
                >
                > Jeśli 7 lat po ślubie to mało to OK. Ale dla mnie to dużo i dziecka nie
                mieliśm
                > y
                > jak gó..arze po 2 miesiącach tylko jak widzisz po 4 latach. Nie bede
                > komentował Waszych wypowiedzi,bo nie wiecie o czym mówicie...

                ___
                to nie komentuj i nie pisz tu-po kiego to robisz?
                uporządkuj swoje życie
                bez odzewu
              • jowita771 Re: serce nie sługa.. 20.09.06, 16:07
                hasłam "serce nie sługa" można wiele podłości usprawiedliwić. pytałam Cię, czy
                Twoja zona wiedziała, że jest dla Ciebie tylko namiastką i świadomie godziła
                się na ten układ?
              • tweety_bird Tux_rh 19.10.06, 12:02
                Nie zazdroszczę sytuacji w jakiej się znalazłeś i rozumiem, że serce to nie
                sługa, ale...Właśnie...Jest jedno "ale" - rozsądek. Cały czas dbasz o to, żebyś
                Ty był szczęśliwy, piszesz, że Tobie należy się nowe życie u boku kogoś kogo
                kochasz, że Ty już się starałeś i teraz już stwierdziłeś, że tyle i dość.
                Prawda jest taka, że życie często boli i trzeba ponosić konsekwencje swoich
                wyborów. Jest taki moment, w którym zauważamy, że coś się zaczyna dziać
                pomiędzy mną a tą drugą osobą - jakieś oczarowanie, błysk, iskierka. Jeśli już
                się wybrało żonę czy męża, to należy uciekać od nowych uniesień, żeby potem nie
                cierpieć. Póki można, trzeba reagować, a nie czekać na całkowite obezwładnienie
                nowym uczuciem. Nie uciekłeś w porę i jeśli nie jesteś egoistą i zależy Ci na
                szczęściu żony i dziecka, to zapomnij o tamtej kobiecie i odbuduj małżeństwo.
                Twoja żona pomimo Twojego wyskoku nadal Cię chce - umie wybaczać - podziwiam
                Ją. Nie myśl o sobie, o swojej wygodzie czy nowym życiu, bo z Twojej winy to
                wszystko się rozpadło i winny jesteś rodzinie, żeby naprawić ich krzywdę. Teraz
                musisz ponieść konsekwencje. Masz rodzinę i ona zasługuje na Twoją miłość.
                Kochałeś żonę już kiedyś i jeśli się postarasz, to wskrzesisz to uczucie.
                Wybrałeś Ją i to Ona jest Twoją rodziną. Tamta kobieta powinna Ci to ułatwić i
                zniknąć z Twego pola widzenia. Gdyby Cię kochała tak naprawdę zrobiłaby to
                dawno temu. Rozrywa Twoją rodzinę, a Ty na to pozwalasz...To nie miłość - to
                egoizm...
                Serce nie sługa...Właśnie dlatego mamy umysł, żeby reagować w porę na rodzące
                się uczucia. To tak jakbyś miał chęć rzucić się z dachu wieżowca, żeby
                sprawdzić jak się lata. Ale nie robisz tego, bo rozsądek podpowiada Ci, że się
                zabijesz...
                Życzę Ci abyś podjął właściwą decyzję. Nie bądź egoistą i nie buduj swego życia
                na nieszczęściu własnej rodziny. Oni nie potrzebują Twoich pieniędzy, chcą
                Ciebie...Mieli Cię, a Ty ich pozbawiłeś swojej miłości. Uważasz, że tak wygląda
                troska o rodzinę?
    • muttti Re: Pomóżcie temu "złemu" facetowi... 02.10.06, 23:21
      niech sie targa h jej w d...
      facet zacznij zyc a co i dobiegniesz 40 i dojdziesz do wniosku ze przez gupia
      babe zmarnowales se zycie???? potem dopiero bedziesz sie w glowe stukal lepiej
      zalatw jej dobrego psychiatre ja tak zrobilem i sie wyrwalem z tego kregu
      dalem jej wolna reke chcesz to sie zabij i co ???? nadal zyje smile) niestety smile))
      wiec niech twoja zona przestanie p....c jej to psychiatra potrzebny a nie maz
      ale oczywiscie ty bedziesz wszystkiemu winny bo tak to juz jest ze one
      ksiazniczki bez skazy a my lobuzy nie przejmuj sie olej sprawe zajmij si
      edzieckiem nie nia ona jest dorosla osoba i wie co robi a to co probuje na
      tobie wymoc to sie po prostu nazywa szantaz emocjonalny nic wiecej
    • michelle28 Re: Pomóżcie temu "złemu" facetowi... 11.10.06, 11:59
      Powalające dla mnie w całej tej historii jest to, że facet zaczął związek z tą
      drugą wtedy kiedy żona była w ciąży, a związek ekspresowo rozkwitał w pierwszym
      miesiącach życia dziecka. Wiadomo, to nie często jest łatwy czas dla związku.
      Zdarzają się wpadki, niechciane ciąże, czasem po krótkiej znajomości.
      Ale dla kogoś kto jest już kilka lat w małżeństwie, świadomie decyduje się na
      dziecko i twierdzi, że bardzo tego pragnął, leczył się żeby Je mieć, powinien
      to być czas najszczęśliwszy i bardzo zbliżający małżonków.

      Jak znaleźć sens w tym, że facet który podobno bardzo pragnął dziecka, nie mógł
      się go doczekać, w tak ważnym momencie jak ciążą i początki rodzicielstwa nie
      jest blisko żony, nie szaleje z Nią wspólnie ze szczęścia, tylko rozwija
      związek z inną. Jak sam pisał, nie zaczęło się od jakiegoś jednorazowego skoku
      w bok, tylko od poznawania się, przyjaźni, rozmów, a na to potrzeba czasu. A on
      właśnie na to wykorzystywał tak cenny dla każdego szczerze pragnącego dziecka
      czas jakim jest ciążą i pierwsze miesiące życia dziecka.
      Gdyby nie ten "drobny szczegół' to wypowiedzi autora wątku mogłyby sugerować,
      że poprostu życie mu się skomplikowało, nie chce żyć w związku bez uczuć w
      nieszczerości, a do tego chce zminimalizować straty dla żony i dziecka, jest
      odpowiedzialny, uczuciowy i dobry. Dawałoby to nienajgorszy jak na taką
      sytuacje obraz. Tylo jest "małe ale"- facet w taką sytuację wszedł świadomie,
      zrobił sobie dziecko z żoną, z która był bez specjalnego uczicia i jeszcze
      zanim dziecko sę urodziło spłynęła na niego miłość do innej.

      Facet jest mega niedojrzały. Przedstawia się tu jako uczuciowy, przejęty losem
      porzuconej żony i własnego dziecka, a biorąc pod uwagę styli czas w jakim cała
      sytuacja ma miejsce, wychodzi na niedojrzałego chłopca, który sam nie wie czego
      chce od życia. Tylko współczuć żonie, dziecku i aktulanej partnerce.

    • mamba30 proponuję obejrzeć Plac Zbawiciela 14.10.06, 17:44
      może Ci to chłopie da trochę do myslenia.....
      • asia.13.12 poczta 19.10.06, 12:29
        cześć tux_rh
        odbierz pocztę
        • tux_rh Re: poczta 19.10.06, 14:25
          asia.13.12 napisała:

          > cześć tux_rh
          > odbierz pocztę
          Odebralem. Dzieki.
          I nie tylko Tobie, ale tym wszystkim, którzy napisali.
          Wielkie dzięki.
          • monias71 Re: poczta 31.10.06, 15:24
            odbierz poczte
Pełna wersja