Endometrioza…dziecko…samodzielna mama

07.09.06, 14:18
Witam,
W styczniu br. miałam operację (IV stopień endometriozy). Oddzielono trzon
macicy od ścianek, oczyszczono jelita, usunięto jajnik i jajowód… Upierałam
się, że chce mieć dzieci wiec pozostawiono 1/3 jajnika i pół jajowodu.
Następnie leczenie. Wywołano u mnie sztucznie menopauzę i…
Sposób leczenia zakładał, że za pół roku kolejne badania i najlepiej ciąża.
Nawet nie sądziłam, że pół roku tak szybko minie…
Teraz stoję przed dylematem.
Podczas badania kontrolnego okazało się, że mam kolejne 2 guzki… Lekarz
zadaje ciągle pytanie „kiedy się Pani zdecyduje na ciążę?”
A ja?
Problem polega na tym, że ja nawet nie współżyję!
Zaczynam się zastanawiać nad podjęciem decyzji, by urodzić i wychować dziecko
samodzielnie. Jednak pośpiech powoduje mentlik w mojej głowie.
Zawsze bardzo kochałam dzieci (i kocham). Robiłam wszystko by móc mieć
rodzinę i dziecko. W tym celu (2 lata temu) zamieniłam mieszkanie na większe
i przygotowałam w nim pokoik. Nadal spłacam kredyt, ale problem polega na
tym, że właściwie jestem cały czas sama.
Mam 34 lata i zagrożenie, że jeśli te guzki urosną będę musiała poddać się
kolejnej operacji a co za tym idzie zostanie usunięty ten kawałek jajnika.
Ciąża zaś zatrzymałaby rozwój choroby i jednocześnie mogłabym spełnić się
jako mama.
Nie wiem co robić?

    • mamatoomaszka Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 07.09.06, 14:55
      Jak to co? Zajsc w ciaze i juz, zanim bedzie za pozno, rozumiem, ze brak
      wspolzycia jest tu pewnym utrudnieniem, ale musisz je pokonac sobie tylko
      znanymi sposobami i juz, zycze powodzenia i pozdrawiam.

      ** Znalam jedna taka, zwlekala, teraz ma pod 50-ke, nie zdazyla.....bardzo
      zaluje.....
      • szafireczka Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 07.09.06, 15:03
        Dziekuję. O pojscie do lozka z potencjalnym dawca (o ile nie bedzie wiedzial,
        ze jest narzedziem) nie jest ciezko smile
        • mamaika Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 07.09.06, 16:02
          no....swietny pomysł.....To się zapewne nazywa świadome, dojrzałe
          rodzicielstwo. Jak dla mnie to nie tylko guzki winnaś leczyć
          • szafireczka Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 07.09.06, 16:14
            Pozwolilam sobie na drobny "zarcik"...
            Podchodze do tego naprawde powaznie. Musze w ciagu najblizszych kilku miesiecy
            podjac decyzje, bo w przeciwnym razie na zawsze moge pozegnac sie z marzeniami
            o dziecku.
            • mamaika Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 07.09.06, 16:20
              Rozumiem i nie rozumiem. Rozumiem,że chcesz mieć dziecko i że w Twojej sytuacji
              jak piszesz teraz albo nigdy. Współczuję bo to musi być i przykre i potwornie
              trudne. Natomiast jakoś tak jednak nie podoba mi się wizja wrabiania
              kogokolwiek w dzieciaka .
              • natasza39 Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 07.09.06, 23:18
                Ze tez mamaika mamy dziwnie podobne zdanie na wiele tematów hmmmm.
                Tez rozumiem i nie rozumiem. Rozumiem chęc "posiadania dziecka", "hormony" i
                to ,że zegar nieubłaganie cyka, ale w przypadku, kiedy się nie ma stałego
                partnera, którego cząstkę chciałoby sie badź co bądź "powielic" nie rozumiem
                jak niby miałoby sie odbyć szukanie tego "dawcy"?
                No nie wiem...
    • ola33333 Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 07.09.06, 16:15
      ja Ci nie chce nic sugerowac, ale chcialabym napisac, ze bardzo dobrze rozumiem
      co czujesz. To jest strasznie silne uczucie jak kobieta chce dziecka !
      Ja po nocach sie budzilam (latami) i o tym myslalam. Teraz jestem w upragnionej
      ciazy. Mimo, ze moj zwiazek niezbyt dobrze sie uklada, a mam 32 lata, i wiem,
      ze byc moze zostane sama z dzieckiem. Mimo to jestem bardzo szczesiliwa ! Moze
      to nieracjonalne, ale tak to odczuwam. A moze to po prostu hormony.

      Zycze podjecia wlasciwej decyzji, z ktorej bedziesz zadowolona !
    • iludien Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 07.09.06, 19:57
      > Nie wiem co robić?

      ja na Twoim miejscu zdecydowałabym się na dziecko.
      tak podpowiadałaby mi intuicja.
      pomijając wątpliwości natury etycznej.
      • bea53 Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 08.09.06, 09:39
        Jesli nie masz faceta a nie chcesz nikogo wrabiac to:
        a) mozesz isc do kliniki leczenie nieplodnosci i tam tez zapladniaja nasieniem z
        banku, z tego co wiem rowniez samotne kobiety bez patrnera po stosownych badaniach
        psychologicznych, o ile Cie na to stac
        b) tansza forma slyszalam ze w necie oglasza sie facet ktory daje swoja sperme w
        pojemniczku z checi pomocy kobietom za darmo i pomoga w poczeciu dziecka,
        oczywiscie nie doklada sie pozniej do tak poczetego dzieckasmile


        B.
        • iludien Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 08.09.06, 09:52
          >glasza sie facet ktory daje swoja sperme
          > w
          > pojemniczku

          intuicja intuicją, ale zachowajmy chociaż odrobię rozsądku.

          takie przypadkowe kontakty są ryzykowne.
          nie muszę chyba tłumaczyć, dlaczego.
          • bea53 Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 08.09.06, 10:15
            Jasne nalezaloby zarządac aktualnym badan na nociscielstwo i inne takie...
            Jesli facet jest ogolnie zdrowy jest oki. Do tego spradzic intelekt i choroby
            genetycznedlatego klikiniki z bankami spermy sa lepsze bo maja specjalne testy
            ktore wszystko badaja...
            Widzialam w "miescie kobiet" tvn style rozmowe z tym facetem-z netu i
            przechwalal sie ze juz ma kilkoro dzieci i pomogl kilku kobietom...
            B.
          • bea53 Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 08.09.06, 10:17
            Poza tym pozastaje problem "samodzielnego rodzicielstwa" i dyskusji ktore juz
            byly na forum czy masz prawo swiadomie pozbawic pelnej rodziny dziecko...itd
            itp ale jezei tego typu dylematy sa Ci obce to do dziela....
            • bea53 Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 08.09.06, 10:23
              Z innej strony czy Ty sama gotowa jestes dzielic trudy macierzynstwa..czy Twoje
              zdrowie finanse na to pozwalaja??
              czy aby na pewno choroba zatrzyma sie gdy urodzisz..nie ma nic na siłe, czasem
              lepszym wysciem jest adopcja jesli bardzo chcesz miec dzicko..
              na te i innne pytania musisz odpowiedziec sobie sama..ja nie wiem...nie wiem
              • maminka_wiktorynki Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 08.09.06, 11:51
                właśnie, co z chorobą? a jak (tfu tfu tfu) się nie zatrzyma? może lepiej tatuśka
                jednak nie tak kompletnie z przypadku i nienzanego?
                • szafireczka Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 08.09.06, 14:30
                  Endometrioza w takich przypadkach zatrzymuje sie na kilka lat... Jesli nawet
                  nie zatrzyma sie po urodzeniu dziecka to juz bede mogla wowczas spokojnie
                  poddac sie kolejnej operacji i usunieciu pozostalej czesci jajnika.
                  Jesli zas chodzi o sprawy materialne... Jestem kobieta, ktora pod tym wzgledem
                  sobie swietnie sama radzi.
                  Dylematy moralne... Tak mam.
                  Mam dluga liste pytan na ktore staram sie sama sobie odpowiedziec i jestem
                  mozna powiedziec w polowie drogi.
                • szafireczka Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 08.09.06, 14:33
                  Ach jeszcze jedno...
                  Jesli zajde w ciaze, to nie bedzie to ktos kogo po prostu spotkam na ulicy.
                  Nie potrafilabym z kims zupelnie bezosobowym... Jednak nie chce by ten ktos
                  mial zniszczone zycie tylko dlatego, ze ja postanowilam zajsc w ciaze.
                  Po prostu ten ktos nie dowie sie, ze dziecko ma jego geny.
                  • mlimonka Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 08.09.06, 15:11
                    hmmm....

                    Ach ja myślę,że Ty Szafireczko
                    doskonale wiesz co robić...

                    tylko głośno rozważasz swoje dylemty moralne....
                    niom, ale któż ich nie ma...

                    Życzę powodzenia w planowaniu dziecka
                    wiadomo przecież ,że tylko wtedy tak naprawdę kobieta jest spełniona.... smile
                  • mrs_ka Re: Endometrioza…dziecko…samodzielna 08.09.06, 15:18
                    Zniszczone życie? Chyba, że potencjalny ojciec jest żonaty...
                    Jesli tak- lepiej się zastanów.

                    a.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja