Kwestia prawna nie wpisania ojca do aktu urodzenia

14.09.06, 00:16
Witam,
nie podalam danych ojca w akcie urodzenia. Rozstalismy sie po 4 latach, on z
agresja zaaragowal o tym , ze jestem w ciazy. Oszczedzilam sobie nerwow z
sadem i moim ex.
W akcie urodzenia urzedowo wpisano mi imie ojca Jan, nazwisko moje.

Dzis jednak jedna osoba zwrocila mi uwage. Co zrobie jak "tatusiowi" nagle
cos sie w glowie przekreci i stwierdzi, ze on chce to dziecko, ze wkoncu ma
jakies prawa no i zlozy sprawe do sadu o ustalenie ojcostwa??
Na poczatku mysle glupie, bo przeciez on wyparl sie mnie i dziecka, jednak
potem mysle i stwierdzam, ze po nim juz niczego nie moge byc pewna i do
wszystkiego jest zdolny,.

Jak to jest dziewczyny?? Ktoras miala taki przypadek, ze nagle "tatus" po
kilku latach sie obudzil i stwierdzil, ze kocha dziecko ktorego nigdy w zyciu
nie widzial i chce byc od teraz naj ojcem na swiecie???


Co w takim wypadku jakby sie nagle obudzil? CZy sad da mu prawa, czy ja musze
cos teraz zlozyc jakas sprawe w sadzie, zeby taka sytuacja w przyszlosci nie
zaistniala??

Z gory dziekuje za odpowiedzi
img387.imageshack.us/img387/4035/57fv.jpg
    • mamatoomaszka Re: Kwestia prawna nie wpisania ojca do aktu urod 14.09.06, 00:28
      Nie mozesz nic zrobic, zeby taka sprawa nie zaistniala, ojciec w kazdej chwili
      moze zglosic do sadu wniosek o uznanie ojcostwa, zostana zrobione badania DNA i
      jesli jego ojcostwo sie potwierdzi, bedzie prawowitym ojcem dziecka, wowczas
      zostanie to wpisane do nowego aktu ur. dziecka - wlasciwe imie i nazwisko ojca.
      Poniewaz nie jest to adopcja fakt jakby posiadania wczesniej ojca o imieniu Jan
      nie zostanie zatarty w dokumentach USC, jesli dziecko kiedys bedzie chcialo
      zobaczyc pelny akt ur., to sie dowie, ze mialo ojca Jana do 2008 roku, a od
      2008 - Mikolaja Sikorskiego.

      Dopiero po ustaleniu przez sad ojcostwa mozesz zalozyc sprawe o ograniczenie
      lub odebranie mu praw, ale juz i tak w dokumentach on bedzie widnial, jako
      ojciec. Nie mozesz teraz zalozyc zadnej takiej sprawy, bo ojcem Twojego dziecka
      jest przeciez Jan, do tego bez nazwiska.
      • anetina Re: Kwestia prawna nie wpisania ojca do aktu urod 14.09.06, 08:34
        trochę błędne myślenie

        w tym momencie, jesli eks się jednak obudzi i będzie chciał być ojcem, pójdzie
        do sądu, założy sprawę o ustalenie ojcostwa, otrzymanie praw rodzicielskich

        z czytanych tu wypowiedzi napisze ci jedno, prawie na pewno ojciec dostałby
        pełnię praw, dziecko dostałoby nazwisko ojca

        a gdybyś ty założyłą sprawę o ustalenie ojcostwa, nie nadawanie praw ani
        nazwiska dziecku - w zależności od sędziego masz szansę to otrzymać

        eks obojętnie po ilu latach, ale ma prawo powiedzieć, zmieniłem się, dorosłem,
        jestem gotowy być ojcem
        i sąd da szansę, nawet jak to nie jest prawda big_grin

    • pawel-szadko Re: Kwestia prawna nie wpisania ojca do aktu urod 14.09.06, 13:11
      szkoda, że nie pomyślałas wcale ale to wcale o dziecku!
      • szymon00 a moje pytanie ... 14.09.06, 13:29
        ... a znacie choć jednego ojca, który złożył pozew o ustalenie ojcostwa?


        • asca25 Re: a moje pytanie ... 14.09.06, 14:16
          Nasz tatuś też nie uznał naszego dziecka. Kiedyś mi zależało, teraz już nie.

          Wątpię by dobrowolnie zdecydował się na płacenie alimentów, więc srawy nie
          złoży.... chyba, że wygrałby w totka? Ta 1/4 % niepewności jestsmile
          • asca25 Re: a moje pytanie ... 14.09.06, 14:17
            1/4 z jednego procenta oczywiścietongue_out
        • virtual_moth Re: a moje pytanie ... 14.09.06, 17:56
          szymon00 napisał(a):

          > ... a znacie choć jednego ojca, który złożył pozew o ustalenie ojcostwa?

          Dobre pytanie.
          Ojciec mojej córki odgrażał się, że na pewno to zrobi (istniał między nami
          konflikt - on chciał uznać, ale nie zgadzał się na nadanie dziecku mojego
          nazwiska, więc się nie zgadzałam na uznanie). Zatem to ja złożyłam pozew o
          ustalenie ojcostwa. Oczywiście w naszym PROMATCZYNYM sądzie dostał to czego
          chciał czyli pełnię władzy rodzicielskiej a Mała jego nazwisko. Nie widział jej
          od ponad roku, czyli od daty roztrzygającej sprawy sądowej.

          Pzdr
          • pawel-szadko a pytanie moje..... 15.09.06, 11:56
            > konflikt - on chciał uznać, ale nie zgadzał się na nadanie dziecku mojego
            > nazwiska, więc się nie zgadzałam na uznanie)

            Jakie miałaś powody poza własną dumą, aby nadawać dziecku swoje nazwisko. W
            Polsce dziecko ma nazwisko ojca, a Ty skażujesz swoje dziecko na to, żeby miał
            inaczej i czuł dyskomfort. Czy Ty pomyślałaś o dziedku wtedy? Czy może tylko o
            sobie, żeby pokazać własne ja!?
            • anetina Re: a pytanie moje..... 15.09.06, 12:38
              pawel-szadko napisał:

              > > konflikt - on chciał uznać, ale nie zgadzał się na nadanie dziecku mojego
              >
              > > nazwiska, więc się nie zgadzałam na uznanie)
              >
              > Jakie miałaś powody poza własną dumą, aby nadawać dziecku swoje nazwisko. W
              > Polsce dziecko ma nazwisko ojca, a Ty skażujesz swoje dziecko na to, żeby
              miał
              > inaczej i czuł dyskomfort. Czy Ty pomyślałaś o dziedku wtedy? Czy może tylko
              o
              > sobie, żeby pokazać własne ja!?


              a co by dziecko powiedziało na to, że nosi jakieś obce nazwisko jakiegoś
              człowieka, którego nawet nie zna !?
              dlatego i mój syn ma moje nazwisko, a nie "ojca"
            • iludien Re: a pytanie moje..... 15.09.06, 23:18
              > Jakie miałaś powody poza własną dumą, aby nadawać dziecku swoje nazwisko

              > skażujesz swoje dziecko na to, żeby miał
              > inaczej i czuł dyskomfort

              Można w ten sposób uniknąć dociekliwych pytań, np.: ze strony rówieśników.
              To tak nawiązując do tego (hehe) "dyskomfortu".
            • virtual_moth Re: a pytanie moje..... 15.09.06, 23:24
              pawel-szadko napisał:

              > Jakie miałaś powody poza własną dumą, aby nadawać dziecku swoje nazwisko.

              Odpowiem pytaniem - jakie powody miał ojciec mojej córki, by upierać się przy
              swoim nazwisku skoro wcale mu na corce nie zależy?
              Uważam, że dziecko powinno nosić nazwisko tego rodzica, który się nim opiekuje
              a nie tego, który ma je w dupie. Proste.

              • paulinaml1 nie moge sie doczekac odpowiedzi pawla szadko 17.09.06, 10:34
                nie moge sie doczekac odpowiedzi pawla szadko, czy Ty naprawde uwazasz ze
                dziecko powinno miec nazwisko ojca ktory nie chce zajmowac sie w zaden sposob
                dzieckiem?
                dzieci w Polsce w wiekszosci maja nazwisko ojca bo wiekszosc ojcow kocha
                odpowiedzialnie swoje dzieci a nie dlatego ze jest taka zasada.

                ja bede chodzila z moim dzieckiem do lekarza,do przedszkola ,szkoly
                i nie chce zeby dziecko zle sie czulo z tym ze onbo ma inne nazwisko a ja
                przedstawiam sie innym.
              • mirabelll Re: a pytanie moje..... 21.09.06, 10:57
                święte słowa. Mój syn też nosi moje nazwisko, w ten sposób załatwiając sprawy
                urzędowe mam łatwiej, nie muszę się z niczego tłumaczyć.
            • omama Re: a pytanie moje..... 17.09.06, 12:04
              W Polsce dziecko ma nazwisko rodziców, które tradycyjnie było nazwiskiem ojca
              (tradycyjnie, bo prawnie każde z wstępujących w związek może przyjąć nazwisko
              drugiej osoby bądź zachować swoje). Wydaje mi się, że egoizmem wykazują się
              raczej ojcowie, którzy choć z matką nie tworzą rodziny, upierają się, by
              dziecko nosiło ich nazwisko. I właśnie oni stwarzają dziecku problem, bo nazywa
              się inaczej niż osoba, która prowadza je do lekarza, przedszkola, szkoły. A
              czynią to, moim zdaniem, wyłącznie po to, by "obsikać teren".
              • virtual_moth Re: a pytanie moje..... 17.09.06, 13:00
                omama napisała:

                > czynią to, moim zdaniem, wyłącznie po to, by "obsikać teren".

                Oczywiście, dowodem na to jest moja historia - tatuś walczył o nazwisko, a gdy
                je "dostał" olał córkę już calkowicie. Wiadomo o co mu chodziło - tylko i
                wyłącznie o to, aby wyszło na jego.
            • mama_anuszy Re: a pytanie moje..... 18.09.06, 20:51
              pawel-szadko napisał:
              a Ty skażujesz swoje dziecko na to, żeby miał
              > inaczej i czuł dyskomfort. Czy Ty pomyślałaś o dziedku wtedy? Czy może tylko
              o
              > sobie, żeby pokazać własne ja!?

              Buhahahaha...!!!! Dyskomfort!! Buhaahhaaahaha!!
      • marciah Re: Kwestia prawna nie wpisania ojca do aktu urod 14.09.06, 19:27
        Wiesz co smieszny jestes i zalosny tym stwierdzeniem. Wszystko co robie, robie
        dla dziecka. Co mam wpisywac ojca dziecka dla samego faktu istnienia w akcie
        urodzenia?? Zostawil mnie z dzieckiem, grozil, wyzywal od wszystkich. Nie wiem
        skad nagle ta agresja do mojej osoby, bo sam chcial dziecka.
        Wiedzial kiedy urodze. 0 reakcji. Do dnia dzisiejszego sie nie odezwal. Aha
        odzywa sie czasem , dostaje gluche telefony i nasluchuje, albo dostane sms , ze
        jestem dziwka i szmata. Przepraszam ale taka osoba nie bedzie winiala nawet w
        akcie urodzenia mojego synka. Nie szanuje mnie i dziecka. Wiec prosze mi nie
        pisz ,ze nawet nie pomyslalam o dziecku.
      • mama_basienki Re: Kwestia prawna nie wpisania ojca do aktu urod 16.09.06, 09:18
        Właśnie pomyślała o dziecku. I dlaczego wy faceci zawsze "myślenie o dziecku"
        zostawiacie tylko matkom? "Tatusiek" też mógł pomyśleć,a tego nie zrobił. W
        koncu nie zstał przed nim ukryty fakt ojcostwa. smile

        Bardzo dobrze Cię rozumiem - jestem w takiej samej sytuacji. Trzymaj się! smile
      • mama_basienki Re: Kwestia prawna nie wpisania ojca do aktu urod 16.09.06, 09:19
        Właśnie pomyślała o dziecku. I dlaczego wy faceci zawsze "myślenie o dziecku"
        zostawiacie tylko matkom? "Tatusiek" też mógł pomyśleć,a tego nie zrobił. W
        koncu nie zstał przed nim ukryty fakt ojcostwa. smile

        Bardzo dobrze Cię rozumiem - jestem w takiej samej sytuacji. Trzymaj się! smile
        • mama_basienki Re: Kwestia prawna nie wpisania ojca do aktu urod 16.09.06, 09:20
          Moj post jes do pawel-szadko smile
    • paulinaml1 Re: Kwestia prawna nie wpisania ojca do aktu urod 16.09.06, 11:45
      nie o ustalenie tylko ojciec moze zalozyc sprawe o uznanie. raczej mu to byloby
      nie na reke bo wtedy musiallby placic alimenty, chyba ze zacznie mu zalezec w
      sposob odpowiedzialny na dziecku to wtedy bedzie chcial tez je utrzymywac.
    • viwka Re: Kwestia prawna nie wpisania ojca do aktu urod 16.09.06, 12:32
      Analogicznie miałam jak Ty. Dane kryjące z imieniem dowolnym, nazwiskiem moim.

      Przez 7 lat "biologiczny" nawet nie zadzwonił czy urodziłam chłopca czy dziewczynkę.

      Od roku moje dziecko nosi nazwisko mojego meza, od kilku miesiecy moj maz UZNAL
      moje dziecko za swoje biologiczne ( a poradził nam to sam sąd rodzinny - ze
      mozna tak "nagiąć" rzeczywistość a nie przesposabiać dziecko nieuznane - przez
      kilkanaście miesięcy)

      Akt ur dziecka - zupelny wyglada tak:

      I-sza strona:

      Fiołek Iksiński
      dziecko Róży Iksińskiej i Narcyza Iksińskiego

      II-ga strona:
      Na podstawie art.42 ust. 2 prawa o aktach stanu cywilnego wpisano w niniejszym
      akcie nazwisko matki "Iksińska" jako nazwisko oraz nazwisko rodowe ojca i na
      wniosek matki imie "Narcyz" jako imie ojca dziecka
      R. Iksińska

      i dalej:
      Oświadczeniem złożonym przed Kierownikiem USC w .. w dniu... dziecku ktorego
      dotyczy ten akt, nadane zostało przez matkę i jej męża Irysa Igrekowskiego
      nazwisko Igrekowski....

      i dalej:
      Oświadczeniem złożonym przed Kierownikiem USC w ... w dniu... dziecko ktorego
      dotyczy niniejszy akt zostało uznane przez ojca Irysa Igrekowskiego, nazwisko
      rodowe Igrekowski, ur... w ... zamieszkalego w....

      Odpis skrocony obecnie wyglada tak:

      Fiołek Igrekowski
      dziecko Róży Iksińskiej i Irysa Igrekowskiego
      (moje panienskie i mąż)


      Więc, czy nie lepiej jak ktoś sie wyprze dziecka, komplikować sobie życie
      ciąganiem kogoś po sądach, badanami DNA? Nadmieniam ze syn wie iz nasionko z
      ktorego jest dal mi Narcyz, a Irys jest znami od pewnego czasu, bo to syn
      doskonale pamieta. I nie ma tu żadnego ściemniania przed dzieckiem, ze moj mąż
      to był z mami juz ponad 8 lat... Dziecko zna prawde, a w papierach mamy ład.

      Bałam sie bardzo, ze jak coś mi sie stanie, wychowujący go i kochający tata
      będzie po mojej śmierci na PAPIERZE dla dziecka obcym człowiekiem... bez prawa
      do opieki. Składając papiery o przysposobienie dziecka żony, dostaliśmy
      instrujcje jak zrobić to w jeden dzień, a nie w ponad rok.
      To nie byłoby możliwe gdybym uparła sie szukać wtedy "biologcznego" ojca mojego
      dziecka.

      Pozdrawiam
      • anetina Re: Kwestia prawna nie wpisania ojca do aktu urod 18.09.06, 13:03
        ok
        ty masz sprawę wyjaśnioną, bo macie partnera, męża, tatę

        a tu chodzi o to, jak ktoś wpisuje do dokumentów dziecka
      • sar36 Re: Kwestia prawna nie wpisania ojca do aktu urod 19.09.06, 18:23
        viwka napisała:

        > Od roku moje dziecko nosi nazwisko mojego meza, od kilku miesiecy moj maz
        UZNAL
        > moje dziecko za swoje biologiczne ( a poradził nam to sam sąd rodzinny - ze
        > mozna tak "nagiąć" rzeczywistość a nie przesposabiać dziecko nieuznane - przez
        > kilkanaście miesięcy)

        To ciekawe, że sąd tak poradził, bo to niezgodne z prawem - uznać dziecko może
        wyłącznie ojciec biologiczny (co nie znaczy, że ktoś to sprawdza) - choć
        niewątpliwie praktyczne.
    • wenusjanka80 Re: Kwestia prawna nie wpisania ojca do aktu urod 19.09.06, 10:09
      Witaj! Osobiście radziłabym Tobie złożenie sprawy do sądu o ustalenie ojcostwa
      zaznaczając jednocześnie to, by nie przyznawano mu praw rodzicielskich, ale
      zasądzono alimenty. Zastanów się nad tym, zabezpieczysz przez to interesy
      dziecka, jego prawo do dziedziczenia i polepszysz sytuację finansową swoją i
      Maluszka. Wyczyścisz mu też akt urodzenia. W przypadku nie interesowania się
      dzieckiem i Tobą przez kilka lat - sąd powinien się przychylić do wniosku o
      nieprzyznawanie władzy, problem może być jedynie w tym, że Twój eks będzie miał
      prawo do widywania dziecka, które jest niezależne od praw do decydowania o nim.
      Zakaz kontaktów możesz uzyskać tylko jeśli facet miałby skłonności do agresji
      (fizycznej lub psychicznej), był alkoholikiem lub miał inne wady mogące źle
      wpływać na dziecko.
      Przemyśl też to, czy Twój eks nie będzie się starał odnaleźć syna, kiesy ten
      będzie już znacznie starszy i nie będzie twierdził, że uniemożliwiałaś mu
      kontakt i uczestniczenie w jego życiu lub że nawet go o istnieniu dziecka nie
      poinformowałaś (np. twierdząc, że ojcem dziecka jest jakiś Jan). To ryzykowne.
      Na Twoim miejscu wniosłabym o alimenty (bieżące i zaległe)i ustalenie ojcostwa
      bez nadania praw. Co do kontaktów - może wcale nie będzie ich chciał. Jeśli
      jednak dziecko pozna ojca - i tak jesteś do przodu, Mały będze miał prawdziwy
      jego obraz i sam wyciągnie wnioski, Ty będziesz w porządku w stosunku do
      dziecka, którego sprawy będą zabezpieczone.
      Rozumiem, że się boisz, bo byłam w podobnej sytuacji i przechodziłam przez sąd,
      badania DNA i szarpaninę. Teraz nie żałuję decyzji, choć była ryzykowna. Mój
      synek ma dobrego ojca i rodzinę z jego strony, która go kocha, ja stałe
      alimenty i wsparcie w sprawach wychowawczych (raz na 2 tyg.), a nasze relacje
      są bardzo dobre, bo staramy się cały czas kierować dobrem dziecka. Czasami
      takie historie kończą się happy endem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja