satoofka
16.09.06, 07:51
Moj maz wyjechal do Anglii jak corcia miala 5mc, tutaj nie mial pracy od 2
lat. Tam po kilku mc poznal kobiete i z nia zamieszkal.Za 1,5 mc corka
skonczy 4 latka. O wszystim dowiedzialam sie rok temu od tesciowej, ktora nie
umiala tego dalej ukrywac, czyli po 2 latach jego wspolnego zycia z ta inna.
Dostalam pozew rozwodowy, 25 wrzesnia pierwsza rozprawa, wniosl bez orzekania
o winie. Przedwczoraj dowiedzialam sie w trakcie rozmowy tel z bylym, ze
urodzil mu sie 30 sierpnia syn.
Nie potrafie sie pozbierac...bol psychiczny przechodzi w bol fizyczny.
Zalamalam sie. Niby wiedzialam, ze juz nie bedziemy razem i ze rozwod...ale
moje cierpienie i zal za zniszczone zycie moje i corki, ktora ojca prawie nie
zna. Dodam, ze mieszklismy wczesniej z mezem 10 lat bez slubu i 3 lata po
slubie. Tworzylismy pare przez 13 lat i nigdy bym tego sie nie spodziewala.
On na moje zarzuty odpowiada , ze "PRZYRODA" i ze " ze mna by do tego
wszystkiego nie doszedl" Maja dwa sklepy z polska zywnoscia w Anglii.
Jak sobie radzilyscie z podobnymi sytuacjami lub radzicie??
Ja nadal jestem sama, i nie potrafie sie podniesc po tym wszystkim

Wiem, ze moja coreczka juz odczuwa skutki mojego zalamania

Ten czlowiek byl mi bardzo bliski, wiele dla niego zrobilam...a on
potraktowal mnie i corke jak...no wlasnie jak? Nawet nie wiem jakich slow
uzyc?
I jeszcze jedno.
Czy wniesc o orzekaniu o winie?Czy dac sobie spokoj?
On juz mnie nastraszyl, ze przedstawi takie zaswiadczenia o zarobkach, ze
wrazie czego nic z niego nie sciagna.
Dobrowolnie chce placic na corke 1000pln i w razie potrzeby dodatkowo(ale to
juz tylko bedzie wynikalo z jego checi badz nie).
Nie chce wywlekac brudow, wojny. Nie mam na to nerwow, ale widze ze sprawa
jest tak jasna i oczywista, ze moze nie mialabym problemow z udowodnieniem
jego winy?
Nie wiem co mam robic?Sprawa juz niedlugo a ja nie podjelam decyzji

Bylam u adwokata, pojde jeszcze raz, ale on predstawil mi tylko mozliwosci od
strony prawnej, a niuansow w tym duzo.
Prosze, pomozcie mi podjac decyzje, co robic, jak sie z tego podniesc?
Potrzebuje wsparcia, jakiegokolwiek