Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę???

26.09.06, 13:11
Małżeństwo sypie mi się jak przysłowiowy domek z kart... W tę sobotę mieliśmy
6 rocznicę ślubu i ...bilans ujemny nistety.NIe potrafimy się juz absolutnie
dogadać, nawet błahe sprawy w momencie urastają do megaawantury. Czuję się
gnębiona psychiczne (celowo i z zimną krwią), mieszania z błotem... Jestem
świadkiem (ale nie bezpośrednim - jeszcze...) agresji - rzucania przedmiotami
i kopania i rozwalania przedmiotów bo coś mu stało na drodze. Traca na tym
dzieci (2,5 i 1,5), często widzą mnie zapłakaną, a tatę wsciekłego, klnacego,
odpychającego... Już od długiego czasu myślę o separacji, chciałabym się
wyprowadzić, ale jestem w matni - może mi podsuniecie jakieś rozwiązanie...
Jedynie moja mama (z rodziny) zna sytuację, bardzo mnie wspiera, jednak nie
wchodzi w grę, że się do niej przeprowadzę -(maleńkie mieszkanko) plus
dodatkowo ona nie chce brać na siebie odpowiedzialności za rozpad małżeństwa -
sądzi, że gdybym sie do niej przeprowadziła, małżeństwo by się na pewno
rozpadło, a wg niej my POWINNIŚMY się spróbowac dogadać - tylko, że tych prób
były już miliony.... Innych osób, które by mnie "przygarnęły" z dziecmi nie
ma. Moja sytuacja jest taka - jestem na wychowawczym jeszcze ok. 1,5 roku -
decyzja podjęta wspólnie. Nie mam pieniędzy na wynajęcie mieszkania. Tzn.
konto niby jest wspólne i jest na nim tyle pieniędzy, że starczyłoby na
wynajęcie mieszkania na długo, nawet biorąc pod uwagę tylko połowę tych
pieniędzy...Ale jak mam to zrobić - poprostu je zabrać? No chyba trzeba
powiedzieć o tym męzowi, coś ustalić - konto niby wspólne, ale bardziej jego
czyli po prostu oszczędności z jego pensji, moja jak pracowałam szła na życie.
Boję się powiedzieć że chcę się wyprowadzić, bo facet jest furiatem i mogłoby
się to różnie skończyć. Gdybym w tym momencie przerwała urlop i znalazła pracę
to mogę liczyć (zwazywszy na typ mojej pracy po moim wykształceniu)na mniej
niż 2 tys. Musiałąbym córce zapewnić żłobek, syn chodzi do przedszkola. Typ
mojej pracy jest zmianowy i nie ma przebacz czyli pracuję do ok. 21. Kto się
zajmie dziećmi między końcem złobka/przedszkola a moim powrotem? Na pewno
czasem babcia (moja mama) by mogła, ale nie zawsze, bo sama czasem musi zostać
dłużej w pracy (dziadka moje dzieci nie mają). Jeżeli dołożę do tego nianię to
nie wystarczy mojej pensji na to wszystko (przedszkole, żłobek, niania) - a
zycie? Pewnie, że KIEDYŚ do tego by doszły alimenty i może nawet niemałe
zważywszy dochody (choć różnie to bywa), ale znając złośliwość nie mogłabym na
nic liczyć wcześniej - żadnego dogadania, bo męska urażona duma, ech...
Czy myślicie, że jestem w sytuacji bez wyjścia? Mogę tylko czekać jak dzieci
na tyle urosną, że przeprowadzka byłaby łatiwejsza, np. jak pójdą do szkoły?
Boję się, że do tego czasu ojciec "stworzy" dzieci z megaproblemami
psychologicznymi w przyszłości - dziś w szale i złości na mnie wykrzyczał 2,5-
letniemu synkowi, że go nie lubi, zeby się od niego odczepił itp., normalnie
obraził się na dziecko, a synek go prosił "tata, nie wkuziaj..." Aha, na
marginesie, dziecko chciane i planowane...
Myślicie, że jestem w stanie jakoś uchronić dzieci i siebieprzed przemocą
psychiczną? Gdzie szukać pomocy?

To na początek tyle, jak ktoś się do mnie odezwie (proszę!!) będę pisać więcej
- dzięki!
    • kotagus Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 26.09.06, 13:11
      A, zapomniałam dodac, że mieszkanie jest męża.
      • zyta4 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 26.09.06, 14:06
        Witaj!
        Jak czytałam twoją wypowiedź to płakałam i nadal płaczę. Nie będę Cie tu pocieszać bo sama jestem w podobnej sytuacji, tylko ja już po rozwodzie z nędzną pracą i mieszkaniem u rodziców.
        Wiesz mnie strasznie przytłacza ta niemoc i brak pomocy. Nikt mi nie chce podać ręki. A ja zostałam sama.
        U mnie minęło już trzy lata jak zakończyłam tą męczarnię wyprowadzając się z dzieckiem do rodziców i pomomo upływu czasu nie jest wcale lepiej.
        To nie prawda, że czas goi rany....
        On, pewny siebie "facet" nie płaci alimentów, bo nie chce i nic mu nikt nie zrobi, zmienia tylko samochody i kobiety, ja - samotna matka z kiepską pracą, której brakuje czasu na wszystko, borykająca się ciągle z brakiem pieniędzy, chyba bez perspektyw na normalne życie...
        Też nie jest mi łatwo mieszkać z rodzicami, ale nie mam wyjścia nie stać mnie na mieszkanie, nawet na jakiegoś sponsora.
        Czas ucieka, lata też, dziecko coraz większe a ja coraz starsza. Przygnębiające ale prawdziwe.
        Czasami nie chce mi się żyć....
        Czasami nie chce mi się rozmawiać ze swoim dzieckiem....
        A dziecko mówi - "kocham cię mamusiu - jak dobrze że jesteś - nigdy Cię nie zostawie"
        Czasami naprawdę nie mam siły, wszystko mnie przytłacza.
        Moje koleżanki, szczęśliwe mężatki nie rozumieją moich problemów, jakoś daleko im do mnie...
        Nie wiem po co tak marudzę ale dziś nie mam siły by żyć............
    • maminka_wiktorynki Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 26.09.06, 14:19
      o maj gadsad

      nie połowę, a całość pieniędzy weź wypłać. i uciekaj kochana! im dalej tym
      lepiej. Dzieci Ci nie wybaczą tego,że w przyszłości (jak sama zauważyłaś) będą
      miały problemy ze sobą.

      To nie jest dom ani rodzina. Jak mówiłaś, Twoja pensja szła na dom, czyli
      oszczędności takie same Twoje jak i jego. CAŁE zabieraj i uciekaj. Ty z dziećmi
      będziesz miała o wiele ciężej niż on. On zostaje w mieszkaniu, za którę wspólnie
      płaciliście i zostaje sam, bez kosztów nianiek, przedszkól itp.

      po fakcie nie wiem, możesz mu powiedszieć,że po sprawie o alimenty i
      przyregularnym ich płaceniu możesz mu zwrócić część, ale zabezpiecz siebie i
      maluchy.

      Kończ to przedstawienie dopóki nic z tych kopanych rzeczy nie trafiło w Ciebie
      ani w dziecko żadne.

      Skąd jesteś tak w ogóle?

      Pozdrawiam. Śmiej się bo zaczniesz coś nowego co pozwoli Ci się czuć kobietą a
      nie popychadłem!

      Ściskam Cię mocno!!!!
      • kotagus Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 26.09.06, 16:54
        Mieszkanie jest wyłącznie na męża - to jego przedślubne. Nie roszczę sobie do
        niego żadnych praw, oczywiście. Zabranie całych oszczędności... hmmm... obawiam
        się, że mogły mnie oskarżyć o kradzież...

        jestem z Krakowa
        • maminka_wiktorynki Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 03.10.06, 10:16
          obawiam się, że współne to wspólne. w małżeństwie nikt nikomu nie może ukraść.
          Pozbądź się skrupułów, bo wyjdziesz na tym jak Zabłocki na mydle. Tu nie chodzi
          o skok życia na majątek męża tylko o chleb i przedszkole dla waszych dzieci.
    • czerwone_korale Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 26.09.06, 14:33
      jeśli jesteś zdecydowana na odejście to zrób to w tajemnicy przed mężem.
      Jeśli mu powiesz o swoich zamiarach gotów jest Ci coś zrobić jeśli wpadnie w
      szał, to po pierwsze,a po drugie nie zobaczysz szybko pieniędzy-co jest
      rownoznaczne z "lądowanem na bruk" waszej trójki.
      Zastanów się raz jeszcze,czy na 100% chcesz odejść-jeśli tak,to już teraz
      szukaj sobie jakiegoś lokum-zaklep je-i wtedy wybierz albo 60% albo 100%
      oszczędności i uciekaj.
      Te pieniądze pomogą Wam przeżyć trudny okres i pomogą Ci stać się niezależną.
      Samotny tatuś na pewno sobie poradzi skoro ma stały dochód-Ty i dzieci
      potrzebujecie pieniędzy.
      Powodzenia
      • glapa30 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 26.09.06, 16:28
        Kochana te pieniadze są tak samo twoje jak i jego, a skoro to ty sie
        wyprowadzisz, a on zostanie w waszym mieszkaniu to nie ogladaj sie tylko
        zabieraj pieniadze, a podejrzewam, że i tak bedzie ci jeszcze sporo winien.
        Alimenty niech płaci od razu, jak nie to szybko wnoś sprawe do sądu po wyroku
        nie będzie miał juz wyjścia. Jestes kobieta, matką, a przede wszystkim
        człowiekiem i nikt, a naewno nie twój mąz, nie może cie psychicznie poniżać i
        niszczyć. Bądź silna dla siebie i dzieci. Szukaj mieszkania, pakuj się i z
        pieniędzmi w ręku wkraczaj w nowe życie. Będzie dobrze, ale bedzie to wymagało
        troche wysiłku. Zobaczysz usmiech na buzich twoich dzieci wynagrodzi ci
        wszysko. Pozdrawiam i trzynmaj sie mocno.
        • maria515 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 26.09.06, 16:40
          Szkoda Ciebie i dzieci na takie zycie. Nie wiem co radzic, ale moge Ci
          powiedziec, ze moja koleznka, tez z dwojka dzieci i w podobnej sytuacji zabrala
          w tajemnicy wszystkie pieniadze i odeszla. Teraz ma szczesliwe zycie, dodatkowo
          nowego dobrego faceta.
          Bardzo Ci wspolczuje, to bedzie wszystko trudne, ale dla dobra dzieci warto.
      • kotagus Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 26.09.06, 16:57
        Wlaśnie tego się boję - że jak bym uczciwie pogadała, to pieniądze by mogły
        zmienić lokalizację... I byłyby nie do odzyskania
    • floric Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 26.09.06, 18:21
      co ci przeszkadza wyczyścić konto?

      powiadam ci: zabierz forse i wszystkie wartosciowe rzeczy z domu - kompa, wieze,
      TV, itp. mozesz je np. zastawic w lombardzie. kasy wystarczy ci do momentu
      uzyskania alimentow.

      jesli mozesz pozyczyc z banku pieniadze, zrob to. on bedzie musial splacic ten
      dlug.
    • iwonak112 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 26.09.06, 23:10
      Ja miałam kiedyś podobną sytuację...Jedno dziecko 4latka,a drugie 1,5(po
      ciężkiej operacji,wymagające stałej opieki).Mój mąż zachowywał się
      identycznie.Wszystko sobie wcześniej zaplanowałam.Poszukałam
      mieszkania(poprzednie było jego)i któregoś dnia powiedziałam,że muszę się na
      jakiś czas wyprowadzić,żeby to wszystko przemyśleć.To ważne:"-wyprawadzę się na
      jakiś czas tylko,żeby wszystko przemyśleć..."Mąż furiat sam mnie wyprowadził
      uszczęśliwiony,że się nas pozbędzie na jakiś czas.Płakałam za nim całe...2
      tygodnie!I za żadne skarby nie chciałam już wracać.Żeby odzyskać moje rzeczy(moi
      rodzice wyposażyli nam mieszkanie)zaproponowałam mu spotkanie z dziećmi w
      miejscowości,gdzie wtedy wynajmowałam mieszkanie,jakieś 60km od jego miejsca
      zamieszkania.On przyjechał do dzieci a ja własnymi rękami wszystko
      wyniosłam.Zgłosił kradzież na policji a ja pokazałam na poczekaniu sporządzony
      akt darowizny.Sprawę umorzono.Żałuję tylko,że zostawiłam mu mieszkanie.Z tego co
      wiem,moim dzieciom należy się ono bez względu na to czy są tam zameldowane czy
      nie.Tak było 13 lat temu.Teraz kończę studia.Mam wspaniałego faceta i
      bliźnięta,które nie długo skończą 3 latka.Mój starszy syn zbiera wszystkie
      możliwe nagrody w szkole a córka leczona jest zagranicą u najlepszych
      specjalistów.Nie miałam ani pieniędzy ani rodziny,na której mogłabym się
      oprzeć.Urlop wychowawczy możesz przerwać w każdej chwili.Zasiłki,które Ci się
      należą to kwota około 700zł.I alimenty.Zabieraj wszystko,co możesz.I absolutnie
      nie miej żadnych wątpliwości.To Ty przez resztę życia będziesz musiała martwić
      się o dzieci i borykać się ze wszystkim sama.Za kilka lat zrozumiesz o co mi
      chodziło.Mało tego,to Twój (już wtedy,mam nadzieję)eksiu wiele razy będzie
      prosił Cię o powrót.Musisz odejść,ponieważ oni zawsze chcą wracać.Wszyscy byli
      moich koleżanek,wczesniej,czy później chcieli.A jak nie to już naprawdę nie ma
      czego żałować.Twój mąż,dopóki będziesz z nim,nigdy nie przekona się,czy tak
      naprawdę chce być z Wami,czy nie.Zaplanuj wszystko wcześniej i nic mu nie
      mów,dopóki wszystkiego nie załatwisz.I jeszcze jedno.Wszystkie,z jakiś
      niezrozumiałych względów bardzo boimy się naszych mężów.Nie ma kogo!Wiesz mi,z
      czasem się przekonasz.Głowa do góry!Zabieraj wszystko i pokaż mu,że potrafisz!A
      ja trzymam kciuki i mam nadzieję dowiedzieć się kiedyś jak Ci poszło.Pozdrawiam
      • helga1970 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 27.09.06, 04:53
        jedno jest pewne- musisz miec plan działania
        zadnej prowizorki. Poniewaz na razie nic sie nie dzieje, zebys musiala wunosic
        sie od razu, masz czas na przygotowanie sie. W dniu, w ktorym sie wyprowadzisz
        zlozysz pozew o alimenty badz rozwod/separacje. nie wczesnie. POszuakj
        mieszkania , moze to byc kawalerka - nawet 20 m.czy jego rodzice maja dochody?
        pamietaj, ze obecna ustawa alimentacyjna zdejmie z nich pieniadze. Czy maz wie
        dokladnie ile kasy macie na koncie? zastanow sie, czy masz gdzie przechowac
        cenne rzeczy, lepiej nie zabierac ich ze soba tam gdzie sie przeprowadzisz.
        Nie wiem czy domy samotnej matki sa dobrym rozwiazaniem - ten w ktorym ja
        mialam byc byl straszny. W warszawie na Nowogrodzkiej z Centrum praw Kobiet. Na
        parterze burdel, pijacy , starszny scisk i mamuski palace pod nieobecnosc
        kierowniczki.Nie skorzystalam i dzieki temu pewnie zachowalam jako taki pion
        maralnysmile Pod krakowem jest duzo wiosek , w ktorych mona wynajac dom za 200 zl
        m-nie. Na szczescie Twoje dzieci jeszcze nie chodza do szkoly. Dobrze ze maz ma
        mieszkanie bo w razie czego bedzie z czego zdjac pieniadze przez komornika.
        pamietaj, ze na poczatku bedzie 5 razy gorzej niz myslisz.Nie licz na znajomych,
        a nawet rodzine. bywa z tym bardzo roznie. Niestety. najlepiej by bylo zebys
        zainwestowala 50 zl i poszla do kancelarii, ktora zajmuje sie sprawami
        rodzinnymi i ustalila co cie sie nalezy i jaki bedzie podzial majatku bo to tez
        nie jest nieraz oczywiste, a mozesz byc mile zaskoczona. jak cie nie stac
        znajdz organizacje, ktora pomaga kobietom, w takiej sytuacji i daje prawnikow
        za friko. sa dlugie terminy, musisz juz szukac. Niczego nie odkladaj na dzien
        kolejny, zacznij dzialac. musisz miec full informacji. ale pamietaj maz nie
        moze sie domyslec. niestety.Pisz co wymysliłas. trzymam za Ciebie kciuki. mnie
        sie udało.ja tez tak jak poprzedniczka ulozylam sobie zycia od nowa.
        • kotagus Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 27.09.06, 10:03
          Umówiłam się za trzy tygodnie z psychoterapeutką rodzinną. Juz kiedyś (przed
          dziećmi)korzystalismy z jej pomocy, to znaczy głównie ja, bo mąż po dwóch
          spotkaniach uznał, "że nie będzie mu kobieta mówić jak ma żyć" itp. czyli
          najmądrzejszy na całym świecie. Teraz też proponowałam (nie raz) terapię i nie
          ma szans. Facet jest wykształcony, na prestizowym stanowisku w firmie, ja wiem,
          że w dużej mierze wyłądowuje na nas swój stres, ale na Boga - TO NIE TAK MIAŁO
          BYC!!! Dom, który powinien być ostoją spokoju zmienił się w miejsce
          przepychanek. NIGDY nie wiem, w jakim nastroju będzie i co go wkurzy. Dodatkowo
          facet nagminnie się na mnie (i dzieci) obraża i milczy. I nic nie robi w domu,
          nawet tego o co poproszę "Sama sobie zrób!!" Kara mnie odwoływaniem wszystkich
          ustaleń np. mielismy ustalone, że pojedziemy coś tam kupić dziecku czy do
          lekarza itp., a akurat jest na mnie zły, potrafi niezależnie od wsześniejszych
          zapewnień powiedzieć, że nie ma akurat (przypadkiem wink ochoty, żeby to załatwiać
          i mam sobie radzić sama. Nie mogę na niego niestety liczyć, jego nastrój jest
          jak chorągiewka... Ile razy było tak, że mieliśmy gdzieś wyjść, moja mama
          umówiona, że przychodzi do dzieci pilnować jemu się nagle odwiduje... Muszę
          dzwonić i odwoływać przez łzy... Na marginesie moje łzy już od baaardzo dawna go
          nie ruszają.
          Odbiegłam za bardzo - idę do tej terapeutki pogadać, może podsunie mi jeszcze
          jakieś metody opanowania furiata, a może tylko pozwoli spojrzeć z dystansu na
          moje małżeństwo...
          Następny krok to porada prawna co mogę zrobić, jak sie zabezpieczyć. Musżę
          tylko znaleźć dobrego prawnika - ile to kosztuje????
          Potem już szukam sobie nowego spokojnego locum, daj Boże...

          PS. co do pieniędzy to wie baaardzo dokładnie, on jest z tych mało wydających i
          oszczędnych do bólu i to też jest przyczynkiem do rozpadu, bo awantury miewałam
          i o złotówkę jak raz kupiłam i Wyborczą i Dziennik...
          • helga1970 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 27.09.06, 10:21
            Kotagus
            masz typowego męża na stanowisku
            czyli: przerost formy nad trescia
            musze Cie zmartwic ale w sadzie milabys male szanse na rozwod gdyby on nie
            chcial Ci go dac. przyznam, ze nie lubie bucowatych mężczyzn, ktorym sie wydaje
            ze ich stanowisko jest dozywotnie i daje im wladze nad rodzina.
            jezeli naprawde uwazasz, ze rozmowy z nim nic niedaja a nie bedzie w stanie
            posunac sie do przemocy fizycznej, wystap o separacje. to moze skutecznie
            obudzic małzonka i zmusic do refleksji. najwazniejsze jednak ze umowilas sie z
            terapeutka. to jest absolutnie krok naprzód. Prawde mowiac to chcesz zrobic
            bedzie sie skaldało wlasnie z takich malych krokow. Trzymaj sie, przed toba
            duzo pracy. Czest terapia polega na tytanicznej wprost pracy nad partnerem.
            napisz po wizycie. Pozdrawiam
            • kotagus Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 27.09.06, 10:25
              A moglabyś mi rozwinąć te problemy w sądzie?? Dlaczego małe szanse? Nie jestem
              "ofiarą" przemocy psychicznej? Nie tracą na tym dzieci? Napisz coś więcej -
              dlaczego sąd mógłby uznać, że mi w tym małzeństwie dobrze?
              • helga1970 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 27.09.06, 10:56
                sad musi uznac trwały rozpad pozycia. a wiec praktycznie zaniechanie stosunkow
                seksualnych przynajmniej od roku, osobne gospodarowanie. no i niestety duzo
                zalezy od samego sedziego. moze sie okazac, ze przemoc psychiczna nie jest
                wystarczjacym argumentem do rozwiedzenia was i zwiazek moze jeszcze rokowac.
                Sa dzieci i w tkich przypadkach argumentem moze byc jak napisalam osobne zycie
                albo fizyczna ale udokumentowana przemoc. Pisze Ci jak to wyglada w praktyce,
                nie co ja sadze na ten temat. Musisz wiedziec czym to sie je i byc swiadoma.
                • kotagus Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 27.09.06, 11:01
                  Rozumiem, ale moim nadrzędnym celem nie jest rozwód tylko odseparowanie się w
                  innym mieszkaniu. Wtedy to już będzie trwały rozpad, prawda? I po jakimś czasie
                  sąd będzie się musiał przychylić.
                  A do separacji sądowej też jest potrzebna zgoda małżonka?
                  • helga1970 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 27.09.06, 11:18
                    nie na szczescie nie
                    ja tez tak zrobilam
                    wynioslam sie i po 1,5 roku dostalam rozwod
                    wlasciwie od reki
                    uda sie da, tylko spotkaj sie zta terapeutka bo pozniej to wszystko sie
                    przydaje w sadzie. niestety rozwodzenie sie nawet po okresie separacji jest
                    ciezkim przezyciem bo pytaja o wszystko i im mniejsze dzieci tym
                    mniejszainwigilacja. tak, ze dobrze robisz. napisz jak bedziesz po tej rozmowie
                    z ter.
                  • ann17 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 29.09.06, 21:34
                    spokojnie. jak będziesz chciała się rozwieść, to się rozwiedziesz. to że mąż
                    jest "na stanowisku" jest bez większego znaczenia. ogólnie spróbuję Ci dodać
                    otuchy, podobnie jak inne forumowiczki smile gdy zostałam samodzielną mamą, nie
                    miałam nawet wspólnego konta do ew. opróżnienia, i 2,5 letnie, ciągle chore
                    dziecko. i pierwsze dni w pierwszej, kiepsko płatnej pracy. bylo b. cięzko. to
                    nieprawda że czas goi rany. ale z czasem stajemy na nogi, mocniej zaciskamy
                    zęby i zaczynamy walczyć. nie zawsze jest tak ze usmiech dziecka dodaje sily.
                    dzieci nie zawsze się uśmiechają... ich życie też staje się trudne więc łatwiej
                    o krzyki i łcy niż o usmiech i radosną zabawę.
                    ja musiałam się przeprowadzić do Rodziców, do małego mieszkania, bo po prostu
                    nie mialam gdzie mieszkac. na wynajem nie zarablalam. bylo ciezko do mniej
                    wiecej drugiej klasy szk. podstawowej, gdy syn przestal chorowac. potem, gdy
                    juz sam zostawal w domu, moglam pojsc do bardziej ambitnej pracy.
                    teraz moj syn ma 17 lat, wlasnie zaczal nauke w skzole muzycznej. ja stanelam
                    na nogi. niestety - w miedzyczasie nie spotkalam faceta na cale zycie,
                    tylko "ograniczone w czasie" relacje. i aktualnie to jest mój główny problem.
                    wieć - uszy do góry, nie zalamuj sie. nie bedzie latwo, ale dasz radę.
    • iwonak112 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 27.09.06, 18:42
      Rozwodziłam się 13 lat temu.Pewnie się dużo zmieniło.Moje małżeństwo było takie
      samo,to był koszmar i ja tkwiłam w tym 8 lat,łudząc się,że wszystko się jakoś
      ułoży.Jak to wszystko czytam dostaję gęsiej skórki.Nie wiem,dlaczego helga80
      napisała,że będziesz miała problemy z rozwodem.Sąd doskonale zna się na przemocy
      psychicznej i wystarczy kilka słów mężusia aby się w tym utwierdził.Wierz mi.Mój
      eksiu 3 razy wnosił o zmianę składu i za każdym razem sąd orzekał o jego
      winie.Odebrał mu prawa rodzicielskie choć ja wcale o to nie
      występowałam.Odpowiadaj spokojnie na pytania i tylko na pytania!Jeśli opowiesz
      im to co nam nie musisz się już martwić.I jeszcze jedno.Niech Ci nie przyjdzie
      próbować ograniczać mu spotkania z dziećmi.Jeśli to zrobisz będziesz go miała na
      karku jak lwa walczącego do ostatniej kropli krwi.Powiedz w sądzie,że zależy Ci
      na dobrym kontakcie ojca z dziećmi.To z resztą jest naprawdę potrzebne Twoim
      dzieciom,bez względu na to jAKIM OJCEM BYł DO TEJ PORY.Wasze sprawy są tylko
      Waszymi a dzieci to odrębny temat.W moim przypadku tatuś szybko sam się
      wykruszył.Wszystko będzie dobrze o ile się wyprowadzisz.Pozdrawiam
      • helga1970 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 27.09.06, 19:46
        stierdziłam jedynie, ze duzo zalezy od składu sedziowskiego.
        jak we wszystkim trzeba miec troche szczescia.
        Z ta przemoca psychiczna to interpretacje sa różne, nie zawsze na nasza korzysc.
        A niektorzy tatusiowie sa bardzo kulturalnymi ludzmi poza domem i naprawde
        trudno ich podejrzewac o przemoc psychiczna. na sali sadowej bardzo kochaja
        żone i dzieci, wyrazaja skruche itd. tak, ze nie zawsze gołym okiem widac kto
        jest ofiara.
        • iwonak112 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 27.09.06, 22:13
          Sądy takich tatusiów mają codziennie dziesiątki na wokandzie.Z daleka czuć
          takiego delikwenta.Oczywiście różnie bywa.Jednakże zastanawiający jest fakt,że
          matka z dwójką maleńkich dzieci(zakładając,że jest przy zdrowych zmysłach)
          opuszcza kochanego mężusia na stanowisku,mieszkanie,stabilizację i decyduje się
          na tułaczkę...Zadziwiające...
          • virtual_moth Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 27.09.06, 22:32
            iwonak112 napisała:

            > zastanawiający jest fakt,że
            > matka z dwójką maleńkich dzieci(zakładając,że jest przy zdrowych zmysłach)
            > opuszcza kochanego mężusia na stanowisku,mieszkanie,stabilizację i decyduje
            się
            > na tułaczkę...Zadziwiające...

            Wcale nie tak bardzo, przecież istnieje instytucja gacha. Oczywiście nic nie
            sugeruję, ale sąd nie wie, że autorka wątku gacha nie ma, prawda?

            Nie chcę straszyć - po prostu w przypadku sądów niewiele jest pewne. W
            Warszawie pani x dostanie 1000 zl alimentów, w Kielcach ta sama dostanie 100 zł
            i wcale nie z powodu różnicy cen mieszkań...

            Przykład kur...stwa: do sprawy o alimenty przygotowałam się nieźle. Nie
            pracowałam wtedy, byłam na wychowawczym. Powołałam się na przepis, że w tej
            sytuacji mój wkład w alimentację dziecka polega w ogromnej mierze na
            sprawowaniu bezpośredniej opieki, tymbardziej że tatuś "wirtualny". I co? Sąd w
            uzasadnieniu się ze mną zgodził i zasądził eksowi 51% kosztów utrzymania
            dziecka, a nie 50%.
            Soł, zalezy na kogo się trafi.
            • okruszek100 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 28.09.06, 13:50
              jeśli sie zdecydujesz- skontaktuj się ze mną na mail gazetowy.Podam Ci namiary
              na ośrodek pod Warszawą( ok.50 km.), gdzie moglabyś się zatrzymac na jakieś 3
              miesiące.Ten czas proponowałabym wykorzystać na odreagowanie i spokojne
              poszukanie sobie nowego lokum, pracy, poustawiania pozostałych spraw.Rzecz w
              tym,zeby się odseparować, ale mieć równocześnie jakiś spokojny grunt i działać
              na spokojnie- właśnie przez te 3 miesiące.Co Ty na to?
              3maj sięsmile
              • helga1970 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 28.09.06, 15:17
                jezeli moge Ci cos radzic wez od Okruszka ten namiar. moze ci sie bardzo
                przydac smile
              • kotagus Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 29.09.06, 10:15
                Napisalam....
    • redtower Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 29.09.06, 20:48
      hymmm... ja jeszcze odnośnie tego mieszkania... Wasze dzieci mają prawo do
      Waszego mieszkania... ich stan życiowy nie powinien się pogorszyć... co
      oznacza, że twój mąż, biorąc pod uwagę to, że nie zarabiasz... powinien
      zabezpieczyć dzieci... czyli ja na twoim miejscu wziełabym kasę z konta (ty
      przez okres wychowawczego też pracowałaś!! Tyle, że w domu przy jego
      dzieciach!) i zostawiła mu tyle żeby miał na benzynę do końca miesiaca, tak aby
      pracy nie zaniedbywał smile)) Do tego jeeli macie wspólnotę majątkową to te
      pieniądze są tak samo twoje jak i jego... więc 50% to się tobie poprostu
      należy smile
      Pozdrawiam,
      Towerek
    • mira59 Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 29.09.06, 21:10
      Kotagus!
      Napisałaś,że jesteś z Krakowa.Z moich informacji-w Krakowie siostry zakonne
      prowadzą hostel dla ofiar przemocy i matek z dziećmi.Nie znam ich adresu,ale
      dam Ci namiar na zgromadzenie - tam udzielą Ci informacji.Zgromadzenie Sióstr
      Matki Bożej Miłosierdzia,ul.Siostry Faustyny 3 Łagiewniki,od stacji PKP Borek
      Fałęcki ulica w górę.I na Podgórzu jest dom małego dziecka i dom matki i
      dziecka.W obydwu miejscach można przeczekać aż nie staniesz na nogi.
      Pieniądze - bierz z konta i się nie zastanawiaj!W pozwie do sądu napisz,że
      wybrałaś określoną kwotę z konta w celu zabezpieczenia interesów dzieci do
      czasu uzyskania wyroku przyznającego alimenty.Nie będzie mógł oskarżyć Cię o
      kradzież.
      Powodzenia.Pozdrawiam.
    • agnieszkagosia Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 30.09.06, 09:05
      wyslalam Ci list na maila
      odpisz jesli mozesz
      • kotagus Re: Tylko dom samotnej matki wchodzi w grę??? 02.10.06, 11:45
        Właśnie odpisałam, bardzo dziękuję za tego maila.
Pełna wersja