czy życzyłybyście sobie....

26.09.06, 13:27
jakby nowa żona (ślub 2003 dziecko 1 córa) Waszego byłego męża, z którym macie
dziecko(synek 1998, rozwód rok 2002 burzliwy, była żona i osobista matka
przeciwko widywaniom, bo dziecko CIERPIIII)chciała ponowienia kontaktów ojca
Waszego dziecka z Waszym dzieckiem (zważywszy, że 2007 komunia, osobista matka
przekonała się do nowej żony syna i jest m/w ok. ale nadal WOLI nr 1, tak
odczuwa to nr 2)
Kto cierpliwy lub w podobnej sytuacji -rozszyfrował, inni niech nie zabierają
głosu i nie wprowadzają zamętu.
Czy chciałybyście, żeby nowa żona pomogła Wam, starym małżonkom w dogadaniu
się co do Nieśmiało piszę, nawiązaniu zerwanego kontaktu, czy wolicie jakieś
inne wyjście (komunia 2007!!!)
Ps. czytuję was czasami ale napisałam po raz pierwszy, więc przepaszam, za chaos.
Małgorzata
    • mrs_ka Re: czy życzyłybyście sobie.... 26.09.06, 14:00
      przeczytałam cztery razy i sądzę, że nie od cierpliwości czytelnika zalezy
      zrozumienie tego posta wink
      Jeszcze raz: Ty Jesteś jak rozumiem Eksią, Twój eks mąż ma nową żonę, z którą ma
      dziecko. Wasze wspólne dziecko nie ma kontaktu z ojcem.
      "Osobista matka" jak rozumiem to teściowa, która byla przeciwko kontaktom syna i
      wnuczka, tak? Teraz zbliża się komunia i powstaje pytanie, czy spróbować wznowić
      kontakty.

      Czy można wobec tego prosić jeszcze raz, zdaniami prostymi, bo nie wiem, czy
      prawidłowo zrozumiałam?


      a.
    • matkacalymsercem1 Re: czy życzyłybyście sobie.... 26.09.06, 14:51
      Nie ja jestem tą NEX, której nie odpowiada sytuacja niewidywania się OJCA z
      DZIECKIEM ale nie wie czy Pani Ex odpowiadała będzie sytuacja , w której to nex
      będzie dążyła do kontaktu ojca z dzieckiem.
      I co ta NEXT ma zrobić "teściowa" nie jest osobą wiarygodną i nie chciałabym
      uzgadniać cokolwiek przez nia;
      Acha i nie żywię nadziei na zaproszenie na komunię synka męża ( nie chcę, nawet
      chyba nie czułabym się najlepiej) ale na komunii mojej córy chciałabym, żby
      chociaż jej brat był ( nie pisząc już o tym, że mam cichą nadzieję na
      nawiązanie kontaktu z Mamą Małego)
      Poraźcie co mogłabym zrobić żeby :
      1. dziecko odzyskało ojca
      2. ex nie została urażona natarczywością czy bezczelnością next
      3. nawiązać kontakt z ex bez udziału naszego m
      Jeszcze raz przepraszam ale jestem nowa nie wiem do końca jak pisać a na dodatek
      nie zapisałam sobie hasła i jeszcze raz musiałam otwierać konto. Ja to
      matkacalymsercem+matkacalymsercem1
      Małgorzata
      • mrs_ka Re: czy życzyłybyście sobie.... 26.09.06, 15:20
        ach, skoro tak...
        Na cóż, po pierwsze pasierb jest dzieckiem męza i skoro mąz przyjął do
        wiadomości obecny uklad, to raczej z nim należałoby o tym rozmawiać. To miło z
        Twojej strony, że leży Ci ta sprawa na sercu, ale nie ukrywam też, że sytuacja w
        której Next dąży do kontaktu ojca z synem świadczy źle o ojcu.
        Naturalnie są różni ludzie i różne byle żony. Zdaję sobie sprawę, że mogę za
        chwilę usłyszeć, że Eks żona uniemożliwiła, zabroniła, obrzydziła, zastraszyła i
        tak dalej.
        Owszem, zdarzają się sytuacje, gdzie ojcowie odpuszczają kierując się swoiście
        rozumianym dobrem dziecka, bo na obecność ojca matki reagują w sposób tak
        destrukcyjny dla dziecka, że ojciec woli się usunąć. Nie oceniam tego, ale w
        każdym razie tak bywa.
        Być może u Was było podobnie, co jednak w żaden sposób nie sankcjonuje Twojego
        prawa do nawiazywania kontaktu z Eks. To jest wyłącznie sprawa Twojego męża.

        Co do teściowej: nie rozumiem, skąd tutaj ona. Oczywiście, że niczego przez nią
        nie uzgadniaj, a co do kwestii jej sympatii to jest to osobny rozdział. Często
        jest tak, że kolejne żony czują się w jakiś sposób gorsze, mniej doceniane,
        mniej lubiane w rodzinie swojego męża, co w 99 przypadkach na 100 jest tylko ich
        subiektywnym wrażeniem i nie ma nic wspólnego z prawdą.

        Istnieje jeszcze jedna okolicznosć: jeśli byłaś przyczyną rozpadu małżeństwa
        Eksi i swojego męża, myśl o nawiązaniu z nią kontaktu odłóż na półkę z
        nierealnymi marzeniami. W takim układzie Eksia prawdopodobnie obarcza Cię winą
        za przyczynienie się do rozpadu jej rodziny, zaś swojego eks męża karze za
        zdradę jej i rodziny.
        Tego typu sytuacje są b. cięzkie do uzdrowienia, co nei znaczy, że niemozliwe.
        Potrzeba jednak sporo czasu i sporo samoświadomości przynajmniej dwóch stron
        (eks żony i eks męza).

        pzdr
        a.
      • lilith76 Re: czy życzyłybyście sobie.... 26.09.06, 15:27
        Pisałaś to takim niemal "ezopowym" językiem, że uznałam cię za eks i jednak dobrze, że nie odpisałam, bo dowcip mi się ostatnio wyostrzył.

        To sprawa pomiędzy mężczyzną, a jego byłą żoną. To ON ma wyjść z takim pomysłem. Twoja ingerencja mogła by zostać odebrana jako wścipostwo, albo uszczęśliwianie na siłę. Jeśli ojciec dziecka ma wątpliwości co do kontaktów, urazy, albo strategię "kiedyś mu wszystko opowiem i się znowu pokochamy", to możesz już troche odciążyć Syzyfa w toczeniu kamienia w górę.
        Od jak dawna kontakty się urwały?
        Dlaczego się urwały?
        Jaki stosunek ma ojciec do odnowienia kontaktów z synem?
        Jakie wyobrażenie o ojcu ma syn, czy został nastawiony negatywnie?
        Czy kontakty dziecka z dziadkami ze strony ojca są normalne?
        Jak była dotąd rozwiązywana sprawa z alimentami?

        Pierwsze co przychodzi mi do głowy, to telefon od ojca dziecka do eks z pytaniem, czy w związku ze zbliżająca się komunią potrzebna jest jakaś pomoc.
        • lilith76 Re: czy życzyłybyście sobie.... 26.09.06, 15:29
          Jeśli chcesz pogadać z kobietami w sytuacji podobnej do twojej, to zajrzyj też tu:

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
          smile
          • matkacalymsercem1 Re: czy życzyłybyście sobie.... 26.09.06, 15:59
            Jeśli chodzi o ścisłość ja nie chcę "odegrać się na ex, obniżyć jej alimentów
            ani odpisać spadek" za to, że była przede mną więc nie kieruj mnie na to forum.
            Poza tym nie mam żadnego kontaktu z synkiem męża więc jakoby macochą nie jestem.
            Ale bardzo chciałabym być...
            • lilith76 Re: czy życzyłybyście sobie.... 26.09.06, 16:01
              Jeśli uważasz, że na tamtym forum tylko takie tematy są poruszane, to gratuluję dobrego samopoczucia i umiejętności czytania wątków ze zrozumieniem.

              Pozdrowienia

              Next/"macochawink"
            • czerwone_korale Re: czy życzyłybyście sobie.... 26.09.06, 19:15
              matkacalymsercem1 napisała:

              > Jeśli chodzi o ścisłość ja nie chcę "odegrać się na ex, obniżyć jej alimentów
              > ani odpisać spadek" za to, że była przede mną więc nie kieruj mnie na to
              forum.
              > Poza tym nie mam żadnego kontaktu z synkiem męża więc jakoby macochą nie
              jestem
              > .
              > Ale bardzo chciałabym być...
              ___
              hie hie hie- bardzotrafne spostrzeżeniesmile niestety-na tamtym forum w 98% są
              takie tematy i "problemy"
              szkoda w sumie bo wiadomo,że są i normalne macochy,ktore odbiegają od tych z
              forum "macochy"
              a odnośnie Twojego problemu- też mi się wydaje,że na siłę nic nie zdziałasz.
              Jeśli faktycznie zależy Ci na odnowieniu tych kontaktow to może małymi
              kroczkami?
              porozmawiaj z mężem i delikatnie wypytaj go o to,czy nie uważa że już nadszedł
              na to czas?
              tak zrób,żeby to wyszło od niegowink
              wydaje mi się bowiem,że jeśli zrobiłabyś to w tajemnicy przed nim(kontakt z
              jego ex w spr.dziecka) to mógłby się poczuć urażony i że coś dzieje się bez
              jego wiedzy...no a wtedy nici z Twych zamierzeń
              pozdrawiam
              • lilith76 Re: czy życzyłybyście sobie.... 27.09.06, 11:29
                No drogie koleżanki!
                Socjolog niepraktykujący się we mnie obudził i dokonałam pewnych podsumowań...
                Jako materiał wzięłam pierwszą stronę forum - wątki 11-27.09, czy 2,5 tygodnia.

                Wątków jest 50:
                Wątki pogrupowałam w kilka grup i drobnych podgrup
                - GRUPA A: "Macochy plusowo", czyli
                "ciemnanocka i spółka" - 10 wątków (20%) o tym, że pasierbowie to w sumie fajne istoty, wątki głównie jednej macoszki, więc dla was bez wartości poznawczej
                "pasierb nastolatek" - 2 wątki (4%) o pozytywnie potyczkach z dorastającą młodzieżą,
                "potępiamy!" - 1 wątek (2%) o tym, że my złe macochy potępiamy,

                - GRUPA B: "Problemy kontrowersyjne", czyli
                "finanse, prawnik" - 3 wątki (6%), o tym ile i gdzie znaleźć pomoc,
                "finanse krytycznie" - 1 wątek (2%) o tym dlaczego tak drogo
                "sądy" - 5 wątków (10%) o potyczkach sądowych
                "trudny pasierb" - 4 wątki (8%) o tym, że pasierbowie mają paskudny charakter choć być może dla ich matek to ideały chodzące
                "ta paskudna ex" - 4 wątki (8%) o tym, że była żona gorsza niż iman islamski
                "konkretny problem" - 2 wątki (4%) o tym że życie, życie jeste nowelą i czasami jest ciężko

                - GRUPA C: "Potyczki codzienne", czyli
                "nowe życie" - 3 wątki (6%) o tym że mamaika stanęła przed problemem śmierci poprzedniczki i stara się dzielnie odnaleźć w sytuacji macochy całodobowej
                "macocha na rozdrożu" - 4 wątki (8%) o debiutantkach próbujących radzić sobie ze swoimi emocjami

                - GRUPA D: "Artykuły i staff", czyli
                "macocha w mediach" - 4 wątki (8%) z linkami do ciekawych artykułów
                "tematy poboczne" - 2 wątki (4%) o dupie maryni
                "Samodzielna mama" - 1 wątek (2%) o tym forum

                - GRUPA E: "Trolle", czyli
                "emparia i spółka" - 4 wątki (8%) osób Niemacoch które zdecydowanie potrzebują pomocy specjalisty


                Podsumowując
                - tematy, które w założeniu mają za cel pognębienie byłej rodziny (sam pomysł żeby wynająć prawnika i myśleć o sprawie sądowej jest kompromitujący forum) zajmują 38% tematyki forum
                - tematy idylliczne to 26%, ale to głównie wątki jednej forumowiczki, a nie ma dowodów na to, że ona jest normalna (być może bierze ostre antydepresanty które zaburzają jej postrzegania świata)
                - 14% to ciężka "praca u podstaw" aby być macochą dobrą, a jeśli nie ma się takiego zadatku, to lepiej poważnie się zastanowić i jest mi przykro, że to forum nie zauważa tej ciężkiej pracy, wstyd.
                - 14% to gadka o życiu i przemijaniu oraz bezczelne teoretyzowania;
                - 8% przemilczmy, nie wycinamy, bo życie to nie tylko "M jak Miłość" a my dajemy szansę także socjopatkom;

                Podsumowując podsumowanie
                - wątków za które mogłybyście nas nienawidzić jest góra 1/3 z hakiem, a takie same byście na naszym miejscu założyły

                Przypominam 38% to nie to samo co 98%

                Nie wiem, kto tu zrobił sobie o jedną lobotomię za dużo, ale to nie ja tongue_out





                Upraszam o potrakotowanie tej wypowiedzi z dystansem należytym kobietom, które w życiu codziennym mają większe problemy na głowie tongue_out
                • pelagaa Hehe ;-) Dobre ;) 27.09.06, 11:41
                  Szczegolnie to mnie ujelo:

                  > - tematy idylliczne to 26%, ale to głównie wątki jednej forumowiczki, a nie
                  > ma dowodów na to, że ona jest normalna (być może bierze ostre antydepresanty
                  > które zaburzają jej postrzegania świata)

                  Sie ubawialam smile Mam nadzieje, ze owa "niesprawdzona dowodami" sie nie
                  pogniewa wink)))

                  > a takie same byście na naszym miejscu założyły

                  Moze co do jednych 8% tak, ale co do reszty nie przesadzalabym tak stanowczo wink

                  Pozdrawiam
                • zonka77 Re: czy życzyłybyście sobie.... 27.09.06, 12:43
                  oo dzięki za ten wątek lilith!
                  (macocha lubiąca pasierbicę, niekombinująca nad zmniejszeniem alimentów,
                  niedokopująca ex i niezainteresowana sprawami spadkowymu smile
                  • zonka77 Re: czy życzyłybyście sobie.... 27.09.06, 12:44
                    za ten POST miało być smile
                • mrs_ka Re: czy życzyłybyście sobie.... 27.09.06, 13:22
                  Wiesz, spadaj, Lilith, w wyliczeniu nie ma wątku założonego zresztą przez
                  Ciebie, gdzie gorliwie dyskutuję z Nangaparbat na temat stosunków polsko-
                  zydowskich oraz o problematyce samotnego macierzyństwa w kontekście przemian
                  kulturowych. Nie wiem, czy to podciągać pod dyskusję o wyłudzeniu spadku czy
                  może o nawoływanie do nienawiści pasierbów?
                  Czuję się (w imieniu Nangi również, choć może niesłusznie) zlekceważona. Zwracam
                  również uwagę na nasz wkład (co najmniej 3500 znaków), który został pominięty i
                  najlepiej ilustruje koszmarną dyskryminację, jakiej poddawane są nie-macochy na
                  forum "macochywink"
                  NIestety teraz doczytałam:

                  "> - 14% to gadka o życiu i przemijaniu oraz bezczelne teoretyzowania;"

                  i czuję się bezczelnie obrażona.
                  Zgłaszam stanowczy protest.

                  a.

                  ps wink
                  • lilith76 Re: czy życzyłybyście sobie.... 27.09.06, 13:36
                    Tak, to straszna prawda, że nie podałam liczby znaków wykorzystanych przez Samodzielne na tamtym forum i żadna nie zalicza się do kategorii "emparia", a wręcz przeciwnie wypowiedzi te są wyważone. Zaś przytoczony mój wątek tylko pokazał, że nawet na "Macochach", to dwie eks mogą się posprzeczać big_grin
                    Gdyby mi odbiło zrobiłabym analogiczne wyliczenie dla tego forum, ale jest gdzieś granica maniakalnych zachowań wink
                    • czerwone_korale Re: czy życzyłybyście sobie.... 28.09.06, 11:36
                      lilith76 napisała:

                      > Tak, to straszna prawda, że nie podałam liczby znaków wykorzystanych przez
                      Samo
                      > dzielne na tamtym forum i żadna nie zalicza się do kategorii "emparia", a
                      wręcz
                      > przeciwnie wypowiedzi te są wyważone. Zaś przytoczony mój wątek tylko
                      pokazał,
                      > że nawet na "Macochach", to dwie eks mogą się posprzeczać big_grin
                      > Gdyby mi odbiło zrobiłabym analogiczne wyliczenie dla tego forum, ale jest
                      gdzi
                      > eś granica maniakalnych zachowań wink
                      >
                      ___
                      no cóż lilithwink żarty żartami-ale wypowiedź autorki tego wątku jak najbardziej
                      pasuje do waszego forum.I są to słowa wypowiedziane przez jakby nie było
                      macochę-a raczej kobietę,ktora tą macochą chce być.Widocznie zapoznała się z
                      treścią macoszego forum i wolała tutaj zgłosić swój problem pod dyskusjęsmile
                      A w Twoje wyliczenia nie wierzęwink w lobotomię już bardziej
      • pelagaa Re: czy życzyłybyście sobie.... 26.09.06, 19:09
        Mysle, ze niewiele zyskasz namawiajac ojca do kontaktu z dzieckiem, ktore juz
        raz porzucil. Nie da sie nikogo zmusic do milosci do dziecka, a Twoj partner
        najwidoczniej nie czuje potrzeby nawiazywania wiezi z wlasnym dzieckiem z
        pierwszego malzenstwa. Jesli zacznie sie z nim spotykac, to pewnie zrobi to
        tylko dla Ciebie, a po jakims czasie Tobie znudzi sie wieczne mobilizowanie go
        do tych spotkan, a wtedy on ponownie zerwie kontakty, co na dobre dziecku nie
        wyjdzie.
        Badac ex uwazam, ze nie zgodzilabym sie na ponowne nawiazywanie kontaktow ojca
        z dzieckiem, jesli to next by na tych kontaktach zalezalo, a nie ojcu. I nie
        zlosliwie, ale w trosce o zdrowie psychiczne i rownowage emocjonalna dziecka.
        Masz dobre intencje, tylko pamietaj, ze chodzi o dziecko, a dzieci nie powinny
        byc poddawane hustawkom emocjonalnym pt. "jest tatus, nie ma tatusia, jest
        tatus, nie ma tatusia...itd"
        Przykro mi, ale takie jest moje zdanie.
        Pozdrawiam
Pełna wersja