spotkania z ojcem -dzieli nas 400 km

04.10.06, 08:51
jak to rozwiązać , przy rozwodzie exowi przyznano 2 weekendy w miesiącu nie
było problemów ani z mojej ani z jego strony
tylko pojawił sie problem , wyprowadziłam sie z dziecmi do Krakowa ,
wczesniej ojca powiadamiając
i sie zaczyna jazda , w wakacje zawiozałm dzieci do niego i odebrałam tez,
zaczęła sie szkoła , ja w tej kwestii jestem niereformowalna , nie zgodze sie
zeby dzieci nie poszły do szkoły bo musza do taty jechac , to 4 i 5 klasa ,
będa zaległości , on do nich przyjechac nie chce bo podobno to mój obowiązek
je dowozic na spotkania
i tak juz mija 2 miesiac jak ich nie widział , dzwoni raz na 1,5 tygodnia
do mnie zadzwonił wczoraj z obelgami , odłożyłam słuchawkę
    • sar36 Re: spotkania z ojcem -dzieli nas 400 km 04.10.06, 09:01
      No jakoś musicie się dogadać. Ja jeżdżę do córki 320 km w jedną stronę, w ogóle
      nie przyszło mi do głowy oczekiwać, że Ex będzie ją do mnie przywozić.
    • mira59 Re: spotkania z ojcem -dzieli nas 400 km 04.10.06, 09:05
      bsl
      Ja miałam podobną sytuację,tylko że odległość mniejsza (ok.90km) i złożyłam do
      sądu o zmianę postanowienia,tj.nie weekendy,a połowa ferii zimowych,wakacje po
      dwa tygodnie w każdym miesiącu,przy dłuższych weekendach dzieci powinny być u
      niego,Tylko że on ma po dzieci przyjeżdżać,bo to on jest zobowiązany do
      osobistych starań o utrzymanie więzi z synami (ja mam ich na co dzień).I
      problem sam się rozwiązał - tatuś zapomniał o synach,widuje ich raz na 6-9
      miesięcy,bo przyjeżdżanie po dzieci wiąże się z kosztami.Też przeszłam telefony
      ze stekiem wyzwisk,grożenie policją...Tylko się pospiesz,bo nie respektowanie
      wyroku sądu może być podstawą do założenia sprawy przeciw Tobie i istnieje
      wtedy możliwość ograniczenia Ci praw rodzicielskich (nie respektowanie
      wyroku,utrudnianie kontaktów z ojcem).
      Powodzenia,pozdrawiam.
      • bsl Re: spotkania z ojcem -dzieli nas 400 km 04.10.06, 09:09
        masz rcję , problem jest jeszcze inny on teraz powiedzał ze po nie przyjedzie
        we czwartek , i zabierze do niedzieli do siebie , a co ze szkołą ?????
        acha żeby było jasne nikt nie wie w który czwartek wink
    • bsl Re: spotkania z ojcem -dzieli nas 400 km 04.10.06, 09:13
      acha i chciałam sie z nim dogadać ze nie pół ferii ale całe może spedzić z
      dziecmi , i miesiąc wakacji , dupa z tego wyszła
      • dorota9620 Re: spotkania z ojcem -dzieli nas 400 km 04.10.06, 09:54
        Ja mam to samo, nas dzieli 300 km ale jak mówi tatuś "jesteś bogata, masz
        samochód więc łaski nie robisz ,że przywieziesz dziecko" No i ja głupia woziłam
        tak przez 2 lata...A jak odbierałam dziecko, to przez następne 2 tygodnie
        prostowałm wszystkie bzdety, które opowiadał tatuś.. Jak się w końcu
        zbuntowałam, że nie będę już kurierem, bo to jemu powinno zależeć na dziecku,
        usłyszałam, że pożałuję tego .. Efekt jest taki, że moje dziecko nie widziało
        tatusia już 10 miesięcy...Tylko wiesz co-jak tak obserwuję mojego Skarba to
        widzę, że jest teraz spokojniejsza niż przedtem.
        • bsl rozumiem Cię 04.10.06, 10:01
          z tym prostowaniem , u nas tak bylo jak chodziły co drugi weekend , wracały z
          nie odrobinymi lekcjami , a ja je musiałam ustawiać do pionu , rozmowa z ojcem
          nic nie dała ,
          • dorota9620 Re: rozumiem Cię 04.10.06, 11:02
            Moje kilkakrotne próby rozmów z ojcem kończyły się trzaskiem słuchawki i
            wyzwiskami. A tłumaczenie mojemu dziecku róznych spraw, o których mówił tatuś
            było dla mnie bardzo męczace. Bo jak jej wytłumaczyć słowa tatusia, że jak
            byliśmy wszyscy razem to wszyscy mieliśmy pieniążki, a teraz jak mamusia
            zabrała cię (!) to tatuś nie ma już pieniążków... Jak mam wytłumaczyć dziecku,
            że tata powiniem pracować to i pieniądze by miał??? Mi opadały ręce i nie
            ciągnęłam tematu, bo to bez sensu.. Tata pozwalał na wszystko, spanie od 22,
            robienie co się chce itd...A jak wracała do domu to był bunt, że jej każę coś
            robić.. Dlatego to co jest teraz (czyli brak totalny ojca) wg mnie jest lepsze.
            MOże jak będzie starsza to sama zdecyduje czy chce utrzymywać kontakty...
    • pelagaa Re: spotkania z ojcem -dzieli nas 400 km 04.10.06, 10:23
      > on do nich przyjechac nie chce bo podobno to mój obowiązek
      > je dowozic na spotkania

      Bzdura. Nie masz obowiazku dowozic dziecka na spotkania z ojcem.
      Moze wyjsciem z sytuacji jest SADOWE ustanowienie kontaktow? Zaden sad nie
      zgodzi sie, aby dzieci szkolne ojciec zabieral w czwartek, bo szkola jest
      priorytetem. Baaaa... dla ojca tez powinna byc priorytetem.
      A ogole to sadze, ze z jego rodzicielstwa i tak nic nie bedzie, wczesniej, czy
      pozniej zerwie kontakty uncertain
      Jesli ojciec chce sie widywac z dziecmi, to nie szuka sobie problemow.
    • mira59 Re: spotkania z ojcem -dzieli nas 400 km 04.10.06, 10:33
      On nie ma prawa zabrać Ci dzieci w czwartek,bo OBOWIĄZEK SZKOLNY obowiązuje
      wszystkich.Złóż papiery do sądu,każdy sąd przyzna Ci spotkania z ojcem tak jak
      będziesz się tego domagać,bo Ty (jako,że mieszkasz z dziećmi) najbardziej
      znaszich potrzeby.Poza tym dochodzi kwestia zajęć dodatkowych.Mój syn w soboty
      chodził na basen,więc "tatusiowi" nie mogli przyznać sobót.Jeśli faktycznie
      pojawi się w któryś czwartek i będzie chciał zabrać dzieci masz prawo wezwać
      policję (bo obowiązek szkolny przede wszystkim).
      • szpulotek Re: spotkania z ojcem jak zmienic postanowienie 04.10.06, 11:36
        przy rozwodzie zostaly ustalone 2 weekendy w miesiacu, przy czym ustalone jest, ze raz przywoze o
        odwoze dzieci ja, a raz exmaz. I i III weekend miesiaca. W praktyce je zawoze dziecko, ex rzadko ma na
        to czas, wykonuje wolny zawod i czesto w weekendy jest po prostu zajety, czasem w ostatniej chwili
        proponuje jednak termin, czesto kolidujacy z naszymi planami. Praktycznie dziecko widzi raz w
        miesiacu i chcialabym to tak ustalic, aby oszczedzic sobie obelg pod swoim adresem. Chcialabym
        rowniez zmienic terminy wakacyjne na dwa tygodnie w lipce i tydzien w sierpniu, a nie caly miesiac pod
        rzad jak teraz.

        Jezeli poza przelewaniem alimentow nie partycypuje w Zadnych kosztach typu leczenie stomatologiczne
        czy ubranie, co wtedy?Od miesiecy prosze o rozliczenie sie ze mna za rachunek od stomatologa. Nic.

        Jezeli poza comiesiecznym weekendem nie utrzymuje z piecioletnim dzieckiem zadnego kontaktu ,
        nigdy nie zadzwonil.

        Jezeli przy dziecku obraza mnie i mojego przyjaciela z ktorym dziecko jest bardzo zwiazane, przy
        dziecku jest agresywny w stosunku do mnie, co wtedy?

        Czy ktoras z was miala moze podobne klopoty i moglaby sie ze mna podzielic doswiadczeniem?
    • redtower Re: spotkania z ojcem -dzieli nas 400 km 04.10.06, 12:00
      Nie masz obowiązku dostarczania dzieci do taty to jego obowiązek...
      U mnie na sprawie Eks stwierdził, że ograniczma mu kontakty... Sędzia zapytał
      wtedy...:
      - to jak wyglądał Pana ostatni kontkaty z dzieckiem?
      Na co Eks...
      - widziałem dziecko w zeszłym tygodniu...
      na co Sędzia...
      - odwiedził je PAn u żony w mieszkaniu?
      Na co Eks...
      - NIeee... żona przywiozła dziecko do mnie...
      A Sądzia:
      - a kto dziecko zaprowadziłdo domu?
      NA co Eks..
      - żona przyjechała...
      smile)))))

      Sędzia wtedy uśmiechnął się i powiedział... To jest najdziwniejsze utrudnianie
      kontaktów o jakim słyszałem... smile To Pan powinien dążyć do spotykania się z
      dzieckiem.

      Z cała pewnością jeżeli tatuś by chciał to przejechałby to 400 km... ale zapene
      mu się nie chce... nie daj się omotać.. pomyśl jeżli Ty byś miała co dwa
      tygodnie pojechać do swoich dzieci to byś nie znalazła czasu??? Twój Eks po
      prostu ma zapewne ważniejsze jego zdaniem rzeczy do robienia.
      Trzymaj się cieplutko...
      Pozdrawiam,
      Towerek
    • agamagda Re: spotkania z ojcem -dzieli nas 400 km 04.10.06, 12:19
      Bsl,
      U nas był podobny problem tylko odległość dużo większa. Myśmy rozwiązali ten
      problem w ten sposób, ze w momencie mojej przeprowadzki złożyłam wniosek do
      sądu o nowe ustalenie prawa do wizyt. Podzieliliśmy się w ten sposób, że Młody
      spędza u ojca 6 tygodni wakacji letnich, wszystkie Boże Narodzenia i mój ex mąż
      ma prawo do 2 tygodni na wiosnę lub w czasie ferii zimowych. Koszty przejazdów
      (duże) są dzielone po połowie. Od rozstania mojego Ex ze Next, Ex spędza u nas
      w domu Boże Narodzenie więc i ten problem z czasem się sam uregulował.
      W Twoim przypadku radziłabym Ci jak najszybciej uregulować sądownie wizyty
      dzieci u ojca, godząc się na nieco dłuższe ale rzadsze pobyty (np. ferie
      zimowe, ferie wiosenne, część wakacji, może kilku dniowe pobyty wokół świąt
      typu 11 listopada itd.). Plusem tego typu rozwiązania jest to, że spadają Ci
      koszty przejazdów, a dzieciaki mogą korzystać z laby i nie wpłynie to na ich
      oceny.
      Ale trzeba jak najszybciej uregulować te sprawy sądowniesmile) i nie oczekiwać na
      jakiś czwarteksmile)
      • maria_rosa Re: 04.10.06, 21:27
        Muszę się pochwalić , że ja mam najlepiejsmile

        Jak zawożę synka do domu jego taty ( ok 35km ) i jest to weekend to "muszę"
        zostać na cały. Teściowa sobie życzysmile

        pozdrowionka,
        • zona22 Re: 06.10.06, 21:54
          Upss mojemu M. nawet by takie rozwiązanie do głowy nie wpadło smile. Ex chyba
          wyśmiałaby takie pomysły. Jak pojechał, to się widział z dziekciem i tyle. A
          jeździł często. Nawet teraz jeździ do nastolatka - ale to już problem mojego M.
          skoro tak przyzwyczaił. Podziwiam Cię, ja bym jednak nie woziła dziecka, żeby
          miało "kontakt z ojcem". Jak ojciec chce, to niech o kontakty zadba. Oczywiście
          nie utrudniać, jak możliwe to np. odberać z dworca, czy innego miejsca, ale
          odwozić 400km? hehe już widzę reakcję Ex mojego M. na taką propozycjęsmile;
          zresztą gdybym się rozstała z M. to raczej nie wyobrażam sobie dowożenia
          dziecka do Taty. Ale może ja mało elastyczna jestem...
    • asiag70 Re: spotkania z ojcem -dzieli nas 400 km 28.10.06, 13:05
      Posłuchaj gdyby Twój eks chciał się widzieć z dziećmi zrobiłby wszystko żeby
      się z nimi zobaczyć bez względu na kilometry.Dzwoni do Ciebie z obelgami a
      zapyta sie jak sie czuja dzieci,jak im idzie w szkole.Mój eks mieszka 300km od
      nas, mam dwoje dzieci od czterech lat nie widział ich na oczy,od czasu do czasu
      sobie przypomni i zaesemesuje nigdy nie zapytał się o ich zdrowie,jak się
      uczą.Potrafi tylko rządać np.cyt.chce się natychmiast widzieć z dziećmi!Ale on
      nie robi nic,tak jak Twój chyba,ze coś się zmieniło.Ja ciesze się że on jest
      tak daleko,nie mowię o nim dzieciom a one też o nim nie wspominają.
      • chalsia Re: spotkania z ojcem -dzieli nas 400 km 28.10.06, 18:11
        ja znam ojca, który co dwa tygodnie jedzie ze swoją drugą zoną i ich wspólnymi
        dziećmi (jedno ok. 5 lat, drugie niecały rok) ok. 400 km by spedzić weekend z
        dzieckiem z pierwszego małżeństwa (przebywają wtedy w domu jego rodziny).
        Jak się kocha i się chce, to można.
        Chalsia
    • bsl nic sie od tamytej pory nie zmieniło 28.10.06, 18:52
      od 4 sierpnia tata dzieci nie widział a kto winny ???
      no ja !bo dzieci nie ciągnę na drugi koniec Polski do tatusia
      ale podobno sie wybiera , jednak jak wspomniałam ze dzieci maja być w niedzielę
      w domu bo do szkoły ida to sie straszliwie obruszył ze przeciez nie muszą , bo
      nic im nie bedzie jak nie pójdą
      odłożyłam słuchawke bo bym kurew mu nawrzucała
Pełna wersja