dzwonił... i serdecznie go teraz nienawidzę

10.10.06, 20:49
dzwonił znów, po miesiącu milczenia. dziecko zaczęło mówić mu hurtem o
przedszkolu, o chorobie, o tym że bierze witaminy - mówiła bez przerwy
dłuuugo, potem od razu popatrzyła na mnie, coś ścisnęło ją za gardło i oddała
mi szybko telefon, odwróciła się do bajki udając że w ogóle ostanie parę minut
nie miało miejsca.
nienawidzę go w tym moemncie, z całego serca nienawidzę.
za to, że dziecko tak cierpi, że nie widzi go 9/10 roku, że mimo tego że MOŻE
to nie robi tak, żeby widywała go częściej.
mam ochotę siąść i sobie popłakać. czuję w osbie coś, co jest straszne. a
jeszcze gorzej czuję się z tym, że JA nie mogę nic zrobić, żeby moje dziecko
lepiej się poczuło...
    • lacido Re: dzwonił... i serdecznie go teraz nienawidzę 10.10.06, 20:59
      BArdzo Ci współczuję, że musiałaś patrzeć jak własny "tatuś" robi przykrość
      dziecku, nie ma nic gorszego niż widok dziecka, które spotyka coś
      takiego.Rozumiem Twoje mordercze myśli.Tak sobie czesem staram wmówić "co nas
      nie zabije to nas wzmocni" ale chyba dziecku trudno to wytłumaczyć.Może trzeba
      rozmawiać, żeby córcia wiedziała że to nie jej wina, bo takie udawanie że nic
      się nie stało nic nie da.
      Trzymajcie się.
      • mama007 Re: dzwonił... i serdecznie go teraz nienawidzę 10.10.06, 21:30
        staram sie jej tlumaczyc, ale co mozna wytlumaczyc trzylatce? chociaz czasami
        wydaje mi sie, ze jest tak madra i rozgarnieta jak na swoj wiek, ze az strach...

        wkurza mnie to, ze uwaza sie za dobrego tatusia, ktory NIE MOZE po rpostu
        inaczje, bo MA PRACE, bo to bo tamto bo sramto. gdyby dziecko bylo dla niego
        naprawde wazne to byloby calkiem inaczej....nie musi plywac na 6 czy 8 miesiecy,
        moze kontraktowac krotsze rejsy, gdyby sie postaral to bylby z dzieckiem duzo,
        duzo czesciej.
        naprawde gdyby tu teraz byl pod reka to obilabym mu gebe chyba sad(
    • jenny_curran Re: dzwonił... i serdecznie go teraz nienawidzę 10.10.06, 22:23
      Przytulam Wa smocno. Mam przeczucie, że i u nas tak będzie. Tyle, że myslę, że
      chyba lepiej, aby maluch nie miał kontaktu z ojcem niż tak cierpiał, bez słó,
      łkając wewnątrz. Bardzo dobrze rozumiem jak Cię to boli.
    • megaa Re: dzwonił... i serdecznie go teraz nienawidzę 11.10.06, 08:12
      moje dziecko tez strasznie tęskni, jeszcze nie mówi ale jak widzi podobny
      samochód to od razu słyszę "tata tata". Czasami w domu pokazuje na rzeczy ktore
      robił jego ojciec i woła tatusia a mnie się wtedy w żołądku ściska ale nic nie
      mogę zrobić. Nienawidzę go za to że przestał się interesować dzieckiem, ale jak
      to juz mi ktoś na tym forum powiedział "nikogo nie mozna zmusić do milości"
      Więc nie zmuszam ale wiem że dziecko cierpi
      • dorota9620 Re: dzwonił... i serdecznie go teraz nienawidzę 11.10.06, 08:25
        Ja musiałam pochować wszystkie zdjęcia ,na których jest tata, bo oglądanie ich
        powodowało rozpacz i wielki płacz u mojej córeczki. Na jej urodziny przysłał
        kartkę z życzeniami. Nie miałam odwagi jej pokazać, bo wiem jaka byłaby reakcja.
        I też mam podobne uczucia ,co wy... Jak bym tylko dorwała go.... Chociaż szkoda
        energii na kogoś takiego..Ja tego nie pojmuję, jak można zapomnieć o własnym
        dziecku?
        • imagine73 Re: dzwonił... i serdecznie go teraz nienawidzę 11.10.06, 09:13
          Jak nikt na swiecie wiem,co czuja takie dzieci.Tez bylam jednym z nich.Nos
          przyklejony do szyby okna ,oczy wypatrujace kogos,kto w moich pragnieniach mial
          sie nagle pojawic....Co prawda moj ojciec nie zastawil nas dla innej
          kobiety,zginal w wypadku....wtedy to nie mialo znaczenia jak to sie stalo,ze go
          przy mnie nie ma.Najgorsze bylo moje obwinianie sie..."Gdybym wtedy sie nie
          rozchorowala,Swieta Bozego Narodzenia spedzilibysmy u dziadkow,tata nie
          musialby jechac ta "droga",na ktorej znalazl smierc"...Taka mysl dreczyla mnie
          przez lata...
          Teraz sama mam corke,ktorej nawet nie moge powiedziec,ze ma tate...Po co ?
          Zeby tensknila? Wymyslala fantazje na jego temat? Aby w koncu zaczela myslec,ze
          to jej wina,ze on jej nie kocha,i nie chce znac ?

          Coz...zycie , A ja nie moge nic zmienic.Probowalam kiedys go przekonac...Nie
          udalo mi sie...To prawda . Nie zmusisz ojca ,aby kochal swoje dziecko...
          Jakos trzeba z tym zyc i dawac swym dzieciom tyle milosci, ile by mialo,gdyby
          tata je rowniez kochal....

          Pozdrawiam Was wszystkie cieplo,i zycze duzo sil ,aby dawac sobie z tym
          wszystkim rade smile
          • mama007 Re: dzwonił... i serdecznie go teraz nienawidzę 11.10.06, 09:37
            wiecie, u mnie jest troszeczke inaczej. bo to nie jest tak, ze jego calkowicie
            nie ma w zcyiu corki. wkurza mnie to, ze on w tym wszystkim uwaza sie za
            dobrego ojca. wyjezdza na przyklad na 6 albo 8 miesiecy, potem przyjezdza na 2
            na przyklad miesiace, z czego z dzieckiem spedza w kratke 2-3 tygodnie. i znow
            jedzie. bo MUSI. gowno prawda. nie musi, tlyko tak wybiera.
            ja majac do wyboru tyranie po 10h (Mloda bylaby w przedszkolu) i miec normalna
            ilosc kasy (nie duza, tlyko normalna), wole pracowac mniej, zarabiac 400zl
            mies, ale zeby corka byla w przedszkolu 4h, a reszte czasu spedzala ze mna -
            czujac sie potrzebna, kochana, czujac ze ma dom, ma kochajaca matke, ze te
            matke w ogole ma... ledwo ciagne, ledwo wiaze koniec z koncem, padam na pysk
            czesto, pracuje, studiuje, mieszkam z corka sama, wieczorem mam ochote wyc do
            ksiezyca najczesciej...
            a on nie dosc, ze za kazdy rejs bierze jakies niewyobrazalne dla mnie kwoty, to
            jeszcze placi nam 300zl mies i do tego twierdzi ze NIE MOZE sobie pozwolic na
            dluzsze przerwy czy krotsze wyjazdy.
            krew mnie zalewa sad( od wczoraj mnie ten dolek trzyma, do tego doszly nastepne
            mysli - czy dopuscic do naszego zycia kogos, kto chce dac mojej corce i mi to
            wszystko, czego teraz nie mamy....? - bezpieczenstwo, kontakt, troske,
            codziennosc, dzielic z nami proze zycia, podzielic sie miloscia... - tak bym
            chciala, i tak sie boje....
            czuej sie od wczoraj jakbym wszystko w zyciu juz przegrala. jak nie nienawidze
            takich dolkow...
    • asiag70 Re: dzwonił... i serdecznie go teraz nienawidzę 29.10.06, 20:24
      Moje dzieci nie widziały sie z ojcem od 4lat.Po wyprowadzce od mojego eks
      mlodsza córka miala 2,5 roku na początku wspominała ojca ale ja jej krótko
      odpowiadałam na pytania a ona nie drażyla dalej, z czasem zapomniala i nie
      zadaje mi pytań,teraz ma juz 6lat i sama widzi,ze tatuś nie utrzymuje z nią
      kontaktu.Natomiast starsza córa ma teraz 12lat,ojciec rozmawiał z nią ostatni
      raz jak miała jechac na Zieloną Szkołę obiecał jej wówczas kieszonkowe
      dodatkową kartę do telefonu,ale nie wywiązał się z obietnicy.Czas mijał a tatuś
      się nie odzywał.Minęło kilka lat zaczęły się sporadyczne smsy chciał to czy
      tamto ale wtedy ja zaczęłam chronic przed nim dzieci,po co mają mieć zamet w
      głowie,a one wcale nie wspominają ojca.Jestem pewna,że nawet jak sobie
      przypomni o nas od czasu do czasu to nie jest w stanie stanąć na wysokości
      zadania jakim jest rodzina.Mysle,ze dzieci sporo widzą i nie żyją w
      nieświadomosci tak jak nam się wydaje,czasami jest lepszy zaden kontakt niż
      nienormalny i byle jaki.Tez mama.
      • guderianka Re: dzwonił... i serdecznie go teraz nienawidzę 30.10.06, 09:53
        rozumiem ze ci ciezko ale...nie dasz rady wziąć na siebie bólu i rozczatowania
        dziecka choc na pewno bys chciała. dziecko samo doświadczy-i samo zrozumie. po
        prostu badź przy nim kochaj sie wspieraj
        • oliwija Re: dzwonił... i serdecznie go teraz nienawidzę 30.10.06, 10:00
          oooooooooo a moj ex nie dośc ze nie dzwoni i nie przychodzi do dziecka od 7
          miesiecy to jeszcze wszytskim w koło opowiada jaki to on swietny ojciec jest a
          ja wredna matka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja