mama007
10.10.06, 20:49
dzwonił znów, po miesiącu milczenia. dziecko zaczęło mówić mu hurtem o
przedszkolu, o chorobie, o tym że bierze witaminy - mówiła bez przerwy
dłuuugo, potem od razu popatrzyła na mnie, coś ścisnęło ją za gardło i oddała
mi szybko telefon, odwróciła się do bajki udając że w ogóle ostanie parę minut
nie miało miejsca.
nienawidzę go w tym moemncie, z całego serca nienawidzę.
za to, że dziecko tak cierpi, że nie widzi go 9/10 roku, że mimo tego że MOŻE
to nie robi tak, żeby widywała go częściej.
mam ochotę siąść i sobie popłakać. czuję w osbie coś, co jest straszne. a
jeszcze gorzej czuję się z tym, że JA nie mogę nic zrobić, żeby moje dziecko
lepiej się poczuło...