no i po rozprawie

13.10.06, 12:00
Zjawił się w sądzie pod rękę ze swoją laską... szkoda słów. Uznał dziecko i
zgodził się na moje nazwisko. Alimenty - 450 zł. Musi mnie spłacić za
sierpień i wrzesień. No i z wydatkami poniesionymi w związku z narodzinami
dziecka musi zapłacić 500 zł. Te 1400 zł musi zapłacić do końca grudnia. Po
zapytaniu o to dlaczego się z dzieckiem nie widuje stwierdził że by się czuł
jak kij wsadzony w mrowisko. Ale myślę że sędzina na nim sie troche poznała
bo wprierw sie zgodził na 450 zł alimentów po czym przy zeznaniach stwierdził
że zarabia 700 zł z czego 500 złotych daje matce. Pytanie sędziny były takie:
Jak to możliwe że zgodził sie pan na 450 zł daje pan matce 500 a zarabia 700?
Przecież z tego wynika że zarabia pan znacznie więcej (a zarabia faktycznie
ponad 2000zł) no i miał zonka. Po całej rozprawie zapytałam go kiedy ma
zamiar odwiedzić dziecko - stwierdził że teraz nie mam czasu. Powiedziałam mu
że łaski bez. Miałam mu ochotę przydzwonić w ten głupi łeb. Nie chodzi mi juz
o mnie - bo prawda jest taka że mam go w głębokim poważaniu i dla mnie jest
już zerem (za to że sie zdzieckiem przez ostantnie pół roku nie kontaktował -
bo przecież się głupio czuł), chodzi o Majkę.
Mam pytanie czy ja mogę zastrzec sobie że nie życzę sobie widzeń z jego
flondrą. Nie chcę aby moja córka kontakowała sie z kobietą która ma wyrok w
zawieszeniu za fałszerstwa.

Wróciłam do pracy i dowiedziałam sie że spieprzyłam specyfikację - dolina. No
ale ja w końcu na stażu jestem. nie biorę za to odpowiedzialności. Mogli
sprawadzić.

Ma pytanie. W oświadczeniu było podane że ma płacić mi do 10 każdego miesiąca
do ręki. To czy może przelać pieniądze na konto (nie ma podanego) czy wysłać
mi przekazem pocztowym? A może wysłać mu list z informacją jak może mi
płacić, bo on może nie wiedzieć?
Acha no i jak mi nie będzie płacił to po jakim czasie mogę iść do komornika?
I jeżeli okarze sie że komornik nie będzie miał z czego sciągać to czy on
pójdzie siedzieć?
    • braktalentu Re: no i po rozprawie 13.10.06, 12:52
      Nie masz wpływu na to z kim widuje się Twoje dziecko podczas pobytu z tatusiem.
      Ale jeżeli tatuś widuje się z dzieckiem raz na pół roku, to dwa widzenia
      rocznie z "flondrą" nie powinny jakoś strasznie negatywnie wpłynąć na Małą.
      Możesz też wystąpić do sądu o ustalenie wizyt w miejscu Twojego zamieszkania
      (tatuś z wizytą) i uzasadnić, że dziecko widuje ojca raz na pół roku i
      zostawianie córeczki sam na sam z de facto obcym facetem będzie dla Małej
      stresujące. Nawet jeżeli zdarzy się cud i tatuś zacznie się pojawiać
      codziennie, to flondry zwyczajnie do domu nie wpuszczasz (Twój dom!). A jak Ci
      zaczną wizyty przeszkadzać, to znowu do sądu i ustalić konkretne terminy wizyt
      (takie, które nie kolidują z innymi planami Twoimi i córci).

      A z tą specyfikacją to faktycznie dolina, bo jeżeli na stażu nie bierzesz za
      coś odpowiedzialności, to chyba maleją szanse na normalne zatrudnienie u tego
      pracodawcy (w każdym razie ja nie zatrudniłabym kogoś kto tłumaczy się stażem,
      zamiast powiedzieć "spieprzyłam, przepraszam, więcej się nie powtórzy")
      • guderianka Re: no i po rozprawie 13.10.06, 13:12
        nic nie rób i nie składaj nic do sadu-nie dzwon i nie pytaj kiedy odwiedzi
        dziecko. jesli sam z siebie zadzwoni i zechce sie spotkac-niech przyjdzie do
        was. dziecko jest po pierwsze za małe zeby ojciec brał je poza dom, po drugie-
        dziecko musi poznac ojca
        • katep_1 Re: no i po rozprawie 13.10.06, 14:40
          braktalentu - oj ja wiem że to spieprzyłam i czuję się z tym fatalnie, ale po
          konsultacji z naczelnikiem okazało się że nie jest tak źlesmile
          Mała pomyłka - sekretarz wyolbrzymił. Uwierz mi że fatalie sie czułam z tym bo
          lubie wszystko doprowadzać do końca. No i juz oferty rozpatrzyłam wysłałam do
          informatykow bo to zamowienie na sprzęcik.
          Więc wynika z tego że 13 piątek był szczesliwy. Zwłaszcza dla Majki.

          Supper
          • mama_ameleczki Re: no i po rozprawie 13.10.06, 15:12
            a jakiej kwoty alimentów żądałaś? Przniosl zaswiadczenie o faktycznych
            zarobkach? Ja dostalam tyle samo alimentów tylko, ze moj ex zarabia ok 5000-
            super, widze ze naprawde musze sie za to wziąść.
            • katep_1 Re: no i po rozprawie 13.10.06, 20:11
              ja żądałam 600 zł i poszłam na ugodę bo nie mam ochoty sie taplać w błocie -
              jak majka podrośnie to pojdę i wniosę o podwyrzszenie
    • oliwija Re: no i po rozprawie 15.10.06, 14:32
      jesli wyrok jest prawomocny idz od rzu do komornika
      niech cały czas od niego sciąga. jeśli nie bezie miał z czego to po 3
      miesiącach uzyskasz prawo do zaliczkialimentacyjnej a jemu dług będzie rósł.
      Warto naprawdę. ojcwie sie po takim zymś budzą.
      gg 6633094
Pełna wersja