Jutro pierwsza rozprawa - czego się spodziewać?

15.10.06, 12:58
Witam wszystkie samodzielne!
Jutro mam pierwszą rozprawę rozwodową. Strasznie się denerwuję, ponieważ nie
wiem czego się mogę spodziewać, jakie pytania usłyszę w sądzie.
Sprawa wygląda w zasadzie prosto. Mąż złożył pozew o rozwód bez orzekania o
winie, ja napisałam odpowiedź, że się zgadzam. W zasadzie na wszystkie jego
wnioski się zgadzam, poza jednym - on chce opieki nad dzieckiem obojga
rodziców i ustalenia miejsca pobytu dziecka ze mną (dziecko ma 5 lat), ja
powierzenia mi opieki bez ograniczania mu kontaktów i z możliwością
uczestniczenia ojca w wychowaniu i wykształceniu. Nie mieszkamy ze sobą od 3
lat, dziecko cały czas mieszka ze mną, dziecko mąż widuje często, nigdy mu
tego w żaden sposób nie komplikowałam. Natomiast nasze stosunki są nadal złe.
W zasadzie mąż się do mnie nie odzywa, a często też dochodzi do wymiany zdań w
momencie, gdy zwrócę mu uwagę w jakiejś sprawie dotyczącej dziecka. Stąd też
mój wniosek dotyczący opieki nad dzieckiem różni się od jego wniosku. Nie
możemy się dogadać nawet w błahych kwestiach. Jednocześnie jest dobrym ojcem,
ale jako rodzice nie mamy niestety wspólnego języka.
Czego się mogę w takim razie spodziewać ze strony sądu. O co sąd może pytać?
Ile trwa taka rozprawa? Nie powoływaliśmy żadnych świadkow. Czy na tej
rozprawie może się wszystko skończyć, bo w zasadzie nasza sytuacja jest chyba
dość klarowna? Proszę Was bardzo serdecznie o odpowiedź i pomoc w
przygotowaniu się.
Z góry dziękuję
Kasia
    • oliwija Re: Jutro pierwsza rozprawa - czego się spodziewa 15.10.06, 14:26
      kasiu u mnie były dwie rozprawy. też bez orzekania o winie . i tak w 99.9%
      ropraw jest. sędzia zapyta was czy nic sie nie zmianiło od złożenia sprawy. czy
      nie macie ze sobą nic wspólnego inavzej czy wasze pożycie małzeńskie sie
      definitywnie rozpadło.no i na 100% poprosi oświadka, który to potwierdzi.
      musisz być bardzo spkojna. nie dwaj pozanć po sobie ze sie denerwujesz!! moj ex
      na każdej sprawi bardzo sie denerwował i to było widać. jeśli chodzi o sprawy
      dzici to w zasadzie sąd przyznaje prawo do opieki obojgu rodzicom pobyt przy
      matce. mąż musiałby naprawdę narozrabiać aby ograniczyli mu praw
      rodzicielaskie. aha jak najszybciej to możliwe postaraj sie opaszport. u ciebie
      sytuacja nie jest tak zła jkla byla u mnie więc powinno pójść szybnko POWODZENIA
      • mira59 Re: Jutro pierwsza rozprawa - czego się spodziewa 15.10.06, 15:00
        To nie do końca tak,że na pewno musi być świadek,który potwierdzi.Jeżeli oboje
        są zgodni co do chęci i przyczyn wzięcia rozwodu i ich wzajemne zeznania
        pokrywają się nie musi być świadka,powołuje go sąd(prosi o wskazanie) gdy są
        znaczne rozbieżności w zeznaniach małżonków.
      • kasbie1 Re: Jutro pierwsza rozprawa - czego się spodziewa 15.10.06, 15:29
        Dzięki za odpowiedź. Z tym moim wnioskiem o powierzenie mi opieki miałam
        wątpliwości i mam je do dzisiaj. Poszperałam w necie i znalazłam, że często sąd
        w przypadku skonfliktowania rodziców stosuje taki podział. Chciałam po prostu,
        żeby ograniczyć ilość tych konfliktowych sytuacji ze względu na dziecko, bo ono
        to wszystko obserwuje i już zadaje pytania o nasze dziwne zachowanie. Ale
        zobaczymy, sąd będzie wiedział co z tym zrobić, a ja nie będę w razie czego się
        upierać, jeśli rzeczywiście stosuje się to tylko do ojców-draniówwink
        To, że nie mieszkamy razem, można też udowodnić tym, że jestesmy zameldowane z
        córką w moim mieszkaniu.
        Jeszcze jedno - pisałaś o paszporcie. Szczerze powiedziawszy chcę go wyrobić,
        ale napisz mi dlaczego zrobić to jak najszybciej? Przecież chyba nawet teraz,
        gdy jesteśmy małżeństwem, potrzebna jest zgoda ojca. Co w tym względzie zmieni
        rozwód? Jak przemedowywałam dziecko, też potrzebna była zgoda. Napisz mi proszę
        coś więcej, bo rzeczywiście interesuje mnie ta sprawa. Będę bardzo wdzieczna.

        PS. Mirze też dziękuję za odpowiedź i proszę inne mamy o ich spostrzeżenia.
        Pozdrawiam K.
    • biedronka1798 Re: Jutro pierwsza rozprawa - czego się spodziewa 16.10.06, 12:01
      Kasiu, będę wdzięczna jak dasz znać jak poszło na rozprawie, bo mam identyczną
      sytuację tyle że dziecko ma prawie 7 lat.A reszta tak samo jak u ciebie.Czekam
      4 miesiąc na termin rozprawy, i ciagle nic..powiedz ile czekałas na termin?
      pozdrawiam pa
      Joanna
      • kasbie1 Re: Jutro pierwsza rozprawa - czego się spodziewa 16.10.06, 18:05
        Witam Joasiu! i wszystkie samodzielne teżsmile
        Jestem już po pierwszej rozprawie. Trwała ok. 20 min. wyglądało to tak: na
        początku sędzia spytała, czy podtrzymujemy nasze stanowiska i czy są zgodne.
        Powiedzieliśmy,że tak, ja z zastrzeżeniem powierzenia mi opieki nad dzieckiem
        (tak jak to opisałam w pierwszym poscie). Sędzia powiedziała, że to przedłuży
        sprawę, a i tak ojciec będzie miał zdanie w istotnych kwestiach, a w drobnych i
        tak przeciez sama podejmuję decyzje. Poza tym zawsze w razie problemów można to
        będzie roztrzygnąć w odrębnym postępowaniu. Zgodziłam się więc na wspólną
        opiekę, żeby nie komplikować. Potem przesłuchiwała nas po kolei. Pytała o nasze
        wspólne życie i powody rozejścia się i czy podejmowaliśmy próby pogodzenia się.
        No i jak w tym wszystkim funkcjonuje dziecko. W zasadzie te pytania nie były
        jakieś bardzo szczegółowe, takie bardziej ogólnikowe.
        Potem spytała, czy przyprowadziliśmy świadka. Niestety żadne z nas nie zgłaszało
        żadnego świadka i jak się okazało przez to będzie druga rozprawa. Gdyby był
        świadek, to wszystko mogłoby się skończyć na pierwszej rozprawie. Powiedziała,
        że świadek to formalność i musi zeznawać o obecnej sytuacji dziecka, w sensie,
        czy dziecko jest szczęśliwe w takiej sytuacji jak nasza.
        Powiem szczerze, że sędzia była całkiem miła i faktycznie nie ma się czym
        denerwować. Przy założeniu, że żadna ze stron nie wywleka jakichś szczegółów.
        Więc, jeśli Joasiu jest u Ciebie podobna sytuacja, to weź ze sobą jakiegoś
        świadka - a będziesz miała spokój już po pierwszej rozprawie.
        Czekałam krótko, ale ja nie jestem z Warszawy (podobno tam są długie kolejki).
        Jakieś półtora mies. Wezwanie dostałam 2 tyg. temu. Następna rozprawa za ponad
        miesiąc.
        Mam nadzieję, że trochę pomogłam. Wyszłam ogólnie z wrażeniem, że w sądzie
        pracują też ludzie, na pewno zdecydowanie bardziej ludzcy niż mój już prawie
        były mążwink
        Pozdrawiam K.

        PS. Proszę o radę, kiedy starać się o paszport dla dziecka i co ewentualnie
        rozwód może w tej kwestii zmienić (jakie problemy przy wydaniu w przypadku gdyby
        ojciec się nie zgodził przed rozwodem a po rozwodzie) Dzieki z góry
        • biedronka1798 Re: Jutro pierwsza rozprawa - czego się spodziewa 16.10.06, 22:34
          dziękuję Ci bardzo, jasne że mi pomogłaś..pisałaś o świadku powiedz mi kto to
          może być..czy może to być osoba typu ktoś znajomy z kim się przyjaźnię lub ktoś
          z rodziny ..może być z jego rodziny bo mnie bliżej traktują niz jego...więc
          mysle ze nie byłoby problemu...Ja tez nie jestem z warszawy a moja sprawa
          rozwodowa odbywac sie bedzie w olsztynie, wiec chyba tez są kolejki, bo 4
          miesiace nie mam nic..A jesli masz chęć to pogadajmy na gg, odezwij sie do mnie
          na pocztę gazetową...to sie umówimy..jeszcze raz dziękuję..podniosłaś mnie
          trochę na duchu.
    • moni3333 Re: Jutro pierwsza rozprawa - czego się spodziewa 16.10.06, 22:44
      jutro mam pierwsza rozprawe. I nikt mi nie powiedzial ze mam miec swojego
      swiadka, i chyba zaczynam sie denerwowac...
      • kasbie1 Re: Jutro pierwsza rozprawa - czego się spodziewa 17.10.06, 06:58
        cześć Moniu. Nam też nikt nie mówił przed rozprawą, że mamy mieć świadka.
        Dopiero na sprawie o tym się dowiedzieliśmy. Świadkiem może być każdy - i z
        rodziny i znajomy. Po prostu szybciej się to skończy jeśli od razu kogoś
        przyprowadzisz. Inna sprawa, że teraz świadek u nas może się jakoś psychicznie
        przygotować, bo wiadomo o co mniej więcej sąd będzie pytał. Mnie nawet
        przychodziło do głowy, żeby kogoś wziąć = bardziej dla podtrzymania na duchu,
        niż do zeznań. Aha - i oboje się na mojego świadka zgodziliśmy, nie wiem, co by
        było gdyby mąż nie wyraził zgody, chyba musiałby być świadek na ktorego oboje
        się zgadzamy.
        Pozdrawiam k.
        PS. Joasiu odezwę się na maila.
Pełna wersja