smutno mi... żal...

17.10.06, 12:41
Właśnie wróciłam z sądu z pierwszej i przedostatniej rozprawy rozwodowej (cd
za tydzien i WYROK!!)Byłam bardzo dzielna a ex sie denerwowal bo chyba za
duzo zarabia! teraz siedze w domu, dziecko u babci i nagle ogarnął mnie taki
żal, że siedzę i ryczę. Nie wiem co dalej... I pomyslec ile człowiek robi
sobie zachodu żeby ślub był ładny, wesele udane itd. A tu w 2 m-ce i po
sprawie. Wiem że dłużej nie mogłabym z nim żyć ale może...Tysiące pytań o
przyszlość, co jak strace pracę, jak zachoruję, i nie ma sie do kogo
przytulić...Ciesze się że jest to forum bo chociaz tutaj moge się wyżalić i
pobyć troszkę żałosna...
Uff, juz mi troche lepiej.
    • mira59 Re: smutno mi... żal... 17.10.06, 13:05
      Chyba większość po pierwszej sprawie rozwodowej ma "smutasa".Ja też (pomimo
      tego,że ja wystąpiłam)złapałam "smutasa".I nagle zaczęłam przypominać sobie
      dobre chwile (chcąc rozwodu myślałam o tym co było złe),bieganinę za
      butami,kiecą...I nasze zafascynowanie sobą.I to co nas łączyło.Ale się
      podniosłam.I Ty też się podniesiesz,tylko potrzebujesz czasu.Życzę lepszego
      samopoczucia.Pozdrawiam.
      • jenny_curran Re: smutno mi... żal... 18.10.06, 16:29
        Przytulam.
    • pesher Re: smutno mi... żal... 17.10.06, 13:32
      A wiesz... Mimo, ze wszystko z moim exem bylo ustalone, dogadane, bylismy
      zgodni, ze chcemy rozwodu i wszystko skonczylo sie na pierwszej rozprawie, to
      ja tez zalapal smuta. Siedzielismy obok siebie przed sala czekajac na wyrok,
      spojrzalam na exa i tez wlaczyl mi sie film z czasu okoloslubnego, z samego
      slubu. I tez bylo mi zal i smutno. Przeciez to kawalek mojego zycia, nadzieje,
      marzenia.. To normalne!! I minie.
      • biedronka1798 Re: smutno mi... żal... 17.10.06, 22:36
        to wszystko pewnie przede mną,i to zapewne juz niedługo..chociaż takie chwile
        miewam odkąd mąż mnie zostawił, ale jeszcze bardziej od czasu kiedy dotałam
        pozew o rozwód.Boje się ze na sali sądowej będę ryczeć i nie dam rady
        powiedziec ani słowa...Ale jestem z tobą trzymaj sie cieplutko, i głowa do
        góry...pozdrawiam
        • ellenn Re: smutno mi... żal... 18.10.06, 11:20
          Nie przejmuj sie jesli sie rozplaczesz,to jest naturalny odczuwalny bol,trudno
          byc wyzutą z odczuć.Bylam tylko zla na siebie,ze On to widzi,moj placz,moje
          uczucia,moj bol.Kazda stara sie byc twarda,ale roznie sie konczy.Glowa do
          gory,trzeba przec do przodu i nie zwracac uwagi czy popłynie łza.Sedzia jest
          rowniez czlowiekiem,zna takie odczucia.
    • moni3333 Re: smutno mi... żal... 18.10.06, 19:52
      Dzieki jenny_curran za to przytulanko smile). Obawiałam się że na sali bede ryczec
      jak bobr ale juz-prawie-ex tak sie mieszal przy swoich zarobkach ze w koncu
      bylo to troszke zabawne i niesmaczne...
    • asiag70 Re: smutno mi... żal... 20.10.06, 17:29
      Witam!Ja byłam w podobnej sytuacji przeszłam przez sprawę rozwodową po odejściu
      od męża została mi dwójka dzieci 12i6lat.Nie mam niczego,mieszkam z rodzicami i
      nie zawsze jest dobrze między nami, finansowo narazie daję radę ale co będzie
      za paręlat,dlaczego to mnie spotkało,obwiniam siebie za wszystko mogłam mieć
      oczy szeroko otwarte innaczej patrzyłam na życie a teraz patrzę z innej
      perspektywy.Był czas że chciałam iść po poradę do specjalisty.Minęły 4lata raz
      jest lepiej raz gorzej ale pytania pozostają te same.Znajomi mówią że jak
      spotkam odpowiedniego człowieka wszystko się zmieni.Ludzie muszą być razem nie
      moga iść przez zycie sami czego Tobie i sobie życzę.Po ciężkich latach
      przychodzą lepsze i tego się trzymajmy
    • asiag70 Re: smutno mi... żal... 20.10.06, 17:35
    • anitka06 Re: smutno mi... żal... 20.10.06, 22:34
      Ciezko sie rozstac,przeciez kiedys sie kochalo i to tak bardzo,ale jeszcze
      ciezej gdy z tej milosci wynikly dzieci.Widocznie tak mialo byc,dzis pozostal w
      twoim sercu smutek i zal.Rozumie cie,ze mialas kogos a tu nagle czar prysl i
      wszystko sie skonczylo.Jednak nic na to nie poradzimy,najwazniejsze by dalej
      zyc i brnac do przodu a reszta sie jakos ulozy.
      Widzisz ja 2 lata temu zostalam sama z dzieckiem,wszystko bylo juz w porzadku
      zapomnialam o swoim eks az do wczoraj dowiedzialam sie ze bedzie mial nastepne
      dziecko.I co mialam sie z tego powodu zalamac,chwile byla smutna ale jeszcze
      szybciej mi przeszlo.
      Jak nie zajal sie pierwszym dzieckiem moim to nie wierze ze zajmie sie tym
      drugim bo na lepszego czlowieka sie na razie nie zmienil.
      glowa do gory!!!
Pełna wersja