Żebyście się pośmiali ....

22.10.06, 21:14
Wczoraj pierwszy raz pozwoliłam na 4 h zabrać exowi Stasia do domu exa.
Pracowąłam 7.30 - 14.30. Małym zajmowała się do 11 opiekunka, a 11.10
przyjechała po małego zgodnie z umową ex i powiózł zapiętego w foteliku i z
zapakowaną torbą do siebie. W torbie na moją prosbę opiekunka spakowała
drugie body z krótkim rekawkiem na wypadek gdyby mały jakoś krzywo poza
pieluszką sikał lub np ob nop ten tego obsrał się. NO i to drugie body było
zapakowane do torby n ataką ewentualność. Opiekunka na moją prosbę napisała
także kartkę z dyspozycjami; kiedy przewijać, kiedy poić itp. Także opisała
zasadność zapakowania drugiego body. O 16.20 przyjechało moje 11 miesięczne
dziecko. Rozbieram w domu małego z ciuszków i oczom nie wierzę: zciągam
dresik, zciągam jedno body z krótkim rękawkiem i aż musiałam zamknąć oczy
żeby jeszcze raz przytomnie spojrzeć: dziecko pod jednym body miało drugie
body. Pytam exa: a po co te dwa body jedno na drugim ona ma? Odpowiedź: no bo
w orbie Iza zapakowała do założenia. Ja pier ..., ale się obśmiałam.
Oczywiście kanapecza nie tknięta, oczywiście słoiczek Gerbera nie tknięty.
Pytam: Co mały jadł? Odpowiedź: Nie było głodny to nie dawałem. Pytam: Skąd
wiesz, że nie był głodny? Patrzy na mnie i mówi: Bo nic nie mówił.
hhahahahasmile)
    • redtower Re: Żebyście się pośmiali .... 22.10.06, 21:34
      buahaha...wspaniałe smile Ja się dowiedziałam od Eksa, że mój jeszcze nie3-letni
      synek... pobija u Eksa rekordy w jedzeniu... jje wszystko... ser żółty...
      parówki... wędlinę to na kanapkach pochłania, że hohoh...
      Bardzo to dziwne... bo na sam zapach sera żółtego moje dziecko ucieka...
      wędlinę jje owszem ale tylko i wyłącznie po zdjęciu z kanapek... i wtedy albo
      bułka masłem albo wędlina... no nic... widać u Eksa jakieś czary
      działają... wink Nie wiem po co on mi kłamie... przecieżja doskonale znam moje
      dziecko... i wiem, że super pochłaniaczem jedzenia to ono nie jest smile
      • gov.single Re: Żebyście się pośmiali .... 23.10.06, 08:45
        wiesz-tu nie byłabym taka pewna. Nie raz widziałm jak moje dziecko jadające
        trzy rzeczy na krzyż w innym domu wcinało WSZYSTKO-żadnych fochów, marudzenia-
        po prostu wszystko. Kiedy na drugi dzień próbowałam to samo podac w domu było
        błeeee...nie mam pojęcia jak to działawink
        • jowita771 Re: Żebyście się pośmiali .... 23.10.06, 09:53
          ja byłam takim dzieckiem. w domu wszystko było be. byłam bardzo chuda, mama
          mówiła, jaki z córki niejadek i dlatego taka chuda, a tu niespodzianka -
          dziecko wcina az sie uszy trzęsą. podobno czasem dziwnie na mamę ktoś spojrzał.
          z wakacji tez zawsze wracałam odrobinę podtuczona.
    • lacido Re: Żebyście się pośmiali .... 22.10.06, 21:44
      hahaha ale się usmiałam, posłszniutki ten Twój ex, ale makówką to chyba rzadko
      rusza smile)))))))))))
      • jakubisia do jenny -ale nie na temat 22.10.06, 22:31
        boże kobieto gdzie można czytać twojego bloga bo nie mogę Go odnaleźś a
        dopingowałam tobie w trudnych chwilach i przeżywałam też Twoje doły-odpisz
        • jenny_curran Re: Do Jakubisi. 23.10.06, 10:09
          Jakubisiu, musiałam dokonać wyboru; albo przestać pisać bloga albo piać w nim o
          pierdołach, wszak był cenzurowany zdalnie. U mnie wszystko pięknie, Stasiek za
          miesiąc dokładnie kończy rok, już nie jest taką beksą. Ja pracuję tam gdzie
          zawsze, kawalerka ta sama, tata Stasia jest exem, a dalej to już można się
          domyśleć - staram się ułożyć moje życie tak, aby Staś miał jednak rodzinę.
          Reszta ew. na priv. Całuski i miło mi bardzo, że pamiętasz o blogu.
          • jowita771 Re: Do Jakubisi. 23.10.06, 10:49
            jenny, zaciekawiło mnie, co to znaczy, ze blog był cenzurowany zdalnie? pytam,
            bo nie wiem.
            • jenny_curran Re: Do Jakubisi. 23.10.06, 21:36
              Tzn, że czytał go ex, jak coś zbyt szczerze napisałam to ... awantura. A że
              mieszkam w kawalerce to czasem przy małym Stasiu. Że niesprawiedliwa jestem, że
              pieprznięta jestem itp. Stare dzieje. Jak wznowię bloga - dam znać.
          • sorfi11 Re: Do Jakubisi. 23.10.06, 16:54
            oj widze ze to nie tylko ja jedna byla wierna czytelniczka blogasmile ja zreszta
            caly czas link do niego mam w ulubionych i co jakis czas sprawdza czy nie
            zmartwychwstal smile Pozdrawiam cieplutko
            • jenny_curran Re: blog ... 23.10.06, 21:35
              O Jezu, jak mi miło. Naprawdę czytałyście mój blog?
              • sorfi11 Re: blog ... 24.10.06, 16:57
                no czytalysmy czytalysmysmile Pozdrawiam cieplutko...i zacznij znowu pisac i nie
                rpzejmuj sie exem smile
    • mira59 Re: Żebyście się pośmiali .... 23.10.06, 02:07
      No tak,bo co z Ciebie za mama,że nie nauczyłaś dziecka 11 miesięczego mówić
      pełnymi zdaniami,żeby tatus zrozumiał?Przecież to zaniedbanie wychowywania
      dziecka!-HA HA HA.Jenny-to oczywiście ironia z całej sytuacji.Bez obrazy.Pewne
      kwestie związane z dzieckiem to dla rodzica nie wychowującego "czarna magia"-
      skoro nie mówi to nie ma potrzeb.Czemu to dla nas - tych wychowujących nie jest
      takie "oczywiste"?Wiesz ile byśmy zaoszczędziły na
      pieluchach,jedzeniu,ubraniach dla dzieci?Nie próbuję nawet liczyc.Mój Mati
      zaczął mówić jak miał 3 lata z kawałkiem.Wiesz ile kasy poszło na jedzenie i
      inne jego potrzeby przez ten czas?Ciekawe czy by dożył tych trzech lat gdybym
      czekała aż powie co chce?
    • monika9920 Re: Żebyście się pośmiali .... 23.10.06, 13:46
      Hihihi.... 11-miesięczne dziecko nie mówiło, że jest głodne ? A na inne tematy
      to pewnie sobie pogadali smile
      M
      • zonka77 Re: Żebyście się pośmiali .... 23.10.06, 16:58
        a ja się nie pośmieję tylko zadam pytanie.
        Napisałaś że:
        "Wczoraj pierwszy raz pozwoliłam na 4 h zabrać exowi Stasia do domu exa"
        wiesz co, i co jest takiego dziwnego w tym że facet nie wiedział co i jak zrobić?
        Może znasz tłumy mężczyzn którzy bez doświadczenia wiedzą co robić z dziećmi ale
        ja ci coś powiem - ja nie znam ani jednego.
        Być może Twój synek dobrze się bawił z tatą, a fakt że miał ubrane 2 body
        świadczy o tym że tatuś sie przejął i chciał go ubrać jak należy. A że się nie zna?
        Być może jeśli częściej "pozwolisz" mu przebywać z synkiem to się nauczy?
        (chyba że jest tatusiem który się nie interesuje i nie chce zajmować i to był
        wyjątek)

        Czy to naprawdę takie dziwne że nie wiedział co i jak? Przecież nie ma żadnego
        doświadczenia

        Do tych które nie wierzą że dziecko może inaczej jeść niż w domu napiszę tylko
        że moje własne dziecko to czego nie tknie w domu zżera w wielkich ilościach u babci.

        • zonka77 Re: Żebyście się pośmiali .... 23.10.06, 17:04
          i jeszcze jedno
          "bo nic nie mówił" znaczyło prawdopodobnie że się nie domagał jedzenia i jest to
          dosyć możliwe przez 4 godziny

          pomyśl o tym smile

          Daj szanse się tatusiowi nauczyć i pomyśl że co prawda może tatuś ubierze
          inaczej, karmiąc wybrudzi i żle zapnie pieluchę ale za to będzie tatą - dla
          każdego dziecka jest to tak strasznie potrzebne żeby tata BYŁ a dla synka - nie
          ubranko i jedzonko z tym tatą najważniejsze będzie smile
          • zonka77 jednak się pośmieję... 23.10.06, 17:06
            "Rozbieram w domu małego z ciuszków i oczom nie wierzę: zciągam
            dresik, zciągam jedno body z krótkim rękawkiem i aż musiałam zamknąć oczy
            żeby jeszcze raz przytomnie spojrzeć: dziecko pod jednym body miało drugie
            body"

            Ja przepraszam ale to rzeczywiście potworne, no jak można dwa body ubrać
            dziecku, dobrze że nie zemdlałaś tam !

            Sorki za złośliwość ale naprawdę bardziej mi się chce śmiać z Ciebie
            Reakcja jakby conajmniej facet pomalował dziecko na zielono i założył mu na pupę
            papier toaletowy...
            • jowita771 Re: jednak się pośmieję... 23.10.06, 18:11
              witaj zonka, nie pomyslałam o tym wcześniej, ale Ty masz rację. i w sumie to
              jak sobie wyobrażę, jak ten tatus się przejął opieką nad dzieckiem, że aż
              drugie body założył, to chyba dobrze o nim świadczy, nie?
              a co do Ciebie, zonko, to mam wrażenie, że jesteś jedną z najbardziej
              wyrozumiałych i ciepłych osób, jakie się odzywają na forum. pozdrawiam.
            • lacido Re: jednak się pośmieję... 23.10.06, 20:06
              No jak rany według mnie to jest po prostu smieszne, bez względu na to czy to
              zrobił ex, next czy ciocia Jadzia, ciekawa jestem czy ex czasem sobie nie
              myslał: "po kiego grzyba kazała mu ubierać drugie body??"
              • jenny_curran Re: jednak się pośmieję... 23.10.06, 21:40
                iiiiiiihahahha, napewno tak myślał. Pewnie mamrotał pod nosem, że skoro do
                torby zapakowała to pewnie po to żeby zapocić dzieciaka, ale mu to drugie
                założyćwink)). A co by było gdybym jeszcze jedno z długim rękawem dorzuciła do
                torby? Normalnie się posikam zaraz ze śmiechu. Dodam, że ex ze swoim tatą z
                małym przebywali.
            • nenia1 Re: jednak się pośmieję... 23.10.06, 21:32
              Zonko jak dobrze że zwróciłaś uwagę na nieodpowiednie zachowanie,
              no ja nie wiem, jak tak można śmiać się z eksa, tym bardziej będąc w takiej grupie społecznej jak samotny rodzic, gdzie wiadomo przysługuje jeno płacz i zgrzytanie zębów.
              Dobrze, że stoisz na posterunku czuwając żeby nie wykiełkowała kolejna harpia
              i jej podobne ośmielające się pośmiać z taty-bohatera.
              Dobrze, że zwracasz uwagę że dziecku potrzebny jest tata, a takie śmianie się z taty, może zaszkodzić delikatne konstrukcji psychicznej, jeszcze się chłop obrazi i dziecka więcej nie weźmie, i czyja to będzie wina?
              Dlatego też jestem za tym żeby ocenzurować poczucie humoru na samodzielnej mamie – bo nawet jeśli większość będzie się śmiała, to i tak kilka osób zawsze się obrazi.
              • jenny_curran Re: NENIA BRAVO! 23.10.06, 21:41

          • jenny_curran Re: Żebyście się pośmiali .... 23.10.06, 21:43
            Szan zyliony było. A nie pomyślałaś, że on może przez te 11 mcy nei miał
            czasu 'nauczyć się' syna? Raz go przewinął, słownie raz. Oj kochana, chyba nie
            na właściwe forum trafiłaś. My tu prawie wszystkie mamy
            exów, którzy mają tak strasznie wiele pilnych życiowych spraw, że własne dzieci
            niezbyt czesto odwiedzają. I nie dlatego, że dostęp wzbraniany, dlatego, że
            sami nie chcą. Ot poprostu, mają inne ciekawe rzeczy w życiu do załatwienia
            • zonka77 Re: Żebyście się pośmiali .... 26.10.06, 12:03
              forum czytam od dawna i wiem dokładnie kto i co pisze
              Dlatego od czasu do czasu nie mogę się powstrzymać żeby wtrącić dygresyjkę
              Wiesz co, ja po prostu wiem jak to wygląda od drugiej strony. I z tym "niemaniem
              czasu" również. Oj wiem wiem. Odniosłamn tą sytuację do siebie i stąd mój
              komentarz.
              Może również z Twojego stwierdzenia "pierwszy raz POZWOLIŁAM"
              no to po prostu wyglądało tak jakbyś do tej pory NIE POZWALAŁA - napisałam
              zresztą że jeśli Twój ex z tych niezajmujących sie to inna sprawa.

              • jenny_curran Re: Żebyście się pośmiali .... 26.10.06, 13:25
                Oczywiście, że nie pozwalałam. Trudno byłoby dać dziecko komuś kto nie wie
                nawet jak się z nim bawić. Nie wie nie dlatego, że nie pokazano mu, ale
                dlatego, że się tym nie intertesował. I w ogóle wyciągasz niewłaściwe wnioski.
          • so7b Re: Żebyście się pośmiali .... 24.10.06, 11:10
            Zonka, podziwiam Twoje jasnowidztwo - jeżeli wiesz że dziecko zjadło tuż przed
            oddaniem w ramiona taty? smileBo widzisz, mogło się zdarzyć tak że nic nie jadło
            przez 7 godzin. Pomyślałaś o tym?

            Jenny, mój co prawda nie wpadł na podwójne body, ale z jedzeniem już raz mu się
            tak zdarzyło smile Efekt był taki że kiedy młody mnie zobaczył po dłuuugim
            spacerze na głodnego (serek i herbatniki oczywiście zapakowane w torbie były,
            instrukcje wydane takoż) to wpadł w taki ryk że nie wiedziałam co robić (jakoś
            widać z jedzeniem mu się skojarzyłam tongue_outPP). No a przy tacie "nic nie mówił" smile))
            • jenny_curran Re: Żebyście się pośmiali .... 24.10.06, 12:09
              ... bo te nasze dzieci takie głupie są. Nie mówią, że jeść im się chcewink.
              Ja exowi tłumaczyłam wiele razy ten mechanizm, że dziecku trzeba podetknąć pod
              nosek zarełko wtedy kiedy nam się wydaje, że mały może być głodny. Najwyżej
              mały nei będzie chciał jeść. Tyle, że ex ma ważniejsze sprawy do zapamiętania
              niż taaaaki drobiazg. pzdr!!!
              • so7b Re: Żebyście się pośmiali .... 24.10.06, 21:11
                smile)) Jenny - i jeszcze zawsze znajdzie się kobieta, która usprawiedliwi takiego
                faceta smile)) To też już znam. Ex jest biedny bo przecież "się stara" i tylko
                okoliczności zawsze są przeciw niemu...a my takie złośliwe uchachane bestie
                no tongue_out
                • zonka77 Re: Żebyście się pośmiali .... 26.10.06, 12:23
                  a ja się zastanawiam mocno czy gdyby ten ex nie był ex to też byście się tak
                  nabijały i złośliwiły. I czy wszyscy inni faceci poza waszymi exami są
                  wykfalifikowanymi opiekunkami i tylko ci głupi exowie nie wiedzą jak się z
                  małymi dziećmi obchodzić i nie wyssali tego z mlekiem matki smile
                  Ja nikogo nie usprawiedliwiam. Wiem po prostu co znaczy złośliwość ze strony
                  mamy która uważa się za super mamę a która z taty usiłuje robić niedojdę. wtedy
                  wszystko jest pod obstrzałem - złe nakarmienie, krzywe ubranie. Tak jakby to
                  miało faktycznie takie wielkie znaczenie. A ja myślę że nie ma żadnego. Niech
                  ten tatuś ubiera źle, czesze krzywo i nie wie jak zupkę podać. Ale nich będzie
                  dobrym tatą. Czasem trudno zrozumieć że mężczyźni i kobiety się bardzo bardzo
                  różnią - to co dla nas banalne i oczywiste - dla nich trudne i dziwne.
                  I czy samodzielne czy niesamodzielne mamy nie postępują wg mnie mądrze
                  wyśmiewając tatusiów bo ich mocno zniechęcają. Ja np mojego M w swoim czsie
                  obśmiewałam że nie umie uczesać małej i do dzisiaj on bardzo niechętnie ją czesze.

                  so7b ja mam córkę, męża który był z nią od maleńkiego więc "usprawieliwiam" nie
                  exa a mojego obecnego (i mam nadzieję jedynego) męża.A jego jako taty starszej
                  córki nie musiałam usprawiedliwiać bo poznalam go jak ona była już większa. Przy
                  naszej małej On też miał różne pomysły z ubieraniem, karmieniem itd. I do
                  dzisiaj inaczej córkę ubierze, inne jej zrobi jedzenie, nie pomyśli o kolacji
                  czasem jeśli ona nie przypomni - a mimo to córka go uwielbia jak i zresztą druga
                  starsza z którą nie mieszka i przy której też pewnie niejedno zrobił inaczej niż
                  jej mama ale dla której jest ukochanym tatą czy jej ubierał jedno body jak była
                  mała czy dwa.

                  Mnie się po prostu wydaje że można faceta zniechęcić i pozbawić pewności siebie.
                  Jak nie bierze dziecka to paskudny i zły. Ale jak bierze to trzeba go obśmiać i
                  udowodnić mu jak sobie nie radzi. Pisząc mu kilkustronicowe isntrukcje obsługi
                  mówicie mu "ty idioto napisałam ci kroczek po kroczku bo sam nie potrafisz"
                  Ja tez pisałam takie instrukcje mężowi. Nawet ich nie czytał tylko wywalał i
                  robił po swojemu. Wtedy mi się zdawało że nieodpowiedzialny itd. A teraz kiedy
                  widzę jakim jest ojcem wiem że przy następnym dziecku żadnych instrukcji nie
                  będę mu pisać. Nie trzeba. Poradzi sobie. Inaczej niż ja ale równie dobrze
                  To tyle. Nie wiem czy udało mi się wyjaśnić o co mi chodzi ale mimo początkowej
                  złośliwości nie chodzi mi o dogryzienie komuś smile


                  • zonka77 i jeszcze jedno ważne 26.10.06, 12:35
                    Mnie nie chodzi o usprawiedliwianie ojców którzy się z dziećmi nie widują,
                    którzy dzieci nie zabierają, nie pomagają w opiec itd.
                    Mnie chodzi o to i tylko o to że faceci SĄ INNI mają INNE priorytety w opiece
                    nad dziećmi, jak pisałam to co oczywiste dla mamy nie jest oczywiste dla taty.
                    Dla mamy to niezmiernie ważne że dziecko ma zjeść o 11.55. Dla taty to
                    kompletnie nieistotne - da jeść jak będzie głodne. I wiecie co niejednokrotnie
                    widzę że to trzęsienie się nad każdą zupką jest grubo przesadzone. Wartość ojca
                    naprawdę nie zależy od sposobu ubierania i karmienia. O ile chce być ojcem to
                    trzeba mu na to pozwolić - ale nie pod swoje dyktando na zasadzie "ja wiem jak
                    jest najlepiej a dziecko to moja własność i albo się dostosujesz albo ci dziecka
                    nie dam"

                    Ale niezmiennie piszę wszędzie że jeśli to ojciec nie chce zabierać dziecka i
                    być dla niego tatą naprawdę to oczywiście nie ma usprawiedliwienia. Ale jeśli to
                    mama nie chce dawać i wyznacza "wizyty" pod swoim czujnym okiem i krytyką to
                    chyba nie dziwię się że są problemy z odwiedzaniem.
                    Tak naprawdę to moje posty zainspirowało stwierdzenie "pierwszy raz pozwoliłam"
                    Jakby dziecko jakąś własnością było a potem obśmianie faceta który pierwszy raz
                    się zajmował że nie zajmował się książkowo. Tyle. Jak pisałam - jeśli facet jest
                    "olewusem" to inna sprawa.
                    • jenny_curran Re: i jeszcze jedno ważne 26.10.06, 13:23
                      A ktoś tu się trząsł nad zupkąsmile). Nie dodawaj niepotrzebnie ideologii. Zamysł
                      mojego postu był taki, aby się serdecznie pośmiać. I tylko chyba Ty jedna nie
                      podeszłaś do treści właściwie. Współczuję poczucia humoru.
                  • jenny_curran Re: Żebyście się pośmiali .... 26.10.06, 13:22
                    Zastanów się dziewczyno o czym Ty mówisz. Dziecko moje ma 11 miesięcy. To
                    naprawdę głupota, aby dzieciakowi założyć dwa body. Mógł tak postąpić tylko
                    ktoś kto nie uczestniczył nigdy przy ubieraniu dziecka, przewijaniu, karmieniu
                    itp. A jego tekst, że mały nie mówił, ze jest głodny i Twój brak poczucia
                    humoru w tej sprawie dają tylko do zrozumienia, że w ogóle chyba niczego nie
                    wymagasz od mężczyzn, mężczyzny. Ja uważam, że gdyby facet uczestniczył przez
                    te długie 11 mcy choć w połowie w życiu dziecka nie robiłby takich bzdur.
                    Proste. Trudno rok, w czasie którego można było się choć cześci spraw
                    związanych z opieką i pielęgnacją dziecka nauczyć, nazwać "wyssaniem z mlekiem
                    matki". To był rok na naukę, a nie pierwszy tydzień życia dziecka. pzdr
                    • zonka77 Re: Żebyście się pośmiali .... 26.10.06, 14:27
                      Jenny ja poczucie humoru mam i to spore.
                      Tylko zauważam różnicę pomiędzy płciami. Jak pisałam to co dla Ciebie nie do
                      uwierzenia - dla faceta może być bez znaczenia. Piszesz że chciałaś się tylko
                      pośmiać. być może.
                      A być może pozwoliłaś exowi zabrać synka i już oceniłaś że nie umie się nim zająć.
                      Co do wymagań - oj mylisz się. U nas w domu panuje równość - mąż równo zasuwa ze
                      szmatą, gotuje i sprząta, zajmuje się dzieckiem. Ale entuzjazm do bycia tatą
                      drugiej pociechy odnalazł w sobie jak miała kilkanaście miesięcy. Teraz to
                      rozumiem - wtedy byłam bardzo zła. Fakt że były inne problemy ale dotarło do
                      mnie że mój mąż jak i chyba naprawdę zdecydowana większość facetów nie czuje
                      kompletnie tego co ja. Malutkie dzieci tatusiowie kochają ale zajmować sie nimi?
                      Hmm ... jak muszą? No to muszą... Ale zupełnie nie widzą w tym takich
                      wspaniałości jak mamy. Za to później jak dziecko zaczyna być "interaktywne"
                      sytuacja się bardzo zmienia. Bo wtedy tata widzi swoje miejsce - może uczyć,
                      pokazywać. No po prostu jesteśmy inaczej skonstruowani i koniec. Ja sobie
                      wyobrażam że młodemu facetowi który nie mieszka z dzieckiem maleńkim może być
                      trudno się wczuć w rolę. A jeśli zostanie obśmiany i będzie krytykowany to
                      będzie jeszcze trudniej.
                      Nawet jak taki facet mieszka z dzieckiem to bywa bardzo trudno. Na tym etapie
                      jest naprawdę duża różnica pomiędzy mężczyznąi kobietą i można albo się bardzo
                      złościć lub wyśmiewać albo pojąć że mamy inne mózgi i inną konstrukcję psychiczną.
                      Ja to piszę tak ogólnie - nie wiem jaki jest Twój ex. Facet czy chce czy nie
                      chce powinien przy maluszku pomagać na ile to możliwe logistycznie nie
                      mieszkając razem. Nie chcę go usprawiedliwać jeśli np nie płaci kasy i nie chce
                      znać dziecka a przypomniał sobie po 11 miesiącach że ono istnieje.

                      Rozumiem że ty chciałaś wcześniej żeby ex zabierał dziecko a to on nie chciał.
                      nie wynikało to z pierwszego postu stąd moja reakcja.

                      Ale w sumie to może nienajgorzej ze napisałam bo znalazłaś chociaż jeden pozytyw
                      w eksie?

        • mama_basienki Re: Żebyście się pośmiali .... 23.10.06, 19:45
          OK, fajnie może i facet nie ma doświadczenia. A kobieta musi mieć? Rodzi
          pierwsze dziecko i już ma wszystko wiedzieć? Bez sensu. Przecież my też się
          wszystkego uczymy, też nie wiemy ale jednak żadna nie wpadnie na tak genialny
          pomysł, żeby nie dać dziecku jeść "bo nie powiedziało, że głodne jest" smile.
          Wkurza mnie takie myślenie, że kobieta MUSI wiedzieć bo jest matką, a facet
          może robić za (za przeproszeniem) idiotę, bo jest facetem i nie ma
          doświadczenia.
          I wybacz, ale daleka jestem od zrozumienia takiego Pana. Skoro bierze dziecko
          do siebie, to powinien się przygotować. Poza tym dostał szczegółowe instrukcje.
          Czytać też nie umie? Czy tak się chłopaki zagadali, że nie zdążył??!
          smile


          Ps. Jenny, dzięki za rady w/s zajęć (Orange School) zawiesili mi kurs na rok!!!
          Ale musiałam dziecko zabrać na zajęcia, co by się przekonali, że nie da rady
          wysiedzieć. Ale wyła....hihi smile
          • jenny_curran Re: Żebyście się pośmiali .... 23.10.06, 21:42
            Pewnie się ze Stasiem zagadali normalniewink.
          • zonka77 Re: Żebyście się pośmiali .... 26.10.06, 12:36
            a kto powiedział że musi umieć??
            Ja nie umiałąm smile
            Ale na szczęście nikt mnie nie wyśmiewał a miałby pewnie wiele powodów smile
        • jenny_curran Re: Żebyście się pośmiali .... 23.10.06, 21:38
          Oj kochana, chyba nie na właściwe forum trafiłaś. My tu prawie wszystkie mamy
          exów, którzy mają tak strasznie wiele pilnych życiowych spraw, że własne dzieci
          niezbyt czesto odwiedzają. I nie dlatego, że dostęp wzbraniany, dlatego, że
          sami nie chcą. Ot poprostu, mają inne ciekawe rzeczy w życiu do załatwienia.
    • jenny_curran na obronę mego exa 26.10.06, 13:36
      dodam tylko, że gdy mały choruje to ex zawsze wiezie nas do lekarza,
      gdziekolwiek ten lekarz przyjmuje. Inna rzecz, ze czasem trudno się do exa
      dodzwonićwink> Pozdrawiam wszystkich. Miłego dnia.
Pełna wersja