jenny_curran
22.10.06, 21:14
Wczoraj pierwszy raz pozwoliłam na 4 h zabrać exowi Stasia do domu exa.
Pracowąłam 7.30 - 14.30. Małym zajmowała się do 11 opiekunka, a 11.10
przyjechała po małego zgodnie z umową ex i powiózł zapiętego w foteliku i z
zapakowaną torbą do siebie. W torbie na moją prosbę opiekunka spakowała
drugie body z krótkim rekawkiem na wypadek gdyby mały jakoś krzywo poza
pieluszką sikał lub np ob nop ten tego obsrał się. NO i to drugie body było
zapakowane do torby n ataką ewentualność. Opiekunka na moją prosbę napisała
także kartkę z dyspozycjami; kiedy przewijać, kiedy poić itp. Także opisała
zasadność zapakowania drugiego body. O 16.20 przyjechało moje 11 miesięczne
dziecko. Rozbieram w domu małego z ciuszków i oczom nie wierzę: zciągam
dresik, zciągam jedno body z krótkim rękawkiem i aż musiałam zamknąć oczy
żeby jeszcze raz przytomnie spojrzeć: dziecko pod jednym body miało drugie
body. Pytam exa: a po co te dwa body jedno na drugim ona ma? Odpowiedź: no bo
w orbie Iza zapakowała do założenia. Ja pier ..., ale się obśmiałam.
Oczywiście kanapecza nie tknięta, oczywiście słoiczek Gerbera nie tknięty.
Pytam: Co mały jadł? Odpowiedź: Nie było głodny to nie dawałem. Pytam: Skąd
wiesz, że nie był głodny? Patrzy na mnie i mówi: Bo nic nie mówił.
hhahahaha

)