spotkania z ojcem tak czy nie?

06.11.06, 23:55
Jestem mamą 6-miesięcznej dziewusi.Ojciec od początku był przeciw, nie
jesteśmy razem.Płaci kasę i widuje małą raz w miesiącu, bo ja nalegałam, ale
kontakty z nim doprowadzaja mnie do szału.Zastanawiam się czy te spotkania
mają sens.On traktuje małą jak mebel, żadnych ciepłych uczuć.Wydaje mi się,ze
to się nie zmieni.Ona ma narzeczoną i z nią planuje mieć dzieci.legalne.Co
robić??Nalegałam na spotkania, bo chciałam by mała nie była dyskryminowana z
powodu braku ojca.
    • megan26 Re: spotkania z ojcem tak czy nie? 07.11.06, 08:42
      jak zapewne wiele razy tu przeczytałaś do miłości nie można zmusić i ja to
      powtarzam. Nie zmusisz go do miłości skoro on tego nie chce. Ja też próbowałam
      dzwoniłam prosiłam o spotkania i co mi to dało? nic albo to że on zmienił numer
      tel i teraz zero kontaktu i wiesz lepiej jest mi z tym i mojej córci też ma już
      6 lat i bardzo wiele rozumie i nawet nie myśl tak że będzie dyskryminowana lub
      jakaś inna tylko dlatego że nie ma taty. chyba lepiej jest nie mieć ojca niż
      mieć takiego za którego będzie się wstydzić. Nie wpajaj małej że o miłość do
      mężczyzny trzeba zabiegać potem gdy podrośnie i będzie chciała założyc własną
      rodzinę będzie miała przed oczami obraz kobiety która błaga o miłość a przecież
      chyba chcesz by w życiu była szczęśliwa. moja córcia mimo braku ojca jaest
      najbardziej lubianą dziweczynką w klasie na podwórku ma najlepsze wyniki w
      nauce fizycznie i psychicznie jest nallepiej rozwinięta wyprzedza rówieśników
      więc widać że jednak ojciec nie jest potrzebny by ojciec by dziecko normalnie
      się rozwijało i było przez wszystkich lubiane. Oczywiście jeżeli ojciec chce
      tych kontaktów i dziecko nie można mu zabronić są ojcowie chyba jeszcze którzy
      kochają swoje dzieci zdrową miłościa ale najwidoczniej twój i mój do tych nie
      należa. Pozdrawiam i głowa do góry życie może być piękne.
    • mira59 Re: spotkania z ojcem tak czy nie? 07.11.06, 08:47
      Napisałaś,że nalegałaś na spotkania,by córka nie była dyskryminowana z powodu
      braku ojca - nie żyjemy kilka wieków wstecz i dzieci już nie są szykanowane z
      tego powodu.Do miłości nikogo nie zmusisz i jeżeli OBOJE (nie tylko Ty) nie
      widzicie sensu takich spotkań to sobie darujcie je,jednak skoro jest ojcem
      powinien zobowiązać się do pomocy przy dziecku,nie tylko finansowej.Może
      pójdzie z dzieckiem na spacer (z wytłumaczeniem gdzie butelka,jak zmienić
      pieluchę,kiedy dać smoczek).Ojciec nie czuje się pewnie,bo ma mało kontaktu z
      córką,nie zna jej potrzeb,nie umie się z nią "obchodzić".Pozostaje kwestia
      wieku dziecka-może on "przestanie traktować jak mebel" gdy córka będzie
      starsza.Teraz on sam może nie wiedzieć co z takim dzieckiem robić (nie
      pogada,nie pobiega,nie pobawi się itp).Tylko decyzja powinna należeć do was,nie
      tylko do Ciebie.Może szczera rozmowa pomoże?On wcale nie musi zachwycać się
      każdym ruchem dziecka,bo nie jest z małą na co dzień.Życzę Ci powodzenia i
      podjęcia dobrej,mądrej decyzji.
      • guderianka Re: spotkania z ojcem tak czy nie? 07.11.06, 10:04
        nie
    • jenny_curran Re: Powiem tak: 07.11.06, 10:23
      "nikogo do miłości zmusić nie można". I bynajmniej nie ja jestem autorem tych
      słów, a moja niedoszła teściowa. Kiedy walczyłam jak oszalała, by ojciec
      widywał się z synkiem (Staś ma teraz 11,5 mca), usłyszałam takie właśnie od
      niej słowa przez telefon. Zatkało mnie, odebrałam to jako szczyt beszczelności.
      Ale czy nei miała racji? I wiesz co, odkąd wyluzowałam z tym zabieganiem o
      spotkania, według moich aktualnych spostrzeżeń - ja jestem spokojniejsza, mały
      jest spokojniejszy, pies jest spokojniejszy. Bo kazdorazowe spotkanie exa z
      nami owocowało potężną awanturą. I też się ciskałam, ze dziecko niedługo rok
      skończy, a on nie umie go przewinąć, nie wie jak się znim bawić. Poprostu nie
      nauczył się tych zabaw, bo miał takie a nie inne podejście do małego.
      I proszę Cię, nie stresuj się tak, naprawdę. BYć może kiedyś to się zmieni, ale
      teraz walcząc o to, by odwiedzał maleńką tylko się nadenerwujesz. Zechce to
      odwiedzi, nie zechce - będzie nam wszystkim przykro, ale przecież głową muru
      nie przebijesz. I uwierz mi, mam rację. Pozdrawiam,
      Aneta
    • kicia031 Re: spotkania z ojcem tak czy nie? 09.11.06, 09:44
      Zacznij utrudniac kontakty, to wtedy sie tatus obudzi, zeby zrobic ci na
      zlosc wink)
      Kolejny beznadziejny palant. Wspolczuje.
    • ann17 Re: spotkania z ojcem tak czy nie? 09.11.06, 21:44
      hej, myślę że w dzisiejszych czasach nie ma co przejmować się "dyskryminowaniem
      ze względu na brak ojca". gdy mój młody był mały, był jednym z nielicznych z
      niepełnej rodziny. a teraz- jest w liceum, i praktycznie polowa, jak nie lepiej
      chowa się bez ojca na codzień. więc nie ma co się tym zbytnio przejmować. dla
      rówieśników dziecka, wcześniej czy później, jest to niejako sytuacja codzienna,
      żeby nie powiedzieć - normalna (niestety). wiec nie ma co się przejmować
      dyskryminacją, ale należy się przejąć, jak ja to nazywam, "dziurą w sercu",
      która się pojawia z powodu odrzucenia dziecka przez ojca.
      do miłości nie można zmusić. to nie jets tylko powiedzenie niedoszlych
      teściowych. tak po prostu jest. jak facet kontaktuje się z dzieckiem , bo ktoś
      mu ciągle "*pę" zawraca, to to ma po prostu krótkie nogi. prędzej czy póxniej
      on da dyla, a ty zostaniesz z zrozpaczonym maluchem który waruje pod drzwiami
      bo tata obiecal ze przyjdzie.
      • karolinka1116 nie 09.11.06, 22:00
        po latach sama zdecydowalam sie spotkac ze swoim bilogicznym ojcem
        i niestety-ku mojemu rozczarowaniu okazal sie bydleciem-jak mowila o nim mama
        zle by sie dzialo gdyby mogl mnie odwiedzac ,albo sam zabiegal o kontakt
        a
        poszukj jak najszybciej nowego taty
    • mira59 Mamy na nie 09.11.06, 23:12
      Mamy na nie - rozumiem Wasze podejście.
      Ale to nie rozwiązuje problemu autorki postu.Jeśli on (ojciec) stawia się na
      wyznaczone przez autorkę spotkania to to dziecko nie jest mu do końca
      obojętne,inaczej by olał.Może gdy dzieciątko dorośnie zrozumie (ten ojciec) że
      ta istotka jest wspaniała,może potrzebuje czasu...?Wiem (bez linczu),nas [matek]
      nikt nie uczył miłości do niemowlęcia,nie potrzebowałyśmy czasu,ale ten ojciec
      nie nosił pod sercem!!!I nie skazujmy kolejnego dziecka na brak taty>
      Sorki wszystkie SM na nie,ale ja jestem w stanie zrozumieć tego ojca (i nie
      tylko tego).Bo on nie czekał,nie czuł ruchów w brzuchu (bo nie jest mamą).I
      jeśli wykazuje MINIMUM zainteresowania to TRZEBA DAĆ MU SZANSĘ SIĘ WYKAZAĆ.
      Nie można skreślać nie dając szansy.Chceie żeby kolejne dziecko nie wiedziało
      kto to tata?Ja widzę po swoich synach jak wracają ze szkoły/przedszkola że
      chciałyby mieć tatę,bo kolega...
      Autorko postu - DAJ SZANSĘ.
    • gosik422 Re: spotkania z ojcem tak czy nie? 10.11.06, 08:29
      Witam!Ja jestem po rozwodzie juz od dawna dzieci sa w wieku 16 i 14 lat!Ojciec
      nie widział je od 8 lat i wcale sie do tego nie spieszy,chociaz gdy bylismy w
      separacji a pozniej ciagneła sie sprawa rozwodowa udawał przed wszystkimi jak
      bardzo zależy mu na dzieciach ,nasyłał na mnie kuratorów i wygrażał sie że
      odbierze mi je!Gdy tylko zapadł wyrok rozwodowy i ustalone kontakty
      spotkań,ojczulek ani razu nie zobaczyl sie z nimi!Czasami sama zaczynam z
      dziećmi rozmowę na ten temat,ale one nie pragną takich spotkń i nie chcą
      slyszeć o ojcu!Dzieci nigdy nie czuly sie gorsze od swoich rowiesnikow,od
      przedszkola uczyly sie bardzo dobrze,byly lubiane przez kolegów i nikt nigdy
      nie wytykał mnie palcami ze jestem rozwódka a dzieci nie mają ojca!Pozdrawiam
      Gosia
Pełna wersja